-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Wczoraj Morisek pomagał pakować mi paczki do Anglii i sprawdzał m.in. jakość ciasteczek. Zwróćcie uwagę jak w pewnym momencie kieruje na mnie swój wzrok,..ja odebrałam,jako pytanie,czy może wziąć sam z pudełka. Zdarzają się już takie sytuacje wzrokowe i wydaje mi się,że Morisek zaczyna odrobinkę mi ufać. No i skoro wczoraj pozwoliłam wziąć z pudła ciastka,to nasz inteligent..hihi..zrozumiał,że tak chyba wolno. Na stole u niego zawsze stały ciastka dla mnie pod ręką i dziś Morisek pierwszy raz sam się obsłużył zrzucając całe pudełko na podłogę,połowę spałaszował zanim zeszłam.
-
Morisek wita Ciocie na swoim wątku! To prawda, dzikus lub tylko "obcy" , najlepiej się uczy od innego psa. Ale chyba Wiosna pisała, że Moris nie reaguje dobrze na rezydenta, chociaż może Pani behawiorystka znajdzie na to sposób. Uffff...udało mi się przenieść z ogólnego wątku. Z odpowiedzią czekałam już na nowy wątek. Konfirm31,zgadza się pisałam wcześniej o pokazaniu ząbków przez Moriska dwójce moich psiaków,ale te reakcje trudno na razie jednoznacznie ocenić.Mogły być spowodowane jego strachem w nowym miejscu,i mogły być sygnałem "daj mi spokój,odejdź ode mnie" ,tak ja tłumaczyłam sobie,a i behawiorystka mówiła,żeby tych wcześniejszych incydentów nie brać specjalnie pod uwagę. Perełko, bardzo bym chciała poznać,ale z moimi psami łatwe to nie jest.Teraz mam hocki-klocki i tasowania i tylko sprawdzam,czy na pewno dobrze poukładane.Ja póki co takiej możliwości nie widzę na dzień dzisiejszy.W przypadku wystraszonego wszystkim Morisa uważałam,że na bezpośrednie spotkanie jest za wcześnie z moimi psami.Dwójka z nich to szczekające typy,a już za nauczycieli spacerowych to zupełnie się nie nadają.Na złą drogę tylko sprowadzą Moriska.Kiedyś, w przyszłości to ew. tylko wyjście z Tinulkiem,bo póki co oczywiście z Morisem poza posesję też nie wyjdę. Pisząc o lekcji z moimi psami chodziło mi o prywatną dla mnie i dla nich i do oceny dla behawiorystki jak by widziała połączenie Tego całego stada,poznać Jej opinię i rady jak to "ugryżć". Dziś była Pani behawiorystka,poznała ancymonków i umówiliśmy się na zajęcia w poniedziałek i będziemy próbować w przyszłym tygodniu. Przyszedł mi wcześniej pewien pomysł do głowy na próbę pogodzenia 4 samców,ale nie na już i nie teraz z mety,przedstawiłam go Pani,ale zaproponowała trochę inaczej.Przez kilka dni będziemy się więc przygotowywać. Nie chcę "spalić" psich relacji i dlatego sama nie śpieszę się z zapoznawaniem,bo każdy mój psiak ma jakiś "feler". To jest bardzo ważna sprawa jeśli mielibyśmy wszyscy wspólnie funkcjonować pod jednym dachem na dłuższą metę. Chciałabym mieć w domu Takie trzy Malinki,ale nie mam.Choć łatwo czasami z nimi nie jest,to kocham Ich takimi jakie są. Tinulek,po przejściach, z lękiem separacyjnym,stary,prawie już głuchy, najbardziej ugodowy psiak u mnie i z nim większego problemu raczej nie będzie,podporządkuje się pewnie Moriskowi. Shadi,to 2,5 letni maltańczyk córki na przymusowym tymczasie u mnie (na razie nie ma widoków,aby wyjechał).W domu do ludzi aniołek,na ulicy "liczy" i "dziurkuje" nogawki.Spotykane obce psy chce zjeść,w domu próbuje rządzić,ale Amik u nas jest szefem.Shadi ma swoje głupie zagrywki np.