-
Posts
906 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marta9494
-
Zagłodzone, chore, zagryzane Schronisko w MAŁOSZYCACH Petycja!!
marta9494 replied to Redpit's topic in Schroniska
podpisujcie -
[quote name='karola&gacek']:shake::shake::shake: Szkoda, że nie wchodzi tutaj od 25 marca... Wysłałam jej PW może pójdzie jej zawiadomienie o wiadomości na poczte i zerknie tutaj.[/QUOTE]Wlazłam na ten link[URL]http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki...dIdZ201368885#[/URL] nie ma am żadnego ogłoszenia o tym psie
-
No przecież już jej z sunią wychodzi.Tylko skakanie musi dopracować.Czemu nie chce?
-
[quote name='psiara34']hah no cięzko pisać z zaciśnietymi kciukami:) domyslam sie, ja caly czas na tel z vegaśka:) i czekam jak na szplikach, psiunka dostala coś na przymulenie zeby podróż mniej stresowo dla niej i dla nich przeżyla...jak tylko bede miec juz konkretne wiesci to dam od razu znać...nie ściskaj tak tych paluszków bo zatrzymasz krązenie:)....i co potem bedziemy zbierac kasę na przeszep kciuków dla ciebie? nie ma:) zwierzaki nastepne czekaja na pomoc heheh[/QUOTE]Dzień dobry:)Kciuki nie odpadły,teraz czekam jak tam Maluteńka się zaaklimatyzuje w nowym domku:)
-
[quote name='Marlena:)']Marto - majku ma rację, takich rzeczy się nie pisze. Wystarczy, że ktoś Cię podkabluje, a bekniesz bez względu na to, kto psa zwinie... A co do relacji, przykro mi, ale publicznie jej nie napiszę - zostawię to Luizie jak obiecałam. Jeśli chcecie sklikamy sie na gadulcu.[/QUOTE] Wiesz?Ale mnie krew zalewa jak czytam,że taki buc psu krzywdę robi,a nic jemu zrobić nie można.To przykre,że w takich wypadkach ma sie zwiazane ręce,bo jakis burak się zaparł i psa oddac nie chce:(
-
[quote name='WestieAgility']Mój śpi w nogach łóżka, albo pod łóżkiem. Na legowisku rzadko. No mój mały jest, a nie [url]http://i42.tinypic.com/vdl11j.jpg[/url] :D:D:D Fajny bydlak ;P[/QUOTE]Toż to jeszcze dzidzia mała:D Tu miał kilka miesięcy:)
-
Ale po co utrudniasz?Z tego co wiem,to gość sam się z umowy nie wywiązuje!A jak się uprę to zrzeczenie zębami podpisze!Jak mnie dobrze wku..i,to nawet wyprawkę dla psa wyszykuje!A budę i łańcuch na którym kamyk teraz siedzi, na własnych plerach poniesie.Ja problemu nie widzę.Ułatwieniem jest to,że gość ma zatargi ze stróżami prawa.I jestem pewna,że tego nie zgłosi.Zrzeczenia nie musi być,bo gośc grzecznie powie,ze pies z łańcucha sie zerwał i uciekł.I on ma go dosc i już go nie chce.Koniec i kropka.
-
Wiesz gdzie ja mam zrzeczenie?W d....e Ja chcę psa i tyle.Facet jeśli ma na pieńku z policją nigdzie tego nie zgłosi(jeszcze go postraszę,że psa mi ukradł)a ja do żadnej organizacji nie należę ,gdzie złoży skargę na mnie?Co napisze?Że wyadoptował psa i mu go siłą zabrałam?A kto mi udowodni,że pies nie jest mój?Że na mnie nie reaguje?Biedaczek półtora roku się błąkał!Zapomniał!Ale mam świadków,że pies jest mój.To nie kradzież stulecia na horendalną kwotę,kto się będzie tym zajmował dłużej niz 30 min??
