-
Posts
342 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by monica_26
-
Dotarłam w końcu do domu, nie miałam dostępu do netu,ale wróciłam do cywilizacji. Bardzo wszystkim dziękuję za pomoc, plakat jest naprawdę super, oby tylko były rezultaty, miałyśmy z AGą wyruszyć jutro do ULI ale nie mamy jak, a raczej czym, a ja nie mogę tak bezczynnie usiedzieć. AgusiaP wymyśl coś....:roll: Nie dzwoniłam dzisiaj do Ciebie, bo stwierdziłam, że dam Ci spokój bo dzisiaj każdy zalatany po cmentarzach. Co mam zmienić w pierwszym poście?
-
ULA dobrze, że wszystko napisalaś, że hycel powiadomiony tak jak uzgodniłyśmy i że zgodził się przyjechać. Ja muszę uciekać, jestem pod telefonem cały czas, jak tylko czas mi pozwoli to podjadę do ULI. Ja piknę na zawał chyba:placz: malawaszka- dziekuję bardzo, że rozejrzysz się za tym uciekinierem naszym. AgusiaP - gdyby cos się działo puść proszę chociaż syg. lub smsa oddzwonię.
-
Dziewczyny bardzo złe wiadomości z wczoraj. Póznym wieczorem Bari uciekł od ULKA12. Dzwoniła ULA, że zdążyła zobaczyć tylko tyłek psiaka wyskakującego przez ogrodzenie. Bari uwolnił się z klatki, przedostał się przez drzwi od garażu i dał nogę. ULA za nim pojechała i biegał raz w jedna stronę, raz w drugą, nie oddalał się za bardzo to są informacje z wczoraj ok godz 23. Próbowałam się dodzwonić do ULI ale narazie nie odbiera.
-
Biedak pewnie ze stresu i braku jedzenia na razie nic nie wydala, bo przecież w Schronie też nie chciał jeść. Dobrze, że nie będzie miał dodatkowego stresu z wyjsciem do weterynarza. Niech sprawdzi od razu pyszczek, bo może tam coś się dzieje. Jeżeli ktoś ma numer do Renaty5 to podeślijcie mi, bo chce zadzwonić w sprawie domu.
-
AgusiaP - nie znalazłam tam na watku numeru do Renaty5, przejrzałam go na szybko, ale numer mi się w oczy nie rzucił. A ty pisałaś z nią o Dziadku, czy o jakimś innym psiaku? Olga7- nie podpadłaś, wręcz przeciwnie :) propozycja bardzo miła;) To może niech zostanie BARI, bo wybór coś ciężko idzie. Mam nadzieję, że jutro uda mi się podjechać do ULI12, bo mamy jeszcze groby do odwiedzenie w Krakowie, w zupełnie innym kierunku, popołudniu jeszcze gości, ale zrobimy co się da, aby do Bariego dotrzeć. Może ULA12 zajrzy do nas niedługo i napisze jak minęła kolejna noc.
-
AgusiaP a masz numer tel do Renaty5, bo ja jutro mogłabym do niej zadzwonić. ULA12 czy psiak coś zjadł dzisiaj? Coś się dzieje z tą raną?, dobrze było by gdyby wet przyjechał, bo jego strasznie trzeba pilnować, chwilę nieuwagi może wykorzystać. ULA12 niech weterynarz zajrzy mu do pyszczka, bo tez nie wiadomo co tam się dzieje. A co do imienia,to zdecydujmy szybko, żeby ULA mogła już jakoś do niego się zwracać. Ja kiedyś wołałam do niego "no chodż" tak bezimiennie i za mną szedł i nawet ogonem zamerdać potrafił, mam nadzieję, że potrzeba czasu i się trochę odblokuje. Olga7 - ale dałaś propozycję, nie śmiem przyjmować;)
-
Napisalam do Arktyki w sprawie domku. Tym pyszczkiem też musimy się zająć, bo skoro tam czuć rope, to nie wiadomo co tam się dzieje. Kołnierz to kolejny stres, nie wiem co lepsze, może przemycie mordki? ale nie wiem czym... napiszcie jak macie jakiś pomysł. Ja proponuję: Baks, Bari, Badi i coś na inną literę: Gordon
-
Dzwoniłam do Schroniska, kierowniczka powiedziała, że Dziadzio dostał antybiotyk na 48 godz. i żeby nie podawać mu żadnego innego antybiotyku, bo przedobrzymy jak to określiła. Ale oni nie zapisują nazwy w karcie, i tylko lekarz wie jaki to był antybiotyk. Rozmawiałam już z ULKA12, noc spokojna,Dziadzio sam z klatki wyszedł rano, sam póżniej też wszedł. Dzisiaj czuł się już pewniej. Z raną narazie nic się nie dzieje, ale psiak zaczyna się nią interesować. Na razie tylko się napił, jedzenia nie tknął. Gdyby coś się złego zaczęło dziać to ULA12 będzie informować, w razie czego lekarz również jest.
