Jump to content
Dogomania

cavani

Members
  • Posts

    2033
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavani

  1. Kończy się wrzesień, więc czas podsumować finanse Fifka: 09 września 2012r. miał na koncie 46,13 zł. 17 września 2012 r. wpłynęło 121,83 zł od Wasabi81 :Rose: Dało to w sumie 167,96 zł Dzisiaj przelałam na konto Elmiry 167 zł. Fifkowi zostało 0,96 zł .
  2. Rex odszedł za tęczowy Most. :-( Rex trafił do schroniska Białej Podlaskiej w lipcu 2011 r. Już wtedy nie stawał na jedną łapkę, ale wszyscy myśleli, że pewnie zranił się gdzieś w czasie tułaczki. Jednak kiedy sytuacja się nie zmieniała zawieziono go na prześwietlenie. Lekarz stwierdził, że to albo ropień, albo zmiany nowotworowe. Dostał do przyjmowania antybiotyk. Weterynarz stwierdził, że jeśli jeśli to ropień, to antybiotyk pomoże i Rex zacznie normalnie stawać na łapkę. Antybiotyk się skończył, a pies nadal cierpiał. Żaden z lekarzy nie potrafił postawić jednoznacznej diagnozy. Wiosną 2012 r. Rex trafił do kliniki w Lublinie, gdzie przeszedł operację wszczepienia gąbki kolagenowej. Miała to być dla niego szansa na odzyskanie sprawności w łapie i życie bez bólu. Niestety choć operacja udała się, nie przyniosła spodziewanych efektów - po chwilowej poprawie dolegliwości wróciły. Kości niestety były bardzo zniszczone, a organizm zainfekowany przez liczne bakterie. Ostatnią szansę pomocy Rexowi postanowiła podjąć Anett z OTOZ Animals. 08 września 2012 r. Rex wyruszył na Śląsk do PDT. Niestety wyniki badań były druzgoce. Na RTG wyszły postępujące zmiany w kościach, na USG wyszedł guz śledziony. No i najgorsze - weterynarze ściągnęli z pęcherza prawie 4 litry moczu(!!), na powtórnym usg widać było, że pęcherz się nie kurczy, a zmiany są nieodwracalne... 16 września 2012 r. Rex zasnął na zawsze. Za wiele spadło na jego wycieńczony chorobą organizm. To jego ostatnie zdjęcie:[CENTER][IMG]http://images46.fotosik.pl/1755/a94f1a6b9b4a74cfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/1599/00a9c4d7d3abce82med.jpg[/IMG] [/CENTER] Kochany piesku, wiele osób o ciebie walczyło, wiele serc skradłeś swoją niesamowitą wiernością, całkowitym zaufaniem do osób, które pokochałeś. Wiele osób dzisiaj płacze. Śpij spokojnie, kochanie :-(
  3. Tina zamieszkała w Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Jostel5 iEwelinaaa. [CENTER][IMG]http://i47.tinypic.com/osqpp4.jpg[/IMG] [/CENTER] Tina to około 5-letnia suczka. Trafiłą do schroniska w Białej Podlaskiej około 3 lata temu. Przez ten czas nikt nie zdecydował się dać jej domu. Nikt nie dostrzegał jej łagodnego charakteru, spokojnego usposobienia - była jednym z wielu porzuconych piesków o urodzie, która nie przyciągała wzroku. Latem 2012 r. zdecydowała się dać jej dom tymczasowy Ewelinaaa z Opola. Po kilku miesiącach życia w domowych warunkach DT Tinką zainteresowali się wspaniali ludzie z Pomorza. Zdecydowali się dać jej ciepły, pełen miłości dom stały. Wszystkiego dobrego Tineczko :bye: Wątek Tiny: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228110-Wspaniała-suczka-Tina-od-ponad-5-lat-szuka-DS!-Pomóżmy-jej-go-znaleźć[/URL]