-
[quote name='illuvies']Mi nie chodzi o strach kotów, a o bardzo gwałtowne reakcje psa. Rozumiem, że jest póki co podekscytowany nowym miejscem, wychodzimy z nim 3 razy dziennie, 2 razy na dłuższy spacer, a w południe tylko na siusiu. Może to za mało, może ma za dużo energii? Nie wiem, jak się z nim bawić, aport nie wchodzi w grę, a TŻ-ta nie mogę przekonać do linki (twierdzenie: "Ja nauczę psa by przychodził na zawołanie" - racja, z poprzednim psem tak się udało, ale to był całkiem inny charakter, zahukany, nieśmiały i wystraszony). Większość tematów już czytałam :lol: ale odświeżę je sobie, dziękuję. I poszukam informacji o kagańcu fizjologicznym, bo przyznam, że pierwszy raz słyszę o takim.[/QUOTE]właśnie o tym pisałam,koty nie czują się zbytnio zagrożone. Raczej strachu nie odczuwają(są u siebie,pies jest tym "nowym") .Karjo2 właśnie dlatego napisałam,żeby nie konfrontować ich od razu.Ale Ty jak zwykle co innego czytasz,a co innego rozumiesz.Mam i psy i kota więc wiem jak to wygląda.Miałam też kilka psów "nowych" i widziałam jak się układały ich stosunki z kotem .
-
A widzisz jakiś problem?Jeśli tylko będzie możliwość jadę i biorę psa!Wiem co napisałam,szkoda,że to daleko ode mnie,ale jak się uprę ,to nie ma problemu!Przekonam męża(moze nawet pojedzie ze mną) i mogę jechać.Tylko nie będę go mogła wziąć do siebie zawiozę komuś,kto go będzie dobrze traktował(D.T.)albo już do kogoś na stałe.Jestem w stanie to zrobić.Największym problemem będzie przekonanie mężaq,ale myślę, że sobie poradzę i ulegnie "mojej durnej fanaberii"
-
Skoro stowarzyszenie się nie kwapi,to sprawę bym inaczej załatwiła:(Bez wykradania psa).Jakby to było w moich okolicach pies już by był zabrany.Biorę dwóch rosłych kolegów,z moją jadaczką facet by dwóch słow nie zdążył wypowiedzieć i pies by był mój!Jakby miał cos przeciwko uświadomiłabym go,ze pies jest mój i go ciężko poturbuję jak się bedzie pluł!Jestem osoba prywatną i w 10 min.znalazłabym 7 osób,które by potwierdziły,ze mi się ten pies zabłąkał.A teraz go szczęśliwie odnalazłam!Może latać i zgłaszać na policję,że mu psa siłą zabrałam!Nie zapominajmy o tym,że facet ma z policją na pieńku ,więc pewnie odpuści.Pozdrawiam.Jak będę miała czas i ktoś reflektuje na takie rozwiązanie,jadę i biorę psa!Pozdrawiam
-
Krzywdy sobie koty na pewno nie dadzą zrobić,z tego co opisujesz ,on agresji nie przejawia,ekscytuje się nimi.Na pewno z czasem się zaprzyjaźnią,a przynajmniej bedą się tolerować.Koty szybko go nauczą co może ,a czego mu nie wolno.Na razie nie pozwalajcie na bezpośrednią konfrontację.Pomału się ziemniaczki gotują.Można iśc na żywioł,ale podejrzewam,ze pies by ucierpiał.Niech się mijają,niech się widzą,niech się obwąchują.Niech przebywają obok siebie.Za parę tygodni na pewno "się dotrą"Życzę powodzenia:)
-
A tu po zabawie[video=youtube;OXji6KR2VIg]http://www.youtube.com/watch?v=OXji6KR2VIg[/video]
-
U mnie jest dokładnie to samo.Mała suka dosłownie jeździ na kocie.Włazi na niego przednimi łapami i tak łażą po domu.Duża potrafi się na nim pokładać,albo miętolić go w paszczy.Dopóki sie to kotu podoba jest ok.Jak sie wkurzy ,bo go za bardzo obściskują to poprostu wstaje i strzela je w pysk(bez pazurów)nigdy zadna nie była podrapana.Za to kot prawie zawsze wychodzi z tych potyczek niemiłosiernie obśliniony!Jak byli młodsi9najpierw w domu była duża suka,potem kot,a potem mała)to kot z małą suką dosłownie uprawiali zapasy.Były fikołki gonitwy spadanie z łóżka itp:)Duża za to jak kot był całkiem malusi i dopiero co do nas przybył próbowała go nosić(parę razy jej się udało)i tak łaziła z nim w gębie.Jemu to sie nawet podobało.Potem próbowała to samo robić z małą suką,ale ta się nie dawała:)Do tej pory duża suka im matkuje.Razem spią,ona ich myje,bawi się z nimi,ogólnie jak w domu wariatów:)[video=youtube;S7ziQgw1jlg]http://www.youtube.com/watch?v=S7ziQgw1jlg[/video]
-
Dzięki wielkie:) Filmiki na szybcika robione,ale wstawię lepsze:)York:)