Jump to content
Dogomania

docha

Members
  • Posts

    8897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by docha

  1. no widzisz, takie wieści są potrzebne na tym wątku.:) tzn. że poza tym iż wytarzał się w tym czymś nieokreślonym to nie robi żadnego podsikiwania w domu i nie zostawia w domu kupki? Pytam, bo u Agnes to był podstawowy problem. Dziewczyna musiała zmieniać wykładzinę.
  2. a co tak króciutko? to My przeprowadzamy dokładną analizę czynu, a to tylko tyle?:) śliczny jest. chyba ma nową fryzurę. i chyba taki pewniejszy.
  3. [B]magdus[/B], nie chciałabym aby ten wątek przerodził się w krytykę działań Tutaj zgromadzonych przy Samim. Sama piszesz powyżej, że zaufałabyś w 100% Jamorowi oddając mu psa na przeszkolenie. Dziewczyny przekazując Samiego do niego również wyszły z takiego założenia. Radości nie było końca. Minęło równe dwa lata i okazało się, że pies jest w punkcie wyjścia. Nie wiedzielibyśmy o tym, gdyby nie ta przeprowadzka. Uważaliśmy, że pies jest na tyle z socjalizowany, że jest mu potrzeba dopracowania zaufania do człowieka. Okazało się, że tak nie jest. Wszystkich nas tu, bez wątpienia zaskoczyła ta sytuacja. Całe szczęście, że Sami nie trafił do DS z ogłoszenia, bo ewidentnie mielibyśmy teraz problem albo jego powrotu albo jeszcze czegoś gorszego. Na dzień dzisiejszy wiemy jaka jest sytuacja, że w zasadzie zaczynamy od nowa, ale nie do końca od nowa, i zostawiamy psa w Psanatorium pod okiem ludzi bądź co bądź orientujących się w sposobie podejścia do psa. Minęło zbyt mało czasu aby oceniać i zbyt mało czasu aby narażać psa na dodatkowe stresy związane z przeprowadzką. Są potrzebne wszelkie sugestie, ale najlepiej od ludzi znających się na sprawie, sugestie dla opiekunów z psanatorium. Oni to przyjmują z pokorą. Ja osobiście przy nadarzającej się okazji wyjazdu w stronę Poznania nie omieszkam zajechać do Psanatorium.
  4. myślałam, że mam konto, ale nie mogę odnaleźć. Poker poproszę na pw.
  5. to musiało ją bardzo boleć. teraz już będzie tylko dobrze, aż psiaca odmłodnieje. Czy wiadomo w jakim jest wieku?
  6. Grażynko, dawaj niusy bo nam Ada w starociach już grzebie:eviltong:
  7. [quote name='magdus84']Witam. Nie jestem osobą kompetentną by wypowiadać się ws problemu Samiego, żaluję że na wątek trafiłam dopiero dzisiaj. Jednego nie moge przemilczeć. Ludzie opamiętajcie się! Widzę, że większości osobom się tutaj wypowiadającym brakuje obiektywizmu....Samsung jest, jak prześledziłam wyjątkowym przypadkiem, przeniesienie go do kolejnego hotelu jest conajmniej bezsensowne. Psanatorium z calym szacunkiem, ale mam wrażenie że dopiero zaczyna się uczyć..jakby Sami był ich krolikiem doświadczalnym. Sorry ale jeśli Jamor sugerował DT, to dlaczego znowu ulokowaliście go w hotelu? Ten facet naprawdę zna się na rzeczy i każdego swojego psa bym mu powierzyła do szkolenia, gdyby zaistniała taka konieczność. Żal tylko tego biednego psa... Ostudźcie Wasze podniecenie, bo końcowa dyskusja tutaj przypomina scenę z pociągu w [I]Dzień Świra[/I]. Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki, by temu psu nie było gorzej..a może stanie się cud?! Jestem mocno zadłużona już (jedna z moich suczek jest nieuleczalnie chora i żyje dzięki bombowej dawce sprowadzanych farmaceutyków:(), ale jakby kiedykolwiek brakowało cegiełki do kosztów miesięcznych, obroży przeciwkleszczowej, szczepień deklaruję się wspierać Samiego z doskoku. Pozdrawiam[/QUOTE] Ja też bym dała każdego następnego psa do Jamora, jeśli by sprostał warunkom u Jamora. Sami został zabrany od Jamora za jego sugestią i dlatego, że wszystko co mógł osiągnąć u niego już osiągnął. Nad psem potrzebna jest praca behawiorystyczna i pod takim kierunkiem został skierowany do Psanatorium- do indywidualnej pracy człowieka nad psem. Nie mieliśmy innego wyjścia. Uwierz, że z Lilką rozpatrywaliśmy różne warianty. Dyskusja trwała na ten temat od początku tego roku. Szukałyśmy indywidualnego dt, takiego żeby tylko był Sami, ale niestety nic z tego nie wyszło. Tak jak napisałaś jest to pies specyficzny i nie wystarczy dt taki dla zasady, ale ktoś kto będzie umiał pracować nad psem. Jeśli znasz takie dt to proszę podeślij myśl. Na dzień dzisiejszy Sami jest w Psanatorium również dla innych aspektów tego pobytu. Z tym musiałabyś się zapoznać indywidualnie czytając dokładnie poprzednie posty. Za każdą nawet doraźną pomoc Sami jest wdzięczny.
