Jump to content
Dogomania

PESTKA.

Members
  • Posts

    269
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PESTKA.

  1. a teraz zajął się kosteczką:) Więc mu nie przeszkadzam:)
  2. Haśko dzisiaj odsypia:) Zostawiłam go na kilka godzin samego i wybyłam z domu, żeby spędzić wreszcie normalnie czas z moim TZtem:) Nie macie pojęcia, jak cudownie jest siedzieć i rozmawiać bez dodatkowych atrakcji w postaci szczekania i rzucania się Haśko:) W każdym razie żadnych strat w mieszkaniu po powrocie nie zastałam:)
  3. [quote name='Maupa4']Cześc Beata :) A Haśko znajdzie dom ;) Bo niby dlaczego nie ? Fakt że niewidome szukają domów dłużej no ale znajdują. Mój tymczasowy Daktyl czasował się ... pół roku. Ale znalazł :) Fakt - nie mamy kotów ale w którymś momencie też już myślałyśmy że zwariujemy. Zwariujemy albo mamy ... kolejnego psa ... No tak - tylko że wtedy to miałyśmy osiem swoich bulw i ... i trzy tymczasy. :mdleje:[/QUOTE] Na bank się przerzucam na bulwy:) Oj, z Haśko to będzie problem... Szukamy mu innego DT, bo u mnie nie czuje się najlepiej - koty doprowadzają go do szału, a same też się stresują. Tylko znalezienie innego tymczasu graniczy z cudem, niestety. Ale z tego co piszesz, to mogło być gorzej:) A swoją drogą, u nas wczoraj też wyłączali prąd i moją robotę szlak trafił:(
  4. [quote name='ockhama']mowa :lol: spotykasz bulwy w realu to masz tego namacalne ;) dowody i wiesz wariactwo wcale bulwom nie wadzi :diabloti: one lubią mega uczucia, oczywiście zawsze muszą być pozytywne wobec nich :razz:[/QUOTE] W realu to też mam śliczności, ale więcej bulw nie zaszkodzi pooglądać:) Zresztą już chyba wyrażałam moje przemyślenia a propos następnych tymczasów na wspólnych spacerach:) A Margo ostatnio mi nawet powiedziała, że mnie kocha miłością sąsiedzką:)
  5. Weszłam przez przypadek na ten wątek i sobie pooglądałam śliczności:) Wszystkie bulwy takie słodziaki, że słów brakuje[IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Właśnie pisałam do Ockhamy, że jak tylko Haśko znajdzie nowy domek, to się przerzucam na buldożki:) No chyba że zwariujemy wcześniej, on, ja, albo moje koty:)
  6. Taaak.... Tylko u Dońci/Sańci to jest zazdrość o Pańcię, najgorzej jest, jak jej "mamusia" bierze kota na ręce. A u mnie to raczej wygląda jak polowanie na koty... On się strasznie nakręca, niezależnie od tego, czy jestem, czy mnie nie ma.
  7. Ockhama będzie dzwonić do Pana Andrzeja jutro i jeżeli się uda, to pewnie w poniedziałek/wtorek powinniśmy się spotkać.
  8. No i po wizycie u Wetynki. Chłopak dostał zastrzyk z dexamethasonu, od środy będzie go brał w tabletkach. Za dwa tygodnie mamy się zgłosić do kontroli. Jego zachowanie było najprawdopodobniej spowodowane przez za duże ciśnienie krwi w mózgu (jak poplątałam, to Ockhama mnie poprawi):) Jeżeli objawy nie powrócą to stopniowo będzie można zmniejszać dawkowanie lekarstwa. Jeżeli natomiast okaże się, że w trakcie stosowania zacznie się znów dziwnie zachowywać, to będzie to oznaczało najgorsze - zmiany nowotworowe. Ale bądźmy dobrej myśli:) Generalnie jest ok, zachowuje się jak normalny pies:) A propos kotów, to wciąż jest kiepsko i nie wiem, czy Pan Kłosiński będzie w stanie coś na to poradzić. Patrząc na to, jak się Haśko zachowuje, to w to wątpię niestety... Trzeba mu szukać DT bez nich, bo jak tak dalej pójdzie, to moje maleństwa zwariują w tym pokoiku.
  9. [quote name='ockhama']wg mnie Twój pierwotny zamiar był słuszny, ale może... to co masz zrobić dziś zawsze odłóż do jutra i są tacy co stosują taką właśnie życiową dewizę i sobie chwalą :evil_lol: off'ujemy wątek :razz: i jutro nas autorka :mad: Autorka mam nadzieję, że zrozumie:) Mając na względzie moje i Haśkowe przeżycia:)
  10. miałam taki zamiar właśnie, ale sprawdziłam co jeszcze do zrobienia jest "na wczoraj", to zmieniłam zdanie:)
  11. Idę spać spokojna o tą noc:) To jest po prostu nieprawdopodobne, jak bardzo jestem szczęśliwa, że Haśko był dzisiaj taki jak wcześniej... Słyszę, jak chrapie:) Mam nadzieję, że to nie jest jednodniowa odmiana... Trzymajcie kciuki za jutro:) W piątek dzięki dobremu sercu Ockhamy jedziemy do lecznicy na Orlich Gniazd - była we wtorek ze swoją niunią u wetynki i od razu zapytała o Haśko. Mamy się stawić przed weekendem, zanim steryd przestanie działać. Dobrze mieć taką sąsiadkę - Ockhamę, która przeżyła moje panikowanie i ustawiła do pionu:)
