-
Posts
223 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bunia2010
-
Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Zostawiam w archiwum wczorajszy materiał red. Pawła Kaźmierczaka (https://www.facebook.com/reel/1737248560518736). Chyba jednego z nielicznych dziennikarzy, którzy nie kłaniają się żadnym aktywistom. Nawet kiedy mają oni milionowe zasięgi w Internecie lub plecy wśród polityków. Poprzednio zajmował się tematem DIOZ-u, ale tym razem reportaż jest jeszcze bardziej wart odnotowania. O sprawie Morusa pisałem kilka razy, i to zanim media się nim zainteresowały, więc nie będę powtarzał wszystkiego. Przypomnę za to kalendarium wydarzeń, a Wy sami ocenicie, czy mieszkacie w jakkolwiek praworządnym kraju, czy na jakimś dzikim zachodzie, gdzie każdy, kto ma strzelbę/legitymację aktywisty jest całkowicie bezkarny. Choć nie, czekaj. Dziki zachód to akurat zły przykład. Tam mieli jakieś swoje sposoby na okoliczność kradzieży zwierzęcia. Inna sprawa, że tak jak przed aktywistami da się obronić- najczęściej wystarczy przegonić ich spod płotu- tak przed wspomagającą ich policją już się nie da. Szczególnie, gdy ta zmusza właściciela zwierzęcia do wpuszczenia aktywistów a następnie grozi mu środkami przymusu bezpośredniego, jeśli odmówi oddania swojego psa. --- Kalendarium: 1. Członkowie Stowarzyszenia "Poznańska Ochrona Zwierząt" (pełny skład, czyli aż dwie osoby) w obstawie policji z Pobiedzisk wchodzą na posesję właścicieli Morusa. Po przeprowadzeniu amatorskiego badania weterynaryjnego, które trwało łącznie (i dosłownie) poniżej 10 sekund, oznajmiają, że psa zabiorą. Policjant umożliwia im zabranie psa. 2. Morus zostaje przewieziony do różnych przychodni weterynaryjnych. Żadna nie potwierdza żadnego zagrożenia dla jego życia ani zdrowia. Na kartach weterynaryjnych znaleźć można jedynie wzmianki o przypadłościach typowo starczych, co nie powinno dziwić w przypadku 14-letniego psa tej rasy. 3. Urząd Gminy odmawia odebrania Morusa właścicielom. Powołuje się przy tym na epikryzy weterynaryjne. Decyzja zostaje wydana z klauzulą natychmiastowej wykonalności, jednak zostaje całkowicie zignorowana. 4. Prokuratura umarza postępowanie w sprawie rzekomego znęcania nad Morusem nie znajdując znamion czynu zabronionego. Bierze pod uwagę argumenty aktywistów oraz opiekunów psa i za cholerę nie może znaleźć żadnego złego traktowania psa. Aktywiści, co oczywiste, składają zażalenie na decyzję prokuratury. 5. Samorządowe Kolegium Odwoławcze podtrzymuje decyzję Urzędu Gminy. Tym samym staje się ona prawomocna, bo choć istnieje możliwość kolejnego odwołania, do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, aktywiści nie korzystają z niej. Może ich doradcy byli akurat zbyt zajęci, bo mieli zaplanowany wyjazd do Warszawy. 6. Sąd odrzuca zażalenie Stowarzyszenia na umorzenie sprawy przez Prokuraturę. Ścieżka karna zostaje wyczerpana a właściciele Morusa nie doczekali się nawet postawienia zarzutów jakkolwiek złego traktowania psa. Bo, najzwyczajniej w świecie, nie było podstaw do karania ich. 7. Prokuratura wydaje postanowienie o przeszukaniu kilku lokalizacji, w których mógł przebywać Morus. W żadnym z nich psa nie ma. Jednocześnie Pani Prezes Stowarzyszenia dostaje zarzuty z art. 284 kodeksu karnego, czyli przywłaszczenia. Tylko i to niewiele zmienia, bo Morus nadal przebywa w nieznanym miejscu. O ile żyje oczywiście... Dodatkowo, siedziba Stowarzyszenia okazuje się być poniekąd wirtualna, bo nikt nie jest w niej nawet widywany. A już na pewno nie żadne zwierzęta. Podobnie samochód, którym aktywiści się poruszają- wynajęty. Z kolei mężczyzna biorący udział w zabieraniu Morusa właścicielom jest nieuchwytny nawet dla policji. Teraz tylko czekać, aż intelektualne zaplecze tego konkretnego Stowarzyszenia zacznie chodzić po sejmowych spędach, politycznych kongresach lub ministerstwie sprawiedliwości. Tak jak robiło to wcześniej, gdy wszystkie fakty świadczyły przeciwko nim... --- I niech ktoś jeszcze napisze, że jemu to się na pewno nie przytrafi. Że on zachowałby się tak lub inaczej, a później podjął różne działania. W tej konkretnej sytuacji zabór psa umożliwili policjanci- nie dało się z nimi szarpać, bo to skończyłoby się w areszcie. Z kolei zdjęcie zatrzymanego nakręcałoby zrzutkę pieniędzy pt. "patrzcie, oprawca w kajdankach". Nie wiem też jakim skończonym <przekleństwo> trzeba być, żeby cynicznie krzywdzić ludzi i ich zwierzęta pod przykrywką działalności charytatywnej, ale to przecież nie jest ani pierwszy, ani nawet setny raz, gdy pseudo-aktywiści fundują całym rodzinom gehennę. Może czas przestać się dziwić. Ciąg dalszy nastąpi, bo skoro już zacząłem relacjonować jakąś historię, to muszę doczekać jej finału. Co ani miłe, ani przyjemne nie jest. Właściwie przez takie oczekiwanie na finał od wielu lat nie mogę się wygrzebać z tego bagna zwanego pseudo-ochroną zwierząt. Gdyby ktoś chciał zostawić napiwek dla autora strony, można to zrobić o tutaj: https://suppi.pl/czarnalistapro I ja wiem, że różni aktywiści potrafią straszyć. Że mają swoje koneksje, niezłe budżety i możliwość przeciągnięcia kogoś przez wszystkie instancje wszystkich instytucji. Ale milczenie tutaj nie pomaga. Wręcz powoduje kolejne, coraz to gorsze przypadki, kiedy ofiarami petbiznesu padają niewinni ludzie i ich zwierzęta. Nie bójcie się publikować dokumentów czy nagrań. Jeśli nie dla własnego sumienia, to chociaż w trosce o kolejnych ludzi, którzy znajdą się w podobnej sytuacji.
-
Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych A to jest Pan Komendant Wielkopolskiej Policji. Tomasz Olczyk się nazywa i jest nadinspektorem. Wrzucam tu jego zdjęcie, bo według teorii sześciu stopni do każdego na świecie można dotrzeć poprzez sześć kolejnych osób. A gość siedzi gdzieś w Poznaniu, więc może wystarczą z dwa stopnie, półtora nawet. Poza tym nikt nie lubi widzieć swojej facjaty w Internecie, w negatywnym kontekście. Może zwróci to jego uwagę. To co dzieje się od pewnego czasu w Wielkopolsce to jest jakiś ponury żart. Całe lata obserwuję jak działają te krzywe akcje z zabieraniem ludziom zwierząt i niewiele potrafi mnie zaskoczyć, ale i tak zagotowałem się trochę. Bo obejrzałem nagranie jak policjanci z Pobiedzisk pomagają ukraść ludziom starego psa. I słowa "ukraść" używam tutaj z premedytacją. Bo to była legalna kradzież a nie żadna "interwencja". Jestem też prawie pewien, że gdyby to nagranie trafiło do sieci, to ktoś tam "na górze" jednak powiedziałby kilka słów tym dołowym funkcjonariuszom. Że nie powinni wyłączać mózgu na widok 24-letniej aktywistki. Że wcale nie muszą wykonywać jej poleceń a bezrefleksyjne słuchanie każdego, kto nazwie się "obrońcą zwierząt" może czasem doprowadzać do krzywdy tych zwierząt. Poniżej trzy historie, sam nie wiem która gorsza. --- 1. Pod dom właścicieli Morusa podjeżdża patrol policji oraz dwoje młodych aktywistów. Właściciel Morusa jeszcze zza bramy informuje, że nie życzy sobie na swojej posesji żadnych domorosłych "inspektorów". Czego chyba nie zarejestrował w głowie, to że jeszcze przed bramą policjant mówi "to tutaj trzeba tego pieska odebrać". Zanim go zobaczył, zanim ktokolwiek go zobaczył. Właściciel psa zgadza się na wejście policjantów na swój teren, ale ci od razu wpuszczają aktywistów. Policjant uspokaja, że on wszystkiego pilnuje. Ale chwilę później już oświadcza, że on się na zwierzętach nie zna a "ci ludzie na pewno są przeszkoleni". Aktywiści przeprowadzają badanie psa- trwa ono, dosłownie, poniżej 10 sekund. Po kilkunastu minutach dyskusji oświadczają, że psa zabiorą, bo nie ma wody w misce. A chwilę wcześniej, zarówno aktywiści, jak i policjanci, widzieli wodę w misce. Została im ona pokazana palcem. Właściciel, wyraźnie wkurzony, ironizował: "myślicie, że to ja z tych misek wpie*dalam?". Dzisiaj już zapadła decyzja odmawiająca odebrania Morusa właścicielom, ale nie wiadomo gdzie przebywa. Aktywiści nie chcą go zwrócić. Policjanci z Pobiedzisk umywają ręce. 2. Młoda dziewczyna musiała uciekać z domu, bo padła ofiarą przemocy domowej. Zabrała ze sobą dzieci, ale psa- suczki o imieniu Luna- nie dała już rady. Jej partnerowi postawiono zarzuty znęcania nad rodziną a on sam udał się na odwyk, choć ponoć tylko po to, żeby zdobyć okoliczność łagodzącą przed odsiadką. Nie pierwszą zresztą. Do psa przyjeżdżała kiedy mogła. Prosiła też ludzi, żeby wpadli do niego choćby na chwilę, zabrać na spacer. Z pomocą lokalnej organizacji znalazła psu nowy dom, ale na dwa dni przed tym pies został skradziony przez znajomych jej partnera. Przy okazji próbowano rozkręcić nagonkę na nią, że pies w złych warunkach przebywał. Dziewczyna udała się pod adres przebywania psa, jako pełnoprawna właścicielka, wezwała policję z Poznania. Ale niezbyt trzeźwe towarzystwo okazało "dokument" z nazwiskiem G. Bielawskiego- wielokrotnie skazywanego za kradzieże zwierząt oszusta. I policja odmówiła pomocy w odzyskaniu zwierzęcia Po wyjściu policji ludzie przetrzymujący psa nagrali dziewczynie serię wiadomości głosowych, gdzie słowo kurtyzana odmieniane jest przez wszystkie przypadki a oni sami drwią z niej, że policja jej nie pomogła. 3. Kolejna sytuacja miała miejsce w Swarzędzu. To tam do właścicieli 14-letniej suki o imieniu Kawa przyjechali aktywiści z policją. Że niby suka za chuda i pewnie głodzona. Tylko w tej historii był zwrot akcji w postaci nawiązania kontaktu z policją przez lekarza weterynarii, który psem się od dawna opiekuje. W państwie, który nie jest z mokrej tektury, opinia lekarza- przedstawiciela zawodu zaufania publicznego- byłaby więcej warta niż opinia 24-letniej samozwańczej aktywistki. Przynajmniej dla policjanta, który jest przecież funkcjonariuszem publicznym. Ale w Wielkopolsce oni zdają się być zakodowani na rzecz służenia każdemu, kto ma "fundacja" w nazwie. Aktywiści psa zabrali, niby tylko na badania. Czternaście lat spędzonych z rodziną zostało w kilka minut przerwane a pies wywieziony w nieznanym kierunku. Obecnie policja nie wie gdzie pies przebywa, bo to już nie ich sprawa. Właścicielce psa pozostało pisanie komentarzy w Internecie. A za każdy płaciła 1 zł, bo tylko na stronie pomagam pl, gdzie zbierane są pieniądze dla jej psa, mogła to zrobić. Teraz będzie można przerzucać się zawiadomieniami i zażaleniami, bo papier wszystko przyjmie. Tylko Kawa chodzi po tym świecie już dłużej, niż psy jej wielkości w ogóle żyją. Podobnie zresztą Morus- jego właściciel powinien dawać rady jak utrzymać psa w tak dobrej kondycji aż do tak podeszłego wieku. --- Jakiś czas temu aby obronić się przed kradzieżą zwierzęcia należało nie wpuszczać do domu aktywistów. Nie bez powodu niektórzy z nich zmienili modus operandi i zaczęli włamywać się po zmroku na czyjeś posesje. Można było zaprosić policjanta, pokazać mu jak pies mieszka i czuje się, przedstawić dokumenty, i to załatwiało sprawę. A dzisiaj coś się zmieniło, przynajmniej w Wielkopolsce. Ludzie bez żadnych uprawnień kontrolnych, bez żadnej wiedzy fachowej a co gorsza bez dobrych intencji są pod rygorem użycia środków przymusu bezpośredniego wprowadzani zwyczajnym ludziom na posesje. Przez policjantów. Jak się przed tym bronić? Nie wiem. Może policji też już nie wolno wpuszczać. Przynajmniej w promieniu do 100 km od Poznania. Byłoby miło, gdyby Pan ze zdjęcia przekazał swoim podwładnym, że pomaganie w kradzieżach to jakby niekoniecznie ich zakres obowiązków. W przeciwieństwie do udzielania pomocy w odzyskiwaniu skradzionych zwierząt. Ciąg dalszy nastąpi. Tutaj można zostawić napiwek autorowi strony, bo przynajmniej nie da się go zastraszyć telefonem do redaktora naczelnego, czy jak tam obecnie blokuje się pisanie o tych sprawach. Link: https://suppi.pl/czarnalistapro Za wszelkie wsparcie dozgonne dzięki. Zawsze miło wiedzieć, że warto śledzić te patologiczne odnosi petbiznesu. Inaczej ktoś mógłby pomyśleć, że takie sprawy nie istnieją...
