Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. a jak chcecie to odkręcać?
  2. [quote name='pawel6']Nie nie, w takim razie Ty mi wybacz. Nie wiedzialem ze siedzisz w adopcjach. teraz wiem skad takie nastawienie, sluszne zreszta ;) i prosze o wiecej, moze jeszcze czegos nie wiem.[/QUOTE] Myślę, że przede wszystkim idziesz w dobrym kierunku- nawiązujesz kontakt z hodowcami. Nie sugeruj się jednak zdaniem jednego, porozmawiaj/popisz z różnymi żeby wysnuć dobre wnioski :)
  3. [quote name='pawel6']Proponuje zrobic to samo ;) Dlaczego więc piszesz, że nie wiadomo czego się spodziewać po psie do adopcji? Nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia ;) oby husky to był strzał w 10, w końcu to pies na co najmniej 12 lat. Wybacz podejrzliwośc ;) Ty zapewne nie siedzisz w psich adopcjach i nie zdajesz sobie sprawy ilu ludzi też się zarzekało że psu tej rasy poświęcą czas. A potem zdziwko że husky wyje, demoluje i rzuca się na inne psy.
  4. [quote name='Pani Profesor']ok, to teraz ciekawostka dla wszystkich cioteczek, które uważają, że przesadzam z moim pieseczkiem :cool3: sytuacja liryczna - wieczór w domu TŻ-ta. Patryk biega z labem i próbuje kopulować z nim non stop, lab zadowolony, bo to trochę przygłup :loveu:, sielska sceneria i wolna gejowska miłość zostaje przerwana krzykiem przyszłej teściowej. co zrobiło moje słoneczko najdroższe? wpierdzieliło talerz krewetek z czosnkiem i masłem, ze 20 sztuk :loveu::loveu::loveu: mój kochany koneser nie zadowoliłby się cebulą czy innymi pierdołami, które leżały w zasięgu pyska - wspiął się jak królewicz na stół podczas 10-cio sekundowej nieuwagi teściówki... i mlask - nie ma. przedstawiam, co następuje: 1. dostał karę pt. "przywiązali mnie w domu", TŻ go sterroryzował (ja tego trochę nie popieram :shake:), pies jęczał przez kolejne 2 godziny bez przerwy 2. czosnek z psiej mordy śmierdzi tak tragicznie, że nie mam słów, żeby to opisać 3. pies mi odda za leczenie, bo musiałam spać przy otwartym oknie, żeby się nie udusić 4. nigdy nie widziałam psa, któremu się odbija co minutę i w zasadzie nie wiem, czy się śmiać, czy płakać[/QUOTE] Cwaniak z niego :) Moja sznupowata suka za młodu zwinęła mojemu tacie z talerza jedną kiełbachę :) zostawił na chwilę jedzenie na stole, poszedł po gazetę, wraca a tam zamiast 2 kiełbas leży jedna. A pies pod stołem sobie leżał znudzony jak gdyby nigdy nic. Zwątpił czy miał jedną czy dwie na talerzu :)
  5. [quote name='pawel6']Na jakiej podstawie uwazasz ze nie bedzie mi sie chcialo wychodzic z bloku? Wychodzisz z zalozenia ze ludzie mieszkajacy w bloku nie wychodza z domu ? nie widze w tym zadnej logiki... Co do adopcji psa.. to tez nie wiem czy jest to dobry pomysl. Dostane psa juz z uksztaltowanym charakterem o ktorym nic nie bede wiedzial. Takie kupowanie kota w worku tynm bardziej ze nie mam doswidczenia z psami a wydaje mi sie ze psy ktore trafiaja do schronisk czy innych organizacji adpocyjnych nie naleza do najspokojnijszych bo inaczej nikt by sie ich nie pozbywal.[/QUOTE] Cofnij się o stronę i przeczytaj moją wypowiedź. Ja średnio widzę u Ciebie husky, mam wrażenie że chodzi Ci o wygląd tego psa, a on ma też określoną osobowość.
