Jump to content
Dogomania

bunia2010

Members
  • Posts

    223
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bunia2010

  1. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Bez zbędnych wstępów. Poniżej zestawienie wydatków z organizacji ochrony zwierząt. I jest to pierwsze tak dokładne rozliczenie, jakie ujrzało światło dzienne, więc proszę docenić. Wszystkie kwoty są udokumentowane- tzn. mam papier na podkładkę, gdyby tak Pani Prezes postanowiła zaprzeczyć. Ale nie postanowi, bo doskonale wie, że kłamstwo ma krótkie nogi. Co warto podkreślić dotyczą one tylko jednego miesiąca- października ubiegłego roku. Można samemu ocenić, czy to Fundacja utrzymuje zwierzęta, czy może zwierzęta utrzymują Panią Prezes. --- 4870 zł - tyle z konta Fundacji wydano typowo na przyjemności Pani Prezes. Wśród konkretnych transakcji można wyróżnić takie jak: - Sephora Warszawa - 765 zł - OTCF Warszawa - 494 zł - 50Style - 231 zł - JD Warszawa - 220 zł - Guess Atrium Targówek - 1777 zł Pod konto Fundacji podpięte są/były również różne usługi, między innymi Netflix (60 zł), Cyfrowy Polsat (250 zł), Storytel (29,90 zł) oraz Tinder (54,42 zł + 111,51 zł). I nie, nie wiem co to za pakiet Polsatu. Ja nawet nie wiedziałem, że Tinder jest płatny. Do tego jakaś kawiarnia, trochę więcej ciuchów, całość blisko pięć tysięcy. 13600 zł - to wypłaty z bankomatów. Nie odważę się jednoznacznie ocenić, że te pieniądze nie miały nic wspólnego ze zwierzętami. Może istnieje jakaś przychodnia weterynaryjna, która przyjmuje tylko gotówkę. Najłatwiej byłoby zapytać Panią Prezes, ale obawiam się, że nie odpowie. 365 zł - wyniosły same prowizje bankowe. Za wypłaty z bankomatów, prowadzenie rachunku, przelewy i alerty SMS o ruchach na koncie. Nazwijcie mnie skąpcem, ale to jakiś absurd, żeby aż tak przewalać czyjąś kasę. 3644 zł - wydano na stacjach benzynowych. I to jest spoko. Bo może ktoś musi dużo jeździć. Gorzej, że część z tych płatności to na pewno nie jest paliwo. Pomóżcie mi rozszyfrować, bo nie miewam takich paragonów. Co oznacza "SOPL.CYTR/NA 1 x zł 7,49"? 1350 zł - to zakupy spożywcze. Absolutnie nie twierdzę, że zwierzęta na tym jakoś nie skorzystały, choć do KFC i Pizzy Hut raczej ich nie zabrano. 1250 zł - zapłacono w aptekach. I tutaj podobnie jak jedną pozycję wyżej- istnieje szansa, że zwierzęta na tym jakoś skorzystały. Nie oceniam. Ja lekarstwa dla psa kupuję u weterynarza, choć wiem, że niektóre można zdobyć także w "ludzkiej" aptece. 4406 zł - to materiały budowlane i motoryzacyjne. Dzisiaj nie odważę się tego w żaden sposób powiązać z trwającą budową nieruchomości w sąsiedniej wiosce, ale... no dajcie mi trochę czasu. Przecież dopiero zaczynam w tym grzebać. 4575 zł - to zamówienia online. Płatność przez PayU- nie do zweryfikowania. Równie dobrze mogła to być karma dla zwierząt, jak i wyposażenie siłowni. Osobiście chcę wierzyć, że prędzej karma. 13150 zł - to przelewy do prywatnych osób. A wśród nich dwa przelewy do Pana Pawła D. którego to ponoć miało nie być w Chacie Zwierzaka, po tym jak we wrześniu pierwszy raz "jednorazowo" skopał psa. Jak widać w październiku pobierał jeszcze wynagrodzenie (1500 zł + 863 zł). Pozostałych beneficjentów takich transferów serdecznie pozdrawiam. Chyba będziecie mieli okazję wyjaśnić za co otrzymaliście "zwrot". I żeby nie było- wśród płatności w Fundacji były także takie typowo dla zwierząt. Skłamałbym twierdząc, że każda transakcja była dziwna. Oto i one: 1500 zł - przelew do Przychodni Jatagan (tytułem: zaległe faktury). 4272 zł - przelew do firmy SuperSmak (jak rozumiem za mięso). Wnioski każdy wyciąga sam. Ja jedynie- działając w interesie społecznym- informuję co działo się z pieniędzmi darczyńców na koncie Fundacji Chata Zwierzaka w październiku 2022. A jeśli ktoś nie zauważył, to październik następuje po wrześniu, kiedy to Fundacja apelowała o wpłaty, bo ich konto "świeciło pustkami". No to chyba chwilę później przestało świecić... --- Co będzie się dalej działo? Sprawę defraudacji pieniędzy przeznaczonych dla zwierząt do prokuratury zgłosił Pan Fit Dzik. Jeśli ktoś nie zna, to jest taki gość, który kiedyś był gruby, później przestał być gruby, a obecnie namawia ludzi, żeby też nie byli grubi. Czy jakoś tak. Taka Fit Matka Wariatka, tylko brzydszy. Według jego (czy jego księgowej) wyliczeń z konta Fundacji "zniknęło" łącznie 700 tysięcy złotych. Może w odpowiednim czasie podzieli się wiedzą co wyszło z tego zawiadomienia. Moim zdaniem jednak tutaj nakładają się dwa czynniki. Z jednej typowe sprzeniewierzenie środków, a z drugiej burdel w papierach. No bo nie każdy ma przecież głowę do takich rzeczy i porządek w rachunkach. A Pani Prezes Chaty Zwierzaka to nie ma głowy do dosłownie niczego. Choć z drugiej strony.. tak jak ja mogę te dwie kwestie odróżniać, tak kodeks karny chyba już niekoniecznie. Cóż, pożyjemy- zobaczymy. --- Zanim ktoś napisze, że teraz to potrzebna jest "biała lista", żeby wiedzieć komu pomagać to od razu odpowiadam: ja nie będę takiej prowadził. Moim zdaniem większość organizacji nie ma problemów z przestrzeganiem prawa i szanuje otrzymywane od darczyńców pieniądze. Jakiś czas temu zrobiliśmy "wirtualną adopcję" kundla o imieniu Czarek (nie mylić z pewnym prezesem międzynarodowego ruchu). Bo jest tak zwyczajny i przeciętny, że nikt go nie zauważał. Zebraliśmy dla niego tysiąc złotych za co on dostał karmę. Tutaj link: https://zrzutka.pl/w8esgk Zamiast tego piwa dla mnie można mu dorzucić puszkę. Na ile obserwuję to środowisko i jakoś-tam znam się na ludziach, na tyle wiem, że to będzie faktyczna karma dla psa lub jakaś profilaktyka weterynaryjna, a nie budowa basenu.
  2. Fundacja Zwierzokracja · MOGĄ CIĘ NIE OBCHODZIĆ PSY I KOTY. ALE NA PEWNO OBCHODZI CIĘ, NA CO IDĄ TWOJE PIENIĄDZE. Nie musisz kochać zwierząt. Nie musisz udostępniać zdjęć szczeniaków. Nie musisz wzruszać się losem kotów. Ale płacisz PODATKI. A z tych podatków finansowany jest SYSTEM, który nie ROZWIĄZUJE PROBLEMU — tylko go UTRZYMUJE. JAK TO WYGLĄDA DZIŚ? W Polsce: • ok. 120–130 TYSIĘCY psów i kotów przebywa rocznie w schroniskach • kolejne DZIESIĄTKI TYSIĘCY trafiają do systemu każdego roku • gminy finansują ich utrzymanie w trzech modelach: – STAWKA DZIENNA (np. 20–40 zł za dzień) – OPŁATA „ZA SZTUKĘ” – RYCZAŁT (stała miesięczna kwota) Kontrola NIK wykazała, że w latach 2019–2022 gminy wydały ponad 900 MILIONÓW ZŁOTYCH. To prawie MILIARD. Nie na rozwiązanie problemu. Na jego OBSŁUGĘ. CO TO ZNACZY W PRAKTYCE? Roczny koszt utrzymania jednego psa w schronisku może wynieść 8–15 TYSIĘCY ZŁOTYCH. To są PIENIĄDZE PUBLICZNE. A teraz proste pytanie: Czy taniej jest: – utrzymywać tysiące zwierząt przez lata czy – zapobiec ich narodzinom? CO ZMIENIA PREWENCJA? Projekt ustawy nr 836 zakłada: SYSTEMOWĄ, POWSZECHNĄ KASTRACJĘ zwierząt właścicielskich OBOWIĄZKOWE CHIPOWANIE REALNĄ IDENTYFIKACJĘ właścicieli Czy to rozwiąże problem jutro? Nie. Ale w perspektywie 5–10 LAT: • mniej niechcianych miotów • mniej porzuceń • mniej zwierząt w schroniskach • realny SPADEK WYDATKÓW GMIN Bo dziś finansujemy SKUTKI. A można finansować PRZYCZYNĘ. PORÓWNANIE 900 milionów złotych to: • setki kilometrów dróg lokalnych • tysiące miejsc w żłobkach • ogromne programy zdrowotne A my wydajemy to, bo nie wprowadzamy skutecznej PREWENCJI. To nie są „lewackie fanaberie”. To RACHUNEK EKONOMICZNY. NAJWAŻNIEJSZE Możesz uważać, że są ważniejsze tematy niż psy i koty. Ale jeżeli państwo wydaje SETKI MILIONÓW złotych na utrzymywanie skutków, zamiast zmniejszać ich skalę — to jest problem ZARZĄDZANIA PUBLICZNYMI PIENIĘDZMI. Bez emocji. Bez ideologii. Bez serduszek. To kwestia EFEKTYWNOŚCI PAŃSTWA. BEZDOMNOŚĆ JEST DROGA. BARDZO DROGA. Tylko nikt nie pokazuje rachunku. Najwyższy czas to zmienić.
