Jump to content
Dogomania

bunia2010

Members
  • Posts

    223
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bunia2010

  1. Nazwa Wzajemnie Pomocni zobowiązuje - tak jak zapowiadałyśmy, rozpoczynamy cykl "kolędowania", podczas którego pokażamy Wam kilka fundacji, które naszym zdaniem robią dobrą robotę i warto je wesprzeć. Zaczynamy od Fundacja Drugie Życie Bulla - to miejsce, w którym schronienie znajdują psy, które często są demonizowane, którym przypisuje się wszystkie najgorsze cechy. Zachęcamy również do wsparcia zbiórki na kontener organizowanej przez tę fundację - link znajdziecie w komentarzu. Oglądajcie i niech się dzieje dobro ps. pod koniec materiału Magda opowiada o dwóch bardzo dziwnych pieskach https://www.facebook.com/share/v/1JYJR2DmBk/
  2. Fundacja Wzajemnie Pomocni Pomagamy tym, którzy sami nie potrafią poprosić o pomoc... Psy, koty, konie, krowy, owce, kozy, świnki, lisy, sarny, dziki, wydry, bobry, ptaki... Mamy blisko 100 psów do adopcji https://wzajemniepomocni.pl/
  3. Wojtyszki Bis . Takiej podłości jaką zrobił DIOZ, nigdy nie zrobiła w Polsce żadna inna organizacja. Bo żadna inna organizacja by nigdy nie weszła w żadne układy z osobą oskarżoną- winną dramatu/śmierci tysięcy psów. Wojtyszki - mordownia trwa: dzięki DIOZ-owi. Zamiast zamknąć mordownię, o co walczyli inni kilka lat, to DIOZ to zablokował, bo wydzierżawił biznes na psach od wieloletnich oprawców i teraz wraz z Siemińską (układ DIOZ z osobą oskarżoną o tragedię tysięcy psów- to zdrada psich ofiar, to podłość wobec psich ofiar !!) DIOZ wtłacza teraz nowe psy z Gmin do Wojtyszek- w boksy mokre od wieloletnich łez rozpaczy poprzednich psów !!! Jak to jest raj, to jak piekło wygląda ????????? Polska patologia i klakierzy, którzy by swojego piesełka w takie straszne miejsce nie dali, ale gminne psy - to psy gorszego sortu, one mają być wdzięczne za zamknięcie w betonowym boksie na resztę życia !!!!!! POLSKA PATOLOGIA - to też WY- wspierający to tragiczne szaleństwo DIOZ-u robione wyłącznie dla ich kasy. Źródło: https://www.facebook.com/photo/?fbid=6211093292292372&set=a.465974096804349
  4. I 2018: Sąd nakazał rozwiązanie stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, które "narusza przepisy ustawy o ochronie zwierząt" Mieli pomagać zwierzętom, a odbierali je właścicielom i uśmiercali bez ich zgody - twierdzi poznański sąd. Stowarzyszenie zapowiada odwołanie od wyroku. Naruszania w opinii sędzi Jolanty Ludwiczak miało charakter nagminny i celowy. Stowarzyszenie nie reagowało na wpływające do niego pisma dotyczące uchybień. I dlatego też sędzia Ludwiczak zdecydowała, iż nie ma warunków, by Pogotowie dla Zwierząt mogło zostać przywrócone do funkcjonowania zgodnie z prawem. Postępowanie, dotyczące rozwiązania organizacji mającej siedzibę w Trzciance, zostało rozpoczęte na wniosek starosty czarnkowsko-trzcianeckiego, Tadeusza Teterusa. Z opinią starosty zgodził się poznański sąd, który w lutym wydał decyzję o rozwiązaniu stowarzyszenia. Teraz "Głos Wielkopolski" ujawnia kulisy tej sprawy. Stowarzyszenie zajmowało się m.in odbieraniem właścicielom ich zwierząt, które miały być przetrzymywane w złych warunkach. Jak twierdzi poznański sąd - często bezzasadnym. - W wielu przypadkach lekarz weterynarii nie potwierdzał okoliczności zagrożenia życia i zdrowia stwierdzając, że wystarczające byłoby pouczenie właścicieli w kwestii właściwej opieki i monitorowanie sytuacji - orzekła sędzia Jolanta Ludwiczak. Zdarzało się, że stowarzyszenie w takich przypadkach nie powiadamiało odpowiednich służb oraz nie zwracało zwierząt właścicielom, mimo że było do tego zobligowane decyzją władz samorządowych. W wielu przypadkach, czworonogi były zabierane pod pretekstem badania weterynaryjnego albo szczepienia, po czym zamiast do schroniska, trafiały one w nieznane miejsca. Pogotowie dla Zwierząt nie prowadziło dokumentacji z tych interwencji, ani też nie przedstawiało dowodów na rzekome znęcanie się nad zwierzętami. Zdarzały się też przypadki, w których stowarzyszenie manipulowało nagraniami wideo, a także poddawało badaniom inne zwierzęta niż te odebrane podczas interwencji. Niektóre z nich były również uśmiercane bez zgody właścicieli. Przedstawiciele stowarzyszenia złożyli wniosek o odwołanie od wyroku, argumentując, że sąd nie wziął pod uwagę wszystkich przedstawionych dokumentów.
  5. Z 2020: Diler z Pogotowia dla Zwierząt zabiera zwierzęta. Kulisy biznesu animalsów! Diler, ekolog, aktywista prozwierzęcy i organizator interwencji u hodowców uciekał przed policją Audi A6. Animals wpadł z 546 działkami dilerskimi marihuany i trafił do aresztu, a następnie został skazany. Dilerem z policyjnego pościgu w Mszanie w 2015 r. okazał się wówczas 35-letni aktywista Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt Koty, Psy i My, Jakub Sz., który później z prawomocnym wyrokiem sądowym za handel narkotykami został działaczem Pogotowia dla Zwierząt, tego samego, które w listopadzie 2019 r. zostało zdelegalizowane przez sąd, a jego prezes, Grzegorz B. usłyszał kilka wyroków za kradzieże zwierząt szumnie nazywane interwencjami prozwierzecymi. Diler działa nadal, podobnie jak Pogotowie dla Zwierząt Jak ustalił "Świat Rolnika BIZNES" Jakub Sz. działa nieprzerwanie od lat, a w 2020 r. zaplanował kolejne interwencje, tym razem w hodowli psów rasy amerykański staffordshire terier (redakcja jest w posiadaniu nagrania rozmowy Sz. z Powiatowym Lekarzem Weterynarii z Głubczyc), wykorzystując ulubiony przez animalsów art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, tak, by wejść na hodowlę i natychmiastowo zabrać zwierzęta z pominięciem zwyczajnej drogi postępowania administracyjnego i sądowego. Ustaliliśmy też, że po zdelegalizowaniu Pogotowia dla Zwierząt i sądowym zakazie dla byłego prezesa PdZ, Grzegorza B., zajmowania funkcji kierowniczych w organizacjach prozwierzęcych, Pogotowie działa nadal, a telefony przedstawiciela stowarzyszenia w sprawach zwierząt odbiera sam recydywista Grzegorz B., pomimo sądowego zakazu (redakcja jest w posiadaniu takiego nagrania). Dziwna rozmowa aktywisty z weterynarzem – przedstawia się Markowi Szaciłło-Kosowskiemu, Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii były diler narkotykowy, który w listopadzie tego roku interwencyjnie zabrał hodowcy byka, jałówkę oraz konia i tymczasowo ulokował zwierzęta na wsi na terenie prywatnym (cała rozmowa telefoniczna w posiadaniu redakcji). W trakcie rozmowy Powiatowy Lekarz Weterynarz informuje Sz. o czynnościach podejmowanych przez urząd w ramach asysty przy interwencji na terenie domu tymczasowego dla zabranych przez Sz. zwierząt. Zaskakuje jednak finał rozmowy, kiedy Sz. mówi, że obok omawianej interwencyjnie posiadłości znajduje się hodowla amstaffów (amerykański staffordshire terier). Animals przyznaje, że nie widział tej hodowli, ale z góry rozważa jak na nią wejść, by w wyjątkowym trybie Ustawy o ochronie zwierząt (art. 7 ust. 3) natychmiastowo zabrać zwierzęta i zabezpieczyć im miejsce przechowania w Stowarzyszeniu Amstaffy Niczyje. (Agnieszka Szubert, prezes Stowarzyszenia Amstaffy Niczyje w piśmie do redakcji "Świata Rolnika BIZNES" oznajmiła, że nie ma nic wspólnego z działalnością interwencyjną Sz.). – mówi Jakub Sz. w zarejestrowanej rozmowie z Powiatowym Lekarzem Weterynarii, proponując mu wspólną interwencję i szukając sprzymierzeńca w instytucji państwowej. – Jakub Sz. zdradza kulisy swoich zamiarów odnośnie hodowli psów rasowych, które polegać mają na zarekwirowaniu hodowli, mimo, że Sz. nie ukrywa, że