  6. [quote name='aussie&husky'][B]Akamuru[/B], teraz przyszła mi do głowy jeszcze jedna propozycja-cocker spaniel.W zasadzie spełniałby wszystkie wymagania,tylko trzeba by bardzo starannie wybrać hodowlę,bo w niektórych liniach zdarzają się skłonności do agresji.[/QUOTE] Cocker spaniel wymaga fachowej pielęgnacji, mało ktory groomer temu podoła, a podobno ci ludzie chcą uczestniczyc w wystawach (o ile dobrze zrozumiałam?). Lepszy były springer spaniel angielski/walijski- mniejsze wymagania co do szaty, a niektórzy właściciele nawet twierdzą, że mniejsze wymagania ruchowe niż cocker spaniel angielski
  7. [quote name='Akamuru']Tak sobie do tej pory zaplanowali, ponieważ nie wiedzą, jak teren gdzie będą mieszkać zostanie zagospodarowany. Jak na razie są tam piękne pola, mały lasek, więc tereny idealne, ale nie wiadomo czy niedługo wszystko to nie zostanie zrównane z ziemią i zastąpione domami. ;) Oni nie chcą unieszczęśliwić psa i brać rasę na siłę, bo przypadła im do gustu charakterem i wyglądem. Szczerze mówiąc wątpię w to, że przeciętny właściciel setera chodzi z nim na długie spacery i pół dnia spędza na treningu polnym. Większość seterów jakie do tej pory poznałam (rasowe, w świetnych domach) nie chodzą dzień w dzień na czterogodzinny spacer, jak i nie ćwiczą treningu polowego. I w najmniejszym stopniu nie są sfrustrowane - wręcz przeciwnie. O spacerach nie wspominałam, bo nie jest to kwestią stałą. Wiadomo, że[B] jeśli leje i pioruny walą to nie wyjdę na długi spacer z psem...[/B][/QUOTE] [B]Czemu nie? :) ja z moją wychodzę a seterem nie jest [/B]:evil_lol: Setery to aktywna rasa, nie ma sensu się na takiego decydowac bo się wygląd podoba a reszta " się jakoś dogra". Mniej aktywny jest polecony przeze mnie springer spaniel angielski, jest to też pies który pracuje w zupełnie inny sposób i myślę, że byłby o wiele lepszym wyborem niż seter. Jest w kraju kilka wartych zainteresowania hodowli ;)
  8. [quote name='a_niusia']raczej najpierw co nieco przekopie i zniszczy...[/QUOTE] Myślę że straty w ogródku są niczym w porównaniu do wściekłego sąsiada żądającego odszkodowania. Akamuru- w mojej rodzinie wzięli irlandzkiego z podobym nastawieniem jak Twoi znajomi ;) pies w efekcie skończył na wsi na łańcuchu bo się okazało że się jednak nie przyzwyczai do innego trybu życia. Po co wybierać aktywną rasę jeśli nie jest się osobą która prowadzi styl życia który pasowałby przeciętnemu przedstawicielowi takiej rasy?