  3. Jak powstał Psierociniec Przez 8 lat byliśmy wolontariuszami w schronisku dla zwierząt. Stworzyliśmy w nim Boks Eksperymentalny, w którym psy mogły zaspokajać swoje potrzeby emocjonalne i uczestniczyć w zajęciach terapeutycznych, razem z innymi psami. Były wtedy naprawdę szczęśliwe, mając nas na co dzień. Gdy miasto zlikwidowało Boks Eksperymentalny, mimo, że na jego wzór powstawały podobne boksy i wybiegi w innych schroniskach, chcieliśmy ocalić te psy, które mieliśmy pod opieką, aby nie umarły bezimiennie w schronisku. Potrzebny był tylko teren z budynkiem, pieniądze i olbrzymia wiara w to, że się uda. Mieliśmy tylko to ostatnie… Gdy znaleźliśmy podkowę, rozmawiając o naszych marzeniach, wiedzieliśmy, że to ZNAK. Tak powstał Psierociniec. Kilka słów o Psierocińcu… Psierociniec powstał po to, aby psiaki, z którymi związaliśmy się w schronisku dla zwierząt w Kaliszu, nie musiały w nim odchodzić – potem dołączyli do nich psi kumple z różnych stron Polski. Ośrodek zamieszkuje kilkanaście psów, mających za sobą kilka, a nawet kilkanaście lat pobytu w schroniskach. Trafiają do nas po to, aby wreszcie żyć spokojnie i szczęśliwie, a niektórym poszukujemy najlepszych pod słońcem domów. Jeśli chcesz odwiedzić Psierotki: Jesteś zawsze mile widziany! Prosimy jednak o wcześniejszy kontakt w sprawie przyjazdu, aby umówić konkretny dzień i godzinę. Jeśli chciałbyś przywieźć coś dla psiaków, będziemy szczęśliwi, jednak prosilibyśmy o przywiezienie rzeczy, których najbardziej potrzebujemy. Ich listę znajdziesz na stronie dotyczącej odwiedzin. Podaruj symboliczną puszkę - dzięki Tobie zadziała cud! W Psierocińcu codziennie dzieją się małe cuda. Każdy z nich zaczyna się od kogoś takiego jak Ty – kogoś, kto wierzy, że nawet najmniejszy gest potrafi zmienić los zwierzęcia. Nasza symboliczna puszka to prosty sposób, by dołączyć do tej pięknej historii pomocy. Idea jest bardzo prosta: wpłacasz 12 zł – tyle, ile kosztuje zazwyczaj puszka mokrej karmy. To nie jest dużo, prawda? A jednak ta niewielka kwota ma ogromne znaczenie. Za 12 zł możemy kupić porcję karmy lub po prostu zapewnić chwilę spokoju i ciepła naszym podopiecznym. Każda puszka to konkretny uśmiech, merdający ogon i kolejna nadzieja. Puszka Psierocińca to coś więcej niż darowizna. To symbol troski, dobroci i solidarnwości. Dzięki niej wspólnie tworzymy miejsce, w którym zwierzęta odzyskują wiarę w człowieka. W każdym dniu – kiedy ktoś dorzuca swoją puszkę – czujemy, że nie jesteśmy sami. To właśnie te małe gesty budują wielkie rzeczy. Nie potrzebujesz wiele, by zrobić coś dobrego. Wystarczy kilka kliknięć i dobre serce. Jeśli chcesz, możesz przekazać jedną puszkę, kilka, albo ustawić cykliczne wsparcie – każda forma pomocy jest bezcenna. Bo w świecie Psierocińca liczy się każda złotówka i każde serce, które bije dla zwierzaków. Wesprzyj Psierociniec Dziękujemy za każdą symboliczną puszkę, za każde wsparcie, za wiarę w dobro. Z miłością i wdzięcznością – Twój Psierociniec FB: https://www.facebook.com/psierociniec
  4. https://www.obrona-zwierzat.pl/aktualnosci/1689-sprawa-nazwania-lobbystki-katarzyny-sliwy-lobacz-oszustem.html W dniu 24 sierpnia 2018 r. Agnieszka Lechowicz (prezes Stowarzyszenia Obrona Zwierząt z Jędrzejowa, pomysłodawczyni i koordynator projektu "Nadjeżdża sterylkobus - mobilna sterylizacja psów i kotów") stawiła się w Areszcie Śledczym w Kielcach, celem odbycia kary pozbawienia wolności, orzeczonej przez sąd za to, że w styczniu 2015 r., w mailu zatytułowanym "Uwaga na oszusta!", skierowanym do licznych organizacji prozwierzęcych, określiła lobbystkę Katarzynę Śliwę-Łobacz z Fundacji Mondo Cane stwierdzeniem, że ta jest oszustem. Razem z Agnieszką Lechowicz skazano za to samo także Jolantę Racką z Fundacji ProAnimals oraz Tadeusza Wypycha z Fundacji dla Zwierząt ARGOS. Agnieszka Lechowicz w więzieniu przebywała do dnia 21 listopada 2018 r., kiedy to Prokurator Generalny zarządził przerwę w wykonaniu jej kary do czasu ułaskawienia przez Prezydenta RP. Dnia 26 lutego 2019 r. TVP1 w magazynie "Głębia ostrości" wyemitowała reportaż o sprawie listu "Uwaga na oszusta!" zdj. Jolanta Racka, Agnieszka Lechowicz i Tadeusz Wypych w dniu 24 sierpnia 2018 r. przed Aresztem Śledczym w Kielcach Pomimo że "przestępstwo" popełniono w Warszawie, sprawa dziwnym przypadkiem trafiła do Sądu Rejonowego w Gdyni (SSR Krzysztof Więckowski), który zresztą skwapliwie podjął się jej rozstrzygnięcia. Zapewne również czystym trafem pełnomocnikiem pokrzywdzonej Katarzyny Śliwy-Łobacz był mec. Michał Gostkowski, adwokat OTOZ Animals z Gdyni. Z autorów listu na rozprawy przed sądem I instancji stawiał się Tadeusz Wypych, który miał daleko, ale i tak najbliżej. Poza tym żadna z pozostałych oskarżonych nie powiedziałaby przed sądem nic więcej, mądrzej ani bardziej wyczerpująco niż Tadeusz Wypych właśnie. Nadto Agnieszkę Lechowicz bronił adwokat z urzędu. Niestety, przebieg samego postępowania przed sądem stanowił wzorcowy przykład na to, jak nie należy prowadzić procesu karnego, aby nie narazić się na zarzut łamania podstawowego prawa oskarżonego do obrony. I tak, do dzisiaj pozostaje zagadką: - Dlaczego oskarżona Jolanta Racka nie została zawiadomiona przez sąd o toczącym się przeciwko niej postępowaniu? Nie doręczono jej żadnych pism, w tym aktu oskarżenia, pouczenia o przysługujących prawach, ani jednego zawiadomienia o terminach rozpraw, a ostatecznie wyroku skazującego. Pomimo że sąd posiadał wiedzę, iż od 2001 r. na stałe mieszka ona w Niemczech, to nie pofatygował się, aby jej miejsce pobytu tam ustalić. Wszelka korespondencja kierowana była na adres wskazany przez Katarzynę Śliwę-Łobacz, pod którym oskarżona nigdy nie przebywała, a pomimo to sąd uznawał ją za skutecznie doręczoną. - Dlaczego sprawę rozstrzygał Sąd Rejonowy w Gdyni? Inkryminowanego maila nadał Tadeusz Wypych z serwera umiejscowionego w Warszawie, z czym nigdy się nie krył i co wielokrotnie przed sądem podkreślał. Dlatego właściwym był Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe, zgodnie z miejscem popełnienia "przestępstwa", co potrafiłby poprawnie ustalić student I roku prawa. Ponadto wartym zauważenia jest, że żadna ze stron nie zamieszkiwała na terenie kognicji sądu w Gdyni. - Dlaczego sąd nie nadał biegu zażaleniu oskarżonych na naruszenie przepisów o właściwości miejscowej? Zażalenie zawierało również wniosek o przekazanie sprawy do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe. Tymczasem ten środek odwoławczy w ogóle nie został skierowany do rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, a w międzyczasie proces ruszył i wówczas, zgodnie z przepisami k.p.k., niemożliwym stało się podnoszenie zarzutu niewłaściwości sądu. - Dlaczego sąd w czasie pierwszej rozprawy w ogóle nie dysponował głównym dowodem w sprawie, jakim był ów "szkalujący" mail? Postarał