Jump to content
Dogomania

Tattoi

Members
  • Posts

    974
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tattoi

  1. Ty mnie tu nie bierz pod włos, tylko działajcie :-) Skąd się bierze takie serca???
  2. [quote name='Atomowka']Gosia ja się nie odezwałam bo właśnie myślałam o najdrastyczniejszym sposobie urwania Ci głowy :p o trzech bdt nie mamy nawet co marzyć [/QUOTE] Ty glizdo niewdzięczna- chodzi o to, żeby one poszły osobno, a nie razem, bo jak razem, to będzie to samo, co u m nie. Każdy z nich domaga się uwagi, czasu, przychylności. A u nas nie ma na to czasu. Taka smutna prawda. U nas moga dłużej siedzieć psy dorosłe lub stare. Z tym nie ma problemu. Ale nie dorastające maluchy. Wszyscy myśleliśmy optymistycznie, że szczeniaki szybko pójdą- a tu kicha. Mnie chodzi o ich przyszłość.
  3. Anita Happy ma rację- trzeba schronisko poinformować, bo ja muszę z kimś podpisać umowę o przechowaniu psa. Natomiast jeśli nikt psa nie adoptuje, to schronisko może psa nie wydać, bo mnie nie zna. Przychodzi ktoś, mówi, że bierze psa na dt (nota bene- ja nie jestem dt, tylko hotel), do Józefowa, do niejakiej MP (Tattoi) i dawać psa. A hotel nie jest adopcją, tylko przechowalnią. I schronisko może psa nie dać. O tym cały czas pisze Anita. Ja nie mam tajemnic, ani kazamatów, ale nikt nie musi wierzyć na słowo. Ja sama nie wierzę. I dlatego proszę o wyznaczenie osoby, która tę umowę podpisze, bo nie może być tak, że przyjedzie ktoś, odda mi psa pod bramą, nie wchodząc do środka (bo się spieszy) i da mi książeczkę zdrowia. Mowy nie ma. A psa przywieźcie nawet, jak nie ma kompletu deklaracji- swoje juz odsiedział. Tylko- na miłość boską- porozumcie się ze schronem.
  4. Zmieniłaś i dobrze. Ja ich nie wyrzucam, spokojnie. Chodzi mi tylko o ich przyszłość, a u mnie wszyscy są zabiegani od rana do wieczora i nie możemy im poświęcić czasu takiego, jak one potrzebują. One chcą do człowieka i chcą być jedyne, a tu nie ma szans... Może znajdziemy jakieś bdt, choć o nie trudno jest. Szczeniaki sa poszczepione na wszystko, teraz trzeba tylko pilnować kleszczy, nic więcej. Widzisz- od 15:00 nikt się nie odezwał, a myślałam, że mi łeb będą chcieli urwać, a tu zero postów. Ja jeszcze jutro dam to ogłoszenie do wyborczej na week end.
  5. Wieści mam takie sobie. Nordi zaczęła gryźć, nie gryzie tylko mnie i mojego męża, ale wszystkich innych już tak. Jak pisałam wcześniej, myślałam, że to "tylko" pilnowanie" swoich rzeczy i miejsca, ale wczoraj oglądała ją behawiorystka (którą zresztą Nordi też ugryzła) :-) no i stwierdziła, że Nordi musi dostawać leki (nie podam tu nazwy). One działają antylękowo i uspokajająco. I teraz uwaga- narazie ich nie podajemy, bo warunkiem stosowania leków jest pobyt psa w jednym miejscu co najmniej 3 miesiące. Dostałam jej książeczkę- Nordi nie jest odrobaczona, nie ma szczepień przeciwko wirusówkom ani zabezpieczenia przed kleszczami. Jest wpisana tylko wścieklizna i sterylizacja. Teraz pytanie- co robimy dalej? Ja ją osobiście strasznie lubię. Natomiast Wy musicie zdecydować, co robimy dalej, bo to wszystko będzie kosztować. Pomijam hotel i karmę, ale reszta też. Sprawdzę dzisiaj, ile kosztują te leki, które zapisała Jagna. Czekam na jakąś decyzję. Chciałam mieć lepsze wieści, ale narazie sytuacja wygląda tak, jak napisałam.
