-
Posts
395 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Afryka
-
[quote name='krogulec'] [U]Jeśli zaś chodzi o finanse [/U]- to wybacz ale [B]są to pieniądze publiczne a nie prywatne [/B]fundacji i każdy ma prawo wiedzieć jak dana fundacja dysponuje [B]pieniędzmi zebranymi od darczyńców.[/B] Wychodzi na to, że pewne osoby bardzo by chciały by cały temat "umarł śmiercią naturalną" i żeby przestano patrzeć fundacji na ręce. A ja myślę, że te[U] "ręce" nie są do końca czyściutkie i to nie tylko w kwestii dyskutowanej kastracji[/U]..[/QUOTE] Podkreśliłam, teraz już widzisz? A swoją drogą nie wiem skąd u Ciebie pomysł, że osoby zabierające głos w dyskusji i opowiadające się po jej stronie mają z fundacją cokolwiek wspólnego. Ja wypowiadam się wyłącznie w swoim imieniu i psy tej rasy znam tylko stąd, że jedna suczka akita chodzi do tego samego parku co ja. Na szczęście ma bardzo odpowiedzialnego właściciela, który jej pilnuje i nie wypuszcza luzem. Ostatnio z nim nawet rozmawiałam na temat Kazika i mówił, że Akity mają skłonność do ucieczek i trzeba je pilnować bardziej, niż inne psy. Mówił też, że wśród psów rasy akita jest wiele z zapędami myśliwskimi i gdyby im pozwolić, to chętnie zapolują na przykład na obcego kota.
-
[quote name='krogulec']A co do kasy - to nigdzie nie zostało użyte przeze mnie jakiekolwiek stwierdzenie podejrzenia o malwersacje finansowe. [/QUOTE] [quote name='krogulec'] Jeśli zaś chodzi o finanse - to wybacz ale [B]są to pieniądze publiczne a nie prywatne [/B]fundacji i każdy ma prawo wiedzieć jak dana fundacja dysponuje [B]pieniędzmi zebranymi od darczyńców.[/B] Wychodzi na to, że pewne osoby bardzo by chciały by cały temat "umarł śmiercią naturalną" i żeby przestano patrzeć fundacji na ręce. A ja myślę, że te "ręce" nie są do końca czyściutkie i to nie tylko w kwestii dyskutowanej kastracji..[/QUOTE] To ja może zacytuję, żeby potem takie wypowiedzi nie zniknęły z forum w cudowny sposób :diabloti:
-
Od jakiś dwóch miesięcy mamy w mieszkaniu drugą suczkę - Czajkę (mam ją w awatarku). Jest u nas tymczasowo, to suczka mojej mamy, która chwilowo z powodów swoich zdrowotnych wolała nam oddać psa. Trochę się bałam jak to będzie, ale dziewczyny się dogadały. Widać, że nie przepadają za sobą, ale też nie wchodzą sobie w drogę. Kiedy siedzą na kanapie, to na przeciwległych krańcach. Czajka raz ugryzła Uciechę na spacerze, bo znalazła jakaś starą kość i chyba się bała, że jej Uciecha zabierze. To było na jednym z pierwszych wspólnych spacerów i od tego czasu już większych zatargów nie było. Czajka jest już seniorką, nie lubi w dodatku suczek i w związku z tym nie życzy sobie spoufalania. Trochę szkoda, bo wyraźnie widać, że Uciecha po tym jak się jej przestała bać, to próbowała zachęcać do zabawy. Kilka razy przyniosła nawet Czajce swoje zabawki. Niestety starsza pani pokazała jej zęby i powiedziała Ucieszce, że ma spadać ;)
-
Sprawa jajek Kazika jest dyskusyjna (a także zabawna ze względu na emocjonalne wypowiedzi) i jak najbardziej nadaje się do roztrząsania na forum. Natomiast oskarżenia o nieprawidłowości w finansach to już poważna sprawa. Krogulec, jeśli masz dowody na jakieś machlojki fundacji, to bierz te papiery i na policję z nimi jeszcze dziś. Póki co wygląda na to, że próbujesz oczernić fundację. Tyle, że jako anonim masz bardzo niską wiarygodność.
