-
Posts
1428 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IlonaS
-
Nie można psa usypiaś tylko dlatego, że jest pełen energii. Pochowaj w domu wszystko co się da, by nie niszczył, ogranicz mu pole działania - bramki na drzwi np., daj mu gryzaki, by miał zajęcie, przed Twoim wyjściem z domu na dłużej, wymęcz go długim spacerem, by nie miał sił rozmyślać co tu jeszcze zmajstrować. I wyluzuj, pogódź się z tym, że nie ma raczej takiej opcji, by młody, temperamentny pies nic nie zniszczył. Jeśli chcesz dla niego jak najlepiej - tak piszesz, to poniesienie pewnych strat nie powinno Cię aż tak bardzo zniechęcać do niego. Szukaj mu domu - pies jest młody i śliczny, zawsze to jakby większa szans na nowy dom.
-
Przeczytałam Twoją smutną historię, bardzo Ci współczuję. Ważne, że byłeś z nim.
- 21 replies
-
Pies nie trzęsie się bez powodu. Został na pewno skrzywdzony, a merdanie ogonem / z dystansem / wcale nie oznacza, że psina komfortowo czuje się. Wiadomo, ze psy się karci - fe, szarpnięcie smyczą np., ale one nie wpadają po tym w panikę i nie drżą, i nie chowają się po kątach. Przemyśl to sobie i oceń, czy chcesz żyć w takim stresie i poczuciu winy, że nic nie zrobiłaś, by pomóc swojemu psu. On Ci kiedyś zaufał.
-
Podawaj preparaty z chondroityną np. Caniviton Forte, ja oprócz tego gotowałam galaretkę z łapek kurzych. Co prawda mam inne psy niż Ty, ale zalecenia są te same. Nie znam się kiedy stawia uszka chihuahua, może jeszcze za wcześnie.
-
Mam co jakiś czas właśnie taki przypadek jak opisujesz. Pies drapie do drzwi , w nocy, i wychodzi, by najeść się trawy, bo ma jakąś niedyspozycję żołądkową. Potem zwymiotuje i jest ok. On w ogóle ma wrażliwy żołądek i zdarza mu się to, jak zje coś innego niż karma, np kiełbaskę jako smaczka, skórkę z kurczaka, czy też np, przełyki suszone. Mlaskanie u psa, może wskazywać, że ma dyskomfort w żołądku, mdłości, a spożycie trawy ułatwia mu pozbycie się z żołądka tego , co w nim zalega.
-
Idź do następnego weta. Trzeba to dobrze zdiagnozować, by móc prawidłowo leczyć. A może coś mu się wbiło i nie może ewakuować się na zewnątrz.
-
To co widział kolega, Ty nie widziałeś. Ty widzisz małego, ciągle błąkającego się pieska. Przygarnąć błąkającego się pieska, to chyba nie grzech.
-
Ja na początku też używałam royala, bo pies od początku jadł go u hodowcy, ale za jakiś czas zmieniłam. Dawałam mu do tego preparat witaminowy Can-Vit zielony.
-
Uważam, że tylko gastroskopia pokaże dokładnie stan żołądka, tyle tylko że jak pies osłabiony, to nie wiem czy kwalifikowałby się do tego badania. Mój pies miał dwa razy w 2011 w Klinice na Bemowie w Warszawie u dr. Kowalczyka, robią tam w narkozie wziewnej, to jest ważne. Wycinki wysyłali do Niemiec. Czy nie rozważałaś, że z psem mogło być coś nie tak już przed połknięciem tych nieszczęsnych leków? A one po prostu go dobiły?
-
Cudownie, jeśli los suni się odmieni, trzymam również kciuki za Was.
-
Witaj na forum Dogomanii, widzę, że to Twój pierwszy post. Nie zrażaj się wypowiedziami, jak ta powyżej, różni są ludzie i jak nie mają czym się wyróżnić, to wyróżniają się impertynencjami. Co do fobii Twojego psa - może schody, po których chodzicie są po prostu śliskie i pies ma niemiłe skojarzenia. Zauważyłam też, że pies na schodach lubi iść przy ścianie, czuje się pewniej, oczywiście nie wszystkich to dotyczy. W żadnym wypadku nie używaj przemocy, bo może to tylko pogorszyć sytuację. Próbuj jednak oswajać go ze schodami. Może znasz kogoś, również z psem / pies Twój na pewno ma jakiś kumpli /, kto mógłby Ci towarzyszyć w tym zadaniu. Psy obserwują swoje zachowania, i akurat taki pies - bezstresowiec może pociągnie Twojego za sobą po schodach. To jeszcze młody piesek, dopiero wszystkiego się uczy. Nauczy się i schodów, trzeba tylko czasu i cierpliwości.
-
Zaginęła około 4 lata temu - pomóżmy wrócić jej do domu!!!!
