-
Posts
2372 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Madie
-
Linve, dziękujemy:) Dziś mamy sądny dzień: Mnie boli głowa od rana- na szczęście postanowiłam zostać w domu, Dante miauczy jakby go ktoś mordował, Radek biega jak szaleniec wydając z siebie dźwięk [I]trrrrrrr-frrrr[/I] po całym mieszkaniu, co nie tylko niepokoi resztę, ale mnie zaczyna wkurzać do szczętu. A Sadza. Słodka Sadzunia dala mi tak w kość na spacerze, że planuję zemstę:angryy: Ciągnięcie, obszczekiwanie wszystkich, dosłownie wszystkich napotkanych psów ( luzem i w bramach), warczenie na rowerzystów, zżeranie z ziemi wszystkiego chyba oprócz kup ( cóż za łaska!) zupełny brak koncentracji. Zero, null, finito. Inna sprawa, że dziś po raz pierwszy przed spacerem dostała morką puchę ( wraz z ostatnią dawka aniprazolu) i po prostu poczuła wielki przypływ energii. Wypadają jej też żeby, dziś kołyszą się dość mocno dwa kły. No i wyspała się skubana do 9 rano. Tak czy siak ja na walkę dziś siły nie miałam, więc odczekiwała cierpliwie ataki "głupawy" w końcu po 1, 5 h udało nam się dojść do domu, gdzie diable wcielone zasnęło snem sprawiedliwych...Może ktoś mi podmienił zwierzaki na kosmitów... A żeby sobie nie pobłażać, na dziś mam jeszcze zaplanowaną pierwszą kąpiel Młodej, kąpiel kota-odkładaną od 4 miesięcy, i generalne sprzątanie. A co...W końcu dzień wolny:roll: Oto fotka z dzisiejszego zboru śniadaniowego ( co potwierdza moją teorię o kosmitach): [IMG]http://i59.tinypic.com/4tr61w.jpg[/IMG]
-
Tak, całkowicie normalne. Radzę kupić preparat wapniowy, albo podkarmiać szczyla białym serem. Jeśli chcesz rad w sprawie zachowania psa, odpowiedz proszę na zadane wcześniej w postach pytania.
-
Bomber, ona już jest w tym wieku, że będzie próbowała wszystkiego. Postaram się rzucić garść rad, ale tak naprawdę ,ale, że nie znam sytuacji do końca bo nie pisałeś zbyt wiele, nie będę zgadywać. Zanim będę w stanie cokolwiek napisać odpowiedz proszę na to: -jak do tej pory szkoliliście psa?? -ile razy dziennie wychodzi na spacery i na jak długo? -co oprócz skakania i szarpania na nich robi? -jak pies zachowuje się w domu? -czy próbowaliście go szkolić samodzielnie? jak? -jak próbujecie korygować niewłaściwie zachowanie psa? -myśleliście nad zasięgnięciem opinii szkoleniowca? -Skąd jesteście? Im bardziej dasz wyczerpującą odpowiedź, tym bardziej szczegółowe rady dostaniesz.
- 14 replies
-
- dorastanie
- gryzienie
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym Zwierzętom "Słońce Dla Zwierząt"
Madie replied to szyszunia557's topic in Już w nowym domu
Hopajcie pieseczki! -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Jeśli Bąbel jest do oddania to podrzucę wątek koledze z pracy. On ma doświadczenie z dużymi psami i coś myślał o adopcji. -
Rudzia, specjalnie dla Ciebie - PRL'owska kolejka po żarcie z dziś rano: [IMG]http://i59.tinypic.com/jt3zue.jpg[/IMG]
-
Biter, opiszesz dokładnie jak uczysz psiaka siadać?
