Jump to content
Dogomania

mona132

Members
  • Posts

    304
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by mona132

  1. No i jest mega afera Juz Wam nie pisałam ze dzis maja po Benka jechac kolejni ludzie az z Łodzi zeby znowu nie zapeszyc. Pojechali, cudem trafili i dowiedzieli sie ze ... psa nie dostaną. jeszcze dzis rano upewniałam sie od pracownicy ze pies jest,a po przyjezdzie tych ludzi mialam telefony i od nich i od "kierowniczki" schronu ze psa wlascicielka obiecała komus innemu i tylko tamci go dostaną. Kłótnia burzliwa jak cholera ale efekt taki, ze wkurzeni niedoszli wlascicele Benka pokazali na ogłoszenie z którego dowiedzieli sie o psie, a w ogloszeniu z moim kontaktem było ze pies pogryziony przez inne w tragicznym stanie i nie przezyje jesli go ktos natychmiast nie zabierze. Od razu pisałam na watku ze nie wiadomo co mu sie stało, a ja przypuszczam ze pewnie zraniła go suka z sąsiedniego boksu ale nic nie wiemy na pewno, to ze wywozimy psy itp udaje sie bo do tej pory robiłam to z niewielka wtajemniczona grupa ludzi, która nie szkodziła całemu przedsiewzieciu i nie publikowała jednoczesnie tekstów z moimi danymi i umierajacymi psami. Nie wiem kto i z jakich powodów dopuscil sie takiej nieostroznosci i głupoty, od jakiegos czasu nie informowała mnie nikt np o tym ze ogłasza jakiegos psa i nazywa go Tosiek, a potem ktos do mnie dzwoni i ja nie wiem o jakiego psa chodzi ale zaszkodzil calej akcji adopcyjnej potwornie!!!!!!!!!!!!!! Nie wiem czy to ta sama nagorliwa oosoba, która bez mojej zgody opublikowała w całym necie zdjecia mojego autorstwa i juz tamtym wyczynem ograniczyła mi wchodzenie na teren schronu ale kimkolwiek jest, bardzo jej dziekuję
  2. Wielkie podziekowania dla ankub i Kasi za transport Suni i dla Was wszystkich za to, ze nie bedzie tam przymarzała do budy w czasie zimy
  3. Jestem wsciekła, kobieta wydawała sie super, lepszej bym sobie nie wymarzyła, a dzis kiedy jechałam do zyrardowa wyslala mi smsa ze nie dojedzie bo musi isc do pracy i do tej pory nie odbiera telefonów. Załamka. Nie weszlam dzis do schronu, zeby nie wkurzac wlascicelki bo by jeszcze utrudniała adopcje Suni, która dzis wyciagnely dziewczyny , prosiłam zeby zobaczyły inne psy ale szły w 4 osobowej obstawie prosto do boksu i z powrotem wiec nic nie zobaczyły, szybko sie ich pozbyli bo podobno szykuje im sie znów jakas inspekcja wiec w schronie "sprzatanie" i sciema: robia fałszywe tabliczki: kwarantanna itp. Z Sunia wszystko ok, tyle dobrego ale z Beniem całkowita porazka i to w ostatniej chwili tak ze nie zdazyłam nagrac hoteliku:(( Dzis wrócił wlasciciel wiec juz mozna wyciagac psy, jutro za dnia obejrzy kojce i bede wiedziala jak sie mały czuje, mam nadzieje ze w weekend uda sie go wyciagnac tylko nadal potrzebuje kogos, kto Go dowiezie na Siekierki ( z milanówka)
  4. jutro Benio jedzie do domu, do Wa-wy, umówiłam sie z Panią w Zyrardowie, mam nadzieje ze wszystko pójdzie dobrze
  5. Udało sie, jutro spotykam sie z dziewczyna , która zabiera Benka, porobie fotki małemu w objeciach nowej "mamy"
  6. stawiam sie na zaproszenie, k... tak mi przykro ale nie bardzo sama moge pomóc, porozsylam na fecebooku i polece na swoim nk, na razie tylko tyle moge