IlonaS replied to Aga1981's topic in Owczarek niemiecki
Skoro ma tatuaż w uchu, a byłaby zarejestrowana przez właściciela w ZKwP , to mogą mieć tam dane tego właściciela. -
Nowotwór czy jest złośliwy, a więc np. rak czy też inny, można stwierdzić tylko po badaniu histopatologicznym, w tych konkretnych przypadkach tylko po pobraniu materiału z biopsji. Zmiany w USG, podwyższone parametry np. enzymów wątrobowych, mogą tyko naprowadzać na diagnozę, ale zawsze trzeba ją potwierdzić właśnie w ten sposób. Z doświadczenia wiem, że wielu wetów różnie czyta USG i nie zawsze mają dobry sprzęt. Dlatego w takim przypadku udałabym się do bardzo dobrej i sprawdzonej kliniki.
-
Skoro nie sika w domu, gdy jesteście razem, to może sikanie takie wywołuje stres, który przeżywa rozstając się z Wami. Może weterynarz zaleci jakiś łagodny środek uspakajający dla psów.
-
A ja mieszkając teraz na wsi mam takie obrazki w pamięci: Leje trzy dni, a przez ten czas, w polu gołym stoi pies uwiązany na góra metrowym grubym, sznurku, między czteroma patykami /daszek z folii zwiało/. Mokry - stoi i szczeka, i wyje, jakby w amoku, bez picia i bez jedzenia. Pilnuje, by dziki ziemniaków nie wykopały. Upał ponad 30st., jedzie sobie samochód, do niego uwiązany pies, przemieszczał się tak kilka kilometrów. Pies darmozjad, co jadł za dużo, długo nie żył. Pies co ganiał kury, bo był głodny też nie pożył długo. To tylko parę takich przykładów. Tak, jestem z miasta, przeprowadzając się jednak na wieś, nie stawiałam sobie za cel prawienie morałów komuś, ja tylko prosiłam, tłumaczyłam, że psy też czują. Lepiej nic nie mówić? Od kilkunastu lat bytuję tu i mogę powiedzieć, że nie widzę jakiś istotnych zmian, a ludzie przecież mają oczy i widzą jak pies może żyć. Takie drastyczne przypadki nie bywają tu u każdego i codziennie, ale jednak bardzo często tak się zdarza. I piszę nie dlatego, ze wsi nie lubię, ale że akurat ten temat bardzo poznałam.
-
Bou - "tu wyjątkiem jest empatia, a w ośrodkach wielkomiejskich wyjątkiem jest - patologia" - dobrze ujęte. Przeszłam już wszystkie etapy, jeśli chodzi o zamieszkiwanie - od największego miasta w naszym pięknym kraju, przez małe miasto, aktualnie jest to wieś, i wielkie rozgoryczenie tym co tu postrzegam. Najgorsze, że jest to niereformowalna rzeczywistość. Trzeba by zacząć tu chyba pracę od podstaw, czyli od wychowywania najmłodszego pokolenia, uwrażliwiania go, ale kto to uczyni?, szkoła?, telewizja?, jakiś dogomaniak? I nie chodzi tu o ot, by pies leżał na kanapie, chrupał drogą karmę, chodził na zajęcia jakieś tam, ale by miał chociaż to minimum, a więc ciepłe schronienie, pełną michę, dostęp do weta w razie czego i zainteresowanie człowieka.
-
To prawda trzeba wskazywać właściwą drogę i uświadamiać pewne sprawy, i uczyć empatii. Zgadzam się z tym, ale najczęściej jest to tylko samozadowolenie z tego że coś się zrobiło, że człowiek nie stał obok tematu, no tak lepiej się poczuje wtedy, że coś zrobił dobrego. Mieszkam na wsi od dłuższego już czasu i wydaje mi się, że to walka z wiatrakami zmienianie mentalności ludzi, tu na wsi w moich stronach. Potrzeba bardzo dużo czasu, może kilka pokoleń. Wiadomo, nie każdy robi krzywdę zwierzęciu umyślnie, ale tak robił jego dziad i pradziad i on też tak robił będzie. Raz interweniowałam, powoływałam się na mądrość i dobroć osoby, by zmusić ją do właściwego potraktowania psa, niestety pod moim adresem usłyszałam groźby. Sama mam psy, więc to już nie chodziło o moje bezpieczeństwo, ale o te psy. Psie życie na wsi nic nie znaczy, psy nie żyją tu długo. Zjedzenie kury, ugryzienie kogoś, czy znudzenie nim samym, może być dla psa wyrokiem. Czasem darmozjad za dużo kosztuje, bo zjada worek suchego chleba na miesiąc np. Najgorsze, że dzieci nie mają dobrego przykładu i krąg się zamyka, dorosłe robią tak jak ich przodkowie.
