-
Posts
2372 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Madie
-
Aza -pies idealny, którego chciano uśpić bo ma już 10 lat... szuka DS!
Madie replied to iwop's topic in Już w nowym domu
To po cichutku sobie na te fakturki czekam i przy okazji mocno kibicuje psiuli -
Sonarku,trzymaj sie a pomoc na pewno nadejdzie. Jesli znajdzie sie dt jestem sklonna sporo uczestniczyc w kosztach
-
Aza -pies idealny, którego chciano uśpić bo ma już 10 lat... szuka DS!
Madie replied to iwop's topic in Już w nowym domu
Opłacę wizytę psiuli i wszystkie szczepienia:) Prosze o numer konta na PW. -
Guciak, z tego co przeczytałam z jakiegoś innego posta to Twój piesio będzie jeszcze prawdziwym maleństwem ( 5 tygodni?). Najlepsze co możesz dla niego zrobić to nie rozczulać się nigdy przed wyjściem z domu ( może i to trudne, ale żadnego szczebiotania, tulenia, miziania i mówienia do psa od początku) i nie wariować po powrocie, oraz zdroworozsądkowo usunąć poza zasięg jego ząbków wszystko co chciałabyś zachować w stanie nienaruszonym a co mógłby zjeść. Później po kwarantannie i wszystkich szczepieniach, długie spacery przed wyjście z domu, po spacerach żarcie. edit: przyszło mi jeszcze do głowy, żeby na początku wydzielić mu mniejszą przestrzeń ( jeśli nie masz klatki to np. jeden pokój a nie całe mieszkanie)
-
Majkowska - u nas też był duży kłopot z tym patrzeniem w przypadku Pandy:roll: Na początku próbowaliśmy jak z Sadzą. W obie ręce po kawałku parówki, "siad" i czekamy. Oczywiście pies patrzy się na początku tylko na rękę z żarciem, mówimy "nie", na ton głosu na chwilę pies się na nas patrzy - w tym momencie pochwała i smak do dzioba. Mam gdzieś nagrany filmik z naszego szkolenia, mogę wygrzebać. Po mniej niż tygodniu, Sadza potrafiła siedzieć kilkadziesiąt minut i patrzeć się na mnie podczas jedzenia, a do dziś jak chodzi przy nodze zdarza jej się iść "bokiem" bo patrzy mi się w oczy cały czas, więc trochę przedobrzyliśmy. Ale do rzeczy. Z Pandą nie było tak łatwo...Żarcie działało tylko w ograniczonym zakresie, tzn posiadanie czegoś w ręku - tak, brak nagrody = pies miał wszystko w doopie. Męczyliśmy się kilkanaście tygodni zastanawiając się, dlaczego ten pies jest taki "głupi" ( i robiąc wszystko na jedno kopyto...). W końcu, na którymś ze spotkań z treserem, przedstawiliśmy nasz problem. Pani obejrzała Pandę, i w ciągu 15 minut dokonała czegoś, do czego my nawet nie zbliżyliśmy się. Otóż zakazała dawać jej cokolwiek do żarcia i pokazała jak prowadzić ją "pewną ręką". Pies po 15 minutach sam z siebie chodził za nią przy nodze i przy każdej komendzie "siad", "waruj", "zostań" patrzył się na nią co jeszcze ciekawego jej zaoferuje. Proste ćwiczenie praktyczne, to np posadzenie psa przy nodze, danie komendy zostań, ewentualne korekty i czekanie. Czekanie, czekanie, czekanie w jednej pozycji - w końcu pies zaskoczony nową sytuacją patrzy na nas w górę z pytanie w oczach: " co dalej?!". I tak się zaczyna. Innymi słowy jak tylko ktoś przestał próbować się do niej na siłę "zbliżyć" przymilać itd, a zaczął twardo i konsekwentnie wymagać wykonania polecenia, sucz zaczęła się cieszyć, machać ogonem, sama dopraszać się o nowe rzeczy. Magia. Teraz prowadzimy ją tak samo, bez zbędnego dotykania, głaskania, podkarmiania i większość naszych kłopotów z psem się skończyła. W domu tez zaszła zmiana, Panda słysząc swoje imię, podnosi głowę i szuka naszej twarzy co karzemy jej zrobić, jakie ma kolejne zadanie do wykonania. Nie ma nawet tego w przypadku pokazywania żarcia i zabawek, a przy możliwości pracy - owszem.
-
Poza tym, istnieje wiele sytuacji kiedy pies ( nawer prawdziwy rasowiec) będzie mógł potrzebować weterynarza. Niektóre koszta są niemałe - takiego psa wtedy też oddasz?