  4. Joker zamieszkał w Katowicach. Była to adopcja prowadzona przez Fundację Dr Lucky. [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-igDDTuSTEbY/T653XkfTftI/AAAAAAAAFHM/5WO7sUm74AY/s720/DSC_4967.JPG[/IMG] [/CENTER] [LEFT]Joker trafił do schroniska 30 października 2011r. Rano, pracownik Schroniska w Białej Podlaskiej idąc do pracy, zobaczył psa przywiązanego do drzewa kilkanaście metrów od bramy. Pies był cały poraniony, zakrwawiony, sznur oplatał jego szyję i nogi, uniemożliwiając mu ruch. Był tak przerażony i obolały, że nie dawał do siebie podejść. Okazało się, że to pies w typie owczarka szkockiego collie. [/LEFT] [LEFT]Psiak nie miał nic połamanego, miał za to zdartą skórę z całego boku. Wyglądało to tak, jakby go ktoś ciągnął za samochodem. Jego rany nie były świeże - już zaczyniły gnić i wydobywał się z nich straszny odór. Psującą się tkankę trzeba było zeskrobywać. Nazwaliśmy go Joker. Te widoczne rany zaczęły pięknie się goić. Gorzej z tymi, których nie było widać - ze złamanym psim sercem, z zachwianym zaufaniem do człowieka. [/LEFT] [LEFT]Joker próbował podchodzić, dawał się pogłaskać, a po chwili uciekał, chował się. Musiał wiele złego doznać z ludzkiej ręki, skoro budziła w nim tak skrajne uczucia. Jednak nie było w nim agresji, ale ogromna potrzeba bliskości pomieszana z lękiem. 27 grudnia 2011r. opiekę nad Jokerem przejęła Fundacja Dr Lucy, która pomaga mu wrócić do zdrowia fizycznego i psychicznego. 15 czerwca 2012 r. Joker został adoptowany przez rodzinę z Brzegu. Niestety nie potrafił się tam zaklimatyzować. Nie zaakceptował wszystkich domowników. Ugryzł jednego z domowników i został ponownie oddany pod opiekę Fundacji Dr Lucy. [/LEFT] Przez jakiś czas przychodził szkolenie pod okiem pana Leszka - trenera związanego z Wesołą Łapką. Niedawno zamieszkał w nowym domu w Katowicach. Oby to już był twój ostatni i na zawsze, pieseczku. Wszystkiego dobrego :bye:
  5. [quote name='Bejotka']Powinien dzwonić Pan w sprawie Bruno. W jakiej formie jest ten psiak? Już zdrowy, czy dalej ma kłopoty?[/QUOTE] Bruno już zawsze będzie wymagał szczególnej troski. Musi mieć regularnie zmienianą obrożę zabezpieczającą go przed rozwojem nużycy. Jeśli to się zaniedba, to choroba powraca. Oczywiście musi być też dobrze odżywiany, żeby organizm miał siłę walczyć z chorobą. To w sumie niewiele, ale trzeba tego bardzo pilnować. Bruno już dwa razy wrócił z adopcji w strasznym stanie. W schronisku szybko wracał do zdrowia.
  6. :-( :-( :-( Całą kwotę, która jeszcze została na moim koncie - 406,50 zł przelałam na konto domu tymczasowego.
  7. Stan finansów Fifka: 29 sierpnia 2012 r. miał na koncie 1,13 zł. Wpłaty: 04 sierpnia 2012 r. od Poli53 - 20 zł :Rose: 05 sierpnia 2012 r. od Mirki - 25 zł :Rose: W tej chwili Fifek ma na koncie 46,13 zł .