-
U nas pierwsza zima razem została tak uwieczniona Piesek szukał prawdopodobnie piłki
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
IlonaS replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Ważne, że nie była sama, ważne, że w ciepłym domu przeżyła ten trudny czas. Szczęście, że taki dom jej dałaś. -
Ja miałam jamnika 9 kg i owczarka belgijskiego. Najpierw był mały, później przyszedł duży. Jamnik był zazdrosny, nie raz uszkodził belga. Zresztą on w tym układzie rządził. Później dołączył trzeci pies - średniego kalibru. Przed jamnikiem miał respekt. Nie wchodził mu w drogę. Do jakiś wypadków miedzy psami nie dochodziło. Może przestrzeń jest też ważna, bo jak szaleją w małym mieszkanku? U nas jest dużo przestrzeni na zewnątrz, w domu na szaleństwa raczej nie pozwalam, no może sporadycznie.
-
Historia ta opowiada o psiej wierności dwóch psich przyjaciół. Mimo naszej miłości do Gacka i przyzwoitego zachowania naszych dwóch pozostałych psów, wybrał towarzystwo psa sąsiada. Nie winię go za to, nie wiem co miał zakodowane w swojej główce, wiem że to pies po przejściach. Przez kilka lat było okey, chodził własnymi ścieżkami, znikał na godzinę, dwie i wracał. Nowa znajomość pomieszała mu trochę w głowie. Gdy szliśmy po niego zawsze się cieszył, gdy opatrywałam mu rany, nigdy nie warczał, w misce mogłam mu palcem mieszać, uwielbiał głaski. Czy był niewierny?
-
Wystawianie szczeniaka potraktuj jako zabawę dla niego i dla siebie. Wyluzuj się, bo psy wyczuwają napięcie właściciela. Kilka wystaw i cała oprawa wkoło tego, i pies z czasem skojarzy o co Ci chodzi. Ważne by bywać na wystawach w miarę często. Według mnie trzeba zacząć wystawiać jak najwcześniej, już w klasie baby. W klasie baby sędziowie też inaczej patrzą na takiego malucha. Powodzenia.
- 6 replies
-
- maltańczyk
- wystawy
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Ja miałam podobną historię. Też mieszkam na wsi od jakiegoś czasu, a właściwie za wsią, bo ta wieś z takich kawałków się składa. Przygarnęłam psa, który został prawdopodobnie wyrzucony w wakacyjnym okresie. Był przeraźliwie chudy, wygłodzony i zdesperowany. Jadł szyszki, wodę pił z mchu, widziałam na własne oczy. Ujadał wściekle na moje dwa psy i nie bardzo wiedziałam co z nim począć. Wystawiałam mu michę za płot, aż pewnego dnia odważył się wejść na posesję. I został. Urwanie głowy z nim miałam. Z psami jakoś się ułożył, tolerował je bez jakiś wielkich zażyłości, ale jakoś ten układ funkcjonował. Ludzi nie znosił, widać miał ku temu powody. Głaskać mogliśmy go po pół roku, bo gryzł na widok wyciągniętej ręki. Nauczył się szybko przechodzić przez wysoki płot i regularnie uciekał, codziennie robił obchód ku mojej rozpaczy, bo straszył ludzi i psom też nie przepuścił. Nie było sposobu, by nad tym zapanować. Zakładałam mu kaganiec, by chronić otoczenie. Traf chciał, że spotkał się gdzieś na włóczędze z psem sąsiada, co mieszkał pół kilometra dalej. Zaprzyjaźniły się oba chłopaki i dalej było jak w Twojej opowieści. Jadły razem, razem łaziły po okolicy, razem odpoczywały. Rano uciekał do sąsiada, na wieczór mąż mój - szofer jego osobisty, zajeżdżał po jaśnie pana do domu na nocleg, i rano znów to samo. Po śmierci Gacusia, jego psi kolega przychodził pod nasz płot jeszcze przez długi, długi czas, może rok. Taką psią wierność oglądałam, aż za grób, można by tak rzec. Dziwiło mnie to, że Gacuś nie tolerował obcych ludzi, ani psów, a tu dopasowały się oba jak połówki jabłka.
-
Czytałam historię psa z alergią skórną / wygryzanie sierści, do krwi, wyłysienia, zmiany skórne /. Wykryto u niego też niedoczynność tarczycy i włączono leczenie, po którym nastąpiła znaczna poprawa, jeśli chodzi o sprawy alergii skórnej. Jeśli Aslanek ma niedoczynność może lekarz powinien też to rozważyć. Nie wiem czy on ma rany na ten czas zagojone, czy tylko wyłysienia. Bakterię miał niefajną - pałeczka ropy błękitnej, trudna do leczenia / chyba dobrze odczytałam z wyniku pseudomonas..../. Też bym chciała, aby ze śmiejącym się pysiem polegiwał sobie na salonach. Piękny on jest, żal, że życie nie ułożyło mu się lepiej. Ważne jednak, że nie jest całkiem sam.
-
W łódzkim schronisku od 10.11.2015 przebywa pies w typie owczarka belgijskiego tervuerena, choć wygląda na rasowego belga. Może komuś zaginął, może ktoś go szuka. Nie umiem wstawić linku strony z jego ogłoszeniem. Pies ma numer identyfikacyjny 577. Może ktoś coś wie, czasem niepozorna informacja może zdziałać cuda.