-
Posts
984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nina_q
-
Fajnie ze jeden pieseczek już znalazł domek :multi: Moj bazarek poszedl kiepsko - tylko 50 zł od Bozenki P - Azizy, ale myślę nad następnym. Trzeba koniecznie jeszcze troche uzbierac na mamusie i pozostale szczeniaczki. W weekend bedzie wiecej czasu to postaram sie cos stworzyc ;) Aguś bede mogla Twoje konto podawac tak jak wczesniej? Szkoda czasu na tułaczki pieniązków po pośrednich kontach ;) A może już ktoś ma ochot na np Frytkownice?? ;)
-
My po kolejnej wizycie u weta. :-( Tak jak przypuszczałam, leczenie w toku. Kolejne zastrzyki z Morbicylu i we wtorek na kontrole. Kiedy spytałam o dalsze leczenie i rokowania usłyszałam ze nawet do miesiąca leczenie antybiotykami :crazyeye: oczywiście reperowanie wątroby na bank :-( + wapno i jeszcze coś na wzmocnienie, zeby biedaczysko sie nie posypał do reszty. Dzis nas potraktowano ulgowo, "tylko" 60 zł. Ale rozterki jakie weterynarz zasiał - bezcenne. Sama nie wiem co robic, jak leczyć. :placz: Dzis spedzilam u weta w poczekalni 1 h :angryy: a potem prawie druga w gabinecie. Jedyny fajny pozytyw ze w poczekalni Oskarek poznal starszego kolege i przebawili sie cały czas :razz: tak sie rozszaleli ze o mało nie roznieśli poczekalni. Oskarek nie jest malenki ale jak poszedl w szał zabawy z goldenkiem, to sie działo. Z panem goldenka ratowalismy co sie da i co stanelo im na drodze. Psie tornado przetoczylo sie przez lecznice :evil_lol::lol: Oskarek dzis czul się już zdecydowanie lepiej bo na powitanie "pokazał" nam zjedzona przez siebie 1,5 m morele - najpiekniejsze drzewko jakie mielismy :angryy: zrobilabym zdjecie i wrzuciła, gdyby nie to ze strasznie nam sie do weta spieszylo. Paskudnik straszny, ale widac ze odzywa.
-
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
nina_q replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
Ja tez dziś chodziłam po Dywizjonu, przy okazji wizyty u weta, ale niestety nie widziałam śladu Chanel. Schodziliśmy z Oskarem całe osiedle wzdłuż i wszerz :-( pozagladaliśmy pod różne krzaczki, ale niestety nic. Przy najbliższej okazji też poszukam tylko już na działkach.:roll: Trzymam kciuki za Chanel -
Beatko dziękuje :loveu: Tak strasznie mi łyso, a zarazem jestem bardzo Ci wdzięczna. Hmmm a może coś potrzeba? Jakąś biżuterie albo coś?? Chciałabym Ci się jakoś odwdzięczyć
-
On z tych wiecznie nienajedzonych, wiec byloby chyba naprawde fatalnie gdyby nie jadł. Aż boje się dzis do weta jechac, co powie :( Ale nie licze na wiadomosci w stylu cudem wyleczony czy juz widzimy koniec leczenia. skóra bledsza ale daleko jej do wyglądu idealnego. No nic grunt to nie wpadać w panike
-
Dziś ostatni zastrzyk i jedziemy jutro do weta. Oskarkowi troszkę zbladły łapki, nie przypomina już Indianina, ale to jeszcze nie to :/ Zobaczymy co powie wet. Dalej snuje się po domku i tylko patrzy co tu zjeść ;)
-
Hmmm chyba Oskarkowi troszke skórka zbladła. Aczkolwiek już raz mi sie tez zdawalo ze zbladła, wiec za wczenie sie nie ciesze. Jeszcze tylko 3 zastrzyki zostały. Jest mocno osłabiony, ale pobawił się troche ze mna w podgryzanie i targanie. Pogonił za piłeczką. Apetyt mimo wszystko mu dopisuje :cool3: wiec nie jest tak bardzo zle. Snuja sie z Kubusiem razem po dom. Jedno chore i drugie chore, ale w tej niedoli jakos sie polaczyli. Kubus na łóżeczku leży a Oskarek na dywaniku pod łóżkiem. Ciężko :-(
-
Oskarek nie czuje się najlepiej. Stracił animusz i zapał do rozrabiania. Duzo poleguje. Widać ze ten antybiotyk go "rozłożył" :(
-
Oskarek jest czlonkiem rodziny, dlatego stajemy na glowie, zeby zebrał sie do kupy ;) chociaz nie powiem ze czasami bym go powiesiła za te uszyska, bo talent do rozrabiania ma ogromny :) Reguje na "synuś chodz na spacerek" :) bo z rozpedu zaczełam mu synkowac i tak juz zostało ;)
-
[B]Madziu[/B] ciesze się ze Frycia ma się lepiej. Czyli Neem zdziałało cuda i w sumie lekkie leczenie antybiotyczne :) Dlatego tak chciałam spróbować z Oskarkiem. [B]xxxx52 [/B]bylabym wdzieczna gdyby udalo ci sie kupić Neem i wysłać z Polski, bo z Niemiec chyba koszt wysyłki jest zabójczy. Juz pisze pw :) Nie wyladowalismy z Kubusiem na ostrym dyżurze ale pojedziemy do lekarza, bo jak jest goraczka, to nie za dobrze.
