-
Posts
535 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Miawko
-
Warto spróbować nauczyć psa komendy: "nie rusz" albo "oddaj" (jak wolisz :)) Możesz nosić ze sobą coś dobrego i nauczyć go, że jak odda smakowite znalezisko, to dostanie w zamian coś ekstra. Po jakimś czasie mogłabyś zacząć odstawiać smakołyki, bo komenda byłaby wykonywana automatycznie. Oczywiście trzeba to zacząć ćwiczyć w domu, w kontrolowanych warunkach, gdzie łatwo będzie Ci kontrolować zachowanie psiaka :)
-
Smutne, ale niestety prawdziwe :(
-
A czy tylko o szczekanie chodzi? Mój pies oprócz sporadycznego szczekania dużo częściej, hmm, buczy (?) z radości. Coś takiego byłoby również interesujące?
-
Mój po prostu ma do swojej dyspozycji bagażnik w przedłużonym hatchbacku.
-
Zależy, jak pies wychowany. Mój gdy tylko może siedzi na dworze, ale to nie zmienia faktu, że musi mieć możliwość wejść co 20-30 min. do domu, sprawdzić czy wszyscy są gdzie powinni być, a potem znowu wyjść patrolować okolicę. Idealna sytuacja dla niego to stale otwarte drzwi na ogród :) Z tym, że mój pies był wychowany w bloku, więc może nie być idealnym przykładem. Większość Akit jakie znam mieszka na dworze, ale zawsze z możliwością wejścia do domu i spędzenia tam czasu ze swoimi ludźmi.
-
Akita jest psem, hmm, uniwersalnym? Hodowane były jako psy stróżujące, myśliwskie (na dziki, jelenie itp.) i do walk psów. Wszystkie te kierunki wymagały od psa dużej samodzielności i to im do dziś zostało. Nie oznacza to, że można psa samego sobie zostawić. Właśnie dlatego, że są tak samodzielne szybko stwierdzą czy warto w ogóle brać pod uwagę człowieka przy pdejmowaniu decyzji :) To może być pies domowy, ale najlepiej się czuje mając swój teren do stróżowania. Mój, gdy jeszcze mieszkałam w bloku, uznał pobliski park za swój teren i potrafił przeganiać z niego obce psy. Wyganiał je tylko do granicy parku i wracał do mnie zadowolony... Sam to sobie wymyślił, musiałam go oduczać :/
-
@Beatrx to właśnie miałam na myśli. Nie ma psa, którego można zostawić samego sobie na podwórku. Generalnie faktycznie psy stróżujące znoszą chyba lepiej taką samotność, ale one z kolei zwykle potrzebują bardzo konkretnego i świadomego właściciela. Właśnie dlatego, że są bardzo samodzielne i nie będą się oglądać na człowieka podejmując decyzję... Czytając posty autora wątku wahałabym się czy polecić mu zakup kaukaza albo akity. Mógłby się sparzyć.
-
A tak mnie właśnie oświeciło - Ty potrzebujesz psa obronnego, czy stróżującego, bo to jakby nie to samo?
-
Generalnie chyba w ogóle nie istnieje pies, który mógłby non-stop siedzieć sam na podwórku i w ogóle nie mieć kontaktu z ludźmi. Chyba, że miałby tych ludzi traktować tak samo, jak inne zwierzęta na obejściu i, generlalnie, ignorować? Dysplazja może być dziedziczna, może być nabyta, np. poprzez uraz stawu w okresie doratsania, nadmierne obciążenie stawu (np. z powodu nadwagi). Nie dostaniesz gwarancji, że Twojego psa to nie spotka. Trzeba po prostu zwracać uwagę na swojego psa, a przed zakupem szczeniaka przyjrzeć się rodzicom, to zmiejsza ryzyko, ale go nie eliminuje.
-
Dajcie młodej czas na ogarnięcie się. Jest u was dopiero kilka dni. Gdy zdobędziecie jej zaufanie, a ona wasze, całkiem możliwe, że wspólne kąpiele w basenie i zabawy w ogrodzie będą jak najbardziej możliwe. Póki co, to dla tej suni bycie w ogrodzonej przestrzeni z ludźmi, to zupełna nowość. Z Twoich opisów wygląda, że sama nie wie, jak ma się zachowywać :) Co znaczy, że wylewa wodę z miski? Wchodzi do niej podczas picia i ją przy tym przewraca? - jeśli tak, to pewnie nigdy z miski wody nie piła i musi się tego dopiero nauczyć Przewraca miskę po wypiciu kilku łyków? - może nie lubi stojącej wody? Wtedy dobre mogłoby być dla niej poidełko - podaje wodę tylko przyciśnięte (jest dla krów i koni, na pewno jest i dla psów;)) Oczywiście, że założenie chipa jest dobrym pomysłem :) Nie kosztuje dużo, ból dla psa jest minimalny (porównywalny z zastrzykiem), a zyskujecie większą szansę, że się znajdzie gdyby wam gdzieś po lasach nawiała. No i będziecie mogli w razie czego wyrobić jej paszport i zabrać ją ze sobą za granicę :) Tylko pamiętaj przy chipowaniu upewnić się, że dane suni zostaną wprowadzone do ogólnopolskiej i/lub europejskiej bazy dancyh. Niektórzy weterynarze tylko zakładają chipa i nigdzie psa nie rejestrują. Trzeba pytać i w razie czego samemu psa rejestrować.
