Jump to content
Dogomania

PESTKA.

Members
  • Posts

    269
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PESTKA.

  1. [quote name='jambi_']dla mnie bomba! ale On sam mine ma taka jakby nie do końca mu sie podobało ;)[/QUOTE] Tiaaakkkk, on ma taką minę, bo mu się dźwięk aparatu przy robieniu zdjęć nie podoba. I dlatego też zdjęcia są jakie są, bo za każdym razem, jak pstrykałam, to chciał zagryźć to "coś":)
  2. Niestety zdjęcia są raczej kiepskiej jakości, ale na lepsze trzeba będzie poczekać, aż zacznie świecić słoneczko:( Jeszcze tylko będę mu musiała brzuszek zgolić, bo na i tak łysy placek po USG.
  3. [quote name='weszka']Pestka, no i zostałaś jeszcze psim fryzjerem! Policzki się goli do miejsca gdzie zaczyna wyrastać broda, jak odgarniesz brodę do przodu to na policzkach jest taki pieprz i właśnie do tego miejsca się goli :) Tutaj masz to na obrazkach http://www.draxpark.cc/grooming.php :) Dzięki Weszko, super stronka. Próbowałam zrobić podobnie, ale nie wiem, co z tego wyszło:)
  4. [quote name='lilo']Pestko błagam , nie przycinaj biedakowi nóżek , wtedy będzie jamnikiem i już nigdy domku nie znajdzie :P[/QUOTE] Ale wtedy to byłby jedyny jamnikosznaucer na świecie i można by go było sprzedać na allegro za 7000 zł:)
  5. No, mam nadzieję, że nikt chłopaka nie będzie oglądał przez następne 2 tygodnie:) Bo wygląda, mhmmmmmmmmmmmm, ciekawie.... Wystrzygliśmy się, na skin heada:evil_lol: Nie chciał za bardzo współpracować na początku, próbował zjeść maszynkę, ale obyło się bez rozlewu krwi. A potem już z górki. Nawet uszy ogoliłam maszynką. I to był spory szok, że chłopak tak się dał męczyć:cool3: Mam tylko problem z głową, bo nie wiem, do którego miejsca mam go strzyc - bo brodę zostawiam, ale policzki golę? Bo ogoliłam.... Jak coś źle zrobiłam, to odrośnie pewnie za jakieś 4 miesiące:evil_lol: Amiga pożyczyła maszynę tortur i zaleciła strzyżenie na 2 mm, tylko się okazało, że na tej długości chłopak ma malutkie łyse placki, podejrzewam, że to pozostałość po strupach. Bo miał tą skórę okropną, jak do mnie przyjechał. Jeszcze jutro przytnę troszkę nóżki nożyczkami i będzie pięknie... po kilkunastu dniach zapewne:) Byłam dziś też u wetynki z wynikami moczu - wszystko w porządku, więc mamy 2 opakowania duomoxu na zbyciu:) Miałam mu co prawda podawać od ostatniej wizyty, ale w dzień i w nocy nic się nie działo, dlatego poczekałam z dawkowaniem i się udało:p Chłopak zdrów jak ryba, zobaczymy tylko, co będzie, jak mu zmniejszę steryd...
  6. Byłam dziś u wetynki, oglądnęła badania i wszystko jest w porządku. Jeżeli chodzi o dexamethason, to mamy go stopniowo zmniejszać do 0,5 tabletki 2 razy dziennie. Więc będę odkrajała coraz większe kawałeczki i zobaczymy, co będzie:) Furosemid na razie zostaje bez zmian. No i go codziennie wieczorem po troszeczku strzygę, bo mi chłopak zarósł okropnie- doszliśmy do uszu i posuwamy się powolutku do przodu. Jutro zadzwonię do Amigi, bo obiecała skombinować maszynkę. Weszki nie chcę męczyć, bo po ostatnim razie to się wykończyliśmy nerwowo - ona, ja i Haśko. Mnie gość daje wszystko ze sobą robić, natomiast przy innych osobach zmienia się w wielkiego, zarośniętego potwora:)
  7. Trzymamy mocno kciuki, Haśko zaciska łapki:) Będzie dobrze:) Ja sobie nawet paluszki zasupłam na noc:) W końcu Ty trzymałaś za nas i popatrz, pojawiło się światełko w tunelu - reakcje Haśko ma dobre, może da się coś zrobić z oczkami. Dlatego my będziemy trzymać nasze łapki podwójnie:)