się o jego dołączenie do akt sprawy dopiero na wyraźne żądanie obrońcy Agnieszki Lechowicz. Do tej pory posługiwał się wyłącznie prywatnym aktem oskarżenia. - Dlaczego sąd oddalił wszystkie wnioski dowodowe oskarżonych? Miały one fundamentalne znaczenie dla sprawy, tj. ich celem było dowiedzenie prawdziwości zarzutów stawianych Katarzynie Śliwie-Łobacz. Dotyczyły powołania na świadków raptem 9 osób, a pomimo to zostały przez sąd uznane za "zmierzające do przedłużania postępowania", sic! - Dlaczego sąd w żaden sposób nie zbadał sytuacji majątkowej oskarżonych przy wymierzaniu kary? Skutkowało to m. in. nałożeniem horrendalnego, jeśli chodzi o koszty, obowiązku przeproszenia Katarzyny Śliwy-Łobacz w ściśle określonej przez sąd treści i formie - przeprosiny miały być umieszczone "w czasopiśmie o zasięgu ogólnopolskim na jego pierwszej stronie, w formacie nie mniejszym iż 1/5 strony" oraz niedorzecznie wysokiej grzywny w wys. 10 tys. zł od każdego skazanego. - Dlaczego Sąd Okręgowy w Gdańsku, jako sąd odwoławczy, nie zapoznał się z apelacjami oskarżonych? Świadczy o tym treść uzasadnieniu wyroku tego sądu, gdzie brak odniesienia do argumentów skarżących, natomiast sąd daje odpór zarzutom, których żadna z apelacji nie podnosiła. Skutkiem powyższego, autorzy listu "Uwaga na oszusta!" zostali uznani winnymi popełnienia przestępstwa zniesławienia, a następnie ich apelacje oddalono jako niezasadne, czym wyrok się uprawomocnił. Wobec tego Agnieszka Lechowicz i Jolanta Racka złożyły skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz wnioski do Rzecznika Praw Obywatelskich o wywiedzenie przez niego kasacji nadzwyczajnej (ten ostatni do dzisiaj nie podjął żadnych kroków w ich sprawach, uzasadniając to dużym wpływem wniosków). Żadne ze skazanych nie wykonało wyroku, tj. nie przeprosiło Katarzyny Śliwy-Łobacz, ani nie wpłaciło na rzecz jej fundacji nawiązki (pomimo, iż ta słała przeciwko nim wnioski egzekucyjne). W związku z tym zarządzono wobec skazanych zawieszoną w wyroku karę grzywny. Nic nie wiadomo na temat postępowania wykonawczego wobec Jolanty Rackiej, gdyż sąd wciąż nie ustalił miejsca jej zamieszkania i żadna korespondencja w tej sprawie do skazanej nadal nie dociera. Jeśli chodzi o Tadeusza Wypycha, to komornik zajmuje mu na poczet grzywny część jego skromnej emerytury (notabene, w latach '80 Tadeusz Wypych przesiedział kilka lat w więzieniach za działalność opozycyjną). Natomiast wobec Agnieszki Lechowicz egzekucja okazała się bezskuteczna, gdyż ta nie posiada żadnych dochodów ani majątku, a we własnym stowarzyszeniu pracuje jako prawnik pro bono. Stąd kolejnym krokiem sądu było zarządzenie wykonania zastępczej kary pozbawienia wolności, co skutkowało uwięzieniem Agnieszki Lechowicz przez okres 3 miesięcy. Jej relacje z pobytu za kratami można przeczytać tutaj. W międzyczasie ETPC w Strasburgu przyjął do rozpatrzenia skargę Agnieszki Lechowicz na państwo polskie w przedmiocie naruszenia jej prawa do uczciwego procesu i wolności wypowiedzi (warto zauważyć, że do tego etapu postępowania dochodzi tylko 5% złożonych skarg). Wezwany przez Trybunał do zajęcia stanowiska w sprawie, rząd polski złożył jednostronną deklarację, w której przyznał pogwałcenie Artykułu 10 Konwencji Praw Człowieka i w związku z tym zaproponował skazanej 20 tys. zł tytułem materialnych i nie-materialnych szkód, jakie poniosła ona w wyniku skazania. Jednocześnie rząd poprosił o wykreślenie sprawy z listy spraw prowadzonych przed Trybunałem. Postępowanie jest w toku. Odsiadka Agnieszki Lechowicz miała trwać do 3 grudnia 2018 r. Jednak na 12 dni przed upływem tego terminu Prokurator Generalny zarządził przerwę w odbywaniu kary z powodu wszczęcia z urzędu postępowania o ułaskawienie. 28 czerwca 2019 r. Prezydent RP ułaskawił Agnieszkę od reszty kary oraz zatarł skazanie. Trybunał w Strasburgu do dzisiaj nie wydał wyroku w jej sprawie. ważniejsze dokumenty sprawy 26.01.2015 list "Uwaga na oszusta!" http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 27.01.2015 oświadczenie w obronie K. Śliwy-Łobacz http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 06.12.2014 (?) prywatny akt oskarżenia K. Śliwy-Łobacz http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 15.07.2016 wyrok sądu I instancji http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 22.08.2016 apelacja T. Wypycha pdf 07.09.2016 apelacja A. Lechowicz pdf 19.12.2016 wyrok sądu II instancji http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 19.06.2017 skarga A. Lechowicz do ETPC w Strasburgu http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 23.08.2017 wniosek A. Lechowicz do RPO o wywiedzenie kasacji nadzwyczajnej http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 20.06.2018 zarządzenie wykonania zastępczej kary pozbawienia wolności wobec A. Lechowicz http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 27.07.2018 wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 21.11.2018 zarządzenie Prokuratora Generalnego o przerwie w odbywaniu kary przez A. Lechowicz http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf 28.06.2019 postanowienie Prezydenta RP o ułaskawieniu A. Lechowicz http://www.obrona-zwierzat.pl/images/icons/pdf.gifpdf
  5. Ekopatologia VIDEO: https://www.facebook.com/share/v/1B129adLVA/ W przerwie od roku świstaka, czy jak ktoś z komentujących podpowiada - smoka, wrzucam aktualizację dotyczącą azylu dla zwierzątek w Hucisku. Pamiętacie ten syf we Frikaju Ludmiły? Nie? To poniżej krótkie przypomnienie. W tym nielegalnym patoschronisku kilkadziesiąt zwierzątek poszło powoli do bozi. Zamrażarka też była. Oczywiście nie pusta. Tam też w woreczkach leżały ukochane piesełki. Koniki za to rozkładały się na pobliskich łąkach. Tyle do powiedzenia miały Ludzia Sasorska i Kondracka, kiedy za katownię chciały zrzucić całą winę na Aleksandrę Tchir. Tyle było podśmiechujków i lajfików. I juz nie ma, nieaktualne pewnie. Podobnie jak w zeznaniach przyszedł czas na mgłę covidową. "Pod koniec października 2023 r. w obiekcie ujawniono skrajnie złe warunki przetrzymywania zwierząt – głodujące psy, konie brodzące we własnych odchodach oraz truchła zwierząt przechowywane m.in. w zamrażarkach. W toku postępowania Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej ustaliła, że proceder znęcania się dotyczył 54 psów, 9 koni, 3 cielaków, 6 kóz, 8 świnek getyńskich oraz kucyka. Dwie kobiety prowadzące to pseudoschronisko, w tym prezes stowarzyszenia Frikaj Ludmiła S. nie przyznały się do zarzucanych im czynów. .." Poniżej link do artykułu: https://krakow.tvp.pl/91585831/obiekt-w-hucisku-nie-byl-zglaszany-jako-schronisko-trwa-proces-ws-znecania-sie-nad-zwierzetami
  6. Najlepiej kupic bordera z jakiejs dobrej linii uzytkowej. Warto zobaczyc z jakich hodowli psy startuja i wygrywaja w zawodach i do nich sie kierowac...
