-
Posts
341 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by corrida
-
Widzisz Laluna, z dietami (tymi ludzkimi również, a jakże) jest odwieczny problem... To tak jak spór o wyższości masła nad margaryną. Atkins to wielce uproszczony przykład diety wysokotłuszczowej, w której dobór składników jest delikatnie mówiąc dość przypadkowy. Tłuszcz tłuszczowi nie równy, a i pozostałe składniki też muszą się pojawić w odpowiednich proporcjach i jakości. Zabawa z wprowadzaniem organizmu w ketozę nie jest dla laików, żeby odpowiednio wszystko zbilansować i nie zrobić sobie kuku trzeba posiadać pewną wiedzę - dość sporą wiedzę. Nie twierdzę, że taka dieta nie ma skutków ubocznych, ale w kontekście padaczki - leki też zostawiają pewne echo w organizmie. Kwestia tylko tego, co jest mniejszym złem - potencjalne skutki leków/diety, czy szkody jakie wyrządzają napady padaczkowe? Co się tyczy barfu, znam osobiście przypadki gdzie ta dieta latami dobrze służy psom, znam również osobniki, u których się nie sprawdziła. Są psy, które szczęśliwie dożywają starości na pedigree. Są też takie, którym karmy z wyższej półki nie służą.
-
[quote name='mordecai'] Rozumiem, że pod sklepem też nie nie można przywiązać psa na 5-10 minut. [/QUOTE] Móc można, ale zbyt rozsądne to to nie jest...
-
Wystarczy, że wpiszesz w google padaczka, dieta ketogenna lub ketogeniczna, a wyskoczy Ci mnóstwo wyników. Np. tak: [URL]http://www.google.pl/#sclient=psy&hl=pl&q=dieta+ketogeniczna+ketoza+padaczka&aq=f&aqi=&aql=&oq=&gs_rfai=&pbx=1&fp=ef13d3dda0c51982[/URL] Kluczowe w tej diecie jest zachowanie dokładnych proporcji tłuszczów, węglowodanów i białek, po to by utrzymać organizm w stanie minimalnej ketozy. Wyliczenie tego wszystkiego i zbilansowanie to dość żmudna robota. Szczerze mówiąc nie wiem jednak, jakby miały wyglądać te proporcje u psów i podejrzewam, że wyegzekwowanie od zwierzaka przestrzegania ścisłych reguł diety też by mogło być kłopotliwe. Spotkałam się z licznymi pozytywnymi opiniami odnośnie stosowania barfu u padaczkowców, zawsze możesz spróbować. U Corridy nie zaobserwowałam wpływu diety na chorobę, gdyż mała była na barfie od 3 lub 4 miesiąca życia, czyli jeszcze przed zachorowaniem. Wiem jednak, że pod koniec, kiedy moje słonko już nie miało siły gryźć kości i próbowaliśmy jej dawać inne żarcie, ataki się nasilały. Czy jedno miało jakiś związek z drugim? Mogę tylko snuć domysły... To chyba normalne, że na początku, po takiej rewolucji żywieniowej kupka psa może wyglądać niezbyt pięknie. Po kilku dniach, kiedy już organizm się przyzwyczaja, wszystko wraca do normy. Barf bez kości to już raczej nie barf ;). Ja moje szczeniory (najpierw Corri, teraz taką jedną lekko ponad 3-miesięczną zołzę) przyzwyczajałam do surowizny zaczynając od szyjek (kurczak lub grubszy kaliber - indyk) i skrzydełek. Ewentualnie jeszcze korpusy. Te części zawierają trochę mięska, kości, chrzęści i tłuszczu. Mała czarna zołza na początku też nie bardzo wiedziała co zrobić z tym mięchem i próbowała z tym walczyć, ale po jakimś czasie chyba jej zasmakowało ;). Surowe kości drobiowe nie są dla psa tak niebezpieczne jak gotowane, są miękkie i podatne do gryzienia, nie rozczepiają się na ostre drzazgi.