-
No i mam bonanze. Kubuś ma gorączke :placz: pewnie skończy sie ostrym dyzurem. Oskar tez "dobity" antybiotykami, nie ma siły broic Ogólna panika
-
[quote name='taks'][B]nina_q [/B]gdybys miała czas i ochotę zrobić bazarek to mogę Ci podać w poniedziałek trochę obroży. Sama nie dam rady teraz wystawić bo szycie na bazarek kubrakowy pochłania mi cały wolny czas. [/QUOTE] Taks mam ten sam problem - brak czasu :( Oskar chory, dziecko chore, ale jak paoii zechce zrobic to suuuper :) jakby chciała dolaczyc do obroży np ciuszki dzieciece to moja szafa stoi przed nia otworem ;)
-
[B]Magdalenko[/B] u nas Oskarek jest szybciej dagnozowany dzieki historii Freyci i dlatego jego stan nie jest taki tragiczny. Te zastrzyki z Molbicylu tez sa bolesne ale zapamietam Tirsan, jakby nie zadziałało powyższe. Tez chciałabym spróbowac Neem, bo moze to by pomogło, ale cena i dostepnosc jest ogromnym problemem :-( [B]Goldenku [/B]Twoja pomoc jest nieopisanie wielka. ZAwsze jestes, wesprzesz rada a i ostatni zastrzyk finansowy bardzo nam pomógł, bo diagnostyka i leczenie łobuza jest bardzo kosztowne. [B]Fioneczko[/B] zaraz zapoznam sie z linkiem i ozonowaniem, moze faktycznie wspomogłoby to leczenie bakterii. Na razie podaje mu kapsułki Neem które działąją od środka bakteriobójczo, antygrzybicznie, oczyszczajaco i wzmacniajaco. Tyle ze podajemy na razie krótko a jak wiadomo zioła zaczynaja działą dopiero po dłuzszym stosowaniu. [B]Agus[/B] coś te szczeniaczki od Was strasznie pechowe. Ta bezradnosc jest zabijajaca. Dzieki ze jestescie bo samej ciezko
-
Kurcze kiedy to psisko stanie na łapki? Brak mi już sił czasami. Wczesniej przez 3 m-ce co tydzien na zastrzyki z Iwomecu, teraz tez prawie co tydzien tylko z innym dziadostwem jezdzimy. Pakuje do samochodu psa, dzieci i przebijamy sie na drugi koniec Krk. Zmeczenie ekstremalne a tak naprawde efekty marne :( Fioneczko nie strasz mnie nawet ze bedzie wracac
-
Mam antybiogram. Wrażliwość na bacytracyna, erytromycyna, gentamycyna, klindamycyna, amoksyklaw, moksyfloksacyna, neomycyna. Bodaj ze augmentin jest z gr. amoksyklawu , ale moge sie mylic. Zastanawia mnie dlaczego nie zadziałał na tego gronkowca? Pamiętam o terminach ;)
-
Fioneczko Waszą historię czytałam już na etapie leczenia Freyki. Ale jeszcze raz przegladne jak tylko złapę oddech. Dziekuje ze wpadłaś do nas. Czuje się po prostu fatalnie, bo tak naprawde nie wiem co robić. Tak jak pisałaś "leczenie" świądu i alergii = podawanie sterydu, a to rozkreci gronkowca i nużyce. Czyli tak naprawde cokolwiek bedzie miał podane to w jednym pomoze w innym zaszkodzi :( Hydroksyzyny mam podawac poł łyzeczki. Jeszcze nie dawałam więc nie wiem czy działa. Zaczełam mu podawac Neem w kapsułkach, moze coś zadziała od srodka
-
jestem "mądrzejsza" o historie Freyci i przestawiłam Oskara na łososia z ziemniakami, więc jedzonko niealergizujące. Wcześniej dostawał RC hapatil więc też wyselekcjonowana karma. Z reszta wetka stwierdziła ze jezeli to jest alergia to raczej zewnetrzna tj trawa, kot..... sama nie wiem. Teraz jak jest chłodniej Oskar woli siedziec w domu wiec kontakt z trawa ma nie za wielki. Jakiś koszmar. Boje się zeby Oskar nie podzielił losu Freyci :-(
-
