Jump to content
Dogomania

onga

Members
  • Posts

    311
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by onga

  1. onga

    Kapsel & Jenny

    [quote name='tatankas']Buuuuuuuuuuuuuu dlaczego ja mieszkam tak daleko od was dziewczyny,powinnam w centrum Polski mieszkać,to bym miała wszędzie blisko,a tak to daleko do wszystkiego i wszystkich :(:(:([/QUOTE] Phiii daleko? Daleko to mam ja!!! Nie no, mam blisko...Na Ukrainę bo jakieś 5km:evil_lol: A młodzież jest jest jest....jeju....nie wiem....Całe szczęście, że mam zakodowane, że 2 psy i ani pół więcej, bo...ojjjjjjjj. Trzymam nawet kciuki w nogach aby ten brzdąc trafił blisko mnie ;)
  2. Cioteczki jeśli wszystko pójdzie dobrze to ten mały smyk będzie często oglądany przeze mnie i moje zwierzory. Trzymajcie kciuki za domeczek potencjalny. Jesteśmy na dobrej drodze ;)
  3. To ja tu choroba walczę, żeby szybko...no dziękuję :mad::P
  4. [quote name='Kapsel']Dziewczyny to tymczas niestety :shake: Mały już u mnie w domu. [/QUOTE] Hmmmm a ja mam bardzo dobry domeczek dla maleństwa....Z boksiowymi tradycjami:p Ze stałym dostępem do relacji itd....Alinko?
  5. Paskudnica na maxa :0 Buziaki w faflaki:* Cholera jasna no...miałam nie płakać na weekend :)
  6. No i jak smroda nie kochać? - nikt w domu nie docenił moich kamiennych pierników tylko Abrusia:loveu::loveu::loveu:, zdjęła sobie ich całą miseczkę i....no i słuch o kamyczkach zaginął:cool3: Aaaa zapomniałam napisać o świątecznych porządkach podwórkowych :D W drugi dzień świąt postanowiliśmy sobie pospać chwilkę dłużej, więc Aberek pobiegł na podwórko, ledwo się wygramoliłam na górę, wskakuję pod kołderkę szczęśliwa, że koty śpią, córka śpi, TZ nawet nie chrapie a tu na podwórku krzyki, jakaś zadyma, coś się dzieje, zerwaliśmy się w locie ubieranie i na podwórko, otwieramy drzwi, a Abruśka nie przybiega, wołamy-cisza, więc twardo lecimy za dom zobaczyć co się stało, a tam przez sąsiedzką furtkę wchodzi sąsiad wielce strapiony i mówi, że Abra zagryzła mu kurę....Głupio się nam zrobiło, bo sąsiadów mamy wspaniałych, a on na to-"jak kura głupia i nie wie gdzie jej podwórko to niech ma nauczkę!" Patrzymy biegnie Abra, aniołeczek nasz, grzeczny, podejrzewany o zbrodnię z aureolą nad głową....tylko, że pióra skrzydlaste nie wyrastały od łopatek tylko z pyska i zamiast białego koloru były rude :D Nawet sąsiad zaczął się śmiać. Po chwili się okazało, że kura dzielnie walczyła i skubnęła Abraka w boczek, a sama lekko poskubana wróciła na swoje podwórko. Żywa ;)
  7. [quote name='Kapsel'] Onga :buzi: pamiętam te wątpliwości związane z wizytą PA. Niedawno Jarek nam sprawdzał domek i porównując Twój, a ten sprawdzany w skali 1:10, powiedział nam że Twój był na 10 :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Straszelnie miło mi to słyszeć:lol: Życzę Boguniowi choćby takiego domku jak nasz. I nie chozi o dom budynek, tylko o miłość i zrozumienie. Poobało mi się jak TZ zastrzelił kiedyś znajomego, który był oburzony, że nam Abra zniszczyła nowe drzwi, Darek mu powiedział-"jest wojna, są straty" i nigdy przenigdy nie wypomniał Rudziutkiej tych wszystkich zniszczeń, sików, głupotek, które zrobiła, bo jak się kocha to się wybacza wszystko. A gdy coś jest trudne i faktycznie niemiłe to się nad tym pracuje. Nasze obydwa psiaki nie są łatwe. Każde rozrabia na swój sposób, każde potrzebuje innej uwagi, ale jeśli się chce to można wszystko! Boguniu śmigaj jak Loluś do prawdziwego, swojego domku :*