-
[quote name='lutra']Gdy się podnieci,zaczyna szczekać,biegać dookoła pokoju i nie reaguje wówczas na żadne próby uspokojenia,odwrócenia uwagi.Trwa to kilka minut ale kilka razy dziennie.Wtedy nawet podanie smakołyku nie skutkuje,zresztą nie chciałabym aby odebrała to jako nagrodę.Naprawde już nie wiem co robić,dostała nawet tabletki uspokajające na wyciszenie ale niewiele pomogły.[/QUOTE] Może pies ma po prostu nadmiar energii? Ile razy dziennie wychodzicie z nią na spacery? Jak długo one trwają i przede wszystkim, co robicie w trakcie spacerów? Pracujecie z nią jakoś? Psa trzeba porządnie wymęczyć - fizycznie i psychicznie. Spokojne przeczekanie takiego wściku dupki, jaki opisujesz może przynieść odwrotne efekty. Niektóre zachowania psie mają charakter samonagradzający. Ja spróbowałabym to ugryźć od strony rozładowania energii na spacerze, 'musztry psychicznej' (na dworze i w domu) i nauki wyciszania psa w domu. [quote name='lutra'].Na dworze pies jest zawsze pochwalony i pogłaskany za załatwienie się ale smakołyku na dworze za nic nie weźmie.W ogóle nie interesuje się wtedy jedzeniem,w czasie spaceru jest bardzo pobudzona.W tym przypadku metoda smakołyków nie zdaje egzaminu.Pies nie ma swoich ulubionych smaczków,"ludzkiego" jedzenia (parówka,ser ,itp.)nie ruszy,je suchą karmę i gotowany drób ale wszystko trochę z łaski.Nie rzuca nie na jedzenie,z reki nie chce.[/QUOTE] Możecie spalić miskę, tak jak radzi Dogue (czyli karmicie psa od tej pory tylko z ręki). Możecie również szukać dalej czegoś, za co Wasz pies dałby się pokroić. Nie ograniczajcie się przy tym tylko do parówek i sera. Czasami te ulubione przysmaki mogą wydawać się nam zaskakujące - może to być jakieś warzywo np. marchew, papryka, może to być słonina, może pieczony kurczak, może jakieś surowe mięsko. Kombinujcie do skutku. Zdarza się również, że dla psa lepszą nagrodą od żarcia będzie zabawa/zabawka.
-
Bestialskie zakatowanie psa husky - aż do urwania mu głowy
corrida replied to swithart's topic in Okrucieństwo
Nie pomyliłaś się... To był podobno bernardyn, w którego rzucali siekierami... -
Wiem, że jest mnóstwo tematów dotyczących kwarantanny, ale chciałabym żebyście mi doradziły... Mam u siebie gnojka, ale już nie najmłodszego - około 13tyg. suczę. Kilka dni temu została po raz pierwszy w swoim życiu odrobczona. Drugie odrobaczanie ma być za 2tyg. i jakiś czas po nim dopiero pierwsze szczepienie. Bebzunka jest ze schroniska, w którym przebywała razem z matką (chorą na nużycę) i bratem. Nie martwi mnie załatwianie się w domu, bo mały geniusz sam sobie wykombinował, że kupę i siuśki robi się na matę. Bardziej niepokoi mnie kwestia socjalizacji... Póki co jest nieźle, bo młoda ma już za sobą kilka podróży - pociągiem, autobusami, samochodem, zwiedzanie dworca, sklepów, weterynarza, spacery na rączkach przy ulicy etc. Wszystko to przyjmuje bardzo ładnie. Nie ma problemów w kontaktach z ludźmi, ani z chodzeniem na smyczy. Nie jestem jednak pewna, czy to będzie dla niej dobre jeżeli normalne spacery (czyt. na swoich 4 łapach) rozpocznie w wieku 4-5 miesięcy. Do tego Bebzun szybko rośnie... Docelowo nie będzie może gigantyczna, bo jest mixem amstaffa, ale nie wiem jak długo będę miała siłę targać ją na rękach. Póki co waży lekko ponad 6kg. Przypuszczam jednak, że ta liczba szybko pójdzie w górę. I tu pojawia się pytanie, jak to wszystko najrozsądniej zorganizować żeby nie zaszkodzić zdrowiu i psychice małej?