-
Sunia jest u was dopiero kilka dni, nie widzę możliwości żeby tak od razu zmieniła swoje "dzikie" przyzwyczajenia. Będziecie ją musieli powoli i konsekwentnie wielu rzeczy uczyć i oduczać. Jeśli chodzi o podgryzanie, chyba każdy szczeniak to robi. Mojego oduczałam poprzez natychmiastowe przerwanie zabawy i, hmm, piszczenie / popiskiwanie (?), tak żeby wiedział, że to boli i nie jest dla mnie przyjemne. Szybko zrozumiał w czym rzecz :) Niszczenie przedmiotów na podwórku to znowu inna para kaloszy. Może wartałoby jej zorganizować zabawki do zabawy i/lub rozszarpywania? Miałam koleżankę, która dla swojego labka kupowała pluszaki w różniastych ciuchlandiach, na wagę. Możecie też wydzielić część ogrodu, gdzie pies nie miałby wstępu. Tam trzymać przedmioty, do których pies pod żadnym pozorem nie powinien mieć dostępu. Każdy pies wymaga nadzoru. Tak więc argument o niemożności zostawienia dzieci sam na sam z psem, do tego póki co jednak raczej obcym, uznaję za co namniej dziwny. To tylko zwierzę, nasze dzieci też często mają dziwne pomysły na zabawę i mogą psa skrzywdzić. Nigdy bym małego dziecka sam na sam z psem nie zostawiła. Trzeba niestety / stety tak planować wspólny czas i przestrzeń żeby wszyscy byli bezpieczni i zadowoleni. Nie twierdzę, że to proste ;) Nie jestem pewna, czy nauczysz psa załatwiania się w jednym miejscu. W końcu to nie kot. Jednak nawet pies podwórzowy musi wychodzić na regularne, porządne spacery. Mój wykorzystuje ten czas na załatwienie swoich potrzeb fizjologicznych i w ogrodzie już raczej pamiątek nie zostawia (nie mówimy oczywiście o znaczeniu terenu :)). Odnośnie kwetsii prawnych zatrzymania znalezionego psa, jest cały wątek poświęcony temu zagadnieniu:
-
Prawdopodobnie przejście z jednej karmy na surowe mięso było zbyt szybkie i psa układ pokarmowy zareagował biegunką na takie nagłe zmiany w żywieniu. Na Twoim miejscu skontaktowałabym się z hodowcą. Ja bym tak zrobiła, a w międzyczasie, póki przeboje żołądkowe się nie uspokoją, przeszłabym na gotowany ryż i kurczaka.
-
My przeszlismy przez kilka karm suchych: Acanę, Orijen, BritCare. Ostatecznie karmimy psa karmą Husse. Nikkou też grymasi, zykle było tak, że karma była super i zajadana ze smakiem przez pierwsze dwa dni,a potem to już z łaski jadł :) W moim przypadku działa delikatne dosmaczanie od czasu do czasu - kilka kropel oleju, jajko, odrobina sera, trochę warzyw (przebojem są gotowane warzywa z rosołu) itp. Dostaje tych "dosmaczaczy" minimalne ilości, ale wcina grzecznie i jeszcze wylizuje miskę :) A może dajesz mu po prostu zbyt duże porcje, a on przy tych upałach po prostu nie chce tyle jeść?
-
? No ale przecież musisz dzień tak ułożyć, żebyś mogła normalnie funkcjonować i włączyć w to psa. Każdy ogarnia temat po swojemu z uwzględnieniem swoich i psa potrzeb. Nie ma "standardu"... Jako osoba pracująca z domu mogę, a właściwie to muszę, rozplanować dzień inaczej niż osoba studiująca, mieszkająca z liczną rodziną, pracująca z biura, pracująca na umowę-zlecenie etc. Szczeniak musi się nauczyć Waszego rytmu dnia, nie ma gotowej recepty :/
-
Zaraz, chwila. Wypuszczałeś psa żeby sobie zapolował?
-
W tym ogłoszeniu nie ma zdjęcia, albo ja mam jakieś ferelne okulary dzisiaj.
-
Generalnie wychodzę z założenia, że jeśli rodzic musi się zgodzić na psa, to nie ma co "wpływać" na niego tylko zasiąść do wspólnych rozmów i zdecydować wspólnie. Autorka wątku prawdopodobnie nie jest jeszcze samodzielna co oznacza, że utrzymanie psa i odpowiedzialność za niego spadnie właśnie na rodziców. Mogą nie być zachwyceni, toż to nie kolejna zabawka tylko żywe stworzenie.
-
To może je podaj? Myślę, że pytający się ucieszy mając wybór.