-
[IMG]http://i60.tinypic.com/r8ukaf.jpg[/IMG] [IMG]http://i62.tinypic.com/15s07br.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/2u9k58y.jpg[/IMG] [IMG]http://i57.tinypic.com/2mpdh5k.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/2metx03.jpg[/IMG] [IMG]http://i59.tinypic.com/2rlywcl.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/ezkol.jpg[/IMG] Dziewczyny są już bardzo duże - Sadza (21kg) Panda (35kg) i bardzo nieznośne. Kochamy potforrry całym sercem, pracujemy codziennie i stąd brak czasu. Jednak co 1 pies to nie dwa:) Ale wszystkie cioteczki pozdrawiamy czerwcowo:)
-
Spróbowałabym na początek kilka razy dziennie wprowadzać go do samochodu, posiedzieć kilka minut i wyprowadzić do domu. Bez jazdy żadnej. Niech się z samochodem oswoi. Inna rzecz, że to co opisujesz może być po prostu nerwową reakcją na złe samopoczucie fizyczne - pies też może mieć chorobę lokomocyjną.
-
Elisabeta, dziękuję. Jutro widzimy się z Bratem, może znajde dla niego slowa ktore mu pomogą i ulżą choć trochę, takie jak Ty teraz dla mni
-
Tula miała "dziury w żoładku" cytując lekarza, zapalenie nerek i wątroby. To co zostało wzięte za "wirusa" i katar przez innego weterynarza okazało się być krwią z ropą, która wypływała z nosa z powodu perforacji. Ja nie chce nawet wiedzieć jak się biedna męczyła. Ale teraz to wszystko za nią. Decyzją mojego brata i weterynarza, który poznał Tulę 15 minut po tym jak została przez nas wzięta ze schroniska, Tula została uśpiona. Nasz zaufany doktor powiedział, że to była dla niej nie tylko przyjacielska przysługa ale i łaska. W ostatnich chwilach towarzyszyła jej dziewczyna brata, która Tula ubóstwiała całym sercem. On sam niestety nie mógł wejść, nie dał rady. Wszystkie rzeczy Tuleńki (wózek,karmy, leki, zabawki, smakołyki) zostaną oddane do rehabilitantki, która zajmuje się także porzuconymi psami, a Tuli bardzo pomagała ostatnie miesiące. Ze swojej strony chciałabym serdecznie podziękować wszystkim podnoszącym nas na duchu, wspierającym i podczytującym wątek. Mnie tam nie było, a jest mi ciężko, tym samym mogę sobie tylko wyobrazić jak ciężko jest Mamie i Bratu. oboje oświadczają, że już nigdy żadnego zwierzaka w domu. Nie mniej Tula miała dobre życie, nie idealne, pewnie z większą wiedzą na różne tematy wtedy mogliśmy zrobić więcej dla niej, być lepsi, ale mimo wszystko myślę, że była szczęśliwa. Nie wierzę w Boga, ale jeśli mimo mojej niewiary on istnieje, to jest dla naszych zwierzaków miejsce, gdzie bezpieczne i szczęśliwe będą wypatrywać ponownego spotkania z nami. Więc myślę sobie, że Tula czeka na nas gdzieś za Tęczowym Mostem. Czeka i tęskni, ale nie jest sama. Są tam wszystkie nasze pozostałe zwierzaki, które odeszły przed nią, a które zdołała poznać.
-
Przepraszam, napiszę więcej po powrocie z pracy.
-
Z Tulą jest bardzo źle, bardzo... Brat, który był na NIE, wszelkim wizytom u weterynarza ( przypuszczał co mu lekarz powie) sam dziś zadeklarował, że jak tylko wróci z pracy jedzie z Tulą do gabinetu. Tuleńka załatwia się wodnistą kupą z krwią, siusia już też tylko na czerwono, odmawia picia, nie podnosi główki:((((((((((((((((( Wczoraj jeszcze na wózeczku próbowała, widać, że machnęła ogonem, ale nie dała rady zrobić kroku. Brat się zawziął, wmawia sobie, że to jest wirus i że psa nie da uśpić. Że leki, kroplówki - OK, ale psa nie odda. Rozumiem go, a z drugiej strony egoistycznie się "cieszę" że mnie tam nie ma. Nie wyobrażam sobie jak oni się czują z tą sytuacją. Mama mi wczoraj płakała do słuchawki, że ilekroć się budzi w nocy i rano, boi się otworzyć oczy i zerknąć czy pies oddycha jeszcze czy tylko już martwe ciałko leży jej w nogach. Próbowałam rozmawiać z nim, że to dla jej dobra już, jeśli weterynarz stwierdzi ( wyjdzie w badaniach), że nie ma już czego ratować i że to męczarnia to żeby nie trzymał jej na siłę przy sobie. Zawziął się, powiedział, że wtedy pojedzie do innego lekarza... Nie wiem sama co z tym robić. Wizyta dziś po 16, ma mi dać znać...
