-
Posts
2033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cavani
-
Ech, śliczności kochane :loveu: Niestety nie ma żadnej rozsądnej reguły, która pozwoliłaby przewidzieć, ile czasu dany piesek musi czekać na wymarzony dom. Ja biorę na BDT małe, łagodne pieski. Wydawałoby się, że powinny szybko znajdować domy. Tymczasem niektóre czekają na niego na mojej kanapie nawet po kilka miesięcy. Rekord pobił Łatek, o którym kiedyś wspominała tu Arabiansaneta. Ten całkowicie adopcyjny i w dodatku zjawiskowo śliczny piesek, został swój wspaniały dom dopiero po 7 miesiącach. [url]https://lh5.googleusercontent.com/_fWRdp18L2oY/TWVeatG5lqI/AAAAAAAABQ8/t7kEE6DYT5E/1_%C5%81atek_IMG_1217_resize.jpg[/url] [url]http://img171.imageshack.us/img171/5555/pa023278.jpg[/url] Tinka też się doczeka ;)
-
Po przeczytaniu ostatnich postów zadzwoniłam do kierownika schroniska i osoby z zarządu schroniska. W tej chwili wszyscy mają obawy przed wydaniem Rexa z dwóch powodów: 1. Rex jest coraz bardziej niestabilny emocjonalnie. Może ugryźć z różnych powodów: - z bólu - a niestety ból powraca. - nie toleruje większości mężczyzn. Swoją sympatią obdarza głównie kobiety. Lekarze w klinice bali się go. - kiedy ktoś wykona nagły ruch przy jego opiekunce - atakuje bez ostrzeżenia. - bywa zazdrosny - ja tego nie zaobserwowałam, ale pisała o tym Magda, która wyprowadzała go na spacery podczas jego pobytu w klinice. 2. Jeśli ugryzie, może zakazić tę osobę. Bardzo chciałabym, żeby Rex dostał swoją szansę, ale osoby, które przejmą nad nim opiekę muszą być tych zagrożeń całkowicie świadome. Schronisko boi się, że wydając Rexa w takim stanie zostanie pociągnięte do odpowiedzialności, jeśli kogoś pogryzie, zarazi. Dlatego warunkiem jest przejęcie go na podstawie umowy adopcyjnej. Osoba taka będzie też musiała podpisać oświadczenie, że została poinformowana o zagrożeniach związanych z tą adopcją. Druga sprawa to finanse. Wiem, że teraz posypią się na mnie gromy, ale ja nie mogę podjąć się w tym momencie strony finansowej, związanej z utrzymaniem Rexa w PDT. Nie podejmuję się utrzymywania zwierzaków w PDT i hotelikach. Na dogomanii jest wiele przypadków, gdzie stawiała się gromada osób deklarujących pomoc - na początku. Potem te osoby się wykruszają i lecą wyciągać inne psy poszkodowane przez los, a osoba odpowiedzialna zostaje sama. Przykłady możemy podać z własnego podwórka. Psiaki ze schroniska w Białej Podlaskiej: Bezio - wszyscy się cieszyli, że opuszcza schronisko, deklarowali pomoc. Teraz osoba odpowiedzialna za jego finanse z własnej kieszeni dopłaca ponad 300 zł miesięcznie za hotelik. http://www.dogomania.pl/forum/threads/195991-Bezio-już-na-terapii-)-u-Jamora!Potrzebne-pieniądze!Ratunku!/page70 Greta - kiedy trafiła do DT okazało się, że wymaga szeregu zabiegów i operacji. Do tego jeszcze doszła poważna choroba serca. Wydatkom nie ma końca. Nie ma tez chętnych, żeby pomóc. http://www.dogomania.pl/forum/threads/193664-Chore-serce-Grety-pomóżmy-suni!!!Liczy-się-każda-złotówka-i-każda-rada!Ratunku Gdybym była w innej sytuacji finansowej, nawet bym się nie zastanawiała, ale niestety nie stać mnie, żeby za jakiś czas przekazywać kilkaset złotych miesięcznie, bo deklarowiczów jest coraz mniej. Wybaczcie. Jeśli ktoś zgodzi się przejąć odpowiedzialność finansową za Rexa, przekażę tej osobie 987, 50 zł, bo tyle jeszcze ma. Na początek to bardzo dużo. U Rexa niestety ból powraca. Zaczął przyjmować środki przeciwbólowe, bo ból zaczął tak doskwierać, że zaczął zjadać swoją budę. Niestety ten lepszy czas się skończył. :-( W najbliższym czasie trzeba będzie podjąć jakieś decyzje... Jego stan zaczyna się pogarszać :-(
-