zna ją jedynie z okna swojego samochodu. Co ciekawe, dodatkowo powołuje się na organizację Amstaffy Niczyje, która nie prowadziła z nim jakichkolwiek ustaleń w tej sprawie, o czym poinformowała redakcję Agnieszka Szubert, prezes Stowarzyszenia Amstaffy Niczyje. Powiatowy Lekarz Weterynarii informuje aktywistę prozwierzęcego, że taki zabór wymaga uruchomienia procedury administracyjnej, na co animals odpowiada mu bez skrępowania, że za fortel może posłużyć mechanizm art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, który stanowi, że w przypadku zagrożenia życia zwierzęcia członek organizacji prozwierzęcej może zabrać zwierzęta w trybie nadzwyczajnym. Jak Jakub Sz. ustalił zagrożenie życia amstaffów na podstawie przyjazdu samochodem obok posesji hodowcy, tego weterynarzowi nie zdradził. – mówi bez zażenowania Sz. w rozmowie z powiatowym weterynarzem, potwierdzając, jak zapis prawny ustawy pozwala z wyjątkowych sytuacji zagrożenia życia zwierząt uczynić pretekst do zabierania ich, omijając procedurę uprzedniego wydawania stosownych decyzji przez organy samorządowe, a zwłaszcza omijając możliwość dania hodowcy sposobności do poprawienia warunków dobrostanu zwierząt w hodowli, jeśli zachodzi taka potrzeba. Artykuł 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt stanowi, że "W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia". – tłumaczy w rozmowie z redakcją "Świata Rolnika BIZNES" Marek Szaciłło-Kosowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Głubczycach. Główny Lekarz Weterynarii dla "Świata Rolnika BIZNES" Udało nam się skontaktować z ministrem dr Bogdanem Konopką, Głównym Lekarzem Weterynarii, który nie ukrywał zdziwienia z powodu ujawnionego przez naszą redakcję mechanizmu zabierania zwierząt wytrychem z ustawy na tzw. "na 7 i 3". – obiecuje dr Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii. Zdelegalizowane przez sąd Pogotowie dla Zwierząt działa nadal! – przedstawia się Sz. Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii, pomimo, że Pogotowie miało przestać istnieć. "Świat Rolnika BIZNES" informował wcześniej, że stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt zostało w 2019 r. zdelegalizowane za skandaliczne nadużycia w zakresie działań związanych z odbieraniem zwierząt. Do dzisiaj niewyjaśnione zostały losy kilkudziesięciu, prawdopodobnie sprzedanych zwierząt rasowych i ubitych na mięso, zwierząt gospodarskich zarekwirowanych przez Pogotowie. Sam prezes, Grzegorz B., był wielokrotnie skazywany wyrokami sądów (także prawomocnymi) za kradzieże zwierząt ("nielegalne przywłaszczenia"), a w mediach kojarzony był z biznesem budowanym na interwencjach prozwierzęcych, ze względu na rozbudowaną sieć powiązań na linii organizacja-aktywiści-przytulisko-usługi weterynaryjne, których efektem miały być okradane hodowle z drogich psów rasowych, a w przypadku nierasowych zdobywanie pieniędzy (poza rozbudowanym aparatem zbiórek w Social Media) poprzez wystawiane wielotysięczne faktury na samorząd terytorialny za opiekę nad zarekwirowanymi zwierzętami w trybie art. 7. ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt. – wspomina pani Alina, mama pani Zuzanny, której Grzegorz B. w 2008 r. przywłaszczył psy o wartości ok. 80 tys. zł. – informował w 2020 r. plus.gloswielkopolski.pl. To jedna z wielu przegranych przez Grzegorza B. spraw sądowych. Po zdelegalizowaniu Pogotowia dla Zwierząt jako stowarzyszenia rejestrowego w miejscowości związanej z organizacją oraz w gronie znajomych przestępcy Grzegorza B. powstało nowe Pogotowie dla Zwierząt, tym razem jako stowarzyszenie zwykłe, które korzysta z bazy zdelegalizowanego Pogotowia zachowując pozory ciągłości organizacyjnej. – informuje Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni Przez System i wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt. – dodaje Maria Sowińska. Grzegorz B., mając sądowy zakaz pełnienia funkcji w organizacjach prozwierzęcych, nie figuruje we władzach nowego stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, którego reprezentantem została wieloletnia znajoma Grzegorza B. i aktywistka zdelegalizowanego Pogotowia, Patrycja Dyńda. To jej numer telefonu figuruje na zrzutkach internetowych czworonogów rzekomo ratowanych przez Pogotowie dla Zwierząt. "Świat Rolnika BIZNES" zadzwonił do reprezentantki Pogotowia, telefon odebrał jednak Grzegorz B., który nie zechciał z nami rozmawiać. Później nie odbierał już telefonów od naszej redakcji. Dlaczego więc Grzegorz B. odbiera telefony Pogotowia dla Zwierząt (stowarzyszenie zwykłe) pod numerem kontaktowym do reprezentanta organizacji, skoro z powodu jego przestępczej działalności zdelegalizowano Pogotowie dla Zwierząt (stowarzyszenie rejestrowe) i zakazano mu działalności we władzach organizacji prozwierzęcych przez 5 lat? Czytaj także: Prezes Pogotowia dla Zwierząt skazany na więzienie! Tak, to właśnie oni "ratowali" najwięcej zwierząt w Polsce. Ile z nich jeszcze żyje? Pani Katarzyna czeka na przyjście Jakuba Sz. w swoim domu… Chociaż Jakub Sz., kiedyś diler, dawny współpracownik Grzegorza B., jeszcze w 2020 r. przedstawił się Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii z Głubczyc jako działacz Pogotowia dla Zwierząt, "Świat Rolnika BIZNES" ustalił, że przynajmniej od grudnia 2019 r. stowarzyszenie odcina się od swojego wieloletniego aktywisty, który podobnie jak Grzegorz B. był reklamowany jako obrońca zwierząt w stacji TVN. Co poróżniło Jakuba Sz. z Grzegorzem B.? Interesy? Nie wiadomo. Jakub Sz. nie odpowiedział na żadne z naszych pytań, zarówno dotyczących sprawy dilerskiej, kiedy skazano go za posiadanie ponad pół tysiąca działek marihuany, jak i dotyczących jego obecnej działalności prozwierzęcej oraz planowanego najścia na hodowlę amstaffów w trybie art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt. – mówi Katarzyna Sikorska-Hogiel, wieloletni hodowca psów rasowych i członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Psa i Kota. – dodaje pani Katarzyna. – puentuje kobieta. O możliwości bezpodstawnej interwencji w jej domu przeprowadzanej przez podającego się za aktywistę Pogotowia dla Zwierząt, Jakuba Sz., Katarzyna Sikorska-Hogiel poinformowała policję. "Świat Rolnika BIZNES" wysłał z kolei zapytania do urzędu miasta w Kietrzu, dotyczące ewentualnych donosów na hodowlę w Wojsławicach Opolskich. Do sprawy hodowli amstaffów wrócimy. Hodowcy o działalności Grzegorza B. i Jakuba Sz. – prozwierzęcych egzekutorów Głos w sprawie zabrał jeden z najbardziej znanych w Polsce kynologów. – mówi Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego, członka międzynarodowej World Kennel Union. O komentarz poprosiliśmy także Patrycję Szałkiewicz ze Stowarzyszenie Właścicieli Kotów i Psów Rasowych. – mówi Szałkiewicz, która jest m.in. inspektorem ds. dobrostanu zwierząt w SWKiPR. – dodaje pani Patrycja, hodowca Stowarzyszenia Pit Bull Alkatraz Poland, będącego członkiem Polskiego Porozumienia Kynologicznego, behawiorysta zwierzęcy, instruktor szkolenia psów, technik weterynarii. – twierdzi Szczepan Wójcik, hodowca, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i Fundacji Polska Ziemia. Grzegorz B. drugi raz nie odebrał od nas telefonu, zapewne speszony faktem, że zastaliśmy go pod numerem przedstawiciela stowarzyszenia zwykłego Pogotowie dla Zwierząt pomimo sądowego zakazu pełnienia podobnych funkcji. Jakub Sz. nie odpisał na nasze pytania wysłane mu drogą mailową oraz zadane bezpośrednio na numer komórkowy. Robert Wyrostkiewicz Redaktor naczelny magazynu "Świat Rolnika BIZNES"
