mona132
Members-
Posts
304 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by mona132
-
[quote name='obraczus87']Na watku 4 dziewczynek pytalysmy w jakim wieku szczyl itd.. nie dostalysmy informacji. Wiec adopcja psa stanela w miejscu.[/QUOTE] Dziewczyny zdjecie wstawilam juz dawno, był temat szczeniaka jako jednego z kilku, które wtedy zaproponowałam do adopcji. Nie znam tam wszystkich psów bo sie nie da ,napisałam o nim to co wiedziałam: mama bernardym ,tata w typie labradora i przyblizony wiek , wtedy chyba 2-3 m-ce. Rozmawialam o nim chyba nawet z obraczus przez tel. kiedy bylam w schronie i mialam wydostac Cypisa ale rozmowa stanela na tym ze nie podejmie sie brac bernardyna bo to psy na których trzeba sie znac i da o nim znac komus od bernardynów. Potem nie było juz mowy o tym poza tym ,ze trzeba sie odezwac do kogos bo ten ktos nie ma czasu tyle ze ja nie znam tu nikogo poza Wami i nie wiem jak bym sie miala z nim kontaktowac. Mówiłam zreszta w rozmowie to co o nim wiem i ze zadnych innych info nie mam poza tym ze tak jak cały schron na 100% nie ma szczepien ani odrabeczen itp
-
[quote name='Leyla']Biegal z doroslymi psami na boksach glownych. Tam chyba byla jego mama Bernardynka[/QUOTE] Był tam z mama berbardynka i tatą troche w typie labradora. Przypuszczam ze malcowi sie dostało od Agrafki, która mieszka po sasiedzku bo pewnie za bardzo zblizył sie do ogrodzenia i zdołała go złapac za łepek. Agrafka to amstafka z czerwonej strefy (brała udzial w walkach) trafila do schronu jako dowód rzeczowy i juz została. Jest sama na wybiegu i zyje tylko wizja wydostania sie z kojca tak jak to juz mialo kiedys miejsce, dzieki "odpowiedzialnemu" pracownikowi. jej ucieczke 7 psów okupiło zyciem .
-
w tej przryczepioe w której mieszkał Cypis i jego siostra Tosia ( juz w ds) umieraja wszystkie psy, które zostaja tam pogryzione lub cos sie z nimi dzieje,. Szlachetna wlascicelka, zabiera je tam dla ich bezpieczenstwa, zeby mialy spokój i sobie odeszły jak nalezy. Jej dobroc nie zna granic, w lipcu, przywiozla połamamnego psa , którego ktos przejechal, nie zawiozla go jednak do weta tylko litosciwie dala mu umrzec w tej wlasnie smierdzacej przyczepie. To według niej milosc do zwierzat, potem wszystkim dumnie opowiadała, ze pier.... ludzie przejezdzali obok tego psa obojetnie i tylko ona jedna mu pomogła. Kurwicy mozna dostac bo gdyby zwierzeta mialy takich przyjaciół nie potrzebowałyby juz wrogów
-
[quote name='basia0607']Nieśmiało proszę o jakieś zdjęcia obrazujace drastyczne łamanie prawa w tym schronisku. Nie mam zamiaru cokolwiek robić bez Waszej zgody ! Po prostu , mam trochę doświadzczenia w tym temacie. 2 lata temu udało nam się zmienić zarządzającego schroniskiem- mordownią w Elblagu.[/QUOTE] Kontakt przesle na pw ale syt. tego schroniska jest naprawde wyjatkowa , a zapisy o uzytkowaniu terenu nie do podwazenia
-
[quote name='BartekR']Ja mam pytanie głównie do mona132: po raz kolejny widzę że piszesz że mogłaś coś zrobić dzięki właścicielowi ziemi. Zawsze myślałem, że schronisko w Korabiewicach znajduje się na terenie wykupionym przez p. Magdę Szwarc. Są jakieś tereny, które nie należą do niej, czy może w ogóle już teren nie jest jej?[/QUOTE] Bartku , sprawa jest skomplikowana bo ziemia nalezy do p. Marka ale MS ma zapis w akcie, ze ma dozywotnie prawo uzytkowania terenu tzn prowadzenia na nim schroniska. Miedzy nimi tez nie jest rózowo ale póki co zapis jest tak skonstruowany ze ciezko go ruszyc. MS utrzymuje jednak ze to ona jest tam pania i wszystkich pedzi tekstem: wynocha z MOJEGO terenu. Ma jednak swiadomosc ze jest inaczej i tak krecic moze tylko niedoinformowanych. Wie ze ja wiem i kiedy jest wlascciel terenu nie ma prawa na niego nie wpuscic za to ona jest wlasccielem fundacji wiec i zwierzat i przy adopcjach zaczyna sie "zabawa" niestety
-
Wczoraj bylismy tam wieksza grupa ,zabralismy 3 psiaki. poczatkowo nie chciano wydawac wogóle psów , bo niby kaszel kenylowy i nie chcieli zebysmy łazili po schronisku ale udalo sie dzieki wlascicielowi ziemi. Sunia trzyma sie dzielnie, bardzo sie ucieszyła, wyc mi sie chcialo ze taka szczesliwa , a ja ja tu znów zostawię ale nie wygladała zle. Dziewczyna, która sie zajmuje wybiegami na których jest tez Sunia jest naprawde ok, widac było ze robi wszystko o co ją poprosiłam i dokarmia dziewczynkę bo mimo, ze bieda jedzeniowa to Sunka całkiem dobrze wygladała. Ale teskni i widac ze bardzo czeka. porobilam nowych fotek ale musze przegrac u fotografa na płytke bo gabryska zjadla mi kabel do aparatu i nie mam jak inaczej wstawiac zdjec, postaram sie jutro to załatwic . Brakowało wielu psów, które dobrze znałam, tłumaczyli , ze to ten kaszel kenylowy ale .... Sporo doszło tez nowych psów, naliczyłam około 25. Jedna z suczek chodziła z dziura w brzuchu i wyłazacymi jelitami, pracownica powiedziała, ze badal ja weterynarz i stwierdzil ze ma raka wiec nie ma co przy niej juz robic.