  8. ostatnio w programie z cyklu coś "posprzątany dom" podali, żeby nacierać miejsca, które pies obgryza, eukaliptusowym olejkiem, psy nie lubią tego zapachu. Eukaliptusowy albo goździkowy?? jeden z nich też brał udział w jakiejś miksturze. mogło mi się pomieszać, ale na pewno te dwa były w programie wymienione.
  9. Ada- do tego tematu dodam, że nasz kudłaty Orluś raz się wytarzał w człowieczym odchodzie i wierzcie, że wszelakie łajna i padliny to istna perfumeria. Na samo wspomnienie jest mi słabo.
  10. no co? wytarzał się? toż zupełnie naturalne dla niektórych;) no chyba jej nie zjadł?! zresztą to też naturalne co dla niektórych;) ...ale to jeszcze nie wiadomo, co to za qoo, bo jeśli dom nie miał wcześniej zwierząt, to ....hm?
  11. no, tak naprawdę to Tobie Olu należą się podziękowania za stały nadzór na Lesiem. Dziękuję.
  12. [quote name='Bogusik']Piękne zdjęcia Orlena i Dosi! A co do liści,to dzisiaj też walczyłam z nimi,za przyczyną,dwóch ogromnych topolich,których mam serdecznie dość.A ile liści jeszcze na nich wisi?Pożytku zero,a jeszcze w czasie burzy strach,że któraś zawali się w końcu na altanę,albo chałupę. Eh... :shake:[/QUOTE] Bogusiu, topole smukłe, piękne drzewa. Uwielbiam na nie patrzeć. Za Niemca nasze miasto było obsadzone topolami, całe aleje. Niemcy zasadzali ulice tematycznie. Są pozostałości ulic jarzębinowych (min. moja ulica), brzozowych- pięknie spacerować wzdłuż takiej, kasztanowych (piękne w maju), akacjowych ( co za zapach czerwcowy). W ogrodach przyulicznych królowały krzewy bzu i róż. Dużo róż było i klomby z goździkami ogrodowymi. Jeszcze z młodości pamiętam te ogrody. Moje miasto przed wojną było miastem ogrodów. Własnoręcznie razem z mamą wykosiłyśmy z naszego dzikiego ogrodu krzewy fioletowego bzu, bo były takie niemodne. Dzisiaj planuję ponownie je zasadzić dokładnie w tym samym miejscu. Ogrody miały zasadzenia parkowe: klony, mnóstwo klonów i lipy, te chyba bardziej praktyczne miały znaczenie tak jak orzechy. W zasadzie w dużym ogrodzie przy domu był orzech. Przy willi obok naszego domu przy furtce rosły dwie kolumnowe topole. Wyglądało to pięknie. Nazywałam ten dom topolowy. Przetrwały ruskich i wprowadzili się nowi właściciele po przemianach i wycięli w pień. Tłumaczyłam, że wystarczy przyciąć 1/3. Na ich posesji stały trzy parkowe złociste klony, tak je przycinali od dołu, że pozostawili po dwa- trzy kikuty, które wichura z 2009 na moich oczach zerwała jak parasolki. No. To mnie nie przegadacie co do drzew [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT]