-
Łukasz Litewka · Drodzy Państwo, wstałem dziś rano i dowiedziałem się, że jestem najgorszym posłem z 460. Życzeń śmierci już nie liczę - możesz się starać, a i tak na końcu dostają ci, którzy coś robią - najlepiej nie robić nic. Czemu, jestem najgorszy? Dobre pytanie. Czemu dziś w niedzielę wszystkie fundacje, stowarzyszenia i azyle mówią jak jeden mąż, że 18 marca przestaną istnieć? To niestety nie jest pytanie do mnie bo nie mogę odpowiadać, za to jak kto prowadzi swoje media społecznościowe, ale odpowiem: NIE PRZESTANĄ. O tym oczywiście większość z Was dowie się dopiero 19 marca, wstaniecie jak każdego dnia i dalej zobaczycie, że wszyscy będą dalej robić jakże potrzebną i ciężką pracę dla zwierząt w Polsce. I chwała im za to, bo to państwo jest niewydolne, co udowodnili wszyscy w ostatnich miesiącach. Ale trochę o samej ustawie: Ustawa z 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt (Dz.U. poz. 1795) ORAZ ZARZUT, że „likwiduje organizacje ochrony zwierząt, domy tymczasowe i azyle”. Jej rdzeń dotyczy: - nadzoru weterynaryjnego, - rejestracji i zatwierdzania „zakładów”, - zwalczania chorób, - kompetencji Inspekcji Weterynaryjnej. Nie jest to ustawa o działalności NGO: fundacjach, stowarzyszeniach czy azylach. Czy w ustawie jest zapis o likwidacji organizacji? Nie. W całym tekście nie ma przepisu zakazującego działalności organizacji ochrony zwierząt ani domów tymczasowych jako formy pomocy. Co się faktycznie zmienia w obszarze schronisk? Ustawa nowelizuje ustawę o ochronie zwierząt i redefiniuje „schronisko dla zwierząt” jako „zakład” w rozumieniu prawa UE Schronisko staje się formalnie „zakładem” podlegającym: rejestracji, nadzorowi weterynaryjnemu, wymogom sanitarnym i bioasekuracyjnym. - OD SIEBIE DOPISZĘ „NARESZCIE” - już nigdy drugiego Sobolewa. Każdy „zakład”: - musi zostać wpisany do rejestru, - może zostać wykreślony, jeśli nie spełnia wymogów (np. art. 59–60, decyzje o zakazie działalności) A domy tymczasowe i azyle? W ustawie nie ma wprost pojęcia „dom tymczasowy”. Problem interpretacyjny może wynikać z tego: jeżeli dom tymczasowy jest uznany za „zakład, w którym utrzymywane są zwierzęta” w rozumieniu rozporządzenia 2016/429, to może podlegać obowiązkowi rejestracji. To nie jest likwidacja. Ustawa: -nie zakazuje działalności organizacji, -nie likwiduje domów tymczasowych, -nie wprowadza automatycznej penalizacji pomocy zwierzętom. To jest regulacja – nie kasacja. Rozumiem jednak, że dla wielu niezależnie co napiszę i tak zdania nie zmienią. Zostawiam Was więc z trzema pytaniami: -Który konkretnie artykuł ustawy wprowadza zakaz działalności organizacji? -Czy minister wydał już rozporządzenie rozszerzające obowiązek rejestracji na domy tymczasowe? -Jakie wymogi techniczne miałyby być niemożliwe do spełnienia przez NGO? Bez odpowiedzi na te trzy punkty hasło o „likwidacji” pozostaje tezą publicystyczną. I na koniec: wszyscy się znamy, wszyscy ze sobą rozmawiamy - politycy, fundacje, organizacje, adwokaci, stowarzyszenia. Komisje, spotkania, prywatne rozmowy by coś zmienić na lepsze. Narracja „Przepchnięte po cichu”? Temat znany wszystkim od dawna. Szanuję prace każdego, kto kocha zwierzęta, ale proszę o współpracę, a nie manipulacje. Nie chcę robić z siebie ofiary i się użalać nad sobą, po dzisiejszej skali życzeń zastanawiam się tylko: dlaczego?
-
Mieszko Eichelberger Organizacja DIOZ rwie szaty na temat "nowej" ustawy o zdrowiu zwierząt. Choć ustawa faktycznie jest implementacją przepisów unijnych (rozporządzenie 2016/429), wprowadza ona rygory, które uderzają w nieformalny sposób funkcjonowania wielu organizacji. 1. Rejestracja i nadzór nad "azylami" (Art. 13 i 14) Do tej pory wiele organizacji prowadziło tzw. domy tymczasowe lub prywatne przytuliska, które nie figurowały w oficjalnych rejestrach jako schroniska. Nowe przepisy wprowadzają szeroką definicję „zakładu utrzymującego zwierzęta”. Problem dla organizacji: Każde miejsce, gdzie przetrzymywane są zwierzęta, musi zostać zgłoszone do powiatowego lekarza weterynarii (PLW). To oznacza konieczność spełnienia wyśrubowanych norm sanitarnych i budowlanych, co dla mniejszych podmiotów jest finansowo nieudźwignięte. 2. Zmiany w ustawie o ochronie zwierząt (Art. 72 nowej ustawy) Nowelizacja dodaje do art. 11 ustawy o ochronie zwierząt zapisy o obowiązkowych kontrolach. Konkret: PLW musi skontrolować schronisko/azyl przynajmniej raz w roku. Jeśli stwierdzi uchybienia, może natychmiast wydać zakaz przyjmowania nowych zwierząt. Dla organizacji żyjących z interwencji i szybkich odbiorów, taki zakaz paraliżuje ich statutową działalność. 3. Zaostrzenie przepisów o "odbiorach interwencyjnych" Choć ustawa o zdrowiu zwierząt skupia się na chorobach, to pośrednio uderza w organizacje poprzez wymogi bioasekuracji. Zagrożenie: Jeśli organizacja odbiera zwierzę z gospodarstwa, gdzie panuje np. podejrzenie choroby zakaźnej, a nie posiada zatwierdzonego miejsca kwarantanny zgodnego z nowymi unijnymi standardami, może zostać ukarana, a zwierzęta mogą zostać poddane utylizacji (zabiciu z urzędu) ze względu na zagrożenie epizootyczne. 4. Przymusowe znakowanie i ewidencja Nowe przepisy wymagają, aby każde zwierzę w schronisku/azylu było niezwłocznie oznakowane (czip) i wpisane do bazy. Argument organizacji: Twierdzą one, że koszty administracyjne i biurokracja (obowiązek raportowania zmian w ciągu kilku dni) odciągną środki i czas od realnej pomocy zwierzętom. 5. "Bat" w postaci kar pieniężnych (Rozdział 14) Ustawa wprowadza bardzo wysokie kary pieniężne za brak zgłoszenia zakładu lub nieprzestrzeganie wymogów dokumentacyjnych. Kary te są nakładane w drodze decyzji administracyjnej (często z rygorem natychmiastowej wykonalności), co oznacza, że organizacja najpierw musi zapłacić, a potem może latami sądzić się o zwrot. Podsumowanie – dlaczego ludzie z DIOZ krzyczą o "krzywdzie"? Dla rzetelnych, dużych podmiotów te zmiany to po prostu biurokracja. Jednak dla organizacji, które opierają swoją działalność na: - Emocjonalnych interwencjach (często na granicy prawa), - Braku stałej infrastruktury spełniającej normy weterynaryjne, - Masowym gromadzeniu zwierząt w nieprzystosowanych miejscach, Nowe przepisy są realnym zagrożeniem dla takich organizacji. Państwo zyskuje narzędzie, by "zamknąć" taką organizację nie za to, że źle traktuje zwierzęta, ale za to, że ich azyl nie spełnia wymogów technicznych unijnego "Prawa o zdrowiu zwierząt". Z perspektywy państwa jest to porządkowanie szarej strefy, z perspektywy organizacji – zamach na ich niezależność i możliwość szybkiego reagowania.
-
Pracownik Inspekcji Weterynaryjnej Przeczytałam przed chwilą oświadczenie dyrektora Schroniska dla Zwierząt w Skałowie. Wrzucę w komentarzu za chwilę, żebyście też mogli przeczytać, kto jeszcze nie widział. Znowu mnie to poruszyło, bo wiem, że Skałowo miało mnóstwo kontroli, że te kontrole znajdowały nieprawidłowości i tylko to były nieprawidłowości niewpływające na dobrostan zwierząt. Żaden podmiot nadzorowany przez IW, taki w którym prowadzona jest działalność nie powie, że nigdy nie miał nieprawidłowości. Czasem jest tak, że tych nieprawidłowości nie piszemy w protokole i to być może jest błąd. Pracy jest dużo, więc dajemy zalecenia, mówimy, żeby sprzątnęli, bo właśnie nie chcemy bawić się w rekontrole. Nie znam nikogo, kto nigdy nie powiedział np na kontroli w gospodarstwie np o w tym kojcu dla cieląt jest brudno, proszę dościelić słomy. Dzisiaj znowu byłam na kontroli dobrostanu w gospodarstwie bydła i to takim na wniosek. Cielak był uwiązany. Pytam się, gdzie jest kojec dla cielęcia. A to nie opłaca się, go do kojca, bo on tu luzem chodzi i mamkę ssie. Szczerze to mnie w tym momencie nie interesuje co się opłaca czy nie opłaca. Kojec ma być, albo cielak ma być luzem cały czas. Oczywiście kojec był, ale jak łazienka u Solskich z Kogla Mogla. W trakcie kontroli było sprzątanie, meblowanie i zanim napisałam protokół to już było czysto. Tylko, że ja nie wiem, czy jutro tego cielaka znowu nie przywiąże. Nie wiem też jak będzie za tydzień, czy cielak nie zostanie sprzedany. Jeden plus, że kolczyki były. Może pojadę na kolejną kontrolę tam za jakiś czas, jak nie zapomnę, jak będę miała kiedy. Nudzić się nie będę. W kolejce czeka już kolejny wniosek. Tak sobie teraz pomyślałam, że jak się poseł jeden z drugim wypowiada o pracy w Inspekcji Weterynaryjnej to powinien pojechać na kilka takich kontroli z nami. Powinien z tymi ludźmi też rozmawiać. Protokół z nieprawidłowościami zrobić, postępowanie administracyjne prowadzić, czekać na uwagi do protokołu, decyzję napisać, ale taką dobrą decyzję co to by jej Wojewódzki Lekarz Weterynarii nie uchylił od razu. Albo jeszcze te tytuły wykonawcze robił i grzywny w celu przymuszenia. I pojechałby do tej wsi to by te wszystkie psy i koty zobaczył. Porozmawiał z ludźmi, którzy mówią, że te psy to oni wzięli, bo się błąkały a gmina ich nie chce odłowić. Gmina w budżecie zabezpieczyła znowu 5000 na cały rok, odłowi jednego psa a reszty nie widzi. Koty się mnożą, zaraz będzie 15 nowych i do zimy zostanie 5. Czy to są koty wolno żyjące czy koty niewidzialne?