-
Mnie także wygląda to na padaczkę. Po pierwsze to, że pies nie ma widocznych ataków nie oznacza, że w mózgu się coś nie dzieje. Nasz po prostu siedział i patrzył się w jakiś punkt, a potem nagle rzucał się, gryzł do krwi i potem był zdezorientowany. Lizał po rękach, tulił się i oczywiście szedł jeść. Potem znów się rzucał, i tak w kółko... A jedzenie jest jednym z głowych objawów poatakowych, organizm traci masę energii i musi ją uzupełnić. Tak samo identycznie zachowuje się nasz kot, trzeba było mu zwiększyć ilość leków i na razie jest ustabilizowany. Wenerynarz, który też nic nie wykrył ( trzeba by było czaszkę otworzyć) powiedziała że to albo guz z mózgu, albo padaczka idiopatyczna i leki do końca życia musiał przyjmować. Na szczęscie nie była to droga sprawa, trzeba było pamiętać tylko żeby co 12h podać w parówce tabletki. Niestety z czasem zachowania zaczeły przybierać na sile, podobno podczas ataku mózg jest niedotleniony, sa mikrozmiany wraz z każdym, jedną z konsekwencji jest "rozpad osobowości". tyle powiedział weterynarz. Ja radziłabym poprosić o ustawienie psa na lekach i zobaczyć jak będzie, niestety trzeba się uzbroić w cierpliwość bo ich stężenie terapeutyczne może przyjść ( w zależności od leku) nawet do miesiąca od przyjmowania regularnie leku.
- 27 replies
-
- agresywny pies
- pogryzienie
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dawno nas nie było. Z Tuleńką bywa różnie. Choroba na razie odpukać nie postępuje, a ona radzi sobie jak może. Weterynarz, ostatni po Wrocławiu do jakiego udała się moja rodzina, oczywiście potwierdził diagnozę. Jedyne z czym się nie zgadzał ze swoimi poprzednikami to postać choroby, uważa że jest wirusowa a nie genetyczna. To był jakis sławny doktor z Krakowa, nazwiska nie pamiętam. Tak czy inaczej ulżyło nam, kiedy potwierdził, że Tulka nie cierpi a całe jej męczenie się, wycie i sapanio-popiskiwanie spowodowane jest raczej frustracją i brakiem zrozumienia sytuacji. Niestety, Tula od 3 dni nic nie chce jeść. Nawet swojego ukochane jedzenia dla ludzi, nawet mięska samego z ręki. Karmi ją na siłę mój brat ( tzn nie wciska nic psu do pyska, po prostu kładzie małe kawałeczki na dłoni i każe jej jeść na komendę). Nie przesadzmay z porcjami i czekamy na badanie wątroby bo ponoć to może być powód...
-
Dziękuję za odpowiedź, jakoś sobie poradziliśmy wszyscy i Pandka ma się bardzo dobrze:)
-
Hej, podłączę się do tematu. Kończy nam się [COLOR=#FFFFFF][FONT=arial][B]HILLS Nature's Best Puppy Large/Gigant[/B][/FONT][/COLOR] i nie jestem zachwycona...:roll: Nie było nic strasznego, ale miały gazy w sporej ilości i zaczęły nagminnie poszukiwać trawy, co nie miało miejsca przy wcześniejszej karmie. Mam teraz na celowniku dwie inne, ponoć dobre karmy: [COLOR=#FFFFFF][FONT=arial][B]ROYAL CANIN Junior Large Dog /[/B][/FONT][/COLOR][COLOR=#303030][FONT=Arial][B]Orijen Puppy Large Breed. [/B][/FONT][/COLOR] Składowo o wiele lepiej wygląda Orijen, tym bardziej, że Sadza mi się drapie jak zeżre za dużo węglowodanów np. ryżu. Nie mniej Royal ( tylko nie linczujcie) też nie wygląda źle a i cena jest niższa. Zastanawiałam się także nad [COLOR=#303030][FONT=Arial][B]PURINA PRO PLAN Puppy z łososiem. [/B][/FONT][/COLOR]. Karma ma być dla dwóch dużych szczeniąt ok 6 miesięcy (20 kg) i ok 5 miesięcy (25 kg). Z góry dzięki za rady
-
Mamy dużo pracy, więc wszyscy jesteśmy śpiący... [IMG]http://i61.tinypic.com/14av592.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/21e6b86.jpg[/IMG] [IMG]http://i59.tinypic.com/bdkug6.jpg[/IMG]
-
Panda jest po wymianie zębów właśnie i z igiełek wyrastają prawdziwe. Pytałam o badania krwi weta, ale powiedział, że szczeniakom nie warto robić bo większość wyników jest niemiarodajna. Co do "zabawy":. Ona dla zabawy próbuje żreć wszystko inne: koce, posłania, listwy, meble. Tylko porządne wybieganie i leżące wszędzie gryzaki które trzeba jej podsuwać zmieniają sytuację. A co do ścian to niestety najpierw je liże z zapamiętaniem a potem dosłownie wygryza dziurę ( mogę zrobic fotkę bo na przedpokoju mam dziurę, w której mieści się jej połowa pyska i zżera). Głodna też nie jest. To samo mam z kupami. Na dworze nie interesuje jej nic na ziemi nie licząc trawy i właśnie lejących śmierdzących kup, których z zapamiętaniem szuka. edit: dodam jeszcze że ona teraz rośnie " w oczach". Nie widziałam jej 3 dni i zauważyłam naprawdę sporą różnicę.