W ciągu ostatnich dwóch dni schronisko opuściły trzy pieski. [CENTER][IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg338/scaled.php?server=338&filename=p1030913w.jpg&res=landing[/IMG] [/CENTER] [B]JANKA [/B]trafiła do schroniska w maju 2012 r. Została porzucona na ulicy Janowskiej - stąd jej imię. Ma najwyżej 2 lata. Jest maleńka - waży pewnie około 5 kg. 02 sierpnia 2012r. zamieszkała w Poznaniu. Jej pani jest nią zachwycona. Zmieniła jej imię na Lala. Wszystkiego dobrego Janeczko - Lalu :bye: Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5. [CENTER][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-cFMjQ7IiC_Y/T47wzzqMTJI/AAAAAAAAD-4/IETHEFeKqRs/s500/IMG_1711_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [B]KIARA[/B] trafiła do schroniska zimą 2012 r. Jest dużą, energiczną suczką. Jest bardzo przyjazna do ludzi dużych i małych. Niestety z psami szuka zwady. W schronisku została wysterylizowana. 02 sierpnia 2012r. została adoptowana przez rodzinę z Lublina. Ponieważ Kiarą było duże zainteresowanie, cała rodzina cierpliwie czekała na wizytę przedadopcyjną i dalsze decyzje. Kiedy się dowiedzieli, że wymarzona przez nich sunia trafi właśnie do nich, cieszyli się ogromnie. Dwa dni później przyjechali po nią do schroniska. Kiara została pieskiem domowym i prawdziwym członkiem rodziny. Uczy się życia w domu, poznaje domowe sprzęty i zwyczaje nowej rodziny. Państwo okazują jej wiele cierpliwości i miłości. Według jej rodziny spisuje się doskonale - swoje potrzeby załatwia na dworze, jest niezwykle zaciekawiona zmywarką i innymi sprzętami gospodarstwa domowego, których nie zna. Na ten moment na swojego przewodnika wybrała nastoletnią córkę państwa, zupełnie jakby wiedziała, że to właśnie ona znalazła jej zdjęcia na portalu ogłoszeniowym i pokazała rodzicom. Z tak dobrymi ludźmi będzie ci dobrze suniu :bye: Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Cavani. [CENTER][IMG]http://img844.imageshack.us/img844/9321/figonrewid289d.jpg[/IMG] [/CENTER] [B]KARMELEK[/B] to jeszcze szczeniaczek - ma ok. 4-5 miesięcy. Jest szorstkowłosy, terierkowaty ,z obciętym ogonkiem,żywiołowy,wesolutki,śliczny. Ktoś to psie dziecko przerzucił na teren schroniska przez ogrodzenie... Na szczęście bardzo krótko był w schronisku. Wypatrzyła go rodzina, która niedawno straciła swojego przyjaciela. 03 sierpnia 2012r. przyjechali po niego i zabrali do swojego domu w Terespolu. Wszystkiego dobrego piesku :bye: Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5.
-
Stan finansów Fifka: 22 lipca 2012r. Fifek miał na koncie 231,13 zł. 23 lipca 2012r. wpłaciły: Jostel5 - 40 zł :Rose: Kamila P.-20 zł :Rose: Dorota Ł.-10 zł :Rose: Dało to kwotę 301,13 zł. Na konto Elmiry przelałam 300 zł. Fifkowi zostało w tej chwili 1,13 zł. [quote name='majku33krakow']podacie mi nr konta do elmirki ,mamy dużo długu trzeba zacząc zwracać,podacie mi? Majku, cieszę się, że chcesz nadal pomagać Fifkowi. Ja zbieram grosiki dla Fifka i jako jego skarbnik rozliczam się z nich publicznie na wątku. Mój numer konta masz ;)
-
[B]MELBA[/B] zamieszkała pod Toruniem. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Furciaczka. [IMG]http://img831.imageshack.us/img831/8628/p1040135s.jpg[/IMG] Melba trafiła do schroniska w Białej Podlaskiej w czerwcu 2012r. To suczka w typie cane corso. Świadkowie widzieli, jak ktoś wypychał ją z samochodu, który zatrzymał się chwilę na poboczu drogi. Sunia nie jest już młoda i widać, że wiele razy rodziła. Kolejny psiak wykorzystany przez człowieka i wyrzucony jak śmieć przy drodze. Melba jest arcyłagodna - tuliła się do dłoni i patrzyła błagalnie człowiekowi w oczy z prośbą o ratunek. Nad przerażoną schroniskiem, wpatrzoną w człowieka sunieczką zlitowali się miłośnicy rasy - Furciaczek i jej mąż. 17 czerwca 2012 r. zabrali ją na BDT, a wkrótce potem znaleźli odpowiedzialnego człowieka, który zapewni jej dom i miłość. Wszystkiego dobrego sunieczko! Wczoraj, tj. 30 lipca 2012r. dom znalazła również [B]LUSIA[/B]. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5. [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/5740/schroniskowbiaejpodl087.jpg[/IMG] Lusia ma ok. 5lat. Trafiła do schroniska 3 lata temu z dwoma szczeniaczkami. Była wtedy wylękniona i nieufna. W schronisku bardzo się zmieniła, nabrała zaufania do człowieka. Zawsze ilekroć ktoś przechodził w pobliżu jej kojca, podbiegała i patrzyła z nadzieją... Wczoraj jej nadzieje się spełniły. Wypatrzyła ją rodzina, która przyjechała do schroniska z Jostel5 w poszukiwaniu nowego członka rodziny. Wszystkiego dobrego Lusiu w nowym życiu!