-
Miło sie czyta o tym wszystkim co teraz dzieje sie z maluchem. To, ze tak sie kreci za czlowiekiem i nie chce sam zostac w pokoju to chyba obowiazkowe u psów , które juz mialy dom ,a potem straciły. Babel, którego tez wczoraj zabrałam robi dokładnie to samo. Panicznie boi sie kazdego spaceru bo mu sie wydaje ze juz z niego nie wróci do domu, smutne:(
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
szkoda :((( -
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
i ja jeszcze uzupełnie bo kielaczka przelała nie 30 ale 45 wiec mam jeszcze 15 do doplacenia ale jesli sie zgodzicie walne juz wszystko razem na pocz. miesiaca albo na konto Białego albo jak dobrze pójdzie tam gdzie powiecie to bedzie na innego psiaka. wpłaciłam 30 bo jeszcze nie mialam przelewu od kielaczki i nie wiedzialam ze bedzie z premią ;) -
Dziewczyny tak jak pisalam wczesniej zdjecia mialam w albumie na swoim facebooku tylko dla wtajemniczonych, Kogos poniosło i je puscił w obieg nie zdajac sobie sprawy ze moze spalic akcje , która jest prowadzona od wielu miesiecy . Jesli do wlascicielki dojdzie ze az tak dokumentowalam jej dzialalnosc nie wyprowadze stamtad zadnego psa, a polskie prawo wiemy jak dziala, zaraz jest zima i zanim zwierzeta zostaną jej odebrane pół schroniska padnie z powodu nieprzygotowania do zimy. Uwierzcie, ze kilka osób bardzo mocno sie trudzi aby zebrac takie dowody i dopiero rozdmuchac sprawe aby zakonczyła sie ona pozbawieniem praw do opieki na jakimikolwiek zwierzetami. Jesli wlascieielka juz teraz pozna wszystko co na nia mamy przygotuje sie do rozprawy ( takich spraw wygrała kilkadziesiąt !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! obecnie tocza sie trzy sprawy w tym dwie z wolontariuszkami z empatii ) Kiedy nadejdzie wlasciwy czas dokladnie opowiem Wam co i jak i mam nadzieje wspólnie zrobimy z tego schronu prawdziwe schronienie dla zwierzat. Na razie alarmuje o nierozpowszechnianie tych inf. bo na dogo sa dwie bardzo przychylne wlascielce osoby, ktore donosza jej o wszystkim co tu robimy z psami ,które od niej wyciagamy i z tego powodu mam juz zakaz adopcji jesli nie ma wlasciela terenu. Nie wiedzac jak wyglada sprawa mozna bardzo zaszkodzic wiec prosze uzbrojcie sie w cierpliwosc. Jutro jedziemy tam po kolejne psy ale wobec afery, która juz sie roznosi mozliwe, ze wlascielka zostanie poinformowana od Rubi18 np i jutro bedziemy mieli ...... zamiast udanych adopcji. Pracowalismy nad tymczasowym odebraniem zwierzat ale okazało sie, ze w tym czasie zwierzeta sa jakby zawieszone i nie mozna ich adoptowac bo sa jakby dowodem w sparwie wiec chcemy miec takie dowody aby od razu uzyskac odbiór NA ZAWSZE.