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Poszła 2 transza karmy. Dajcie znać jak dojdzie, tym razem Urinary. -
[B]SADZA:[/B] Poszłam wczoraj na długi spacer z panem i pańcią. Wzięli ze sobą pyszne rzeczy, które już znałam, oraz całkowitą nowość! Antyszczekowe ciastka! Kupili je jakiś czas temu dla mnie, wraz z mokrym, pachnącym papu. A miałam się uczyć jeść tylko sucha karmę :diabloti: [IMG]http://i61.tinypic.com/2rm2o2d.jpg[/IMG] [I]Drap, drapu drapu, drapu[/I] - Musicie wybaczyć przerwy w opowieści, ale nadal strasznie wszystko mnie swędzi. W każdym razie wyszliśmy na spacer jak zawsze. Ponieważ dziś szczególnie długo ich nie było, a ja byłam w domu bardzo grzeczna, to chciałam się bawić. Po zrobieniu tego, o czym dobrze wychowane psiaki nie mówią głośno, przyszedł czas na właściwy spacer. Najpierw bawiliśmy się w podbiegi, pilnowałam się żeby nie wysuwać się za bardzo na przód. Kiedy już myślałam, że będziemy tak biec w nieskończoność pańcia powiedziała coś co natychmiast usadziło moją pupę na ziemi. A potem dostałam ciasteczko. Ależ ono było pyszne, takie pachnące, w kształcie małej kostki trzeba było je długo gryźć i lekko sie kruszyło.[I] Niuf, niuf. Niuf, niuf niuf. Chrup. Om omn omn omn.[/I] Nawet nie przeszkadzało mi, że okoliczne psy szczekają na mnie zza bram, co zawsze wprawia mnie w zdenerwowanie.I robiliśmy tak wiele razy. Potem kazali mi biegać do siebie i z powrotem. Stanęliśmy na dużym trawniku i wołali mnie do siebie dając za każdym razem ciasteczko jak przyszłam i za każdym razem się cieszyli. Trochę w sumie mnie to dziwi, bo raz, że lubię ich bez ciastek, a dwa - przecież nie da się do takiego fajnego ciastka nie przyjść. Nooo, ale może oni o tym nie wiedzą. Później patrzyli czy pamiętam jeszcze jak się siada i kładzie jeśli się mnie o to ładnie poprosi. Pamiętałam. Co dziwne, jak tylko chciałam poodstraszać inne czworonożne stwory, które mogłyby mi zagrażać, pan albo pańcia, wyciągali coś smakowitego i kazali mi chodzić baaardzo blisko ich nóg. Szłam! Oczywiście, że szłam! A co miałam robić?! Mieli w łapach jedzenie, które razem z nim się przesuwało, a ja po prostu musiałam je zdobyć. I wiecie co jeszcze? Nie da się szczekać jak się ma pełną buzię jedzenia! Skandaliczne! :crazyeye: Pochodziliśmy jeszcze potem luzem, a ja mogłam wreszcie plątać się dookoła nóg, skakać i wygłupiać. Ciągle też słyszę, że jestem "grzeczna" i "ładna" cokolwiek to ma znaczyć, ale chyba to coś dobrego, bo się uśmiechają jak mówią o tym. Teraz po nagrodach dawanych wcześniej w domu, łatwiej jest ni na nich patrzyć na spacerze prosto w oczy, i widzę czy się cieszą, czy nie. Wszystko było takie przyjemne, ale nie wiedzieć czemu zrobiłam się strasznie zmęczona. [I]Zieeeeew[/I]. Na myśl o tym już chce mi się spać. Wróciliśmy więc do domu, zjadłam kolację, pobawiłam się z kotami ( ten Rrrrradek już na mnie nie parska) i poszłam spać. Myślałam, że jeszcze ich wyciągnę na dwór później, ale byłam tak zmęczona, że obudziłam się w nocy i przyszłam do łóżka, bo było zimno. Obiecałam sobie zdrzemnąć się tylko na 5 minut, a potem prosić ich o zabawę, ale kiedy po raz drugi otworzyłam oczy było już jasno [I] Wzdech...[/I] No, ale w ramach kary za to spanie (przecież mogli mnie obudzić!), dziś rano plułam okropnym tabletkami, które dawali mi w parówce i nie dałam sobie zakroplić oczu. Nikt mi nie będzie lał piekącą wodą po gałach, nawet kochana pańcia.:angryy: I niech nie myślą, że będę zawsze taka miła. Pies musi mieć w końcu charakter. [I]Zieeeeew. [/I] [B]Madie:[/B] Wczoraj wyjątkowo udany spacer z Sadzą. Była bardziej skupiona i grzeczniejsza. W ogóle Młoda rośniej w oczach. Nie wiem czy to przez przytycie czy przez długość łap, ale teraz nie potrafi na śliskiej podłodze usiedzieć za długo, bo sie jej wszystko rozjeżdża. A że u nas dywanu nie ma, to wszędzie ma