-
Też jestem tego zdania. Bardzo bym chciała, żeby jeszcze dało się pomóc Rexowi, ale obawiam się, że jednyne co można dla niego zrobić, to sprawić, aby to jego "dziś" było jak najlepsze. Ale jeśli ktoś ma więcej wiary ode mnie, to niech próbuje. Anett - zaraz prześlę Ci przeskanowane wyniki na podany adres. Czy jeszcze komuś? Proszę o podanie adresu mailowego. Veterinarius, cieszę się, że jesteś na wątku Rexa. Niestety nie umiem odpowiedzieć na niektóre pytania osób, które robią co mogą, żeby jeszcze spróbować pomóc Rexowi. Mogę napisać tylko tyle, ile dowiem się od lekarza i ile z tego zrozumiem. Nie posiadam wiedzy medycznej. Mam nadzieję, że jako lekarz, który zna Rexa, zechcesz pomóc w tej kwestii. To bardzo ważne pytanie...
-
[quote name='Agata Balu']Ja jednak nie ufam lekarzom bo mam ponad 70-letnie doświadczenie że dzięki lekarzom teraz powoli umieram. Bardzo mi przykro. Sama mam rożne doświadczenia z lekarzami - i ludzkimi i zwierzęcymi. Jak w każdej dziedzinie tak i wśród lekarzy są świetni specjaliści i byle jacy. Jednak uważam, że jeśli już się trafi na dobrego specjalistę, który wzbudzi nasze zaufanie, to warto się go trzymać. Według lekarza który zajmuje się Rexem, z medycznego punktu widzenia jego sytuacja wygląda tak: [quote name='jostel5']Doktor Szponder określa stan Rexa jako w zasadzie "terminalny".Wszystkie możliwe badania zostały zrobione,pies był konsultowany przez najlepszych specjalistów (również "ludzkich") i niestety nic więcej nie można już dla niego zrobić. Ta opinia nie pozostawia nadziei. [quote name='egradska']Dziewczynki, na OWczarku udziela się homeopata, zwolennik naturalnych środków leczenia. Napiszę do niego, może coś poradzi, skoro konwencjonalna medycyna nie ma już alternatywnych rozwiązan Ciekawa jestem jego opinii. Na koncie Rexa jest w tej chwili 987,50 zł. Została taka duża kwota, ponieważ w klinice uniwersyteckiej w Lublinie wszystkie badania wykonywano Rexowi za darmo. Nikt nie wziął również grosza za jego pobyt w klinice. Jestem za to pracownikom kliniki ogromnie wdzięczna. Gdybyśmy mieli za wszystko zapłacić, to tych pieniędzy by już nie było. Nie wiem co dalej. Czy zostawiamy część pieniędzy na leki przeciwbólowe, może jakąś wysokokaloryczną karmę, a resztę przeznaczamy na inne pieski potrzebujące pomocy? Czy czekamy jeszcze na opinię homeopaty do którego napisała Egradska i potem decydujemy? Nie wiem co robić. Proszę osoby, które na Rexa wpłacały, żeby się wypowiedziały.
-
Mały pinczerek Kaja pojechała do domu stałego w Krakowie
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Oczywiście po Kai zostało 150 zł. Tylko proszę, przypomnij mi numer konta na PW :oops: -
[quote name='Agata Balu']Jako dr nt zauważyłam, ze ...[/QUOTE] Mogłabyś mi przybliżyć skrót: dr nt :oops: [quote name='Agata Balu']Moze warto spróbować jednego średnio wrażliwego leku na obie paskudy ??? A potem dobić silniejszymi?[/QUOTE] Niewiele z tego rozumiem - ufam lekarzom, którzy leczą Rexa. Oni twierdzą, że w Rexie jest taka mieszanka świństw wszelakich, że skoro ten atak antybiotykowy, który oni zastosowali nie pomógł, to już nie ma silniejszych antybiotyków, które by to zwalczyły. Internet nie odpowie na wszystkie pytania i problemy. Dlatego prosimy o pomoc specjalistów.