-
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Coś z tym maluchem kręcącym się po domu musi być na rzeczy, bo nawet moje bydlątko nie było specjalnie zdziwione na widok dziecka i tak jak pisałam, była w stosunku do niego super delikatna... Chociaż z drugiej strony, nie wiem ile ona może pamiętać ze swojego pierwszego domu? [quote name='doddy'] Fajna sunia z Verci, choć gadająca.[/QUOTE] Bebzunka jest za to tak rozśpiewana, że zastanawiamy się czy nie przechrzcić ją na 'Arię'. Zatem wiadomo, po kim odziedziczyła ten talencik :evil_lol:. Gówniarka dostała wczoraj wołowego gnata do pomemlania i... zaczęła go bronić. Od razu zaczęłyśmy nad tym pracować i na razie jest już spokój przy jedzeniu. Biedna Werunia, wygląda na tych spacerowych fotkach jak obraz nędzy i rozpaczy. Ale będzie lepiej, teraz już musi być coraz lepiej. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
I jeszcze te... proszę o wybaczenie za kiepską jakość :shake: [IMG]http://i51.tinypic.com/332c4xv.jpg[/IMG] [FONT=Times New Roman][COLOR=#800080][IMG]http://i56.tinypic.com/adfc5c.jpg[/IMG][/COLOR][/FONT] [FONT=Times New Roman][IMG]http://i53.tinypic.com/11izd5k.jpg[/IMG][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [quote name='ocelot']Kochani a jak z kondycją malców? Zdrowe? co z sierścią? I jak mama?[/QUOTE] U małej sierść w porządku, łysa plamka na pyszczydle zaczęła zarastać. Kupka nabrała już prawie idealnych kształtów, apetyt jest, energia jest, pstro w głowie również jest. Ogólnie jest dobrze :) -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Nie doczekałam się aparatu, więc wrzucę tu kilka fot z telefonu. Pozy leżące,bo diabła ciężko uchwycić komórką. Proszę Państwa - przedstawiam Wam Bebzunkę: [IMG]http://i55.tinypic.com/2uhpyt1.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/1q1rtz.jpg[/IMG] [IMG]http://i51.tinypic.com/28te6gj.jpg[/IMG] [IMG]http://i51.tinypic.com/2afwd5e.jpg[/IMG] -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Jutro postaram się podesłać jakąś fotę. Bądźcie cierpliwe, a zostanie to Wam wynagrodzone :eviltong: i będziecie mogły razem ze mną podziwiać tą uroczą panienkę :loveu:. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
A pfff, faktycznie nie mam jak odejść od gnojka :loveu:. Zapomniałam już jak bardzo absorbujące potrafią być szczyle. Młoda dzisiaj zdała test na dzieci ze stopniem celującym - przyjechała do mnie siostra ze swoim rocznym potomkiem. Jestem pod wrażeniem, że szczeniak potrafi być tak delikatny. Sucz (w domu toczą się boje o imię, więc chwilowo jest bezimienna, lub jak kto woli wieloimienna) dzisiaj została odrobaczona i osłuchana. W sprawie łysej plamki na pyszczku czekamy na razie na rozwój wydarzeń. Za dwa tyg. kolejne odrobaczanie,a później szczepienia. Z malutkiej jest kawał baby - waży 5,5kg. Słodkie 5,5kg do kochania :loveu:. Martwią mnie trochę rzadkie kupy, ale może to wynika ze zmiany jedzenia. Wcina Orijena dla szczyli (apetyt ma niesamowity, a ja muszę pilnować by nie wzięła na litość nikogo z rodzinki