  9. [quote name='Akamuru']Codziennie mógłby mieć około trzech, czterech godzin ruchu w ogrodzie. Jednak nie byłoby to zwykłe, bezsensowne ganianie po trawce, ale praca fizyczna i psychiczna z koleżanką. Plus krótka półgodzinna przejażdżka rowerowa po okolicy - aby przed nocą psa trochę wymęczyć. ;) O tollerze zupełnie zapomniałam im wspomnieć, z pewnością przekażę, poczytamy sobie o nich.[/QUOTE] A tego ruchu w ogrodzie nie można przenieść na ruch w terenie? Czy ten "ruch" ma polegać na tym, że ktoś wyjdzie raz na jakiś czas i psu chwilę piłkę porzuca? Po co 4 godziny spędzać z psem w ogrodzie, lepiej pójść z nim wtedy na spacer i tam sobie pracować z nim fizycznie i psychicznie. Seter sobie raz dwa znajdzie rozrywkę, pewnie w postaci ptactwa sąsiadów ;)
  10. [quote name='Koszmaria']poszukaj na stronie swojego oddziału Związku Kynologicznego. tylko hodowcy z tego związku mają prawdziwie rasowe psy.[/QUOTE] + warto popytać na forum poświęconym chartom- Świat chartów
  11. [quote name='Akamuru'][B]aussie&husky[/B] bardzo ciekawa propozycja, przekażę znajomym. Nie wiem czy nie przerazi ich ilość szaty. [B]dog193[/B] znajomi przyglądali się retrieverom, ze szczególną uwagą goldenowi, ale ten pies według książek wszelakich waży około 40kg, a to za dużo. Koleżanka do silnych nie należy, a to głównie ona z psem będzie chodzić na spacery. Obawia się, że psa cięższego niż te 30kg nie będzie potrafiła utrzymać na smyczy. [B]Philip[/B] i tu bardzo się mylisz. Pominę fakt iż mam podejrzenia, że ten post został napisany tylko po to, aby się zareklamować (podpis). Są rasy, które mają wszczepioną nieufność do osób obcych, ponieważ ich główną rolą jest stróżowanie. W przypadku niektórych osobników takowych ras trzeba mocno się napracować, aby tą nieufność zminimalizować i nie była ona utrapieniem. Znałam psy, które z powodu nieufności nie pozwalały wejść do domu obcej osobie i wymagały ogromu pracy ze strony właściciela.[/QUOTE] a springer spaniel angielski?
  12. [quote name='gryf80']sznupki fajne ale wersje mini sa dosc hałasliwe/szczekliwe(przynajmniej te z którymi do tej pory miałam do czynienia)i moga budzic małe dzieci.[/QUOTE] no mini do ćwiczenia obrony niezbyt się nadaje :cool1: choć ducha walki mu nie brak :evil_lol: [SIZE=1]przekonałam się na własnych nogawkach i torebce [/SIZE] i jednak jesli chodzi o charakter to moim zdaniem jest na prawdę duża różnica gdy porównuje sie sznupy mini i olbrzymy. W mini hodowcy często są beznadziejni, w średnich i olbrzymach jest o wiele lepszy poziom hodowli.
  13. [quote name='Pani Profesor']ciooooooootki :roll: co ja dziś miałam w nocy,to moje... dajcie solucję na szybko. jestem w domu rodzinnym, pies śpi u mnie w pokoju (wymogi 'techniczne' :cool3:), pozwalałam mu czasem spać ze mną w łóżku, ale nie ładował się bez zaproszenia. od trzech dni mam z nim wojnę pozycyjną o to wyro, wpierdziela się non stop i... ogłuchł na komendę "do siebie" :shake: po prostu nie widziałam czegoś takiego, jakby zapomniał nagle jak idzie "siad" :placz: wygląda to tak - idę się np. wykąpać, wracam - pies w łóżku. chcę go zwalić/przesunąć, bo dla mnie nie zostawia już miejsca :roll: a on co? warczy. (nie lubi podnoszenia, zawsze burczy, ale to nie to samo) spycham go na chama, ręką, nogą (bo "zejdź" i "już do siebie", nawet stanowcze i głośne - NIE DZIAŁA!), to pokazuje zęby :roll: dziewczyny, musiałam pchać go wczoraj przez poduszkę...:oops: to jakaś abstrakcja, nie dał mi zasnąć calutką noc. odgoniłam go w końcu na posłanie, przychodził co godzinę - i teoretycznie by mi to nie przeszkadzało, bo