-
Dzisiaj Lolek zamieszkał w Lublinie. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5. [CENTER][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/--nso0m5_TU8/T47uFkSl1AI/AAAAAAAADSw/id6igMPFdT0/s500/IMG_1310_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] .LOLEK trafił do schroniska w Białej Podlaskiej 21 lutego 2011 r. Znaleziony został w okolicy kościoła przy ul. Długiej, gdzie wałęsał się od pewnego czasu. Nie wiadomo czy zgubił się, czy jego pan pozbył się czworonoga, by zastąpić go młodszym pieskiem. Choć nie jest już młody, to wciąż przejawia ochotę do zabawy. Ma przyjacielski stosunek do ludzi i nie wykazuje agresji w stosunku do innych zwierząt. Ma najwyżej 6 lat. Dzisiaj zaopiekowali się nim ludzie, dla których nie jest ważny wiek, ale cudowny charakter Lolka. Bo przecież szukali przyjaciela i jeszcze jednego członka rodziny. Wszystkiego dobrego pieseczku :bye: Nowa rodzina Lolka już zarejestrowała się na forum, więc jego dalsze losy będzie mozna śledzić na jego wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/220036-Niebrzydki-nieg%C5%82upi-niestary-a....sam!-Lolkowi-z-BP-zgubi%C5%82-si%C4%99-dom!-%28[/url]
-
Bardzo przepraszam wszystkich, którzy czekają na wieści o Rexie. Niestety nie mogę teraz tak często jak bym chciała zaglądać na dogomanię. [quote name='gallegro']Przepraszam, ale nie mam czasu przekopywać wątku. Czy materiał do badania pobierany był podczas operacji z kości? Jeśli tak, a nie zrobiono antybiogramu (aż nie do wiary), to czy istnieje jakiś sposób, aby wykonać go teraz, nie narażając psa na dodatkowe cierpienie? Tak, materiał pobrany był podczas operacji. Został zrobiony antybiogram. Wyniki już dostałam. Bardzo dziękuję wszystkim dzięki którym do mnie dotarły. Zamieszczam dwa zdjęcia tego samego badania. Cały wydruk: I zbliżenie na fragment z samymi wynikami. Mam nadzieję, że jest to dostatecznie widoczne. Niestety nie mam skanera. I jeszcze wyniki ostatniej morfologii zrobione już w Białej Podlaskiej. [quote name='anett']Czy ktoś ma lub może skompletować całą dokumentację, wszystkie wyniki badań Rexa? Warto byłoby je skonsultować!! Ja mam całą dokumentację medyczną Rexa. Dr Szponer i dr Silmanowicz, choć sami są świetnymi specjalistami w swoich dziedzinach, to dodatkowo konsultowali już jego przypadek z innymi lekarzami. To co napisałam ostatnim razem to efekt tych konsultacji. Organizm Rexa to mieszanka wszelkiego świństwa na którą nie da się zrobić takiej szczepionki, która by to wybiła. Dodatkowo okazało się, że on może tym zarażać poprzez np. kał, ślinę. Nie wiem, czy ktoś może wymyślić jeszcze coś nowego. [quote name='benkowa']Bardzo mi zal Rexa tyle wycierpiał i wyglada na to ze przegrał Niestety na to wygląda. Pytaliście, kto jest osobą decyzyjną w sprawie Rexa. Przed założeniem wątku dostałam zgodę od osób zarządzających schroniskiem, żebym to ja była taką osobą. Ale nie myślałam wtedy, że to mogą być decyzje dotyczące życia lub śmierci. W tej chwili Rex czuje się dobrze. Często używa tej łapki podczas chodzenia i opiera się na niej podczas sikania, czego kiedyś nie robił z bólu. Jednak jest to efekt leczenia które przeszedł. Jest to stan na teraz który wkrótce może się zmienić. Nie wiem czy jest sens faszerować go środkami przeciwbólowymi, które przyjmowane długo nie pozostaną przecież bez wpływu na inne narządy. Kiedy przyjdzie czas bólu nie do zniesienia, może rzeczywiście lepiej będzie pomóc mu odejść. Na spacerze, w objęciach bliskiej osoby. To bardzo trudne :-( Dzisiaj Jostel była z kierownikiem w Lublinie w sprawie innego schroniskowego zwierzaka i jeszcze raz rozmawiała z dr Szponderem na temat sytuacji Rexa. Właśnie jest w drodze powrotnej. Jak wróci to napisze.
