Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. Jasza, feliksik on jest naprawdę cudo. Postaram się o lepsze zdjęcia. A Franek może być.
  2. Dziękuję, było tylko tyle zdjęć, bo zaczynała się burza i nie chciałyśmy stresować psiaka. Mały od wczoraj jest w DT. Dzisiaj lecę porozwieszać ogłoszenia w okolicy, chociaż wszyscy okoliczni ludzie w tym nasza listonoszka, która zna tu każdą psinę też potwierdziła, że jest tu od tygodnia i z pewnością jest nie z tego osiedla. Na dodatek dzisiaj od rana na schodach szkoły śpi następny pies. Ale co ja mogę zrobić? Dałam mu jedzenie, picie. Zobaczę jutro czy też będzie, może to tylko jednorazowe odwiedziny.
  3. Zapraszam na wątek błąkającego się psiny w okolicy i na terenie szkoły. Jasza proszę o zdjęcia. Narazie tak ogólnie napisałam, bo brak czasy. Potem dopiszę. Dziękuję. [url]http://www.dogomania.pl/threads/208792-B%C5%82%C4%85kaj%C4%85cy-si%C4%99-w-okolicy-szko%C5%82y-psina-szuka-domu[/url]
  4. Od około 25 maja 2011 r. w okolicy szkoły w Czeladzi błąka się piesek. Śpi pod siatką lub pod drzewem i tylko czasami wychodzi poza teren szkoły patrząc za ludźmi, jakby szukając swojego opiekuna. Piesek jest mały, wielkości jamnika, ma długie uszy. Sierść długa maści czarnej podpalany. Ma około 2 lat. Psiak jest bardzo przyjaźnie nastawiony do człowieka. Rozmowy z osobami, które zamieszkują lub przebywają często w tej okolicy tylko potwierdziły, że psina nie jest z tych okolic i prawdopodobnie został w tym miejscu porzucony. W pobliżu jest przystanek autobusowy i tramwajowy, zatem być może przyjechał środkiem lokomocji. Mimo rozwieszonych ogłoszeń nikt go nie szuka. No cóż "wakacje czas zacząć". Poszukujemy odpowiedzialną osobę, która zapewni psinie domek. [B]Kontakt w sprawie adopcji: tel. 506051825, 694338765[/B]
  5. [quote name='feliksik']a sąsiadce możemy sprezentować zatyczki do uszu[/QUOTE] Dokładnie. Chociaż Pani Aneta ma za sobą innych sąsiadów i przestała się nią przejmować.
  6. Agnieszko dziękuję za wklejenie zdjęć. Wczoraj rozmawiałam z panią Anetą nową właścicielką Sary (wcześniej rozmawiałam z moją sąsiadką, która powiedziała mi, że Sara zostaje u jej znajomej). Pani Aneta potwierdziła, że Sara zostaje, chociaż prosiła o mały 1% tej miesięcznej próby. Potwierdziła, że właściwie nie ma takiej opcji, aby ją po miesiącu oddała i abym się nie martwiła, że z byle powodu zmieni zdanie. Ona wie dokładnie, że jeżeli jej się nie uda to Sara będzie miała niesamowite problemy, aby się zaklimatyzować w innym domku. A ogólnie jest poprawa. Sara wprawdzie dalej wyje, ale już nie tak ja poprzednio. Jest już stanowczo spokojniejsza, a sąsiad wyprowadza ją pod nieobecność właścicieli na spacery. Jestem dobrej myśli, musi być dobrze i Pani Aneta też tak sądzi.
  7. Koniecznie psinę trzeba zabrać ze schronu. Jak ona nie widzi na oczka to najlepiej domek bez zwierzaków. A właśnie ci z tą właścicielką. PS Jasza moim MMS-em nie zawracaj sobie narazie głowy. To jest psiak, który od kilku dni koczuje na terenie szkoły, gdzie pracuję. Wysłałam go tylko dlatego, się może ktoś szuka i coś Ci się w oczy rzuci. Miałam sobie dać narazie spokój, ale się nie da.
