mona132
Members-
Posts
304 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by mona132
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
Bardzo Was przepraszam, zagapilam sie z hotelikiem ale juz nie daje rady z tym co sie dzieje. melduje ze wlasnie wykonalam przelew: 60 ewa ze stycznie, 50 z lutego i ja 30 na biezaco, razem 140 Zlozylam dzis doniesienie w prokuraturze o grozbach karalnych. To ,ze obroncy M.Sz. obiecuja mi ze jestem do rozpier.... razem z calym moim domem i mam sie spodziewac oczerniania w internecie, tylko mnie motywuje do dzialania i pokazuje jak bardzo boja sie tego co bede zeznawac. -
dzisiaj w radiu mowiono ze kontrola NIE wykazala niczego niepokojACEGO i byla przeprowadzona jak trzeba. Wierze ze wojew, insp. wet. nie zauwazyl zadnych maltretowanych albo skrajnie zaniedbanych zwierzat bo juz ich tam NIE MA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Skoro p. Szwarc potrafi posprzatac w 3 dni jak po poprzednich doniesieniach o popelnieniu przest. to tym bardziej w cale 6!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czy ci ludzie uwazaja ze spoleczenstwo to cholerne debile i nie zdaje sobie sprawy z tego ze jesli jakiemukolwiek przestepcy daje sie czas na usuniecie dowodów to on to zrobi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jaestem totalnie wsciekla bo to grubymi nicmi szyte przestepstwo, które odbywa sie na oczach wszystkich ale wmawia nam sie ze to co widzimy to cos innego. Mnie to jeszcze bardziej mobilizuje do dzialan i pokazuje jak straszne jest to co sie tam dzieje skoro az tylu osobom zalezy na tak bezceremonialnym wyciszeniu sprawy. Pytam jeszcze raz - czy o tym co dzieje sie NAPRAWDE w danym miejscu swiadczy stan tego miejsca kiedy jest ono przygotowane do ogledzin czy wtedy kiedy nie??????!!!! Tvn nie wymyslil sobie zadnej afery bo poza materialam ,które dostal od kilkudziesieciu niepowiazanych ze soba, nie znajacych sie wczesniej ludzi zwyczajnie sam byl swiadkiem wielu niepokojacych syt. z tego miejsca. I nie mysle juz nawet o psach, które pokazal na poczatku, a które schowane na tylasch schronu nie mialy prawa byc nikomu pokazane i o rudym szkielecie , który okazalo sie ze nie istnial ale o tym, ze w ostatniej grupie wolontariuszy bylo kilka osób z tvn i to one zakupily slome, leczyly widocznego w reportazu Uszka, zakupily kilka bud na wybiegi gdzie psy nie miescily sie do tych, które tam staly bo na 5 psów byly 2 budy. Zastanawiam sie jakiego tupetu i poczucia bezkarnosci potrzeba zeby dzialajacym tam dopiero co ludziom, którzy maja faktury na kazda rzecz, która tam wykonali, którzy maja foty, kazdego psa, ktrego z tamtad uratowali, pracują w tvn wiec wiadomo ze, dla wszystkich swoich kolegów z pracy beda bardziej wiarygodni niz "swieta" MSZ , wmawiac ze nie widzieli tego co widzieli????????????????????? Pani mgda czesto wykrzykiwala do ludzi, którzy mieli do niej jakiekolwiek ale, cytuję: za krótki na mnie jestes frajerze dęty. Widac stacja telewizyjna w jej mniemaniu tez jest za krótka bo juz tyle razy jej sie udalo , ze chyba rzeczywiscie wierzy w swoja nietyklanosc. Dla mnie to przerazajace
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
nie mam juz sily pisac na kazdym watku wiec napisalam najswiezsze wiad. na watku schroniska, zagladajcie tam albo na mojego fc. Tak w skrócie to mimo,ze teraz nie ma juz nic w tv to tak naprawde walka wrze na calego, nie poddamy sie bo mamy racje , mozemy kazda sytuacje udowodnic poprzez zeznania innych osób, które widzialy to samo, zdjecia, nagrania, dokumentacje wet. psów, ktore udalo sie uratwac i faktury, które swiadcza ze obecny stan schrony jest przede wszystkim zasluga wolontariuszy: kilka nowych bud, naprawy starych, zakup slomy i wyslanie nia kazdej budy, zakup gruzu zeby zabezpieczyc boksy i wypelnic