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Też mam takie wrażenie. Teraz w schronisku jest 6-7-letni owczarek niemiecki Rex, który bardzo zdecydowanie wybiera sobie osoby do kochania. Kiedy jest przy nim jedna z jego ukochanych osób, lepiej żeby inni się nie zbliżali. Joker zachowuje się chyba bardzo podobnie. -
[B]Kaja[/B] - maleńka suczka w typie pinczerka pojechała dzisiaj do wspaniałego domu w Krakowie. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Cavani. [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-fZM9i6YIhhU/T47tsEKcKYI/AAAAAAAADLk/ym1W-YHJXRQ/s500/IMG_1239_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [LEFT]Kaja trafiła do schroniska 13 kwietnia 2012 r. Wolontariuszka schroniska wypatrzyła ją błąkającą się od kilku dni po parku. Początkowo przerażona sunia nie chciała podejść, ale w końcu wycieńczona, głodna podeszła dała się złapać. W schronisku spędziła tylko dobę. 24 kwietnia 2012 r. została zabrana przez Cavani do bezpłatnego domu tymczasowego. Kaja jest suczką w typie pinczera. Waży zaledwie 3,40 kg. Nie ma więcej niż rok. Jest odważna, uczuciowa, zawsze chętna do pieszczot. Mogłaby nie schodzić z kolan człowieka. Do wszystkich podchodzi z ufnością, zawsze gotowa wycałować i nadstawić brzuszek do drapania. Nie jest szczekliwa, a nawet więcej - ona wcale nie szczeka! Smutek czy ekscytację okazuje wydając śmieszne dźwięki przypominające miauczenie kotka. Pozostawiona sama nie niszczy, nie awanturuje się - czeka grzecznie na powrót człowieka. Zachowuje czystość w domu. [/LEFT] Niestety okazało się, że jej staw kolanowy wymaga operacji. Poprzedni właściciele zaniedbali uraz, a potem porzucili chorego przyjaciela. Kaja w domu tymczasowym przeszła najpierw zabieg sterylizacji, a następnie operację stawu kolanowego w klinice w Lublinie. Dzisiaj Kaja pojechała do wspaniałego domu w Krakowie z panem Łukaszem - jej nowym opiekunem, który będzie rehabilitował jej łapeczkę, żeby odzyskała dawną sprawność. Wszystkiego najlepszego kochane maleństwo w nowym życiu :loveu: Zapraszam na wątek Kai, gdzie będzie dalszy ciąg jej historii. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/226436-KAJA-ma%C5%82y-pinczerek-zbiera-na-operacj%C4%99-%C5%82apki"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226436-KAJA-mały-pinczerek-zbiera-na-operację-łapki[/URL]
-
[B]MORUSEK[/B] - młody, żywiołowy, radosny piesek, który trafił do schroniska w czerwcu 2012 r. zamieszkał w Międzyrzecu Podlaskim. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/7177/morusek.jpg[/IMG] [/CENTER] [B]MIKADO[/B] - młody, wesoły, łagodny piesek, który trafił do schroniska w maju 2012 r. zamieszkał w Białej Podlaskiej. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER][IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg98/scaled.php?server=98&filename=schroniskowbiaejpodl201f.jpg&res=landing[/IMG] [/CENTER] [B]DEMON[/B] trafił do schroniska w ostatnich dniach maja 2012r. Ktoś zawiadomił Straż Miejską o psie przywiązanym do drzewa. Okazało się, że zwierzak został zostawiony w zagajniku tak bardzo oddalonym od drogi i od zabudowań, że nikt nie miał możliwości wypatrzenia go. Jego ludzie zostawili go tam na pewną śmierć. Miał wiele szczęścia, że człowiek, który przypadkiem tam poszedł, wypatrzył go i zawiadomił odpowiednie służby. Demon ma około 3 lat. Imię to dostał dzięki swojej urodzie - jego spojrzenie można uznać za demoniczne. Imię to jednak nie ma nic wspólnego z jego charakterem. Jest to psiak niezwykle łagodny. Ma ogromne zaufanie do ludzi. Człowiekowi który zabiera go na spacer, co chwilę zagląda w oczy i opiera się o nogi, żeby poczuć jego bliskość. Kilka dni temu został adoptowany - zamieszkał w białej Podlaskiej. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER][IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg855/scaled.php?server=855&filename=piesok3lata.jpg&res=landing[/IMG] [/CENTER] [B]ROXANA[/B] trafiła do schroniska w maju 2012 r. To bardzo młoda suczka - ma około roku. Jest średniej wielkości - trochę poniżej kolana. Uwielbia ludzi. Z kojca woła do siebie każdego człowieka, a kiedy się podejdzie nadstawia się do głaskania i liże po rękach. Niestety nie ze wszystkimi psami też żyje w zgodzie. 30 czerwca zamieszkała w Wisznicach. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER][IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg269/scaled.php?server=269&filename=nrewid231d.jpg&res=landing[/IMG] [/CENTER] ..
