Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Wszystkim Ciociom ( i wujkom również ) Marcelek dziś życzy miłego tygodnia, prawda,że śliczny jestem :)
  2. Uważam,że niestety nie:( Dziś miałam zapowiedzianą wizytę rodziny,której nie mogłam odmówić przyjazdu,ze względu na pieska.Było dwóch mężczyzn.Tylko wysiedli z samochodu,około 30m od kojca, dosłownie chwilę i u Marcelka amok totalny:(...koo poleciała,sii również.....nawet nie zwrócił uwagi,że ja szłam w jego stronę:(..wychodziłam z domu,to skakał,biegał..zanim drzwi zamknęłam zaczął wyżywać na posłanku:(...nie patrzyłam na niego,ale na drugim filmie widać jak się mnie nawet boi... lata kamera,bo trochę bokiem idę i głowa w dół
  3. Jankamałpa,Livko, róbcie jak uważacie z pieniążkami , ja nie ma głowy do tego. Livko,nie kupuj specjalnie samej obróżki,za przesyłkę koszty dojdą.Nie trzeba,nie kupuj. Z tym i tak daleka droga,a i na salony miejskie się nie wybiera.Obejdziemy się ,mam stare Moriskowe,dziurki zrobię. Jestem do cna wypruta Marcelem przez ten miesiąc:(...nie mam siły już nawet pisać. Wczoraj rozmawiałam z dwiema nowymi behawiorystkami.Jedna z Pań z Warszawy z polecenia mojej p.Gabrieli,o której wspominałam,że zna się również na farmakoterapii.Umówiłam się na spotkanie u nas na przyszłą sobotę. Reakcje Marcelka na mężczyzn,na smycz określone zostały wręcz jako fobiczne. W razie co.. ostatnią deską ratunku choć na odległość,będzie dr.Łapińska. Żeby jeszcze ta otwartość Marcela na Majkę była stała:( A tak nie jest:( Zależne jest wszystko jaki ma dzień.A z tym jest jak w kalejdoskopie. Myślałam o wzięciu jakiejś "normalnej" suni na tymczas do kojca,do towarzystwa,że może coś by pomogło. Z Miką Zagrodowy nawet o tym rozmawiałyśmy,ale szybko się wycofałam z tego pomysłu. Mikuniu,dziękuję Ci ogromnie,że o każdej porze dnia i nocy zawsze znajdziesz wolną chwilę na rozmowę.
  4. Boguniu, Posty oczywiście na bieżąco czytałam,ale dopiero teraz się odniosę. Bardzo wzruszyła mnie Twoja ofiarność,poświęcenie i propozycja z jaką wyszłaś.Aż mnie ścisnęło,nie ukrywam...Jestem ogromnie Ci wdzięczna Boguniu za płynącą z serca chęć pomocy w trudniejszym mi czasie. Ty m.in. sprawiłaś,że zweryfikowałam wcześniejszą swoją decyzję. Pomimo problemów jakie ma ten mały piesek, to ma również i szczęście mając tylu Wspaniałych Ludzi wokół siebie i zawiodłabym Jego,Ciebie i Inne tu Wspaniałe Osoby:( Dziękuję najserdeczniej za obecne bazarki! Dziękuję również z całego serca Kupującym! Boguniu ,na prawdę bardzo doceniam z jakim Sercem wyszłaś do mnie,ale wybacz i przepraszam najmocniej raz jeszcze :( Znasz już moje powody i koszty nieodwołalnie muszą być moje. Marcelek na pewno będzie jednak potrzebował pieniążków,ponieważ jesteśmy na początku Jego trudnej drogi i proszę Cię Boguniu przeznacz na behawiorystę albo puszeczki czy smaczki,które będą nam również bardzo potrzebne w najbliższym czasie. Miło mi było choć przez telefon Ciebie poznać i porozmawiać:) Dziękuję Ci Kochana Duszyczko za wszystko!
  5. Jeszcze troszkę niech się rozluźni, teraz bez czynników stresogennych,.. i tylko na siebie odwrażliwiam :) ,...nałożymy obrożę jak Marcel poda mi łapę :)...żartuję oczywiście.