  8. Co do Sary jeszcze potwierdzę, ale prawdopodobnie pozostanie w obecnym domku już na stałe, bez zwgledu na jedyną wredną sąsiadkę malarkę, która jako jedyna stwarza problemy. Natomiast chciałam się odizolowac (z przyczyn rodzinnych tylko na krótki czas od problemów psiaki, kociaki), ale się nie da, bo to co czytam na wątkach i nie tylko to trudno nie zareagowac.
  9. Tak, tak ja też tu zagladam. Dzisiaj właśnie byłam u mojego zaadoptowanego hasiorka. Jest super. Tobie psinko też życzę wspaniałego domku.
  10. Feliksik ja też myślę, ze będzie dobrze. Skoro oni przyjechali po nią, aż do Pińczowa to naprawdę przemyśleli swój błąd. Tak naprawdę to mój mąż, który już toleruje to co się dzieje w naszym domu odnośnie zwierząt tak się zakochał w maleństwie, że prawie nie chciał jej oddac. Myślę, że bedzie dobrze, kontakt i pomoc zapewniona.
  11. On nie może się poddac. Leosiu proszę.... Co się dzieje na tym świecie, ja już nie mogę słuchac ani patrzec na programy telewizyjne, straszna znieczulica. Wszędzie gdzie jestem staram się pomagac zwierzakom i niestety często patrzą na mnie jak na świra.
  12. Też jestem. Narazie nic nie mogę pomóc ze względów osobistych, co nie znaczy, że nie jestem sercem z tymi biedami. Zapisuję psinę.
  13. Witajcie. Co do Sary będę dzwoniła dzisiaj lub jutro, bo wiadome, że przez sobotę i niedzielę Sara jest z właścicielami i nie ma z nią wtedy żadnych problemów. Co do psinki z terenu szkoły (on jest tylko wielkości jamnika, ale to śliczny kundelek) to dzisiaj rano go nie widziałam, ale on przychodzi podobno dopiero po południu. Dziwiła mnie duża ilość tacek w jednym miejscu. Początkowo myślałam, że to ktoś z pobliskich bloków pomaga mi dokarmiając koty. Teraz wiem, że ktoś przynosi jedzenie psiakowi. To mnie trochę cieszy, że jest w okolicy jakaś bratnia dusza. Dzisiaj zostawiłam już jedzonko, co trochę wyglądam. Mam aparat spróbuję zrobić zdjęcie jak tylko się pojawi. A już mówiłam, że narazie do wesela dam sobie spokój ....
  14. Pani Aneta jest rozsądną osobą co do postępowania z psami i myślę, że sobie poradzi. Co do furtki też nad tym pracuje. Ale teraz znowu mam inny problem. Na terenie szkoły dokarmiamy dwa koty. Dzisiaj w jednym z miejsc, gdzie jedzą koty zobaczyłam śpiącego małego wielkości jamnika psiaka. W tej chwili także śpi pod drzewem. Dowiedziałam się, od pani z kiosku, że przychodzi tu od kilku dni, podjada kotom i śpi na terenie szkoły i napewno jest bezdomny. Jest śliczny. Zaraz idę do domu i jedyne co mogę zrobić to zostawić mu jedzenie, ewentualnie jutro jeszcze przywieźć. Niech to wszystko....
  15. Wielkie dzięki za podpowiedzi. Faktycznie, jeżeli Sara przez najbliższe dni się nie uspokoi można by jej podać leki. Na szczęście dzisiaj już piątek i zajmie się nią trochę sąsiad. Przez sobotę i niedzielę Sara będzie miała swoich panciów. Wczoraj rozmawiałam w właścicielami Brutusa z parkingu (poprzednika Sary). Na początku był dokładnie ten sam problem czyli potrzeba kontaktu z człowiekiem tylko, że w przypadku Brutusa wył jeszcze w nocy, bo nie był puszczany do domu. A teraz jest wszystko OK., dokładnie wie co, kiedy, gdzie… Pani Aneta jest naprawdę bardzo za Sarą. Cenię ją też za szczerość. W jednej z rozmów telefonicznych powiedziała „pani Heniu kiedy pierwszy raz zobaczyłam Sarę pomyślałam jaka ona brzydka, przecież nikt jej nie weźmie, zrobiło mi się jej szkoda”. Faktycznie Sara nie rzuca ludzi na kolana jeżeli chodzi o jej urodę i ja też byłam tego świadoma. Po czym dodała „a wie pani jaka ona teraz jest piękna, a poza tym jest kochana i ma wspaniały charakter”. Oczywiście poza tymi incydentami Sara jest naprawdę wspaniałym psiakiem. Oby się udało. Gdzieś w aparacie mam jej zdjęcia to ją pokażemy.
