-
Posts
1428 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IlonaS
-
To bardzo trudne decyzje, czasami weterynarz też może być omylny, więc trzeba mieć 100% pewności, że tak trzeba.
-
Powiem Ci tak - Pseudomonas aeruginosa ( pałeczka ropy błękitnej ) jest bakterią bardzo oporną na leczenie. Zakażeni nią bardzo długo zmagają się z leczeniem. Jest to tak - zakażenie jakby wygasa, a za jakiś czas znów nawraca. Jeśli nadal ma wydzielinę z dróg oddechowych, to bym ją kontrolowała pod kątem obecności Pseudomonas lub innych bakterii. Po antybiotykoterapii należy zrobić ok. 7 dni przerwy przed następnym badaniem bakteriologicznym. Dla ludzi jest szczepionka - Pseudovac, jeśli chodzi o psa musiałby wypowiedzieć się weterynarz. Kaszel i duszność może również być przy problemach kardiologicznych. W Warszawie polecanym lekarzem w dziedzinie chorób kardiologicznych jest dr. Niziołek. Przykro mi, że Twój piesio tak cierpi, walcz o niego.
-
Pies ten, to zwierzę inteligentne wyjątkowo - potrafi odczytać sygnały jakie do niego dochodzą. Pokrzykujący bełkotliwie pijak, z odorem alkoholowym, łapiący znienacka od tyłu za zadek, ogon, nie wróży niczego dobrego. Ten pies nie był uczony, by stał, jak cielę jak mu krzywdę robi ktoś z premedytacją, zresztą nie takiego psa chciałam. Poza tym ten pies, to owczarek - czuwa nad bezpieczeństwem swojego człowieka, a to było też zagrożone. Słabych, chorych, starszych, dzieci nie atakuje - jakoś wyczuwa, kto ma jakie intencje. A Ty, gdyby Cię ktoś dopadł znienacka i sprawił ból - co byś zrobiła?
-
Moje psy w zasadzie chodzą w szelkach, ale býły sytuacje skrajne, że obecność kolczatki uratowała mnie. Razu pewnego szłam sobie spokojnie z psem przez miasto, a z tyłu pijany człowiek znienacka złapał mi psa za zadek, wykrzykując coś. Pies stanął przed nim na dwóch łapach z obnażonym zębami. No, w szelkach nie wiem, czy bym zapanowała nad nim. Pies jest wielki, a ja mała. Niestety, nie uczyłam go, że człowiek może mu dokuczać, a on ma stać Drugi pies, adoptowany, z bardzo dużym instynktem łowieckim jak się okazało - kilka razy, parę mertów przed nosem wyskoczyła nam sarna. Szaleństwo nie do powstrzymania - wypięla się z szelek, cudem ją zatrzymałam. Do lasu często zakładam kolczatkę, bo wiem, że psa nie powstrzymam. Poza tym mam ograniczoną moc w dłoniach - cień nadgarstka. Nie jestem zwolennikiem kolczatki, ale czasami jej używam, Springera. Są różne sytuacje i różne psy, i nie wszystko należy uogólniać.
-
Tak sobie po cichu myślałam, że najlepiej byłoby dla Reksia, gdyby trafił mu się jakiś domek dogomaniacki - pewny, odpowiedzialny, świadomy, czuły. I......stało się. Jest on jakby rekompensatą za wszystkie złe chwile, jakie przeżył. Bardzo się cieszę, życzę Ci mar.gajko wielu dobrych chwil z Reksiem, wierzę, takie będą i, że i on będzie z Tobą tak po psiemu szczęśliwym. Ma Reksio domek, no naprawdę cudowne wieści. W ogóle to wielkie szczęście miał, że trafił na tak wspaniałych ludzi, którzy uratowali go. Wielki szacun.
-
Śliczny mały okruszek, nawet to klapnęte uszko dodaje mu uroku. Szkoda, że tak smutnie ułożyło się jego życie. Wierzę jednak, że pomalutku uda mu się przywyknąć do życia wśród normalnych ludzi. Dobrze, że znalazł ciepły i czuły dom na ten trudny czas. Może mimo wszystko, ta choroba pozwoli cieszyć mu się życiem, bo są pewnie rzeczy i chwile, które lubi. Na filmiku widać jak wielkim wsparciem jest dla niego ta starsza suczkę, lgie do niej, jak tylko się pojawi, częstym ziewaniem wycisza swoje emocje, związane zapewne spacerkiem.