  6. I zalegle z 2023: Twórca Pogotowia dla Zwierząt w więzieniu W końcu! Po wielu latach bezkarności, lawirowania pomiędzy kolejnymi wyrokami i doprowadzania do tragedii ludzi i ich zwierząt, prekursor pseudo-ochrony zwierząt trafił tam, gdzie jego miejsce! Obecnie spędza zasłużony odpoczynek w jednym z bardziej znanych zakładów karnych w naszym pięknym kraju. I pasuje jak nigdy powiedzenie, że lepiej późno, niż wcale. Grzegorz to idol, legenda, ikona. Idol wszystkich złodziei zwierząt w Polsce, legenda tego przestępczego procederu i ikona petbiznesu. Gdyby napisał książkę, w której szczerze opisałby ilu ludzi udało mu się zniszczyć, ilu prokuratorów wkręcić w krzywe akcje albo ile sądów oszukać- aż bym ją kupił. W sumie to ma teraz sporo czasu, może powinien to przemyśleć. Grzegorz współpracował z co drugą pseudo-organizacją w tym kraju. Nawet nie policzę ile razy próbowaliśmy wyśledzić jakiegoś skradzionego psa, a ślad po nim urywał się na tekście "przekazali go Bielawskiemu". I żeby te zwierzęta trafiały w jakieś lepsze warunki jeszcze. Ale nie. Ten cały "azyl" w Kuflewie to warunki mocno poniżej schroniskowych. Betonowe kojce inspirowane wczesnymi Radysami i dziwne konstrukcje z zardzewiałych kontenerów. Co tam jeszcze? Aha, Grzegorz przecierał szlaki dla wszystkich sobie podobnych od niemal zawsze. Pierwszy wyrok skazujący za przywłaszczenie psów to jego zasługa. Pierwsza delegalizacja stowarzyszenia za nagminne łamanie prawa- jego zasługa. Teraz w sumie też jest pierwszy. Bo przypadki bezwzględnego więzienia dla aktywistów zdarzały się, ale "tylko" za oszustwa lub posiadanie białego proszku. Za zwierzęta jeszcze nigdy. Na szczęście mamy Grzegorza, który odkrywa nieodkryte. Dzięki! Jeżeli ktoś pozostaje w konflikcie prawnym/finansowym lub czuje się pokrzywdzony przez Grzegorza Bielawskiego, Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt, Fundację Pańska Łaska lub resztę tych dziwnych tworów, to jest odpowiedni czas aby przypomnieć o sobie w prokuraturze Bo przynajmniej wiadomo gdzie gość przebywa. Nie będzie cyrku z niedostarczonymi wezwaniami czy awizowaniem kolejnych zaproszeń do złożenia wyjaśnień w roli świadka. Choć wątpię, żeby on w ogóle pamiętał gdzie upłynnił te wszystkie kradzione zwierzęta. Tak czy siak, próbować warto. Zawsze to oszczędność kilku miesięcy a i ustalanie wersji wydarzeń z innymi aktywistami chyba nie jest tak proste zza więziennych murów. I proszę się o niego nie martwić. To kawał chłopa jest. Z dwa metry ma, przynajmniej. Bardzo ułatwiało mu to wchodzenie na posesję czy do mieszkań różnych starych, biednych czy chorych ludzi. Swego czasu nawet z pracownicą Inspekcji Weterynaryjnej próbował rozwiązań siłowych, ale uszło mu to płazem- niestety. Proszę się o Grzegorza nie martwić, bo może znajdzie sobie nowych przyjaciół. Ba! Może wyjdzie i otworzy nową Fundację z nimi! W końcu polskie przepisy nie zabraniają być takim "inspektorem ds. zwierząt" komuś po odbyciu wyroku. I to jakiegokolwiek wyroku. Jeżeli ufać współpracownikom Grzegorza, to mamy od niego spokój na najbliższe 8 miesięcy. Problem w tym, że im za cholerę ufać nie można, więc na pewno wcześniej zadzieje się jakaś magia i zobaczymy go na wolności. Być może z obrączką na nodze, albo długiem na kilkadziesiąt tysięcy u anonimowego darczyńcy. Dziwi jedynie, że wszyscy próbują to przemilczeć. Gdzie te media, które przez lata promowały pospolitego kryminalistę? Albo chociaż te aktywistki, które zawsze oburzały się, gdy przestępca był nazywany przestępcą? No nie ma. Zgaduję, że zamierzają milczeć na ten temat przez ponad pół roku a później udawać, że nic się nie wydarzyło. Niech będzie. A w międzyczasie aktyw społeczny powinien pojechać do tego całego Kuflewa i zobaczyć jaki piękny burdel pod nieobecność Grzegorza został. I zestawić sobie to ze zdjęciami z różnych "interwencji" dokonywanych przez zdelegalizowane Pogotowie dla Zwierząt. Bo chodzi o dobro tych zwierząt, prawda? --- Niby świąt jeszcze nie ma, ale prezent już dostałem. Teraz czekam na następne. Chętnie zobaczę raz jeszcze dolnośląskich złodziei zwierząt w kajdanach. Nie pogardzę też sądem nad kilkoma innymi aktywistkami, które zwierząt już nawet nie widują, bo przecież muszą zajmować się mataczeniem lub lobbingiem. Opcjonalne przyjmę jakieś lepsze piwo, wysłać można o tutaj: https://buycoffee.to/czarnalistapro Przez święta nic się tutaj nie pojawi, bo mam świadomość, że te posty miłe i przyjemne nie są zwykle (ten chyba jest wyjątkiem). Ale jakby ktoś chciał pogadać to jestem w okienku messengera. A po świętach podsumujemy ten arcyciekawy rok, bo trochę się wydarzyło...
  7. Źródło: Weterynaria: Instrukcja Przetrwania / Kuba Letek Jak umierają zwierzęta w schroniskach? To nie będzie ani łatwy, ani krótki tekst. Ale dziś jest bardzo potrzebny. W ostatnich tygodniach temat schronisk dla zwierząt wrócił do centrum debaty publicznej. Media i internet pokazują obrazy z różnych miast w Polsce. Nagrania, relacje świadków, protesty, kontrole. Emocje są ogromne, a dyskusja coraz bardziej spolaryzowana. Wielu z was prosiło mnie, żebym to skomentował. Żebym zajął stanowisko. Żebym wskazał winnych albo spróbował kogoś bronić. Nie zrobię tego. Jestem zbyt daleko od tych miejsc, by oceniać je na podstawie medialnych doniesień i emocji krążących w internecie. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać ani nikogo potępiać. To nie jest moja rola. Moją rolą jako lekarza weterynarii jest mówić w imieniu tych, którzy nie mają głosu. I dlatego dzis nie będzie o “złych” ludziach, instytucjach ani procedurach. Dzis będzie o zwierzętach. I tylko o nich. O tym, co dzieje się z nimi w schronisku. I o tym, jak naprawdę wygląda ich powolne umieranie, gdy gasną poza kamerami i nagłówkami w dziesiatkach schronisk w Polsce…nie tylko tych “z pierwszych stron gazet” . Jako młody lekarz pracowałem ze zwierzętami w schronisku przez wiele lat. Nie jako obserwator z zewnątrz, ale ktoś, kto wchodził do boksów, dotykał tych zwierząt, leczył je, czasem tylko próbował ulżyć w bólu. Widziałem dokładnie, jak to wygląda, gdy zamykają się drzwi i nikt już nie patrzy. Minęło wiele, wiele lat. Zmieniły się miasta, przepisy, narracje w mediach. Jedno się nie zmieniło – los zwierząt, które tam trafiają. Dlatego proszę cię o jedno. Przeczytaj ten tekst do końca. Nie po to, by kogokolwiek osądzać, ale po to, by zrozumieć. Opowiem ci w nim, jak umierają te zwierzeta które tam zostają na zawsze. ------------------------- Zwierzę w schronisku bardzo rzadko umiera nagle. Najczęściej umiera powoli. Warstwa po warstwie. Najpierw umiera poczucie bezpieczeństwa. Potem zdolność adaptacji. Później zdrowie. Na końcu przychodzi śmierć biologiczna. Cicha. Zwykle poza kamerą, poza nagłówkami, bez świadków. Ten tekst jest o tym procesie. O tym, jak wygląda umieranie zwierzęcia, które miesiącami lub latami żyje w stanie przewlekłego stresu. ------------------------- Strach, który staje się tłem życia Dla zwierzęcia schronisko jest nagłym końcem znanego świata. Obce zapachy, hałas, kraty, brak możliwości ucieczki. To wywołuje ostrą reakcję stresową, opisaną w wielu badaniach jako silna i szybka aktywacja osi stresu. U części zwierząt ta reakcja nie wygasa. Strach przestaje być odpowiedzią na bodziec. Staje się stanem bazowym. Zwierzę funkcjonuje w ciągłej gotowości. Nie śpi głęboko. Nie odpoczywa. Nie regeneruje się. To pierwszy etap umierania. ------------------------- Wycofanie jako rezygnacja z życia Kiedy organizm nie jest w stanie dłużej utrzymywać wysokiego