  13. [quote name='mari23']oj, miałam kiedyś piękne rośliny w ogrodzie, choć niestety starodrzewu w nim brak...a z roślin ostały się te najbardziej wytrzymałe... od kiedy mam całe stadko pomagaczy-ogrodników ( zwłaszcza podlewaczy ;)) - marzenia o pięknym ogrodzie zeszły na plan dalszy może pięknie już nie jest, ale jak głośno! :) (...)[/QUOTE] w naszym nigdy nie było pięknych roślin, bo nie miałby się kto nimi zająć. To jest dziki ogród i pewnie takim pozostanie. Kiedyś tj. jakieś 16 lat temu trawka była równiutka i mięciutka jak pole golfowe. Do zasadzeń wynajęliśmy firmę ogrodniczą. Niestety bez nadzoru i pielęgnacji to tylko chwasty najlepiej rosną. Co roku sobie obiecuję, że się za niego wezmę;) [quote name='Poker']Ale ten dąb nie jest moim ukochanym.Podczas burzy jego gałęzie tak fruwają nad naszymi oknami połaciowymi w sypialni,że jestem w strachu ,że któraś zląduje na dach i rozwali go. (...)[/QUOTE] mój byłby ukochany. Nie zostaje wam nic innego jak się z nim zaprzyjaźnić. Wówczas nie zrobi wam krzywdy. Nasz orzech podczas wiatrołomu w 2009 r. lekko, ukośnie pochylił się w stronę domu. Wezwaliśmy wtedy speców (dendrologów), obejrzeli odpowiednio przycięli, stwierdzili że będzie dobrze. Sąsiad ręce załamuje, a my uwielbiamy to drzewo i wierzymy, że nie zrobi nam krzywdy. Lipę też musimy przycinać ze suszu. Słuchajcie, drzewa to jest cień, powietrze, zapach, a ile na nich rzeczy się dzieje. [quote name='Anula']No z dębami tak jest,żyją długo i szczęśliwie. (...)Tak sobie myślę,że Dosia to jest zwinna jak sarenka a Orluś to chyba jest taki pan misiowaty tak jak Kajunia.[/QUOTE] Dosia chodzi z gracją, kręci tyłeczkiem jak kobietka tip-tip, biegnie jak sarna hop-hop-hop. Orlen porusza się ociężale, stępa jak słoń, a biegnie maszyna parowa fuh-fuh-fuh :) aż się kurzy, a smieszny jest przy tym :loveu:
  14. Poker- ten dąb!!!! chciałabym takiego towarzysza mieć przy domu. My mamy naszą ukochaną lipę. Edit.Chciałam jeszcze wam pokazać jedno zdjęcia jak Dosia kuka na mnie, ale coś się stało i bez pomocy syna nie dam rady. Jeszcze naskarżę na Orlena, bo poszedł sobie dzisiaj na samodzielną wycieczkę. Na tyłach ogrodu nasze ogrodzenie łączy się z siatką sąsiada, w której jest dziura przez którą koty sobie chadzają, a panie z osiedla ( za ogrodami powstało w PRL-u osiedle blokowe) przez tą szparę dokarmiają dzikie koty. Orlen przecisnął się przez tą lukę i poszedł na spacerek po trawnikach osiedlowych. Jaki zdziwiony był gdy ujrzał mnie wkurzoną ze smyczą i obrożą tuż koło siebie. Widać było jak się zastanawia czy dać nogę w długą czy grzecznie poczekać. Przeciągał mnie i udawał, że nie za bardzo rozumie co do niego mówię, ale ostatecznie stanął ze swoimi wielkim oczami, przerażonymi. Wyczuł skubany, że źle zrobił bo grzeczniutko na luźnej smyczy przy kolanie moim wracał do domu;) Ja mu tylko srogo powiedziałam, że jest złym psem, zakładając mu obrożę. ...a w domu jaki grzeczniutki i pokorny;) dopiero gdy po jakimś czasie ucałowałam go w nos, w psa wróciła radość i rozprężenie. Cwana, kochana bestia.