czasem fajnie się z nim śpi, ale chodzi o zasadę - nie schodzi na komendę, więc dostał zakaz łóżka. no i co? od 1 w nocy do 8, co godzinę, miałam serenadę i wpychanie się na chama, zganiałam go "do siebie", a on patrząc mi w oczy wspinał się na łóżko. wiecie co zrobiłam? zapięłam go na smycz na noc...:oops::placz: miał w ciul miejsca, żeby się obrócić, nie było to niewygodne, no ale litości... uwiązywanie psa w domu na noc... dajcie mi jakąś radę, zanim coś spartolę jeszcze gorzej, bo szkoleniowiec i październik jeszcze za jakiś czas.. dodam, że był posłuszny przy "do siebie", jak tupnęłam nogą, albo zamachnęłam się ręką, to kulił ogon i uciekał. do wczoraj :roll: teraz patrzy mi w oczy i wpycha się na łóżko - zero respektu. ps. nie mam tutaj opcji na klatkę kennelową, jestem tutaj jeszcze tylko 5 dni, więc to raczej kwestia doraźnej pomocy, żeby całkiem nie położył na mnie lachy :roll: w moim i TŻ-ta mieszkaniu nie ma tego problemu,bo ma posłanie w salonie i nawet nie wchodzi do naszej sypialni. dodam jeszcze tylko, że ćwiczyłam z nim dziś cały ranek komendy za smaczki, robi wszystko elegancko, nawet bez smaczka niektóre ulubione, więc nie ma opcji, że nagle mnie olał całkowicie. żadna przemoc nie wchodzi w grę, bo on przy próbie złapania go za skórę gryzie bez ostrzeżenia - czasem lżej, czasem mocniej. i tylko mnie :roll: TŻ może nim miotnąć na posłanie bez problemu. HELP[/QUOTE] Nie spychaj go na siłę bo sama widzisz że się stawia ;) najlepiej następnym razem "zmuś" go do zejścia jakimś smakołykiem, kiełbachą czy czymś tam. I tłucz komendę "na miejsce" i do tego komendę "złaź"/"zejdź"/wynocha"- czy jak tam sobie chcesz to ją nazwij :) I nie pozwalaj mu w ogole włazic na łóżko, chyba że w nagrodę za komendę, ale musi umieć też na Twoje żądanie podnieśc swój szacowny tyłek i zleźć. Najlepiej ćwicz na smakołyki póki co ;) Jeśli musisz z jakiegoś powodu go zostawic samego w pokoju to ja osobiście bym jednak go wiązała np. na czas wyjścia do łazienki żeby się nie wtrynił na łóżko bez zgody. I pamiętaj- bez spiny i nerwów, to jest do wypracowania :) masz po prostu psa który każde Twoje ustępstwo wykorzystuje- dajesz palec to bierze od razu całą rekę. Wprowadź mu wojskowy dryl na chacie i na spacerach, tłucz komendy kiedy się tylko da. Wprowadź zasadę, że nie ma niczego za darmo i nawet zwykłe wejście do innego pokoju poprzedzaj komendą, którą musi wykonać bo inaczej może zapomnieć o przekroczeniu progu. Musisz mu dobitnie pokazać, że nie ma kozaczenia i pokazywania rogów bo wszystko odbywa się na Twoich zasadach. Nie stosuj siłowych rozwiązań, nie ma sensu, to akurat typowa pokazówka w wykonaniu psa, lepiej podziałać dobrym żarciem niż darciem się na niego, tupaniem czy stosowaniem przymusu fizycznego :)
  14. [quote name='klaki91']plus sznaucery uchodza za bardzo prodziecięca rasę ;) jeśli chodzi o średnie i olbrzymy, z maluchami ponoc gorzej pod tym wzgledem[/QUOTE] dorzucę tylko, że hodowla sznaucerów olbrzymich stoi na całkiem niezłym poziomie w PL i jest kilka hodowli, które z psami robią coś więcej niż kurs PT i jeżdżenie na wystawy. Ale sznup to nie owczarek, trzeba o tym pamietać ;)
  15. [quote name='Hanako']belgi? nie wiem jak z brakiem treningu, bo nie siedzę w temacie, ale wydaje się, że to rasa będąca w stanie połączyć obi i obronę. z moich klimatów, to sznaucer olbrzym teoretycznie powinien mieć predyspozycje do obrony i oganiać obi, ale to by wymagało starannego wybrania miotu i szczeniora. i nie jestem pewna, że [I]performens [/I]sznaucera będzie na tyle wybitny, żeby się z tym pchać na zawody.[/QUOTE] plus sznaucery uchodza za bardzo prodziecięca rasę ;) jeśli chodzi o średnie i olbrzymy, z maluchami ponoc gorzej pod tym wzgledem