  8. [quote name='Bolsbokser']Też dzwoniałam i też nie odbierała. Ja w pierwszej kolejności podchodzę z gigantyczną rezerwą do módych par, które chcą się pobawić w adopcję. I powinno się ich brać pod lupę, na zasadzie młodzi, niedoświadczeni, w dodatku para ... trudniej o adopcję !!![/QUOTE] Hmmm chyba tak nie można generalizować. My jesteśmy młodzi, mamy nowy dom, pracę, małe dziecko i spodziewamy się drugiego, co nie przeszkadza nam w niczym dzielić się swoim czasem i miłością z naszymi zwierzakami. Mało tego-wilczak czasem przebywał na łańcuchu, bo nienawidził samotności w kojcu i ci co przyjechali na wizytę PA zrobili tego zdjęcia i powiedzieli o tym Germaine, a jednak potrafili nam zaufać i oddać tą bidusię, z którą wydawało im się, że nic nie da się zrobić. Zobaczyli biegnące do nas 2 koty, które mało nie zabiły się o siatkę na nasz widok. Zobaczyli upaprane ściany od psiego żarcia, posłane w każdym pokoju i wielką nadzieję i chęć w naszych oczach. Czasem intuicja podpowiada, a czasem dom okazuje się nietrafiony...Winić nikogo nie można, chyba tylko łatwo poddających się ludzi. Wydaje mi się, że gdyby za oddanie adoptowanego psa wprowadzić kary pieniężne to może ktoś 20 razy by się zastanowił przed tym ruchem jak i przed samą adopcją. Aaaa to ja też trzymam moooooooooooooooocno. Niech to będzie ostatnia droga do szczęścia.
  9. Sorry.... Jak dla mnie nie ma powodu dla oddania młodego, no chyba, że nie sprostał oczekiwaniom rodziny....Propnuję kupić sobie psa za ciężkie pieniądze z renomowanej hodowli, czekać na jego urodziny od momentu zajścia suczki w ciążę i może wtedy będzie to pies jakiego się sobie wymarzy. Metraż nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Pierwsza boksia mieszkała z nami na 30 metrach i tylko szczęście było widać w jej oczach. Obecnie 2 psy i 2 koty korzystają z 200 metrów kwadratowych domu plus 24 arów podwórka i łąk i lasów obok. Ale jak są w domu to mają w dupie te 200 m, leżą przy nas!!!! I jak pisała nowa Pńcia lUny - Abra sikała i robiła pod siebie, kradła jedzenie z ręki, warczała przy misce. O takim psie marzyłam? Nie!!!! Ale teraz po 10 miesiącach wiem, że nie wymarzyłabym sobie sama takiego psiaka jakim jest Abrunia!! Nasz wilczak był wyczekiwany, upatrzony i kupiony za cieżkie pieniądze, a Abra...trochę przypadek, trochę chęć zapełnienia domu, trochę tęsknota z boksiołkiem...I co? I kochamy jedno i drugie tak, że nie wyobrażamy sobie bez inch życia, to są moje dzieciaki, nie robię różnicy między nimi, chwalimy się i jednym i drugim, zabieramy jedno i drugie gdzie sie tylko da, pieścimy, dbamy, tulimy i szkolimy po równo. Bo to nie pies ma spełniać nasze oczekiwania a MY MAMY SPEŁNIĆ OCZEKIWANIA PSA!!!!!! Boguniu mam nadzieję, że podobnie jak twój kolega, który też został oddany po kilku dniach, bo warczał i był "agresywny" trafisz na swoich ludzi, na swój domek i na miłość i szczęście. Trzymamy kciuki, łapki i ogonki.
  10. [quote name='Roksia']Witajcie kochani co tu sie dzieje??? Czy nowy dom oddaje go bo niechce wracać do domu??? Jezu ludzie |Luna jest u nas ponad 3 tyg i mamy też problem bo ona boi sie wchodzić do każdej innej klatki po za naszą, boi się wychodzić z domu, wręcz trzeba ją wyciągać, ale tak jak wiele razy pisałam , po mału przezwycięża strach i już jak wychodzi na pole to idzie na początku nawet iść nie chciała. Dajcie mu kochani czas- te psiaki tyle przeszły!!!! One są takimi odludkami (nie dziwmy się -żyły w warunkach jakich żyły)!! Dajcie mu szansę proszę- niewiem czy nowi właścieciele czytają to forum, ale powinni b wtdey wiedzieliby co się dzieje z tymi psiaczkami. :( Strasznie mi przykro ,że ludzie poddają się tak odrazu!!! Cio to 2 dni??? One potzrebują kilkanaście miesięcy!![/QUOTE] " Mądrego to i wartu posłuchać!" Zlitujta się i dajcie małemu szansę!