  6. Salo- dostałam pieniądze za szczepienia- 140 złotych. Dziękuję. Natomiast mam taką propozycję, żeby im zacząć szukać pojedynczych dt. Dlaczego? Dlatego, że telefonów nadal nie ma, a psy rosną i potrzebują właścicieli. One się nudzą, potrzebują zajęcia, a ja nie mogę im zapewnić tyle czasu, ile wymagają. Obawiam się, że jak jeszcze minie trochę czasu, to one będą coraz mniej adopcyjne nie ze względu na wielkość, tylko ze względu na brak socjalizacji. Jeśli będą pojedynczo, to będzie można im zapewnić więcej osobistej uwagi człowieka. Przemyślcie to.
  7. [quote name='Dogo07'][B]Małe podsumowanie.[/B] [/QUOTE] Dogo- chyba masz zapchaną skrzynkę, bo nie mogę wysłać pw. Miejsce jest od zaraz, kwestia transportu i dogadania się z Małą Czarną, jak się będziecie rozliczać itp. Pozdrawiam-
  8. Foka i Miko wyciachane. Narazie wszystko w porządku- wybudzone i pochodziły po podwórku. Teraz poszły spać.
  9. Owszem- dostałam info na komórkę, że jutro dostarczą:-)
  10. Dziękuję Salo, one teraz jedzą, jak opętane:-) Jest jeszcze karma od Zeppi- purina dla szczeniąt- bardzo dziękujemy i pozdrawiamy:-) Zeppi pewnie w szpitalu, bo się nie odzywa...wszystko? Doszczepiliśmy Miśka przeciwko wirusówkom a resztę przeciwko wściekliźnie. A co u Łaciata? Dobrze wszystko?
  11. Ty mi powiedz, co u Maliny, a nie ściemniaj tytaj. I kiedy wpadniecie w odwiedziny ?
  12. Tak. Będzie strasznie drooooggggoooo....Było jechac na narty? Mówiłam? :-)))
  13. Napisz do Asiaczka, jak się wybiera, to wie. Albo [URL="http://www.zkwp.pl"]www.zkwp.pl[/URL] link- wystawy
  14. [quote name='Asiaczek'][B]Tattoi[/B] -Ja będe w Katowicach na wystawie? A Ty? Pzdr.[/QUOTE] A gdzie są te Katowice :hmmmm: :angryy: Co Ty? Nie mam z czym. Dlatego pytałam, czy w Bydgoszczy nie będzie kogoś, kto by opluł Wilmę ode mnie...Bo do Amsterdamu, żeby tylko pluć, trochę daleko... Jakoś się umówimy, spoko.
  15. Taż ja je głaskam codziennie:-) A ciotka JAPG dzisiaj wygłaskała Miko dodatkowo, bo wpadła na "małą czarną" i oczywiście natychmiast wpakował jej się na kolana.
  16. Chi chi- bo z Nordi jest tak- najpierw sie bała i przyklejała do podłoża. Tak ze trzy dni. Ale jak się zorientowała, że to posłanie jest jej i ten pokój jest jej i ta miska jest jej i ten ogród jest jej- no to zaczęła tego pilnować. Po prostu szczeka pilnując terenu. A że szczeka jak wściekła i pokazuje cały garnitur zębów, których jej nie brakuje- to robi na ludziach wrażenie. Narazie nie przytyła, bo gna, jak ktoś, kto ma długie nogi i jej gabaryty. Narazie tyle. Teraz trzeba wypróbować, czy gryzie jakby co. Ale nie wydaje mi się. Narazie pozdrawiam-
  17. [quote name='gusia0106']Chciałam tylko powiedzieć, że myślę ;)[/QUOTE] Dobrze, dobrze...