-
Mały pinczerek Kaja pojechała do domu stałego w Krakowie
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
No i odjechało moje kochane maleństwo. A mną jak zwykle targają mieszane uczucia, bo z jednej strony cieszę się, że psinka będzie miała opiekuna który już ją kocha, a z drugiej strony - żal się rozstawać... Ech, los domu tymczasowego... Pan Łukasz do ostatniej chwili bał się, żebym nie zdecydowała się oddać maleństwa w inne ręce, więc pokonał dzisiaj prawie 400 km w jedną stronę, żeby mieć ją u siebie jak najszybciej i już nie wypuścić z rąk :lol:. Pan Łukasz przyjechał po Kaję z prawie całą rodziną. Wszyscy bardzo przejęci i bardzo sympatyczni. Pan Łukasz, który chce być jak najlepszym opiekunem maleństwa miał spisane na kartce ponad 20 szczegółowych pytań dotyczących zdrowia, żywienia i przyzwyczajeń Kai. O wcześniejszym przemeblowaniu mieszkania pod kątem nowego domownika już nie wspomnę ;) Życzę Wam wielu wspaniałych, szczęśliwych chwil panie Łukaszu u Kajeczko :bye: A jeśli chodzi o zdrowie Kai, to wszysto pięknie się pozrastało i zagoiło. Dostałam instrukcję dotyczącą rehabilitacji, którą przekazałam nowemu opiekunowi. Chodzi przede wszystkim, żeby odbudować mięśnie w miejscach, w których zanikają i usprawnić łapkę. Mam jeszcze pytanie dotyczące pieniędzy wpłaconych na Kaję. Z 200 zł które zostały wzięłam 50 na paliwo (kiedyś tyle wpłaciła As-ko i pozwoliła je na ten cel wydać). Pozostało jeszcze 150 wpłaconych w sumie przez Juldan i Andzike. Dziewczyny - na jaki cel mam je przeznaczyć? -
Jeśli chodzi o leki, które Rex do tej pory przyjmował - wszystkie informacje znajdują się w wątku. Ponieważ kilka dni temu zaczęły się wymioty, lekarz kazał odstawić doustny antybiotyk (delacit). 26 czerwca Rex miał zrobioną morfologię. 28 czerwca z wynikami pojechałam do Lublina. Wyniki nie są złe. Później wstawię zdjęcie wyników. Niestety pozostałe wiadomości mnie przybiły. :-( Biopsja nie wykazała komórek nowotworowych. Jest to zapalenie kości. Wyników biopsji lekarz nie miał w gabinecie - zostaną mi wysłane pocztą. Z tego też powodu nadal nie wiem jaka groźna bakteria trawi Rexa, ale jak tylko dostanę wyniki - wstawię je tutaj. Postaram się w miarę przekazać informację które uzyskałam. Wybaczcie jeśli nie będą dostatecznie szczegółowe. Lekarz Rexa konsultował jego przypadek z z innymi lekarzami - w tym z prof Silmanowiczem i z lekarzami "ludzkimi". Niestety w kościach Rexa jest flora mieszana - wiele różnych bakterii i gronkowców. Niestety nie można zrobić szczepionki, bo nie zadziała ona na te najgroźniejsze. Antybiotyki przyjmował tak silne, że organizm przestał już je przyjmować. Nie ma takich, które mogłyby mu pomóc. Można tylko co jakiś czas podawać mu środki przeciwbólowe. Ale też nie cały czas, bo: 1. W dużych ilościach będą mu niszczyły organizm. 2. Organizm przyzwyczai się do nich i nie będą spełniać swojej roli. Lekarz zalecił, żeby teraz zrobić jeszcze około tygodniową przerwę i podać mu pierwszą dawkę. Zalecił metacam. Należy go podawać do ok. 5 dni zmniejszając dawkę. Leczenie Rexa to już właściwie tylko leczenie paliatywne. W takim samym przypadku u ludzi, człowiek funkcjonuje już tylko na lekach przeciwbólowych. Nic więcej nie da się zrobić. :shake: W tej chwili Rex czuje się całkiem dobrze. Dosyć często używa chorej łapki. Jest jednak jeszcze pod działaniem antybiotyków. Będzie jednak coraz gorzej. Środków przeciwbólowych nie można podawać nieustannie. Przyjdzie taki czas, że cierpienie stanie się nie do zniesienia i jedyne co będzie można dla niego zrobić, to pozwolić mu odejść. :-( Łzy same płynął. Zawsze byłam za walką dopóki jest choć cień nadziei na zwycięstwo. Rex znajduje się pod opieką świetnych specjalistów. Przeszedł operację, która dawała nadzieję, na poprawę jego zdrowia. Niestety nie udało się. Marzę jeszcze, żeby ktoś chciał zapewnić Rexowi dom i miłość na ten ostatni czas, żeby nie musiał odchodzić w schronisku :-(