Witam wszystkich. Wiem ze czekacie na wiadomości od nas, ale juz któryś raz zabieram sie do pisania i coś mi przerywa :roll: Generalnie kolorowo jest u nas. Kubus chory, z wypryskami na twarzy i rączkach wiec puki nie gorączkuje staram się nie wpadać w panikę ale przy wielkim katarze jest maruda i płaczek. :-( A teraz o moim drugim synusiu. Byliśmy u weta. No i nie jest ciekawie, tak jak mi sie wydawało. Augmentin nie zadziałał :( Skóra czerwona, rozpalona. Zmieniono mu antybiotyk na mocniejszy - Morbocyl (poprawcie jak przekręciłam). MAm mu dawać codziennie zastrzyk. Poza tym zeby powstrzymac drapanie i tworzenie się ranek ma dostac Hydroksizynum. DAlej wcieramy amitraze. DAjemy witaminy, omegany, osłony itp itd.:placz: Wetka nic sama z siebie nie powie, tylko trzeba jej zadawac pytanie za pytaniem. I tak od słowa do słowa powiedziała ze albo wyjatkowo oporny gronkowiec, albo mamy dodatkowo alergie skórna. Za 6 dni do kontroli i zobaczymy co dalej. Na pewno bedzie powtórka posiewu i chce zeby zrobic Oskarkowi testy alergiczne. Ale jak usłyszałam cene to mi się słabo zrobiło - od 450 zł :crazyeye::placz: Wizyta z lekami 95 zł - nie najtańszy wet, ale może wreszcie jakiś krok w przód w diagnozie. Sama nie wiem co mam robic, myśleć, bezradność okropna :-(
-
A może maleństwo w tajemnicy zjadlo coś co nie powinno tj guzik, kamyk, kość??? U mnie Oskar jak zje trawe to tak reaguje. Swoja droga sunie trzeba szybciutko wysterylizowac i moze udaloby mi sie znalezc dt ale tylko na czas po sterylce, wiec to tez zadne rozwiazanie. Niestety moj bazarek kiepsko idzie :( Za wiele nie pomoge finansowo.
-
Jolu dziekuje za namiar, przyda się. Tyla dzieci, psów, kotów.... ;) Jesteś skarbnicą wiedzy :)
-
[quote name='xxxx52']nina-mam zapytanie czy Oskar przebywa w domu caly dzien ,w cieple?czy zachowujesz maksymalnie sterylnosci nie tylko poslanka? mam nadzieje ,ze nie spi w budzie na slomie?[/QUOTE] Już pisałam nie raz, ale odpowiem kolejny ;) Oskarek śpi w domu, w sypialni na fotelu lub dywaniku. Jest pieskiem domowym, ale pod naszą nieobecność jest na polku, stąd ta buda, słoma, kołderka, kocyk. Czyli ok 3 do 4 h jest na polku, ale i to nie codziennie, bo ma nianie czyli moją mame ;) Co do sterylności, na tyle ile jestem w stanie to piorę jego kocyki, gorzej z fotelem i dywanem, bo to ulubione miejsca a nie da się prac codziennie. A teraz ma jeszcze super wypasiony kombinezonik na chłodne dni ( patrz pare postów wcześniej są zdjęcia). Staram się jak moge zeby chlopak zaczal życie od nowa...
-
Dziś nie przebiłam się przez miasto, nie dojechałam do wet :( Oskar ma coraz czerwieńsze łapki :placz: Jak poparzone ogniem... Jutro musze juz dotrzec, ale ten Krk to jedne wielkie roboty drogowe :angryy:
-
Powiem tak, zdania też nie mam jeśli chodzi o Panią doktor, bo byliśmy pierwszy raz. Ale jak zobaczyłam zaplecze sprzętowe to szczena mi opadła :cool3: To szpitale dla ludzi sa gorzej wyposażone. Ma po prostu wszystko potrzebne do diagnoz, zabiegów i operacji. I to chyba najbardziej mnie skusiło. Każdy kto pierwszy raz zagląda w kartoteke Oskara chce mieć nowe wyniki badan, a bieganie po psich laboratoriach to poniewierka straszna. Szkoda czasu, a i drozej wychodzi. Ja za wizyte z badaniami i zastrzykiem (i amitraza do wcierek) zapłaciłam 95 zł, a same badania morfologiczne w Chow-chow na Brodowicza wychodza nie wiele mniej.