  8. Ale ja nic nie dostałam znowu. Szlak mnie trafi z tym cholernym GG.
  9. Tak więc mogę dopisać, że rzeczywiście na dzień dzisiejszy odebraliśmy morfologię - wszystko jest w porządku. Jedynie trombocyty ma troszkę poniżej normy 188 G/I (200-580), MCHC 30,7 g/dl (norma 32-36). Ale to są minimalne różnice. Profil średni (8p), bil/Fe, profil tarczycowy i jakiś iddex elektrolity przyjdą mi w mailu. A propos oczu, to dr podejrzewa skórzak u Haśko - stąd zaleca wizytę u dr. Stefanowicza. RTG: Stwierdzono drobne, rozsiane cienie w obrębie oskrzeku - pozapalne najprawdopodobniej. Brak jednoznacznych cieni sugerujących przerzuty nowotworowe. USG: przestrzeń zaotrzewnowa, pęcher moczowy, prostata, śledziona, wątroba, przewód pokarmowy w normie. Jedynie pęcherzyk żółciowy z widocznym osadem. Też nie stwierdzono żadnych zmian nowotworowych. Dr sugeruje jeszcze Karsivan, o którym już kiedyś rozmawiałam z p. Kłosińskim. Ale na razie należy się wstrzymać, bo tak jak mówiła nasza wetynka, jeżeli Haśko ma zmiany nowotworowe w mózgu, to ten lek przyspieszy rozwój raka. Co do zmian neurologicznych, to powiedział, że nasz chłopak jest w dobrej formie, ma prawidłowe reakcje - wyginał mu nóżki i głowę na wszystkie strony... W każdym razie czekam na pozostałe wyniki i z nimi będę się musiała przejechać do lekarza prowadzącego.
  10. No ja myślę, że trzymasz kciuki:) I że sobie nawet jakoś łapki związałaś do snu, co by tych zaciśniętych kciuków nie rozluźnić:) My właśnie siedzimy i się troszkę stresujemy jutrem. Ale jesteśmy już spakowani - wszystko co potrzebne czeka grzecznie w torebce:) Tylko mam nadzieję że się obudzimy, bo to masakryczna godzina dla mnie i Haśko:) Gorzej niż w środku nocy:)
  11. A powiem Ci, że nawet z kotami jakoś w miarę:) Co prawda przez to, że je izoluję, ale nie nakręca się na nie tak jak miesiąc temu. Wpuszczam go do pokoju, tylko w kagańcu, bo nie chcemy mieć dodatkowych atrakcji i co prawda zaczyna popiskiwać i szukać na siłę tych kocich zapachów, ale jak wychodzi, to się prawie od razu uspokaja. Gorzej z odgłosami na spacerach - wszystko jest złe i trzeba to zagryźć. I nic nie pomaga, ale zobaczymy - może po spotkaniu w Therionie w środę coś się wyjaśni, albo przynajmniej można będzie wykluczyć jakieś opcje
  12. A tam:) Z nim nigdy nie wiadomo, więc muszę go chwalić czasem, co by nie było, że ciągle mam złego psa:) A przecież chłopak fajny, tylko ma odpały:)
  13. nikt nie zagląda do Hasiulca?:( A to napiszemy jakieś bzdetki:) Przetrwaliśmy upały, chociaż było ciężko:) I sobie żyjemy nawet w miarę spokojnie:) Od dwóch dni nie szczeka jak wychodzę, co prawda zawsze daję mu coś do spałaszowania, ale wcześniej nawet to nie pomagało. Był u mnie ostatnio mój brat i przeżył:)
  14. [quote name='bacówka']Wszystko fajnie brzmi na takim poziomie ogólności ale dla mnie bardziej pomocne byłyby konkrety. A konkretne problemy wyglądają tak: W środę kończy nam się urlop i trzeba będzie całą gromadkę jakoś rozlokować na kilka godzin kiedy będziemy w pracy. Do dyspozycji mamy dom, ogródek i podwórko. Pewnie trzeba będzie ulokować jednego w ogródku a drugiego na podwórku, bo zgadzam się z Silka, że kiedy nas nie ma musimy je izolować. Co jeśli będzie deszcz? Na podwórku jest dużo zadaszonych miejsc, ale w ogródku tylko drzewa, krzewy. Zatem co - Buda? Drugi konkret to Bary, czyli nasz młody labrador. Jest cały czas gaszony przez Bacę i stał się cieniem dawnego radosnego psa. Pytanie czy w imię uszczęśliwiania (?) jednego mam prawo dołować drugiego. Ponadto izolacja Barego od Bacy oraz podział terytoriów oznacza że ktoś musi dostać dom a ktoś spać na dworze (przeraża mnie w tym kontekście zima). Jeżeli Baca byłby na dworze to pytanie czy 2-3 godziny kontaktu z człowiekiem dziennie będą dla niegoczymś lepszym niż schronisko. Zgadzam się, że Baca jest super jak chodzi o relacje z człowiekiem. Widziałem też, że dobrze zachowywał się z suczką (był pod pantoflem ;). Takie oto rozterki targają nami tego wieczoru. Pomożecie?