  6. Opcji nie ma ,Maja nie wejdzie:(...ona dłuższy czas, sama,beze mnie bała się zbliżać do kojca:( Masza to samo.
  7. W stosunku do mnie maluszek jest pamiętliwy,wilkiem jednak nie patrzy:) Moris-Inteligent poważny ustąpił miejsca dziewczynie i od kilku dni Majeczka wzięła sprawy w swoje łapki . Efekty z dzisiaj,
  8. Elu,kulki,to lek homeopatyczny. "Prąd" - moja naelektryzowana ręka "kopnęła" pyszczek w trakcie gdy brał jedzonko z ręki :( Boję się już głośno mówić i cieszyć,żeby nie zapeszyć....ale drugie kulki działają.
  9. Na wszystko co wywołuje złe skojarzenia u Marcelka,jego reakcja jest gwałtowna i nie radzi wtedy z emocjami:( Przez pierwsze 12 godz w domu on na prawdę zachowywał się nieźle jak na początki pieska w nowym miejscu.W nocy siedziałam wtedy przy klatce blisko,kładłam jedzonko,zabierałam rękę,a on wstawał i zjadał,siadał znów w kącik,..i tak wiele razy robił,wstawał i pił przy mnie.Na kota burknął,który zaczął długo wpatrywać się w niego.Widać było,że się boi,ale przerażenia nie było,ani na moją rękę,ani na nowe otoczenie. Na budowlańców zapewne późniejsza reakcja była po wyniesieniu klatki:(...w jednym czasie złożyły się początki Marcelka u mnie i trudno było wyczuć :(...Jak się krzątaliśmy w pobliżu,to pewnie strach dusił w sobie, a gdy wszyscy znikali próbował się rozładować:( Jego pierwsze szczekanie czy wycie sądziłam,że jest nowym miejscem spowodowane. Poprzednie kulki zadziałały dosłownie migiem,zachowanie zmieniło się diametralnie i aż dziwiłam jak szybko zmiana nastąpiła. Ręka później bałaganu mu w główce narobiła :( Oby tylko kuleczki znów zadziałały i łaskawszym okiem moją obecność przyjmował. Tak czy inaczej wierzę,że drogę jakąś się znajdzie i wtedy jego tempem będziemy iść.... aż pójdziemy na kilometrowy spacer:) A może ten "prąd" i bieg wsteczny był potrzebny,żeby ważniejszych rzeczy nie zepsuć.
  10. Aha,przypomniałam jeden fajny szczegół jak wjeżdżałam dziś na podwórko.Otwierałam bramę ,a Marcelek stał przy kratach,..jakby zaglądał kto przyjechał,nie uciekł na posłanko jak mnie zobaczył,podeszłam pod dom i on stał! jakby zaciekawiony?,sprawdzał czy to na pewno ja? (przedtem zaraz zmykał na sofę jak tylko drzwi skrzypnęły). Nie wchodząc do domu pieski dostały świeże łapki kurczakowe,Marcelek zjadł z apetytem.
  11. Nie wiem,nie było jeszcze kiedy. P.Gabriela mówiła,że ma jeszcze kogoś z Warszawy,i ta Pani odwiedza okolice Białegostoku. Marcelek wczoraj dostał nowe kulki,na razie zachowanie w kojcu w porządku,jedzonko z ręki bierze,muszę poobserwować ,spokojnie będziemy. Bardzo bym chciała,aby zachowanie wróciło z przed "prądu" po kulkach. Musiałam...głowę rozsadza,ale ja często miewam bóle i nie wiem,czy to po szczepieniu.
  12. Ojojoj,to Marcelek musi się śpieszyć:)...zaraz pójdę mu powiem,że koniec zbijania bąków:) Dziękujemy ślicznie.
  13. Na "życzenie" Cioć :),..przywiozłam drewnianą budę Marcelkowi :) Jutro mam szczepionkę i jak nie uśpią na zawsze :) , to po południu będzie meblowanie :)
  14. Oj Livko, chciałabym wiedzieć o Marcelu wszystko, albo choć część,ale tak nie jest:( Uważam jednak,że trzeba podjąć próby pomocy, staruszki pieski się leczy ,a to młody jest piesek. I będzie na prawdę fajny jak wyjdzie ze swej skorupy. No coś Ty,nic nie kupuj,mamy jedzonko :)
  15. Zaraz się zbieram i już na chwilę, Moja behawiorystka uważa,że budka którą zrobiłam jest wystarczająca i gdyby chciał mógłby tam się chować.Uważa też,że normalna buda może mu się kojarzyć ze schronem ,tak jak było ze szczekaniem na początku.Marcel może mieć również uraz do ciasnego pomieszczenia z którego nie wychodził w hotelu. Tu wszystko miał inne,nowe,mój głos inny,nie próbował mnie gryźć,a mikre kroczki robił ,po kulkach jeszcze lepiej było do czasu urazu. W główce stwierdził,że i tu krzywdę robią:(..to akurat ja tak wnioskuję. Wiem,że nie wszyscy w kulki wierzą,ale na Marcelka poprzednie zadziałały w sedno problemu i migiem ,jeszcze spróbuję z nowymi jak kupię,a później ew. już psychotropy.