  7. Fundacja Medor Macie wolną godzinę, to odsłuchajcie, nie siejcie fermentu, nie ratujcie patologii, Weźcie na spacer psa swojego lub ze schroniska i nie lejcie krokodylich łez, https://www.youtube.com/live/8auBdDAroSQ?si=rQxDSxvGCLGqymxE
  8. Fundacja Medor Z dniem 18 marca 2026, wchodzi w życie, podpisana przez Prezydenta 17.12 . 2025 ustawa o zdrowiu zwierząt. Czekaja nas jeszcze nowe rozporządzenia i szczegółowe wymagania od Ministra Rolnictwa Ta ustawa to implementacja prawa unijnego 216/429 Nareszcie wszystkie hoteliki, tymczasiki, azyle, przytuliska, przestaną być anonimowe i nie będą się zasłaniać brakiem przepisów. Jest to porządkowanie szarej strefy. Migracji zwierząt w niewiadomym kierunku, Braku infrastruktury i spełnianiu norm sanitarnych i budowlanych. Wszystkie takie miejsca to Zakłady utrzymujące zwierzęta, które muszą być zgłoszone do PIW a za brak zgłoszenia będzie kara nawet do 80 tys. Wszystkie przebywające tam zwierzęta muszą być oznakowane i zarejestrowane. Medor wcale nie chciał być schroniskiem, ale musieliśmy sprostać wymaganiom PIW i chcieliśmy stworzyć bezpieczne i dobrze funkcjonujące miejsce. Pomimo marnych funduszy i bardzo powolnego wzrostu 1.% z kwoty 47 tys do 400 Powstało schronisko, szpital, izolatka, kwarantanna i bardzo dobrze wyposażona Przychodnia weterynaryjna. Te pieniądze nie spadły nam z nieba, ponad 20 lat pracowaliśmy na zaufanie i wykonaliśmy niepoliczalną robotę, bez zatrudnienia na etat i bez wsparcia z UM, chociaż wszyscy pytają ile dostajemy dotacji? Od zawsze kastrujemy i czipujemy i to jest idea fix i wierzymy, że nie trzeba budować schronisk a szerzyć profilaktykę i wspomagać mieszkańców, właśnie w refundacji lub wsparciu zabiegów kastracji Ps. Właśnie jadą kolejne dwa szczeniaki jak to przy niedzieli
  9. Izabella Katarzyna Plata Słowo na niedzielę Sa trzy rodzaje wiadomości : prawdziwe to np. nekrologi . prawdopodobne to np.prognozy pogody . nieprawdziwe to np. manipulacyjny skowyt petbiznesu Słów kilka o tym skowycie Otóż 18 marca 2026 r wchodzi w życie Ustawa o zdrowiu zwierząt , która jest implementacją prawa unijnego . Ustawa zastępuje i integruje dotychczas obowiązujące przepisy o zdrowiu i zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, dostosowując polskie prawo do nowego unijnego systemu zwalczania chorób zwierząt. Skąd skowyt patologii prozwierzęcej ? Otóż oznacza to, że fundacje i stowarzyszenia zajmujące się bezdomnymi zwierzętami muszą dostosować się do nowych standardów weterynaryjnych, inaczej ryzykują kontrolę, kary administracyjne albo zakaz przyjmowania zwierząt Fundacja będzie musiała prowadzić: ewidencję przyjętych i wydanych zwierząt, dokumentację leczenia, potwierdzenia szczepień (np. wścieklizna), dane o pochodzeniu zwierzęcia, informacje o przekazaniu do adopcji. Brak dokumentacji = kara administracyjna. Bioasekuracja będzie w końcu kontrolowana. Nowe przepisy wprowadzają obowiązek zasad zapobiegania chorobom: izolacja nowo przyjętych zwierząt, dezynfekcja pomieszczeń, zabezpieczenie przed przenoszeniem chorób, procedury przy wystąpieniu choroby zakaźnej. W razie zagrożenia lekarz weterynarii może: zakazać przyjmowania zwierząt, nakazać leczenie / izolację, w skrajnych przypadkach nakazać likwidację ogniska choroby. U mnie jakby nic się nie zmieni To zlikwiduje i usystematyzuje takie piekła dla psów jak np. Kuflew Gdzie pod pozorem pomocy naciągało się ludzi na bliki i wpłaty a psy żyły w warunkach urągających „ wielcy” petbiznesu WYJOOO Lubię to
  10. Meritum Szkolenie Psów Fortuna zmienną jest. Wytłumaczę Wam, o co ten płacz fundacyjny w ciągu ostatnich dni. Nie pani Doda, nie opinia publiczna, a sami rządzący i PIW powiedzieli „dość”. W bardzo mądry sposób ominięto całkowicie narrację fundacyjną, histerię, granie na emocjach i spojrzano z boku na to, co OOP wyprawiają w państwie i jakich metod używają. Ustawodawcy nie wdali się w konflikt z OOP, tylko skorzystali z prawa, które mają gotowe na stole. Tak jak MON nie pyta opinii publicznej, czy ma kupić 50 czołgów, tak tutaj też jej nie pytano. I bardzo dobrze, bo od PR-marketingu i tym podobnych są OOP, które niesamowicie wykorzystują zaufanie części ludzi na to podatnych, a większość z tych ludzi po prostu ma psa i na tym ich wiedza się kończy. Ktoś zobaczył jasno: włamanie się do schroniska gminnego, a całą akcję pompowali celebryci i skradziono stamtąd psy. Psy rozwieziono gdzie popadnie, do miejsc jeszcze gorszych i wątpliwych, nie zbadano ich na miejscu, a wśród nich były psy chore. Kuriozalna narracja: „my możemy zabrać psy do gorszych warunków lub sami je ustalać, bo jesteśmy ratownikami zwierząt”, przechodziła przez wiele lat. Najpierw kradnę, a potem, jak już mi będą płacić, to się zastanowię, co z tym psem zrobić. Dlaczego teraz jest taki płacz? Dlaczego fundacje tak się upierają, aby móc zabierać zwierzęta i je zbierać oraz magazynować bez jakiegokolwiek nadzoru? Bo to jest generator wpłat - najbardziej efektywny z możliwych. Bez możliwości odbioru losowych zwierząt - chorych czy zaniedbanych - nie da się zebrać dużych sum pieniędzy. Wtedy trzeba by było działać pro bono, rozsądnie i w sposób przemyślany, zbierać na budy, rozwozić słomę, edukować (takie marzenie, bo w OOP wiedzy o kynologii nie ma). Wielokrotnie mówiłem: do działania OOP potrzebna jest tragedia zwierzęcia. Jeśli jej nie ma, to są niepotrzebni i nie mają na co zbierać pieniędzy. Zaatakowano już wszystkich: posłów, policję, weterynarzy i Państwową Inspekcję Weterynaryjną. Bo przecież azyl, dom tymczasowy czy fundacja to takie bliżej nieokreślone miejsce, bez żadnych standardów i nadzoru - oni ratują życie… Sami tam „fachowi” behawioryści i lekarze weterynarii, widzę… Otóż sprawa jest banalnie prosta: jeśli zabierasz 6 piesków, bo mają zamarzniętą wodę, są na łańcuchu, są chore w postaci jakichś świerzbow itp., to pokaż, że masz jakieś pojęcie o tych zwierzętach i warunki do przechowywania oraz bytowania chorych zwierząt, potrafisz prowadzić ewidencję zabiegów weterynaryjnych oraz zadbać o dobrostan zwierząt. Nie - „my ratujemy zwierzęta i nas nie wolno kontrolować”… Bakteria czy choroba zakaźna nie wybiera miejsca - to jest logiczne. Więc skoro ktoś stwierdził, że będzie zabierał zwierzęta do siebie, do lepszych warunków, to niech te warunki pokaże i niech zostanie to prawnie zdefiniowane. Wszyscy są wściekli o to, że nagle przed samowolką ktoś postawił jasne zasady. Poseł Litewka już przeszedł samego siebie - chce wymieniać ludzi w Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej, bo podobno mamy jedne z najdroższych usług weterynaryjnych w Europie. Że weterynarze dorabiają się na krzywdzie zwierząt? Ludzie, którzy te zwierzęta realnie ratują… To nieprawda. Na tle Europy nasze ceny są mocno średnie, więc po co takie teksty? Równie dobrze można by krzyczeć, że marchewka jest zielona, a szpinak czerwony - i że to skandal. Lecz powoli opada magiczny pył, poświata boskości OPP i branie społecznej narracji za pewnik. Przy okazji ktoś zlitował się nad tą naiwną publiką, która nawet gdy widzi, jak kradnie się psy, psy znikają i trafiają w gorsze warunki, twierdzi, że ich idole robią dobrze. W całym tym prawie chodzi o jedną interpretację przepisu: jeśli chcesz zabrać komuś psa, zbierać te psy, to pokaż, że miejsce, w które je zabierasz, jest dobrze przygotowane i spełnia normy sanitarne dla tego rodzaju przypadków. Poddaj się kontroli fachowców, aby mogli to ocenić. O to ta wielka histeria.
  11. Schronisko Dla Zwierząt W Zawierciu Frugo odebrany interwencyjnie z Kuflewa. Frugo… pies, którego świat już dawno zgasł. Drugi psiak, który został odebrany z Pogotowia dla Zwierząt z Kuflewa jako jeden z 7 psów w najgorszym stanie. Dostarczony do nas przez Schroniska Małe Boże — wraz z dokumentacją medyczną wykonaną przez Schronisko i rozpoczętym leczeniem. Kiedy na niego patrzymy, widzimy historię, której nikt nie powinien przeżyć… Łysa szyja. Łysy ogon. Wyłysiałe uda i skóra między łopatkami. Ciało, które mówi więcej niż tysiąc słów. Skóra na szczęście bez ran , ale wyniki jasno pokazują, że organizm Frugo od dawna zmaga się z problemami. Większość włosa w fazie telogenu. Biochemia z odchyleniami. Postępujące zmiany skórne. A najgorsze? Frugo nie widzi. Zaćma. Podwichnięcie soczewki. Ciemność, która stała się jego codziennością. Mimo tego wszystkiego — jest jest cudowny i kocha ludzi. My się jednak nie poddajemy. Rozpoczęliśmy leczenie skóry — od kąpieli w wannie ozonowej, wprowadziliśmy leczenie miejscowe, walczymy o każdy fragment zdrowej skóry, o każdy odrastający włos, o komfort, którego tak długo był pozbawiony. Czeka go dalsza diagnostyka okulistyczna. Frugo jest pod finansową opieką Schroniska Małe Boże .
