-
Posts
2372 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Madie
-
My dajemy zwierzakowi 8 kilowemu 2xdziennie lumina i 3x 4ml Kepry. Początkowa faza leczenia.
-
[COLOR=#000000]1. Jesteśmy na zewnątrz, na długim spacerze; puszczam ją ze smyczy i mogę wołać wołać wołać, a ona przede mną ucieka. Mimo tego, że komende "do mnie" w domu wykonuje perfekcyjnie. Ogólnie ma mnie gdzieś, gdy coś dzieje się "ciekawszego" wokół niej. Nie puszczaj psa ze smyczy. Dopóki się nie nauczy zwracać na Ciebie uwagi - w ogóle. Poza sytuacjami zupełnie wyjątkowymi nie powinno być sytuacji że to Ty gonisz psa. Ona powinna gonić Ciebie. Póki pies się nie nauczy - chodzi na smyczy, innego wyjścia nie ma. A teraz jak się do tego zabrać, takiej metody się nauczyłam od szkoleniowca, potem na szkoleniu, teraz sama tak szkolę psa. Otóż: przegłódź ją raz wieczorem. W ogóle zero misko. Jeden posiłek się nie odbije na zdrowiu, nawet cały dzień. Następnego dnia rano szykujesz przy niej małe smakołyki, ale coś naprawdę ciekawego: kawałeczki surowego mięska, lepsza paróweczka, smaczki ( jeśli je lubi). Od rana poza komendami w ogóle na nią nie patrzysz, w ogóle się nie odzywasz. Bierzesz psa na smycz, też bez słowa i na dwór. I zaczynasz: trzymasz smaka w jednej ręce i co 5, 10 kroków wydajesz komendę "siad". Tak, ja wiem, że ona to umie, ale dostanie za to nagrodę. Co 2, 3 raz. Spędzacie tak cały spacer, około godziny to zazwyczaj zajmuje. Jeśli na spacerze, poza załatwianiem się fizjologicznym, będzie się chciala zajmować czymś innym, to delikatna korekta smyczą i komenda-smaczek. [B]JESLI PIES NA CIEBIE NIE PATRZY[/B] - zaczynasz naukę w domu. 1- miska psa z żarciem nie stoi samopas, podawana jest ewentualnie tylko podczas karmienia. 2- przegładzasz delikatnie psa i bierze dwie pyszne rzeczy w ręce. Komenda siad. Teraz rozkładasz ręce na boki. Zazwyczaj pies patrzy na którą z nich bo tam jest żarcie. Mówisz nie i starasz się łapać jego wzrok. Początkowo wystarczy jeśli popatrzy tylko kilka sekund. Od razu radośnie: dobry pies! ( czy jak tam sobie mówicie) + nagroda. Po 5-10 razy załapie że się opłaca na Ciebie patrzeć bardziej niż na coś innego. {Pierwsze 2- 3 dni nauki patrzenia dajemy smaka co raz i wydłużamy czas patrzenia o sekunde, dwie, 3 itd. Mój pies w końcowej facie potrafił się gapić na moją twarz w domu np. podczas oglądania telewizji po 15-20 minut. Jak załapie poprawnie w domu, to samo robisz na dworze. [/COLOR][COLOR=#000000]Trzeba też ograniczyć liczbę słów które bezsensownie wypowiadamy do psa, szczególnie imię. Powinno ono służyć tylko ( jednorazowo) do zwrócenia uwagi i przywołania. Nie do karcenia, nie do pogadania sobie z psem, nie do krzyku. Wypróbu. To jest mus. Reszta jak się nauczy na Ciebie zwracać uwagę pójdzie prosto. pozdrawiam[/COLOR]
-
Jeszcze nie, ale czuję wywołana do tablicy:) Postaram się dziś coś założy.