napięcia, pojawia się wycofanie. Zwierzę leży w kącie. Nie reaguje. Nie szuka kontaktu. Dla obserwatora wygląda na spokojne. Badania min. Beerda i Coppoli opisują ten stan jako reakcję zamrożenia. Zwierzę przestaje podejmować próby regulacji. Ogranicza aktywność do minimum, jakby oszczędzało resztki energii. To drugi etap. Umieranie emocjonalne. ------------------------- Ruch, który zastępuje sens U innych zwierząt napięcie nie gaśnie, tylko znajduje ujście w ruchu. Krążenie w kółko. Skakanie na kraty. Gryzienie metalu. To stereotypie, wielokrotnie opisywane w literaturze jako objaw długotrwałego stresu i frustracji. Każdy powtarzalny ruch to próba utrzymania się przy życiu psychicznym. Bez tego napięcie staje się nie do zniesienia. To trzeci etap. Życie sprowadzone do regulacji bólu. ------------------------- Ciało zaczyna przegrywać Przewlekły stres zawsze odbija się na ciele. Nie od razu. Najpierw po cichu. Spada odporność. Infekcje zaczynają nawracać. Choroby przewlekłe przestają się wyciszać. Rany, które w normalnych warunkach goiłyby się w kilkanascie dni, przestają się zamykać tygodniami...czasem miesiacami. Skóra nie regeneruje się prawidłowo, a stan zapalny utrzymuje sięprzez lata. Pojawiają się zmiany chorobowe, które w stabilnym środowisku rozwijałyby się latami. W warunkach przewlekłego stresu potrafią zniszczyć organizm w kilka miesięcy, a czasem w tygodnie. U kotów częściej dochodzi do zaostrzeń chorób układu moczowego. U psów pojawiają się zaburzenia przewodu pokarmowego, choroby skóry i postępujące wyniszczenie. Starsze zwierzęta i te, które trafiają do schroniska już chore, nie mają rezerw. Ich organizm funkcjonuje w stanie ciągłej mobilizacji zbyt długo. W pewnym momencie przestaje kompensować. Ciało zaczyna przegrywać. Dlatego tak często w mediach widzimy psy, które w schroniskach wyglądają na znacznie starsze i ciężej chore, niż są w rzeczywistości. Zwierzęta kilkuletnie przypominające seniorów. Psy, które w normalnych warunkach funkcjonowałyby jeszcze latami, a w schronisku w ciągu miesięcy tracą masę ciała, blask sierści, zdolność ruchu i odporność. To czwarty etap. Umieranie biologiczne. ------------------------- Utrata zdolności do więzi Jednym z najbardziej dramatycznych momentów jest utrata zdolności do relacji. Zwierzę przestaje reagować na człowieka. Przestaje wierzyć, że dotyk ma znaczenie. Przestaje wysyłać sygnały. Badania naukowe min Mornementa pokazują, że im dłuższy pobyt w schronisku, tym większe ryzyko trwałego utrwalenia lęku i wycofania. Zwierzę staje się coraz trudniejsze do adopcji. A im trudniejsze do adopcji, tym mniejsze ma szanse na wyjście. To piąty etap. Śmierć relacji. ------------------------- Samookaleczanie jako sposób przetrwania Kiedy zwierzę nie ma dokąd uciec i nad niczym nie ma już kontroli, zaczyna walczyć z własnym ciałem. Nie z agresji. Z bezsilności. Lizanie łap do krwi. Wygryzanie sierści aż do odsłoniętej skóry. Drapanie się tak długo, aż pojawiają się rany, które nigdy nie mają szansy się zagoić. To nie są „złe nawyki”. To rozpaczliwe próby przetrwania. W takim stanie ból przestaje być wrogiem. Staje się czymś znanym. Przewidywalnym. Czymś, nad czym zwierzę ma jeszcze minimalną kontrolę. W świecie, w którym wszystko inne jest chaosem, ból bywa jedyną stałą. Jedynym sygnałem, że wciąż żyje. Jedynym sposobem, by na chwilę uciszyć napięcie, którego nie da się już unieść. To szósty etap śmierci. Ból jako ostatnia forma kontroli. ------------------------- W koncu cicha śmierć Są zwierzęta, których nikt nigdy nie adoptuje. Nie dlatego, że są agresywne. Nie dlatego, że są złe. Dlatego, że są stare, chore, wycofane, zbyt ciche albo zbyt głośne. One nie umierają od razu. Umierają latami. Każdy kolejny dzień w schronisku zabiera im trochę siły. Trochę odporności. Trochę zdolności do reagowania na świat. Organizm stopniowo przestaje kompensować. Choroby, które kiedyś były kontrolowane, wymykają się spod kontroli. Infekcje nawracają. Pojawia się wyniszczenie. Aż w końcu przychodzi moment, w którym ciało mówi dość. Przychodzi koniec. Śmierć nie wygląda wtedy dramatycznie. Często jest cicha. Czasem następuje w nocy. Czasem podczas rutynowego badania. Czasem po prostu w boksie, w którym zwierzę spędziło lata. Zawsze jest samotna. Bez domu. Bezpiecznego miejsca. Bez jednej, stałej relacji z człowiekiem. Bez świata, który byłby czymś więcej niż przetrwaniem kolejnego dnia, miesiaca...roku. Tak właśnie umierają zwierzęta w schroniskach. Powoli. Po cichu. Zanim ktokolwiek zdąży nazwać po imieniu. ------------------------------- Proszę, nie pozwólmy im dalej umierać w ciszy – skoro jako naród potrafiliśmy w momentach granicznych zmieniać bieg historii i przenosić góry, to być może właśnie te dramatyczne obrazy z Bytomia, Sobolewa i innych miejsc są dziś naszym punktem zwrotnym jako spoleczenstwa, ostatnim momentem, by stanąć po stronie tych, którzy nie potrafią już wołać o pomoc. ------------------------------- Dziś możesz udostępnić ten tekst dalej. Proszę. Bo świadomość społeczna też ratuje życie.
  8. Zamknięcie Schroniska w Sobolewie - akcja przekazania psów zakończona Po zamknięciu schroniska „Happy Dog” w Sobolewie, zgodnie z wnioskiem Powiatowego Inspektoratu Weterynarii gmina Sobolew w dniach 24-25 stycznia ewidencjonowała i przekazywała 146 pozostałych w schronisku psów do schroniska w Wojtyszkach prowadzonego przez Instytut Ochrony Zwierząt Sp. z o.o.. Było to 146 psów. Wojewoda mazowiecki oczekuje w tym tygodniu wyjaśnień w sprawie sytuacji schroniska w Sobolewie od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Garwolinie, które prowadziło nad nim nadzór. Akcja przekazania zwierząt trwała nieprzerwanie od popołudnia w sobotę. Odbyła się na podstawie postanowienia Powiatowej Inspekcji Weterynarii o odbiorze psów i kotów właścicielowi schroniska. Nadzór nad procesem przekazywania zwierząt do innego schroniska miała policja i Powiatowy Inspektorat Weterynarii, trwa wypełnianie ostatnich ewidencji dotyczących stanu zdrowia przy przejęciu zwierząt i spisywanie ich numerów czipów. Kierownik delegatury w Siedlcach, na polecenie wojewody mazowieckiego była obecna przy przekazywaniu ostatnich zwierząt. Dokładny raport po zdarzeniu przekaże wojewodzie Gmina Sobolew i Powiatowy Inspektorat Weterynarii w nadchodzących dniach. — Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie w sobotę, 24 stycznia, wręczył prowadzącemu schronisko decyzję o natychmiastowym zamknięciu obiektu oraz zakazie prowadzenia schronisk dla zwierząt. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W styczniu 2026 r., z inicjatywy MSWiA oraz na wniosek wojewody mazowieckiego, uruchomiono dodatkowe, niezapowiedziane kontrole schronisk realizowane przez właściwe organy Inspekcji Weterynarii. Kontrole będą ponawiane w trosce o dobro zwierząt. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa Inspekcja Weterynarii sprawuje nadzór nad schroniskami w zakresie spełniania wymogów weterynaryjnych określonych w rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 20 stycznia 2022 r. w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt. Kontrole obejmują m.in. warunki bytowe, lokalowe, higieniczne i weterynaryjne oraz inne wymagania określone w przepisach. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt do zadań własnych gminy należy zapobieganie bezdomności zwierząt i zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom. Gmina może kontrolować schroniska w zakresie określonym w zawartej przez nią umowie z podmiotem prowadzącym schronisko.