  12. Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych Czekajcie chwilę, moment. Bo próbuję nadążyć za tym wszystkim i nie wiem czy mi to wychodzi. Chcecie mi powiedzieć, że szereg organizacji ochrony zwierząt, które biorą udział w każdym politycznym spotkaniu w temacie zwierząt, każdej komisji dotyczącej zwierząt, które chodzą po ministerstwach i które mają praktycznie "swoich" posłów w sejmie, nie wiedziały, że ustawa o zwierzętach weszła w życie? Ściągają tuzinami do tego "parlamentarnego zespołu przyjaciół królika", jeszcze więcej schodzi ich się do "nadzwyczajnej komisji ds. zwierząt", robią sobie zdjęcia z politykami, a w zamian politycy mogą liczyć na ich wsparcie podczas wyborów, np. kręcąc spoty wyborcze w ich nielegalnych schroniskach, ale o zmianie przepisów żaden im nie powiedział? Czekajcie. Ale powoli. Osiem najbogatszych organizacji w Polsce dysponuje, łącznie, budżetem ponad 160 milionów złotych. To jest tyle zer, że nie będę ich tu wpisywał w obawie o limit znaków. Największe organizacje korzystają z usług kilku kancelarii prawnych równocześnie. Najbardziej nośne organizacje mają na pstryknięcie palcem wszystkie media w kraju. Ale głosowanie w sejmie, które odbyło się kilka miesięcy temu, to im umknęło? Niemal wszystkie organizacje uznawane za (niestety) ważne aktywnie uczestniczą w tworzeniu prawa dot. zwierząt. Nieudolnie, bez sukcesów i jak już im się udaje coś zmienić, to zwykle na gorsze, ale siedzą w tym tak, jak Prezes DIOZ-u powinien siedzieć w więzieniu. Jedna z nich potrafiła ściągnąć Posła na Sejm RP do sądu tylko po to, aby zaświadczył jako świadek, że Pani Prezes jest bardzo fajna. Ten sam Poseł nie powiedział swoim owieczkom, że właśnie zagłosował za poparciem ustawy dot. zwierząt? Inna potrafi słać interwencje poselskie w obronie oszustów udających aktywistów, gdy tylko mają problemy z policją, i (co za przypadek!) to ona siedziała w komisji ds. tej konkretnej ustawy. No ale nie powiedziała swoim protegowanym o całej ścieżce legislacyjnej projektu dot. zwierząt? Te organizacje nie wiedziały o niczym mimo tego, że część z nich dostała projekt tej ustawy do konsultacji? Czyli musiała do nich przyjść koperta podpisana kancelarią sejmu, z pismem o nagłówku 'ej, weź mi skonsultuj ten projekt dotyczący zwierząt", ale- nie wiem- pies im zjadł korespondencję? Dodatkowo, podczas spotkania z nimi, mówił o tym gość z Ministerstwa Rolnictwa. Mówił wprost, że jest taka ustawa i tego dotyczy. To było pierwsze, czy tam jedno z pierwszych, wystąpienie. No ale musieli akurat wtedy nie uważać, może zagapili się na blask Dody. Nie wiedzieli, nie słyszeli, więc mają prawo teraz się oburzać. Trzymam kciuki za Wasze oburzenie, szanowni aktywiści. Powiem więcej, ja na Waszym miejscu byłbym tak samo oburzony! Bo dzisiaj cały sektor pozarządowy nie podlega żadnym wymaganiom, żadnej kontroli ani żadnym regulacjom. Możesz być wielokrotnie skazanym za kradzieże zwierząt kryminalistą i nadal zajmować się "odbieraniem" zwierząt ludziom. Możesz mieć udowodnione, że darowizny przeznaczone dla psów wydawałaś na ciuchy i Sephorę, a nadal będą zapraszać cię do sejmu. Możesz trzymać zwierzęta w największym gnoju, a przy odrobinie marketingu i koneksji Joanna Krupa przyjedzie zaświadczać o Twojej dobroci. To jest Eldorado. Gdybym był beneficjentem tego systemu również bardzo nie podobałoby mi się, że ktoś próbuje mieszać w mojej krainie mlekiem i miodem płynącej. Zero obowiązków, zero wymagań, zero odpowiedzialności. Dużo uprawnień, dużo możliwości, dużo pieniędzy. Nie da się sprawdzić ile piesków zdechło w Fundacji Kochamy Pieski, nie można zapytać co się stało z kotami z Fundacji Kochamy Kotki. Można jedynie wysyłać BLIK-i i wspierać zrzutki. A jak raz na ruski rok okaże się, że ktoś kota wysmarował sokiem pomidorowym, żeby wyciągać od Was kasę, sukę ze szczeniakami przywiązał do drzewa w lesie, żeby wzbudzić w Was współczucie, a kochane pieski obejrzeć można co najwyżej w zamrażalce, w postaci pół tony padliny, to wiecie... rozejdzie się po kościach. W końcu jedyna konsekwencja tego będzie taka, że jakiś gość z Internetu napisze sobie posta. W porywach TV zrobi o tym kilka minut materiału, albo jakiś Jotuber podchwyci temat. I tyle. Rutynowej kontroli i nadzorowi powinny podlegać wszystkie miejsca masowo gromadzące zwierzęta. Schroniska, przytuliska, azyle, sanktuaria, punkty przetrzymań, hodowle, przechowalnie, hotele i tak dalej. To jest oczywiste dla każdego, kto choć trochę lubi zwierzęta. Rozejrzyjcie się komu te hipotetyczne i łatwe do zrealizowania wymagania przeszkadzają. I wycofajcie swoje stałe przelewy z tych miejsc. Bo to właśnie jest Petbiznes, a wspieranie petbiznesu jest głupie. --- Po wyjaśnienia samych przepisów odsyłam na stronę Pracownik Inspekcji Weterynaryjnej, gdzie dziewczyna w pocie czoła, po godzinach faktycznej pracy, użera się z wyznawcami zjednoczonej koalicji fanów petbiznesu. I jeszcze w komentarzu link, gdzie jakaś Pani rozbija na czynniki pierwsze obecną dezinformację. Nie będę powtarzał tego samego, bo i po co. Tutaj można wesprzeć kawą moje syzyfowe próby wyjaśniania jak oszukuje się na zwierzętach: https://suppi.pl/czarnalistapro Po latach defensywy, kiedy to każda projektowana zmiana prawa miała służyć tylko i wyłącznie nabijaniu kabzy pseudo-aktywistów, otworzyło się okienko na odrobinę ofensywy. Warto przypilnować tego tematu. I zwrócić uwagę kto najbardziej boi się kontroli. Dziwnym trafem wiele organizacji nie czuje potrzeby jednoczenia się z żadnym DIOZ-em, WIOZ-em czy innym SROZ-em.
  13. O tym jak Pogotowie dla Zwierzat "ratowalo" krowy wysylajac je do rzeźni....
  14. Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej prowadzi dochodzenie w sprawie znęcania się nad zwierzętami w pseudoschronisku w Hucisku. Przebywały tam 54 psy, dziewięć koni, kucyk, trzy cielęta, sześć kóz oraz osiem świnek getyńskich. Truchła psów znaleziono tam w zamrażarce. Zwierzęta według zawiadamiającego prezesa zarządu Stowarzyszenia FRIKAJ.pl miały być niedokarmiane i niepojone w dostateczny sposób oraz przetrzymywane w złych warunkach - przebywały w klatach we własnych odchodach. Ponadto miały nieopatrzone rany. "W toku postępowania dokonano oględzin miejsca zdarzenia, zabezpieczenia czterech trucheł psów oraz szczęki nieustalonego zwierzęcia, powołano Zakład Higieny Weterynaryjnej w Krakowie celem wydania opinii w przedmiocie ustalenia przyczyny śmierci zwierząt" – poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Kowalski. Postępowanie toczy się w oparciu o czyn z art. 35/1a ustawy o ochronie zwierząt, czyli znęcanie się nad zwierzęciem, za co grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. W sprawie planowane jest wykonanie dalszych czynności polegających m.in. na uzyskaniu opinii biegłych. Do schroniska w Hucisku w powiecie suskim miały trafiać zwierzęta przekazywane przez inne fundacje mające zajmować się ochroną zwierząt.
  15. Truchła w zamrażarkach i fatalne warunki w patoschronisku. Trwa proces Obiekt w Hucisku w Małopolsce, w którym ujawniono skrajnie złe warunki trzymania zwierząt oraz truchła psów, nie był zgłaszany jako schronisko – przekazał Urząd Gminy Stryszawa. Podkreślił, że nie przekazywał osobom prowadzącym to miejsce pieniędzy w związku z opieką nad zwierzętami. Przed sądem trwa proces prezeski stowarzyszania Frikaj i jej wspólniczki, oskarżonych o znęcanie się nad zwierzętami w tym miejscu. Jak wynika z oświadczenia władz gminy, pierwsza informacja o wynajęciu nieruchomości przez stowarzyszenie mające działać na rzecz ochrony zwierząt domowych i gospodarskich Frikaj wpłynęła do urzędu 2 lutego 2023 roku, kiedy jego przedstawiciel złożył deklarację dotyczącą opłaty za gospodarowanie odpadami dla nieruchomości niezamieszkałej. Z wyjaśnień złożonych wówczas w Urzędzie wynikało, że obiekt nie będzie pełnił funkcji schroniska. Jak przekazały PAP władze Gminy Stryszawa, pierwsze anonimowe zgłoszenie o uciążliwościach związanych z przebywaniem zwierząt na terenie gospodarstwa rolnego w Hucisku wpłynęło 17 kwietnia 2023 roku. Zgłaszający informował o hałasie i prosił o sprawdzenie sytuacji. Gmina wezwała wówczas stowarzyszenie Frikaj do złożenia wyjaśnień. Samorząd podkreślił, że nie zawierał żadnych umów z osobami prowadzącymi to miejsce i nie przekazywał im środków finansowych w związku z opieką nad zwierzętami. W kolejnych zgłoszeniach zaniepokojeni mieszkańcy zawiadomili o sprawie także Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Wadowicach, policję oraz Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Pod koniec października 2023 roku w obiekcie ujawniono skrajnie złe warunki przetrzymywania zwierząt – głodujące psy, konie brodzące we własnych odchodach oraz truchła zwierząt przechowywane między innymi w zamrażarkach. Znęcanie się nad zwierzętami W toku postępowania Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej ustaliła, że proceder znęcania się dotyczył 54 psów, 9 koni, 3 cielaków, 6 kóz, 8 świnek getyńskich oraz kucyka. Dwie kobiety prowadzące to pseudoschronisko, w tym prezes stowarzyszenia Frikaj Ludmiła S. nie przyznały się do zarzucanych im czynów. Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Wyrok nakazowy wydany w maju ubiegłego roku przez Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej przewidywał wobec oskarżonych kary ograniczenia wolności w formie nieodpłatnej pracy społecznej, zakazy posiadania zwierząt i wykonywania zawodów związanych z ich wykorzystaniem oraz nawiązki w wysokości 15 tys. zł i 10 tys. zł. Oskarżone o znęcanie się nad zwierzętami Aleksandra T. i Ludmiła S. nie zgodziły się na wyrok nakazowy, dlatego są teraz sądzone w trybie zwyczajnym. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 12 marca. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Stowarzyszenie Frikaj nie odpowiedziało na pytania PAP. Strona internetowa organizacji jest nieaktywna, a stowarzyszenie nadal prowadzi internetowe zbiórki pieniężne pod hasłami „na pomoc zwierzętom”.
