-
Posts
984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nina_q
-
Goldenku jak wizyta? Bedzie domek? Jaka rodzinka?
-
Kudłaty, lagodny 4roletni Bruno- nie radzi sobie w schrn HELP
nina_q replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Fajny filmi Szosti. Dzieki. Co słychać u przystojniaczka? Agamika masz jakies wiesci?? -
Kudłaty, lagodny 4roletni Bruno- nie radzi sobie w schrn HELP
nina_q replied to agamika's topic in Już w nowym domu
dzieki ze jesteście :) Najgorsze co moze byc to jak pies traci nadzieje a na to nie mozemy pozwolic tym slicznym, mądrym ślepką. A moze jakiś DTna razie poszukac? -
Kudłaty, lagodny 4roletni Bruno- nie radzi sobie w schrn HELP
nina_q replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Piekny pieseczek i takie mądre ślepka. Że też musi tak cierpieć. Hopsaj do góry. Pozrozsyłam troche w wolnej chwilce -
hmmm przyjechałam do domu i mam wrazenie ze Oskarek ma bledsza skóre :roll: wiec albo antybiotyk tak szybko zaczął działać (od pon 2 x dziennie), albo...tak bardzo chce zeby zadziałał, że już to widze? dalej sie niestety drapie :-( Goldenku ten ogrom pieniazków od Ciebie dotarł dzis na konto. Dla mnie to kupa forsy 200zł. Bardzo Ci dziekuje :loveu: Oskarek jeszcze bardziej :loveu::loveu::loveu:
-
[quote name='agnieszka24']Ciągle myślę o Oskarku i wciąż marzę, że już niedługo wróci do zdrowia..[/QUOTE] Też mi się marzy żeby wreszcie przestać wpychać w niego te lekarstwa i ciągle czymś kropić, wcierać albo kąpać. Od tych zabiegów mam już wypalone dłonie. Boraks żarł skórę, wrotycz barwi i pali bo na spirytusie i z octem, amitraza jeszcze nie wiem, ale będę nie długo wiedziała... A co dopiero Oskar by powiedział :-( Magdalenko, dzieci maja zakaz zbliżania się do Oskarka. Kubuś stosuje się do niego, Maja niestety nie, ale już jest na tyle duża ze zaczyna raczki myc, zwłaszcza ze po takim głaskaniu śmierdzą ;) Muszę pomyśleć nad ubrankiem dla malucha, bo łysawy a lada dzień pewnie śnieg spadnie. A musi mieć zwłaszcza na przednie łapki i brzuszek
-
Oskarka nie opuszcza łobuzerski humor. Apetyt też niczego sobie, tylko obraził sie na mnie bo zapakowałam antybiotyk w kiełbaske i nie smakowało mu ;) Dostaje bieda tyle lekarstw ze juz nieufnie bierze cokolwiek z reki. Przekupstwo przestaje powoli działać na cwaniaczka. Niestety maluch strasznie się drapie i nawet nie ma jak mu ulżyc. Troche wczoraj po tej amitrazie swiąd zelżał ale dziś od nowa :-( No i indianin w dodatku łysiejący. Masa białej siersci na podłodze i dosłownie w kępkach się wala. Bakteriologia ma byc w piatek a mykologia w następnym tygodniu. CHyba wolałabym zeby cos wyszło bo przynajmniej byloby wiadomo jak leczyc. Mamuska moja kochana dzis biegala z badaniami i po aptekach, bo wbrew pozorom dostanie Augmentinu 375 graniczy z cudem. :loveu: (dawka dla dzieci w tabletce rzadko przepisywana przez lekarzy). A teraz śmierdzielek śpi na fotelu, łypiąc jednym okiem co ja robie. :) Dalej zapach amitrazy jest bardzo silny, kolejna noc przy otwartym oknie sie zapowiada ;)