  9. AKTUALIZACJA: Obowiązkowe szczepienie i uwolnienie ceny. Co dalej? Od kilku miesięcy intensywnie działamy w sprawie nowej ustawy o zdrowiu zwierząt. Przypomnijmy: przepisy te utrzymują obowiązek corocznych szczepień psów przeciwko wściekliźnie, jednocześnie znosząc mechanizm ceny maksymalnej tej usługi. Oznacza to przymus administracyjny bez jakiejkolwiek ochrony Waszych portfeli Ustawa została podpisana i wejdzie w życie 18 marca 2026 r. Co zrobiliśmy do tej pory jako Fundacja? • Złożyliśmy petycję do Sejmu. • Interweniowaliśmy w Senacie RP i u Prezydenta RP. • Wysłaliśmy wnioski o informacje publiczne, pytając wprost: czy nasze argumenty w ogóle poddano analizie? • Skierowaliśmy oficjalny wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zgodności tych przepisów z Konstytucją. Niestety, na żadnym z tych kluczowych etapów nie otrzymaliśmy merytorycznej odpowiedzi na podnoszone argumenty społeczne, ekonomiczne i naukowe. Argumenty siły wygrały z siłą argumentów. DLATEGO TERAZ CZAS NA WASZ GŁOS! Urzędnicy mogą zignorować jedną Fundację, ale trudniej im będzie zignorować głosy tysięcy obywateli. Udostępniamy gotową treść wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich. Każdy z Was może (i powinien!) wysłać go we własnym imieniu. RPO musi zobaczyć, że to nie jest "wymysł fundacji", ale realny problem setek tysięcy opiekunów zwierząt w Polsce. SKOPIUJ, UZUPEŁNIJ I WYŚLIJ Treść: Szanowny Panie Rzeczniku, Zwracam się z prośbą o podjęcie pilnej interwencji w sprawie przepisów dotyczących obowiązkowych szczepień psów przeciwko wściekliźnie, zawartych w ustawie z dnia 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt (Dz.U. 2025 poz. 1795). Proszę o zbadanie, czy wprowadzenie obowiązku corocznego szczepienia psa pod groźbą grzywny, przy jednoczesnym zniesieniu ceny maksymalnej za tę usługę, jest zgodne z Konstytucją RP. W mojej ocenie rozwiązanie to narusza: 1. Art. 2 Konstytucji RP –zasadę zaufania obywatela do państwa i sprawiedliwości społecznej. Państwo nakłada na obywatela obowiązek skorzystania z odpłatnej usługi, a jednocześnie całkowicie rezygnuje z jakiejkolwiek ochrony cenowej. W praktyce oznacza to przymus ponoszenia kosztów ustalanych dowolnie przez prywatne podmioty, bez możliwości odmowy wykonania obowiązku. 2. Art. 31 ust. 3 Konstytucji RP – zasadę proporcjonalności. Ustawa wymaga szczepienia psa co 12 miesięcy, mimo że aktualna wiedza naukowa, Charakterystyki Produktów Leczniczych oraz stanowiska międzynarodowych organizacji weterynaryjnych (m.in. WSAVA) potwierdzają utrzymywanie się odporności poszczepiennej przez 2–3 lata. Nakładanie corocznego obowiązku generuje nieuzasadnione koszty i naraża zwierzęta na zbędne procedury medyczne. Zwracam się również z prośbą o ocenę zasadności utrzymania sztywnej, ustawowej częstotliwości szczepień (co 12 miesięcy). Rozwiązanie to ignoruje aktualną wiedzę naukową oraz Charakterystyki Produktów Leczniczych, które potwierdzają dłuższy okres skuteczności szczepień Uprzejmie proszę o włączenie się Rzecznika Praw Obywatelskich w działania zmierzające do zmiany wskazanych przepisów. Jednocześnie popieram wniosek w tej sprawie, przekazany Rzecznikowi w dniu 27 października 2025 r. i 12 stycznia 2026 r. przez Fundację Ochrony Zwierząt Vet-Alert. Z poważaniem, [Twoje Imię i Nazwisko] Najprostszy sposób wysłania: wejdź na stronę RPO i wyślij wniosek poprzez dedykowany formularz [https://formularze.brpo.gov.pl/formularz_wniosek_ogolny] Jeżeli interesują Cię inne formy wysłania wniosku oraz chcesz prześledzić historię petycji skorzystaj z linku, który podamy w komentarzu. Co robimy dalej? • Intensyfikujemy zbieranie podpisów pod petycją. • Przekazujemy wniosek i petycję RPO podczas spotkania w biurze RPO. • Po 18 marca 2026 r., gdy ustawa wejdzie w życie i wszyscy odczujemy jej skutki, wracamy do Sejmu ze zdwojoną siłą i Waszym poparciem. Bądźcie z nami. Wyślijcie maila do RPO i udostępnijcie ten post znajomym psiarzom.
  10. Nasza petycja to nie pierwsza próba zmiany przestarzałych przepisów o szczepieniach psów przeciwko wściekliźnie! W czerwcu 2023 roku grupa senatorów: Krzysztof Kwiatkowski, Artur Dunin, Agnieszka Gorgoń-Komor, Jolanta Hibner, Michał Kamiński, Stanisław Lamczyk, Ewa Matecka, Jadwiga Rotnicka, Joanna Sekuła, Wadim Tyszkiewicz, Jerzy Wcisła oraz Barbara Zdrojewska – złożyła w Senacie projekt ustawy, który miał wydłużyć ważność obowiązkowego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie z 12 do 24 miesięcy. Projekt był prosty, logiczny i oparty na danych naukowych – producenci szczepionek potwierdzają bowiem, że odporność po szczepieniu utrzymuje się co najmniej 2–3 lata. Celem senatorów było dostosowanie prawa do rzeczywistości, ograniczenie niepotrzebnych obciążeń dla opiekunów zwierząt i poprawa bezpieczeństwa zwierząt. Niestety, ten rozsądny projekt nie został przyjęty. Prace nad nim zostały zablokowane przez Izbę Lekarsko-Weterynaryjną, która wydała negatywną opinię, określając proponowane zmiany jako „szkodliwe dla bezpieczeństwa zdrowia publicznego”. W swojej opinii Rada Zachodniopomorskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej reprezentowana przez Prezesa Marka St.Kubicę wskazała m.in., że: wścieklizna jest śmiertelną chorobą ludzi i zwierząt, zmniejszenie częstotliwości szczepień może – zdaniem Izby – prowadzić do katastrofalnych skutków epizootycznych, oraz że proponowane zmiany są „populistyczne” i „oderwane od rzeczywistości epidemiologicznej”. Co ciekawe, w tym samym dokumencie Izba zaproponowała wręcz objęcie obowiązkiem corocznych szczepień także... kotów, argumentując to „interesem społecznym”. Uważamy, że takie podejście jest niezgodne z aktualną wiedzą naukową, a powoływanie się na alarmistyczne argumenty bez danych empirycznych jedynie utrwala przestarzałe przepisy, które nie służą ani zwierzętom, ani opiekunom. Nasza Fundacja kontynuuje działania na rzecz racjonalnych i bezpiecznych przepisów – opartych na faktach, a nie interesach. W 2025 roku złożyliśmy własną petycję w tej sprawie, postulując m.in. wydłużenie okresu ważności szczepienia do 3 lat oraz uznawanie testu FAVN jako równoważnego w przypadku przeciwwskazań zdrowotnych. Stanowisko Izby Lekarsko-Weterynaryjnej z lipca 2023 roku: "Opinia Rady Zachodniopomorskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w sprawie inicjatywy ustawodawczej grupy senatorów zastąpienia w ustawie z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz. U. z 2023 r. poz. 1075) w art. 56 w ust. 2 wyrazów „12 miesięcy” wyrazami „24 miesiące”. Po zapoznaniu się z projektem ustawy zmieniającej ustawę o ochronie zwierzątoraz zwalczaniu chorób zakaźnych-Druk senacki z dnia 29 czerwca 2023r. nr 1025, Rada Zachodniopomorskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w Szczecinie wyraża negatywną opinię w przedmiocie rozwiązań zaproponowanych w projekcie dotyczących zmniejszenia częstotliwości obowiązkowych szczepień przeciwko wściekliźnie, jako szkodliwych dla bezpieczeństwa zdrowia publicznego, i wzywa do zaniechania dalszych prac nad ww. projektem ustawy, zważywszy na poniższe: 1. Wścieklizna jest śmiertelną chorobą zwierząt i ludzi; 2. Projekt ustawy zmieniającej ustawę