-
No co Ty? Mój uwielbia długie spacery. Ciągnie za sobą jęzor, ale idzie zadowolony :)
-
@Beatrx, tylko że autorka wątku jest w 5 miesiącu ciąży, więc bieganie i szarpanie się z, niestety, ale nieogarniętym, psem, wydaje mi się dla niej dużym ryzykiem. Chyba że spacery z psem przejąłby mąż / chłopak?
-
ola-haran, dlatego chyba jedna z pierwszych rad na forum był kontakt z behawiorystą - żebyście mogli wspólnie z psem wypracować schematy i się dogadać. Oczywiście, że jedno spotkanie nie pomoże. Trzeba ustalić zasady, pracować z psem i w razie potrzeby, spotykać się z behawiorystą regularnie. Z Twoich postów zrozumiałam, że to wszystko było robione i nie ma żadnej poprawy. Ze znanych mi fundacji, fundacja "Akity w Potrzebie" wzięła pod opiekę kilkuletniego agresywnego samca, który całe życie spędził na łańcuch i atakował wszystko i wszystkich. Został wysłany do ośrodka szkoleniowego, gdzie pracowano nad jego agresją i uczono go normalnego funkcjonowania w świecie psów i ludzi. Zakładam, bo mogę się mylić, że są też inne fundacje, które robią podobne rzeczy.
-
ola-haran, odczytujesz jego emocje, ale z opisów wynika, że nie potrafisz na nie wpływać gdy jesteście na dworze. Wiesz, że pies zaatakuje innego psa, ale nie potrafisz temu zapobiec. Nie potrafisz określić momentu, w którym mogłabyś go wybić ze stanu pobudzenia przed atakiem i w związku z tym (chyba?) nie potrafisz tego zrobić. To miałam na myśli, mówiąc że go nie rozumiesz. Mądrować się nie będę, ja mam tylko jednego psa :) Też do przyjaznych nie należy, ale w 99% przypadków wiem czego się po nim spodziewać i potrafię skutecznie wpłynąć na jego zachowanie nie szarpiąc się z nim i nie używając kolczatki. Tego u was dramatycznie brakuje. W normalnej sytuacji praca pod okiem behawiorysty i wspólne szkolenie powinny stopniowo poprawić sytuację, ale wnoszę z Twoich postów, że to nie nastąpiło... :( Odnośnie oddania psa - dlatego sugerowałam fundację. Są takie, które zajmą się nadpobudliwym, agresywnym psem. Będą z nim pracować i, jeśli się uda, uspokoją i przygotują do adopcji. Nigdzie nie pisałam, że znalezienie takich ludzi będzie łatwo, bo nie oszukujmy się - nie będzie :(
-
Może to będzie niepopularna opinia, ale czytając Twoje posty dochodzę do wniosku, że nie rozumiesz swojego psa i się go boisz. Nie jest to zarzut, czytając co się dzieje, rozumiem skąd się to wzięło. Skoro szkolenia, wizyty behawiorysty i wasze samodzielne ćwiczenia z psem nic nie dają, a sytuacja wręcz się pogarsza, wpędzając Cię tym bardziej w strach i nerwowość, to chyba najlepiej poszukać temu psu innego domu. Jak tak dalej pójdzie, to możecie się nawzajem poważnie skrzywdzić :( Tylko proszę, nie podrzucaj psa do schroniska, poszukaj jakiejś fundacji w okolicy, która mogłaby pomóc... Smutne, że to się w tę stronę rozwija. Mam nadzieję, że ktoś sprawę widzi bardziej optymistycznie i może coś konkretnego poradzić autorce wątku :(
-
Cieszę się, że udało się sprawę załatwić polubownie, a do tego zyskaliście wspólny czas z psami w postaci szkoleń. Zwykle taka praca sprawia przyjemność i psom i właścicielom, którzy mają okazję lepiej poznać swoje psy. Same plusy, może za wyjątkiem poniesionych kosztów :)
-
@AbwehrstelleBreslau (Festung Breslau było już zajęte? :)) Wydaje mi się, że psu atak się udał, bo się go po prostu nie spodziewaliście. Pies was zaskoczył i nie zdążyliście zareagować dlatego spotkanie z trenerem uważam za świetny pomysł. Tylko się nie oszukujcie - to będzie bardziej szkolenie dla was niż dla psa ;) Musicie się nauczyć komunikować i wypracować jasne zasady (wy i pies/psy). Trzymam kciuki :) P.S. Żeby nie było, że was tu zagaduję bez podstaw: mój pies do towarzyskich nie należy i regularnie prowokuje inne psy lub sam próbuje atakować. Wiem o tym jednak i wiem jak go czytać i wytrącać z takiego stanu. Tego właśnie będziecie się musieli nauczyć i ewentualnie jak psa odwrażliwić na obce zwierzęta (ale to nigdy nie będzie 100% pewności). Nigdy nie korzystałam z obroży zaciskowej i szelek, i pies nigdy mi nie uciekł z obroży. To naprawdę kwestia znajomości reakcji psa i waszej szybkiej reakcji na sytuację kryzysową - dacie radę :)