[/QUOTE] To ja, skruszony szpieg:) Słuchajcie, jak macie jutro chwilkę czasu, to może bym Was odwiedziła i zobaczyła jak się sprawy mają? Bo miałam już trochę psów na DT i jak na razie prawie zawsze udawało mi się je zaprzyjaźnić z kotami i innymi psami. Prawie, bo teraźniejszy tymczasowicz ma za nic moje prośby i groźby:)
  15. [quote name='Silka']Ej.. skoro Pestka z mamą robią za szpiegów, to znaczy że Baca zamieszkał na mojej ulicy. Chyba w innym miejscu by nie robiły :) Tak sobie z tego wyknułam i tego, że pojechał do labradora. A państwo co mają labradora mieli właśnie adoptować jakiegoś utopca. Czy labrador jest kremowy? No i najważniejsze, czy państwo mieszkają w Bronowicach, bo jak tak to wieści o Bacuniu i ja będę miała z pierwszej ręki, bo przynajmniej raz w tygodniu są u mnie na zakupach.[/QUOTE] Tak, tak, to są właśnie Ci Państwo:) Mam tylko nadzieję że nie czytają Dogo, bo wyjdę na wariatkę z tym moim szpiegowaniem:)
  16. Baca dziś w Uwadze o 19:45:):):)
  17. Już porozsyłałam na Gadu moim znajomym linka:) Mam nadzieję, że to nie pic na wodę:)
  18. słuchajcie, wyczytałam coś takiego, niezwiązanego z naszym Hasiulcem. "pomozcie w akcji wystarczy tylko przycisnac" http://szerlok.pl/nakarm_psa/
  19. Dobrze, tylko będę się musiała zastanowić:)
  20. Oczy bez zmian, w kółko chodzi jak się nakręci, albo jak mu się zdaje, że coś słyszy - a może słyszy, a ja nie:) W końcu ma lepszy słuch
  21. Mhmm, no nie miał chłopak możliwości pokazania się od najlepszej strony, bo byliśmy z moim TZtem, więc Haśko dał koncert:) W końcu trzeba go było zamknąć w domku, bo tak się darł. Ale za to sprawdzałam, jak sobie radzi na działce bez smyczy - a że teren ogromny i całkowicie ogrodzony, to chodziliśmy sobie luzem po dolnej części ogrodu. I radzi sobie genialnie, od razu przychodzi na zawołanie i bardzo ładnie się pilnuje. Niestety ze względu na wysoki mur oporowy i niebezpieczeństwo upadku, musiał siedzieć też przywiązany do drzewa ale za na 10 m. lince, odziedziczonej po psie mojej mamy, więc miał się jak ruszać:) Najciekawsze jest to, że Husky taty mojego TZta towarzyszył Haśkowi praktycznie cały czas, leżały sobie chłopaki obok siebie i oddychały świeżym powietrzem:)
  22. Toż nie wątpię że czytasz:) Ale się znasz bardziej na lekach niż ja, no nie?:)
  23. A my byliśmy dziś na działce u Szanty/ Dońci:) Z całą masą psów i ludzi:) Pogoda piękna, psy szczęśliwe, ludzie też:) Podczas dzisiejszej wypadu do Bacy i Dońci/Szańci dostaliśmy też kliker od p. Moniki, która wraz z p. Andrzejem Kłosińskim prowadzi kursy szkolenia psów. I od razu mieliśmy prezentację użytkowania:) Ech, jak dobrze jest mieć mądrych znajomych:) Teraz będziemy z Haśko działać i zrobimy z niego super wyszkolonego psa:) Wczoraj mieliśmy kontrolę u wetynki - pojawiło się małe światełko w tunelu. Doktoressa bierze pod uwagę jeszcze taką opcję, że skoro chłopak był tak długo w przytulisku, to mógł mu się tam przytrafić obrzęk mózgu a że nie był od razu leczony, to rehabilitacja może po prostu dłużej potrwać. Uszkodzenia mózgu się co prawda nie cofną, ale inne części mózgu mogą przejąć funkcje tych, które nie działają. Mam nadzieję, że to to i trzymam się tej wersji. A na razie daję mu podwójną dawkę dexamethasonu, chłopak dostaje też furosemid, aspargin i duomox. Także mam nadzieję, że będzie lepiej. Nie pytajcie mnie na co jest konkretny lek, jak coś to się wypytam Luizy:) Bo nieprzytomna niestety chodzę ostatnio:) Za 10 dni do kontroli.
×
×
  • Create New...