  16. Pet Patrol Rybnik Jesteśmy zaniepokojeni tym, co w ostatnich dniach dzieje się w sieci. Pojawia się bardzo dużo emocjonalnych treści i niestety także dezinformacji dotyczącej nowej ustawy o zdrowiu zwierząt. Czytamy, że organizacje będą likwidowane. Że ratowanie zwierząt stanie się nielegalne. Że małe fundacje nie będą mogły działać. Jesteśmy też szczerze zdziwieni postawą części dużych organizacji i osób publicznych, które przez lata mówiły o konieczności uregulowania rynku schronisk i większej kontroli. Kiedy przepisy wchodzą w życie, nagle pojawia się narracja, że to zamach na organizacje społeczne. Spokojnie. Sprawdźmy fakty Nowa ustawa o zdrowiu zwierząt wdraża unijne przepisy dotyczące zdrowia zwierząt i nadzoru weterynaryjnego. Jej głównym celem jest kontrola chorób zakaźnych, rejestracja określonych działalności oraz uporządkowanie systemu nadzoru. To nie jest ustawa o likwidacji fundacji Rozporządzenie, o którym tak dużo się mówi, dotyczy formalnych schronisk dla zwierząt. Określa ich warunki techniczne i organizacyjne. Nie dotyczy każdego domu tymczasowego i nie oznacza, że każda fundacja nagle staje się schroniskiem. Nasza fundacja nie prowadzi schroniska. Nie prowadzimy hotelu. Działamy interwencyjnie. Ratujemy zwierzęta. Leczymy je. Zapewniamy im opiekę w domach tymczasowych. I nadal możemy to robić. Nie ma przepisu, który zakazuje ratowania zwierząt!!! Nie ma przepisu, który zabrania leczenia zwierząt w warunkach domowych. Nie ma przepisu, który automatycznie zamyka małe organizacje. Nasze domy tymczasowe to nie schronisko. To nie jest miejsce, gdzie przebywa kilkanaście czy kilkadziesiąt zwierząt. To jest dom. Z jednym psem po interwencji. Z jednym kotem wymagającym leczenia. Z konkretną opieką, spacerami, diagnostyką, terapią. My nie nabieramy zwierząt ponad siły. Nie chodzi o ilość. Chodzi o odpowiedzialność. Sztuką nie jest wziąć dwanaście psów. Sztuką jest zapewnić każdemu realną opiekę, czas i bezpieczeństwo. Dlatego rozmieszczamy zwierzęta w domach tymczasowych w sposób przemyślany. Tak, żeby móc się nimi naprawdę zająć. Nasza Fundacja nie jest schroniskiem. Dom tymczasowy nie jest schroniskiem. I ustawa tego nie zmienia. W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że małe fundacje będą musiały się zamykać. To nie jest prawda w odniesieniu do domów tymczasowych. Ustawa dotyczy miejsc, w których przebywa większa liczba zwierząt w jednym stałym obiekcie, czyli podmiotów funkcjonujących jak schroniska lub stałe azyle. My nie prowadzimy azylu. Nie przetrzymujemy kilkunastu czy kilkudziesięciu zwierząt w jednym miejscu. Tak, inspekcja weterynaryjna ma narzędzia kontroli. Tak, system jest porządkowany. I dobrze, bo patologie powinny być kontrolowane. Ale to nie oznacza, że uczciwe fundacje mają przestać działać. Nie ulegajmy panice. Nie podawajmy dalej niesprawdzonych informacji. Sprawdzajmy źródła. My działamy dalej. Zwierzęta nadal potrzebują pomocy. I tej pomocy im nie odmówimy. Kochani, nie mamy zamiaru popadać w paranoje. Plan jest taki: NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE DZIAŁAMY DALEJ Bez Waszej pomocy byłoby to nie możliwe Pamiętajcie o naszych podopiecznych podczas wypełniania deklaracji podatkowych 1,5% - mały gest - wielka sprawa
  17. Kim jesteśmy? Wolontariuszami! Oznacza to, że wszyscy członkowie Fundacji (wraz z zarządem) pracują na rzecz zwierząt bez żadnych materialnych wynagrodzeń. Wszelkie zadania wykonujemy w swoim wolnym czasie, który z własnej inicjatywy wygospodarowaliśmy, aby móc pomagać czworonogom. Każdy z Nas jest inny, dzięki czemu nasze predyspozycje i zainteresowania kreatywnie wspomagają działalność całej Fundacji. Są pośród Nas osoby zarówno pracujące, jak i studenci oraz uczniowie, kobiety i mężczyźni, wszyscy w zróżnicowanym wieku, a łączy Nas wielka miłość do zwierzaków. Nasza misja? Ratowanie zwierząt! Naszym zadaniem jest podejmowanie interwencji na podstawie Waszych zgłoszeń, dotyczących właściwie każdej krzywdy dziejącej się bądź wyrządzonej zwierzętom w naszej okolicy. Pomagamy zarówno czworonogom pozostawionym na pastwę losu, jak i tym skrzywdzonym przez człowieka. Leczenie i opieka w domach tymczasowych to stan przejściowy, gdy czuwamy nad naszymi podopiecznymi, aby później móc zrealizować najwyżej postawiony przez Nas cel – znalezienie szczęśliwych domów dla jak największej ilości zwierzaków. Wsparcie Fundacji Zostań naszym wolontariuszem. Jeśli kochasz zwierzęta i chcesz się aktywnie włączyć do działania, napisz do nas lub: jeśli jesteś świadkiem znęcania się nad zwierzęciem, bądź zwierze przetrzymywane jest w złych warunkach, reaguj i zgłoś ten fakt do nas, zorganizuj zbiórkę karmy i akcesoriów dla naszych podopiecznych w swojej szkole lub miejscu pracy, wśród bliskich i przyjaciół, udostępniaj nasze ogłoszenia zwierząt, które szukają nowych domów poprzez portale społecznościowe. Pamiętaj, że każde udostępnienie do szansa na nowy dom, zostań domem tymczasowym dla psa lub kota, my pokryjemy koszty opieki weterynaryjnej oraz wyżywienia, Ty podarujesz schronienie do czasu aż znajdziemy mu nowy dom, jesteś mobilny? Czasem potrzebujemy transportu dla naszych podopiecznych np. do lekarza czy nowego domu, weź udział w naszych bazarkach, na których odbywają się licytacje fantów podarowanych przez darczyńców, a z których dochód w całości wspomoże naszych podopiecznych, masz jakiś fajny pomysł? Napisz do nas. Co możesz podarować naszym podopiecznym? karma dla psa lub kota, mokra lub sucha, akcesoria dla zwierząt czyli smycze, obroże, szelki, zabawki, legowiska, transportery, koce, środki na pchły, tabletki na odrobaczenie, szampony, płyny do czyszczenia uszu, środki czystości, środki do dezynfekcji, fanty na bazarki (tj. licytacje z których dochód wesprze w całości naszych podopiecznych). W danym momencie mamy różne potrzeby, jeśli masz ochotę zakupić dla naszych podopiecznych coś czego w danym momencie bardzo potrzebujemy, napisz do nas. Środki finansowe, które przeznaczamy na leczenie zwierząt. Niestety nikt nie leczy za darmo, chociaż lekarze weterynarii z którymi współpracujemy traktują nas zawsze bardzo ulgowo, jednak większości kosztów nie unikniemy, dlatego bardzo prosimy o pomoc finansową dla naszych podopiecznych, każdy nawet najmniejszy datek jest ważny, bo to zapłata za krok ku zdrowiu i lepszemu życiu naszego podopiecznego. Pieniądze można wpłacać na nasze konto (szczegóły znajdą Państwo tutaj), w tytule prosimy wpisać darowizna lub imię zwierzaka, dla którego przesyłacie środki. WWW: https://www.petpatrol.pl/ FB: https://www.facebook.com/petpatrolrybnik BLIK- 792 327 170 Możesz wesprzeć naszych podopiecznych cegiełką na: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/cegielkapetpatrol 1,5% - mały gest - wielka sprawa KRS: 0000781066 Bo Pet Patrol Rybnik to nie fundacja „na papierze”. To ludzie - wolontariusze, którzy codziennie działają dla tych, którzy sami o pomoc poprosić nie potrafią Dla tych, którzy przestali już wierzyć, że ktokolwiek po nich wróci. Z miejsc, do których mało kto chce zaglądać… Kociaki, skulone w ciszy, bez nadziei na jutro… Psiaki, które zamiast wesoło merdać ogonem, nauczyły się nasłuchiwać kroków swoich oprawców… Maleństwa, które świat przywitał głodem i chłodem, wypatrujące, czy matka dziś wróci… I seniorzy, których już nikt nie chce, bo są tylko kłopotem… Codziennie przytulamy, głaszczemy, karmimy, sprzątamy, podajemy leki. Niemal codziennie któryś z wolontariuszy jest w gabinecie weterynaryjnym. Walczymy o ich lepsze jutro. Bo po prostu zasługują Wasz 1,5% to: operacje, zabiegi, kastracje, szczepienia, odrobaczania, badania diagnostyczne, leki, wizyty kontrolne… pełne miseczki i kuwetki dach nad głową i ciepły kąt i dziesiątki uratowanych istnień rocznie Zrób coś wielkiego… bez wstawania z kanapy. Dla nich - to całe życie. KRS: 0000781066 BLIK: 792 327 170 Konto bankowe (PL): 24 1600 1462 1824 6396 7000 0001 Konto walutowe (EUR): 94 1600 1462 1824 6396 7000 0002 Nr BIC (SWIFT): PPABPLPK PayPal: petpatrolrybnik@gmail.com Zakupy, które ratują życie: https://ocalonelapki.pl/pet-patrol-rybnik Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/petpatrolrybnik Paczuszki można kierować na paczkomat RYB46M z numerem telefonu 572 864 769 Można także: podrzucić je do siedziby fundacji podczas dyżuru zostawić w sklepie Maxi Zoo Polska (Żory) zostawić w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku Pamiętajcie też o naszym bazarku: https://www.facebook.com/groups/1894736440695762/?ref=share Tam również możecie wesprzeć nasze działania i przy okazji wyłapać prawdziwe perełki
