Jump to content
Dogomania

leonarda

Members
  • Posts

    2652
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by leonarda

  1. Jaga - krótkie sprawozdanie z zachwycającej wizyty poadopcyjnej z 30 lipca: 1. Jaga wygląda niesamowicie. Stała się wielkim, umięśnionym niedźwiedziem. Nikt normalny nie zbliżyłby się do niej:) Tym bardziej nie wszedł na teren posesji. Zdjęcia zrobiłam liche, bo padało. A Jaga ciągle w ruchu, więc kazaliśmy się jej położyć. I nie widać, jak zmężniała... [IMG]http://images46.fotosik.pl/320/d99d50aa7b656801.jpg[/IMG]
  2. 3. Jaga. Nie daruję sobie nigdy, że poszłam z nią i jej ukochanym panem (tym młodym chłopcem) nad staw bez aparatu (dość mocno padało). Bo nikt nie wyobrazi sobie nawet tego, co widziałam... A warto było zobaczyć. Tzn. zrobiłabym film, bo tylko to miałoby sens:) Zrobiłam nędzne zdjęcia w ogrodzie - ale wyszłam stamtąd uszczęśliwona. Widziałam zasieki z drewna, chroniące przed Jagą ogrodzenie:) Jak ją samą zobaczyłam - zdębiałam. Niedźwiedź. Zdjęcia tego nie oddają. Reszta na jej wątku. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/183930-Mroczna-uroda-i-złoty-charakter-Ponurak-z-Hogwartu-JUŻ-W-DOMU!/page9[/URL]
  3. 2. Kolejna wizyta u Dyngusi - dawniej Nutki. Ona była w programie szkoleniowym, choć nie pod moją opieką:) Zawiozłam ją chudą, taką marną; potem właściciele (przemiłe, starsze małżeństwo) szybko wykryli u niej guzki. W związku z tym zawoziłam ją na sterylkę i wycięcie tych guzków. Wtedy ją widziałam też jako biedną psinę. Dzisiaj jej nie poznałam, tylko po mordce:) Piękna, czysta, lśniąca sierść, parę kilo więcej, łóżeczka, pół domu zabawek. Ma nawet swoje czerwone korale na szyję, które w dodatku lubi nosić:) Chciałam zrobić zdjęcie w tych koralach, ale Państwo się wstydzili, że jak to będzie wyglądać:) Dyngusia: [IMG]http://images40.fotosik.pl/316/d990b532f1775c9e.jpg[/IMG]
  4. Teraz z innej beczki: dzisiaj byłam na 3 wizytach poadopcyjnych:) Wszystkimi jestem zachwycona. 1. Lucy - ona nie ma wątku, bo nie była wyprowadzana. Przywiozłam ją do domu zalęknioną, chudą. Dzisiaj zastałam psa wesołego, pewnego siebie, dobrze odżywionego, pełnego chęci do zabawy. Państwo (pan i jego mama) jednak przemyśleli sprawę sterylizacji i chcą ją zrobić. Martwią się głównie stresem dla psa. Obiecałam, że dopytam o szczegóły i do nich zadzwonię:) A - zapomniałam - dla Lucy była przygotowana duża, ciepła buda w boksie. Psina nie życzyła sobie skorzystać. Państwo stwierdzili, że się boi budy i.. cóż, mieszka w domu.. a tak się zarzekali, że nie będzie:) Lucy: [IMG]http://images50.fotosik.pl/321/8975e7199ebcbd09.jpg[/IMG]
  5. Co do Bobika - dzwoniłam jeszcze wieczorem i wszystko wygląda nadal bardzo dobrze:) Ma już zakupioną długą smycz, legowisko, grzechotkę. Jego pan stwierdził, że guzik prawda z tym załatwianiem się w domu (o czym też mówiła pani, która go dzisiaj oddała) - wystarczy z nim wyjść i nie ma problemu. W ogóle stwierdził, że w porządku, ponownie nas zaprosił. W poniedziałek jadą z nim do wet. na szczepienia itp. Mam nadzieję, że okaże się, że to naprawdę fajny domek. Jak Ania pisała - chłopak ma pojęcie o psach i robi wrażenie bardzo sensownego. Żona - cóż, wygląda na dobrą i miękką dla psów osobę. To ona go wypatrzyła. Szczeniaka szukali od kilku miesięcy, więc to nie była decyzja nagła, dzisiejsza. Umówiłam się z nimi (i z Anią, oczywiście) na wizytę po moim powrocie, czyli koło 20 sierpnia.