kłopot:lol: Może za wcześnie jeszcze o tym mówić, ale jest to pies w domu idealny. Nie piszczy, nie niszczy, nie szczeka, nie wyje. Nie ma psa. Sąsiadka nasłuchuje pod drzwiami na naszą prośbę - nic. Sąsiedzi tupią na korytarzu - nic. Ktoś puka do drzwi - nic. Zero zainteresowania, ot normalne dźwięki. Opłacało się na początku uczyć psa braku reakcji, nie witać się i nie żegnać wylewnie. Co ciekawe Sadza jak na szczenię jest mało pazerna. Ma zawsze zostawianą sucha karmę jak jest sama, ale czeka z jej jedzeniem zazwyczaj jak przyjdziemy do domu. Kostki-gryzaki są lekko napocznięte ale bez szału. Nowe zęby zaczynają rosnąć, ale nie jest to dla nas uciążliwe. Kocią kuwetą po pierwszym pokazaniu ( posprzątaliśmy najpierw...) nie interesuje się wcale. Pies ideał <3 Może się nawet doadoptujemy za jakiś czas, jak z Dantem wszystko dobrze będzie. A to jak Sadza spędza czas wolny: [IMG]http://i58.tinypic.com/nmaskz.jpg[/IMG] [IMG]http://i57.tinypic.com/saw1hy.jpg[/IMG]
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Madie replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Boziu, jaki bąbel słodki:loveu: -
Hmm, mam nadzieję, że pies nie siedzi cały dzień w kagańcu żeby np. Nie niszczył?:roll:
-
W jaki sposób karzecie psiaka? Ktoś go goni?( to by tłumaczyło ucieczki w ciężkodostępne miejsca) Do kaganca też trzeba psiaka przyzwyczaić, nie można zakładać go na siłę i oczekiwać, że zwierzę samo zrozumie.
-
Wczoraj Sadza była na swoich pierwszych zajęciach w psim przedszkolu. Nie wiem czy bardziej wróciła zmęczona ona, czy my. Ja na pewno byłam padnięta. Generalnie wczoraj młoda nauczyła się jechać w miarę spokojnie autobusem. Tak jak myślałam, jej pierwsze spotkanie z grupą psów było dość problematyczne. Ze szczeniakami dostała oczywiście głupawki i chciała się bawić, ale w stosunku co do starszych ( większych) psów : szczekawka, piszczenie i jeżenie sierści. Wtedy nic nie jest Bogiem. Trzeba będzie ją tego oduczyć. Co do samego szkolenia - Sadza była bardzo rozproszona. Skupianie uwagi nie jest jeszcze jej najmocniejszą stroną. Ale jak już się udało zwrócić jej uwagę poszło całkiem nieźle. Sama mam mieszane uczucia, bo to szkolenie jest trochę inne od wszystkie czego ja do tej pory próbowałam i przedstawiane oczywiście jako jedyna-słuszna-metoda. Jednak tak czy inaczej Sadzy takie ćwiczenia się przydadzą, więc będziemy chodzić:))) Młoda także coraz śmielej poczyna sobie w domu. Z Aniołka przemienia się czasami w małego diaboła, ale na szczęście bez szkód dla siebie i innych. Dziś została pierwszy raz na 9 godzin sama po morderczym (dla mnie:P) porannym spacerze. Zobaczymy, czy mamy w ogóle do czego wracać:))) A oto zdjęcie Aniołka: [IMG]http://i57.tinypic.com/j0in1j.jpg[/IMG] A to nagroda na szkoleniu: [IMG]http://i57.tinypic.com/htsjrn.jpg[/IMG]
-
Tak. Powodem osłabienia była gorączka poszczepienna. Dostała leki na wzmocnienie i potem już było coraz lepiej. Później byliśmy jeszcze u weta raz, bo straszliwie się drapała. Generalnie miała wypełnione cuchnącą ropą kanały kołoodbytowe ( nie wiedziałam, że szczeniaki też tak mogą...) dzielnie zniosła usunięcie. Potem w nagrodę czyszczenie uszu i zakładanie paszportu. Wszystko z anielską cierpliwością. Niestety, drapie się nadal. Więc w tygodniu będziemy jeszcze raz ją odrobaczać, a jeśli to nie pomoże to niestety czeka nas kąpiel ( czego chcieliśmy do wiosny uniknąć). Zawsze tez zostaje ryzyko jakiejś alergii, ale to już na późniejsze opcje. Co do żywienia, przestawiła się całkowicie na suchego royala dla małych labków. Apetycik, nie powiem, dopisuje. Przytyła u nas ponad kilogram, mimo, że koty całkiem sprawnie pomagają jej się pozbyć żarcia z michy. Co jakiś czas dajemy jej jeszcze na spróbowanie różnych rzeczy. Fanką jabłek i marchewek nie jest, za to jajko, ser biały, jogurt naturalny jak najbardziej pannie pasują.