  18. Ze smyczą to powiem w tym tygodniu, bo nie miałam czasu ani siły:-( A Miko trzeba wyciachać, bo znaczy teren. Niby troszkę, po kilka kropli, ale to może zdecydować o adopcji.
  19. Wszystko dobrze. To kawał cholery, nie da sobie w kaszę dmuchać. Napiszę później więcej, bo padam na pysk i muszę się chwilę przespać. Przepraszam.
  20. Ok. Czy ktoś w ogóle czyta to, co pisze ktoś inny? Co tu było napisane? [quote name='Tattoi'] pogadałabym z dwójką znajomych behawiorystów, ile by kosztowała wizyta w schronie i czy w ogóle w sensie diagnostycznym coś by dała. [/QUOTE]
  21. [quote name='gusia0106']Moim zdaniem wizyta behawiorysty w schronie jest zupełnie bez sensu. Behawiorysta powie, że jego zachowanie jest wynikiem frustracji wynikającym z niemożności zrealizowania swoich potrzeb - tu - poczucie bezpieczeństwa poprzez wejście do budy. [/QUOTE] A skąd wiesz, co powie behawiorysta? Może właśnie powie, żeby go wyciągnąć, bo wtedy ma szansę? Skąd taka niechęć na dogomanii do korzystania z pomocy specjalistów?
  22. [quote name='bric-a-brac']No pewnie, pod warunkiem, że będą polować na Twojego Shibę :diabloti::eviltong:[/QUOTE] Do shib się nie strzela- shiby się KOCHA :-) A tak naprawde nie mam żadnego znajomego myśliwego. Albo znajomość ze mną, albo polowanie. Dlatego między innymi Bronek nie jest "moim" prezydentem.
  23. [quote name='mala_czarna']No nie ukrywam, że pod koniec miesiąca znowu jadę. [/QUOTE] Jezu- a łupnąć Cię w łeb? Ma ktoś na nią wpływ?
  24. [quote name='Fela']Dokładnie tak. Jego zachowanie spowodowane jest na 99 procent stresem. Nie mogłam w żaden sposób odwrócić jego uwagi. Biegał za swoim ogonem, w kółko, non stop. Nie popylał wtedy wokół budy, bo buda stała przy ścianie boksu, więc nie mógł. Po 3 tygodniach było już lepiej. Łapał kontakt ze mną. Ten stres to chyba nie z powodu towarzystwa tylko tego, że w ogóle do schronu trafił. Wyprowadzony z boksu zachowywał się spokojniej. Podejrzewam, że teraz przyzwyczaił się trochę do schroniska i stres jest mniejszy, ale wg mnie z czasemm będzie znów narastał. Bywały już takie historie w Ostrowi, niektóre nie skończyły się dobrze. Tattoi - niestety, zaczął sobie już wygryzać ogon. Sierść, na razie ran nie ma.[/QUOTE] Ano widzisz- udzieliłaś bardzo ważnych odpowiedzi. Ja mam taką propozycję- pogadałabym z dwójką znajomych behawiorystów, ile by kosztowała wizyta w schronie i czy w ogóle w sensie diagnostycznym coś by dała. I ewentualnie zbierać kasę na to. Bo "byle kto" w sensie najlepsza dobra dusza z najlepszymi chęciami może sobie z takim psem nie poradzić. Te zachowania to częsta przypadłość owczarków właśnie. Gdyby się okazało, że trzeba go wrzucić na leki- może trzeba by mu podawać leki jakiś czas i wtedy zobaczyć, czy działają, i czy w ogóle warto go wyciągać, czy po prostu skrócić mu cierpienia. A teraz proszę mnie spokojnie opluwać.
×
×
  • Create New...