  12. Coś na pewno było na rzeczy... Chłopak zajął się właśnie kosteczką przysmaczkiem i słyszę jak ją obgryza:) Moja koleżanka, jak dzwoniła w czwartek, to się zapytała "ojej, masz jakiegoś ptaszka w domu?" "Nie, Gabi, to nie ptaszek, tylko mój pies tak skuczy". I tak przez cały dzień... A teraz proszę, cisza jak makiem zasiał:) Samo to, że jak się przemieszczam po mieszkaniu, to się nie zrywa i nie leci na ściany, tylko co najwyżej spokojnie się podnosi i idzie w moją stronę.
  13. Oj, niebo a ziemia:) Przestał tak skuczeć i skakać na wszystko:) Ale nie wiem, czy mogę to pisać, żeby nie zapeszyć:) Wciąż jest niespokojny, natomiast nie ma porównania z tym, co było pod koniec zeszłego tygodnia. Śpi jak normalny pies wreszcie:) tzn. nie chodzi po domu przez bite 12 godzin i nie zrywa się na każdy mój ruch... Z kotami bez zmian, gość na bank potrzebuje DT bez nich.
  14. Kurcze, Ockhama ma napisać, bo się zna bardziej niż ja i nie chciałabym wprowadzać nikogo w błąd. W każdym razie ona na pewno dokładnie wszystko streści, ale ja mogę powiedzieć, że nie jest źle. Byłyśmy u weta, bo wetynki nie było:( Wg niego, to po prostu stary pies po przejściach) Oczopląs jest rzeczywiście, może wskazywać na zmiany w mózgu, ale dostał zastrzyk ze sterydem, ten sam, który Haśko miał podawany w weekend. Mamy się zgłosić za tydzień.
  15. No właśnie tak go obserwuję i mam podobne wrażenie. Że coś jest jednak na rzeczy, a koty go po prostu jeszcze bardziej pobudzają. Dzisiaj jest o niebo lepiej, tzn. zachowuje się spokojniej. Nie wiem, czy pomogły lekarstwa, czy to było coś zupełnie innego. W każdym razie to nie jest ten sam pies, co w czwartek. Wtedy nie spał od 8 rano do późnej nocy. W ogóle się nie kładł tylko chodził i skuczał jak nakręcony. Dzisiejszą noc przespał całą, no ale byliśmy u mojego TZta. Weszliśmy do mnie i zaczął skuczeć i węszyć. Ale po chwili się położył, nawet sie zainteresował smakołykami. Może też jest spokojniejszy, bo go nie wpuszczam do pokoju i nie ma kontaktu z kotami. Ale też przecież je wszędzie czuje.... No nic, zobaczymy, co powie wetynka.
  16. Poczekajmy do jutra, zobaczymy co powie wetynka. Mądra z niej kobieta, to coś doradzi.
  17. wiem, że to wychodzi po tym czasie... ale czegoś się muszę trzymać, bo zwariuję:( Nie wyobrażam go sobie w hotelu:(:(:( Wiesz, on jest stary, a co, jak go nikt nie zechce? To tam do śmierci zostanie, w klatce:(:(:(
  18. Tylko że to hotel:( Poczekajmy do jutra, zobaczymy, może coś wetka wymyśli. Zapytam o te leki uspokajające. A może to jego zachowanie ma po części jakieś podłoże psychiczne i da się to jakoś opanować. Bo przecież przez 2 tygodnie był psem doskonałym.....
  19. Słuchajcie, dopóki nie będzie wiadomo, co z nim jest, to nie ma sensu go nigdzie przenosić. Postaramy się wytrwać:) Dałam znać, jak jest, żeby już można było szukać nowego DT, bo u mnie jest coraz gorzej. Zobaczymy co jutro powie wetynka, może coś wymyśli. Ja go w hotelu nie widzę...:(
  20. Haśko spokojniejszy.. Za to koty mają już serdecznie dość. Dzisiaj znowu oblały mi łóżko, mam całkowicie zasikany dywan:-( Jak jestem w mojego TZta to jest masakra, jak jestem w domu też niedobrze... Wysiadam powoli psychicznie:-(
  21. :hmmm: byłam dziś na piwie ze znajomymi i z Haśko i było super, pies wyluzowany spał. Powrót do domu - niespokojne zachowanie, chodzenie w koło, piszczenie - ciekawe, bo nadal jest pod działaniem silnego środka przeciwbólowego. Jutro rano o 10 podam wg zaleceń: steryd, antybiotyk i Nootropil. Co do dalszego aplikowania owych leków to poczekamy na poniedziałkową konsultację w gabinecie na OG. Środek przeciwbólowy zawsze mogę podać jak zobaczę że Haśko go potrzebuje. Chyba podawanie profilaktyczne nie jest wskazane bo to nie witaminki.
  22. Po prostu czuję się jak w jakiejś kiepskiej komedii.... Najprawdopodobniej zupełnie niepotrzebnie chłopak dostał te kroplówki i nie było potrzeby podawać mu lekarstwa przeciwbólowego.
  23. No i jaja:roll:. Spotkałam się z Ockhamą na spacerze, porozmawiałyśmy sobie o Haśko, a potem zaprosiłam ją jeszcze do mnie, żeby zobaczyła, jak się chłopak w domu zachowuje. I wychodzi na to, że to nie jest żaden guz ani mikrowylew... Najprawdopodobniej się chłopak tak nakręca na koty....W poniedziałek jedziemy jeszcze do wetów na Orlich Gniazd i zobaczymy co oni powiedzą, ale na na razie odstawiamy leki i czekamy co będzie jutro.
  24. Dobra, dzwoniłam do wetynki, mówi, że na razie trzeba przeczekać, bo jak to był mikrowylew, to się to powinno wyciszyć w ciągu 4-5 dni. Jeżeli zobaczę, że będzie bardzo niespokojny, to mam dzwonić i się będziemy umawiać, żeby dać mu coś na uspokojenie.
×
×
  • Create New...