dziury w których stala ... woda. Chcialam zapytac was tylko co Wy uwazacie o inspekcji weteryn. która po pierwsze: -ma miejsce 6 dni po zgloszeniu sprawy , a wiec celowo daje czas na "posprzatanie" -polega na spacerku szlakiem wytyczonym przez M. Sz -w trakcie, której NIE policzono psów i nikogo nie zaniepokoil fakt, ze z 2-8 psów w kojcu zrobilo sie 2-3 -nie wpuszczono nikogo, kto móglby NIEZALEZNIE byc swiadkiem przebiegu inspekcji -nie potrafiono wytlumaczyc znikniecia psa z materialu i lekarz nie wymógl na wlasccielce aby podala konkretna przyczyne jego znikniecia -nie uznano ze trzymanie w domu mieszkalnym takiej ilosci psów jest dla nich zagrozeniem i jest niezgodne z przepisami ( jesli p. magda wrzeszczy ze to jej prywatny dom i nikt nie ma prawa tam wejsc to z jakiej racji trzyma tyle psów przeciez dla osób prywatnych limit zwierzat domowych jest troche inny) - z jakiej racji nie mozemy wejsc do zwierzat, które nie sa wlasnoscia p. Magdy tylko zwierzetami bezpanskimi , za które sami placimy jako podatnicy? -inspektorzy w czasie pokazania materialu na podstawie kilku migawek poznali ze to schron w Korabiewicach ale na zdjeciach gdzie widac charakterystyczne boksy nie poznali psów i zarzucili ze to moze byc inne miejsce WSZYSTKO jest tendencyjne i jest maskowane bez skrupulów , na chama To mafia schroniskowa nie zwykle zaniedbywanie i okrucienstwo, tam zwierzeta nie sa celem ale srodkiem do zarabiania -
[quote name='Sunia34']I jeszcze jedno: czy wszystkim Państwu, którzy tak jak pani Domaniewska lubią czuć miłe mrowienie związane z władzą nad tą czy tamtą zastraszoną szefową schroniska, nie przyszło do głowy, by po prostu pomóc a nie komenderować? Gdzie była pani Domaniewska, gdy inni pomagali Korabiewicom przetrwać kolejne lata? Gdzie była gdy mordujący psy hycel pracujący na potrzeby władz lokalnych zastraszał panią Magdę?[/QUOTE] To ja chetnie odpowiem. W przeciwienstwie do Suni34 ,czuje sie osoba kompetentna, zeby wogóle zabierac glos w sprawie. Mysle, ze w obliczu afery, która ujrzala swiatlo dzienne, posilkowanie sie TYLKO wiedza otrzymana od p. magdy jest po prostu chore. Prosze mi powiedziec, kto bedzie mówil o sobie zle rzeczy, przeciez to normalne ze p. Magda zwala wine na hycli, wetów i caly swiat bo to jest w jej cholernym interesie.Ludzie placa kiedy im sie cos podoba. Ci inni , którzy pomagali p. magdzie przetrwac te lata to wlasnie my, wolontariusze, organizacje, osoby prywatne, to z naszych pieniedzy i pracy powstal tam kazdy boks , dokonano ilus tam zabiegów weterynaryjnych, nakarmiono zwierzeta. I wlasnie dlatego ze to nie my wyciagalismy lape po kase do p. Magdy tylko ona do nas, my mamy prawo ja z tego rozliczac i to nie my podlegamy tu sadowi tylko ona. Z cala moca pragne przypomniec ze wszystkie inne osoby, które dopuszczaja sie tam okrucienstwa na zwierzetach sa tam bo to p. Magda ich tam zatrudnila, to ona do swoich kochanych zwierzat dopuscila alkocholików i padalców ,to tak jakby w przedszkolu zatrudnic pedofila!!!! Cala masa normalnych ludzi proponowala pomoc i osobiscie znam kilka osób , które chcialy tam pracowac ale tej pani nie na reke tacy ludzie bo z takimi nie robi sie tych wszystkich potwornosci. I informuje ze to, ze schronisko wygladalo teraz tak dobrze to TYLKO zasluga jezdzacych tam do momentu ujawnienia tragedii wolontariuszy, Na wlasny koszt zakupili slomę, i osobiscie wymoscicli nia wszystkie budy, zakupili gruz i wypelnili wszystkie dziury wzdluz kojców zeby psiaki sie nie podkopywaly i nie zagryzaly, przez ostatnie miesiace przywozili karme i SAMI odrobaczyli psy. Na wszystko posiadamy faktury równiez na leczenie psów, które stamtad wyciagnelismy. Wsród nich jest Uszek, psina, która widac w materiale, a która mezyla sie tam w tym stanie kilka m-cy. Jakim prawem chcesz