  6. Nie znam, ja tam jeżdżę tylko w odwiedziny do Uziego, to kilkadziesiąt km stąd. :(
  7. Jutro pojadę do Zulusa go obfotografować. Teraz zapewne śpi:)
  8. A mnie by się zmieścił, tylko nie umiem wstawić w podpis. [B]BoUnTy[/B] - jeśli Cię uraziło to, co napisałam, to przepraszam. I na pewno nie myślałam, że coś "po znajomości". Po prostu - jak wspomniałam - wyraźnie mi powiedziano, że Fundacja ma już taką możliwość jak najbardziej i jest to tylko kwestia tego, czy Zulus się kwalifikuje, a głównie - czy znajdziesz czas (którego masz bardzo mało) na zrobienie tego allegro (a już 2 inne psy czekają). Skoro piszesz, że się nie da, spróbuję poprosić w Serce Serc.
  9. O, to jest chętny na Ciastka? Cieszę się. Ja bym pojechała, ale już wyjeżdżam na wakacje. Życzę powodzenia!
  10. Napisz koniecznie:)
  11. W każdym razie ulżyło mi, że pies jest w domu. Na pewno on też odetchnął, jak wrócił.
  12. [B]maciaszek[/B] - ja pytałam w Fundacji S.O.S. (jotkę) o allegro cegiełkowe, bo już mogą robić; ale na razie jest kolejka, Bounty podobno nie ma czasu, a tylko ona je obecnie robi; będę próbować dalej. Podobno robi je Fundacja Serce Serc, tam chcę napisać, ale jeszcze muszę sprawdzić, do kogo konkretnie. Chyba, że ktoś z Was nakłoni Bounty, żeby znalazła czas.. to ja powinnam załatwić zgodę. Dzisiaj zapłaciłam 910 zł. Wstawiam do rozliczeń, wydruk dołączę, jak obiecałam, w weekend (po zeskanowaniu).
  13. Sprostowanie w sprawie Piastka/Bobika - jednak nie może trafić do wujka. W związku z tym na gwałt poszukuje domu. W schronisku już raz i to bardzo szybko poważnie zachorował. Mamy czas do przyszłej środy:(
  14. Zaczął jeść i w związku z tym doktor dzisiaj postanowił, że go wypuści:) Oczywiście jeszcze będą częste wizyty u weterynarza, stabilizowanie jego stanu i tak dalej. Znowu strasznie kaszle - wet. nie mógł mu podawać jego stałych leków, bo nie zgadzały się z tym, co musiał brać, by przetrwać najgorsze. No w ogóle wymaga ciągłej obserwacji i specjalnej opieki. Ale myślę, że powoli zaczyna wychodzić na prostą:) Więcej wieczorem, jak Beata odbierze go z przychodni. A w sobotę postaram się zrobić mu sesję fotograficzną w domku:) A co, w końcu piękny jest:)
  15. [B]elaja[/B] - dziękuję, zaraz prześlę. Zrobiłam aktualizację 165 postu, ale tak naprawdę wydatki będą dokładniej wpisane dzisiaj wieczorem. Bo dziś wieczorem dostaniemy rozliczenie od doktora. Bo dziś wieczorem [B][COLOR=red]ZULUS IDZIE DO DOMU!!:loveu::loveu::loveu:[/COLOR][/B]
  16. Nie najlepszy, fakt. Ale znalazł się domek dla innego psa, którego ogłaszałam (ze schroniska). A tu - ...........nic. Chyba muszę naprawdę wziąć i kupić dom z ogrodem. I będzie po sprawie:)
  17. [CENTER][COLOR=purple][B]Jego dom to kępa suchych traw. Jego miska to odpadków stos. On nauczył się już żyć tak, już taki jego Psi los.[/B][/COLOR][/CENTER] [COLOR=red][COLOR=darkgreen][SIZE=1][COLOR=#000000](tekst wyżej napisała dla Miśka Istar19)[/COLOR][/SIZE] [CENTER] [/CENTER] [/COLOR][/COLOR] [COLOR=red][COLOR=darkgreen]EDIT z 9 września 2010:[/COLOR] OCZYWIŚCIE JEŚLI KTOŚ MA POMYSŁY, BARDZO PROSZĘ O POMOC. MNIE NA RAZIE UDAŁO SIĘ TYLKO OSWOIĆ ZE SOBĄ I CZASEM NAKARMIĆ PSA. [/COLOR] [COLOR=#ff0000]MOGŁABYM OCZYWIŚCIE ZABRAĆ GO DO SCHRONISKA. ALE - POMIJAJĄC NAWET PRZEPEŁNIENIE - OBAWIAM SIĘ, ŻE DLA TEGO PRZYZWYCZAJONEGO DO WOLNOŚCI PSA