  16. Witaj Chmurko. I co narazie cichutko?
  17. Przepraszam, że na wątku Liski poruszam temat Sary z parkingu, ale dopóki jest szansa, że Sara pozostanie w obecnym domku nie będę jej zakładać wątku. Wczoraj wieczorem z bijącym sercem odebrałam telefon od Pani Anety, która robi wszystko aby Sara pozostała w ich domku. Była po indywidualnych rozmowach z sąsiadami i oczywiście swoim mężem. Sara nadal pod ich nieobecność wyje. Najgorszy problem stwarza jedna z sąsiadek. Najpierw powiedziała, że powiadomi animals, a kiedy powiedziano jej, że Sara jest adoptowana i dopiero się klimatyzuje zaczęła straszyć strażą miejską. Na szczęście pozostali sąsiedzi okazali się bardziej tolerancyjni. Dali Pani Anetce miesiąc czasu tzn. jeżeli po tym okresie Sara nadal będzie wyła niestety wróci do nas. Mało tego jeden z sąsiadów zaoferował nawet wychodzenie z psiakiem poza posesję na spacery pod nieobecność właścicieli. Dzisiaj Pani Aneta miała mu zostawić smycz. Sąsiad mówi, że Sara sama otwiera sobie furtkę, ale nie ucieka tylko leży przy niej i wtedy jest spokojniejsza. Mało tego nawet kontakt człowieka zza ogrodzenia ją uspakaja. Toteż Pan Stanisław będzie też chciał nawiązywać z nią kontakt poprzez ogrodzenie, aby nie czuła się samotna. Naprawdę poza tą jedną sąsiadką, wszyscy wsparli Panią Anetkę i zaoferowali pomoc. Pani Aneta jest wspaniałą osobą. Wie doskonale, że jeżeli nie da szansy Saruni to bieda już nigdzie nie zagrzeje miejsca. Jeżeli wszystko będzie dobrze już załatwiła, że Sara w sierpniu razem z nimi spędzi wakacje (w pierwszej wersji mieli się nią zająć znajomi). Poza tym, że wyje i zniszczyła drzwi i okna Sara jest bardzo wychwalana. Trzymajmy kciuki aby się udało.
  18. Wczoraj rozmawiałam z panią przez telefon bardzo długo. Też prosiłam aby Sarze dać czas. Rozmawiałam też z moją sąsiadką, która poleciła mi tą panią. One razem pracują, ma też z nia rozmawiać. Jeszcze mam nadzieję, że dzisiaj może Sarcia bedzie grzeczna.
  19. Sara cały czas miała towarzystwo, bo to był parking. Wszystko jest OK, gdy ludzie są w domu. Chodzi za nimi krok w krok. Nawet poza posesją spuszczali ją ze smyczy. Natomiast problem jest gdy są w pracy.
  20. Co do ludzi nie mam zastrzeżeń. Przez dwa dni Sara była pod nieobecność właścicieli na ogrodzie. Sąsiedzi żalili się, że przez dziewięć godzin wyła. Wczoraj została w domu. Zniszczyła drzwi i okno. Dzisiaj mieli ją zostawić ponownie na ogrodzie. Jeżeli sytuacja się powtórzy niestety mają nam ją oddać.
  21. Ja też już jestem u Leosia. Tragedia. A Sara z parkingu chyba jednak wróci z adopcji. Jestem po prostu załamana.
  22. Coś strasznego. Proszę o nr konta na PW. Narazie tylko tak mogę pomóc.
  23. Jasza, jak masz plakaty Chmurki prześlij jak zwykle na moją pocztę.
×
×
  • Create New...