-
[B][COLOR=#000000]Nie karce ją NIGDY gdy przyjdzie do mnie. Karcę ja, gdy ja ją podstępem złapię, tak jak wczoraj, ale to brzydki przykład bo trochę zbyt mocną ją ukarałam. A karanie jej wygląda (w 99% [/COLOR]:-([COLOR=#000000] ) na tym, że dwoma palcami dostaje lekko po nosie- taki jakby pstryczek. [/COLOR][/B][COLOR=#000000]Nie. Nie karz psa pstrykając mu w nos, ani nie krzycz. Nie chcę się mądrzyć ale jest o wiele więcej lepszych sposób na korektę, szczególnie polecenia. Znajdź takie, którego jeszcze nie spaliłaś )jesli do tej pory używałaś "nie", albo "zostaw" zacznij mówić stanowczym tonem "dość" i tego się trzymaj) Pysk zostaw jej póki co w spokoju... [B]Kaganiec to dla mnie ostateczność, bo ona jest przerażona kagańcem. Jeśli jest na smyczy i w kagańcu, to wtedy nie chce chodzić, ale zacznę ją spuszczać w kagańcu i dalej trenować przychodzenie. [/B][/COLOR][COLOR=#000000][B]Obrożę ma dość luźno zapiętą, ja obwiązuje się smyczą na biodrach. Dzisiaj chodziła bardzo ładnie- 1m metr luźnej smyczy.[/B] Kaganiec to u psów w wielu przypadkach konieczność. Jeśli pies boi się kagańca naukę należy rozpocząć w domu. Najpierw kładziemy kaganiec gdzieś na dobrym widoku psa. Niech się oswoi dzień czy dwa. Następnie kładziemy go na jej legowisku, podłodze, tak żeby mogła sobie obwąchać, kiedy będzie miała ochotę. Później czas na przekonanie do niego: wkładamy do kagańca najwspanialszego smaczka ( kawałek mięska, lepszą karmę, czasami warto nawet usmarować kaganiec czymś do wylizania) i powtarzamy to kilka dni. Kaganiec ma się kojarzyć pozytywnie. Naukę chodzenia, jak już pies swoi się z widokiem/zapachem, zaczynamy także w domu. Najpierw bierzemy psiura na dłuuuugiiiii, męczący spacer. Kiedy już po powrocie się naje, napije i położy do odpoczynku podchodzimy i zakładamy jakby nigdy nic na pyszczek. Zanim pies na dobre się zorientuje - zdejmujemy. Głaski, smaczki i pochwały. Stopniowo wydłużamy od kilku sekund do np. minuty czas przebywania w kagańcu. Zawsze po tym pochwała. Na początku pies może się wiercić, panikować, staramy się więc odwrócić jego uwagę czymś innym. Jeśli chcemy można też wprowadzić komendę: "spokój". Na stanowcze spokój, jeśli pies przestanie zachowywać się jak wg. nas nie powinien, ściągamy kaganiec i pochwała. Nie jest łatwo nauczyć dorosłego psa miłości do kagańca. Ale cierpliwością działa się cuda. Z resztą, nie jest istotne żeby zwierz je polubił, a żeby umiał je spokojnie znosić. Generalnie zanim rozpoczniecie naukę, warto upewnić się czy kaganiec na psa pasuje. Niby to oczywiste, ale jeśli jest za krótki/długi/ciasny/mały/itd itd może zrobić więcej krzywy niż pożytku. [/COLOR][B][COLOR=#000000]Gdy zaczęła dzisiaj szczekać- jakiś pijak gwizdną, położyłam jej rękę na główce i powiedziałam "uspokój się, spokojnie", a jak się uspokoiła, poklepałam ją i powiedziałam "dobry pies". [/COLOR][B]Dobrze zrobiłam? [/B][/B][COLOR=#000000] jeśli poklepałaś ją po boku, a nie po głowie, to dobrze:) Niewiele psów lubi poklepywanie po pysku/łbie ponieważ tak zazwyczaj karcone są przez psią matkę za przewinienia. Dlatego