-
[quote name='agnieszka24']Biedny mały Oskareczek :( Cóż ci psiaku dolega...[/QUOTE] Nie wiem co to jest ale kryje się swietnie. Dzisiaj poprosiłam mame zeby podjechała i zaniosła zeskrobine, bo wszystkie laboratoria weterynaryjne-mikrobiologiczne sa otwarte w "przystępnych" godzinach czyli od 8-15. Jeszcze jedno nie chcialo w ogole przyjac zeskrobiny (na ul. Brodowicza), bo nie rozdzielona. I takim sposobem skórka Oskarka będzie badana na Uniwersytecie Jagiellonskim ;) Madziu a Ty Freyci gdzie badałaś i ile płaciłaś? Mnie powiedzieli 35 za bakteriologie i 50 za mykologie. Sporo..zwłaszcza myko. Mam tylko nadzieje ze nie wymyśla ze nie da sie rozdzielic itp Jak się mieszka na wsi to jednak kontakt ze światem jest utrudniony ;)
-
[quote name='_Goldenek2']Madziu, skrzynkę oczyściłam. Ale proszę nie przesadzaj. Na zdrowie dla Oskarka. Tylko popatrz .... te warszawianki nie są takie złe ;). I tego się trzymajmy :):):)[/QUOTE] Nigdy nie mowiłam ze są złe, a wrecz przeciwnie. Znam kilka osób z Warszawy i cudowni ludzie. A Ty do nich się tez zaliczasz. I nie przesadzam ;)
-
Goldenku kochany ja Ci sie nie wypłace. Bardzo dziekujemy :loveu:
-
w zeskrobinie nie ma zywych nużenców, ale zeby stwierdzic to z cala pewnoscia, to trzeba miec 3 krotny wynik negatywny, ale wydaje mi sie ze nuzyca jest i wraca. Dzis u weta Oskarek wyciaganego mial kleszcza i tam gdzie przytrzymala skóre, zrobiła sie ranka. [B] Magdalenko[/B] Drapie sie strasznie, ale jeszcze nie jest na etapie ocierania sie o co popadnie. Ja łagodze mu swedzenie juz od paru dni tym pudrem teraz bedzie do gojenia słuzył. Mam nadzieje ze pomoze tak jak ostatnio. [B]xxx 52[/B] Na razie wetka chce poszukac wsrod grzybów i bakterii czy coś wyjdzie. W następnej kolejnosci testy alergiczne. Na razie Oskarek je RC Hepatil mieszany z Delicate łosoś z ziemniakami, wiec tak naprawde jedzenie nie uczulajace. A co do alergenów zew. to tylko testy to wykaza a to dopiero po przeleczeniu antybiotykiem. Na razie wtarłam w niego amitraze. Jedzie strasznie az głowa boli, ale z sypialni nie da sie wygonic, wiec chyba śpimy dzis przy otwartym oknie Takie wiadomosci wykanczaja strasznie, nawet dzieci padły w drodze powrotnej w samochodzie, juz nie mowiac o Oskarku...
-
Czarna rozpacz.....:placz::placz::placz: Tyle co wrocilismy od weta. 1,5 h w gabinecie zanim zapoznała sie z karta zdrowia Oskara. Niestety nie jest dobrze, powtórka z Freyki. Skora zaczyna pekac pod dotykiem :-( Dostał wetomectin w zastrzyku, augmentin na 3 tyg, beta-gluken na wzmocnienie, amitraze do pryskania. Do tego mamy zeskrobine zawiesc na posiew na bakterie i grzyba. Chyba sie zapłacze dzis. Juz mam przed oczami widok Oskarka w takim stanie jak Freyka :placz::placz::placz::placz::placz: Jedyna pociecha ze wyniki krwi nie sa tragiczne. Podwyzszony ALT i ASPT i stan zapalny :-( Prosze o pomoc. Nie dam rady sama. Dzis za wizyte 95 zapłaciłam, 100 za leki a jeszcze mam posiew zrobic.