-
Schronisko dla Zwierząt w Skałowie Dzień dobry. To będzie dłuższa historia, ale czuję, że nadszedł moment, by wyjść z cienia i powiedzieć kilka słów od siebie. Nazywam się Robert Lampasiak. Do końca 2024 roku pracowałem na dużej fermie zwierząt gospodarskich. Po jej zamknięciu długo zastanawiałem się, czy nie zmienić całkowicie swojej zawodowej drogi. Ostatecznie w marcu 2025 roku złożyłem dokumenty i postanowiłem spróbować swoich sił w konkursie na stanowisko dyrektora schroniska. Dokumenty zostały przyjęte pozytywnie. Rozmowa kwalifikacyjna. I dwa dni później telefon: „Wygrał Pan”. Szok. Niedowierzanie. I pytanie, które pojawiło się natychmiast - czy dam radę? 1 kwietnia rozpocząłem pracę. Już pierwszy tydzień utwierdził mnie w przekonaniu, że trafiłem w wyjątkowe miejsce. Pięknie położone schronisko, dużo zieleni, wybiegi, zadbane pawilony i przemyślana infrastruktura. Ale to nie budynki robią różnicę. Najważniejsi są ludzie. Opiekunki, które znają każdego psa z imienia i historii, potrafią opowiedzieć o jego lękach, potrzebach i małych zwycięstwach. Pani technik, która nie zwalnia tempa między lecznicami. Zawsze pomocne biuro. Behawiorystka, zoopsycholog. Wiele adopcji, ciągły ruch, życie. I wolontariusze - ogromny szacunek i ukłon w ich stronę. To dzięki nim serce tego miejsca bije jeszcze mocniej. Pomyślałem wtedy: w takim zespole można działać. Można wprowadzać zmiany, które od dawna chodziły mi po głowie. Wiedziałem z mediów społecznościowych, że schronisko wcześniej mierzyło się z falą hejtu i krytyki. Na miejscu nie widziałem jednak potwierdzenia tych zarzutów. Pierwsza część mojej umowy minęła szybko. Sprawy przycichły. Schronisko pracowało pełną parą - przyjęcia zwierząt, rekordowe adopcje, wizyty weterynaryjne. Były też te trudniejsze dni - naturalne odejścia, eutanazje. To bolesna, ale nieodłączna część tej pracy. Takie jest życie. W międzyczasie następowały zmiany - nowa pani technik, zmiany wśród lekarzy weterynarii, kolejne nieudane nabory na stanowisko lekarza. Zastanawiałem się, dlaczego w tak dobrze funkcjonującej jednostce brakuje chętnych. Odpowiedź przyszła po Nowym Roku. Demony wróciły. Pod koniec stycznia i na początku lutego pojawiła się seria wystąpień publicznych szargających dobre imię schroniska. Początkowo myślałem: to mnie nie dotyczy, to sprawy sprzed mojego zatrudnienia. Ale kiedy spojrzałem w twarze opiekunek, zobaczyłem smutek i napięcie. Zamiast rozmów przy śniadaniu o codziennych sprawach - telefony, drżące ręce, stres. Co się dzieje? Otworzyłem transmisję z posiedzenia komisji w Sejmie. Wystąpienia przedstawicielek fundacji Mondo Cane – pani Katarzyny Śliwy- Łobacz i pani Aleksandry Śniecikowskiej. Padają słowa: „Skałowo - najgorsze schronisko”. Zadałem sobie proste pytanie: czy panie były u nas? Słyszę, że jedna z nich była jedynie pod bramą. To skąd te osądy? Skąd te „fakty”? Dlaczego my? Chcę to wyjaśnić u źródła. Dlatego zapraszam Panie do odwiedzenia Schroniska w Skałowie. Być może stanę przed Wami sam. Być może część pracowników nie będzie chciała uczestniczyć w tej wizycie - ze zmęczenia, ze stresu, z obawy przed kolejną falą oskarżeń. Rozumiem to. Wiem też, że mogą paść pytania, na które odpowiem: nie wiem. Być może uznają mnie Panie za niekompetentnego, niedoświadczonego, pozbawionego empatii. Być może znajdą się błędy w dokumentach, niedociągnięcia, sprawy do poprawy. Być może zobaczą Panie psa starego, schorowanego, niewidomego, po operacjach, u kresu życia. Być może uznają Panie, że pomieszczenia dla kotów nie spełniają oczekiwań. Że opieka weterynaryjna powinna wyglądać inaczej. Ale przyjedźcie. Porozmawiajmy. Chcę zrozumieć, dlaczego to schronisko stało się celem. Dlaczego moje dziewczyny pracują w napięciu i smutku. Jako wieloletnie działaczki prozwierzęce doskonale Panie wiedzą, że zwierzęta wyczuwają emocje. One również źle znoszą stres i atmosferę ciągłego zagrożenia. A to przecież one są tu najważniejsze. Tworzymy zespół - pracownicy i wolontariusze. Ludzie zaangażowani, oddani, wrażliwi. Nie pozwolę ich niszczyć ani obrażać. Każdy atak na schronisko uderza bezpośrednio w nich. A oni nie powinni czuć się zaszczuci. Powinni mieć przestrzeń, by spokojnie robić to, co robią najlepiej - opiekować się swoimi podopiecznymi. Zapraszam Panie serdecznie. Drzwi są otwarte. Proszę o uszanowanie i nie komentowanie apelu. Robert Lampasiak, Dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Skałowie
-
Pracownik Inspekcji Weterynaryjnej Uwaga tłumaczę spisek o likwidowaniu organizacji! Spać miałam wczoraj a mnie tu bombardujecie informacjami, że DIOZ twierdzi, że państwo ich chce zlikwidować i że będą musieli mieć zamrażarkę na zwłoki. Tak, w każdym „sanktuarium” i „azylu” podstawa to zamrażarka, tak było w Pogotowiu dla zwierząt i tak jest też pewnie w każdym tym miejscu o pięknej nazwie, gdzie chodzą wolontariusze, patrzą i nie widzą. DIOZ od kilku dni podobno sprząta, porządek w magazynie z darami zrobili, bo im tam myszy weszły itd. Chyba się szykują na te zapowiedziane kontrole. Szkoda, że PIW Mińsk tam nie pojedzie. Jestem osobiście fanką PIW Mińsk i ja bym im pomnik stawiała zamiast Grzegorzowi, chociaż Kryśka z DIOZ się odpaliła i gada, że Grzegorz to święty. Może ona nie widziała w jakim stanie był Misiek, który z kojca na złomowisku trafił do mniejszego kojca w PDZ? Jakby co to zdjęcia na stronie Schroniska w Zawierciu. A teraz konkrety. Zgodnie z przepisami azyle to placówki dla zwierząt dzikich, niebezpiecznych i inwazyjnych. Nie ma azyli dla piesków. Może być dla szopa, jenota, tygrysa… To, że ktoś się nazwie Azylem to tak jakby przedszkole nazywało się Uniwersytet, ale nadal ma spełniać wymagania dla przedszkola. Tak samo jak coś będzie spełniało definicje schroniska i będzie działać jak schronisko to zgodnie z przepisami będzie podlegało pod nadzór nawet jak nazwie się Centrum badań nad lotami kosmicznymi psów do Niemiec. I nie pomoże żadna wrzeszcząca Aleksandra, że IW nie ma prawa kontrolować hoteliku Beaty. Hoteliki też wchodzą pod nadzór. Będą się rejestrować i będą w kontrolach planowanych. Może to i dobrze, bo ledwie to w piątek afera z jakąś norą pod Bełchatowem, gdzie przecież pieski były organizacyjne i prywatne i ludzie tam te psy zostawiali i też chodzili i nie widzieli. A co jeszcze? Jeszcze stajnie, ośrodki jeździeckie, zakłady tresury. Będzie też uregulowane, że każdy kto wozi swoje zwierzęta poza Polskę i wymaga świadectwa zdrowia będzie już u nas rejestrowany. To w przypadku właścicieli koniowatych żadna nowość… Więc ja się pytam po co wrzeszczący aktywiści łazicie do tych Sejmów i po co do polityków dzwonicie? Przecież było w Sejmie czytanie ustawy o zdrowiu zwierząt, było głosowanie… a Prezydent podpisał ją w 17 grudnia 2025 r. A ta ustawa nic innego nie robi jak doprecyzowuje i wdraża nam rozporządzenie unijne, które obowiązuje od 2021 roku. Jest takie i nazywa się AHL. Jeszcze pozostaje, żeby do 18 marca 2026 Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydał wszystkie rozporządzenia z wymaganiami szczegółowymi dla tych działalności i hej! Niech się dzieje. IW tak się rozpędziła z kontrolami schronisk, że zaraz będzie ich 1000! Dajmy jeszcze 1000 kontroli u tych co krzyczą, że zamrażarki będą sprawdzać i będzie dopiero szał, bo się okaże, że zbiórka na Ślepkę aktywna a Ślepka od roku w zamrażarce.
-
Prezydent Karol Nawrocki podpisał 12 grudnia 2025 r. ustawę z 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt. Dostosowuje ona polskie przepisy do unijnego prawa. Ustawa o zdrowiu zwierząt wprowadza szereg ułatwień dla hodowców, w tym np. tańsze przemieszczanie świń oraz szybsze reagowanie na epidemie. Zmiany dotyczą również lekarzy weterynarii. Ustawa wchodzi w życie z 3-miesięcznym vacatio legis. Polska dostosowuje przepisy krajowe do przepisów unijnych w zakresie ochrony zwierząt Zakres regulacji - od zwalczania salmonelli po produkty uboczne z hodowli zwierząt Co jeszcze reguluje nowa ustawa o zdrowiu zwierząt? Tańsze i sprawniejsze przemieszczanie świń - ułatwienia dla hodowców w związku z przeciwdziałaniem ASF Szybsza reakcja służb na ogniska epidemiczne rozwiń > Polska dostosowuje przepisy krajowe do przepisów unijnych w zakresie ochrony zwierząt Prezydent RP złożył swój podpis pod ustawą z dnia 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt. Jest to w pewnym sensie przełomowy akt prawny, który ma fundamentalne znaczenie dla całego systemu ochrony zwierząt w Polsce. Głównym powodem dla wprowadzenia nowych przepisów była konieczność dostosowania polskiego prawa do regulacji obowiązujących w Unii Europejskiej. Nowa ustawa ma za cel prawidłowe stosowanie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2016/429, znanego jako "Animal Health Law", czyli unijne prawo o zdrowiu zwierząt. Jest to kompleksowa regulacja mająca zastąpić większość przepisów dotychczasowej ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Podkreślenia wymaga, że Polska jako państwo członkowskie Unii Europejskiej zobowiązana jest do implementowania wspólnotowych przepisów dotyczących zdrowia zwierząt. Ta nowa podpisana przez Prezydenta ustawa jest odpowiedzią na wymagania unijnej legislacji i jednocześnie wprowadza rozwiązania, które mają usprawnić codzienne funkcjonowanie hodowców zwierząt i służb weterynaryjnych. Zakres regulacji - od zwalczania salmonelli po produkty uboczne z hodowli zwierząt Ustawa o zdrowiu zwierząt ma zapewnić stosowanie nie tylko wspomnianego rozporządzenia unijnego nr 2016/429, ale i szeregu innych unijnych aktów prawnych. Chodzi między innymi o rozporządzenie nr 999/2001 ustanawiające zasady dotyczące zapobiegania, kontroli i