-
Posts
342 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by monica_26
-
Dodzwoniłam się i sprawa wyglada tak, że Dziadzio jest na terenie schroniska, pytałam czy na kwarantannie, ale powiedziała , że nie. Wytłumaczyłam, że mamy dla psa miejsce, hotelik, ale Pani powiedziała mi, że warunkiem odebrania psa jest wylącznie umowa adopcyjna z schroniskiem, sprawdzenie warunków bytowych, inaczej nie ma możliwości odebrania psa.
-
Żadne tłumaczenia, że chciałyśmy pomóc nie docierają, nasza jest wina i koniec. Dopóki nie interesowałyśmy się nim, to miał spokój i było ok - nie ważne, że zimno, że beton - pies miał dobrze:cool3: no po prostu istny raj. Nie mam zamiaru wdawać się już w jakiekolwiek konwersacje z tą kobietą. Rano zadzwonię do Schroniska i upewnię się czy pies tam jest, napisze jutro.
-
Dodzwoniłam się do tej kobiety która przyjeżdza do dwóch pozostałych psów, i która twierdzi, że Dziadziem też się zajmowała. Zwyzywała mnie, krzyczała, że naszą winą jest to, że pies został zabrany do Schroniska, bo rozdmuchałyśmy sprawę. Żadne tłumaczenia do niej nie docierają, żąda wręcz od nas, że mamy psa odstawić z powrotem na miejsce. Kiedyś mówiła, że ma nawet książeczkę psa i szczepienia, więc kiedy zapytałam ją czy może jechać do schroniska skoro tak dobrze opiekuje się psem i nic mu nie brakuje, oczywiście wykrzyczała mi, że nie pojedzie, bo wlaścicielem psa jest ten mężczyzna z domu. Błędne koło, już nic z tego nie rozumiem. Raz mianuje się właścicielem psa, po chwili zaprzecza, i żąda telefonów z informacjami, co się dzieje z psem, ale nie ma zamiaru w żaden sposób pomóc. Przy czym twierdzi, że pies miał dobrze, nie obyło się nawet bez przekleństwa.
-
[quote name='gabek']Ja jestem z Katowic i mogę podjechać do schroniska do chorzowa nawet jutro tylko ze kończę prace dopiero o 17.30 takze w schronisku bylabym o 18 i nie wiem czy o tej godzinie się czegoś dowiem :([/QUOTE] Ja jutro rano będę dzwonić do schroniska i zobaczymy czy na 100% psiak tam jest, bo najpierw kobieta w schronisku twierdziła, że żaden pies nie został przywieziony z Dąbrowy, natomiast hycel podał mi numer ew. psa i twierdzi, że odstwił Dziadzia do schroniska. Podejrzewam, że nie chcialo się tej pani dokladnie sprawdzić i na odczepnego powiedziała mi, że takiego psa nie przywieziono.Może wyślesz mi swój numer na PW i ja odezwałabym sie jutro, bo bedziemy dokładniej wiedziały na czym stoimy, bo faktycznie o 18 to troszkę póżno, jak ja dzwoniłam za drugim razem to pani już focha miała, że o tej godzinie potrzebuję jakichkolwiek informacji. Gdybys podała mi swój tel to byłybyśmy w kontakcie.
-
[quote name='Avilia']O jezusie... Dziewczyny jeżeli potrzeba podjechać do schronu w Chorzowie to ja "zmotoryzowana" jestem.Możemy się umówić w któryś dzień,zapakować się do auta i podjechać.Tylko będziemy musiały się jakoś na paliwo złożyć,bo to ok.40km w obie strony.Myślę,że 15zł starczy.Jak pojedziemy we 3 to po 5zł i będziemy w Chorzowie.[/QUOTE] Jestem na tak, oczywiście, nie wiem jak AgusiaP. trzeba go ratować, próbować i musimy działać szybko. Próbuję się cały czas dodzwonić do P. Marioli ale nie odbiera, zobaczymy co ona powie. Jutro od 9 ma byc osoba zajmująca się tą całą "rejestracją" psów więc z rana będę dzwonić, zobaczymy co mi powiedzą.