-
[quote name='Koszmaria'] szkoda tylko że właśnie ani sm,ani policja nie mają żadnych skarg,ani żadnych dokumentów o błąkającym się psie[jakiś pouczeniach czy co..][/QUOTE] Z informacji na forum akitowym wynika, że sprawa psa już wcześniej była dobrze znana Straży Miejskiej, bo Kazik często urządzał sobie samotne wycieczki po okolicy. Nie wiem tylko, jak w Poznaniu SM do tych spraw pochodzi. W Krakowie, jak może wiesz, Straż Miejska jest aż do przesady zaprawiona w bojach z właścicielami szwendających się psów ;)
-
[quote name='Berek']Ale to nie do fundacji - i innych tego typu instytucji - należy wydawanie wyroków, czy ktoś "świadomie pozwala psu na ucieczki" czy nie, tudzież podejmowanie decyzji co do jakichkolwiek zabiegów (nie "ratujących życia" znalezionego psa) tylko dlatego, że istnieją podejrzenia że pies jest wykorzystywany do rozrodu.[/QUOTE] Jasne, w idealnym świecie takimi sprawami zajęłoby się państwo i tak powinno być, tu pełna zgoda. Tyle, że rzeczywistość jest taka, że możesz psa siekierą zarąbać i policja razem z prokuraturą mają to w wielu przypadkach gdzieś. Afera robi się dopiero, kiedy jakiś puszczony luzem pies zagryzie dziecko.
-
Różne rzeczy, które się zdarzają, to jedno, a świadome pozwalanie psu na "ucieczki" i używanie go jako lewego reproduktora to już decyzja właścicielki. Jeszcze na marginesie napiszę, że uwielbiam ten wątek i z zapartym tchem czytam wszystkie wypowiedzi. Jeśli kiedyś powstanie konkurs na najbardziej humorystyczny wątek na dogo, to nagrodą powinna być odlana w brązie podobizna Nieodżałowanych Jajek Kazika 8), oczywiście rzeczywistego rozmiaru.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]Ale ja sobie nie życzę aby ktoś bez mojej zgody dawał pod nóż MOJEGO PSA! [/B][/I][/QUOTE] Pilnuj swojego psa i nie puszczaj go na wielogodzinne samotne wędrówki po mieście, a na pewno żadna zła fundacja go nie złapie w celu kastracji ;)
-
A ja dodam, że przed podjęciem decyzji warto się wybrać do kilku hodowli i pooglądać psiaki na żywo. Ewentualnie przez fora możesz skontaktować się z właścicielami psów danej rasy z okolicy i wybrać się na wspólny spacer. Ja się w ten sposób wyleczyłam z husky - dla mnie to jedne z najpiękniejszych psów, ale okazało się, że nie odpowiada mi ich drapieżny i niezależny charakter. Zrozumiałam to po rozmowach z właścicielami i kilku wspólnych wycieczkach :)
-
Zgaduję, że do żadnej sprawy sądowej nie dojdzie. Właścicielka psa ma chyba za dużo na sumieniu, żeby ryzykować ciąganie fundacji po sądach.
-
Dwa koty, pies i dwoje ludzi w małym dwupokojowym mieszkaniu w bloku - dajemy radę, ale przydałoby się więcej przestrzeni. Od dwóch miesięcy mieszka z nami dodatkowo pies mojej mamy, na szczęście jutro wraca do siebie. Z tym dodatkowym psem jest już naprawdę ciasno. Przy obecnych warunkach na pewno nie zdecydowałabym się na drugiego psa na stałe. Dodatkowy kot to nie problem - kiedyś w wakacje były u nas łącznie cztery, znajomi podrzucili nam swoje i pojechali na wakacje. Poza znikającą karmą i większym zużyciem żwirku było praktycznie bez różnicy.
-
[quote name='Lidan']Podpisuję się pod powyższym obiema rękami!!! Ciekawe czy ktoś zwrócił uwagę na moją prośbę o pomoc w sprawie pięknego psa, którą zamieściłam kilka dni temu.Wiem, że jedna osoba zauważyła wpis i napisała do mnie na pw. Reszta wypominki sobie tu urządziła i połajanek udziela. Gratuluję. I nie dziwię się już, że coraz więcej osób szuka pomocy i pomaga poza dogo.[/QUOTE] Myślę, że więcej osób zwróciło uwagę. Piękny pies i w dodatku z bardzo miłym charakterem. Ja niestety nic konstruktywnego nie mogę zaproponować, więc się nie odzywałam. Jak się potoczyła dalej jego historia?