MOGŁOBY TO OZNACZAĆ NAJGORSZE. MOGĘ SIĘ OCZYWIŚCIE MYLIĆ.. ZA CIENKA JESTEM NA SYTUACJĘ Z MIŚKIEM:( [/COLOR] ZDJĘCIE DODANE 13 WRZEŚNIA. JEST BEZNADZIEJNE I NIE ODDAJE NAWET W CZĘŚCI TEGO, JAK WYGLĄDA MISIEK. GDY BĘDĄ LEPSZE, ZMIENIĘ. RESZTA TYCH SŁABYCH W POŚCIE 44. [IMG]http://images47.fotosik.pl/340/b07afa80df0e0f66.jpg[/IMG] WSTĘP Baśń o Miśku nie ma być typowym wątkiem. Nie proszę tu właściwie o pomoc dla psa. Sama [COLOR=red][B]muszę mu pomóc[/B][/COLOR]. Ale... Dzisiaj oparł mi łapy na ramionach - nie wiem, jak, bo jest raczej średnim psem, nie dużym. Spojrzał i wyraźnie powiedział: "Pomożesz mi. Proszę." Nie pozostawił mi żadnych wątpliwości. Dlaczego baśń? Bo baśnie powinny mieć szczęśliwe zakończenie. Bo zwierzęta mogą w nich mówić. Bo są cuda i czary. Tylko w baśniach Andersena czasem jest mnóstwo smutku. Choć są piękne. W baśni o Miśku też dziś smutno. I zapewne jutro. Ale poczekajmy, poczytajmy... Może coś czarodziejskiego się wydarzy? Będę pisać o Miśku wtedy, kiedy będzie się działo coś ważnego. A czasem tak po prostu. Może bardziej regularnie, może mniej. To zależy od niego. Psa, który zrobił sobie domek ze starej trawy. Psa, który żyje tajemniczo i mądrze. Psa, który postanowił, że go pokocham.
  18. Ale też fajna wiadomość - Jaga (ta czarna wiczyca, która była psem Syriuszem) ma się dobrze i zdążyła rozkochać w sobie wszystkich domowników:) I całe szczęście, bo przeskakuje wszystkie ogrodzenia, przegryza siatkę, wyłazi z każdego boksu (nawet zadaszonego) i z ogrodu - tak towarzysko - bo w stawie popływać trzeba, z innym psem się spiknąć (jest po sterylce, uff) i inne sprawy załatwić. Trochę już poniszczyła tych ogrodzeń.. Ale nikt nie myśli, zeby ją oddać:) Mam zaproszenie na sobotę, zdjęcia wrzucę na jej wątek:) Podobno strasznie kocha syna państwa (tego, który po nią przyjechał) i jak on jest, to siedzi twardo przy nim:) A jago mama - ta, co nie chciała dużego psa, bo się w ogóle psów boi - powwiedziała mi dzisiaj: "no, wie pani, nawet ja się jej nie boję i się z nią bawię, bo nigdy na nikogo nie warczy, jest taka przyjazna i pomysłowa i w ogóle super pies"; dodam, że Jaga miała pilnować domu:)
  19. Ha, a ja Wam coś powiem - wiecie, który pies zrobił dziś największe ( w sensie najlepsze) wrażenie na moich znajomych, którzy oglądali zdjęcia ze schronu? (Niestety, są zapsieni). Pikuś! No, tym bardziej warto w piątek zaryzykować życie, socjalizując go, co zamierzamy z Sylwią zrobić:) Znaczy, zrobimy:)
  20. Pamiętacie pieska, szczeniaczka, którego zdjęcia tu wklejałam z prośbą o tymczas na leczenie? Tego, którego Saphira wzięła do siebie i doleczyła? Który pojechał do domku? Miał na imię Piastek/Bobik? No, to właśnie dzisiaj usłyszałam, że mam go zabrać z powrotem. Biega, kopie dołki, skacze... przy czym pani chciała tylko bardzo ruchliwego, żywiołowego szczeniaka... Dzięki Bogu, na tymczasie zauroczył rodziców Ani i była opcja, żeby został u jej rodziny (wujka). I dzisiaj to potwierdzili. Więc ma dokąd iść:) Ale - dorośli ludzie niby (znaczy pani), pytałam, prosiłam o przemyślenie, mówiłam, że w razie czego jest inny dom.. I prosi, żeby się na nią nie gniewać. Nie mam na to zdrowia, słów i nerwów. Mogę tylko ukłonić się nisko Saphirze, że go weźmie do nowego domu. Tyle dobrze, że pani go jeszcze "przechowa" przez tydzień. SWOJEGO psa znaczy przechowa...