łapanie za pupę,za łapy gdy psy razem schodzą ze schodów,ale Amik z Tinkiem malucha olewają,czasem mu ustępują.Shadko to młodziak,łyka nauki i może dałby się ogarnąć.Co do niego tak powiedziała dziś Pani behawiorystka. Trudniejsza sprawa będzie z Amiczkiem szczekaczem.Wcześniej zaakceptował wszystkie tymczasy,które były..trafiały się jednak uległe i dzielnie zniosły jego wstępną "musztrę". Agresorkiem nie jest,nie rzuca się z zębami,ale szczekaniem mocno obwieszcza jaki on ważny. Z Amiczkiem i Moriskiem ciężka przeprawa raczej mnie czeka. Zachary bywa u mnie czasami i wie jakich mam "aniołków" zwłaszcza w osobie Amiczka. Na samym początku jak Morisek tylko przyjechał,pisałam,że jego pobyt-czas pobytu zależny od wielu kwestii. Ta właśnie,pogodzenie 4 samców była między innymi jedną z nich,ale ciągle nie było czasu o tym szerzej napisać. Morisek był dziś na dwóch spacerkach,za drugim razem pod okiem behawiorystki jak się oboje sprawujemy.Pochwaliła postępy Moriska jak na tak krótki czas,a ja dostałam kilka wskazówek na co zwracać baczniejszą uwagę na spacerkach. Po ostatniej lekcji Morisek dziś skośnym okiem patrzył na Panią,pamięta widać,że szelki to Jej sprawka.Nie był sobą tak jak przy mnie i nie pokazał za wiele w obecności Pani.Zdałam jednak relację z jego postępów,pokazałam filmiki z obecnego zachowania i przerobiliśmy najważniejsze punkty. Zabawki węchowe Moriskowi muszę przygotować,na razie własnej roboty.
-
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Jestem u suniek.Na razie nie mam jak pomóc,ale pomyślę. Doris,trzymam kciuki za jutrzejszy dzień. -
Witaj Asiu u Moriska. Fidelek też był dzikim pieskiem? Nam oswajanie idzie marudnie,choć pracujemy z Moriskiem dużo.Ja jestem w domu i mąż w wolnych chwilach włącza się do oswajania.Bodźców dajemy Morisowi od początku sporo (nie wiem ,czy nie za dużo) i Moris robi postępy,ale jest bardzo ostrożny,szybko się płoszy.Cieszy mnie jednak,że zaczął się już interesować tym co ma dookoła.
-
Można oneczko,jak najbardziej,w wolnej chwili początek uzupełnię,a tu pisać na bieżąco będziemy. Zapraszamy do Moriska,będzie nam raźniej stawiać te kroczki. Morisek jest zdolniachą i spryciarzem.....dziś po nocy znów sobie rozpiął smycz z karabińczyka. Rano to zrobił i pyszczkiem majstrował,bo karabińczyk świeżo obślimaczony zastałam. Za pierwszym razem myślałam,że to przypadek,ale jednak nie.
-
Jolantino, No nie wychodzi mi tak...kopiuje mi się tylko treść bez nicku,bez daty...źle coś robię i już...jak chłopu na miedzy wytłumacz proszę jak to zaznaczyłaś?.