pomija rzetelną ocenę skutków regulacji, co w ocenie własnej jest działaniem celowym , gdyż skutki wprowadzenia proponowanego przepisu prawa mogą być dla sytuacji epidemiologicznej oraz epizootycznej w Polsce katastrofalne; 3. Przy obecnym stanie wiedzy z zakresu medycyny weterynaryjnej, powszechne i systematyczne szczepienia zwierząt są jedyną metodą zapobiegania choroby, czego dowodem jest ograniczenie notowanych w Polsce przypadków po dziesięcioleciach wytężonej pracy całych pokoleń lekarzy weterynarii; 4. W ostatnich trzech latach odnotowano w Polsce lawinowo zwiększającą się liczbę przypadków wścieklizny (169 przypadków), w tym chorobę stwierdzono po raz pierwszy po wielu latach wśród psów i kotów, co należy jednoznacznie traktować w tonie alarmistycznym; 5. Omawiana inicjatywa ustawodawcza zmniejszenia częstotliwości szczepień psów stoi w jawnej sprzeczności z działaniami służb państwowych, w szczególności Inspekcji Weterynaryjnej, która w obliczu realnego zagrożenia śmiertelną chorobą zwiększyła w ostatnich dwóch latach zakres terytorialny i częstotliwość rzutów przynęty zawierającej szczepionkę doustną przeciwko wściekliźnie dla lisów wolno żyjących. Wobec powyższego działania senackie należy zdefiniować jako nieprzemyślane i kontr produktywne; 6. Przy obecnie obowiązującym obowiązku corocznego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie wyszczepialność populacji psów w Polsce definiuje się jedynie na poziomie ok. 40%, liberalizacja ww. obowiązku skutkować będzie dalszym spadkiem wskaźnika wszczepialności populacji zwierząt, co w obliczu ognisk wścieklizny stwierdzonych w Polsce w ostatnich latach, należy jednoznacznie zdefiniować jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia publicznego. Ocena skutków regulacji pomija negatywny wpływ proponowanej regulacji na wydatki finansów publicznych. W przypadku pokąsania człowieka przez nieszczepionego psa lub kota Skarb Państwa ponosi koszty obserwacji takiego psa/kota. W skali kraju są to bardzo duże koszty (co ocena skutków regulacji kompletnie pomija), zaś zmniejszenie wyszczepialności populacji zwierząt domowych spowoduje lawinowy wzrost kosztów po stronie finansów publicznych. Ewentualnie można rozważyć, jako działanie prospołeczne, ewentualną refundację/dopłatę do kosztów szczepienia psa/kota przy jednoczesnym utrzymaniu obowiązkowej częstotliwości szczepień, co z pewnością przyczyni się do zachęcenia właścicieli zwierząt do ich szczepienia; 7. Światowe Stowarzyszenie lekarzy weterynarii World Veterinary Association (WVA) w komunikacie z 26 maja 2023r. informuje o groźbie masowych ognisk wścieklizny w naszym regionie Europy w związku wojną w Ukrainie Fear of mass rabies outbreak in Europę due to war in Ukraine [link]; 8. Tożsame stanowisko na czerwcowym (2023) Zgromadzeniu Ogólnym FVE przyjęła Europejska Federacja Lekarzy Weterynarii- Federation of Veterinarians of Europę; 9. Tożsame stanowisko na majowym (2023) Wiosennym Zgromadzeniu Ogólnym przyjęła Weterynaryjna Grupa Wyszehrdzka , zrzeszająca 16 krajów Europy Środkowo- Wschodniej [link] 10. Inicjatywa zastąpienia w ustawie z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz. U. z 2023 r. poz. 1075) w art. 56 w ust. 2 wyrazów „12 miesięcy” wyrazami „24 miesiące”, pozostaje w oderwaniu od faktycznej sytuacji epizootycznej w Polsce oraz w sąsiednich krajach, popartej naukowymi dowodami. Opiniowana inicjatywa ustawodawcza oparta jest na fałszywych i populistycznych przesłankach, które należy zdefiniować jako wyraz oportunistycznego podejścia do kwestii bezpieczeństwa zdrowia publicznego; 11. Rada Zachodniopomorskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w Szczecinie pragnie wskazać, iż z punktu widzenia interesu społecznego cenniejszą inicjatywą Senatu byłaby inicjatywa ustawodawcza objęcia kotów w Polsce obowiązkiem corocznego szczepienia przeciwko wściekliźnie, co nota bene w związku z ostatnimi przypadkami wścieklizny było przedmiotem rozstrzygnięć w rozporządzeniach Wojewody w województwie mazowieckim 12. Kraje wysokorozwinięte np. USA rekomendują coroczne szczepienia zwierząt przeciwko wściekliźnie, niezależnie od deklaracji producentów dotyczących skutecznego poziomu przeciwciał - por. wytyczne CDC- Centers for Disease Control and Prevention [link]." Co ciekawe, w opinii Izby nie znajdziemy ani słowa o wpływie nadmiernej immunizacji na zdrowie psów, ani o stanowisku WSAVA, która jasno stwierdza, że jeśli na rynku dostępne są szczepionki o 3-letnim DOI, przepisy powinny zostać do tego dostosowane. Jak sądzicie: to przypadkowe pominięcie – czy może celowe przeoczenie? Link do artykułu i dokumentów źródłowych podamy w komentarzu. A petycję można podpisać tutaj: https://vet-alert.org/petycje-vet-alert/petycja-szczepienie-przeciwko-wsciekliznie/
  11. PILNA ZBIÓRKA – 12 CHARTÓW WHIPPETÓW URATOWANYCH Tej nocy wydarzyło się coś, czego długo nie zapomnimy… W środku nocy przyjechało do nas 16 chartów whippetów odebranych interwencyjnie. Akcję przeprowadził powiat wspólnie z gminą – bo sytuacja była tak dramatyczna, że nie można było dłużej czekać. Stan psów jest tragiczny. Naprawdę tragiczny. 4 psiaki zostały przekazane pod opiekę Stowarzyszenia Chartów 12 psów jest obecnie pod naszą opieką To, co zobaczyliśmy, łamie serce… Liczne rany na ciałach – otwarte, stare, nieleczone Skrajne wychudzenie – kości przebijające się pod skórą Brak sił – psy ledwo stoją na łapach, trzęsą się, przewracają Stan zaniedbania nie do opisania Smród… którego nie da się opisać słowami – zapach rozkładu, brudu i bólu To nie są psy, które „miały gorzej”. To są psy, które były systematycznie wyniszczane. Dziś są już bezpieczne. Ale bez Waszej pomocy nie damy rady. NA CO POTRZEBA PIENIĘDZY? Każdy z tych psów wymaga natychmiastowej i długotrwałej pomocy weterynaryjnej: pilne wizyty u weterynarzy leczenie ran, antybiotyki, leki przeciwbólowe badania krwi, USG, diagnostyka odrobaczenia, szczepienia specjalistyczna karma dla skrajnie wychudzonych psów podkłady, legowiska, środki higieniczne transporty do klinik Koszty będą ogromne. Już teraz wiemy, że to tysiące złotych. PROSIMY O POMOC Każda złotówka ma znaczenie Każde udostępnienie ratuje życie Każda wpłata to realna pomoc dla tych psów One przeszły piekło, którego żadne zwierzę nie powinno doświadczyć. Teraz my jesteśmy ich jedyną szansą. https://www.facebook.com/profile.php?id=61571683580670