-
[quote name='furciaczek']... sama Melasia tak daje w kosc jak stado napalonych samcow. Poza tym jest urocza:evil_lol: [/QUOTE] No, proszę, a wyglądała tak niewinnie :evil_lol: A rozwiany fąfel jest boski! [url]https://lh6.googleusercontent.com/-K_oUphMq-K0/T-Sp624Ca1I/AAAAAAAAMGU/i1IrTaUI2aw/s512/DSC_0052.JPG[/url]
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
A to relacja rodziny, która chciała dać Jokerowi dom: [I] "Witam. Z tej strony rodzina, która 15. czerwca zaadoptowała Jokera. Chcielibyśmy przedstawić państwu pięciodniowy opis pobytu psa w naszym mieszkaniu oraz powodu, dla którego niestety, musieliśmy go oddać. Kiedy przyjechaliśmy w piątek do domu, było wszystko w porządku. Pies rozglądał się po mieszkaniu, wskakiwał na łóżko oraz był pozytywnie do nas nastawiony. W sobotę było wszystko okej, chociaż pojawiał się już pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Kiedy Joker przebywał obok pani domu, było wszystko ok. Kiedy syn przyszedł tylko do pokoju, Joker przeraźliwie patrzył i starał się uciekać. Kiedy był sam, syn nie miał problemu z pogłaskaniem go, lecz gdy byliśmy wszyscy we troje (lub syn z mamą/tatą) pies już się szczerzył. Być może wydawało mu się, że chcę go zaatakować, lub osobę, która jest obok niego. Jednakże syn wychodził z nim na dwór, prowadził go na smyczy i nie było żadnych problemów. W niedzielę pierwszy raz ugryzł w dłoń swojego pana. Było jednak na to usprawiedliwienie, ponieważ pan w formie zabawy chciał podroczyć się przychylając dłoń obok Jokera nosa w momencie, gdy spożywał. Wtedy pies impulsywnie ugryzł w dłoń. Ale to ugryzienie nie było formą odstraszenia, tylko ataku. Im dłużej pies przebywał od tego momentu w naszym mieszkaniu, było gorzej. Chciał opanować nasze mieszkanie i objąć przywództwo. W poniedziałek syn wyprowadził psa po południu i było wszystko ok. Trzeba również zaznaczyć, że od czasu ugryzienia pana, Joker zrobił się dla niego bardzo przyjazny, wyrażając skruchę i wydawać się może, że znalazł z panem wspólny, pozytywny 'język'. W momencie, kiedy syn szedł do garażu z Jokerem, pies widząc pana, nie chciał już dalej iść z synem, dopiero gdy pan zrobił kilka kroków, Joker postanowił pójść na spacer. Tego samego dnia, sytuacja z synem się powtarzała - gdy pies był sam, syn go głaskał, ale pies nie patrzył się na niego, tylko schylał głowę ku ziemi. A gdy był obok pana lub pani, zaczął warczeć i szczerzyć kły, zęby na syna. Wtorek był przełomowym dniem, w którym zrozumieliśmy, że coś jest nie tak. Brak wspólnego i pozytywnego języka Jokera z synem zaowocowały jego atakiem. Kiedy syn w godzinach wieczornych, chciał przejść obok fotela, został przez Jokera zaatakowany, chociaż nic złego nie zrobił, co mogłoby go przestraszyć lub zdenerwować. Pies wskoczył na syna, najpierw mocno ściskając kciuk lewej dłoni, następnie skoczył wyżej i ugryzł syna w prawe przedramię. Syn szybko wrócił do pokoju, zamknął drzwi, bo nie wiadomo, co mógł pies dalej zrobić. Następnego dnia, pan siedząc przy komputerze, prawie został przez psa zaatakowany. W pokoju były śliskie panele, potknął się, rozjechał się i impulsywnie chciał ugryźć pana w nogę, chociaż Pan nie zrobił nawet ruchu... ________________________________________________________ Zdziwiło nas to, że pies był już stosunkowo ułożony, a nie znał żadnych najprostszych dla psów komend, typu "siad", "połóż się". Jakby nie rozumiał po polsku. Być może pies nie jest z Polski. Najpierw obsikał drzwi syna, jakby chciał zaznaczyć terytorium, a później było jak wyżej opisaliśmy. Przy synu