zebysmy nadal pomagali p. magdzie poprzez walenie jej kasy i darów z których NIC dobrego nie wynika dla pdbiorców, slyszysz sama siebie, my mówimy ze te rzeczy nie trafiaja do zwierzat , a Ty zebysmy nadal dawali je Szwarcowej? W sobote pojechalo pod schron kilkadziesiat osób. NIKOGO nie wpuszczono, nie wydano do adopcji ani jednego psa czyli znów olano ludzi i pogardzono prawdziwa pomocą, malo Ci dowodów ze oni przez pomoc rozumieja nie np zabranie psa do bezpiecznego domu tylko cos z czego ONi maja korzysc? Czy wiesz , ze po wyjechaniu ze schroniska insp. weterynaryjnych wywiacala sie tam prawdziwa walka miedzy pracownikami , a obroncami bo zlapano jednego z pracowników jak wnosi z sasiadujacego domu, na teren schronu klatke z dwoma psimi szkieletami? Te porzadki przed inspekcja polegaly na POZByCIU sie zwierzat, które byly dowodami!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jezeli dowiedzielismy sie ze w czasie inspekcji w boksach bylo po 2-3 psy , a normalnie jest ich 2-8 to pytam sie CIEBIE co stalo sie z resztą? czesc poukrywano w klatkach u sasiada, który jest jednoczesnie pracownikiem , a co z reszta????? Nie chce myslec co je spotkalo i w jaki sposób... boje sie I podziwiam ,ze tak bronisz kogos , kto odpowiada za tyle zwierzech cierpien, mi by sumienie nie pozwolilo. nawet jesli wiecej zwierzat kiedys ta pani uratowala to NIE DAJE prawa do krzywdzenia innych i NIC nie tlumaczy tego ze jesli np dziesiec uratowala to jedenastego mogla zabic, bo dla mnie jesli ktos zostawia bezbronna istote z katem, odmawia udzielenia pomocy wet., nie kontroluje dzialan ludzi, których uwaza za potwory, SAM jest winien temu co sie z tego powodu dzieje. I nie ma usprawiedliwienia
-
[quote name='ostatniaszansa']Szlag mnie trafi własnie obejrzałysmy fragment z kontroli wojewódzkiego , dwa dni Szwarc i powiatowi mieli na "sprzątanie " to dużo, znalażla sie karma, słoma, teren porządkowany a jak krzątają sie pracownicy no,no.no jedno mnie ciekawi ale i bardzo niepokoi co z tymi psami jakie pokazywano w reportażach, czy chore, kulejace szybciutko uśpiono ? Ewa[/QUOTE] Sprostowanie: mieli caly tydzien bo reportezy pojechali tam nagrywac w sobote, od razu sie wzieli do roboty, to najwiekszy blad ze nie mozna bylo wtedy wtargnac z kontrola, bylaby masa dowodów, przez tydzien zrobili wszystko co bylo najwiekszym dowodem ich zaniedban i okrucienstwa, pozbyli sie wszystkich psów , które zle o nich swiadczyly, dzis w boksach bylo po 2-3 psy , gdzie reszta????? tam byly kojce gdzie zylo po 8 psów wolo biegajace stada 10-20. Wyobrazcie sobie ze dzis po kontroli zostal tam Grzesiek ze strazy i dziewczyna z Vivy, zlapali pracownika na wnoszeniu w klatce 2 psich chudzin, chcieli je natychmiast zabrac, byla awantura, teraz zglaszja to na policji ale do ich powrotu psy znikna, to obled
-
odpowiadam na pytanie: dlaczego nie mozna bylo wczesniej ujawniac na watkach ze psy, które wyciagamy sa z Korabiewic. W czasie w którym zakladalysmy watki , bylam tam jedyna osoba odpowiedzialna i uprawniona do adopcji, a nie wolno mi bylo pod zadnym pozorem wydac psa do hoteliku, na leczenie albo do dt. P. Magda zgadzala sie tylko na domy stale, z ogrodami w zadnym razie mieszkanie i pies, ktory opuszczal schronisko mial byc w dobrym stanie zeby to zle nie swiadczylo o Niej. Bardzo ciezkie byly adopcje psów, którym cos bylo, to byly godziny placzu i zapewnien ze lekarz nie dowie sie ze pies jest stamtad, zeby wogóle doszlo do jego wydania . Ujawnienie na watku ze pies jest z Korabiewic po pierwsze wydaloby mnie, bo tylko ja je zabieralam, a wiec nie zabralabym juz zadnego innego, a po drugie zdradziloby ze pies jest leczony, szczepiony przez wolontariuszki, a tym samym ktos wie ze zwierzakowi cos bylo. Wtedy nie byloby szansy na wydostawanie tych potrzebujacych.