  21. Wiecie, w tę straszną noc tak się bałam.. Jeszcze jak lekarz rozmawiał z nami w nocy, wiedziałyśmy, że ten krwotok trwa, pies prawie bez życia, że nie da się zatamować mimo tylu prób - to trwało godzinami... Wiadomo było, że może po prostu wykrwawić się zupełnie i odejść. I to było bardziej prawdopodobne już niż to, że jednak w końcu jakaś próba ratunku załapie. I wet. też działał właściwie na oślep - co mógł, to robił. Długo to będę pamiętać.. Ale jaki za to był wspaniały poranek! Gdy życie wygrało:) Gdy mały, stary, dzielny Zulusik zwyciężył złe moce! :)
  22. Nadal jest nieźle:) Rano zrobię rozliczenia i wszystko. Padam na twarz, miałam dzisiaj ciężki dzień - potrzebujące zwierzęta "atakują" ze wszystkich stron:( Dziękuję za wpłaty Energy (Pudelkowa skarbonka), maciaszek (konto katowickie) i JOMIE - przed nią przy okazji padam na kolana za przygarnięcie ciężarnej kotki. Zulus - myślę, że będzie tylko lepiej. Jeszcze nie je normalnie, więc kroplówka. Jeszcze jest bardzo słaby. Ale wszystko zaczyna funkcjonować powoli, po transfuzji jest widoczna poprawa. Nie chcę zapeszać, ale.... wierzę, że URATOWANY:) Jeśli przez najbliższe 2 tygodnie będzie OK, to będę tego pewna. Koszt tego, co się działo w ramach ratowania życia - około 900 zł. Razem z transfuzją. Podejrzewam, że gdzie indziej byłoby dużo więcej - tu głównie leki, badania itp. Dr Szymański nie liczył za nocne dyżury, za swoją i żony pracę. Będzie wydruk, to oczywiście wkleję. Szczerze mówiąc- wzięłam dzisiaj pieniądze z pożyczki w banku. Bo skąd? A nie wyobrażam sobie, że jak powiedziałam, żeby ratował psa, jak może, zostawiać lekarza bez zapłaty. Ale jeśli ktoś może jeszcz jakoś nas wspomóc finansowo - będę bardzo zobowiązana. Spróbuję wystarać się o allegro cegiełkowe, może się uda, może nie. To jeszcze na jutro zostawiam. ale najważniejsze: [B][COLOR=red]LUDZIE KOCHANI, CHYBA BĘDZIE DOBRZE:B-fly::smilecol::B-fly:!!!!!!!![/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000][/COLOR][/B] [COLOR=black]Jeszcze tylko - przyczyna krwotoku nadal nieznana. ??? Może jeszcze jutro się czegoś więcej na ten temat dowiemy?[/COLOR]
  23. Sorry, że dopiero teraz, ale wciąż jeżdżę i nie mam kiedy tu wejść. Dziś w południe pojawiły się DOBRE WIEŚCI!!!!! Po transfuzji jest poprawa. Być może jutro uda się go zabrać do domu!! O szczegółach wszystkiego napiszę za godzinę albo dwie, bo znów muszę lecieć. Ale chciałam chociaż tyle na razie Wam przekazać. HURA!!!!!!!
  24. Nic. Nie odezwali się więcej.
×
×
  • Create New...