też nie powinno się często wykorzystywać łapania psa za skórę na karku w ramach kary. [/COLOR][B][COLOR=#000000]Zawsze daje łapę, siada i "prosi"- czasami powoli, ale robi. [/COLOR][/B][COLOR=#000000] Super. Grunt żeby każde polecenie było wyegzekwowane. Każde bez wyjątku ( oczywiście uwzględniając predyspozycje psa w tym zakresie...) [/COLOR][B][COLOR=#000000]Na spacery chodzimy 2-3 razy dziennie, tak żeby w sumie była na dworze minimum 2 godziny. Bawię się z nią, biegam, a czasami po prostu maszeruje. [/COLOR][/B][COLOR=#000000] Wygląda na to, że spędzacie dość czasu na dworze, żeby się zmęczyć. Dobrze by było gdybym jeden z tych spacerów był dłuższy i trwał co najmniej godzinę. Jeśli masz możliwość zmieniaj często trasy spacerów, rób rzeczy dla suki zaskakujące, takie jak np. natychmiastowe obrócenie się na pięcie i zmiana kierunku spaceru. Bo tak. Dodam jeszcze, że moim zdaniem powinnaś ograniczyć jej przebywanie bez smyczy do minimum. To wielki mit, że pies puszczony samopas "pobiegaj sobie" będzie bardziej zmęczony niż ten po spacerze. [/COLOR][B][COLOR=#000000]Dostęp do jedzenia ma cały czas. Je mniej więcej dwie miarki karmy suchej + czasami jogurt naturalny. [/COLOR][/B][COLOR=#000000] W zależności od tego co chcesz osiągnąć, możesz spróbować karmić psiurę tylko na spacerze. W ramach nagród, jako karmicielka. Wtedy miska z żarciem w mieszkaniu zostaje zawsze pusta. Jest to męczące i kłopotliwe, ale daje niezły efekty jeśli chodzi o budowanie więzi. Zaoszczędza się na smakach, pies mniej żre z ziemi jak wie, że je na spacerze. Słuchając i spacerując niejako zarabia na swoje żarcie. To tak w ramach opcji. [/COLOR][B][COLOR=#000000]Wypróbuje te ćwiczenie z pukaniem. Dzięki! [/COLOR][/B][COLOR=#000000] Powodzenia:) [/COLOR][B][COLOR=#000000][/COLOR][/B]
-
[IMG]http://i58.tinypic.com/2uhyb1u.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/jtba7r.jpg[/IMG] [IMG]http://i59.tinypic.com/jidx0o.jpg[/IMG]
-
Zgadzam się z przedmówczynią, pysk(nos) to przecież jedno z najwrażliwszych miejsc u psa. Nie rób jej krzywdy w ten sposób, bo to na nic nie pomaga. Wzmaga tylko niechęć psa i odbiera mu przyjemność ze spacerów. Kaganiec - obowiązkowo dopóki obie nie poczujecie się pewniej. A teraz garść pytań: - jakie komendy Twoja suczka bezwzględnie wykonuje? jak sunia zachowywała się u Twojej mamy? Były jakies kłopoty? -ile razy dziennie wychodzi na spacer i w jaki sposób jest karmiona?Ile? -jaki ma stosunek do innych domowników? Oraz szczypta rad, które powinny się sprawdzić jeśli będą żelaznie egzekwowane: 1. Szczekanie - tutaj nie pomoże nic tylko ćwiczenia. Wychodzisz na korytarz żeby suka widziała przymykasz dzwi i"puk puk". Nie szczeka? Komenda cisza-nagroda. Szczeka ponawiamy. Można nawet wyjść z sunią na korytarz i samemu trochę w te drzwi powalić. W późniejszym etapie zapraszamy gości ( na poczatku tych co sunia lubi i zna ich zapach) niech pukają. Pies na smyczy, szczeka? Skarcenie słowne. Komenda cisza. Nie szczeka? Smaczek. Pies ma nie ciągnąć do drzwi. Z domofonem trochę większy kłopot, ale też do opanowania. Po prostu pies wiąże dźwięk domofony z ekscytacją. Ludzie biegną otworzyć drzwi, jest zamieszanie w mieszkaniu, nowe zapachy się pojawiają. Smycz i komenda. Czasami pomaga dzwonienie az do upojenia. Trzeba tak zamęczyć psa( wybaczcie określenie) bodźcem żeby stał się dla niego standardem. 