  7. transport bedzie potrzebny do Siekierek z milanówka lub najdalej dojade do janek (mam nie do konca sprawne auto, a póki co nie dam rady usunac usterek wiec sie boje dalej jezdzic) Ale moze wogóle sie obejdzie jesli zainteresowana nim dziewczyna zabierze go w piatek, byłoby cudownie bo od razu miałby własny domek
  8. super, całusy dla Krecików i ich nowej Rodziny
  9. Słuchajcie dzis jakby sie cos odblokowało, miałam 4 telefony !!! umówiłam sie z dziewczyna na piatek, wejdzie do schronu z innymi osobami, które wyciagaja Sunię, ja ich potem odwioze do Wa-wy. dzwonił tez młody facet , który chce psiaka , był miły i wogóle ale jakos cos mi nie pasuje nawet nie wiem co ale mam przeczucia wiec wolałabym te dziewczynę. W razie gdyby cos nie wypaliło to mamy darmowy dom tymczasowy na Siekierkach , a po niedzieli odezwie sie jeszcze inny facet z mokotowa wiec szanse sa spore. Musze niestety odwolac niedziele bo zapomniałam ze mam tez dziecko , które wraca wtedy z obozu sportowego i musze je odebrac ;) Sprubóje dzis dograc kwestie piatku, zeby zabrac małego niezaleznie czy bedzie ta dziewczyna i wtedy potrzebowałabym pomocy w zawiezieniu go na te Siekierki, chyba ze wstrzymamy sie do poniedziałku
  10. czy Sunia jest w ciazy okaze sie niestety dopiero w piatek:( mam wielka nadzieje ze nie. Tez jestem za usypianiem slepych miotóe ale przeczytajcie jeszcze raz historie tej, konkretnej Suni, nigdy nie dano jej byc matka , a całe zycie tylko rodziła. Pamietam jej ból po zabraniu jej szczeniaków w schronie, jej rozpacz kiedy naprzeciwko w kojcu inna suka urodziła szczeniaki, nie widziałam nigdy u zadnej innej suki takiej determinacji w checi dostania sie do tych szczeniat, miała oskalpowana mordke tak bardzo chciala sie do nich przedostac. Uwazam, ze jesli juz zdarzy sie tak, ze jest w ciazy i to zaawansowanej tak ze nikt nie podejmie sie sterylki trzeba zostawic jej jedno dziecko. Mysle ze zasłuzyła na to wszystkim co przeszła i akurat w jej przypadku odebranie jej tej szansy byłoby wyjatkowo okrutne. Dla tego jednego szczylka na pewno uda nam sie znalezc dom, a jej damy cos czego nikt nigdy jej nie dał.
  11. [quote name='Dada M']Przesłałam zdjęcia szczeniaka mix bernardyna do fundacji i kilku DT, może uda się coś dla niego znaleźć. Jaki nr tel mam podać, gdyby dzwonił ktoś zainteresowany jego adopcją ? I jak w ogóle wygląda jego sytuacja, jest możliwość, aby go stamtąd zabrać ?[/QUOTE] Mamy dt , a moze i stały dla Benka naszego, zabiore Go w niedziele, potrzebuje pomocy w transporcie na Siekierki w W-wie.
  12. Mamy dt , a moze i stały dla Benka naszego, zabiore Go w niedziele, potrzebuje pomocy w transporcie na Siekierki w W-wie.
  13. go-ja dziekuję, tez sie ciesze, psiaki okazały sie opatrunkiem na wszytko co czułam po utracie Brusa, sa wspaniałe , a teraz jeszcze bardziej sie ciesze bo historie Gabi wszyscy tu znaja , a Babel to pies ,który okazuje sie przeszedł wiecej niz myslałam. Pies ma ok 5 lat z czego ostatnie 2 mieszkał w tym miejscu... przywiózł go wlasciciel i zostawił, pies czekał i nie rozumiał dlaczego ten spacer był taki inny niz poprzednie. Nie wiem co sie stało w tym miejscu ale według mojego weta pies był bardzo bity, miał złamane zebra, jest bardzo zesstresowany kiedy cos upadnie, ktos podniesie rekę, a kiedy biore do reki np szczotke mało sie nie zabije tak ucieka i boi sie potem wrócic, prawie sie do mnie tarza, straszne. Pracujemy , jest coraz lepiej ale widac ze kazdy spacer to dla niego potworne przezycie i niewiadoma czy wróci po nim do domu.