-
Wtorkową wizytę behawiorystki po przemyśleniu odwołałam.Przełożyłam na czwartek. Morisek miał wtedy dość wrażeń spacerowych po naszym wyjściu na zewnątrz,był zestresowany i pomyślałam niech sobie odetchnie.Behawiorystka to też potwierdziła.Poza tym wieczorem nie widać dobrze by było każdego sygnału psa. Dziś natomiast Morisek zaliczył dwa "spacerki" w ciągu dnia.Dzielny był bardzo i choć trząsł się jak osika,to tyci kroczki robiliśmy. Mąż cyknął nam jakieś zdjęcie,
-
WiosnaA Advanced Member Members 342 7817 postów Napisano December 31, 2016 · Zgłoś post Uważam,że Morisek odespał już swoje i zaczynamy pokazywać mu świat domowy. Rano była przeprowadzka do domku,najpierw będziemy na dole gdzie mam pokoik i roboczą kuchnię. Dostał trochę czasu na zapoznanie się z tym miejscem i później nowego Gościa przedstawiałam Tinulkowi. Tinulek jest u mnie najbardziej gościnny i przyjazny do psiaków.Na dwóch pozostałych ancymonków przyjdzie czas później. Chwilę po wstępnym zapoznaniu nagrałam filmiki...mało wyraźne bo telefonem,ale co tam. Ogólnie Morisek jest zuchem i już robi malutkie postępy. Nie leży główką schowaną z tyłu,tylko cały czas odwrócony do przodu. Ja krzątam się co rusz u niego na dole,podsuwam dla Tinka smaczki,głaszczę,a Morisek łypie oczkami i wszystko obserwuje. Dziś na sylwestra pieczemy...hihi..ciasteczka wątróbkowe...robimy dużo zapachów i główka Moriska robi delikatne ruchy na boki..hihi...za niedługo sprawdzimy czy mój patent zadziała. Mam nadzieję,że z pomocą zwierzaków nabierze odwagi i stopniowo zacznie się przełamywać do ludzi. WiosnaA Advanced Member Members 342 7817 postów Napisano December 31, 2016 · Zgłoś post Na razie nic takiego nie miało miejsca i oby tak zostało. Nic na siłę przy nim nie robię,jak zbliżam rękę, to pyszczek odsuwa na boczek,albo chowa. Z ręki jedzonka oczywiście jeszcze nie bierze.Położyłam świeże ciasteczka do klatki i jak odeszłam dalej,to delikatnie odwrócił głowę i bardzo delikatnie pyszczkiem przysunął bliżej i zjadł. " Morisek jest teraz bardzo nieszczęśliwy.Klatka otwarta,ale z niej nie wychodzi.Nawet Tinulek nie interesuje jego specjalnie. Bogusiu,dokładnie..... zrobił gdyby miał tylko okazję.Na razie opcji takiej nie ma,bo na podwórko nie wyjdę dopóki nie pozwoli mi dotknąć do szyi.Później zapoznanie ze smyczką w domu,na końcu pancernie go zabezpieczę i będziemy próbować.Zanim to jednak nastąpi muszę zyskać choć odrobinę zaufania. Drzwi garażowe mamy drewniane i zanim go wnieśliśmy to je zastawiliśmy,żeby nie miał możliwości wygryzienia dziury. Na dzień dzisiejszy mieszka w domu,a garaż będzie nam służyć do załatwiania potrzeb.Siku robi,kupki jeszcze nie było,ale stoi piasek więc będzie miał możliwość tak jakby to robił na podwórku. Morisek boi się petard...strzelają teraz i skulił się najmocniej jak mógł. Jutro dam dla Moriska tabletkę od robali,pcheł i kleszczy w jednym. Kosztowała 40zł." 1.01.17, " Czujny tu jest. Jak jest sam, to położy się tak jak na zdjęciu. Tu mnie obserwuje,że weszłam i jak tylko trochę się zbliżam główka wędruje na boczek.Do Tinulka czasem podnosi,nie do mnie.Pewnie mnie nienawidzi teraz.Ja go nie męczę,staram się patrzeć ukradkiem,z boku przysiadam i troszkę gadam jaki On dobry piesek.Tinulek na wszystkie sposoby zaprasza Moriska do wyjścia,ale Moris niestety nie chce,czuje się w klatce bezpiecznie.Opuszcza ją tylko za potrzebą i na jedzenie jak nikogo nie ma. Wydaje mi się,że musimy dać czas Moriskowi i na siłę nic robić nie powinnam.Niech obserwuje życie domowe,zwierzaki i sam zdecyduje kiedy będzie gotowy na krok w naszą stronę. Cierpliwości i delikatności mi nie zabraknie,ale nie wiem do końca czy taka droga do oswojenia totalnego dzikuska będzie właściwa i muszę zasięgnąć porady od ludzi mądrzejszych,żeby na wstępie czegoś nie zepsuć. Długa droga nas czeka." 2.01.17 " Morisek był wczoraj bez życia,...petardy ,które ciągle u nas jeszcze strzelały chyba dołożyły mu stresu...dziś troszkę ciekawszy świata. Wiecie co...w stresie żyję,że aż mi słabo...sto razy sprawdzam,czy drzwi dobrze zamykam jak wypuszczam swoje psiaki na podwórko,chociaż wychodzą górą,ale żeby przypadkiem na oścież wszędzie nie były i Morisek nagle na górę mi nie wbiegł...tfu tfu"