-
Chcialabym jeszcze powiedziec cos naprawde waznego. Wszystkim ,którzy zdecydowali sie naglosnic te sprawe chodzi o poprawe losu zwierzat. Nie wazne jakie kto ma zdanie na temat p. Magdy, którą poznal kiedys, teraz w okolicznosciach kiedy tylko pokazywala mu odpowiednie pieski albo przyjmowala dary albo kiedy chwalil Ją bo widzial o Niej film. W takich sytuacjach to normalne ze jest b.mila i ma sie dobre wrazenia ale czy tylko na tej podstawie postawicie na szali zycie Jej zwierzat? Ja nigdy bym sie na to nie odwazyla, trzeba naprawde gdzies byc , poznac dobrze i sprawdzic go w róznych sytuacjach zeby móc z czystym sumieniem powiedziec ze jest taki czy inny. To tak jak w przyjazni, na poczatku kazdy jest fajny, deklaruje lojalnosc ale rózne sytuacje weryfikuja tę przyjazn i dopiero kiedy dzieje sie nam np. cos b. zlego okazuje sie jakom czlowiekiem ktos jest naprawde. Nigdy nie oczernilabym p. Magdy nie znajac Jej naprawde dobrze. Poznalam Ja 11 lat temu, mialam okazje byc przy Niej w bardzo róznych sytuacjach i na wlasnej skórze odczuwac jej czesto niezrozumiale reakcje. Nasza znajomosc tez zaczela sie od mojej fascynacji Jej pracą i wielkim oddaniem za to co robi. Kazdy Jej wybuch zlosci, a nawet okrutne zachowania tlumaczylam sobie Jej sytuacja: skarzyla sie na pracowników, obwiniala wladze, wolontariuszy, wszystkich i ja jej w to wszystko wierzylam, bylam gotowa poklócic sie z kazdym kto powie o Niej cos zlego. O naszych dobrych relacjach moze swiadczyc chocby to, ze znajac mnie tak długo, wpuscila mnie jako pracownika do swojego swiata nie bojąc sie ze zdradze to co dzieje sie w nim naprawde bo wczesniej bylam swiadkiem strasznych rzeczy i nigdy nic za moja sprawa nie wydostalo sie na zewnątrz. Swojej lojalnosci dowiodlam juz wiele razy, tak bardzo wierzylam w to co robi. Wszystkie wczesniejsze nieprawidlowosci dzialy sie moim zdaniem przez caly swiat tylko nie przez Nia. Do czasu. Jako pracownika traktowala mnie juz inaczej, nie bylysmy tylko mówiacymi sobie na ty przyjaciókami, ale mialam byc przede wszystkim wykwalifikowanym klamczuchem. Dowiedzialam sie co moge mówic, czego nie powinnam i za co mnie wyp... kiedy tylko o tym pomyslę. Kazdego dnia okazywalo sie ze "moja" Magda Sz. nie istnieje.
-
jestesmy w trakcie tworzenia bardzo rozleglego aktu oskarzenia, liczy sie kazda pomoc w postaci zeznan osób, które mialy to niesczescie widziec sytuacje, które nie powinny miec miejsca: zachowanie wlasccieli, pijani pracownicy, poranione zwierzeta, problem z adopcją, prosze wiec o zglaszanie sie do mnie lub vivy , im nas bedzie wiecej tym lepiej bo p. szwarc bedzie sie wypierala tych psów, sytuacji, wszystkiego. Kiedy reportezy pokazali jej moje zdjecia zwolala wszystkich pracowników i wszyscy zaprzeczyli ze te psy kiedykolwiek widzieli, nie poznali naszego Bialego i innych, bardzo mnie to zabolało bo one umarly tam i przez nich...