  16. [quote name='dog193']Wytłumaczcie mi jedno. Skoro ratujecie psy z rumuńskich schronisk, które mają być UŚPIONE ( a nie ciągnięte za samochodem, wieszane, topione, kamienowane itd) to dlaczego cała akcja jest rozgłaśniana właśnie przez rzeczy, które podobno dzieją się z psami ulicznymi, o których pisałam w nawiasie? Dlaczego wszyscy płaczą nad biednymi pieskami ciągniętymi za samochodem, wieszanymi, zbiera się pieniądze, żeby je uratować od okrutnej śmierci, po czym wyciąga się psy ze schronisk, w którym mają być UŚPIONE? Czyli tych wieszanych, topionych itd wcale się nie ratuje - więc dlaczego wykorzystuje się je w tej akcji? Jedna wielka manipulacja.[/QUOTE] Ja też tego nie rozumiem :???: z wydarzenia na facebooku zrozumiałam, że w Rumunii sie dzieje jakaś masakra, szczeniaki są topione, psy mordowane siekierami czy kamienowane. Może jestem bez serca ale dla mnie usypianie psów w sytuacji gdy jest ich najzwyczajniej w świecie za dużo nie jest objawem barbarzyństwa. Tak się przecież dzieje na Zachodzie i może dzieki temu nie mają tam zapchanych schronisk. I nieporozumieniem jest dla mnie pomaganie obcym państwom w sytuacji gdy w Polsce też jest problem z bezdomnością psów. A ten argument: [COLOR=#000000] "Rozumiem, że ludzie mogą mieć wątpliwość. Czy w ogóle był sens jechać tyle kilometrów, wydawać tyle kasy, ściągać kolejne psy do Polski, gdy u nas nie jest różowo itd.[/COLOR] [COLOR=#000000]Ale przy KAŻDEJ akcji można mieć podobne wątpliwość. Czy jest sens wydawać setki, albo tysiące złotych na leczenie i diagnostykę jednego psa? Czy warto brać na DT „mało adopcyjne” psy, które będą blokować miejsce innym, tym bardziej adopcyjnym? Czy jest sens wieźć psa do domu na drugi koniec Polski, a czy jest sens ściągać na DT psa z innego województwa. A czy jeśli wezmę psa z sąsiedniego miasta, to jeszcze jest ok, czy już nie? Bo może powinnam tylko z mojego? Albo tylko z mojej ulicy? Jutro jadę po bezdomniaka na DT z Pszczyny, bo za chwilę będą miały wywóz do owianych złą sławą Mysłowic. Czy to jest w porządku? Mogę przecież wziąć psa z Katowic. Ale jeśli z Katowic, to czemu nie z Sosnowca?" jest moim zdaniem najzwyczajniej w świecie słaby i kompletnie nie przekonywający. [/COLOR]
  17. [quote name='Pani Profesor']po pasztetowej zasrałby całe mieszkanie :D słabo toleruje 'sztuczne i ludzkie żarcie', nawet moja kochana mama podetkała mu mielonego (bez mojej wiedzy :diabloti:) to była tragedia. obecnie jestem na etapie kombinowania z karmą, bo zeżarł prawie 15kg brita light jako kastrat (weterynarz w schronisku mówiła, że tak będzie najlepiej, bo się nie spasie), ale kiedy karmiłam go wg. dawkowania, to się słaniał :shake: i wyjadał rzeczy absolutnie niejadalne, więc dostaje 2x tyle, niż powinien, a nadal jest chudziutki (teraz bez futra to widać). teraz przejdziemy na jakąś bardziej odżywczą karmę, bo na gotowanym tył piękniutko, zaokrąglił się, futerko odrosło, ale co z tego, jeśli co pare dni miał biegunkę i to znienacka :shake: a testowałam i wołowinę, i kurę, i indyka, nawet niepolecaną wieprzowinę. spróbuję z bardziej energetyczną suchą karmą, choć w zimie nie mam pojecia, kto ma zamiar z nim biegać :diabloti:[/QUOTE] Moja po sterylce miała taki ciąg do wszystkiego co względnie jadalne, że myślałam że się popłaczę jak po raz kolejny mając mnie głęboko w d. latała z nosem przy ziemi wyszukując czegoś do jedzenia. Ponoć dla alergików najlepsza jagnięcina.