  8. Wczorajsza akcja transportowa przebiegła sprawnie i bez zakłóceń. O godz. 5.00 pojechaliśmy po Rexa do schroniska. Rexio władował się od razu do samochodu. Niestety początkowo uparł się, że będzie jechał na siedzeniu kierowcy i trzeba było chwilę poświęcić żeby go przekonać, że jednak za kierownicą będzie w czasie podróży siedział kto inny. Umościłam się z nim w końcu na tyle samochodu. Rex jest pięknym, okazałym owczarkiem, więc trochę mu było ciasno - wiercił się i nie mógł sobie znaleźć wygodnej pozycji. W końcu zwinął się w kłębuszek, położył łepetynkę na moich kolanach i z przyjemnością poddawał się głaskaniu. Do Lublina dojechaliśmy na szczęście szybko, bo droga była o tej porze zupełnie pusta. W Lublinie na umówionym parkingu już czekała na nas Becia ze swoim mężem Jackiem. Rewelacyjni Ludzie! Widać, że mają doświadczenie z psiakami. Rex oczywiście od razu zaczął się przymilać do Beci - w końcu to kobiety kocha najbardziej. Troszkę się obawiałam, jak Rex zareaguje na Jacka, ale Jacek podszedł do niego spokojnie, zaczął mówić spokojnym głosem, nie machał rękami, nie gestykulował, tylko wyciągnął je do Rexa i pozwozwolił się powąchać. Po chwili już byli przyjaciółmi. Jacek pomógł psiakowi wskoczyć do trenówki, która jest dosyć wysoka i po ostatnich "instrukcjach obsługi" pieska i pożegnaniach - wyruszyli. W podróży Rexio nie sprawiał najmiejszych problemów - Becia nie mogła się go nachwalić, że jest taki grzeczny i spokojny. W Katowicach byli około godziny 17.00. Opiekunka Rexa z PDT podobno od razu na powitanie wycałowała go po mordzie, co Rex przyjął z wyraźnym zadowoleniem. Oprowadziła go po terenie, pokazała jego miejsce, nakarmiła. Potem przyjechała Aneta z OTOZ Animals, na którą Rex został wyadoptowany i która przejęła formalną opiekę na pieskiem. Była zachwycona, kiedy Rex zaczął się do niej przymilać i napierać swoją łepetynką domagając się głasków. W końcu nie wiedziała do końca, co też za delikwent przybywa pod jej opiekę, bo jej nowy podopieczny nie do każdego jest tak uczuciowo nastawiony. Poszli sobie na długi spacerek, żeby jeszcze bardziej zacieśnić więzi przyjaźni. Generalnie Rex dał się wszystkim poznać ze swojej najlepszej strony. Wszystkie kobiety z którymi się zetknął już sobie kupił, co mnie ogromnie cieszy. :loveu: To wspaniały pies, który potrafi chwytać za serce. Ogromnie się cieszę, że jego dalsze życie nie będzie już płynęło w schroniskowej rzeczywistości, ale pod opieką dobrych, ciepłych, oddanych zwierzętom ludzi. ************************** Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy się do tego bezpośrednio przyczynili, a najbardziej: Anecie z OTZW Animals, która włożyła wiele serca i zaangażowania w wydobycie Rexa ze schroniska i będzie opiekować się nim dalej. :Rose: STZW, która znalazła dom tymczasowy i pomoże od strony medycznej :Rose: Egradskiej, która ściągnęła na wątek powyższe osoby i która zapoczątkowała całą akcję. :Rose: Marzenie, Czesiowi i Beci z Jackiem za pomoc w transporcie :Rose: No i Pani Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt AZYL za wspieranie całej akcji. :Rose: ************************** Jeśli chodzi o pozostałe na moim koncie pieniądze, to przeleję je na rachunek opiekunki Rexa z domu tymczasowego. 300 zł pójdzie na opłacenie pierwszego miesiąca pobytu w PDT, a pozostała kwota zostanie wydana na pierwsze badania. Na wątku pojawi się Anett, która poda numer konta, na które będzie można wpłacać deklaracje na utrzymanie Rexa w PDT i leczenie. Bardzo proszę wszystkich, którym los Rexa leży na sercu, o zmobilizowanie sił i pomoc w zdobyciu funduszy na opłacenie PDT i leczenia. :modla: W Białej Podlaskiej już są osoby, które zadeklarowały pomoc. Będą to niewielkie kwoty, ale stałe. Jak już będę wiedziała kto i ile - napiszę.
  9. Beciu, dziękuję, że się odezwałaś na wątku Rexa. Już jest wszystko dopięte na ostatni guzik :-) Udało mi się znaleźć osobę, która zgodziła się zawieźć Rexa jutro do Lublina za zwrot kosztów paliwa - za paliwo na odcinku Biała Podlaska - Lublin zapłacę ja. Wyjeżdżamy o godz. 05.00 i pędzimy do Lublina. W Lublinie przekazuję Rexa Beci. Razem z Rexem przekazuję również 436 zł na pokrycie kosztów transportu. Becia dowiezie Rexa bezpośrednio do PDT. Ostatnie moje rozliczenie: Do 25 sierpnia 2012r. na koncie Rexa miałam 987,50 zł . Wypłaciłam: 25 sierpnia 2012r. - 45 zł - opłata za badanie bakteriologiczne kości 07 września 2012r. - 100 zł - zwrot dla Zofii G-K 08 września 2012r. - 436 zł - opłata za transport na trasie Lublin - Katowice Obecny stan konta: 406,50 zł. Kwotę tę przeleję na konto nowych opiekunów Rexa.