zwalczania niektórych pasażowalnych gąbczastych encefalopatii - to groźne choroby, które mogą przenosić się między zwierzętami i stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego. Innym ważnym elementem nowej ustawy jest realizacja rozporządzenia UE nr 2160/2003 w sprawie zwalczania salmonelli i innych określonych odzwierzęcych czynników chorobotwórczych przenoszonych przez żywność. Salmonella pozostaje wciąż jednym z najczęstszych patogenów wywołujących zatrucia pokarmowe u ludzi, dlatego skuteczne zwalczanie tej bakterii u zwierząt hodowlanych ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa żywności. Ustawa obejmuje również przepisy sanitarne dotyczące produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego oraz produktów pochodnych, które nie są przeznaczone do spożycia przez ludzi (rozporządzenie nr 1069/2009). Ta kwestia jest z kolei ważna z punktu widzenia utylizacji odpadów zwierzęcych oraz zapobiegania rozprzestrzenianiu się chorób. Nowa ustawa implementuje także dyrektywę nr 2003/99/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 17 listopada 2003 r. w sprawie monitorowania chorób odzwierzęcych i odzwierzęcych czynników chorobotwórczych, zmieniającą decyzję Rady 90/424/EWG i uchylającą dyrektywę Rady 92/117/EWG. Ten system monitoringu pozwala na wczesne wykrywanie zagrożeń epidemiologicznych i niezwłoczne reagowanie w przypadkach pojawiania się ognisk chorobowych. Co jeszcze reguluje nowa ustawa o zdrowiu zwierząt? Ustawa o zdrowiu zwierząt określa zadania jednostek odpowiedzialnych za ochronę zdrowia zwierząt oraz zwalczanie chorób. Główną rolę w tym systemie pełni Państwowa Inspekcja Weterynaryjna, która w nowej ustawie ma określone w przejrzysty sposób kompetencje i obowiązki. Dzięki temu służby weterynaryjne będą mogły skuteczniej wykonywać swoje zadania. Nowe przepisy regulują także zasady szeroko rozumianego zwalczania chorób zwierząt w zakresie, który nie jest objęty bezpośrednio regulacjami unijnymi. To istotne uzupełnienie minimum unijnego, które musiało być wprowadzone. Dzięki temu ustawa jest bardziej dostosowana do polskich realiów i specyfiki krajowego sektora hodowlanego. Istotnym elementem ustawy są przepisy dotyczące wypłat odszkodowań przyznawanych w związku ze skutkami zwalczania chorób zwierząt. Hodowcy, którzy ponoszą straty w wyniku działań podejmowanych przez służby weterynaryjne, mogą liczyć na rekompensatę finansową. Jasne zasady przyznawania odszkodowań zwiększają poczucie bezpieczeństwa producentów zwierzęcych w razie stwierdzenia ogniska epidemii. Co bardzo ważne w kontekście ostatnich lat, ustawa obejmuje także kompleksowe rozwiązania dotyczące zwalczania chorób zwierząt dzikich. To szczególnie istotne na tle afrykańskiego pomoru świń (ASF), który rozprzestrzenia się głównie za pośrednictwem dzików. Skuteczna kontrola populacji dzikich zwierząt i monitoring ich stanu zdrowia stanowią kluczowy element strategii zwalczania chorób zakaźnych. Nowe prawo, aby mogło być egzekwowane, przewiduje także sankcje za naruszenie przepisów ustawy. System kar ma działać odstraszająco i zapewnić przestrzeganie regulacji przez wszystkie podmioty uczestniczące w łańcuchu produkcji zwierzęcej. Tańsze i sprawniejsze przemieszczanie świń - ułatwienia dla hodowców w związku z przeciwdziałaniem ASF Jednym z najważniejszych nowych rozwiązań zawartych w ustawie jest ustanowienie alternatywnego systemu transportu świń. To odpowiedź na postulaty hodowców, którzy od lat skarżyli się na wysokie koszty i skomplikowane procedury związane z przemieszczaniem zwierząt. Nowy system ma w praktyce obniżyć koszty ponoszone przez hodowców. Dla wielu gospodarstw rolnych, szczególnie tych mniejszych, każda oszczędność ma ogromne znaczenie dla rentowności produkcji zwierzęcej. Uproszczenia procedur przemieszczania świń pozwoli również zaoszczędzić czas, który hodowcy będą mogli przeznaczyć na inne działania związane z prowadzenie gospodarstwa. Alternatywny system przemieszczania ma również usprawnić logistykę transportu zwierząt na terenie całego kraju. Szybsze i tańsze przemieszczania świń przełoży się na lepsze funkcjonowanie rynku trzody chlewnej i może pozytywnie wpłynąć na konkurencyjność polskich producentów. Szybsza reakcja służb na ogniska epidemiczne Kolejną istotną zmianą jest skrócenie terminu dokonywania zgłoszeń do komputerowej bazy danych zdarzeń dotyczących zwierząt. Dotyczy to między innymi przemieszczania zwierząt i innych zdarzeń, które muszą być rejestrowane w systemie informatycznym. Krótszy termin zgłaszania będzie obowiązywał szczególnie w sytuacji zagrożenia lub wystąpienia choroby z kategorii A, którą objęte są najgroźniejsze choroby zakaźne zwierząt. Do tej kategorii jest zaliczana przykładowo pryszczyca - choroba wirusowa, która może powodować ogromne straty ekonomiczne i wymaga masowego uboju zwierząt. Sprawniejsze przekazywanie informacji do centralnej bazy danych pozwoli służbom weterynarii na natychmiastową reakcję w przypadku wykrycia ogniska choroby. Im szybciej zostaną wówczas podjęte działania, tym mniejsze będzie ryzyko rozprzestrzeniania się epidemii na kolejne gospodarstwa. To rozwiązanie ma przyczynić się do ograniczenia strat wśród indywidualnych hodowców, jak i całego sektora produkcji zwierzęcej. Ułatwienia dla lekarzy weterynarii Ustawa o zdrowiu zwierząt posiada ważną część przepisów dotyczącą zmian mających na celu ułatwienie działania samorządu lekarzy weterynarii. Nowe przepisy usprawniają procedury wydawania zaświadczeń o prawie do wykonywania zawodu lekarza weterynarii przez okręgowe rady lekarsko-weterynaryjne. Uproszczeniu ulegnie również proces wydawania dyplomów lekarzom weterynarii, którzy uzyskali tytuł specjalisty. Za wydawania tych dokumentów odpowiada Komisja do spraw Specjalizacji Lekarzy Weterynarii. Dzięki nowym rozwiązaniom cały proces będzie przebiegać sprawniej, co przełoży się na szybsze uzyskiwanie niezbędnych dokumentów przez lekarzy weterynarii. Zmiany te są istotne dla perspektywy całego systemu opieki weterynaryjnej w Polsce. Sprawnie funkcjonujący samorząd zawodowy i uproszczone procedury administracyjne pozwalają lekarzom weterynarii skupić się na ochronie zdrowia zwierząt. Kiedy nowa ustawa zacznie obowiązywać? Ustawa o zdrowiu zwierząt niemal w całości wejdzie w życie po upływie 3-ech miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Taki okres vacatio legis ma umożliwić zainteresowanym - hodowcom, służbom weterynaryjnym, samorządom zawodowym na przygotowanie się do stosowania nowych norm prawnych. Podstawa prawna Ustawa z dnia 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt
-
Joanna Karjalainen Korporacje weterynaryjne zrujnowały już wiele krajów, teraz wchodzą do Polski. Bardzo Was proszę o udostępnienia i przesyłanie informacji do mediów i polityków, inaczej za kilka lat będziemy w podobnej sytuacji w Polsce. https://www.facebook.com/reel/1448474623656019
-
UnforgettableKangaroo4255 Sieci korporacyjne w weterynarii Temat przejmowania polskiego rynku weterynaryjnego przez międzynarodowe sieci był już poruszany na tym forum. Warto jednak do niego wracać, ponieważ zmiany zachodzą bardzo dynamicznie. Coraz więcej klinik, przychodni i gabinetów funkcjonuje w strukturach dużych, zagranicznych korporacji, mimo że z zewnątrz mogą sprawiać wrażenie niezależnych, prywatnych placówek. Świadomy wybór miejsca leczenia swojego zwierzęcia ma znaczenie. Dobrze wiedzieć, czy trafiamy do niezależnego, polskiego przedsiębiorcy, czy do podmiotu należącego do międzynarodowej grupy kapitałowej. Poniżej znajduje się pełna lista placówek należących do sieci korporacyjnych. Warto również uwzględnić: – Evidensia (IVC) w Warszawie – Ziviropolis w Warszawie Świadomość właścicieli zwierząt to element realnego wpływu na kształt rynku weterynaryjnego w Polsce.
-
Pomagajmy psiakom ! Stowarzyszenie Nasze Cztery Łapy w Makowie Mazowieckim Tel : 533 902 461 Santander Bank : 78 1090 2590 0000 0001 4473 1711 Zapraszamy do przekazania swojego 1,5 % podatku na pomoc naszym psiakom. Zbieramy za pośrednictwem Fundacji Młodzi Młodym Psiaki do adopcji: https://www.facebook.com/profile.php?id=100069759835565
-
Schronisko Dla Zwierząt W Zawierciu Misiek z interwencji trafił pod naszą opiekę… Zapewne wielu z Was go pamięta. To właśnie Misiek – pies odebrany rok temu przez Fundację Hope – Zapomniane Zwierzaki oraz Pogotowie dla Zwierząt z posesji w Zawierciu. Po roku od tamtej interwencji Misiek ponownie został odebrany z Pogotowia dla Zwierząt w Kuflewie – jako jeden z 7 psów w najgorszym stanie – i trafił do Schroniska Małe Boże. Pod naszą opiekę trafił na leczenie. Misiek to duży owczarek. Bardzo zagubiony, bardzo smutny… Został do nas dostarczony przez Schronisko po diagnostyce dermatologicznej i rozpoczętym leczeniu. Stan psa: pies brudny, zaniedbany, z wieloma dredami częściowo wygolony, z ranami na pysku nowotwór jądra prawy kanał słuchowy z obecnością wydzieliny ropnej sierść silnie skołtuniona i sfilcowana rozległe, przewlekłe zmiany skórne wokół oczu łysienie, strupy, nadżerki i sączące rany zmiany skórne na kufie i w okolicy uszu umiarkowany kamień nazębny Wdrożyliśmy leczenie: antybiotykoterapia leki do uszu + czyszczenie usunięcie dredów z całego ciała kąpiel w szamponie leczniczym zaopatrzenie ran maścią z jonami srebra Czekamy na wyniki badań , które otrzymamy ze Schroniska Małe Boże -pobrane zostały włosy do badania trychologicznego, które pozwolą na dokładniejszą diagnostykę. Misiek ma za sobą bardzo trudną historię… Teraz walczymy o jego zdrowie i komfort. Trzymajcie kciuki za Miśka Bardzo ich potrzebuje. Leczenie finansowane jest przez @schronisko Małe Boże.