-
Sliczny jest, ja napatrzeć sie nie moge na niego :) Dlaczego wykluczacie rodziny z dziećmi? Ja sama mam 6 i 2 lata i wystarczy dzieci nauczyć ze nie wolno dokuczać pieskowi, bo jest chory. Moj Oskar wprost przepada za nimi a tez kupka schorowanego psiska. ;)
-
Dzieki dziewczyny :) W poniedzialek tam pojade, moze ktos wreszcie znajdzie sposob na to dziadostwo bo ja juz nie wiem co robic... Goldenku zawsze mozna liczyc na Ciebie, dzieki ze jestes i wspierasz w kazdym klopocie :loveu:
-
[quote name='agaga21']jedyne co mi do głowy przychodzi to szukać pomocy u innego weta... biedny oskarek :( a może magdalenka mogła by podpytac obecnych opiekunów freyki, co by proponowali dla oskarka, jaką kurację?[/QUOTE] Właśnie Magdalenka podpytała i dlatego cały czas pisze o tym Neem. Freycia jest wlaśnie kąpana w tym. I to nawet nie do końca w tym co link podałam (proszek) tylko w naparze z liści. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze nie mozna "ostrego" leczenia zastosowac u Oskarka bo miał uszkodzone organy wew i to by go zabiło. Przy zupełnie zdrowym psie wet zastosowałby antybiotyk, iwermektyne i jeszcze cos tam, ale ta mieszanka Oskarka by wyniszczyła. [B]Magdalenko[/B] dziś siedze w domku na d... i czekam na Twego ślubnego :) Madzia bije sie strasznie z myślami. Może nie jestem domem idealnym ale staram się dać Oskarkowi tyle ile moge opieki. Mama przyjeżdza do mnie, specjalnie po to zeby Oskar nie był sam (juz nie do dzieci tylko do psa ;)) i jak zostaje sam to na 3-4 h. Tylko jestem zupełnie bezradna w leczeniu. Juz próbuje co się tylko da :( Czekam tez az przyslą te kapsułki z Neem i chce powalczyć ile moge. Weta musze zmienic bo ten rozłozył rece a bez wsparcia ze strony medycyny sama obawiam sie ze nie dam rady. Próbowałam dostać się do dermatologa - psiego oczywiscie - ale cholernie trudno jest. Jest na drugim końcu KrK a przez to ze miasto jest baaardzo rozkopane, nie moge tam dotrzec w godzinach jej przyjęć. Spróbuje poszukać jeszcze innego. Jakby ktoś z Krakowa znał to prosze dac znac. I tak z dowcipów dnia codziennego: rano budze się nieprzytomna ze ścierpnietymi nogami i zastanawiam się co jest nie tak, przecież leżę na wznak. Patrze a tu leży na nich Oskar. Podnoszę głowę wyzej i widze ze na Oskarze leżą dzieci. Mało tego, na córci leży jeszcze kot :) Czyli zostalam przygnieciona przez piramide tak gdzies 55 kg ;)
-
Byliśmy dziś u weta. Jest kiepsko a nawet gorzej. Nuzyca rozpedza sie na iwermektynie, lekarz stwierdził ze nie widzi alternatywnego sposobu leczenia Oskara. Gorzej bo trzeba przestać mu ja podawac bo inaczej "rozwali" mu wątrobę, która i tak jest mocno nadszarpnięta. Jak opisałam co Freyci było, to stwierdził ze oba psiaki maja "defekty" genetyczne a nużyca jest tylko ich objawem. Generalnie spasował a ja nie wiem co mam robic :( Oskar bardzo sie drapie i boje się ze powtorzy sie historia Freyki. Czy ktoś ma jakieś rady, pomysły albo coś???
-
[quote name='andzia69'] powiem ci...ze Oskar nie wygląda wcale tak źle:p - źle to wyglądała Freyka...[/QUOTE] Zgadzam się z Tobą... ja staram się nie dopuścić do tego zeby Oskar tak wyglądał. Freycia miała nawrót nużycy który ją tak załatwił. Prościej jest leczyć nużyce niż jej powikłania...