  11. Kurde....co jest grane z Bogusiem? Po 2 dniach poddanie? :shake:
  12. Aniołek coś poplątał i zamiast do Puchatka do mnie podrzucił stówkę. Zaraz po świętach naprawiam jego błąd. I wiecie co tak sobie pomyślałam, jasne, że straszelna szkoda, że choroba wróciła, ale jakie to wielkie szczęście, że stało się to właśnie u Was, właśnie jeszcze w fundacji, przy osobach, które mają serducha i siłę by walczyć, wiedzę i cierpliwość. Trzymam za Was kciuki i za puchata panienkę też. Wszystko jest w jakimś celu...(tak sobie tłumaczę, gdy rozum nie umie...ehhh)
  13. Wszystkim, którzy widzą krzywdę braci mniejszych, którzy pomagają i współodczuwają życzymy spokojnych i radosnych świąt. U nas niestety nie są spokojne...ehhh...Strzelają...jak pomyślę ile to jeszcze potrwa to ciary mi po plecach chodzą...Abrze nie przeszkadza, ale Wodzik...ehhh to nie mój pies!!!I nie umiem mu pomóc...Nie chce na spacery wychodzic, ucieka do domu i chowa się w najczarniejszych miejscach piszcząc, nie chce się bawić, nie je...A sylwester dopiero przed nami :(
  14. [quote name='Roksia']Kochane ona jest zastraszonym boksiem:( Ale nadrobi, natomist ta nasza Roksanka daje czadu za dwie boksiowe dusze:)[/QUOTE] Moja zastraszona boksia ustawia mi wilczaka i czasem nas próbuje :cool1: Nadrobi, nadrobi a ja życzę, żeby tylko w fajnych i miłych rzeczach.
  15. [quote name='Roksia']Lunka jest tak cichutka, że gdyby nie jej ogonek, ktory czasami myrda i obija się o coś robiąc stukot nikt nawet niewiedziałby , że w domu jest psiak :)[/QUOTE] Phiii to co oni Ci wepchnęli zamiast boksia? Co to za boksik co nie mlaska, nie sapie , nie puszcza głośnych bąków :eviltong::diabloti:
  16. Brawa za expresową akcję :) Słodzizno korzystaj z życia, poznawaj czym jest miłość, dobroć. Poznawaj czym jest człowiek, ten prawdziwy, a nie bestia.
  17. Ruda też wiadrami wodę przez kilka dni piła - stresior. I z wychodzeniem na spacery było różnie, a raczej źle. Na podwórku ok, ale wyjście poza bramę to była katastrofa. Więc zawsze braliśmy do towarzystwa Wodza, aby czuła i widziała, że na spacerach jest frajda a nie krzywda. Po jakimś czasie wszystko się uspokoiło. Niejednokrotnie biedaczyny zostały skrzywdzone, więc nie ma się co dziwić, że ich zaufanie do nas jest mocno ograniczone. Trzymamy kciuki. A Boguś jest obłędny-paskudnik namarscony:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  18. [quote name='Donvitow']Roksiu Męża poproś by " gadał" z nią z poziomu podłogi i ze smaczkami. Będzie ok po dwu dniach.[/QUOTE] To serio działa!! U nas też był problem z Abrusią, z szybkimi gestami, z pojawieniem się jakiegokolwiek mężczyzny, czołgała się, trzęsła i szczekała. Dawanie smaczków przez TZ, zabawy z nią łagodne i mówienie, mówienie, mówienie - świata poza nim nie widzi ( a to pańcia karmi i spaceruje:angryy: - sprawiedliwość!) A co do sikania to mała też sikała raczej w domu niż na polu, nie karaliśmy jej za sikanie w domu, by się nie bała, mówiliśmy tylko feeeeeee, a na polku komenda:lol:-siku, siku- i gdy siknęła mega chwalenie, głaskanie i smaczek, bardzo szybko zajarzyła!! Boksie to mądre paskudy. Wychodzić poza posesję nie chciała, a sama na podwórko też nie było mowy. Tylko cierpliwość i dużo spokoju, łagodności i miłości. Warczała przy misce, więc było najpierw głaskanie przed podaniem papu, potem nakazanie siadania i głaskanie, nawet jak już postawiłam i coraz wyżej, wyżej az do mordki. Trochę to trwało, ale teraz nie ma żadnego problemu, można głaskać przy jedzeniu, zabrać miskę ( bo się nauczyła, że jak pańcia w trakcie zabiera to po to by coś tam mniamuśnego dołożyć:evil_lol:). A każdy sukcesik cieszył :cool1: Trzymam kciuki.
