-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Kiyoshi,on nie zareagował źle na samo pojawienie się Lumi,i nawet w miarę jak na Marcelka było,nawet jak w domu wniosłam,to siedział,patrzył,trochę skosnie ale nos wyciągał wąchać,...dopiero jak Lumi weszła przy nim na kanapę ...nie mógł tego przeżyć,...za kanape skoczył do Moriska i Maszy i wtedy dostał eksmisję...kanapa służy wszystkim i zrozumiał,słucha mnie,więcej nie było problemu. Lumi nie pozwalam więcej wchodzić,widział to i mam nadzieję dziś będzie lepszy wieczór.
-
Kurcze,no gapa jestem,że hej:( ....pojechałam do weta i zostawiłam Lumi w domu ,nie w kojcu.Posprzątałam w kuchni,ale musiałam nie zauważyć masła gdzieś przy kuchence po wczorajszym smażeniu naleśników. Lumi zjadła więcej jak pół kostki :(,naturalne,łaciate...dałam zapobiegawczo węgiel,ale jak myślicie,zaszkodzi jej,dostanie biegunki?...:(:(
-
Wszystkim Ciociom,które pomogły Lumi wrócić do normalnego świata i Wszystkim kibicującym Przyjaciołom kochana sunieczka życzy miłego dnia! Jadę do miasta po Simparicę. Mikuniu,szelek nie kupujemy, dobre są co dostałam od córki,smycze też mamy,..posłanka i pontony mam tylko pokasowane przez Marcelka.
-
Noc przeżyliśmy wszyscy.Lumi grzeczna w domu,ale zestresowana i bardziej chyba psami niż mną,choć moje w domu cichutko i nawet nie podchodziły do niej.Wydaje mi się,że wolałaby być bez psów,przynajmniej teraz. Po wejściu do domu Lumi usiadła na kanapie,później wniosłam Marcelka i się zaczęło:( Myślałam,że pręty w klatce nie wytrzymają i ja straszna mu wtedy nie byłam:(..co on wyprawiał,,to aż słabo:(:( Sprowadziłam Lumi na posłanko w aneksie kuchennym,dałam chodnik,bo łapki rozjeżdżają na terakocie,zagrodziłam stołem od reszty,żeby troszkę bezpieczniej się czuła.Marcela uspokoiłam,ale calutki wieczór nie spuszczał oczu (przez dziurki pod stołem) z Lumi i gdybym go wypuściła z klatki zrobiłby ostry dym:( Ten pies w główce ma poprzestawiane i jest nieoreformowalny :(. Do moich psów wcześniej skakał,a to za jedzenie,za kanapę,że jest jego,ale dało się przystopować,wczoraj był amok:( W kojcu wychodził z siebie,a Lumi dobrze się zachowywała,ignorowała jego szczekanie,później chodziła i go uspokajała.Sunia na stateczną wygląda. Byliśmy na sii,teraz leży spokojnie w domu z moimi psami,delikwenta odwiozłam na wybieg. Lumi obawia się mnie,ale wszystkiemu poddaje,jedzonka z ręki jeszcze nie wzięła,ale to kwestia czasu i ją przekonam. Po tylu latach w schronie sunia jest zagubiona i na pewno łatwo jej nie jest,mierzy się jednak z nową rzeczywistością.
-
Murce należą się ogromne podziękowania!,.."czarną" robotę zrobiła, mnie wystarczy tylko trochę pokierować sunią. Zagrodowy spać nie będzie mogła :) i muszę pokazać warunki,gdzie Lumi w ciągu dnia będzie przebywać. Pod wieczór spacerowaliśmy sobie wzdłuż działki ,pewnie ze 1,5km zrobiliśmy i na koniec chyba źle nie było...Lumi bardzo się słucha.