i nie wyżebrała jakiegoś innego jedzenia). Póki co kupa do obserwacji. Młoda zaskakuje mnie z każdą chwilą coraz bardziej - pięknie informuje, że ma ochotę na siuśki lub kupę. Cudnie pracuje ( o ile 3 msc. gnój może pracować ;)) i na żarcie i na zabawki, załapuje wszystko w mig. Naprawdę, świetny materiał do pracy. Kombinator z niej wprawdzie niezły, ale łatwo ją naprowadzić na właściwe zachowanie. Biedna, trafiła na sadystkę, która ją musztruje od rana do wieczora :evil_lol:. Co jeszcze... Nie straszna jej ani obroża, ani smycz, ani nawet weterynarz. Śmiejemy się, że ojcem szczeniąt musiał być chyba kot, bo młoda macha łapkami w trakcie zabawy jak kociak. I bydlątko jest niesamowicie skoczne. Nie wiem co z niej wyrośnie (wizualnie) ale charakterek ma iście bullowaty i z bullowatym wdziękiem i łatwością morduje pluszaki. Na chwilę obecną nie mogę zagwarantować, że będę w stanie dać jej DS, niestety. W ciągu najbliższych miesięcy okaże się czy mogę sobie pozwolić na psa w dłuższej perspektywie czasu. Wiem jednak na pewno, że póki nie znajdzie się dla niej domek idealny i osoba, która doceni jej potencjał - młoda będzie siedziała u mnie. Równocześnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mam ją komuś oddać :-( Tymczasowanie jest straszne, a mimo to wiem, że gdyby znalazły się złote klamki dla malutkiej, u mnie w domu będzie miejsce dla kolejnej bidy. Jestem chyba masochistką. Z ogłoszeniami ruszę za jakiś czas, jak skombinuję aparat i zrobię fotki w pełni oddające urok wariatki. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Mała paskuda jest niesamowita :loveu:. Cudowny szczeniak, ciekawski, zero lęków - nie straszne jej pociągi, autobusy, huk, zgiełk, tłumy na dworcach. W trakcie podróży, albo beztrosko sobie spała, albo rozpracowywała gryzka, albo dopraszała się o mizianie i rozdawała buziaki na prawo i lewo. Jest bardzo zorientowana na człowieka, ma zarąbisty popęd łupu i niespożytą energię. Bystra bestia - zakochałam się :loveu:. Z tego, co rozmawiałam z Kasią odnośnie Werki - nie taki diabeł straszny jak go malują ;). -
Ja zobaczę jak mi pójdzie u weta w poniedziałek z tomaszowską malizną. Może też dorzucę grosik do transportu dla Zuzki ;)
-
Po dupie powinien dostać przede wszystkim właściciel psa, i to porządnie. Dodatkowo, jeżeli nie jest w stanie swojego psa upilnować - nie powinien go mieć. Z tym się zgadzam, bo pies w takich rękach stanowi zagrożenie dla otoczenia ( na pewno dla innych psów, czy dla ludzi tego nie wiem). Z adopcją psa mogłoby być ciężko, bo w schroniskach jest istny wysyp bullowatych, do wyboru do koloru. Weźcie jednak pod uwagę, że pewna (żeby nie powiedzieć 'spora') część z nich nie toleruje innych psów i z tym akurat da się żyć jeżeli właściciel jest ogarnięty. Jak na mój gust, agresja do psów nie jest równoznaczna z agresją do ludzi, choć oczywiście tego psa nie znam i nie wiem jaki ma stosunek do człowieka. Bardzo mi przykro z powodu Bursztynka, szkoda że przez ludzką nieodpowiedzialność dochodzi do takich tragedii.