  16. Oj, i przypomniałam teraz,że w ubiegły piątek prawie w tym samym czasie co behawiorystka przyjechał też brat...nie skojarzyłam wtedy faktów, ani wcześniej z budowlańcami.Podejrzewałam,że może mieć uraz do facetów po schronie,po reakcji na kij z mopem,ale nie sądziłam,że aż taki. Na widok mopa i pierwszy raz smyczy jak niosłam,Marcel dokładnie jak na tych filmach się zachowywał:(
  17. Noc była dziś spokojna na szczęście...ale od południa sam Marcelek zostanie,zobaczę co po powrocie wieczorem zastanę.
  18. Na dr. Łapińską trafiłam w necie za czasów Moriska,wiele Jej artykułów i porad czytałam i bardzo mi się podobały.Morisek jednak nie potrzebował leków,nie miał złych doświadczeń ,nie znał tylko świata ludzkiego.Wiem,że Panią dr. zna osobiście moja behawiorystka.Będę rozmawiać z p.Gabrielą.
  19. W plastikowym kontenerku jechał . Wracając jeszcze do budy.Postawiłam tę klatkę/budkę,żeby sprawdzić co do siedzenia w pierwszym dniu Marcel wybierze,gdzie noc spędzi, gdzie ukryje jak ja będę wchodzić, bo podejrzewałam i stawiałam na sofę. Jak również,żeby przyzwyczajał się do klatki w razie jakiejś potrzeby. Wzorowałam się rzecz jasna na Morisku,ale wiadomo,że psy są różne. Pytałam kiedyś jednego Pana, dlaczego Moris wybrał właśnie kanapę,dlaczego jak uciekał w strachu nie chował się w kącik za kanapę,do kontenerka (który wciąż jakiś czas stał i był mu wyborem),czy w inne miejsca nie chował. Pan mi powiedział,że wyżej ,pies ma zdecydowanie lepsze pole do obserwacji co wokół niego się dzieje, co u dzikusa ma ogromne znaczenie, że w budce pies wie,że będzie ograniczony, a na kanapie ma większe pole manewru i łatwo może zareagować, a oparcie kanapy na plecach daje mu bezpieczeństwo , no i na koniec dodał,że przecież pies głupi nie jest i w moment wyczuł,że mu wygodnie - zaśmiał się przy tych ostatnich słowach :) . Moris nigdy nie szukał innego schronienia w domu, od pierwszej chwili jak wszedł na kanapę , przy każdym swoim strachu zawsze na nią leciał i tak jest po dzień dzisiejszy jak coś go tylko zaniepokoi. Na działce nie ma Swojej kanapy i wiem,że mu tutaj tego brakuje:(..kiedyś jednak na pewno i tu dostanie.
  20. Po pierwszych dniach nie wyobrażałam sobie,że miałby siedzieć na zawsze w kojcu :( Wyobrażałam natomiast jak dobrze mu idzie wspinanie się po mojej siatce na 175cm+podmurówka.Ale tak sobie myślałam,czy aby nie próbował by później wracać na "swoje" poduchy...setki myśli kotłuje mi się co i jak zrobić z maluchem.
  21. Klatka jest z trzech stron zasłonięta grubą narzutą,jest długa i mógłby się chować na końcu,skulić ,tak jak to robił pierwszą noc w domu (wciskał w sam róg),ale w kojcu tak nie robił,..ustawiałam ją w innej pozycji od tylnej ściany,ale sofę wybierał w razie niepokoju..nie wiem jak było by z budą.
  22. Budę mam,ale dużą i blachą kryta (zmienić musiałabym na coś bezpieczniejszego)..nie wiem natomiast czy weszłaby do kojca :(
×
×
  • Create New...