-
Material bedzie mozna zobaczyc jeszcze dzis w programie "dzien po dniu" a rozszerzona wersje w sobotnim reportazu bardzo dziekuje za mile slowa ale nie wywiozlabym tych psów bez Was bo zwyczajnie nie mialabym gdzie, lista naszych psich dzieci, którą podala obraczus jest oczywiscie niepelna, mnie cieszy kazdy z nich, zyja, sa bezpieczne i z kazdym dniem mniej pamietaja tamte czasy, bylo warto i mam nadzieje ze warto bylo rozpetac to cale pieklo zeby wyszlo z teo cos naprawde dobrego i konkretnego
-
Jestem zeby wytlumaczyc dlaczego pisze o reportazu na fb a Was prosilam o cisze do konca. Wczoraj dostalam tel. ze kilka osób zobaczylo zajawki reportazu z moja wypowiedzia i jest afera, mialam tez tel. ze schroniska zreszta bardzo ... niemily. W takiej sytuacji nie bylo sensu milczec wiec napisalam oficjalnie ze dzis jest material o Korabiewicach. Bardzo Wam dziekuje za pomoc, kazda jaka dostalam, nie musimy juz dzialac w konspiracji bo sprawa w koncu ujrzala swiatlo dzienne. Mam tylko wielka nadzieje ze okaze sie to dobre dla zwierzat i cos zmienimy w dzialaniu schronisk, które póki co sa wszystkim tylko nie wlasnie schroniskiem. Ogladajcie dzis o 17.10 na tvn24 i potem w faktach, a rozszerzona wersja materialu w sobote w tzw sobotnim reportazu pozdrawiam i dziekuje
-
Swietne zdjecia i dobre wiesci o Ince tylko szkoda ze nie bardzo dobre, ze juz ma swój domek bardzo Jej twarzowo/mordkowo w tym ubranku póki co nikt sie niestety nie zdecydowal na adopcje chociaz bylo juz tak blizko, Pani wystraszyla sie ze Sunia po przejsciach i nie pierwszej mlodosci wiec moze nie pozyc za dlugo a ona juz tego nie przezyje z kolei bo wlasnie pochowala poprzednia suczke. Nie dala sobie wytlumaczyc ze nie ma zadnej reguly bo mozna wziac zdrowego szczeniaka i stracic w krótkim czasie ,a leciwy psiak moze cieszyc nas swoim towarzystwem jeszcze wiele lat...;( czekamy i goraco pozdrawiamy Sunię
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
Hej dwa dni temu rozmawialam z Yumanji, skontaktowalam Ja z dziewczyną, która poratuje nas 100 i karmą wiec dziewczyny same maja juz ustalic co i jak. Bonsai jakis czas temu pisalysmy pryw. odnosnie oryginalnych fotek Bullka,ale akurat wyjezdzalas, jesli moglabys je juz przeslac na mojego maila bylabym bardzo wdzieczna, moze to pomoze w szukaniu domu dla psiaka. Wczoraj zrobilam przelew : 30 od siebie, 30 od kielaczki za poprzedni m-c i awansem 30 za obecny bo skoro z tamtym sie spoznilam to sie teraz rehabilituje ;) wiec razem 90zł Co do apacza, to chyba nie ma mu co wierzyc bo co prawda w ostatnim mailu napisal mi ze glupio wyszlo i zaraz sie za wszystko zabierze ale jak widac minal tydzien i sie nie zabral wiec po raz kolejny potwierdzil czym jest jego slowo, wiec szkoda słow... Wszystkich pozdrawiam w nowym roku, mam nadzieje ze bedzie pomyslny dla wszystkich naszych akcji i naszych podopiecznych -
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
Hej Wszystkim i Białemu oczywiscie, mam prosbe do Osób, które robiły Białemu zdjecia aby w oryginalnej formie czyli bez zmniejszania przesłały je na adres :anelblue@gmail.com , to swietna Dziewczyna, która robi wlasnie album z psami do adopcji, juz w ciagu kilku ostatnich tyg. wyprowadzila z "tego" schronu mnóstwo psów, warto skorzystac z Jej dobrej passy, moze Biały tez sie zalapie na "prawo serii" i w koncu pojedzie do wlasnego domu. Bardzo mi przykro ze Apacz okazal sie tak niepowazna osoba ze zalega juz za 2 m-ce :( , mialam od niego informacje, ze od grudnia bedzie mial juz konto internetowe i ureguluje wszystko ale widac ,ze to były czcze obiecanki, zal. Na szczescie nie wszyscy co innego mówia, a co innego robia bo Dziewczyna o której wspomniałam wyzej , zadeklarowala sie pomóc i wplaci na hotelik 100 zł. i ma karme 10kg. dla Białego, którą trzeba bedzie od Niej odebrac z Sadyby wiec potrzebujemy kogos kto dostarczy ja do yumanji. Bedzie tylko potrzebowała rchunku za wplate 100zł bo sama musi rozliczac sie z kasy, która dostaje na pomaganie zwierzakom, ale chyba nie bedzie z tym problemu? -