-
[quote name='nombre']Trzeba koniecznie sprawdzic miejsca gdzie chodzil dziadek,pobliskie krzaki w ktorych sie chowal, czy czasem cos mu sie nie stalo i nie lezy gdzies schowanym. Jak nie bylo go ta dlugo, to trzeba bylo juz sie rozejrzec za nim po okolicy:( zle to wyglada, zlapac go raczej nikt nie zlapal,jedynie mogl go samochod potracic albo kto mogl go wlasnie otruc, albo poprostu nie wytrzymal zimna:(((. Tyle czasu trwala ta cala"akcja" ze oby faktycznienie bylo tak ze biedaczek nie doczekal sie cieplego schronienia[/QUOTE] Jedyne miejsce które znam, gdzie pies chodził to to za garażami, gdzie przy ostatnim łapaniu uciekł. Ja się wtedy za ten garaż przecisłam, ale tam same krzaki, teren duży, ciężko tam chodzić. Innego miejsca psa nie znam. Będę próbowała jeszcze dodzwonić się do tej kobiety, może ona coś wie.
-
Zadzwoniłam do Schroniska w Sosnowcu, i Dabrowa nie podlega pod nie, a W Chorzowie w ostatnich dniach nie bylo psa z Dąbrowy, ostatni przywieziony pies był 20. 10 ale raczej to nie jest Dziadzio bo z opisu który mi Pani przeczytała to był ok. 7 letni pies i mniejszy, pytałam czy nie utykający na łapę, ale to nie było napisane.
-
Dziadzio zaginął, ktoś go zabrał lub odszedł po prostu za TM, nie pisałam wcześniej bo chciałam się upewnić przez kilka dni czy faktycznie psa nie ma, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania. Nie ma go od 4-5 dni. Na początku myślałam, że nie mogę na niego trafić, ale po 2 dniach stwierdziłam, że to niemożliwe, przecież zawsze był w tym samym miejscu. Pytałam sąsiadkę, czy nie wie gdzie jest pies, ale ona też nic nie wiedziała. Nie wiem co się stało. Czyżby został przez kogoś złapany, mam takie podejrzenia, gdyż kocyki na których leżał, miski tez zniknęły. Nigdy nie zdarzało się, żebym nie widziała psa przed tak długi okres.
-
Felka, byc może żle zrozumiałam to co napisałaś, bo sama wiem, że pieniądze leżą bezużyteczne jak na tą chwilę i bylam poddenerwowana, zrezygnowana już przez całą tą sprawę. Z uskładanych pieniędzy nie jest tknięta nawet 1 złotóweczka;), jedzenie psu kupuję z własnych pieniędzy, nie są to jakieś duże sumy, więc nie ma problemu - puszka dużo nie kosztuje, mieszam mu z makaronem, lub z chlebem, żeby było więcej, suchą karme też mu podsypuję bo kupiłam specjalnie dla niego. A i z obiadu też czasami coś zostaje. Zwrotu Ci nie zrobiłam, bo czekałam, aż napiszesz czy chcesz pieniądze z powrotem.. Skoro się nie wycofujesz to super, nie chce nieporozumień, ani kłótni z nikim tutaj. Mam nadzieję, że to ostatnie takie starcie na wątku;) Ale miałam dzisiaj sen, sniło mi się, że Wąsala leży na łózku, w pieleszach, kołami do góry i morda mu się cieszy:evil_lol: Za dużo myślę o tym panu;)
-
[quote name='wtatara']my też dzisiaj łapiemy sunię- pierwsze podejście[/QUOTE] Oby się udało, bo nasz to uparty i nie chce współpracować;) Aniu, a ja się już martwiłam, że nic nie piszesz, ale Ci się przytrafiło z tym samochodem, niedobre wiadomości. Rozmawiałam z P. Anetą, ale jeszcze nic nie wiadomo, powiedziała, że zadzwoni jak już bedzie coś wiedzieć. Podobno było jeszcze jedno zgłoszenie w sprawie Wąsali, od jakiejś kobiety która tutaj na osiedle przyjeżdza do swojej teściowej i dokarmia tez psiaka.
-
Na tą wycieraczkę pod daszkiem ma położony styropian, 2 kocyki, żeby było cieplej, a ten sobie na chodniku leży, chyba nie lubi jak jest miękko:roll: Próbowałam się skontaktować z Anią, pisałam do niej na PW, i sms-a jeszcze wczoraj, ale nic mi nie odpisała, nie odezwała się. Chyba mamy problem z transportem.