  10. Veterinarius - bardzo dziękuję! Gdyby nie zaangażowanie wielu osób, które zrobiły co w ich mocy, zeby pomóc temu psiakowi, Rexa już by dzisiaj nie było. Na jakiś czas wycofałam się całkowicie z tego wątku. Nie umiem dyskutować z osobami, które całą mądrość o świecie czerpią z Google i wydaje im się, że mogą obrażać każdego, kto myśli inaczej. Jednak nie oznacza to, że w sprawie Rexa nic się nie działo. Po prostu przez atmosferę jaka tu zapanowała, niektórzy nie chcieli się wypowiadać na forum, żeby nie narazić się na kolejne ataki. I ja to rozumiem. Teraz mogę już oficjalnie napisać, że w ten weekend Rex jedzie do PDT. Właśnie jesteśmy w trakcie dogrywania transportu. Dokumenty adopcyjne już są przygotowane. Dokumentacja medyczna zgromadzona. Bardzo dziękuję tym osobom, które przyczyniły się do dania Rexowi jeszcze jednej szansy. Mam nadzieję, ze Ci, którym jego los leży na sercu, zmobilizują jeszcze siły, żeby dać mu kolejną szansę. Dostałam od Agaty Balu PW z prośbą, o zwrócenie jej pieniędzy, które wpłaciła na Rexa w kwocie 100 zł. Zgodnie z Twoim życzeniem, jutro przeleję je na Twoje konto.
  11. [quote name='bakusiowa']Co słychać u naszego Fifulca? Fifulek dalej przebiera dzielnie łapkami, mimo swojego wieku i swoich dolegliwości. Niestety jest coraz biedniejszy :shake: To jego obecny stan finansowy: 31.07.2012r. miał 1,13 zł W sierpniu na jego potrzeby wpłaciły: 06.08.2012r. Mirka - 25 zł :Rose: 06.08.2012r. Pola53 - 20 zł :Rose: 17.08.2012r. Bakusiowa - 40 zł :Rose: 22.08.2012 r. Jostel5 - 40 zł :Rose: 22.08.2012 r. Kamila P.-20 zł :Rose: 22.08.2012 r.Dorota Ł.-10 zł :Rose: Dało to kwotę 156,13 zł. Dzisiaj przelałam na konto opiekunów Fifka 155 zł. Fifkowi zostało znowu tylko 1,13 zł. Bardzo dziękuję tym, którzy nie zapominają o staruszku :calus:
  12. [quote name='Agata Balu']Przyszłam tutaj z wątku Rexa: (http://www.dogomania.pl/forum/threads/224521-ON-ek-REX-umiera-w-schronisku-czy-znajdzie-jeszcze-ciepły-dom-na-końcu-drogi ), aby szukać dla niego pomocy. Wątek założyła cavani , która ma chyba jakieś osobiste kłopoty i przestała panować nad tematem. A nam, zaglądającym na wątek i wpłacającym pieniądze idzie o to by Rex „znalazł jeszcze ciepły dom na końcu drogi”. Co stoi temu na przeszkodzie? Ano to że podobno Rex zaraża - tylko nie wiadomo czym. Bo wyniki badań mikrobiologicznych, zrobionych Rexowi, są niekompletne. Lekarze podobno orzekli, ze Rex zaraża przez krew i ślinę. Na wątku Rexa, na jednej z ostatnich stron, są opublikowane te wyniki. Rex ma jeszcze pieniądze na badanie i leczenie. Ale teraz idzie nam tylko o to by zrobić rzetelne badania materiału pobranego z pyska Rexa pod kątem bakterii mogących zagrażać ludziom lub zwierzętom. Gdyby takich nie stwierdzono można by Reksowi starać się o ten „ciepły dom”. Niestety kontakt z cavani jest trudny. Czy ktoś z Azylowych wolontariuszy, z dostępem do Internetu, podjąłby się pociągnąć temat Rexa w zastępstwie za Cavani? Nawet nie wiemy jaki jest jego stan, czy znajduje się w izolacji od ludzi i innych zwierząt i jak się czuje. Ostatnie zdjęcia Rexa zrobiono 26 maja gdy opuszczał klinikę w 5 dni po operacji! Prosimy zróbcie coś dla Rexa! Agato Balu, proszę przestań siać zamęt! Przykro mi, że nie mam tyle czasu co Ty, żeby siedzieć przed komputerem. Robię tyle ile mogę. Nikt z bialskich wolontariuszy nie przejmie wątku Rexa, bo każdy ma swoje zobowiązania i swoje psy pod opieką. No, chyba, że się mylę... Reszta na wątku Rexa.