  14. [quote name='Dada M']Przesłałam zdjęcia szczeniaka mix bernardyna do fundacji i kilku DT, może uda się coś dla niego znaleźć. Jaki nr tel mam podać, gdyby dzwonił ktoś zainteresowany jego adopcją ? I jak w ogóle wygląda jego sytuacja, jest możliwość, aby go stamtąd zabrać ?[/QUOTE] W piatek wyciagamy Sunie z tego miejsca, od soboty jest juz wlascicel terenu wiec moge tam wchodzic kiedy chce i temat zabrania maluszka jest otwarty jak tylko mamy go gdzie zabrac. Szczerze mówiac troche boje sie tam pojechac zeby sie nie okazało ze cos sie z Nim stało :( wiemy jakie były pogody, wtedy psy grzezna tam w błocie a z taka rana nie zabezpieczona, wychudzonemu szczeniaczkowi ... dobra bo sie zapedziłam pewnie niepotrzebnie, wyciagniemy Go całego i zdrowego mam nadzieje juz niedługo
  15. Prawie wszystko dograne, kilkakrotnie rozmawiałysmy dzis z Ania o przebiegu zabrania Suni, spotkamy sie jeszcze przed samym wywozem bo muszę sie z Nia pozegnac :( tzn z Sunią. Zaraz po pierwszym telefonie Ani odezwał sie tez w koncu wlasciciel terenu, jest w sobote wiec od tego dnia moge tam wejsc kiedy chce. Prosze aby jutro odezwal sie Nasz Skarbnik bo nie wiem kto poza Nim zna wlascicieli hoteliku i bedzie naszym łacznikiem w dalszej opiece nad Sunią.
  16. juz odpisałam na pw, mamy swoje komórki, bedziemy sie zdzwamiac tak zeby Mała zabrac w ym tygodniu
  17. Nie moge skontaktowac sie z wlascicielem terenu, powinien juz wrócic, a nie daje znaku zycia, teraz juz tylko od jego powrotu zalezy wydostanie Suni. Gdyby nie odzywal sie w tym tyg. jest jeszcze jedna opcja. Pokłocilam sie z wlascicelka na stronach schroniska o jej bezdusznosc i zabieranie psom szansy na godne zycie poprzez zakaz adopcji. usunela wszystkie komentarze, które obnazały jej prawdziwe zachowania i podczas kłotni tel . wykrzyczala ze obali wszelkie zarzuty. Plan udał sie na tyle, ze teraz jesli ktos wspomni ze ja mówie o niej ze nie wydaje psów, ona chcac pokazac ze ja oczerniam powinna je wydac. Zadziałało w ubiegłym tyg. kiedy znajomi pojechali i wydostali onkowata sunie. Proponuje wiec zadzwonic, powiedziec ze chce sie adoptowac , a w razie problemów powiedziec ze JA uprzedzałam ze tak bedzie. Mysle ze tak jak w oststnim przypadku zadziała. Zawsze mozna w krytycznej syt. powiedziec jej ze w takim razie zostane powiadomiona i bede mogła opublikowac zebrane tu materiały. Nie sadze zeby na to poszła.
  18. ja wysyłam od zawsze-ewy 50, 15 zaleglego od kielaczki i 30 ode mnie. apacz bedzie sam wpłacał , ma sie odezwac na watku do yumanji dojdzie jeszcze z tego miesiaca kielaczka to doslę , na razie nie mam jak zakładac bo znowu jestem w strasznej d.... całusy dla Bullinka
  19. [quote name='tripti']ja mogę pojechać, mi też zależy, żeby znaleźć tam jednego psa. Jeszcze troszkę gdzieś trzeba dozbierać, resztę można łatać bazarkami.[/QUOTE] to super, tak w tygodniu tez mozesz? bo ja myslałam o poniedziałku albo srodzie, jesli oczywiscie wlasciciel wróci bo sie pierwszy raz nie odzywa .