-
Ewelina Kowalczyk UWAGA! Będzie długo. I tylko osoby o otwartym umyśle przeczytają tekst ze zrozumieniem . Usiądż zatem i przeczytaj do końca. SCHRONISKA, FUNDACJE KONTRA HODOWLE Brutalna prawda o systemie, którego nie chcemy widzieć. Jeżeli naprawdę chcemy mówić o odpowiedzialności — to przestańmy udawać, że patologia istnieje tylko po jednej stronie. Bo nie istnieje. I wygląda tak: Emocjonalne zdjęcia. Dramatyczne nagłówki. „Suka znaleziona przywiązana do drzewa z maluchami.” „Wybiegł pod samochód, cudem przeżył.” „Właśnie znaleźliśmy w lesie.” Kamera już włączona. Ujęcie idealne. Głos łamiący się w odpowiednim momencie. Muzyka w tle. Ludzie płaczą. Udostępniają. Wpłacają. A później okazuje się, że: – suka była od dawna w placówce, – historia została „podrasowana”, – sytuacja nie była przypadkowa, – film był nagrany wcześniej, – pies „uratowany z ulicy” był już wcześniej pod opieką. Nie mówię, że wszędzie. Ale mechanizm istnieje. Bo dramat sprzedaje się lepiej niż transparentność. Są miejsca, gdzie psy miesiącami nie są wydawane, bo każda zbiórka to pieniądz. Są miejsca, gdzie rotacja jest szybka i kontrola żadna. Są sytuacje, gdzie rozmnażanie „zdarza się” akurat tam, gdzie publicznie walczy się z hodowlą. I teraz druga strona medalu. Pseudohodowla. „Rodowód niepotrzebny.” „Po co papiery, przecież to tylko papierek.” „Zarejestrowani w Burku i Kocurku.” Albo w ogóle bez rejestracji. Józek ma suczkę. Józek ma kolegę z psem. „Zrobimy miot, coś się zarobi.” Sprzedaż odbywa się w ładnym domku. Pokazana jedna suka. Czysta kanapa. Uśmiech. A za ogrodzeniem? Garaż. Druga działka. Kilka suk krytych co cieczkę. Szczeniaki po 500–1000 zł. Bez badań. Bez prześwietleń. Bez testów genetycznych. Bez wiedzy o inbredzie. Bez świadomości, że suka mogła być kryta własnym bratem. Jedna pani kupi i będzie szczęśliwa. Jej pies będzie zdrowy — może. Ale trzy z tego miotu? Choroby genetyczne. Padaczka. Problemy neurologiczne. Śmierć w młodym wieku. Tylko że tej pani to nie dotyczy. Ona mówi: „Mój jest zdrowy.” I broni systemu, który napędziła. A co z resztą? Wartość psa: 500 zł. „Jadę na wakacje.” „Nie chcę już.” „Oddam.” „Przywiążę.” Bo coś, co kosztowało mniej niż telewizor, nie ma dla wielu ludzi tej samej wartości. I tak koło się zamyka. Schronisko się zapełnia. Fundacja robi zbiórkę. Józek robi kolejny miot. Ludzie kupują tanio. Ludzie wpłacają emocjonalnie. A odpowiedzialność? Rozmyta. To nie hodowca, który robi RTG, badania, selekcję i inwestuje własne pieniądze, zapełnia schroniska. To popyt na taniość. To brak edukacji. To brak myślenia przy zakupie. Dopóki będziemy mówić: „Byle taniej.” „Rodowód niepotrzebny.” „Wszyscy hodowcy to zło.” Dopóty będziemy mieć: – pełne schroniska, – pseudohodowle, – reżyserowane dramaty, – i system, który żywi się emocją. Najłatwiej jest wskazać palcem hodowlę. Najtrudniej spojrzeć w lustro i zapytać: Czy ja nie napędzam tego mechanizmu? Bo prawda jest niewygodna. Nie system jest winny. Nie rasa. Nie idea hodowli. Winny jest człowiek, który chce tanio, szybko i bez odpowiedzialności. A TERAZ PIENIĄDZE. Bo o nich wszyscy krzyczą, ale mało kto liczy. Najczęstszy zarzut wobec hodowcy: „Zarabia na psach.” Dobrze. To policzmy. Hodowca: – płaci za badania genetyczne, – płaci za RTG bioder i łokci, rzepek , badania oczu i inne w zależności od rasy – płaci za testy, przeglądy, weterynarzy, – inwestuje w szkolenia, seminaria, wiedzę, – buduje i modernizuje infrastrukturę, – naprawia szkody (bo psy niszczą — to normalne), – inwestuje w karmę wysokiej jakości, suplementację, opiekę okołoporodową, – często rezygnuje z etatu, stabilnej pracy, urlopów. Sprzeda szczeniaki? Te pieniądze wracają w psy. W kolejne badania. W selekcję. W poprawę warunków. W rozwój. To nie jest system dotacji. To nie jest system zbiórek. To nie jest budżet z gminy. To jest własne ryzyko finansowe. Jeśli coś się nie sprzeda — strata jest jego. Jeśli suka wymaga cesarki — płaci on. Jeśli szczeniak zachoruje — pokrywa on. Jeśli trzeba coś przebudować — inwestuje on. Na własny rachunek. Bez gwarancji zysku. A teraz druga strona. Fundacje i schroniska funkcjonują dzięki: – wpłatom prywatnym, – zbiórkom, – 1,5% podatku, – dotacjom, – budżetom gminnym. To są pieniądze ludzi. To są pieniądze publiczne. I mimo tego bardzo często widzimy: – przepełnione boksy, – dramatyczne warunki, – brak transparentności, – psy latami bez adopcji. I tu trzeba zadać pytanie, które jest niewygodne: Dlaczego przy stałym finansowaniu warunki bywają opłakane, a przy prywatnym ryzyku finansowym hodowca potrafi utrzymać wysoki standard? Nie mówię, że każda fundacja jest zła. Nie mówię, że każde schronisko to patologia. Ale przestańmy udawać, że tylko jedna strona obraca pieniędzmi. Hodowca nie bierze od nikogo złotówki „na utrzymanie”. Nie dostaje budżetu za to, że ma psy. Nie dostaje pieniędzy za dramat. On bierze odpowiedzialność. Jeśli coś pójdzie źle — płaci z własnej kieszeni. Jeśli coś się zawali — to jego strata. I może właśnie dlatego dobra hodowla pilnuje jakości. Bo za błędy płaci sama. A system finansowany emocją… nie zawsze rozlicza się z efektów. I NA KONIEC – CO Z TYM ZROBIĆ? Zamiast wojny hodowle kontra fundacje, zacznijmy mówić o jakości. Bo prawda jest taka: Jeżeli przestaną istnieć dobrzy, odpowiedzialni hodowcy — powstanie próżnia. A próżnia zawsze wypełnia się patologią. Jeżeli zniszczymy prawowite hodowle, jeżeli ludzie przestaną je wspierać, jeżeli damy się przekonać, że „rodowód nie ma znaczenia” i że „papier to tylko papier” — to w ich miejsce wejdzie taniość. Wejdą rozmnażalnie. Wejdą garaże. Wejdą mioty bez badań, bez selekcji, bez wiedzy. Bo popyt nie zniknie. Ludzie nadal będą chcieli psa. Pytanie brzmi: od kogo go kupią? Dobry hodowca to nie jest sprzedawca szczeniaka. To człowiek, który: – zna linie genetyczne, – selekcjonuje temperament, – bada zdrowie, – planuje skojarzenia, – inwestuje własne pieniądze, – i nie znika po sprzedaży. To ktoś, kto odbierze telefon po roku. Po dwóch. Po pięciu. To ktoś, kto nadal będzie myślał o dobrostanie tego psa, mimo że fizycznie mieszka on już u Ciebie. To ktoś, kto w razie problemu pomoże. Doradzi. Wesprze. To relacja na lata. Wspierając dobre hodowle, wspierasz: – zdrowie ras, – przewidywalność charakteru, – selekcję eliminującą wady, – odpowiedzialność finansowaną prywatnie, – system, który nie żyje z dramatu, tylko z jakości. Jeżeli naprawdę zależy Ci na psach — nie wspieraj taniości. Sprawdzaj hodowle. Odwiedzaj. Czytaj umowy. Pytaj o badania. Patrz na warunki. Bo rasa nie przetrwa na emocji. Rasa przetrwa na selekcji. A kiedy system zaczyna niszczyć prawowitych hodowców, to nie kończy się to „ratowaniem świata”. Kończy się to rozmnażalnią poza kontrolą. I wtedy naprawdę nikt już nie wygra. Ani pies. Ani człowiek. KASTRACJA jako super rozwiązanie - CZY OBY NAPEWNO? W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się narracja, że rozwiązaniem problemu bezdomności psów ma być obowiązkowa kastracja. Brzmi prosto. Brzmi radykalnie. Brzmi jak szybkie rozwiązanie. Ale czy rzeczywiście jest to działanie w imię dobrostanu psa? Kastracja, czyli chirurgiczne usunięcie narządów rozrodczych, to poważna ingerencja w organizm. Zmienia gospodarkę hormonalną, metabolizm, zachowanie i zdrowie psa na całe życie. Badania, m.in. publikacje dr Chris Zink, wskazują, że kastracja może zwiększać ryzyko wielu schorzeń — od problemów ortopedycznych, przez choroby metaboliczne, aż po niektóre nowotwory. Nie każdy pies zniesie ją dobrze. Szczególnie psy wrażliwe, lękowe czy niestabilne emocjonalnie mogą po utracie hormonów stać się jeszcze bardziej wycofane i niepewne. I kto weżmie za to odpowiedzialność ? A przecież dobrostan psa to nie tylko brak szczeniąt. To także zdrowie fizyczne, stabilność emocjonalna i komfort życia. Pojawia się też pytanie praktyczne: kto miałby kontrolować obowiązek kastracji? Kto będzie sprawdzał psy w małych miejscowościach, gospodarstwach, na wsiach? Czy dziś ktoś skutecznie egzekwuje już istniejące przepisy? Odpowiedź niestety znamy. Co więcej — całkowicie pomija się alternatywę, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. Sterylizacja, czyli zabieg uniemożliwiający rozmnażanie przy zachowaniu naturalnej gospodarki hormonalnej, pozwala ograniczyć nieplanowane mioty bez ingerowania w fizjologię psa w tak radykalny sposób. Może więc zamiast wprowadzać jednowymiarowe rozwiązania, warto mówić o edukacji, odpowiedzialności i dopasowanych metodach. Bo dobrostan psa to nie hasło. To decyzje, które uwzględniają całego psa — jego ciało, psychikę i życie. Ale prawdziwy problem leży gdzie indziej Do tej pory w Polsce nie powstały przepisy, które realnie regulowałyby rozmnażanie psów poza kontrolą. Zamiast tego powstały dziesiątki pseudo-związków hodowlanych — organizacji bez realnego nadzoru, bez kontroli warunków, bez weryfikacji zdrowia czy dobrostanu psów. Tak zwane „związki burka i kocurka”. Prawo mówi jedno: można rozmnażać psy, ale nie wolno ich sprzedawać poza zarejestrowanymi hodowlami. A rzeczywistość? Szczenięta sprzedawane są codziennie przez zwyklych kowalskich zza płotu. W ogłoszeniach. W internecie. Na targowiskach. Z ręki do ręki. Bez dokumentów. Bez nadzoru. Bez odpowiedzialności. I najważniejsze pytanie: ile osób zostało realnie ukaranych za nielegalną sprzedaż szczeniąt? Odpowiedź jest brutalna: praktycznie nikt. To pokazuje jasno — problemem nie jest brak kolejnych zakazów. Problemem jest brak egzekwowania tych, które już istnieją. Można kastrować wszystkie psy w kraju. Można wprowadzać nowe przepisy. Można mnożyć obowiązki. Ale dopóki rozmnażanie poza kontrolą będzie funkcjonowało bez nadzoru, dopóty problem nie zniknie. Bo prawdziwy problem nie leży w psach. Leży w braku nadzoru nad ludźmi.