2. Chodzenie na smyczy. Z owczarkiem wypracowaliśmy to w 3 dni. Nie bylo latwo, później jeszcze próbował, ale nie daliśmy się. Otóż zapisamy zwykła obrożę dość ciasno nie na szyi,a na na karku. Idziemy na spacer. Smycz luźnia. Wystarczy 20 cm. Pies ciągnie. W tym samym momencie delikatne szarpnięcie: "nie" ( czy jakiekolwiek inne hasło). Pierwszy, 2, 5 spacer będzie koszmarem. Pies będzie się rzucał wściekał, Ty będzie miałą 7 poty. Ale warto. Ważne żeby nie dusić psa smyczą! Szarpnięcie ma być zauważalne, ma dać psu do zrozumienia że nie ma odchodzenia na boki ( ciągniecia w przód), ale ma byc jedynie nieprzyjemne. Powodzenia.
-
Rzopoczęłam wątek m.in. Sadzy. Na razie nie jest tego dużo, ale postaram się regularnie pisać. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250880-Koncert-na-16-%C5%82ap-%29[/url]
-
Żeby lepiej zrozumieć to, co zostanie tutaj napisane, pozwolę sobie krótko przedstawić sylwetki postaci występujących w tym wątku ( a jak uda mi się zrozumieć proces dodawania zdjęć na forum, to każda z nich zostanie opatrzona fotografią...) [B]Rademenes[/B] (pseud. Radek) - trójkolorowy ( z przewagą białego), tłusty kocur. Rocznik 2006 samodzielnie wyadoptował się wieku 3 tygodni z sosnowieckiego schronu, co uratowało mu życie. Gadacz jakich mało, każde polecenie zakwestionuje miauknięciem.Wielbiciel wszystkiego co można zjeść oraz zatwardziały hedonista. Prywatnie uwielbia leżenie na gorącej podłodze w łazience, wskakiwania w najmniej odpowiednich momentach na łózko, oraz pogoni za światełkiem lasera. Nienawidzi psów oraz choruje na cukrzycę, co jest winą tylko i wyłącznie właścicielki, która w porę się nie zorientowała, że kotek jest jednak zbyt duży... [IMG]http://i61.tinypic.com/2hobtig.jpg[/IMG] [B]Dante [/B](pseud. Dante, chociaż weterynarze mówią do niego Dantuś) Pręgowany, do tej pory niezbyt wygadany rudzielec. Ideał i wzór kota pod każdym względem. Także rocznik 2006 i jemu, między nami, też przydałoby się schudnąć. Kochający wszelkie stworzenie opanowany i ciekawski kocurek. Wszędzie pierwszy, nienamolny, łagodny jak baranek. Niestety, ostatnio ciężko zachorował:((( Nadal walczymy o jego sprawność ( w tym tę intelektualną) i czekamy na postawienie słusznej diagnozy. Mimo kiepskiego stanu walczy dzielnie ze strzykawkami podawanymi do pyska, oraz głośno oznajmia swoje niezadowolenie. Psu daje buzi, obce psy ignoruje. [IMG]http://i59.tinypic.com/255jkaq.jpg[/IMG] [B]TŻ [/B] ( czasami przeze mnie będzie zwany RH+). Moja największa, spełniona miłość. Ideał cierpliwości do zwierząt, wielbiciel dzikiej przyrody i najlepszy przyjaciel jakiego można sobie wyobrazić. Rocznik...:roll: Cóż, jak to mówią: " nic o nas bez nas".:) Może kiedyś zechce się zarejestrować i współprowadzić wątek. [B]Ja[/B] (pseud. Madie) - polonistka pracująca w