-
1. Jedna suczka średniej wielkości, waży 18 kilogramów, jest czarna, nierasowa. Sunia jest tchórzem i nie obroniłaby mnie nawet przed atakującym yorkiem, o groźnym człowieku nie wspominając. Pocieszam się tym, że potencjalni atakujący o tym nie wiedzą ;) 2. Mam w okolicy dwa parki i zalew, mieszkam w Krakowie, ale poza centrum 3. Jeden park jest zadbany, drugi park jest zadbany średnio. Kilka lat temu znaleziono tam poćwiartowane zwłoki jakiejś zamordowanej kobiety, wiec chodząc po ciemku miałam stracha. Nad zalew po ciemku nie chodzę, bo nie ma tam oświetlenia. 4. Nie noszę, ale kiedy się czuję niepewnie, biorę do ręki klucze, żeby nimi komuś w razie potrzeby przywalić. Zawsze chodzę też na spacery z psem wygodnych butach, gdyby trzeba było przed kimś zwiewać, albo sprzedać kopniaka w jaja :) Jak dotąd nie było potrzebne. 5. Do parku z psem chodzę najpóźniej o 19-20, czasem sama. 6. W parku nie miałam nieprzyjemnej sytuacji nigdy. Moja mama została napadnięta dwa razy w zupełnie innym miejscu - raz zepchnął ją ze schodów naćpany sąsiad i raz na ulicy jacyś nastolatkowie psiknęli jej w twarz gazem łzawiącym i wyrwali torebkę. Oba te wydarzenia miały miejsce w dzień, drugie na ruchliwej ulicy i przy świadkach.
-
Ucieszce się świecą oczy, bo atmosfera świąteczna jej przypadła do gustu, a zapachy ze stołu to już w ogóle ;) Fotkę zrobiła siostra mojego męża, świetnie jej wyszła :)
-
Na pewno jakoś się zgadamy z tym spacerem. Dzień coraz dłuższy, więc chyba wszystkim wraca ochota na dłuższe spacery :) Dziękujemy bardzo za życzenia, Uciecha też dziękuje! My trochę spóźnione z tymi świątecznymi życzeniami, ale przynajmniej możemy życzyć wszystkiego dobrego w nowym roku :) [IMG]http://s13.postimage.org/5zaujtjdz/DSC_2637mini.jpg[/IMG]
-
[quote name='krogulec']Fundacja postąpiła bezprawnie i na nic zda się wołanie przez Spadzistą Pana Boga na pomoc. Fundacja doskonale wiedziała czyj to pies (dokładne dane na zeskanowanej karcie informacyjnej weta) a jednak pomimo tego zleciła kastrację psa, który jak to pisze Spadzista - był mega zaniedbany i gnił od pcheł! Jak można poddawać zabiegowi w narkozie psa w takim stanie fizycznym!? Nie wspomnę już o stresie zwierzęcia związanego z faktem odłowienia i przetrzymywania w obcym dlań miejscu! Wszechwiedząca fundacja również z góry założyła, że złamanie łapy uległo samozrośnięciu. Każdemu psiakowi życzę, by z jakichkolwiek tarapatów wylizał się bez szwanku i powikłań i by doszedł do 100% sprawności. Ale fundacji nie zależało na zdrowiu tego psa tylko na tym by ukrócić proceder pseudohodowlany. Czy od tego jest fundacja? Od karania właścicieli za nieodpowiedzialne zajmowanie się swoim pupilem są inne instytucje! nie fundacje! Można tylko mieć nadzieję, że ta fundacja poniesie konsekwencje swojego czynu i więcej takiej "wolnoamerykanki" uprawiać nie będzie. Zbliża się Sylwester a wraz z nim huki petard...wiele psów ucieknie....czy też mają być wyłapane i pokastrowane!? bo właściciele nie upilnowali!? bo te psy mogły w czasie ucieczki napłodzić niechciane szczenięta!? bo pomimo oznakowania nikomu się nie chciało właściciela odszukać? Pocieszające jest to, że wśród wielu uczestników tej dyskusji przeważająca większość uważa, że fundacja AWP postąpiła bezprawnie mimo być może dobrych intencji....ale nie od tego są fundacje[/QUOTE] Zarejestrowałaś się na forum tylko po to, żeby napisać ten komentarz? :roll:
-
Może warto poszukać pomocy u osób, które się specjalizują w psach północy. Może tam coś doradzą: [URL]http://soshusky.pl/[/URL] [url]http://huskyadopcje.org/[/url] [URL]http://www.adopcjemalamutow.pl/[/URL] Piękny psiak!