-
Hej, to że pies jest złośliwy można włożyć miedzy bajki. A teraz garść pytań. Piszesz że pies jest zdrowy. OK. Robiliście mu badania krwi? Moczu? Usg nerek/pęcherza? Może być tak i czesto się to zdarza tak u ludzi, jak i starszych psów, że pies może nie czuć, że za 30 sekund będzie mu się chciało sikać. Otwarte drzwi raczej nic tu nie zmienią, jeśli w jednym momencie mu się nie chce, a w drugim musi... Radzę zainwestować i przyzwyczaić psa do pieluch. Może to być na początku trudne, ale powinno wyeliminować przykry dla Was problem brudu i zapachu.
-
Mam ten sam kłopot. Panda zżera mi ścianę regularnie mimo kości z wapnem, karmy dla dużych psów i codziennej suplemetacji. Jeśli to będzie trwało to pewnie będę musiała zwiększyć jej dawkę po konsultacji z weterynarzem, a już teraz jest spora.
-
Hej, dziękuję. Hope, widzisz tylko, że ja siedzę w Warszawie. Mam informacje z drugiej reki. Najbardziej "cierpi" moja rodzina. Co do szczegółów technicznych, to mój Brat odsikuje. Stara się do końca ale często jest tak, że nie trafia na moment wypełnienia pęcherza, a też pracuje, uczy się itd. Może moja Mama powinna się nauczyć robić to w domu. Od wczoraj Tula ma wózek, ponoć jest metalowy a więc całkiem ciężki. Ale wczoraj rozpoczęła pierwszy spacer po katowicach, potem trochę pod domem. Chyba sobie radzi. Ponieważ to nowość, zaraz po rehabilitacji padła w domu i spała do rana. Mama mówi, że martwi się tym, że pies nie chce jeść w ogóle. Ma monotonną, jednostają dietę i chyba jej dość. Ale cóż, tutaj ludzkie jedzenie wskazane nie jest. Póki co stan bez zmian.
-
Hej, mój Brat ją wynosi na dwór 3 razy dziennie. Kłopot w tym właśnie, że on się boi mocno naciskać więc ona na dworze załatwia się rzadko, za to potem przy podnoszeniu jej do zmiany pozycji pod brzuchem w domu puszcza wszystko i zalewa się cała:roll: Wiemy że paraliż nie jest tragedią, nasz pies żył z tym 4 lata i radził sobie na 2 łapach całkiem sprawnie. Dla Tuli zamówiliśmy wózek, teraz jej przerabiany na jej rozmiar. Rodzinę tylko przestraszyło właśnie szybkie postępowanie choroby np. 2 tygodnie temu pies jeszcze ogonem machał, teraz już tego nie robi w ogóle... Bardzo dziękujemy za wszystkie odwiedziny i rady. Pogadam dziś z Bratem żeby udał się do weta klatkę obok, i żeby ten pokazał mu jak odsikuje się psa. Co do kupy to sprawa dziwna bo Tula zazwyczaj robi ją na dworze jak jest podnoszona przez Brata na szaliku. W pieluchę jej się zdarza raz na 20 razy np... Co do samego żarcia to nie ma zatwardzeń. Ona ma teraz przykaz schudnąć więc suchą karmę na stawy wet zalecił zamienić na różne rodzaje mięska zmielonego z burakami ( to ponoc odchudza psy).