  13. Oczywiście, ze wymaz można pobrać i można go wysłać dalej - w Białej Podlaskiej nie ma laboratorium w którym zrobiono by badania zwierzęcia. Kiedyś robili, ale się z tego wycofali. Tylko co dalej? Już pisałam o tym, ze w Białej Podlaskiej nie ma specjalistów w danych dziedzinach - są lekarze weterynarii o wykształceniu ogólnym. Tutaj, w jego stanie, możemy mu już tylko podawać środki przeciwbólowe, tylko jak długo? W klinice w Lublinie lekarze leczenie zakończyli - uważają, że już nic nie da się dla Rexa zrobić. Będziemy go leczyć wirtualnie? Przecież, żeby leczenie miało jakikolwiek sens muszą się nim zająć konkretni lekarze. Podawanie silnych antybiotyków na chybił trafił, bo może pomogą, może narobić więcej szkody niż pożytku :shake:. Jeżeli Rex jeszcze ma jakąś szansę, to tylko pod opieką lekarza, który jeszcze widzi dla niego szansę i będzie miał pomysł na jego leczenie. Ale nie wirtualnie.
  14. Wiem, że się martwicie o Rexa, a sprawa wyników się przeciąga. Nie mam ich jeszcze. Zostaną mi przywiezione w sobotę. Wtedy będzie mozna podjąć jakieś dalsze decyzje.
  15. [quote name='Gojasasa'][COLOR=#ff0000][B]przepraszam![/B][/COLOR] narobiłam [COLOR=#ff0000][B]zamieszania[/B][/COLOR] jak [COLOR=#ff0000][B]zawsze,[/B][/COLOR] ale jak się pytałam pani, która się nią opiekuje to mówiła, że ok 1,5roku lub 2 lata ;( :-( :-( ;( :-( :-( :-(:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:[/QUOTE] Gosiu, nie przejmuj się! Pomyłki się zdarzają - to nie jest pierwsza i nie ostatnia. Po prostu pomagajmy sobie w zdobywaniu informacji i weryfikowaniu ewentualnych pomyłek. Wiek to jedna z pierwszych rzeczy o którą pytają osoby zainteresowane adopcją, dlatego staram się to zawsze dokładnie sprawdzić. Sindi trafił do schroniska około 4 lata temu, razem ze swoją siostrą. Miała wtedy około roku. Jej siostry nie poznałam, bo wcześniej została adoptowana. W tym tygodniu przychodzi do mnie pani Mirka. Usiądziemy przy komputerze i będę spisywała wszystkie informacje, o wszystkich pieskach, którym Sławek robił zdjęcia, a które jeszcze nie zostały adoptowane. Będzie nowy materiał do ogłoszeń. :smile: Dziewczyny, a jak duża jest ta pręgowana sunia: [url]http://img405.imageshack.us/img405/7966/romkanrewid291d.jpg[/url] Taka do kolan czy większa? [quote name='Bejotka']No tak... a w ogłoszeniach jest, że ma 1,5 roku... Zmienię jak znajdę czas, bo teraz mam nagle szpital i rodzinną tragedię.[/QUOTE] Bejotko, bardzo mi przykro. Życzę dużo zdrowia Twojej rodzinie.