-
Dziewczyny tak jak pisalam wczesniej zdjecia mialam w albumie na swoim facebooku tylko dla wtajemniczonych, Kogos poniosło i je puscił w obieg nie zdajac sobie sprawy ze moze spalic akcje , która jest prowadzona od wielu miesiecy . Jesli do wlascicielki dojdzie ze az tak dokumentowalam jej dzialalnosc nie wyprowadze stamtad zadnego psa, a polskie prawo wiemy jak dziala, zaraz jest zima i zanim zwierzeta zostaną jej odebrane pół schroniska padnie z powodu nieprzygotowania do zimy. Uwierzcie, ze kilka osób bardzo mocno sie trudzi aby zebrac takie dowody i dopiero rozdmuchac sprawe aby zakonczyła sie ona pozbawieniem praw do opieki na jakimikolwiek zwierzetami. Jesli wlascieielka juz teraz pozna wszystko co na nia mamy przygotuje sie do rozprawy ( takich spraw wygrała kilkadziesiąt !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! obecnie tocza sie trzy sprawy w tym dwie z wolontariuszkami z empatii ) Kiedy nadejdzie wlasciwy czas dokladnie opowiem Wam co i jak i mam nadzieje wspólnie zrobimy z tego schronu prawdziwe schronienie dla zwierzat. Na razie alarmuje o nierozpowszechnianie tych inf. bo na dogo sa dwie bardzo przychylne wlascielce osoby, ktore donosza jej o wszystkim co tu robimy z psami ,które od niej wyciagamy i z tego powodu mam juz zakaz adopcji jesli nie ma wlasciela terenu. Nie wiedza jak wyglada sprawa mozna bardzo zaszkodzic wiec prosze uzbrojcie sie w cierpliwosc
-
lilka zwróc najpierw uwage na daty. Kiedy pisalam ze jest ok, bylam w schronie przynajmniej 4 razy w tyg. ,a od tamtej pory wiele sie zmieniło, miedzy innymi przez pseudo wolontariuszki, które łaskawie doniosły wlascielce ze wyprowadzamy zwierzeta do hotelików. Teraz nie mam tam wstepu, chyba ze jest wlasciel terenu, który mnie wprowadza, kiedy ponad 2 tyg. go nie było bo co jakis czas jedzie do Niemiec nie miałam tam wejscia. od niego wiem, ze w trakcie mojej nieobecnosci bardzo sie tam zmieniło. Nie tylko znów przestano wydawac psy do adopcji ale juz nikt nie silił sie na karmienie i opatrywanie pogryzionych psów. Bede miala najnowsze foty, które porobiła teraz po swoim powrocie: martwe psy powrzucane do worków na smieci i poupychane pod kontenery - umieralnie do których wrzuca sie ranne zwierzeta aby " w spokoju sobie odeszły" jak mówi świeta wlascicielka.
-
Nie chce zapeszyc ale mialam pierwszy tel w sprawie adopcji stałej. Pani wydawała sie ok, ma sobie wszystko ułozyc zeby przyjechac tu ...uwaga....az z okolic Przemysla. Zobaczymy , ostatnio sie znów ruszyło i zaczeły sie tel. w sprawie kilku psów co do których straciłam juz nadzieje. Gdyby sie udało wyłabym ze szczescia bo zima w tym m-cu to jak rosyjska ruletka, a wiadomo Sunia zero futra i osłabiona. Bardzo schudła , z tego co wiem teraz psy jedza 3 razy w tyg. i to tez róznie. Wiele sie pozagryzało bo taki głód i znów włascicelka nabrała nowych wiec wieksza konkurencja przy jedzeniu i tylko silniejsze wejda do budy... dramat
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
cieszę sie ze finansowo Biały wychodzi na prostą co do zdjec ze zjedzona sunia to jest tam rzeczywiscie Biały, to była jedna z jego ulubionych dziewczyn nie wiem kto przekopiował foty na nk bo ja je mam na swoim facebooku i upowazniłam do ogladania tylko znajomych, wiem jednak ze sie juz rozniosły po sieci Żałuje ze nie zawsze mialam przy sobie sprawny sprzet albo zwyczajnie nie zawsze emocje pozwoliły na trzezwe zachowanie i udokumentownie tego czego tam doswiadczyłam, bo te zdjecia nie przedstawiaja najgorszych wydarzen. Wiem z cała pewnoscia, ze gsyby Biały został w tym miejscu , dzis lezałby wrzucony do jednego z wielu dołów . Dziekuję Wam za wielki dar, który dostał od Was i szanse, której tam nie daje sie wogóle. -
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nie dostałam w tym miesiacu deklaracji ( mam nadzieje ze zaraz zaczna wpływac ), ale dzis przelałam Yumanji za hotelik 210 zł. Załozyłam : 100 za apacza, 50 za ewę, 30 za kielaczkę i 30 ode mnie. Sytuacja rzeczywiscie niesympatyczna, na pewno nie mozna pozwolic zeby yumanji musiala blokowac własne pieniadze bo przy ilosci psów ,które ma łatwo o katastrofe finansowa. Ja mam nadzieje, ze syt. nie potrwa długo i nasz przystojniak znajdzie w koncu docelowy dom :)