  18. [quote name='a_niusia']nie do konca to mialam na mysli:)))) ja mam dlugouche psy i to nie jest takie zajebiste jak sobie umocza uszy w oeju z lososia:)) bo z szafek itd to mi nie wali mimo ze niczym butelki nie zawijam.[/QUOTE] a mi strasznie zajeżdża tym olejem, mimo że zakręcony dokładnie uszy musisz im wiązać w kitę przed podawaniem obiadu :)
  19. [quote name='evel'] Zbudowanie rudej wytłuczonego codziennie schematu poprawnego zachowania na pewno by pomogło i szkoleniowiec ma rację, tylko być [B]może zasadne jednak byłoby wprowadzenie korekty tego całego wożonka[/B], które zaczyna czasem przechodzić w coś więcej. Tak na moje oko przynajmniej.[/QUOTE] No właśnie też mam podobny sposób myślenia, wrzucę korekty za zbytnie wożenie i zobaczę co się będzie działo. U mnie to jest smyczówka wyraźnie bo bez smyczy przy nodze potrafi iść i się tak nie jeży cała a przechodzimy często na prawdę blisko innego psa
  20. [quote name='a_niusia'] [URL]http://animalia.pl/produkt,21566,vetexpert-vetoskin-90-kapsulek.html[/URL] obczaj sobie-lepszy niz olej z rybek, bo zawiera rozne oleje. poza tym nie smierdzi:)))[/QUOTE] Musze to zamówić bo u nas olej z łososia się nie sprawdza zbyt a śmierdzi przeokrutnie, muszę go trzymać zawiniętego w X siatek foliowych bo inaczej całą szafkę ogarnia rybi smród
  21. [quote name='evel']Nie do końca - ja mam mieszane doświadczenia. Część psów olewa zuzowe wyskoki i ogarniają, że ona tak ma i nic się z tym nie da zrobić ;) Ale część czuje się mocno sprowokowana i to są wszystkie nasze poważniejsze spiny z innymi psami, z gryzieniem małej czarnej włącznie.[/QUOTE] Kurcze a mojej przez te 3 lata u mnie żaden pies nie pogryzł...tłukła się z pudlem kuzynki, ale to raczej takie spięcia bab, dużo wrzasku, zero krwi i latania kłaków :roll: [quote] Co do prowokowania - ja nie ingeruję, jak pies mi się zjeży, ogon sobie zawinie na czoło czy się napnie nieco, żeby pokazać, że w gruncie rzeczy się nie boi a jest zajebisty. Karcę natomiast jak zaczyna burczeć i wszystkie negatywne reakcje powyżej. [/quote] A karcisz/karciłaś np zjeżenie sierści takie typowe żeby wydac się groźniejszym dla "wroga" który nie wysyła żadnych negatywnych sygnałów, chodzenie w lekkiej przyczajce (ogon na plecy, łeb na wysokości reszty ciała, uszy po sobie i na ogół zjezony kark) i ogólny wyraz pyska a la "podejdź to ci wpie...ole"? Bo ja mam mieszane odczucia :roll: skoro udało się wypracowac przechodzenie bez darcia mordy to chciałabym zeby udało się tez przechodzić koło większości psów bez tej napinki u rudej, bo ona właśnie zjeżonym kłakiem pochylonym łbem i morderczym spojrzeniem prowokuje wiele psów. I to już nie jest takie prowokowanie jak wyżej przeze mnie opisane (czyli