Witam Was :)
Zastanawiam się nad kupieniem/adopcją husky, ale nie wiem czy mam na to warunki i czy pies byłby zadowolony z życia, jakie mogę mu zaproponować. Dlatego chcę Was, osoby obyte z rasą, poprosić o radę.
Pozwólcie, że przedstawię całą sytuację. Mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu w bloku (40m2), razem z mężem i dwoma kotami. Na poprawę warunków mieszkaniowych się na razie nie zanosi. Prowadzimy aktywny tryb życia, biegamy, jeździmy na rowerze, w weekendy często wybieramy się na całodniowe wycieczki.
Mam doświadczenie z psami, ale nie z husky. Podczas pobytu w Stanach pracowałam jako wolontariuszka w prywatnym schronisku, w którym mieszkały głównie pit bulle. W domu rodzinnym także były psy, mieszańce. Moja ukochana sunia Nora była czymś pomiędzy airedale terrierem a owczarkiem niemieckim. Lubiła robić w domu demolkę, jej największym hobby było przegryzanie nóg od stołów i krzeseł, skórzanym butem czy poduszką też nie pogardziła. Więc jeśli chodzi o ewentualną demolkę mieszkania, to husky chyba nie jest mnie w stanie niczym zaskoczyć ;)
Pracuję w nienormowanym czasie pracy, często w domu, więc na ogół husky nie zostawałby sam na dłużej. Ale zdażają się pojedyncze dni, kiedy muszę wyjechać poza Kraków i wtedy pies zostawałby sam nawet na 10 godzin (mniej więcej raz w tygodniu), do czasu powrotu męża z pracy po 17.
Mój największy dylemat wiąże się ze stosunkami kocio-psimi. Jedna z naszych kotek jest już mocno starszą panią i niestety nie przepada za psami. Kiedy jeszcze mieszkałam z mamą, w wielkim mieszkaniu w starym budownictwie, nie było problemu z tym, żeby zwierzaki nie wchodziły sobie w drogę. Pies kilka razy dostał od kota łapą i nauczył się, że nie należy jej wchodzić w drogę. Suczka była cztery razy większa, ale chyba uznała mimo wszystko, że kot jest wyżej w hierarchii i nie narzucała się. Jednak teraz, w zdecydowanie mniejszym mieszkaniu, zwierzaki siłą rzeczy miałyby więcej możliwości konfrontacji. No a z tego co rozumiem, niektóre husky po pierwsze lubią traktować kota jak uciekające jedzenie, no i po drugie mają tendencje do dominacji, więc może z tego wyniknąć jakaś afera. Jak się Wam to wszystko widzi?
A jeśli uważacie, że nie jest to zupełnie absurdalny pomysł, to czy lepiej w tym wypadku byłoby adoptować dorosłego psa, o którego charakterze coś tam wiadomo, czy jednak kupić rodowodowe szczęnię?