  18. Komornik będzie szukał Morusa. Sąd nakazał oddać psa, organizacja milczy https://gniezno.naszemiasto.pl/komornik-bedzie-szukal-morusa-sad-nakazal-oddac-psa-organizacja-milczy/ar/c1p2-28711029 Miał 13 lat i całe życie spędził z jedną rodziną w Stęszewku pod Pobiedziskami. Dziś miejsce pobytu psa o imieniu Morus pozostaje nieznane, a jego właściciele od wielu miesięcy bezskutecznie walczą o jego powrót. Sprawa budzi coraz większe emocje, bo mimo decyzji burmistrza, a potem decyzji sądu nakazującej oddanie zwierzęcia, organizacja prozwierzęca, która zabrała psa, wciąż go nie zwróciła. Weszli i zabrali psa. Policjanci im „pomogli”? Morus, starszy pies w typie husky, został odebrany właścicielom — Magdalenie i Arkadiuszowi Kubackim ze Stęszewka w październiku 2024 roku. Interwencję przeprowadziła jedna z organizacji prozwierzęcych, Poznańska Ochrona Zwierząt, powołując się na podejrzenie niewłaściwych warunków utrzymania zwierzęcia. Według nich, pies miał być brudny, zaniedbany i mieć brodawkę na pysku oraz kamień na zębach. Do kojca miał z kolei być przypięty pastuch elektryczny. Na nic zdały się zapewnienia, że Morus jest brudny, bo kilka godzin wcześniej uciekł z domu i „zabalował” w okolicznej stajni, a pastuch od lat ma być wyłączony. – Morus był z nami od szczeniaka, był członkiem rodziny. Nigdy nie był zaniedbywany ani krzywdzony – podkreślają właściciele psa, wskazując na zdjęcia na których widać Morusa i członków rodziny: na wakacjach, w domu, nad jeziorem. Na nagraniach z dnia interwencji stowarzyszenia z monitoringu domowego widać jak na posesje przyjechało dwóch funkcjonariuszy policji, wezwanych przez POZ. Zaraz za nimi, mimo sprzeciwu domowników, weszły dwie osoby obce ze stowarzyszenia. Interweniujący zrobili zdjęcia starych misek do zbierania deszczówki, ogłaszając, że pies nie miał ani wody ani jedzenia. Właściciele z kolei twierdzą, że miski dla psa były, przed domem, ale interweniująca para nie chciała ich zobaczyć. Zdaniem Kubackich pies został zabrany bez podstaw, a interwencja była pochopna. Mimo to w Internecie pojawiła się zbiórka na psa, którego nazwano roboczo „Atosem”. Według jej opisu, był krzywdzony przez rodzinę. Od ponad roku walczą o Morusa. Sąd nakazuje zwrot, organizacja nie zwraca psa. Bo nie Sprawą zajęły się władze gminy. Po analizie dokumentów i okoliczności burmistrz gminy Pobiedziska wydał decyzję administracyjną, w której nakazał zwrócenie psa właścicielom. Poznańska Ochrona Zwierząt złożyła od tej decyzji odwołanie, ale decyzja została podtrzymana. Mimo to Morus nie wrócił do domu. Organizacja, która przeprowadziła interwencję, nie wykonała decyzji, twierdząc, że działała w interesie zwierzęcia i że jego dobro jest nadrzędne. W podobnym czasie – w 2024 przed sądem w Gnieźnie toczyło się postępowanie przeciwko właścicielom psa. Poznańska Ochrona Zwierząt zarzuciła znęcanie się Kubackich nad Morusem. Sprawa została umorzona, a po odwołaniu się skarżących prokurator podtrzymał umorzenie. Morusa nadal nie wydano właścicielom. Pies nie został też przewieziony do najbliższego schroniska, choć zgodnie z odpowiednią ustawą po zabezpieczeniu przez członków stowarzyszenia powinien. Kubaccy rozpoczęli kolejną batalię o odzyskanie członka rodziny, tym razem zakładając prezesce stowarzyszenia sprawę cywilną. Nie było to łatwe, ponieważ adres korespondencyjny Poznańskiej Ochrony Zwierząt to… świetlica wiejska w Żernikach pod Poznaniem. Ostatecznie do rozprawy doszło i wydział cywilny sądu gnieźnieńskiego w czerwcu 2025 roku nakazał oddanie Morusa Kubackim na czas prowadzonego postępowania oraz wyznaczył termin wydania zwierzęcia – w ciągu dwóch tygodni. Pomimo decyzji sądu, pies nadal nie wrócił do domu, choć powinien. Prezeska Poznańskiej Ochrony Zwierząt na rozprawie zeznała, że nie wie i nie pamięta gdzie przebywa Morus, bo współpracuje z wieloma domami tymczasowymi. Choć ma dostawać na różne komunikatory zdjęcia od osób zajmujących się husky’m, to zeznała, że nie pamięta kto jej wysyła takie treści. Ze zdjęć i treści publikowanych na facebookowej stronie stowarzyszenia wynika, że pies przeszedł zabiegi chirurgiczne bez wiedzy i zgody Kubackich. Jego właściciele uznali to za znęcanie się nad nim. Sąd w Gnieźnie umorzył postępowanie, uznając, że nie doszło do czynów zabronionych. Gdzie jest Morus? Komornik będzie go szukał – Dla nas najtrudniejsze jest to, że nie wiemy, w jakim jest stanie, czy żyje, czy ktoś się nim opiekuje – mówią właściciele. W sieci powstały grupy i profile wspierające rodzinę, a sprawa zyskała rozgłos także poza regionem. Sąd w Gnieźnie 22 stycznia po sprawie cywilnej wydał klauzulę wykonalności, co oznacza, że postanowienie o zwrocie zwierzęcia trzeba wykonać. Rodzina z kolei wobec braku oddania psa zgłosiła się do… komornika! Urzędnik lada dzień ma wszcząć egzekucję świadczenia niepieniężnego niezastępowalnego. Prostymi słowami: będzie szukał Morusa, a prezesce Poznańskiej Ochrony Zwierząt, jeśli nie wyda psa, grozić będzie wysoka grzywna (jednorazowo do 10 tysięcy złotych), a ostatecznie nawet areszt. Część komentujących broni działań organizacji, wskazując, że mają one prawo reagować w sytuacjach zagrożenia dobra zwierząt. Inni podkreślają, że decyzje administracyjne i wyroki sądowe powinny być respektowane, a odbieranie zwierzęcia bez jednoznacznych podstaw prowadzi do dramatów zarówno po stronie właścicieli, jak i samych zwierząt. Co ciekawe, w podobnej sytuacji znalazła się rodzina spod Swarzędza, której Poznańska Ochrona Zwierząt 10 miesięcy temu odebrał leciwą suczkę rasy dużej, Kawę. Stowarzyszenie uznało ją za wychudzoną i zmaltretowaną. Mimo klauzuli wykonalności dotyczącej zwrotu psa rodzinie wydanej przez sąd, nikt nie wie gdzie jest suczka. Prezeska stowarzyszenia Poznańska Ochrona Zwierząt, stanowczo odmówiła rozmowy z dziennikarką Głosu Wielkopolskiego. Adwokatka reprezentująca Poznańską Ochronę Zwierząt, Sara Balcerowicz, nie odbiera telefonów, nie odpisała też na maila z zapytaniem o sprawę.
  19. Krystyna Sroczyńska "Pokaż mi z kim się zadajesz, a powiem ci kim jesteś"!
  20. Kłamstwo ma krótkie nogi. Tym razem o DIOZ, z którym przez krótki moment współdziałała Ada, bo szambo się rozlewa i wyraźnie widać, że są podwójne standardy moralności. Kiedy kogoś przerosło życie i ma przy sobie zwierzęta to dzielni panowie z DIOZ nie mają oporów przed pokazywaniem takiego nieudacznika i nadaniem wdzięcznego imienia Melinka kotce, którą zwijają przy okazji. Kotka "gniła" na kanapie, ale psy w azylu pana Bielawskiego, który chciał dobrze tylko zebranych milionów nie starczyło już nie gniły. Nie pojmuję jak inne organizacje mogą stać teraz murem za człowiekiem, który zbierał dużo kasy i w każdej chwili mógł wszystkie te organizacje prosić o pomoc, ale tego nie zrobił. W całym tym zamieszaniu Ada korzysta, bo nawet, gdyby dochodziło tam do ekscesów w kwestii opieki nad zwierzętami to żadna kontrola nic nie wykaże. Są domki, są izolatki. Psy nie marzną a lekarz decyduje o tym czy pies wymaga izolacji. Kontrola nie ma uprawnień by to weryfikować. Gdyby tak choć ludziom spadły klapki z oczu co do skali problemu bezdomności psów i kotów i tego ile kasy idzie na całkiem niepotrzebne rzeczy. Gdyby tak rozsądek stał się modny. P.S. Ciekawe co stało się z Melinką.