Dziewczyny, jesli macie jakies dobre zdjecia Inki (moje jeszcze z czasów schroniska sa kiepskiej jakosci i sie nie nadaja),to prosze przeslijcie je na adres :anelblue@gmail.com , to swietna Dziewczyna, która robi wlasnie album z psami do adopcji, juz w ciagu kilku ostatnich tyg. wyprowadzila ze schronu mnóstwo psów, warto skorzystac z Jej dobrej passy, moze Inka tez sie zalapie na "prawo serii" Ciesze sie ze u Niej wszystko dobrze, jak zwykle przesylam gorace buziaki i Zycze Wam wszystkim ... wszystkiego:)
-
Biały pogryziony! po ponad 1,5 roku w hotelu nareszcie w swoim domu:)))
mona132 replied to anett's topic in Już w nowym domu
Dzis przelałam 110 : 50 zawsze ewa ,30 kielaczka poprzednia bo biezaca nie dotarła i ode mnie 30 Bullka prosze ucalowac, nie do wiary ze to tyle trwa, taki pies :( -
Benek został wydany do adopcji jakiemus małzenstwu w sobote, zaraz potem jak z kwitkiem odprawiono ludzi z Łodzi. Nie mam jak ustalic do kogo trafił bo wlascicelka nie chciala tego przekazac wlascieilowi terenu, ale mozliwe ze ludziom, którzy tez trafili tam poprzez ogłoszenia bo na pewno nie byli z okolic, a nikt poza nami nie oglaszał małego wiec nie mieliby sie jak dowiedziec o jego istnieniu. Nie wiem co mam o tym myslec mam tylko nadzieje ze ludzie okaza sie godni zaufania, jedna z pracownic mówiła tylko, ze wydawali sie byc zauroczeni chłopaczkiem wiec .... Gdziekolwiek jest mam nadzieje ze jest duzo szczesliwszy.
-
na pewno nie, to po prostu złota dziewczyna, wpatrzona w człowieka, na spacerach zagladała w oczy jakby szukała potwierdzenia ze wszystko ok. Mysle, ze to ,ze na poczatku była taka agresywna było suma fatalnego transportowania psów do schronu (szarpali ja na kiju z drutem, miala poraniona szyje) i ciaza, bardzo juz zaawansowana ,a ona bardzo bronila swojego brzucha. Kiedy przekonala sie ze na miejscu juz nic zlego jej nie spotka, stopniowo zastepowala rzucanie sie do siatki merdajacym ogonem bo to jej prawdziwa osobowosc, mozna sie zakochac.
-
było pieknie i udało nam sie wydostac naprawde sporo psów dopóki ktos sie za bardzo nie wychylił i zaczal oglaszac zwierzat z tekstami, których nie bylam autorka , a kontakt do mnie wskazywal ze jestem. Wlascicelka nie wytrzymala tego ze jawnie pisze o tragedii zwierzat pod jej "opieka" , a wiec jestem jej wrogiem , a potem jakby nigdy nic zjawiam sie po kolejnego psa. Wczesniej mialysmy swoja procedure i nigdy nie doszlo do powiazania mnie z informacjami o syt. zwierzat, dzieki temu moglam tam byc i mialam wolna reke przy adopcjach. Teraz mam tylko problemy ale najgorsze ze wiele adopcji nie dojdzie do skutku, Wlascicielka bedzie teraz owszem chciala pokazac ze zarzuty co do adopcji sa nieprawdziwe i zwierzeta beda trafialy w rece róznych osób, niesprawdzonych bo tam nikt nigdy nie sprawdza domu, nawet numeru dowodu nie spisują. Zawsze na koncu mówia zeby im przeslac zdjecie zwierzaka w domu i to ma byc cały dowód na to, ze jest ono bezpieczne.
-
ciesze sie ze tak sie wszystko udało i ze Sunia od razu zaskarbiła sobie obecnych opiekunów, umie to ;) teraz rzeczywiscie najwazniejsze zeby nie odpuscic i znalezc jej super domek na zawsze, licytacja imienia fajny pomysł bo rzeczywiscie zawsze jakis dodatkowy grosz prosze Ja ode mnie mocno ucałowac