-
[quote name='nombre']Biedny, martwie sie ta kastracja, dostal jakies antybiotyki i srdki przeciwbolowe? Jdyne pocieszenie to to ze nie bedzie juz marzl na tym dworze. Jak go nazwiemy?najlepiej niech zadecyduja dzieczyny ktore tyle dla niego robia[/QUOTE] Właśnie my nie miałysmy pomysłu, jak jechalyśmy jak go nazwać...
-
Już jestem. w Schronisku wzięłam psiaka na siebie, standardowa umowa adopcyjna, z tym że wytłumaczyłyśmy kierowniczce jak sprawa wygląda i nie było żadnych problemów z odbiorem Dziadzi. Koszty odbiory psinki 50 zl. Kierowniczka mówiła, że myśleli, że pies jest po wypadku, bo nie chciał chodzić, jak się położył tak leżał, nie miał apetytu, jadł tylko troszkę. Został w schronisku zaszczepiony a dzisiaj miał niestety kastracje o godz. 11. My byłyśmy po niego ok 15, jeszcze był trochę osowiały, śpiący, nie było żadnych problemów z wsadzeniem go do auta, calą droge był grzeczniutki i miziany prze AgusieP. Jest tak wystraszony, że aż sztywnieje, żal patrzeć jaki jest biedny. Teraz jest już bezpieczny, odizolowany od psów które mieszkają u ULKA12, w osobnym pomieszczeniu, jak narazie w klatce. Dzwoniła ULKA12 i mówiła, że Dziadzio z klatki wyszedł, pochodził sobie, ale oczywiście podchodził pod drzwi z zamiarem ucieczki, kiedy założyła mu smycz, od razu się kładzie się na ziemi i się nie rusza, więc mogą być problemy z wyprowadzaniem psa Smycz go bardzo przeraża. Dziewczyny on jest taki biedny, że do tej pory mam przed oczami te smutne oczy:placz:
-
[quote name='ilon_n']Dziewczyny, zaglądam do Dziadzia i jedno co mogę zasugerować, to wyciąganie Go ze schronu w czasie kwarantanny podając się za Jego właściciela .. ta kobieta-niby-właścicielka mówiła że ma Jego książeczkę, więc niech ją Wam da. Powiedzcie jej, że jedziecie po psa do Chorzowa, ale potrzebny jest jakikolwiek dowód posiadania psa (czytaj: książeczka). Jak nie uda się wyciąganie psa w czasie kwarantanny (co byłoby raczej dziwne w przypadku podawania się za właściciela, bo tu przepis 2 tygodni nie działa), to drugie podejście będzie możliwe po 2 tygodniach od momentu umieszczenia Go w schronisku czyli po upłynięciu kwarantanny na zasadzie zwyczajnej adopcji. No ale trzeba w ogóle dowiedzieć się czy dziadzio jednak tam jest ??!![/QUOTE] Z tą kobietą nie dojdziemy do porozumienia, sama nie chce pomóc, a wymaga i nawet rozkazuje mi co mam zrobić z psem! Mówiłam jej wczoraj o tej książeczce, że gdyby pojechała do schroniska to byłoby łatwiej go stamtąd wyciągnąć, ale ona twierdzi, że pies znalazł się tam przez nas i my teraz mamy go wyciągnąć i ją nie interesuje w jaki sposób