-
Dziś jest lepiej. Od wczoraj pies podczas wizyt na zewnątrz, gdy się załatwiał, sam już stał na nogach - bez asysty szalika. Oczywiście mój brat go nosi wszędzie oprócz tego. Mama za to mówiła, że Tulka wczoraj wieczorem zeskoczyła ( sturlała się) z kanapy, a kiedy ruszyła jej na pomoc, sama wskoczyła na chwiejnych nogach~! Oczywiście rodzina zgodnie z zaleceniami stara się jej ograniczać ruch, dziś panienka ma wizytę kontrolną, ale chyba jest lepiej skoro zaczyna chwiejnie stawać i chwiejnie chodzić
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Hej, karma doszła ode mnie? Dwa worki: bosita i urinary. Telefon mi coś szwankuje, więc nie zadzwonie.:roll: -
Nemi-ON mix MA DOM :D!! zostało jeszcze 70 zł długu :(
Madie replied to Hope2's topic in Już w nowym domu
Cześć sliczna:loveu: -
Sadza już u nas od 2 dni:) W sumie to nie licząc spacerów, nie wiemy że mamy psa. Jest bardzo spokojna, nie brudzi w domu, zostawiona na 1/2/3/4h jest spokojna i nie piszczy, nie niszczy póki co. Do kota ostrożna, ale nie nachalna. Dziś już zaczęła powoli jeść (mokre marketowe dla szczeniąt, bo nic innego nie chciała), ale mało. Będziemy ją przestawiać na suchego royala dla labków powoli.Kocie jedzenie je nie interesuje. Zęby rosną, ale nie podgryza nachalnie. Na smyczy chodzi przyzwoicie, oczywiście wszystko co na ziemi to do pyska. Do psów widzianych z daleka na razie nieufna. Nie boi się szelestów, postukiwań naczyń, huków. Nie licząc niechęci do wychodzenia z domu, wydaje się bardzo stabilnym psem. Uczy się powoli siadać, oraz komendy "zostaw". Na razie ze względu na chorobę 2 kota oraz chęć poświęcenia jej odpowiedniej ilości czasu, zdecydowaliśmy się z ciężkim sercem nie brać 2 szczeniaka. Sadza będzie miała swój wątek na Dogo.
-
Czekamy z niecierpliwością:))))
-
Wyrzucona sunia... jak śmieć pod bramę , szuka domu ...
Madie replied to miska29's topic in Już w nowym domu
Biedna:( Trzeba jak najszybciej wykonać zabieg, żeby oszczędzić jej porodu a szczeniurom cierpienia...:( -
[FONT=times new roman]Dziś po wizycie RTG nie wykazało niczego oczywiście. Dostała [COLOR=#000000]Encorton dwa razy dziennie i mamy odstawić arhtrofos.[/COLOR] Z łapami jakby lepiej, pies zdołał zrobić kupę. Oczywiście nadal nie chodzi:/ [/FONT] [FONT=times new roman]Generalnie zdecydowaliśmy, po konsultacjach u obu weterynarzy, że Tulę obejrzy dr Wrzosek z Wrocławia i ewentualnie zadecyduje o tomografie. Ponoć to najlepszy specjalista w Polsce. Jeszcze raz wszystkim dziękuję. [/FONT]
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Sama chętnie oddam jeden % na przytulisko:) Swoja drogą, czy karma już doszła? -
Witam , właśnie rozmawialiśmy z Panią Małgosią w sprawie adopcji jednego z psiaków. Wstępnie nasza sunia jest zarezerwowana, teraz tylko ustalamy kwestie transportowe. Czy jest ktoś może kto jeździ z Warszawy do Krakowa i odpłatnie byłby w stanie pomóc nam z transportem pieska?
-
Dziękuję. Póki co dziś wieczorem Tula ma mieć robiony kolejny rentgen i brak lek o nazwie sulo medrol. Nadal nie chodzi, ale po 24 godzinach udało jej się wysiusiać na dworze ( nie dało się je odsikać w domu) więc póki co nie ma konieczności zakładania cewnika. Po dzisiejszym rentgenie weterynarz zdecyduje czy tomograf jest konieczny. Dla nas wiadomo, że jest to koszt około 2 tys zł. Nie wiem czy jest rzeczywiście zalezy od wagi psa- pewnie tak. Generalnie jedyne co mnie niepokoi to opinia lekarza u którego wczoraj pies na konsultacji na Brynowie. Otóż pan doktor nastraszył moją rodzinę, że TK to dopiero początek, i że potem operacja i kosztowna rehabilitacja i inne wydatki. I czy są na to gotowi. Oczywiście też że trzeba będzie z psem spędzać 24/24 więc ktos musi z pracy zrezygnować. Szczerze mówiąc mama wyszła załamana od niego wczoraj. No ale zobaczymy jak będzie. Bo ja rozumiem, że lekarz może przedstawić swoje zdanie oparte o doświadczeniu ale nie powinien odradzać wykonania badania...
-
Dzięki. Pytam dlatego, że w Katowicach jest tomograf, ale wszyscy weterynarze go odradzaja... Na tapecie jest właśnie Żywiec i Wrocław. Koszta z tego co wiem, są takie same, ale drogi są teraz paskudne, to całodniowa wyprawa samochodem, którym trzęsie, z psem, który cierpi:( Myślałam, że może coś bliżej sensownego dało by się znaleźć. Badanie tomografem jest skurczysyńsko drogie, więc skoro już je robić na CITO to niech to chociaż ma sens, a pies jest usypiany do tego.