  19. Tak mi czasem smutno przez tą moją rudziastą...Nie wejdzie do domu, gdy nie widzi kto ją woła, nie wejdzie, gdy się trzyma drzwi za klamkę, gdy coś narozrabia to tak się straszliwie boi...A przecież powinna wiedzieć, że nasze ręce tylko pieszczą i karmią...ehhhh A i cieszy mnie ta zaraza każdego dnia...Jak patrzę na ich zabawy, na gonitwy, przeciąganie liny, nawet zagryzanko to nie mogę uwierzyć, że tak cudownie się dopasowały, dogadały i pokochały. Jedno za drugie by w ogień skoczyło. Wczoraj Wódz przegiał trochę i TZ trochę na niego krzyczał, a Abra cała merdająca lizała go i próbowała odciągnąć od Wodza. Oczywiście TZ się rozczulił i awantura się skończyła :D A jeszcze kiedyś była akcja zagryzania pańci...Odbiło mi coś i w wygłupach z córką udawałam, że piorę jej pupsko, a te dwa sierściuchy jak się rzuciły!!! Wodzu mnie za kolano zaczął skubać a Abra tak szczekała i wzrokiem takim patrzyła, że joj. Takie moje paskudniki :) Czasem ktoś ze znajomych mi współczuje, że mam tyle roboty, tyle sprzątania i gotowania dodatkowego, tyle spacerów, tyle zabranego czasu. A ja? Nie wyobrażam sobie bez nich życia!!!! Na co miałabym ten czas zamienić? Na oglądanie głupich seriali? Piłowanie paznokci? Tylko dom pełen zwierząt jest pełnym domem. Tak więc czas na spacer i do pracy :)
  20. [quote name='michu']Astra została dzisiaj pierwszy raz sama w domu.. dzisiaj rano - w nocy, bo wychodziłem przed 5 chciała się ze mną bawić :) chwila tylko dla niej i do pracy.. zostawiłem jej światło włączone i radio, żeby nie czuła się taka samotna :) Miłego dnia dla wszystkich :)[/QUOTE] Trzymam kciuki za mordusię. Pewno bidaka się będzie trochę bała... Tak patrzę na te psiaki...jakie to cudowne stworzenia...Gdy człowieka raz ugryzie pies, to ten ma tendencję do nienawidzenia wszystkich innych psów. A te skarby tyle wycierpiały i jak widać mają tak wielkie serca, tak pragną miłości i tak kochają i ufają, że aż....jejuuuuuuuu... Rodziny, które przyjmą je do siebie będą miały cholerne szczęście.
  21. Przemeldowuję się tutaj. Szkoda mi wszystkich tych skrzywdzonych psiaków, ale z jakichś powodów boksinki są mi najbliższe. Będę trzymać kciuki i oczywiście w miarę możliwości pomagać.
  22. Bozie bozie jaki to aniołeczek:loveu: Pychulko śliczna jesteś w najlepszych rękach. Oni znajda Ci taki domek, że zapomnisz o złej ludzkiej ręce, o pustym brzuszku, o poniżaniu i chłodzie. Ciocia Asia trzyma kciuki.
  23. Ponoć Bóg istnieje..... Od wczoraj nie mogę dojść do siebie...Zamykam oczy i widzę ten strach w oczach. Odganiam myśli, które każą się domyślać co te skarby czuły...Wybaczcie nam...szumnie mówiąc - ludziom.... SOS Boksery - oczywiście dorzucam grosz.
  24. Maleńka z Tessy zrobili pluszowego misaczka i Ciebie też doprowadzą do porządku!!!! Ciocia Asia prosi o namiary na przelanie poratowania.
×
×
  • Create New...