-
Moje psy jadły trawę i prowokowały nią wymioty. Może zalega mu coś na żołądku, młode psy gryzą różne rzeczy - korę, patyki itp. i nie ze wszystkim żołądek daje radę. Poza tym rozważ, czy pies nie ma robaków - nie zawsze widać je w kale.
-
Przy niedoczynności tarczycy - psa mogą przerażać różne zjawiska, nawet takie drobne rzeczy, tak wyczytałam. Jednak nadal uważam, że ma on mimo wszystko, bardzo przykre wspomnienia z przeszłości z człowiekiem. Kasię akceptuje, ale lepiej czuje się jak jest sam. Akceptuję misia, klatkę, kanapę, sunię starszą, - to nowe dla niego rzeczy, człowieka boi się panicznie. Co do chodzenia na smyczy - mój zdrowy, kochany pies, będąc szczeniakiem, też krył się pod krzaczkami - myślę, że to normalna reakcja pieska, który widzi takie dziwo. Biegał od krzaczkami do krzaczkami, a ja cierpliwie z nim. Jak wyłaził, to dawałam mu smaczka, przełom przyszedł nagle.
-
Oba teksty bardzo dobrze napisane - przemawiające do osób wrażliwych na psie nieszczęścia. Osoba starsza, spokojna, prowadząca zrównoważony tryb życia byłaby dobrą, aby zaopiekować się Reksiem. Być może potrzebna byłaby jej pomoc finansowa np., bo emerytury raczej nie są rewelacyjne lub inne wsparcie, czasami są dobre chęci, a wydatki na weta np. mogą okazać się problemem. Nie powinna być to osoba całkiem osamotniona - życie jest nieprzewidywalne - choroby, pobyty w szpitalu, itp, a Reksio wymaga stałej opieki. Najlepiej jakby dom znajdował się w miejscu, gdzie jakąś dogomaniacka dusza byłaby blisko i w razie co mogłaby wesprzeć.
-
Radziłbym bardzo zapoznać się z wychowaniem tej rasy, bo jakąś cząstkę jej, większą lub mniejszą pewnie w sobie ma.
-
Śliczna, niewątpliwie. Taka miniaturka jakby kaukaza.
-
Żal mi tego psa, to jeszcze szczenię i można byłoby go jeszcze mądrze poprowadzić. Co będzie za rok?
-
To co najlepsze Reksio otrzymuje teraz - bezpieczny, ciepły kąt, opiekę, dobre jedzonko i to dlatego, że go kiyoshi wypatrzyłaś, nie przeszłaś obojętnie, a Kasia zechciała mu pomóc. Żadnych wyrzutów sobie nie rób. Trzeba tylko, by piesek w komforcie, spokojnie dożył swoich ostatnich dni. Smutne to bardzo, uffff....
-
Wiadomo, że wszyscy, którzy czytają ten wątek chcą dla Reksia jak najlepiej. Z wetami jest różnie, sama tego doświadczyłem, tak z resztą jak i z ludzkimi lekarzami. Dlatego uważam, że dobrze, że zobaczył go jeszcze jeden lekarz. Wiadomość przykra bardzo, brak słów. Czy będzie jakaś dodatkowa diagnostyka jeszcze?
-
Z tego co czytałam o kaukazach, powinien mieć on jednego przewodnika, który go karmi, szkoli, pielęgnuje, wyprowadza na spacery. Jednego - odpowiedzialnego, znającego rasę, konsekwentnego, ale nie okrutnego. Kto nim będzie skoro Ty wyjeżdżasz? Taki pies to nie zabawka, a błędy w wychowaniu mogą słono kosztować. Ja będąc hodowcą tej rasy, nie sprzedałabym szczeniaka osobie nie mającej wiedzy na jej temat. Kupując zaś, bardzo dobrze bym się przygotowała, bo to nie lada wyzwanie, ale najpierw rozważyłabym, czy aby napewno nadaję się, by psa tej rasy posiadać.