  12. KOALICJA NA RZECZ WALKI Z BEZDOMNOŚCIĄ ZWIERZĄT Sytuacja psów i kotów w Polsce jest dramatyczna, przyczynia się do tego m.in.: Rosnąca bezdomność i rosnące koszty gmin (ponad 300 MILIONÓW ROCZNIE!); Brak systemowych rozwiązań w postaci obowiązkowej kastracji zwierząt niehodowlanych i obowiązkowego czipowania; Brak wsparcia finansowego dla samorządów, które zamiast zapobiegać bezdomności zwierząt, 96% środków (według raportu NIK) przeznaczają na leczenie skutków czyli usługi hycla i upychanie zwierząt w schroniskach. W Polsce na 2478 gmin przypada 227 schronisk dla zwierząt z czego tylko ok. 150 schronisk zajmuje się psami i kotami, pozostałe przyjmują wyłącznie psy. Śmiertelność psów w schroniskach wynosi 10%, natomiast kotów ponad 20%, co oznacza, że co 4 kot w nich umiera. Koalicja na Rzecz Walki z Bezdomnością Zwierząt od lat działa na rzecz wprowadzenia zmian systemowych w Polsce takich, które w sposób humanitarny, a jednocześnie skuteczny ograniczą do minimum zjawisko bezdomności psów i kotów w Polsce. Naszym głównym postulatem jest ustawowe wprowadzenie obowiązkowej kastracji zwierząt nie hodowlanych, a także obowiązkowego czipowania psów i kotów. Warto nadmienić, że w 38 krajach Europy czipowanie psów jest obowiązkowe. Niestety Polska należy do niechlubnych sześciu krajów, która tego obowiązku nie wprowadziła. Dodatkową działalnością Koalicji jest prowadzenie szkoleń dla samorządów, organizacji oraz wolontariuszy z zakresu zapobiegania bezdomności oraz prawidłowej konstrukcji corocznie opracowywanych przez gminy Programów Opieki Nad Zwierzętami i Zapobiegania Bezdomności. Materiały te są dostępne dla każdego tutaj >> Najwyższy czas, abyśmy wspólnie te proste rozwiązania wprowadzili w życie. kastrujemy bezdomność Tylko kastracja zwierząt, które mają swoich opiekunów sprawia, że nie rodzi się ich niechciane potomstwo, które trafia do schronisk, umiera przywiązane do drzewa lub ginie pod kołami samochodów. Tylko idąca w parze z tym edukacja i rozwiązania systemowe mogą realnie zmienić sytuację bezdomnych zwierząt, a docelowo zlikwidować problem bezdomności. Program KASTRUJEMY BEZDOMNOŚĆ może w ciągu 3 lat zmniejszyć liczbę bezdomnych zwierząt w Polsce nawet o 50%! Ale sami sobie nie poradzimy. Pomóż nam w tym. Wesprzyj finansowo lub zaangażuj się! Co wspierasz? 1. bezpłatna kastracja i czipowanie psów i kotów właścicielskich 2. kastracja kotów wolnożyjących 3. startery kastracyjne dla najbiedniejszych gmin 4. bezpłatny pakiet merytoryczny dla gmin 5. bezpłatny pakiet prawny dla gmin (wzorcowe umowy, uchwały, program opieki nad zwierzętami) 6. bezpłatny pakiet edukacyjny dla mieszkańców (informator, plakaty) 7. obowiązkowa i jednolita procedura PIERWSZE 24H obowiązująca podmioty odławiające zwierzęta
  13. Pomagamy tym, którzy sami nie potrafią poprosić o pomoc... Psy, koty, konie, krowy, owce, kozy, świnki, lisy, sarny, dziki, wydry, bobry, ptaki... Mamy blisko 100 psów do adopcji - https://wzajemniepomocni.pl/ Fundacja Wzajemnie Pomocni to miejsce, które zupełnie po cichu wprowadza nową jakość w świecie organizacji prozwierzęcych. Założyły ją dwie skromne siostry – lekarki weterynarii Małgorzata i Izabella Szmurło – które zamiast inwestować w marketing i medialny rozgłos od początku postawiły wyłącznie na solidną, codzienną pracę ze zwierzętami. Spokojne podejście, wieloletnie doświadczenie kliniczne i konsekwencja w działaniu sprawiły, że fundacja bardzo szybko zdobyła ogromne zaufanie opiekunów, wolontariuszy i darczyńców, a to zaufanie wystarczyło, by od pierwszych dni zyskiwać na popularności. Fundacja działa w Błędowie pod Pomiechówkiem, prowadząc jednocześnie przychodnię weterynaryjną, przytulisko dla psów i kotów oraz ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt, którym zapewnia leczenie, opiekę i powrót do natury, kiedy tylko jest to możliwe. To właśnie połączenie wysokich kompetencji medycznych, realnej pracy „w terenie” i pokornej, niemal niemedialnej postawy założycielek sprawia, że Fundacja Wzajemnie Pomocni stała się dla wielu osób synonimem rzetelności i odpowiedzialności w działaniu na rzecz zwierząt.
  14. Mieszkańcy Dolnego Śląska mierzą się z zimą. Wrocławskie schronisko zwraca jednak uwagę na swoich podopiecznych, których silne mrozy dotykają jeszcze mocniej, dlatego pracownicy proszą mieszkańców o pomoc. Jeżeli nie jesteśmy w stanie adoptować psa lub kota, możemy pomóc w inny sposób.
  15. Doda 16.1.26 Rozmowa z prezydentem Bytomia i rozliczenie kierowniczki Schroniska w Bytomiu.
  16. KARMA DLA OPIEKUNÓW KOTÓW WOLNO ŻYJĄCYCH W dniach: – 23.01 (piątek), – 24.01 (sobota), – 12.02 (czwartek) – 14.02 (sobota) od godz. 8.00 do 16.00 w naszym schronisku będzie wydawana karma dla Społecznych Opiekunów Kotów Wolno Żyjących za okres styczeń-marzec (3 miesiące). Informujemy, że są to jedyne terminy w których można odebrać karmę za ten okres. Karma będzie wydawana w bocznym wejściu (po prawej stronie od wejścia głównego i od salki edukacyjnej). Przypominamy, że przy wydawaniu karmy, Społeczny Opiekun zobowiązany jest do okazania oryginału Karty Szczecińskiego Opiekuna Kotów Wolno Żyjących. Dopuszcza się wydawanie karmy osobom upoważnionym jedynie za okazaniem pisemnego upoważnienia zweryfikowanego przez Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Szczecin. Zapraszamy pod adres: ul. Zwierzęcy Zakątek 1. FB: https://www.facebook.com/schroniskodlabezdomnychzwierzatszczecin
  17. Schronisko XXI wieku. Bez bud i słomy, za to z poszanowaniem dobrostanu zwierząt. Chcemy Wam pokazać, że nadzieja istnieje i że może być lepiej. Takie miejsca powstają dzięki zaangażowaniu wielu osób: polityków, samorządowców, działaczy, a przede wszystkim mieszkańców, którzy jasno pokazują, jakich standardów oczekują. Dziękujemy za to, że nasze zwierzęta są bezpieczne i otoczone opieką. Czy to oznacza, że spoczywamy na laurach? Absolutnie nie. Każdego dnia staramy się być lepsi, bo nie chcemy żyć z poczuciem, że zawiedliśmy tych najbardziej bezbronnych. Z wdzięcznością myślimy o wszystkich, którym los zwierząt nie jest obojętny. Rolka: opiekunka Iza i Asia https://www.facebook.com/reel/858812553707134
  18. Są jedną z największych w Polsce organizacji zajmujących się pomocą zwierzętom, a popularność zdobyli m.in. dzięki kontrowersyjnym internetowym relacjom z prowadzonych przez siebie akcji. Czy działacze Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt rzeczywiście zawsze działają w interesie bezbronnych czworonogów? Na prośbę widzów postanowiliśmy zadać te trudne pytania szefom DIOZ-u
  19. Klaudia Lewandowska wraz z Dodą odwiedziła schronisko w Bytomiu, która z prezydentem miasta rozmawiała o kontrowersjach wokół placówki. W materiale poruszamy sprawę odwołania kierownika, odpowiedzialności miasta oraz konkretnych dalszych działań dotyczących przyszłości schroniska i losu zwierząt. Znajdziecie również nagrania zza bramy schroniska, które pokazują warunki w jakich przetrzymywane są psy! TYLKO U NAS EKSKLUZYWNE NAGRANIA! Każdy przedsiębiorca, który ma gdzieś dobro zwierząt, podchodzi do przetargu. Bezdomność zwierząt jest ogromnym biznesem - powiedziała w programie "Debata Gozdyry" piosenkarka Dorota "Doda" Rabczewska. Piosenkarka zaapelowała też do rządzących o zmianę przepisów w tym zakresie. Wcześniej nagłośniła sprawę dramatycznej kondycji zwierząt w bytomskim schronisku. Cały tekst: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2... 00:00 Wprowadzenie 00:55 Sonda 01:04 Patologia w schroniskach m.in. w Bytomiu 05:00 Polowania i myśliwi 07:00 Bezdomność zwierząt jest biznesem? 12:00 Miasto przejmuje schronisko w Bytomiu 17:20 Przekręty i "biznes" w schroniskach 25:55 Interwencje Dody 27:10 Pismo MSWiA 28:50 Warunki w niektórych schroniskach 30:00 Apel do premiera 31:23 Kontrole zapowiedziane przez MSWiA 32:20 Protest w Sobolewie 35:15 Apel do polityków 37:07 Reakcja radnego z Bytomia na aferę w schronisku 45:00 Podziękowania radnego dla Dody Przemówienie Dody w sejmie na komisji ws. ochrony praw zwierząt. https://fb.watch/ELCKQ9FJyl/