  20. czesc przystojniaczku, ale tu u Ciebie ruch, Ciotki nie próznują, super :))
  21. wiem , naprawde bym chciala , po prostu juz wiem jak to jest jak co m-c sa niedopłaty i problemy z hotelikiem, nie chce sr=tawiac kolejnej osoby w niezrecznej syt. najwazniejszy jest pies, ja i tak czekam jak na szpilkach na przyjazd wlascicela, wtedy podejmiemy decyzje, jesli jestescie zdecydowane , zabiore Ja z wielka ulgą. Bede potrzebowała kogos , kto pojedzie tam ze mna na te , ewntualnie jescze jedna adopcje. Wlascicelka wyda mi psy jesli bede miała świadków, wie, ze naglosnilam ze nie chce ich wydawac i teraz pokazuje ze wcale taka nie jest, to jedyna szansa.W sumie ta awantura z Nia odnisla jakis dobry skutek bo teraz za wszelka cene usiłuje pokazac jaka jest dobra i ie odmawia adopcji ( ale tylko przy swiadkach)
  22. [quote name='tripti']no ja też nie mam odpowiedzi..... brak telefonu też, dziś każdy w rodzinie ma telefon... raczej już nie liczę, że coś z tego dobrego wyniknie... Mona - daj jakieś dane o tej bernerdynce, ile lat, jak od psów, skąd się wzięła??? cokolwiek, żeby ją zaprezentować. A dlaczego tak właściwie jest ze szczeniakiem? zostawili Go? a dlaczego też tylko jeden?[/QUOTE] To nie był pies którym sie tam zajmowałam wiec nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Suczka mieszka razem z niewykastrowanym samcem, sa spokojna para, nigdy nie widzialam zeby któres nosiło slady nieporozumien. Obydwa psiaki sa bardzo powazne ale bez problemu mogłam do nich wejsc i obejrzec ich dziecko. Malucha wykryłam na przełomie lipca/sierpnia, wtedy jeszcze pracowałam w tym miejscu wiec dokarmiałam i rodziców i maluszka. Cała ta rodzina jest niezwykle smutna i powazna, maluszek troche próbowal zabawy ale bylo widac ze nie do konca wie jak to sie robi. Co do tego skad sie wziął nie mam złudzen. Tam kazdy teren podlega jakiemus pracownikowi i to on odpowiada za wykrycie kolejnego miotu i szybkie zabranie do uspienia. Teren z benkami jest pod najgorsza mozliwą "opieką", alkoholika, który ciagle cos przeoczy, nie zrobi itd (tripti to ten, który sie ledwo trzymał na nogach jak nam podawał Bube). Matka, którj ciagle odbiera sie tam dzieci doskonale wie jak ukryc kolejne, sa suki którym zawsze uda sie jakos przemycic chocby jedno szczeniatko i tu tak sie stało. Nie mam pojecia ile lat ma sunia bo nie była chetna zeby dac sie dokladniej obejrzec, nadstawiala sie do głaskania ale odchodzila jak chcialam jej gdzies zajrzec wiec sie nie upierałam.
  23. dosłownie przed chwila mialam tel .od Pani, która była zainteresowana psiakiem , nie wiem czy to ta ,do której pisałysmy bo przyznam ze rozmowa sie nie kleiła . Pani była z Konina i na wiesc ze psiak jest tak daleko od razu stwierdziła, ze to szkoda i trzeba poszukac blizej. Nie zareagowała sympatycznie na propozycje ewntualnego dowozu psa, moim zdaniem zwyczajnie jej na tym nie zalezało, wogóle nie rozumiem jej telefonu.
  24. a z tym jezdzeniem wlascicela do Niemiec to jesli sie nam uda namówie Go, zeby zabrał tam Mame . Woził juz psiaki do Niemiec wiec na pewno nie odmówi
×
×
  • Create New...