-
skupiliśmy sie na niszczycielskich zapędach Oskarka, a tak naprawdę najbardziej potrzebna jest pomoc na leczenie łobuza. Medycyna konwencjonalna zawiodła, kąpiele w boraksie zawiodły, wrotycz działa tylko chwilowo. ZAkupiłam i czekam na przesyłkę Neem-kapsułki ale podobno najlepsze efekty przynosi kąpiel w nim. Cena niestety nie osiągalna dla mnie [URL]http://cgi.ebay.pl/Neemsamen-gemahlen-250-gr-Niemsamen-Neem-Niem-/320458267530?pt=LH_DefaultDomain_77&hash=item4a9ccd1b8a[/URL] bo tego trzeba na jedna kuracje ok 1,5 kg. Sam koszt przesyłki jest zabójczy, dlatego prosze o pomoc. Chce spróbować wszystkiego co się da, bo psina się męczy. Popatrzcie jakie ma biedne łapeczki. Znowu czerwone, gorące i wypada tonami sierść. Zdjęcia nie oddaja rzeczywistego widoku, ale nuzyca wraca i nic na nią nie działa :placz: [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/1050/dsc02750o.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/1605/dsc02751f.jpg[/IMG] [IMG]http://img100.imageshack.us/i/dsc02754t.jpg/[/IMG][IMG]http://img100.imageshack.us/i/dsc02754t.jpg/[/IMG][IMG]http://img100.imageshack.us/img100/4571/dsc02754t.jpg[/IMG] [IMG]http://img177.imageshack.us/img177/1446/dsc02764c.jpg[/IMG] Oskar i ja prosimy o pomoc!
-
Andzia będę wdzięczna za każdą pomoc, bo ja już nie daje rady sama.... Najgorsze ze on wszystko robi pod nasza nieobecność wiec nawet nie ma jak go skarcić bo i tak nie będzie wiedział za co. Pokazuje mu co zrobił, ale on daje nogę i tyla
-
Troche inaczej wyobrażałam sobie Oskarka u nas. Mam ogrodzony dom i myślałam ze będzie luzem biegał sobie. Niestety czas zweryfikował moje wizje. Nie ma psa który nic nie niszczy ale Oskarek "przerósł" mnie. Wykopane i zgryzione drzewa, odkopane fundamenty, podrapany samochód. Nie wspominam nawet o kwiatkach, butach, miskach i innych rzeczach które sa mniej istotne na tle powyższych rzeczy. Próbowałam Oskarka wziasc na łańcuch, ale to jest Chudini. Jest w stanie zniknąć z niego nawet nie wiadomo kiedy. DO tego - nie wiem jak - znika przychodząc przez bramę. Mnie samej ciężko uwierzyć ze sobie ja podnosi i umyka pod nią. W końcu to nie maleństwo, tylko całkiem spory 16 kg piesek. Codziennie są jakieś straty....Wszystko pod nasza nieobecność. Jak jesteśmy w domu, to generalnie jest kochany piesek. Moze klatka kennelowa rozwiązałaby ten problem ale jakoś nie mogę się przełamać. Psychicznie męczy mnie to ze wzięłam go na 6 m łańcuch a co dopiero ze zamknę go w klatce.... Zostawiam mu codziennie butelkę PET z jedzonkiem, kostkę do gryzienia, piłki ze skóry z wkładem, piłki gumowe i masę innych rzeczy a on i tak ucieka i kopie :( MAse wydaje na gadżety żeby się nimi zajął, ale to szybki piesek i w oka mgnieniu rozprawia się ze wszystkim. Moze behawiorysta rozwiązałby ten problem, ale nie mam funduszy na niego. Wszystko idzie na leczenie. CAły czas "jedzie" na iwermektynie i witaminach oraz innych specyfikach. Niestety konwencjonalne leczenie nużycy u Oskara nie przynosi efektów :( Teraz zamówiłam w kapsułkach Neem z Indii - bo tam było taniej niz u nas- ale to obawiam się ze tylko wspomaga leczenie od środka a tak naprawde przydaloby sie tez kąpać go w tych ziołach a to juz ogromny koszt. Jestem bezradna :placz: Doszło do tego ze poświęcam więcej czasu psu niż własnym dzieciom. Już nie wspomne ze jest powodem kłótni, bo to mój piesek a samochód męża...
-
Kochana kobitka z Ciebie :)
-
Niestety sama w potrzebie jestem, ale biedoctwo hoopsaj do gory
-
Dzieki Madziu. My to sobie tak odsyłamy w te i z powrotem pieniazki ;)