  15. Pies w pracy, stały obchód [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/5554/dsc00028lk.jpg[/IMG] tych liści już na koniec dnia nie było :) [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/6932/dsc00029du.jpg[/IMG] ciągle pełna gotowość, aby oznajmić światu, że Orlen tu jest i pilnuje. [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/8753/dsc00031i.jpg[/IMG] to jest nasz jedyny jesienny krzaczek, [IMG]http://imageshack.us/a/img41/318/dsc00035lv.jpg[/IMG] i jeszcze Dosia zamyślona. Ta zielona siatka to ogrodzenie po jeżach, które były u nas wczesnym latem :) Trzy jeżyki- chłopaki- karmione z ręki, mieszkały sobie jakiś czas w zagrodzie w budce kociej. Później, w porze nocnej, podkopały się i zwiały. Buszują po ogrodzie. [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/166/dsc00037mx.jpg[/IMG]
  16. od ostatniej soboty, codziennie od południa do zmierzchu, porządkujemy ogród przed zimą, tzn. ja i moje dwa psie pomagiery. Orluś- stały dyżurny w pełnej gotowości. Obiega wszystkie zakamarki i krzaczki w poszukiwaniu kotów. Czasami odpocznie ale głowa pracuje i nasłuchuje głosu w eterze, stuknięcia, puknięcia w oddali i zaraz ostrzega pochałkiwaniem, tak jakby czkawkę miał. Non stop czuwa pies pasterski. Dosia natomiast roznosi po swojemu patyki. ja układam w jednym miejscu, a ona je przekłada. czasami wykonujemy syzyfową pracę. W każdym razie po takim całym dniu, psy wracają do domu zmęczone jak po długim spacerze. Zobaczcie ile liści mieliśmy do wygrabienia. Dwadzieścia dużych worków spod samego orzecha wcześniej została zebrana. Te na zdjęciach to tylko z drzewek owocowych i ozdobnych. Dosia dzisiaj nie była skora do zabaw, troszkę zimno jej było. [IMG]http://imageshack.us/a/img690/8018/dsc00014bd.jpg[/IMG] mój smutasek zagląda [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/2950/dsc00017ebt.jpg[/IMG] Orluś wlazł w bluszcze. teraz musimy wykorzystać okazję przed zimą i zlikwidować gniazdo szerszeni, które tam gdzieś jest. [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/7386/dsc00023cjb.jpg[/IMG] poza boczna- [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/6320/dsc00026qq.jpg[/IMG] pies trochę znudzony [IMG]http://img338.imageshack.us/img338/300/dsc00025sm.jpg[/IMG]
  17. to był pechowy psiak. i tak mu dużo pomogłaś, jednak miejsce do którego trafił na dt też nie było dla niego szczęśliwe. Szkoda. Zosiu, na którego przerzucić swoją deklarację i mam przygotowany bazarek, który w tym tygodniu chciałam wystawić min. dla Lesia. Czy bazarek wystawić na potrzeby Fundacji Waszej?
  18. w zasadzie mój pomysł to jest strzał kulą w dziurawy płot, ale jak mogę nie spróbować. Ta weterynaria ma całe zaplecze zapełnione co rusz znoszonymi kociakami z działek. P. Kasia doprowadza je do zdrowia i ( w tylko jej znany sposób) rozdaje ludkom. Tak więc nie za bardzo wierzę w sukces. jeszcze zapytam znajomego, który miesiąc temu chciał kociaka, może jeszcze nie znalazł.
  19. ja wyślę te zdjęcia naszej p.Kasi od weta (to jest kociara) z prośbą o rozesłanie po swoich znajomych kociarzach. ...może komuś wpadną w oko.
  20. [quote name='Cantadorra']No to tym razem skończyło się szczęśliwie, bo dla Lupusa niestety nie..............[/QUOTE] co z Lupusem?
  21. :multi::klacz: naprawdę jesteście w stałym kontakcie? świetnie! to może tak raz na tydzień, albo co drugi tydzień jakieś zdjątko Floriana. Grażynko, nie ma takich incydentów w nowym domu jakie występowały w poprzednim, tj. nie znaczy miejsc?
  22. no ale wizyta musi być i to jak by była przez ciebie przeprowadzona to zupełnie super. Jeśli się obawia tego to sprawa jest jasna. daj znać jakby się namyślił, może coś mu wypadło dzisiaj i nie zadzwonił.
  23. [quote name='emilia2280']Biedna niunia. Skád moze miec to wodobrzusze? Od ropomacicza? [/QUOTE] wodobrzusze to efekt przewlekłego stanu chorobowego, spowodowane zastojem płynów w organizmie z powodu choroby serca albo nerek albo wątroby, mogą też być powodem płuca- to wykażą badania. Wodobrzusze to jest stan nawracający.
×
×
  • Create New...