-
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
[quote name='ocelot'] Spróbuję kogoś namówić na transport do Łodzi, ale muszę mieć chwilę i nie mam pewności, że mi się uda. Wszędzie ostatnio słyszę, że zima i nie jeżdżę. [/QUOTE] Możliwe, że makoosia z niebieskiego forum będzie mogła podwieźć chłopaka do Łodzi :) [quote name='managua']Jeden ze szczeniaków to suczka, drugi piesek[/QUOTE] cudnie, bo już snułam szatańskie wizje, jak tu chłopca na dziewczynkę przerobić :evil_lol: Teraz tylko mam nadzieję, że Werka po prostu broni swoje szczylki. Jak dobrze pójdzie, całe towarzystwo w niedzielę opuści schron. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Ooo, super, już piszę pw do Doddy :) [quote name='fioneczka'] liczę na to że jutro Ania da znać że choć jedno dziecię jest dziewczynką bo ma pewny tymczas u mad-len/corrida (a dlaczego chłopiec nie :oops: ?) [/QUOTE] Najprawdopodobniej za jakieś dwa miesiące będę gościła u siebie przez kilka tygodni psa, który pomimo braku jajec nie toleruje innych samców w żadnej postaci - ani dorosłej, ani szczenięcej. Z sukami nie ma problemu To pierwszy powód. [COLOR=silver]Drugi jest taki, że nie chcę nic zapeszać, ale być może domek tymczasowy dla suczki zamieniłby się w stały... [/COLOR] -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
cudownie :grins: wszystko zaczyna nabierać konkretnych kształtów:multi: -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Nie, do mnie nie musi być zaszczepiony, od czasu kiedy Corri odeszła- czyli od lipca-nie było u mnie żadnego psa. Nigdy też nie miałam w domu żadnego problemu z wirusówkami. Też zastanawiam się właśnie, czy to bezpieczne szczepić je teraz. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Pomyliły mi się dni, myślałam, że 3 stycznia to niedziela. Oczywiście w poniedziałek też jak najbardziej mogę podjechać do Warszawy. Powiedzcie mi tylko jeszcze jedną rzecz, jak to wszystko wygląda od strony formalno-prawnej? Biorąc szczyla podpisuję umowę adopcyjną czy umowę o domu tymczasowym? Jak to wszystko załatwić na odległość? -
Dalcia po roku znalazła wspaniały dom! POWODZENIA KSIĘŻNICZKO!
corrida replied to agaga21's topic in Już w nowym domu
[quote name='Fordoniak']moja propozycja -Darma:cool1:[/QUOTE] idealnie pasuje do małej :) -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Jeżeli któryś z maluchów to dziewczynka,to mogę ją wziąć do siebie - dojechać w niedzielę z Lublina do W-wy, gdyby Tanitka podwiozła tam szczylki, lub w poniedziałek pociągiem do Tomaszowa. Ta nużyca u młodych to kiepska sprawa, bo jakby wyglądała kwestia szczepień? Z jednej strony szczepienie by dodatkowo obniżyło odporność, z drugiej bez szczepienia ryzyko parwo itp Niezbyt ciekawie to wszystko wygląda. -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Anja2201, to dobra wiadomość, to już coś... -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
dobrze by było gdyby ktoś miał możliwość jutro wybrać się do schroniska i zdobyć jakieś konkretne info o tej rodzince. Mam wrażenie, że dużo czasu im (zwłaszcza matce) nie zostało... -
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
ja myślę intensywnie i z myślami się biję, bo serce by chciało, dusza krzyczy 'ładuj tyłek do pociągu i jedź do tomaszowa'... a rozum przypomina, że trzeba mierzyć siły na zamiary :( No i decyzja o przyprowadzeniu do domu psa nie zależy niestety tylko ode mnie, musiałabym jeszcze urobić domowników. Na pewno suni jakoś postaram się pomóc, choćby tylko finansowo, ale to wciąż za mało... Muszę się z tym przespać.