  20. Beata Ślusarek - Academy of Light ze śmierci się nie żartuje! Wiecie, co jest najbardziej wstrząsające? Że to właśnie osoba latami tak łatwo oskarżana o „toksyczność” musiała stanąć w Sejmie i przypomnieć o fundamentach człowieczeństwa. Nie tylko w Sejmie ale w klatkach w mrozie z wolontariuszami ... realnie pomagając... Empatia to nie są ładne hasła na sztandarach. Piękne posty wzbudzające współczucie.. Ona zaczyna się tam, gdzie robi się niewygodnie. Tam gdzie jest błoto, zimno i brudno. Tam, gdzie trzeba zatrzymać system, który zarabia na krzywdzie zwierząt i ludzi. Bo największym ch@mstwem jest czerpanie zysku z cierpienia i szyderczy śmiech nad ofiarą. Gdy ludzie u władzy gubią serce, ich decyzje stają się zimne jak mechanizm maszyny. Wtedy życie najsłabszych przestaje mieć znaczenie. I nagle ktoś taki jak Doda .. szufladkowany, oceniany, wyśmiewany .. pokazuje więcej odwagi niż całe komisje razem wzięte. Jej krzyk: „Nie śmiejcie się ze śmierci!” to akt rozpaczy, ale i wielkiej siły. To głos w imieniu tych, którzy krzyczeć nie mogą: dzieci, zwierząt, chorych i zapomnianych. Można jej nie lubić. Ale jeśli nie widzisz w tym geście serca, to problem nie leży w niej. To my jako społeczeństwo znieczuliliśmy się na ból. Nie dajmy sobie wmówić, że to „gra pod publikę”. To głos, który był nam wszystkim potwornie potrzebny. Zbyt łatwo przychodzi nam ośmieszanie tych, którzy działają. Może robimy to po to, by zagłuszyć własne wyrzuty sumienia? Nie pozwólmy, by cynizm wygrał z wrażliwością. Bo tam, gdzie kończy się szacunek do życia, kończy się nasze człowieczeństwo. Pani Doda ... czapki z głów Piszę to, bo śledzę Wasze działania w schroniskach z ostatnich dni. Płaczę razem z Wami, gdy łamie Wam się głos nad skrzywdzonym stworzeniem. Beata Film z iTV sejm https://www.facebook.com/reel/1187522440255790
  21. Na szczęście nie przeszło (z https://www.facebook.com/VetAlert/): WYROK NSA z 16 stycznia 2026 r. – przełom w sprawie charytatywnej opieki weterynaryjnej w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny jednoznacznie stwierdził, że Wojewódzki Sąd Administracyjny nie rozpoznał istoty sprawy dotyczącej praw obywateli, organizacji społecznych i zwierząt. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. W ustnym uzasadnieniu usłyszeliśmy jasno: poprzedni Sąd nie rozpoznał ISTOTY SPRAWY. Nie usłyszeliśmy jeszcze „TAK” dla charytatywnej weterynarii, ale usłyszeliśmy głośne i jednoznaczne „NIE” dla ignorowania praw obywatela i organizacji społecznej przez sąd niższej instancji. Naczelny Sąd Administracyjny nie prowadzi postępowania dowodowego, jednak kontrolując poprawność wydawanych orzeczeń, bez żadnych wątpliwości uznał, że wyrok WSA jest wadliwy i nie może się ostać w obrocie prawnym. W tych okolicznościach jest to dla nas najkorzystniejsze możliwe rozstrzygnięcie na tym etapie. Jednak ponowne wyznaczenie terminu w WSA to około pół roku, następnie ewentualna kasacja to kolejne 2–3 lata. Czy ta sprawa naprawdę musi trwać dekadę? Czy system prawny może być aż tak obojętny na los zwierząt i ludzi, których nie stać na komercyjne leczenie? Droga do tego wyroku zostanie z nami na długo. 4:30. Dzwoni budzik. Telefon świeci powiadomieniem Alertu RCB: „Uwaga! Silny wiatr i intensywne opady śniegu. Unikaj podróży”. Patrzymy na siebie. Unikać podróży? Dzisiaj? Nie ma takiej opcji. Dziś ważą się losy nie tylko naszej Fundacji, ale tysięcy zwierząt, którym pomagamy. 5:45. Jesteśmy już w autobusie na dworzec. 6:00. Ruszamy w drogę. Za oknem biała ściana, warunki fatalne. Pociąg walczy ze śnieżycą, a opóźnienie rośnie z minuty na minutę. Ponad 500 km w nerwach – czy zdążymy, czy dojedziemy, czy to wszystko ma sens. Dopiero po 15:00 meldujemy się w Warszawie. Brniemy przez zaspy i chlapę do hotelu, byle tylko zrzucić bagaże i… ruszamy dalej. Czeka na nas sojusznik. Spotykamy się z przedstawicielami Stowarzyszenia ProFuturis z Wrocławia, które wsparło nas w sądzie jako strona społeczna. To była długa noc. Rozmowy do późnych godzin o tym, co boli najbardziej: o niesprawiedliwości, o walce z systemem, o tym, jak zwykły obywatel może — i musi — bronić się przed dyskryminacją. Kładziemy się spać po północy, pełni emocji i nadziei. NSA to zderzenie dwóch światów. Już od progu uderza przepych: marmury, szklane schody, wszechobecna stal nierdzewna. W powietrzu czuć powagę instytucji i ciężar systemu. Mimowolnie zadajemy sobie pytanie: czy w takiej przestrzeni łatwo dostrzec sytuację ludzi ubogich i zwierząt, których opiekunów nie stać na komercyjne leczenie? To nie jest zarzut wobec konkretnych osób, lecz refleksja nad dystansem, jaki często dzieli system od realnych problemów obywateli. Na sali rozpraw. Atmosfera gęsta. Sąd dopuszcza udział strony społecznej – Stowarzyszenia ProFuturis. Na widowni około 20 studentów prawa z wykładowcą. Sąd wyraża zgodę na nagrywanie rozprawy – obecność kamer miała realny wpływ na tonowanie emocji podczas rozprawy. Nasz adwokat – adw. dr Maciej Kiełbowski – oraz Rzecznik Praw Obywatelskich punktują błędy poprzedniego wyroku. Z drugiej strony – pełnomocnik Izby Lekarsko-Weterynaryjnej. Padają te same, bolesne tezy: że Fundacja stanowi „zagrożenie” dla tysięcy komercyjnych gabinetów weterynaryjnych (padła liczba ok. 7200). Słyszymy zapowiedź „sumiennego” wykreślania podmiotów bez działalności gospodarczej — mimo że przez ostatnie trzy lata nie wykreślono nikogo poza nami. Użyto również manipulacji, twierdząc, że nasza petycja o doprecyzowanie prawa jest dowodem na to, że sami uznajemy swoją działalność za nielegalną. Głos społeczny. Największe poruszenie wywołało wystąpienie Prezesa Stowarzyszenia ProFuturis, Pana Andrzeja Stępkowskiego, który powiedział wprost, że jest porażony postawą Izby, dla której kluczowym argumentem pozostaje interes ekonomiczny środowiska, a los zwierząt i ubogich opiekunów schodzi na daleki plan. Sąd reagował nerwowo na wątki dotyczące „biednych ludzi”. Przewodnicząca próbowała odebrać głos społecznikowi – wydaje się, że tylko obecność kamer powstrzymała Sąd przed uciszeniem niewygodnej prawdy. My, za radą mecenasa, milczeliśmy – emocje zostawiliśmy w sobie. Finał. NSA uchylił wyrok WSA, wskazując, że sąd niższej instancji nie odniósł się do zarzutów obrony i RPO, nie zbadał istoty sprawy i ograniczył się do powierzchownego zaakceptowania decyzji organów. Sprawa wraca do WSA w Warszawie, ale wraca z jasnym sygnałem: obywatela i organizacji społecznej nie wolno zbywać milczeniem. Ta sprawa nie dotyczy wyłącznie naszej Fundacji. Dotyczy prawa obywateli do pomocy, prawa zwierząt do leczenia oraz granic władzy korporacyjnej nad działalnością społeczną. Dziękujemy Rzecznikowi Praw Obywatelskich, adw. dr Maciejowi Kiełbowskiemu z kancelarii Wardyński i Wspólnicy oraz Stowarzyszeniu ProFuturis z Wrocławia. I dziękujemy WAM – za każde dobre słowo, które grzało nas w tej zimnej drodze do stolicy. Wkrótce opublikujemy relację filmową z rozprawy, a w OKO.press pojawi się artykuł poświęcony charytatywnej opiece weterynaryjnej w Polsce. Dziękujemy także za wsparcie finansowe, dzięki któremu możemy dalej walczyć: https://zrzutka.pl/hwxere
×
×
  • Create New...