zachowywał się w taki sposób, jak dwa psy, które mają się zaatakować i czekają aż któryś spuści drugiego z oka. Syn po kilku dniach przechodząc obok psa, obawiał się jego reakcji. Stawał bokiem i reagował jak na innego psa. Też zdziwiło nas to, że pies miewał różne nastroje. Pan siedział na wersalce, pies podszedł, machając ogonem. Jego głowa była na wysokości głowy pana. Wąchał pana i za chwilę pokazał zęby. Z niewiadomych przyczyn, nie robiąc żadnego ruchu wobec niego. ________________________________________________________ Nie jest to nas pierwszy pies, w rodzinie jest kilka psów i wszystkie są takie, które nie atakują do krwi. Mieliśmy psa, który nigdy nas nie zaatakował przez 12 lat. Gdybyśmy go oddali do schroniska, nigdy by nikogo nie zaatakował. Pies po prostu nie nadał się do mieszkania. Jesteśmy pełni rad i podziwu dla ludzi, którzy walczyli o przyszłość psa. Nie mamy pretensji do zwierzęcia, ponieważ jego psychika była wcześniej naruszona. Jednakże nie czujemy się winni, po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że w takiej sytuacji żyć nie możemy pod jednym dachem. Syn był zadziwiony, że pies takiej rasy mógł zaatakować skacząc aż do samej szyi. Nie chcielibyśmy, by niektórzy myśleli, że oddaliśmy psa bez powodu, ponieważ pies z dnia na dzień robił się bardziej agresywny." [/I] -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Niestety Joker wrócił z adopcji. Relacja Hayeny z wątku Jokera na stronie Fundacji Dr Lucy: [I]"Pani Grażyna z rodziną wiedziała po jakich przejściach jest Joker.Zaryzykowali.Niestety Joker zaatakował syna Pani Grażyny.Zdarzył się też incydent,kłapnięcia zębami męża Pani Grażyny.Dzisiaj Joker wraca do hoteliku.Jacek Gałuszka i Grześ podjęli się pracy z Jokerem.Pozostaje wierzyć,że Joker nadal ma szanse na normalny dom,chociaż nie będzie to proste.Bardzo proszę,żeby odciążyć Fundację o wpłaty dla Jokera.Praca Jacka Gałuszki z Jokerem sporo będzie kosztować."[/I] Przyłączam się gorąco do tej prośby - [B]proszę, pomóżmy temu psiakowi![/B] -
Mały, jamnikowaty dropsik zamieszkał w Białej Podlaskiej. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5. [CENTER][IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg6/scaled.php?server=6&filename=schroniskowbiaejpodl201.jpg&res=landing[/IMG] [/CENTER] Dropsik to młodziutki, jamnikowaty piesek - ma około roku. Został przywiązany do drzewa w w parku Zofii Lasek i stamtąd trafił do schroniska. Ten piesek to śliczne, kochane, tulące się do dłoni cudeńko. Siedział w schroniskowym kojcu przerażony miejscem w którym się znalazł i patrzy błagalnie na człowieka: "Proszę, zabierz mnie stąd! Nie odchodź!" Tę prośbę wyczytało pewne małżeństwo z Białej Podlaskiej. 21 czerwca 2012 r. przyjechali po niego do schroniska i zabrali do domu. W tej chwili Dropsik wiedzie żywot szczęśliwego kanapowca u boku zakochanych w nim ludzi. Wszystkiego dobrego pieseczku :bye: _________________________________________________________________________ Niestety Joker wrócił z adopcji: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/217349-Joker-okrutnie-poraniony-collie-zwrot-z-adopcji-Pomóż-w-pokryciu-kosztów-hoteliku!/page19[/url]
-
Mały pinczerek Kaja pojechała do domu stałego w Krakowie
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziękuję! Myślę, że pan Łukasz już osobiście zaopatrzy maleństwo we wszystko, czego potrzebuje. Przed chwilą dostałam informację, że właśnie przemierza sklepy zoologiczne :lol: Do Lublina na kontrolę jadę z Kają w czwartek. Dowiem się też dokładnie jak rehabilitować łapeczkę. Wszystko skrupulatnie przekaże potem nowemu pańciowi sunieczki. Pan Łukasz już się nie może doczekać spotkania z Kają, więc myślę, że niedługo przyjedzie Białej Podlaskiej po swój skarb ;)