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
-
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Kasia Nowacka #Patofundacja Cz.3 Królestwo Diozu Potęga i Chwała na wieki To powoli wchodzi na lewel sekty Rydzyka Mówiłam, że Sobolew będzie niczym wygrana w Lotto, ale nie spodziewałem się, że to jednak będzie Jackpot Odpowiadam z góry na komentarze, które najczęściej padają pod postami pokazującymi prawdę o działalności sekty jaką jest Dioz: - nie szukam poklasku w Internecie ( nie to, sprawia, że czuje się wartościowym człowiekiem ), - nie, nie jest miło czytać tysiąc komentarzy z wyzwiskami, bo taki właśnie poziom dyskusji jest z członkami sekty, - nie jestem alkoholiczką tak to był też częsty rzekomy powód pisania moich postów, - zazdrość ( nie jestem człowiekiem, który z dumą przechadza się po swoich posiadłościach wiedząc jak droga była, by tu być ) Może argument, iż nie mam nic wspólnego z pracą z psami w Polsce, nie potrzebuje atencji czy rozgłosu, nikt mi nie płaci za oczernianie Dioz i z żadną polską firma nie współpracuję. Znajomość całego psiego syfu polskiego nabyłam podczas nauki o psach i poznawaniu ludzi hodowców, wystawców, trenerów, behawiorystów itd. Dzięki obecnej aferze w mediach na nowo odgrzebywane są wszystkie materiały na temat uchybień tej sekty. I tylko o to Was proszę, byście posłuchali i poczytali ile tego wszystkiego jest. To jest studnia bez dna Nie ma możliwości, by aż tyle nie wyjaśnionych kwestii tyczyło się jednej #patofundacji Podmioty prawne i struktury organizacyjne: (wewnętrzna pralnia pieniędzy i miejsca przesuwania majątków) 1. Instytut Ochrony Zwierząt Sp. z o.o. (KRS 0001101357) To spółka z o.o., zarejestrowana w KRS 19 kwietnia 2024 r. z siedzibą pod adresem: ul. Rybacka 7, 53-656 Wrocław — to ten sam adres, który pojawia się jako kontakt Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ), ale prawnie jest to siedziba spółki w rejestrze: • posiada aktywa (na papierze ok. 4 mln zł) i działa jako osoba prawna. • nie ma oficjalnej, publicznej listy nieruchomości w KRS 2. DIOZ – organizacja pożytku publicznego (fundacja/stowarzyszenie) Organizacja działa pod KRS 0000645982 (to ta sama organizacja, która może przyjmować 1,5% podatku jako OPP). 3. Stowarzyszenie DIOZ (organizacja działająca od lat) Stowarzyszenie nosi tę samą nazwę organizacji, co fundacja – ale to inny podmiot prawny (status stowarzyszenia, oddzielny od fundacji). Podobnie jak w przypadku fundacji: jego KRS i statut są jawne jednak nie ma tam jawnej listy nieruchomości. JACKPOT Zbiórki Ostatni miesiąc Aktualny wykaz głównych zbiórek związanych z psami ratowanymi w ostatnim miesiącu, które są powiązane z działalnością Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) 1) „Koniec SOBOLEWA!” – pilna akcja ratunkowa - Zebrano: 437 262 zł - Cel: 100 000 zł (więc cel został przekroczony prawie 4,5×) - Organizator: Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) zrzutka dotyczy ratowania setek zwierząt ze schroniska „Happy Dog” w Sobolewie – ewakuacja, leczenie, hospitalizacja, transport. 2) „Zagłodzone psy rolniczki” – wsparcie leczenia i opieki - Zebrano: 29 153 zł - Cel: 15 000 zł (oczywiście cel został przekroczony) - Organizator: DIOZ – dotyczy ratowania skrajnie zaniedbanych psów znalezionych na posesji. 3) „Pomagamy szczeniak z pola” – pomoc dla poważnie rannego psa - Zebrano: 18 841 zł - Cel: 15 000 zł - Organizator: DIOZ – zbiórka na konkretnego, ciężko rannego szczeniaka (z poważnymi urazami). 4) „Na pomoc zwierzętom z DIOZ” – wsparcie ogólne - Zebrano: 1 489 zł - Cel: 2 000 zł - Organizator: zbiórka prywatna wspierająca ogólne działania DIOZ. 5) „Psy z Sobolewa (dla DIOZ)” – lokalna zrzutka - Zebrano: 353 zł - Cel: 3 000 zł - Organizator: prywatna osoba, na pomoc psiakom ze Sobolewa pod opieką DIOZ. A teraz trochę z mojego punktu widzenia podsumowanie perfekcyjnie zorganizowanej grupy przestępczej. Plan był zarysowany z grubsza od początku pod względem prawnym to już oczywiste. Większość spraw sądowych zakończyła się dość śmiesznym wyrokiem. Fakt tu już sam cud, że do niej doszło. Jestem święcie przekonana, że w realizację tego procesu, który trwa od lat jest zamieszane jest sporo osób wysoko postawionych w wielu branżach. Aktualna głośna akcja pokazuje nam jak wygląda prawdziwe piekło psów i kotów w Polsce. Pokazuje nam to również, jak łatwo ludziom wystawiać różnego rodzaju dokumenty w celach pozyskania większych pieniędzy. Pokazuje nam to jak wielkie i głębokie jest piekło. W piekle Lucyfer zarządza bardzo dobrze, od lat prężnie działająca współpraca z przedstawicielami różnych instytucji Dzięki, której nie dość, że włada to piekłem to jeszcze prowadzi prywatną sektę, nakłaniając ludzi do zbaczania z dobrej drogi To wszystko to są kontakty zawodowe i koordynowane działania. Panicz Konrad i jego zamiłowania do zabytków Dziwiszów Pałac Dnia 02.07.2020 w wywiadzie dla Telewizja Echo24 Konrad opowiada o tym, jak to „los się potoczył, że obecny zarządca zachorował i musieliśmy przejąć teren. Magicznego Dnia 13/14 sierpnia 2020 mężczyzna na terenie azylu zabija brutalnie koziołka. Nie żebym była jakiś detektywem ale starałam się gdziekolwiek znaleźć albo informacje o wyroku albo powiązać w jakikolwiek sposób zdjęcie rzekomego oprawcy koziołka. Niestety nie udało mi się Udanin Nieruchomość w Udaninie faktycznie figuruje jako własność Instytut Ochrony Zwierząt sp. z o.o., - dokumenty wskazują tę spółkę jako właściciela działki, - udziałowcami spółki są osoby powiązane personalnie z DIOZ-em. Powstanie Fundacji DIOZ w 2023 r. miało być wykorzystane do „manewru” z majątkiem,rzekomo część mienia organizacji mogła zostać przekazana do spółki prywatnej (Instytut Ochrony Zwierząt sp. z o.o.), spółka ta ma udziałowców związanych z kierownictwem DIOZ. Przenoszenie majątku mogło zacząć wreszcie prężnie działać. Termy Zamek Karpniki W dostępnych publicznych materiałach dotyczących Zamku pojawiają się wzmianki o prywatnych zdjęciach, sentymentach i osobistych historiach o tym gdzie zaczęła się Konrada droga w ochronie zwierząt Formalnym łącznikiem jest Wojewódzki Konserwator Zabytków dla woj. dolnośląskiego, który nadzoruje ochronę zabytków w regionie i wydaje decyzje administracyjne. Jak akcja ratunkowa, to tylko z wielkim show dla podsycenia emocji i zawładnięcia ludzkim słabym umysłem Tu musiało być solidne szkolenie z prowadzenia biznesu i wszystkich sztuczek marketingowych stymulujących emocje u odbiorców. INTERWENCJA Okrutne sprawozdania z akcji ratowania/przejęcia psów. Art. 7. [Czasowe odebranie zwierzęcia właścicielowi] 1. Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) 3. W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. Po to, by jechać szybko na akcje i mieć to prawnie udokumentowane przy wystąpieniu o uzyskanie zgody od wójta na odebranie zwierząt po interwencji. Idealnym schematem jest właśnie drastyczny opis z, którego wynika, że obecne warunki zagrażają życiu psa Sklep CALIDI Kto jest właścicielem sklepu? Z oficjalnego regulaminu sklepu Calidi wynika, że: • Sklep internetowy CALIDI jest prowadzony przez firmę: Instytut Ochrony Zwierząt spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą we Wrocławiu (ul. Rybacka 7, 53-656 Wrocław). Na bank sprzedają jedzenie i akcesoria dla zwierząt i za pieniądze ze sprzedaży kupują karmę dla piesków Mistrzowska Manipulacja(rzekome choroby) Takie zagrywki to już wyższy level manipulacji, zwrócicie uwagę na częstotliwość wystąpienia w sudocremie albo pokazaniu skrawka skierowania na badania Wszystkie choroby, które rzekomo ma są bardzo rzadkie Jak wszystko w obrębie funkcjonowania Konrada jest magiczne, tak i tu choroba dopada tylko jak jest jakaś nagonka. Cóż pozostaje nam gratulować życia w bajce i przepięknym pałacu mając swoich poddanych i będąc w posiadaniu magicznej różdżki Rzekome choroby, które Konrad twierdzi, że ma: 1. Zespół VEXAS (Weksas) Bardzo rzadka, ciężka choroba autozapalna, opisana dopiero w 2020 r. Występuje niemal wyłącznie u mężczyzn po 50. roku życia. Ma charakter postępujący, często oporny na leczenie, z wysoką śmiertelnością – średnio kilka lat od rozpoznania. 2. Ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń (dawniej choroba Wegenera) Rzadka choroba autoimmunologiczna powodująca martwicze zapalenie naczyń. Atakuje płuca, nerki i drogi oddechowe. Nieleczona prowadzi do śmierci, a nawet przy leczeniu jest chorobą bardzo poważną. 3. Choroba Behçeta Rzadka choroba autoimmunologiczna o charakterze zapalenia naczyń. Powoduje m.in. bolesne owrzodzenia, zmiany skórne, zapalenia oczu i narządów wewnętrznych. W ciężkich postaciach wiąże się z wysokim ryzykiem powikłań i zgonu. 4. Przewlekłe zapalenie naczyń krwionośnych Grupa chorób prowadzących do trwałego uszkodzenia naczyń. Objawy obejmują ból, martwicę tkanek, owrzodzenia i niewydolność narządów. To schorzenia ciężkie, przewlekłe i wyniszczające, wymagające stałej kontroli lekarskiej. Wspólny mianownik Wszystkie powyższe jednostki: • są bardzo rzadkie, • mają ciężki, często śmiertelny przebieg, • wymagają specjalistycznej diagnostyki i leczenia, • nie występują „pakietowo” u jednej osoby w normalnych warunkach klinicznych. Panicz Konrad Kuźmiński Deklaruje wykształcenie prawnicze zdobyte na Uniwersytecie Wrocławskim. Zdobywaną wiedzę prawną wykorzystuje w działalności swojego stowarzyszenia / instytucji prozwierzęcej. Książę Eryk Złoty Był związany z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu. Wspólnie z Konradem Kuźmińskim prowadzi działalność instytucji prozwierzęcej; prywatnie pozostają w relacji partnerskiej. Wspólny fakt: Z dostępnych publicznie informacji wynika, że ani Konrad Kuźmiński, ani Eryk Złoty nie posiadają uprawnień weterynaryjnych i nie są lekarzami weterynarii, mimo prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami. zdjęcie w kitlu ze stetoskopem wjeżdża idealnie na psychikę człowieka i wzbudza zarówno żal jak i zaufanie Zarzuty postawione Konradowi Kuźmińskiemu 1. Zarzuty kryminalne (w trwającym postępowaniu) Prokuratura postawiła mu w sumie około 11 zarzutów – głównie związanych z odbiorem zwierząt od właścicieli bez decyzji organów administracyjnych.  Najczęściej wymieniane zarzuty: • Kradzież psów – kilka psów miało zostać zabranych właścicielom bez podstawy prawnej; prokuratura twierdzi, że są to kradzieże.  • Kradzież rozbójnicza – jeden z zarzutów dotyczy szczególnej formy kradzieży (rozbójniczej). • Naruszenie miru domowego – zarzut związany z wejściem na cudzą posesję podczas interwencji. • Fałszowanie dokumentacji – m.in. dokumentów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (TOZ). Za te działania prokuratura wskazuje możliwy wyrok do 10 lat pozbawienia wolności. Wyroki i orzeczenia sądowe 1. Prawomocny wyrok za kradzież jednego psa • Dotyczy interwencji z 7 stycznia 2024 r. w miejscowości Brąszewice (woj. łódzkie). • Sąd uznał, że zabranie psa było kradzieżą mienia, a nie działaniem ratunkowym. • Wyrok: Konrad Kuźmiński i współoskarżony zostali ukarani grzywną po 600 zł każdy. • Wyrok ten był prawomocny i doprowadził do decyzji DIOZ o zakończeniu działalności ratunkowej. Jest to dotychczas jedyny jawny prawomocny wyrok skazujący znany z mediów. Inne postępowania i decyzje sądowe Uchylenie zatrzymania jako nieprawidłowe Sąd Rejonowy w Zgorzelcu orzekł, że sposób zatrzymania Kuźmińskiego w związku z jednym z postępowań był niezgodny z prawem (m.in. użycie kajdanek powyżej koniecznej miary). • Z tego samego orzeczenia sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze zastosowane wobec niego. Historie uniewinnień i wcześniejsze sprawy Uniewinnienie w innej sprawie o kradzież psów • Sąd Rejonowy w Kępnie uniewinnił Kuźmińskiego od zarzutu kradzieży dwóch psów; wyrok ten nie jest prawomocny. Kontekst działalności i kontrowersji Konrad Kuźmiński znany jest jako działacz zajmujący się ratowaniem zaniedbanych zwierząt. Media podkreślają, że wiele z działań, które skończyło się zarzutami lub procesami, dotyczyło sytuacji, w których DIOZ odbierał psy z trudnych warunków bytowania. Działania te budziły także kontrowersje – zarówno w mediach, jak i wśród właścicieli zwierząt czy organów ścigania. Z jednej strony mamy poważne zarzuty – kradzieże, naruszenie miru domowego, fałszowanie dokumentów – a z drugiej strony praktycznie wszystkie sprawy kończą się w sposób „nietypowy”: grzywny symboliczne, uchylenia środków, unieważnienia procedur, nieprawidłowości przy zatrzymaniach. To nie jest standardowy przebieg, jeśli ktoś faktycznie miałby zostać surowo ukarany. Żeby to wykorzystać, trzeba świetnie znać prawo, wiedzieć, gdzie procedury mogą się „posypać”, jakie błędy formalne popełnił organ, w jakich punktach można podważyć działania prokuratury lub policji. I wygląda na to, że ktoś albo bardzo dobrze doradzał Konradowi, albo sam Konrad zna swoje prawa i procedury lepiej, niż przeciętny obywatel, bo potrafi wykorzystać każde niedopatrzenie służb. Sama sytuacja też pokazuje, że w Polsce (zwłaszcza przy skomplikowanych interwencjach ze zwierzętami) formalności proceduralne są kluczowe. Nawet jeśli ktoś faktycznie zrobił coś „wątpliwego” moralnie, błędy w procesie prawnym mogą uratować go przed poważnymi konsekwencjami. 1. Wykorzystanie błędów proceduralnych Każde postępowanie karne czy administracyjne musi spełniać szereg formalnych wymogów – od sposobu zatrzymania, przez zawiadomienia, po sporządzanie protokołów. • Jeśli np. zatrzymanie nie było zgodne z przepisami (za długie kajdanki, brak adwokata przy zatrzymaniu, brak powiadomienia rodziny), można podważyć całe zatrzymanie. • W praktyce skutkuje to tym, że środki zapobiegawcze wobec osoby zostają uchylone, a prokuratura traci część argumentów. • Tak było w przypadku Konrada – sąd uznał, że jego zatrzymanie było niezgodne z prawem. PRAWO 1. Prawnik zna procedury zatrzymania jak własną kieszeń i wskazuje każdą nieprawidłowość. Nawet jeśli klient popełnił wykroczenie lub przestępstwo, błędy policji/prokuratury pozwalają minimalizować konsekwencje. 2. Kwestionowanie podstaw prawnych interwencji Konrad działał głównie w obszarze ochrony zwierząt, co jest prawnie mocno ograniczone: odbiór zwierząt wymaga decyzji organu (np. gminy, inspektoratu). • Jeśli odbierze psa „na własną rękę”, formalnie może to być kradzież lub naruszenie miru domowego. • Jednak każda nieścisłość w dokumentach lub brak prawidłowej decyzji może zostać wykorzystana przez adwokata do unieważnienia zarzutów lub złagodzenia wyroku. 3. Prawnik sprawdza każdą decyzję administracyjną, notuje braki formalne, a następnie w sądzie podważa legalność działań prokuratury. Minimalizowanie wyroków (grzywny zamiast więzienia) Czasami proste, symboliczne kary – grzywny czy nakazy – są wynikiem dogłębnej analizy motywów działania. • Jeśli klient działał „dla dobra zwierząt”, prawnik może argumentować w sądzie, że działanie było motywowane społecznie, a szkody były minimalne. • W efekcie sąd może dać grzywnę lub warunkowe uniewinnienie, zamiast więzienia. Znając przepisy o recydywie i motywach działania, adwokat może negocjować łagodny wyrok, nawet jeśli formalnie zarzut był poważny. 4. Podważanie dowodów i dokumentacji: W sprawach o zabranie zwierząt lub dokumenty TOZ: • Każdy błąd w protokole, brak daty, podpisu lub niejasność w opisie zdarzenia może być wykorzystany przez obrońcę. • Nawet jeśli ktoś zrobił coś nielegalnego, nieudokumentowane lub źle udokumentowane dowody są nieważne w sądzie. 5. Prawnik systematycznie „wyłapuje” błędy w dokumentach, a prokuratura nie ma pełnej pewności w sprawie – to może kończyć się uniewinnieniem lub minimalnym wyrokiem. 6. Wybieranie jurysdykcji i lokalizacji spraw Często miejsce prowadzenia sprawy ma znaczenie: różne sądy mają różną interpretację przepisów, a lokalni sędziowie mogą mieć doświadczenie w podobnych sprawach. • W przypadku Konrada sprawy były prowadzone w różnych miejscowościach, co może utrudniać prokuraturze spójne udowodnienie winy. Prawnik może korzystać z doświadczenia lokalnych sądów lub wnioskować o przeniesienie sprawy do korzystniejszej jurysdykcji. 7. Taktyka opóźniania i „czyszczenia” spraw W długotrwałych procesach adwokat może: • Wnosić o dodatkowe ekspertyzy lub dowody, co opóźnia proces. • Podważać każdy formalny element postępowania. • To powoduje, że sprawy ciągną się latami, co czasem skutkuje umorzeniem, brakiem dowodów lub minimalnymi karami. Podsumowanie Wszystkie te elementy razem pokazują, że: 1. Konrad albo bardzo dobrze zna prawo i procedury, albo miał świetnego prawnika. 2. Dzięki temu nawet poważne zarzuty kończą się „nietypowo”: uchylenia, symboliczne kary, nieprawidłowości proceduralne. 3. To nie jest przypadek – to efekt świadomej strategii prawnej, w której każda formalność jest wykorzystywana na korzyść oskarżonego. MAPA NIEPRAWIDŁOWOŚCI (analiza wzorców + punktów krytycznych, nie zarzuty) I. WZORZEC SYSTEMOWY (to jest kluczowe) Najważniejsze nie są pojedyncze sprawy, tylko powtarzalność tego samego schematu: • wiele interwencji • wiele zawiadomień • wiele zarzutów • i niemal zawsze: • uchylenia • proceduralne błędy • symboliczne kary • rozmycie odpowiedzialności To nie jest typowe nawet dla aktywistów działających „na granicy prawa”. Dla służb to wygląda nie jak chaos, tylko jak powtarzalny model operacyjny. II. SCHEMAT „INTERWENCJA → CHAOS PRAWNY” 1. Interwencje bez twardej podstawy administracyjnej Częsty problem: • brak decyzji wójta/burmistrza • brak asysty uprawnionego organu • działania „na pilno”, które nie spełniają ustawowych przesłanek Ryzyko prawne: • kradzież mienia • przekroczenie uprawnień • naruszenie miru domowego Czerwona flaga: 1. Jeśli ktoś wielokrotnie działa w ten sam sposób, mimo że wie, że to rodzi konsekwencje prawne — to przestaje być błąd, a zaczyna być strategia. III. PROCEDURALNE „ZŁOTE SPADOCHRONY” Tu robi się ciekawie. 2. Powtarzające się uchylenia z powodów formalnych • nieprawidłowe zatrzymanie • uchylenie środków zapobiegawczych • błędy w czynnościach policji Jedna taka sytuacja — zdarza się. Kilka — przypadek. Seria — to już sygnał ostrzegawczy. Dla analityka: ktoś doskonale wie, gdzie służby popełniają błędy i prowokuje sytuacje graniczne. IV. ROZMYCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI 3. Brak jednego „ciężkiego” procesu Zamiast: • jednego dużego aktu oskarżenia mamy: • wiele drobnych spraw • w różnych rejonach • różne sądy • różne kwalifikacje prawne Efekt: • brak pełnego obrazu • brak kumulacji materiału • brak analizy finansowej i organizacyjnej To jest dokładnie moment, w którym CBŚ wchodzi do gry, bo: tylko one łączą kropki między sprawami. V. FINANSE I STRUKTURY (najbardziej newralgiczne) To jest obszar, który nie interesuje mediów, ale bardzo interesuje służby: 4. Przepływy: • darowizny • zbiórki • sklepy powiązane personalnie • nieruchomości • fundacje „bliźniacze” Czerwona flaga: gdy osoba oskarżana o czyny karne nadal operuje dużymi środkami, mimo „problemów prawnych”. Tu nie chodzi o moralność — tylko o: • kontrolę przepływów • beneficjentów rzeczywistych • powiązania osobowe VI. PRZEWAGA INFORMACYJNA 5. Reakcje szybsze niż standardowe • szybkie decyzje prawne • szybkie odwołania • trafne wnioski formalne To sugeruje: • stałą obsługę prawną • albo osobę, która zna procedury śledcze od środka Dla CBŚ: to zawsze oznacza pytanie: skąd ta wiedza i kto jeszcze w tym uczestniczy? VII. DLACZEGO TO JEST „MATERIAŁ DLA CBŚ”, A NIE DLA MEDIÓW Bo: • nie chodzi o jednego psa • nie chodzi o jedną interwencję • nie chodzi o jedną fundację Chodzi o model działania, który: • generuje konflikty prawne • rozprasza odpowiedzialność • wykorzystuje luki systemowe • i jednocześnie obraca dużymi środkami i emocjami społecznymi To klasyczny próg zainteresowania służb wyspecjalizowanych. Dla przykładu jedna z byłych wolontariuszek Diozu p. Elżbieta w wywiadzie dosłownie oznajmia, iż boi się o własne życie. Zaczynając walkę z nimi poprosiła o pomoc Rutkowskiego Jedyny wniosek to taki, że Konrad ma spore znajomości. Wisienka na Torcie Brak mi jakiejkolwiek wypowiedź @tatar dog odnośnie akcji w Sobolewie. Wiedziliście, że rzekomy trener był np w Wojtyszkach w czasach kiedy już były zgłaszane zaniedbania. Albo, że chętnie szkolił fundacje Judyta. Ciekawe czy uczył jej tulenia drzew to tylko pokazuje jak głęboka jest ta studnia P.S. Czy tylko mi brakuje w tym wszystkim wypowiedzi ludzi, którzy na codzień pracują z psami, ludzi, którzy prowadzą szkoły dla trenerów i behawiorystów w Polsce oraz są powszechnie uznawani w świecie Psów i Kotów. Ale niestety już wiem dlaczego ich tu brakuje, bo sekta Kondrada ma takie zaplecze prawne, że ciężko komukolwiek wchodzić w konflikt prawny. -
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Kasia Nowacka #PatoFundacja Cz.2 AKTUALNE ZBIÓRKI DIOZ (stan na 25.01.2026) 1) Koniec SOBOLEWA! • Kwota zebrana: ~336 130 zł • Cel: pomoc psom i innym zwierzętom z zamkniętego schroniska „Happy Dog” w Sobolewie (akcja ratunkowa). • Data utworzenia: zbiórka ruszyła w okolicach 24–25 stycznia 2026, więc jest nowa (ostatnich dni).  2) 14 wycieńczonych bernardynów! • Kwota zebrana: ~185 783 zł • Cel: ratowanie 14 bardzo zaniedbanych psów rasy bernardyn. • Nie jest widoczna publicznie data utworzenia, ale ta zbiórka była aktywna w profilu DIOZ w ostatnich tygodniach / miesiącach. 3) Świąteczne życzenie dla koni… • Kwota zebrana: ~3 930 zł • Cel: pomoc zwierzętom gospodarskim (konie). • Data utworzenia: zbiórka jest już dłużej (ostatnia aktywność to starsze daty wpłat). 4) Codzienne misje ratunkowe DIOZ • Kwota zebrana: ~56 449 zł • Cel: wsparcie codziennych akcji interwencyjnych i ratowania zwierząt w dramatycznych warunkach. • Data utworzenia: aktywna przez kilka tygodni / miesięcy. 5) Walka Moździerza o życie! • Kwota zebrana: ~22 765 zł • Cel: pomoc konkretnemu psu o imieniu „Moździerz” w procesie leczenia i rehabilitacji. • Data utworzenia: data nie jest publiczna, ale trwa od jakiegoś czasu. 6) Pobita i zagłodzona • Kwota zebrana: ~37 837 zł • Cel: ratowanie psa pobitego i zaniedbanego. • Data utworzenia: starsza akcja.  7) Krytycznie zaniedbane szczenię • Kwota zebrana: ~4 932 zł • Cel: pomoc konkretnemu szczenięciu. • Data utworzenia: starsza.  8. By nadal istniał zwierzęcy dom • Kwota zebrana: ~158 845 zł • Cel: utrzymanie ośrodków DIOZ (opieka nad wieloma zwierzętami). • Data utworzenia: zbiórka ruszyła w stawce stycznia 2026 (ostatnich tygodni). 9) Nakarm „niewidzialne” zwierzęta! • Kwota zebrana: ~10 457 zł • Cel: zakup karmy i podstawowych produktów. • Data utworzenia: starsza. 10) 12 psów z wysypiska śmieci • Kwota zebrana: ~4 642 zł • Cel: pomoc 12 psom żyjącym w skrajnych warunkach. • Data utworzenia: starsza. 11) Walczymy o Czikitę! • Kwota zebrana: ~5 040 zł • Cel: pomoc psu „Czikita”. • Data utworzenia: starsza. 12) By móc ratować! • Kwota zebrana: ~10 095 zł • Cel: środki na codzienną działalność niezbędną do ratowania zwierząt (np. sprzęt, preparaty, klatki). • Data utworzenia: starsza. 13) Gnijącą Czesława • Kwota zebrana: ~13 320 zł • Cel: pomoc psu Czesławie po dramatycznym odratowaniu. • Data utworzenia: starsza. 14) Wyrwane z piekła • Kwota zebrana: ~23 639 zł • Cel: akcja ratunkowa dla 11 zdziczałych psów. • Data utworzenia: starsza. 