-
Tragedia, mój pies rodzinny, moje słońce dziś rano wstała i już się nie podniosła:(:(:((:(:(:(:(:(:(: Od około pół roku miała kłopoty z przednią łapą. Bolała ją bez powodu, nie było żadnych uszkodzeń mechanicznych, rozcięć. Było robione rtg 3 razy, usg i nic, zero. Od tamtego czasu pies jadł leki na stawy, a od 4 tygodni dostawała codziennie sterydy z uwagi na to że na łapę już stawać w ogóle nie mogła. Dziś rano wstała na spacer, nagle się przewórciła i już nie dała rady się podnieśc :((((((( Od razu pojechali z nią do weterynarza, dostała komplet badań krwi, jakieś kropłówki, ale do teraz nie wstała. U nas w mieście nie mogą jej pomóc , bo nie ma takie sprzetu. Ponoć najlepsze są w żywcu/wrocławiu, ale może wiecie o czymś bliżej?:(((((( Dodam, że pies do tej pory był zdrowy. Jest średniej wielkości, ma 9 lat, jest aktywną normalnej wagi, skaczącej wszędzie mimo wieku bestią. Wiecznie uśmiechniętą, żywe srebro.
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Pani Jola ma jakieś maluchy na wydaniu? -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Komu mam dać kontakt, może być Tobie czy komuś innemu? Generalnie byłam już na stronie przytuliska. Wiem, że np jest potrzebna karma senior, jestem taką karmę dziś w stanie np zakupić i od razu wysłać. edit: przepraszam za gapiostwo, nie widziałam telefonu do p.Joli na 1 stronie. Już wszystko załatwione - dzięki za pomoc. -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
chętnie zaopiekuję się Rudką wirtualnie, o szczegóły proszę na priv. Chętnie też pomogę jakoś przytulisku np. co miesiąc dostarczając karmę ( deklaracja na razie na rok) lub leki. Wedle uznania. -
Hej, powiedzcie w wolnej chwili jak Maniek reaguje na koty i szczenięta. Czy byłoby dla niego bardzo stresujące żeby przebywać non-stop z innymi zwierzętami? Jak jest teraz z jego zdrowiem? Jakieś kłopoty z zachowaniem? Wiem, że pytania pewni dziwne i wydają się być suche ale naprawdę nie mam czasu na przekopywanie się przez cały wątek i chcę zebrać informacje żeby móc je ewentualnie dalej przekazać.
-
Kurde kurde kurde:/ Moi sasiedzi przesadzili. 5 lat temu ich owczarek ugryzl mnie tak, ze zakleszczyl sobie zeby miedzy koscmi mojego łokcia. Po prostu mahalam mamie reka na pozegnanie do okna, mialam juz wsiadac dosamochodu kiedy poczulam straszliwy bol i pieczenie i psa wiszacego na mojej rece. Nie moge powiedziec, bo reackja byłanatychmiastowa, otworzyli psu pysk, zabrali go, przylecieli z ksiazeczka szczepien itd. Pies nigdy wczesniej agresywny nie byl, zawsze chodzacy przy nodze wlasciciela z gumowym kolkiem w pysku. Odpuscilismy. Poniewaz psu sie zmarlo jakos czas temu sasiedzi postanowili sobie kupic Bernenczyka. Na poczatku dbali o niego, kursy itd, potem ojciec rodziny zmarl i dzieci zaczely psem sie zajmowac. I dzisiaj dzwoni do mnie zaplakany brat, ze nasza suka ma pdgryziona polowe ogona chyba a on jest poturbowany i podrapany. Wkurza mnie to. Brat szedl z nasza suka, co prawda bez smyczy ale ona zawsze chodzi przy nodze. Z bramy od sasiadow wybiegl bernenczyk i chcial sie chyba przywitac z moim bratem, bo napadl na niego lapami i go przewrocil w pedzie. Brat upadl na twarz probowal sie podniesc ale nic z tego bo pies zaczal go drapac lapami i gryzc po glowie! Ponoc delikatnie tzn zadne slady nie zostaly ale wiadomo to strach, na co nasza suka - Tula (20) kg zaczela szczekac gryzc psa, nie wiem moj brat mowil ze odciagala. I jej sie udalo, ale Benek polecial za nia i klapnac ja za ogon. Potem lala sie tylko krew i wybieg wlasciciel i wzial psa na smycz. Skutkiem tego jest pies bez 1/4 ogona z rana i poturbowany brat. Dodam ze wcale nie ulomek bo 185 wzr i 90 kg zywej wagi. Watpie zeby sie przewrocil gdyby mial szanse przygotwac sie na "powitanie" bernenczyka. Oboje jednak sie zastanawialismy jakby z tego np nasza mama wyszla ktora nie ejst juz mloda i ma 160 wrostu.. sprawa oczywscie zgloszona policji...a sasiedzi zamkneli sie w domu i nawet przepraszam nikt nie uslyszal.