  21. Krystyna Sroczyńska PRZESTĘPCY SĄ WŚRÓD NAS -ta walka z łajdakami dorabiającymi się na krzywdzie zwierząt i na dramatach i krzywdzie ludzi jest bardzo trudna i kosztowna. Bezradny, człowiek nieznający zawiłości prawa, w dodatku biedny jest łatwym łupem dla hien. Najczęściej przerażony i zastraszany. Odebrać stado koni, stado krów i zaraz zabić je w rzeźni ( kasa oczywiście dla złodzieja), a właścicielowi proces o znęcanie się nad nimi; zabrać konie, świnie, psy, psy rasowe ( bo za nie kasę dodatkowo można wziąć od kupującego), rozalić legalną hodowlę - skraść psy "na bezczela", doprowadzać ludzi do ruiny finansowej, często do utraty zdrowia... Zdarzały się "Interwencje" i zabór psów "na zamówienie" i co sie pod złodziejskie łapy nawinie. Hulaj dusza- piekła nie ma! W rzetelnych organizacjach- nie złodziejsko-łajdackich obowiązuje przy interwencjach zasada: NAJPIERW POUCZYĆ, DAĆ CZAS NA POPRAWĘ WARUNKÓW, potem PONOWNA KONTROLA. ZABÓR ZWIERZĄT TO OSTATECZNOŚĆ Patoorganizacje rosną jak grzyby po deszczu, są coraz bardziej bezczelne, ich działania coraz bardziej bezwzględne- często na granicy bandytyzmu. I POZOSTAJA BEZKARNI, A BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA!! Mają miliony niezarabiane własną pracą, ale zbierane pod hasłami ratowania zwierząt- ile z tego idzie na procesy, adwokatów, pensje dla zarządu, wypasione auta, zagraniczne ekskursje..... inne wydatki, nijak niepotrzebne zwierzętom. To są ich biznesy, życie w dobrobycie, na który się własną praca nie zarobiło. A zwierzęta się nie poskarżą! Można? Można, jeśli zapomniało się co to jest CZŁOWIECZEŃSTWO!! MONDO CANE -Śliwa-Łobacz POZNAŃSKA OCHRONA ZWIERZAT- Angelika Wasilewska cyniczni łajdacy ukradli ludziom 2 psy!! MORUS i KAWA -ukradzione stare, schorowane psy- mimo wysiłków nie wróciły do właścicieli. Uśpiła je , albo skonały w przerażeniu i samotności. To było ewidentne okrucieństwo, cyniczne znęcanie się nad starymi psami i ich właścicielami. Jak to nazwać? Cynizm? Degrengolada moralna,( żeby nie użyć słowa mocniejszego) POSPOLITE KUREWSTWO? To było ewidentne i celowe znęcanie się nad tymi psami! Czy sprawczynię ich gehenny można nazwać człowiekiem ? *** Główne kary za znęcanie się nad psem (stan prawny 2025/2026): Pozbawienie wolności: Do 3 lat: Za znęcanie się nad zwierzęciem (art. 35 ust. 1). Od 3 miesięcy do 5 lat: W przypadku znęcania się ze szczególnym okrucieństwem (art. 35 ust. 2). Nawiązka pieniężna: Sąd może orzec nawiązkę na rzecz ochrony zwierząt w wysokości od 1 tys. zł do nawet 100 tys. złotych. Dlaczego sprawczyni jeszcze nie siedzi za kratami??? To jest ewidentny dowód, że sprawiedliwość nie istnieje. Psy są traktowane przedmiotowo; wycenia się jak rzecz małej wartości ( najczęściej 50,-) a sąd uznaje małą szkodliwość społeczną" działalności tej swołoczy! Prawdziwe i gorzkie jest stare polskie przysłowie:"k**wa i złodziej zawsze o krok przed prawem". *** Mondo Cane- -prezeska- pozbawiona empatii przyzwoitości ( jej drwiny z listów Ojca Magdy Szwarc pisanych z obozu w Auschwitz biją rekordy takiej degrengolady etycznej, że nie ma w polszczyźnie słowa dostateczne plugawego, aby tę wypowiedź określić)>>>>cyt. z Dogo za kahoona: "A najlepsze są te listy z Oświęcimia - upadłam.... Szkoda, że nie spod Grunwaldu.... Łzy mi się polały.... ze śmiechu">>>> Zaiste godna następczyni i naśladowczyni łajdaka Bielawskiego i jeszcze paru innych prezesów i prezesek! Po chamsku zarzuca Pokrzywdzonej,że "nie ma zdolności honorowej". Stwierdzenie już świadczy o tym,że mamy do czynienia z dyletantką, która nie ma pojęcia o znaczeniu używanego terminu, zaś o Kodeksie Boziewicza w życiu nie słyszała.. Chamstwo wpisane w geny i hucpa oraz buta wynikająca z tych "licznych kontaktów z b. wpływowymi ( kobiety też, czy tylko mężczyżni?). Jak wiemy z lekcji przyrody-noooo...robaczywe śliwki o honorze to bladego pojęcia nie mają. Rozwinąć temat? Jak podłą trzeba być kreaturą,żeby kraść stare psy- no cóż dobre wzorce obrała: Bielawski i dziesiątki bandyckich kradzieży np.ukradzina KORA,(uśpiona przez tę kanalię) ukradzione rodowodowe cavaliery.. .Chakerijan i ukradziona i stareńka DIANA, skonała samotna w boksie u równie zdegenerowanej wetki.Nie przeżył tego rozstanie jej ciężko chory Opiekun. Śliwa- MORUS i KAWA! Te dwie kradzieże nie są jedynymi w "dorobku". Ktoś taki ma uczestniczyć w stanowieniu nowego prawa dla zwierząt??! OPAMIĘTANIA!!! *** MONDO CANE:ŚLIWA-ŁOBACZ POZNAŃSKA OCHRONA ZWIERZAT- ANGELIKA WASILEWSKA Kodek karny wersja od: 29 stycznia 2026 r. Art. 278. [Kradzież] § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 3a. Kto dopuszcza się kradzieży szczególnie zuchwałej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. *** Niewykonanie wyroku sądu karnego, w tym uchylanie się od naprawienia szkody, stanowi przestępstwo z art. 244 k.k. lub 244c k.k. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a świadome łamanie zakazów sądowych traktowane jest jako brak szacunku dla wymiaru sprawiedliwości. *** Jest wyrok sądu nakazujacy zwrot MORUSA. Pies nadal poszukiwany Złodziejka nadal na wolności. Państwo skapitulowałó?! Czy stary schorowany MORUS jeszcze w ogóle żyje???!!! Czy uśmierciła go zaraz po kradzieży? *** Gdzie jest KAWA ukradziona przez MONDO CANE- Śliwę-Łobacz?? *** WSRÓD PRZYZWOITYCH ORGANIZACJI PRO ZWIERZĘCYCH NIE MA MIEJSCA DLA ŁAJDAKÓW! NIE MA PRZYWOLENIA NA: <BANDYTERKĘ <ZŁODZIEJSTWO< <ZNĘCANIE SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI!! DEGRENGOLADZIE ETYCZNEJ MÓWIMY- STOP!!
  22. Toz Oddział Kłecko UWAGA PILNE!!! UDOSTĘPNIAJCIE LUDZIE !!! Ukradli psa w asyście niedouczonych policjantów. 05.10.2024r w miejscowości Stęszewko gmina Pobiedziska "działacze" Poznańskiej Ochrony Zwierząt z prywatnej posesji zabrali siłą psa rasy husky o imieniu Morus. Piesek ma 13,5 roku i mieszkał z opiekunami od szczeniaka. Powodem odbioru był kamień nazębny i brudna woda w jednej z misek. Nie ma w dokumentacji weterynaryjnej informacji, że dalsze pozostawienie psa u właściciela zagrażało jego zdrowiu i życiu, a tylko wtedy można psa odebrać zgodnie z art.6 ust.3 ustawy o ochronie zwierząt. Również burmistrz Pobiedzisk wydał decyzję administracyjną o natychmiastowym oddaniu psa właścicielom. Śledztwo w sprawie kradzieży psa, przez pseudo działaczy, jest w toku. Dotychczas nie wiadomo, gdzie przebywa pies ! Sprytni oszuści dzień po odebraniu psa czyli 06.10. 2024r umieścili info o zbiórce na leczenie na "Ratujemy zwierzaki.pl" na ukradzionego psa, przedstawiając go pod innym imieniem -ATOS i zaniżając wiek do 10 lat. 03.12.2024r na stronie FB Poznańskiej Ochrony Zwierząt umieścili wzruszający wpis o Morusie ( Atosie), że jest do adopcji, tylko, że nikt nie może go adoptować !!! Kochani miłośnicy zwierząt, pomyślcie co czuje ten biedny pies siłą zabrany od kochającej go rodziny, gdzie teraz jest, o czym myśli, jaką przeżywa traumę. To już stary piesek i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wróci do swojej rodziny. Wszystkie ręce na pokład, ktokolwiek wie coś na temat Morusa, prosimy o kontakt!!! numer telefonu do właścicielki pieska 510 716 633. Na zdjęciach Morus, jego domek, czyli pokój z przedsionkiem i zrzut ekranu ze strony POZ.
  23. Magazyn Ekspresu Reporterów Od ponad siedmiu miesięcy, Magdalena i Arkadiusz Kubaccy szukają swojego psa, Morusa. To prawie czternastoletni husky, który od szczeniaka mieszkał razem z nimi i ich dziećmi. Przy asyście policji, Morusa zabrali z ich domu działacze jednego ze Stowarzyszeń, którego priorytetem podobno jest dobro zwierząt... Pies, zniknął. Policyjne przeszukania miejsc, gdzie mógłby się znajdować, nie przyniosły żadnego rezultatu. Szefowa Stowarzyszenia odmawia też udzielenia odpowiedzi na najważniejsze pytanie – gdzie jest Morus? https://www.facebook.com/reel/3927948854201356
×
×
  • Create New...