IT. Kochający zwierzaki, bojący się robali uparciuch. Lubie zapach z psich pysków i łap:roll: i po 5 latach przestałam walczyć z wszędzie latającą sierścią. Uczę się każdego dnia czegoś nowego o otaczającym mnie świecie. Rocznika podawać nie będę ( zawsze 16:lol:) [B]Sadza [/B](pseud. Skarpeta) 4 miesięczny mix labradora. Swój przydomek zawdzięcza zapachowi jakie wydaje jej futro. Bardzo zrównoważony i grzeczny członek stada. Boi się Radka, matkuje Dantemu, bystra do granic możliwości. Kocha mężczyzn w białych fartuchach oraz wszelkie psie smakołyki. Nie gardzi suchą karmą, uwielbia biały ser, preferuje spanie na podłodze niż dzielenie łóżka z kotem. Czarna plamka na środku języka, urodzona ok. listopada 2013. Przywieziona do nas z Harbutowic. [IMG]http://i60.tinypic.com/29vhx1j.jpg[/IMG][IMG]http://i62.tinypic.com/2mealap.jpg[/IMG] Pozdrawiamy:)
-
Cisza trwała krótko.Po 6 rano dało się słyszeć donośne łubudu i stukot łapek na parkiecie. Po kilku chwilach dźwięk zamiatania ogonem podłogi i 8 kg futrzastego szczęścia spoczęło na mojej klatce piersiowej. Mru, mru. mru. Zieeeeeeeew. I tak raz po raz. Ponieważ do mruczenia zostały dodane pazurki w procesie ugniatania, delikwent został wyeksmitowany z łóżka. -Mam jeszcze 5 minut- pomyślałam. Ale nic z tego...Zanim zdążyłam się obrócić na drugi bok rozdzierający dźwięk budzika rozległ się w małym mieszkaniu. Idąc do kuchni wyłączyć cholerstwo zaplątałam się w drugie futro, które miauczeniem oznaczającym zazwyczaj: pogłaszcz-nakarm ( w dowolnej kolejności, albo oba w tym samym czasie najlepiej) wpadło mi pod nogi. Mru-mru. Szybka toaleta i już słychać drugi budzik z sypialni, gdzie TŻ dzielnie stanął na wysokości zadania. Wyłączył wszystkie drzemki, wstał i w kuchni wstawił wodę na kawę. -Szszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz- albo nasz czajnik jest nieszczelny, ale rano wszystkie tego typu dźwięki wydają się dużo bardziej głośne i wkurzające niż w ciągu dnia. -Psik, złaź ze stołu - TŻ skarcił footro i obronił blat przed miłośnikiem wspinaczek. Na odgłos otwieranej puszki, którego koty nawet pogrążone w najgłębszym śnie nie potrafią zignorować, nastąpiło pandemonium jęków, a potem przy ledwosłyszanym "om-nom nom nom" wszystko się uspokoiło. Chwilowo. Rano panuje u nas jak widać kontrolowany chaos, chociaż czasami można dopatrzeć się w nim cech domu dla niekoniecznie normalnych... :roll: Jednak ostatnie coś się zmieniło. Do znanych już dźwięków dołączyło popisykiwanie, dźwięki udanego przeciągania się i głośne rozchłeptywanie wody. Odgłosy karmy przerzucanej, raz po raz, po blaszanej misce oraz głośne westchnięcia i ciężkie opady całym ciałem na podłogę. Te dźwięki oznaczają dla nas nic innego, jak obecność najnowszego członka stada - Sadzy. O niej zwłaszcza, oraz o reszcie łap (tych ogoniastych i tych mniej) będę się starała co jakiś czas opowiadać w tym wątku. Witajcie więc w świecie 16 łap i 3 ogonów:)
-
Mam do oddania ( zużyte 3ml) antybiotyk Bactrim. Butelka, teraz stoi w lodówce. Najlepiej do odbioru w Warszawie, ale jeśli ktoś bardzo potrzebuje to mogę wysłać.