-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Marcelek niestety czuje się źle:(...popołudnie tylko leży,nie wstaje..nie jest zainteresowany gdzie idą psy,dlaczego szczekają jak było jeszcze do obiadu,...od południa nie pije wody, podsuwam i też nie chce,rosołu dziś wcale :( Kroplówki podać nie ma jak:(...wetka uspokaja,że jest młody,wyniki ma dobre,żeby noc przeczekać i ew. rano przyjechać. Faceta,który miał dziś pracować odesłałam do domu,żeby go nie stresować. Może to mnóstwo stresu w lecznicy,byli faceci, podróż tak na niego wpłynęło? :(...,ale wczoraj czuł się w miarę dobrze,apetyt miał. Nie podoba mi się i nie wiem co się dzieje:( :(,a objawów zewnętrznych poza samopoczuciem nie widzę:( Nie wiem jak mu pomóc :(
-
Może :( Moja wetka powiedziała,że wyniki na pewno są Marcelka...uff. Kolor podpalany lecznica ma w systemie ustawione i ktoś nie zmienił na właściwy,tak samo waga nie naniesiona prawidłowo. Ludzi mają zawsze multum i nie wyrabiają,a nas p.doktor poza kolejką przyjmowała więc mogę zrozumieć ,że po prostu z braku czasu nie nanieśli. Marcel dalej nie je, najgorzej,że antybiotyk powinien z jedzeniem przyjąć,ale nie ma rady i trudno wetka mówiła ,..oby pił i czekamy do jutra. Koo była po nocy ciemniejsza, ale nie czarna, forma wzorowa. Sii robił,wstaje,chwilę chodzi,siedzi patrzy na psy,podsypia.Uszy niby nie są miarą temperatury,ale nie są gorące.
-
Wczoraj Marcelek zachowywał się cały dzień dosyć spokojnie,widać,że choroba go jeszcze trzyma:(. Nie zdenerwował się jednak na kosę która nosiłam,na burczenie, choć tego obawiałam,bo jednak podobne do kija.Zaczęłam daleko kosić,stał obserwował,z przerwami kosiłam i zbliżałam coraz bliżej kojca.Żadnej paniki nie było. U Moriska po roku był duży przełom w zachowaniu w domu,kiedy wrócił z kilkudniowego wyjazdu z Ustronia.Z Marcelkiem na razie trudno powiedzieć,czy będzie przełom,bo póki co chory, osłabiony,ale mam ogromną nadzieję że może akurat coś drgnie w lepszą stronę,bo jednak wrócił na swoją ukochaną sofę. Wożąc do lecznicy żałowałam Marcelka i nie prosiłam więcej Pana do pakowania klatki,jakimś cudem samej udawało się wyciągać,wsadzać do auta,(aż nie wiem skąd siły miałam),ale dziś po południu facet się zjawi na działce i będzie musiał iść blisko kojca ,...to będzie ważny test jak znów zareaguje. Trzymajcie kciuki za Marcelka.
-
Ooo ludzie...jeszcze tego by brakowało:(..będę dzwonić wyjaśniać. Moja wetka robiła badanie i będąc jeszcze przy maszynie mówiła mi,że wyniki Marcel ma dobre,jedynie wątrobowe trochę słabsze. Dane moje zgadzały się,wagę w niedzielę na oko wet oceniała i myślałam,że do karty w poniedziałek naniosą właściwą,a tu zdziwiłam się skąd jeszcze podpalany wpisany a nie biszkopt :( Śpieszyły się w niedzielę,bo lecznica zamykana i za pomyłkę uznałam,ale kolor żeby aż tak :(...muszę dowiedzieć się.
-
Jak jeszcze zalegam z jakimiś dokumentami/potwierdzeniami,to piszcie,bo nie pamiętam. Dopiero zauważyłam,że w karcie wpisane jest - czarny podpalany/ ..bez okularów co prawda lekarki,ale młode były w niedzielę, Tak samo waga...13kg, 12kg...Marcel waży 10,40kg albo 10,60kg..był ważony dokładnie do znieczulenia.
-
Puszek kupiłam 5szt-2 już zjedliśmy, Trochę wytłumaczę zawiłości na paragonie, 100zł - wizyta niedzielna 432zł skasowane,-ponieważ p.doktor dała zniżkę na 400zł + dostaliśmy gratis 12 tabl. probiotyku Flora Balance 72,50zł-5 puszek Royal Gastro (na zdjęciu 3, 2szt zjedzone) 74zł- sucha karma Gastro (na paragonie wpisane jako -wydanie leku,bo worek zaniosłam już do auta,a drugiego opakowania nie mieli żeby nabić) I kupiłam smycz łańcuszkową,..nie mam takiej,a może będzie potrzebna.
-
Stres osłabia odporność, zwłaszcza długotrwały jak w przypadku Marcela :(... sama wiem coś o tym...behawiorystka zaleca kupić coś na odporność. Psa nieumiejącego chodzić na smyczy w żadnym razie nie puściłabym luzem na nowym terenie :(,..a w szczególności takich. Wiesz maarit, nie bardzo można być spokojnym jak pies rzyga z krwią, koo ma z krwią :( , bo z tym nie ma żartów....a do tego nie jest obsługiwalny, żeby mu w należyty sposób pomóc:(...dziś doszło chrząkanie i do wetów dobić się nie mogłam :(...skoro pewna nie byłam czy to choroba,to wolałam zdjąć obrożę, niż żeby pies miał mi się udusić :( Ale już wiem wszystko i jestem spokojniejsza :) Wetka niedawno oddzwoniła i właśnie tak powiedziała. Antybiotyk dostaje i powinno przejść. Kaszel kenelowy przerabiałam i wiem jak wygląda,a u Marcela jakieś takie dziwne charczenie :(
-
Raczej było dobrze....Pani Alina B. mówiła,że jeśli dwa palce się mieściły,to nie mogło być źle,sugerowała,że może jest chory, albo żebym zdjęła,bo i tak nie potrzebna...(wcześniej mówiła,żeby smyczy nie przypinać,a tylko do szelek przyzwyczajać,skoro ma uraz na szyi). Marcel jednak mi chrząkał i zwaliłam winę na obrożę. Zdjęłam obrożę... chrząka dalej :(, nie kaszle jak przy kenelówce. Do lekarki dobić się nie mogę.O tyle dobrze,że jest na antybiotyku:( Stawiam worek jedzenia i wyjeżdżam na tydzień,bo osiwieję przez tego gówniarza:(... ....4 lata w schronie i raptem u mnie wirusówki jakieś łapie:(