to wożenie się), ale rzeczywiście coś co mi nie pasi. Bo sporo psów łapie wtedy na nią spinę, a ona nie pozostaje dłużna- za co zbiera opieprz, ale na dobra sprawę źródło nieporozumienia (ta jej postawa) nie zostaje wyeliminowana. Niby szkoleniowiec nam mówił że trzeba chodzić jak najwięcej koło innych psów, ćwiczyć to przechodzenie na luźnej smyczy i powoli to robienie z siebie stracha na wróble jej przejdzie ale efekty niezbyt mnie zachwyciły póki co. Inna sprawa, że powinnam to ćwiczyć z nią codziennie a z czasem różnie bywa żeby jeszcze łazić i wyszukiwać psy do ćwiczeń. [quote]Swoją drogą czarny smok, o którym pisałam jakiś czas temu, ma chyba +1000 do charyzmy - psy na niego nie szczekają, a jak się w nie wgapia to zaczynają trawkę wąchać boczkiem i takie tam... Za 2 tygodnie zaczyna szósty miesiąc swojego życia. Rośnie potwór :D[/quote] Łe tam potwór, pewny siebie przystojniak pewnie i tyle :evil_lol:
  22. Ogarniecie go, spokojnie ;) tylko musi Wam ktoś pomóc.
  23. [quote name='Maron86']Ha mój osioł też się wpatruje w 'przeciwnika'. Ogon mocno zadziera, prostuje się cały, klatę do przodu pręży, staje centralnie przodem do drugiego samca ... i ... się normalnie w niego gapi. Kiedyś go karciłam i zabierałam, ale zawsze się to kończyło tym że taki samiec spuszczony ze smyczy (albo na flexi) zaczynał za nami leźć i mordę drzeć... Teraz pozwalam mu samą postawą dominować inne samce i o dziwo mam święty spokój :cool3:. 'Przeciwnik' zazwyczaj zaczyna nerwowo merdać ogonkiem, oblizywać się, odwracać wzrok, a na koniec odchodzi - zdarza się że próbuje podejść, ale wtedy wystarczy jeden Szamanowy szczek dezaprobacji w stylu 'mój teren' i się kurzy za 'przeciwnikiem' tak że mało łap nie pogubi. Dodam że Szaman jak zauważy drugiego samca i uzna że 'tego pana to sobie na swoim terenie nie życzy' - oj wtedy to potrafi w bezruchu stać i 10minut. On wie że ja się nie ruszę w stronę tamtego samca i nie pozwolę mu na darcie paszczy więc w taki sposób sobie znalazł :diabloti:.[/QUOTE] No i takie zachowanie moim zdaniem jest OK bo krzywdy drugiemu psu nie robi, jeśli to nie powoduje że pies chce pójść krok dalej i pokazać dobitniej kto rządzi to chyba nie ma sensu za to karcić, nie? Mojej na początku na wiele nie pozwalałam, bo po prostu z nią było na zasadzie "daj palec to weźmie cała rękę" i wystarczyło że raz jej nie opieprzyłam za wydarcie się na innego psa to zaraz kolejnego próbowała oprócz oszczekania tez potargac za kark. Z samcami chyba jest o tyle lepiej, że jak już jest problem w kontaktach z innymi psami to raczej tylko z tymi tej samej płci, suki natomiast hejtują co leci :roll: chociaz z tego co wiem to zdarzają sie i psy które maja problem i z innymi psami i z sukami.