-
Wybraliśmy się ostatnio na lotnisko w Czyżynach z nadzieją, że spotkamy jakieś znajome psiaki, ale akurat sami obcy się tam kręcili. Cała wycieczka była dla Uciechy niezapomnianym przeżyciem. Najpierw biegnąc za piłką koło domu wyrżnęła z całej siły w ławkę. Jak ona to zrobiła? Nie mam pojęcia, ławka tam stoi od zawsze. Wyglądało strasznie, na szczęście nic się nie stało. Potem, już po ciemku, szliśmy sobie przez Park AWF i nagle z krzaków wypadł jakiś przerośnięty biały ratlerek. Uciecha z wrażenia wpadła do metrowego błotnistego wykopu, z którego trzeba ją było wyciągać, bo sama nie była w stanie wyskoczyć. Na końcu najlepsze - na lotnisku podbiegł do nas jakiś obcy bokser i Uciecha, wyobraźcie sobie, postawiła się! Nastroszyła sierść, ogon na sztorc, zaczęła szczekać i go odgoniła. Bardzo była z siebie dumna, my z niej też, bo pierwszy raz w życiu tak się zachowała w stosunku do psa swojej wielkości. Ta nasza radość była oczywiście okropnie niewychowawcza, bo przecież takie odganianie chcącego się bawić psa jest zachowaniem niepożądanym. Ale jak tu się nie cieszyć?
-
Podzielę się swoimi doświadczeniami - pies inny, ale może sytuacja troszeczkę podobna. Nasza suczka po wzięciu ze schroniska, w którym przeżyła ponad rok, stopniowo dochodziła do siebie. Do nas była pozytywnie nastawiona prawie od samego początku, ale była bardzo zdezorientowana całą sytuacją. Wieczorem szła spać ze mną, a mąż kładł się dużo później. Kiedy wchodził do sypiali, sunia gwałtowanie go obszczekiwała, a raz nawet go lekko kłapnęła zębami. Analizowaliśmy całą sytuację i okazało się, że ona po gwałtownym wyrwaniu ze snu nie bardzo kojarzyła gdzie jest i co się dzieje. Kiedy się robił hałas i nagle włączało się światło, wpadała w panikę. Na szczęście przyzwyczaiła się i samo minęło po jakimś czasie. Przyszło mi jeszcze do głowy, że Twój pies mógł usłyszeć hałas, którego Ty nie słyszysz. Skala dźwięków słyszalnych dla psiego ucha jest trochę inna, niż dla nas.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Afryka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Angi'] - mnie się wydaje że to jednak biały york - poje.... pana? chyba wiem co mam w domu. wydukał przepraszam i polazł :diabloti:[/QUOTE] To chyba pasuje do wątku o chamskich odzywkach psiarzy. -
Bardzo ciekawy wątek, przeczytałam z zainteresowaniem o Waszych doświadczeniach. Moje doświadczenia są następujące: Po ponad roku rozmyślań postanowiliśmy z mężem, że chcemy przygarnąć psa. Długo rozważaliśmy rasy, bo początkowo miał być rodowodowy szczeniak. W końcu stanęło na tym, że bierzemy kundelka w typie, który nam się obojgu podoba. Przez kilka następnych miesięcy wertowałam ogłoszenia w poszukiwaniu psiaka, do którego nam obojgu zabije serce. Przygody z tymi wybranymi psiakami miałam takie: Domy tymczasowy nr 1 i pewna fundacja - niestety porażka. Pierwszy wypatrzona suczka - ze schroniska w innymi mieście. Powiedziałam dziewczynie z fundacji, że jestem zainteresowana, tylko trzeba sprawdzić sunię pod kontem reakcji na koty. Ponieważ sunia i tak jechała do DT pod Krakowem, to zaoferowałam, że można testować nawet na moich kotach. Suczką była zainteresowana także inna dziewczyna, również doświadczona psiara, szukająca towarzyszki dla swojej suczki. Obie zostałyśmy odprawione z kwitkiem, ponieważ suczka została jako rezydentka w dotychczasowym DT, w którym jest już ponad 20 stałych psich mieszkańców i pewnie z drugie tyle tymczasów. Dom tymczasowy nr 2 - Kolejna porażka. Po kilkukrotnych długich rozmowach przez telefon i długim owijaniu w bawełnę okazało się, że pies jest na tyle atrakcyjny, że pani chce go sprzedać za kilka stówek. Dom tymczasowy nr 3 - Kolejne podejście zakończone niepowodzeniem. W tym wypadku sunia także została w dotychczasowym DT, ale na szczęście jej właścicielka jest prawdziwą miłośniczką psów, świetnie się zna na temacie i suczka ma wspaniały dom, więc wprawdzie adopcja dla mnie skończona niepowodzeniem, ale ogólnie szczęśliwe zakończenie. Zgodnie z zasadą do trzech razy sztuka, kolejne podejście było już w schronisku. I tu wielkie pozytywne zaskoczenie. Zobaczyliśmy od razu masę fantastycznych psiaków, z którymi można się było zapoznać, pracownicy bardzo mili, udzielili wyczerpujących informacji. Potem rozmawiałam z wolontariuszką z dogomanii zajmującą się wytypowaną suczką i też wszystko świetnie, dużo się dowiedziałam o suni i ta rozmowa pomogła nam w podjęciu ostatecznej decyzji. Uciecha jest cudna sunią i teraz bardzo się cieszę, że z tymi poprzednimi psiakami nie wypaliło. Jeśli będę miała możliwości na wzięcie drugiego psa, to tylko ze schroniska.
