Byłam u psiaków w Sylwestra, mimo strzelaniny dobrze zniosły nockę, a tego bidaka dokarmiam. Są postępy, nie szczeka już na mnie, karmię go podając jedzonko z ręki, podjada, nie gryzie, ale nieufny bardzo. Muszę przyznać, że nie był teraz już tak głodny, chyba od dziada też coś dostał. I rzeczywiście nie śpi już na ziemi, chodzi gdzieś do komórki, nie widzę niestety jak to wygląda. Poobserwuję, z jedzonkiem będę łazić. Jeśli to była tylko jednorazowa akcja w wydaniu dziada właściciela to będę interweniować! Jezzbel dziękuje, że poczytałaś o bidzie, fajnie, że udało się poratować tego parkingowego psiaka. Ja ociepliłam budę Miśka, drugiego bałuciarza;) bezpańskiego, kołdrą starą, puchową od mej babci:) Teraz wiem, że nie marznie. A BUDRYSKA witam:). Dla wszystkich najlepsze życzenia i samej pomyślności w 2011, oby podopieczni nas nie potrzebowali, ech...