  24. [quote name='IZMADO']Moja to też damulka ;) Ale ja nie pozwalam jej się wglapiać w inne psy. Jak tylko widzę, że podnosi uszy i zaczyna się ekscytować, to daję jej korektę. Mamy za to nadal problem z prowokatorami, Janka strasznie szybko traci cierpliwość, często ruch ucha, ogona, zmiana pozycji u innego psa powoduje u niej napad szczekania. A nie daj boże leci na nas pies ze szczekiem! Uuu, to już tragedia... Momentalnie zaczyna ujadać.[/quote] No to w takiej sytuacji rozumiem niedopuszczanie do wpatrywania się w innego psa... ale zastanawia mnie właśnie jak z moją robić, bo niby ona sie wpatruje, prowokuje tym mniej cierpliwego psa i dalej nie robi z tym faktem nic tylko sprawia wrazenie jakby ją to podbudowało :roll: [quote]Często też mamy takie sytuacje, że jak już jakiś pies do niej podejdzie a ona go nie zgnoi szczekaniem, zaczynają się ładnie wąchać, jest spokój, to nagle Janka szczek. Nie mam pojęcia czemu tak robi, czemu nie może sobie spokojnie od niego odejść?[/QUOTE] Moja tak długi czas robiła, jeśli dobrze sobie to wyobrażam to jest to takie dobitne "spier...aj". MOjej dalej się zdarza, ale ona dalej ma problem w bezpośrednim witaniu się z większymi od siebie psami a ja nie mam ciągle czasu żeby się solidnie za to wziąć. Teraz jeszcze 2 tygodnie wychodziła tylko na siku przed blok bo ta łapę miała rozwaloną i znowu regres mamy. Musze zacząć polowac na psy na osiedlu, im więcej ma z nimi kontaktu tym lepiej się zachowuje. Drugiej suce ufa, nie boi się jej i zawsze się mega cieszy na jej widok, w ogóle na nią nie pyszczy, nie kłapie zebami, nie wpada w histerię nawet gdy zostanie zdeptana, więc potrafi się dobrze zachowywać. Juz przestałam się łudzic że z innymi psami też tak będzie :roll: chociaż może z czasem jak się zestarzeje to trochę się polepszy...bo jednak z roku na rok widzę ogromną różnicę w jej zachowaniu i to taką na plus
  25. [quote name='Majkowska']Witam się. ... Idę w nocy zrobić dziecku mleczko i patrzę a przed telewizorem na fotelu jakiś dziwny biały obiekt w mroku widać... Przyglądam się a to siedzi tam ktoś!... Normalnie ręce na stole i siedzi!. Jako że Tż na noc w pracy, a teściowa wyjechała do brata to nikogo w domu nie miało prawa być. Zamarłam bo to na mnie patrzy... Ślipia się świecą i głową normalnie rusza jak żywe! :crazyeye: Dobrze że psa w domu mamy więc po cichu żeby dziecka nie obudzić wypowiedziałam jego imię... Ledwie zabrzmiało moje "Waldemarrrrr...." to zjawa zlazła z fotela i czmychnęła do kuchni. Wleciała Waldkowi pieronem do klatki, ale Waldek jest dzielny piesek i ją chyba zjadł,bo zniknęła. Zapaliłam światło a on taki zaspany na mnie spojrzał... Biedaczysko, obudziłam go w środku nocy, bo przewidzenia jakieś miałam :lol: I jeszcze mnie jedna rzecz niewyjaśniona spotkała... Rano w klatce znalazłam mojego sandałka... I też niemożliwe zeby to Waldka zasługa była, bo spał sobie twardo. Pewno ta zjawa w nocy jak uciekała i obrońcę naszego domu zobaczyła to jej wypadł, bo kły jakieś straszne na moim buciku są odbite... No ale lato się skończyło, co tam sandał, ważne że mam takiego wspaniałego przyjaciela co zawsze mnie przed złym obroni :loveu: Pogoda Waldemarowi nie służy,ale dziś na szczęscie słońce to nadrobimy ;)[/QUOTE] haha cwaniak jeden :evil_lol:
×
×
  • Create New...