-
Jeszcze a propos przodków Ucieszki, to cały czas się zastanawiamy, jaki się tam przodek mógł zaplątać. Na tym zdjęciu rzeczywiście wygląda trochę jak ONek miniaturowy ;) , ale na żywo chyba mniej. Kilka osób nam zwróciło uwagę na podobieństwo do owczarka belgijskiego. Zaczęłam czytać o wszystkich owczarkach i wyszło mi, że z charakteru Uciecha jest najbardziej podobna do owczarka szkockiego collie, Jest bardzo pro-ludzka, ale przy tym niezwykle wrażliwa i robi jej się smutno, nawet kiedy własny człowiek na nią krzywo popatrzy. W stosunku do obcych ludzi wykazuje duży dystans i unika spoufalania się. Nawet przekupstwo nie pomaga. Przy tym wszystkim jest bardzo łagodna i nastawiona na współpracę. No i uwielbia zaganiać swoje ludzkie stado. Prawie żaden pies nie lubi, kiedy jego ludzie się rozłażą, ale Uciecha do tej kwestii podchodzi bardzo poważnie. Ostatnio doszło niestety do tego, że na dłuższe spacery chce chodzić tylko razem w trójkę. Jeśli idzie tylko ze mną lub tylko z mężem, to cały czas z nieszczęśliwą miną ciągnie w stronę domu. Pozytywne strony tego są takie, że jest pretekst do wspólnych, długich spacerów :D
-
To my dziękujemy, w końcu przecież zajmowałaś się Ucieszką jeszcze przed nami :D Bez pomocy Wolontariuszy na pewno jej aklimatyzacja nie poszłaby tak łatwo. Poza tym dzięki Wam mogliśmy się dowiedzieć więcej o jej pobycie w schronie, dzięki czemu łatwiej zrozumieć niektóre jej reakcje, na przykład w stosunku do innych psów. To się bardzo przydało!
-
Uciecha jest już z nami ponad rok! Nie wiem czy jakieś podsumowania są potrzebne, ale napiszę tylko, że Uciecha jest cudownym psem, dokładnie takim, o jakim marzyłam i jakiego szukałam. Oczywiście ma swoje różne drobne wady, ale któż ich nie ma ;) Z okazji rocznicy wrzucam kilka fotek z wakacji. Na początek ładny portrecik zrobiony przez moją znajomą Magdę: [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s11.postimage.org/szbz9zctv/dt_jura286_male.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://postimage.org/"]photo storage[/URL] Tutaj Uciecha w wydaniu wodnym: [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s9.postimage.org/tvc8h9ru7/DSCN0243.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://postimage.org/"]images[/URL] I górskim, na zawodach w Brennej [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s8.postimage.org/baogtknc5/109_Brenna_2012.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://postimage.org/"]picture sharing[/URL] Uciecha na zdjęciu z koteckami. Niestety towarzystwo nie chce współpracować i złapanie całej trójki na jednej fotce graniczy z niemożliwością. [URL="http://postimage.org/"][IMG]http://s7.postimage.org/np5toibff/DSC_0025.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://postimage.org/"]photo sharing websites[/URL]