15) Ślepe psiaki • Kwota zebrana: ~14 531 zł • Cel: pomoc specjalnej grupie psów wymagających rehabilitacji i opieki. • Data utworzenia: starsza. 16) Gotowały się na łańcuchach • Kwota zebrana: ~7 765 zł • Cel: pomoc psom przetrzymywanym w tragicznych warunkach. • Data utworzenia: starsza. 17) Życie w odmętach patologii • Kwota zebrana: ~12 908 zł • Cel: pomoc psom z skrajnego zaniedbania. • Data utworzenia: starsza. 18) Połamane łapki szczeniaka • Kwota zebrana: ~31 885 zł • Cel: pomoc malcowi z poważnymi obrażeniami. • Data utworzenia: starsza. Zbiórki utworzone w ostatnich dniach / tygodniach Na podstawie dostępnych danych o widocznej aktywności i komentarzach darczyńców, najświeższe akcje to (bez daty dokładnej, ale w styczniu 2026): Koniec SOBOLEWA! – ruszyła w ostatnich kilku dniach. By nadal istniał zwierzęcy dom – aktualna zbiórka utrzymania ośrodków, aktywna od początku stycznia 2026. Codzienne misje ratunkowe – aktywna i ciągle się zwiększa kwota (ostatnie wpisy darczyńców z 25.01.2026). Reszta zbiórek ma daty starsze (ostatnia widoczna aktywność pochodzi z końca 2025 lub wcześniej na Pomagam.pl), ale są nadal dostępne i akceptują wpłaty. Łączna suma zebranych środków (przybliżona) Dodając publicznie widoczne kwoty z powyższych zbiórek: • 336 130 • 185 783 • 3 930 • 56 449 • 22 765 • 37 837 • 4 932 • 158 845 • 10 457 • 4 642 • 5 040 • 10 095 • 13 320 • 23 639 • 14 531 • 7 765 • 12 908 • 31 885 = ~931 … Appox 931 tys. zł i więcej (z publicznie widocznymi danymi) To zestawienie jest przybliżone, ponieważ część zbiórek nie ma publicznie podanej daty założenia (ale kwoty są widoczne). Źródła finansowania DIOZ działa dzięki wsparciu darczyńców, wpłat BLIK, przelewów, PayPal oraz przekazaniu 1,5% podatku (KRS: 0000645982) — to oficjalne źródło finansowania organizacji z PIT.  Organizacja nie otrzymuje dotacji rządowych — przynajmniej sama to deklaruje na swojej stronie. Zbiórki obejmują konkretne akcje ratowania zwierząt, pomoc dla pojedynczych przypadków oraz utrzymanie ośrodków opieki nad zwierzętami. Reportaż „Uwaga! Extra” (TVN) informuje, że według oficjalnego sprawozdania organizacji DIOZ mógł w jednym roku (nie podano konkretnego roku w tym fragmencie) wykazać ok. 11 mln zł przychodu. W innym fragmencie medialnych relacji (również cytowanych przez internautów uczestniczących w dyskusjach) pojawia się teza, że w 2023 roku DIOZ miał przychód na poziomie ok. 21,5 mln zł, z czego część stanowiły wpływy ze zbiórek w serwisach typu Pomagam.pl, Patronite, 1,5 % podatku i działalności społecznościowej. Przykładowe liczby ok. 11 mln zł przychodu w jednym roku — informacja z reportażu „Uwaga! Extra”, powołującego się na sprawozdanie organizacji. ok. 21,5 mln zł przychodu w 2023 roku — cytowane w dyskusjach internautów na Reddit na podstawie danych analitycznych. Skąd się biorą takie kwoty? Tak duże liczby wynikają głównie z: Wielu prowadzonych zbiórek online – w sumie mogą to być kwoty liczące się w milionach. Regularnych darowizn (np. przez Patronite — tam DIOZ zgromadził ponad 3,3 mln zł w sumie od patronów). 1,5 % podatku dochodowego — organizacje mogą otrzymywać wpływy w formie przekazania części podatku. Darowizn rzeczowych, własności oraz wsparcia rzeczowego (niekoniecznie pieniężnego). Przychody DIOZ (wg dostępnych danych): • 2024: ok. 20 278 261 zł • 2023: ok. 21 525 883 zł • 2022: ok. 11 346 417 zł • (wcześniejsze lata były niższe) Zysk netto: • 2024: ~2 653 322 zł • 2023: ~9 282 159 zł • 2022: ~4 429 299 zł Skąd pochodzą te środki? 1,5% podatku DIOZ figuruje jako organizacja pożytku publicznego, więc może otrzymywać 1,5% podatku dochodowego od darczyńców. Na swojej stronie oficjalnie o tym informuje i zachęca do przekierowywania tego podatku w swoim KRS: 0000645982. To oznacza, że część rocznych przychodów organizacji pochodzi z podatków przekazanych przez podatników. Darowizny jednorazowe i cykliczne Organizacja akceptuje: • darowizny BLIK i przelewy bankowe, • darowizny rzeczowe (np. sprzęt, karma, materiały), • darowizny przez platformę Patronite. Wpływy z Patronite Na dzień dzisiejszy tj. 25.01.2026 : • DIOZ ma ponad 1100 patronów, • co daje ok. 42 945 zł miesięcznie, • co łącznie daje ponad 3 389 700 zł z wpłat patronów (od startu konta). To regularne, comiesięczne źródło finansowania, które wspiera działania organizacji. Zbiórki publiczne (Pomagam.pl i inne) DIOZ organizuje dziesiątki zbiórek o różnych celach (ratowanie zwierząt, interwencje, konkretne przypadki etc.). Te zbiórki — jak pokazałam wcześniej — w sumie potrafią generować setki tysięcy złotych każda, a łącznie nawet ponad 900 tys zł z samych aktywnych kampanii. To także forma wpływów finansowych, chociaż nie jest to klasyczny „przychód operacyjny” jak w firmach — część z tych pieniędzy powinna być przeznaczana wyłącznie na określone cele zbiórkowe. Struktura finansowa i bilans organizacji (dane księgowe) Z danych wynika, że DIOZ w 2024 r. wykazał: • przychody operacyjne: ok. 20 078 261 zł • pozostałe przychody: ok. 200 000 zł • koszty operacyjne: ok. 17 424 939 zł • aktywa ogółem: ok. 17 110 170 zł • fundusz własny (kapitał własny): ok. 17 106 840 zł praktycznie zerowe zobowiązania finansowe. Te szczegółowe dane pokazują, że organizacja formalnie wykazuje nadwyżki finansowe i ma znaczne aktywa. Aktywa finansowe organizacji Z baz danych finansowych (np. BizRaport) wynika, że: • DIOZ dysponuje aktywami ogółem ok. 17,1 mln zł, • ma znaczny majątek finansowy i rzeczowy wpisany w bilans organizacji. „Majątek” ≠ „wolna gotówka” Majątek fundacji to np.: • nieruchomości (ośrodki), • samochody, • sprzęt, • infrastruktura, • zwierzęta pod opieką, • środki „zamrożone” na konkretne cele. FAKTY, nie oskarżenia : • brak publikowania sprawozdań na czas, • bardzo ogólne opisy kosztów („pozostałe”), • brak proporcji między kosztami administracyjnymi a statutowymi, • ciągłe narracje „nie mamy na leczenie” przy braku wyjaśnienia struktury kosztów. To są pytania o transparentność, a nie zarzuty. Prawnie NIE WOLNO: • przeznaczyć pieniędzy z jednej zbiórki na inny cel, nawet jeśli „psy cierpią gdzie indziej”. Jeśli zbiórka była „na Sobolew” → to musi zostać przeznaczona na Sobolew. P.S Załączniki zawierające kwoty są z dnia : 26.01.2026. -
DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)
bunia2010 replied to bunia2010's topic in Fundacje i stowarzyszenia
2024: Filip Mistewicz Zazwyczaj nie mówię publicznie o rzeczach, które mnie denerwują, ale biorąc pod uwagę, że to już n-ta taka krzywa akcja ze strony @DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, jako lekarz weterynarii czuję się zobowiązany napisać co nieco o sprawie, bo człowieka już krew zalewa. Mianowicie, dwa dni temu z posesji pewnego człowieka zniknął pies. Właściciel gdy zauważył to po powrocie z pracy natychmiast wrzucił post na FB i rozpoczął poszukiwania. Pies miał obrożę z danymi kontaktowymi, więc liczył na szybkie znalezienie zwierzęcia. Pies jest chory na cukrzycę oraz był w trakcie leczenia na zapalenie trzustki - jest to schorzenie wywołujące zaburzenia wchłaniania i chudnięcie oraz wymaga specjalnej, niskotłuszczowej diety. To, że pies miał zapalenie trzustki i wymagał diety niskotłuszczowej nie podlega wątpliwości - specyficzna lipaza trzustkowa (cPL), na podstawie której określamy stan tego narządu była na poziomie 893 ng/ml, podczas gdy norma to 0-200 ng/ml., a diagnozę potwierdziło badanie obrazowe. Czy zapalenie trzustki mogło wyniknąć z domniemanego 'znęcania się' właściciela nad psem - bardzo wątpliwe, większość przypadków stanów zapalnych trzustki jest idiopatyczna, a predysponuje do nich głównie nadwaga. Czy leczenie zapalenia trzustki jest łatwe i szybkie? W żadnym wypadku. Możliwości leczenia farmakologicznego są ograniczone, a wykorzystanie glikokortykosteroidów jest przez ekspertów odradzane. W większości przypadków stosuje się leczenie paliatywne z antybiotykoterapią (tylko jeżeli zajdzie uogólniony stan zapalny). Wiele pacjentów trzustkowych choruje przewlekle i nie dochodzi u nich do pełnego wyleczenia. W przypadku psa o którym mowa, leczenie trwało dwa miesiące, co nie jest rzadkością przy pacjentach ze schorzeniami trzustki - u tych ze schorzeniami przewlekłymi bywają to lata lub nawet reszta życia. Z drugiej strony (biorąc pod uwagę, że tylko dwa miesiące minęły od diagnozy) można także liczyć na to, że zapalenie ustąpi i pies wróciłby do siebie po całkiem niedługim czasie leczenia - tak to niestety jest z zapaleniami trzustki, że trudno jest rokować po tak krótkim czasie. W każdym razie, niedługo później okazało się, że psa z posesji postanowiła zabrać przejeżdżająca kobieta, która stwierdziła, że pies jest chudy, czyli właściciel się nad nim na pewno znęca (przynajmniej taka była pierwsza wersja wydarzeń według DIOZu - później zmienili zdanie, że to jednak była 'inspektorka DIOZ', a później wymyślili, że tak naprawdę to sąsiedzi właściciela przewieźli psa 300 km do ich ośrodka). Psa przekazała DIOZ-owi, pseudo-organizacji pro-zwierzęcej. Tutaj zaczął się największy problem. Pies zaczął dostawać od nich karmę kompletnie nienadającą się do jedzenia przez psa z zapaleniem trzustki (wysokotłuszczową), a także nie dostał płynów nawadniających - poskutkowało to drastycznym pogorszeniem jego stanu, co widać na zdjęciu po 'interwencji' DIOZu. Do tego Konrad Kuźmiński, CEO DIOZ (człowiek mający obecnie bodajże kilkanaście spraw karnych za nielegalne i nieuzasadnione interwencje, kradzież mienia i nielegalne wkraczanie na posesje prywatne), wymyślił historyjkę o tym, jakoby właściciel znęcał się nad psem, czemu zaprzeczyli zarówno lekarz weterynarii zajmująca się zwierzęciem oraz sąsiedzi właściciela. Dziwnym trafem pies pojawia się też na zdjęciach na profilu właściciela na FB bez absolutnie żadnych oznak 'znęcania się' aż do czasu około zdiagnozowania zapalenia trzustki. Może i jestem złym sędzią charakteru, ale nie wydaje mi się też, by właściciel, który (szacunkowo, według zwyczajowych cen usług weterynaryjnych i leków, które widać w wypisach) wydał ~4 tysiące zł na leczenie psa w przeciągu dwóch miesięcy miałby mu skąpić na jedzenie. Właściciel próbował skontaktować się z DIOZem, lecz niestety bezskutecznie, a pies dalej dostawał karmę pogarszającą jego stan. Przy zapaleniu trzustki po dostawaniu standardowej, wysokotłuszczowej karmy prawdopodobnie zwymiotował w międzyczasie parę razy, co jeszcze bardziej go odwodniło i pozbawiło sił. Niestety, zapalenie trzustki (tym bardziej w połączeniu z cukrzycą) powoduje, że pies 'chudnie w oczach' i w przeciągu kilku dni bez leczenia paliatywnego może dojść do stanu wyniszczenia, do którego doprowadził u psa jaśnie Kondzio. Przy takich wynikach możliwe (a wręcz prawdopodobne) jest, że pies jest chory na niewydolność zewnątrzwydzielniczą trzustki - ale na określenie tego potrzeba więcej czasu. Wszystkie źródła specjalistyczne mówią jednak jasno - podstawą terapii psa z zapaleniem trzustki jest ograniczenie w diecie tłuszczy. DIOZ tego nie zrobił - wręcz przeciwnie. Jest to kolejna już tego typu sprawa, gdy DIOZ robi z chorego psa maszynkę do kręcenia pieniędzy kosztem zdrowia zwierzęcia. O leczeniu zapalenia trzustki: https://magwet.pl/.../36443,leczenie-ostrego-zapalenia... Update: Od pięciu dni nie wiadomo, co się dzieje z psem. DIOZ nie informuje o jego stanie ani nie podał nawet informacji, czy pies żyje. Osoby pytające o wyniki jego badań lub o to, czy podaje mu się obecnie odpowiednią dietę są blokowane przez DIOZ. -
Remigiusz Górniak - Twój Starosta Co dalej z patoschroniskiem? Zobacz podstawowe fakty https://fb.watch/Fc9aznqgUY/
-
A pieski to oczywiscie nie zadne owczarki kaukaskie, ale zwykle kundelki, ktore na kaukazy nie wyrosna.