  16. 11 sierpnia 2012r. został adoptowany [B]Klakier[/B]. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Cavani. Klakier został przywieziony wczesną wiosną 2011r. z interwencji - kolejny błąkający się pies, porzucony przez ludzi na łaskę losu... Klakier to średniej wielkości piesek, przepiękny w swojej kruczoczarnej szacie, która odpowiednio zadbana będzie jeszcze piękniejsza. Ślicznie chodzi na smyczy, jest bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi i psów. W schronisku został wykastrowany. Kilka dni temu jego ogłoszenie zrobione przez Bejotkę wypatrzyła pewna rodzina z Łukowa. Niedawno stracili swojego przyjaciela, który był z nimi przez 17 lat. Postanowili dać dom kolejnemu czworonogowi. Zwrócili uwagę na Klakiera, bo z wyglądu wydał im się niemal identyczny jak ich poprzedni piesek. Przyjechali po niego w sobotę. Są zachwyceni jego łagodnym charakterem i przyjaznym stosunkiem do ludzi. Wszystkiego dobrego pieseczku :bye: [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-AJsoiRUFSlo/ToNRTIRoJuI/AAAAAAAAB74/jk8k8NsmOo4/s500/IMG_6336_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Adoptowany został również [B]MIKI vel Atos[/B]. Była to adopcja schroniskowa. Miki jest młodziutkim pieskiem. Ma około rok. Jest zapewne kolejną ofiarą okresu wakacyjnego – błąkał się długo i samotnie po ulicach miasta. Mam nadzieję że jego obecni opiekunowie są odpowiedzialnymi ludźmi, którzy zatroszczą się o niego należycie. Niech Ci się wiedzie piesku [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/bye.gif[/IMG] [CENTER][IMG]http://img35.imageshack.us/img35/807/p1040356m.jpg[/IMG] [/CENTER] ...
  17. [quote name='Gojasasa'][B] Dziękuję Bejotko!! jesteś KOCHANA [/B]:loveu::loveu:[/QUOTE] :calus:.....:ylsuper::ylsuper: .....:buzi:......:Rose: Dzwoniłam do Łukowa, żeby się dowiedzieć jak się Klakier spisuje. Pani powiedziała, że są zaskoczeni, że jest tak bardzo łagodny, że przytula się do nich i cały czas trzyma się blisko domu - nawet nie zbliża się do ogrodzenia. Dzisiaj pan był z nim już na spacerku i też chwalił go, że wcale nie ciągnie. Martwią się, że nic nie chce jeść, ale uspokoiłam ich, że to norma u piesków z naszego schroniska. Robimy wszystko, żeby nie chodziły głodne, więc do nowych domów wyjeżdżają z pełnymi brzuszkami. Chciałam jeszcze napisać sprostowanie na temat o Sindi. Coś mi się nie zgadzało w informacji na temat jej wieku. Okazuje się, że sunia ma około 5 lat.
  18. No więc okazuje się, że w laboratorium zostały wyniki Rexa, które nie zostały odebrane. Trzeba tylko wpłacić 45 zł. Jak tylko do mnie dotrą, wyślę je tym osobom, którym wysyłałam wcześniej jego wyniki. Niestety musimy się uzbroić jeszcze przez chwilę w cierpliwość. W tej chwili Rex przyjmuje 2 tabletki dziennie leku o nazwie MELOXICAM. Po tych tabletkach znowu poczuł się dobrze. Chętnie chodzi na codzienne spacery i przymila się swoich ulubionych kobiet.
  19. [quote name='Bejotka']Czy został wypatrzony w ogłoszeniu?? Jeśli tak, to piszcie mi kurde, bo pocieszyć się ze swej pracy bym chciała! :)[/QUOTE] Tak kochana Bejotko - kolejny piesek dzięki Twoim ogłoszeniom będzie miał dom :loveu: Rodzina przyjeżdża po niego dzisiaj około za około 2 godziny.
  20. Ależ on przeszedł metamorfozę :crazyeye: Nie ten sam pies! Kiedyś chciał wszystkich pozjadać, a teraz - mizianki, przewalanki. To niesamowite!
  21. Ależ cudne jest to zdjęcie! http://img833.imageshack.us/img833/354/borysharry1.jpg Pełnia szczęscia! Może niedługo odmieni się też w końcu los Klakiera. Jest nim bardzo zainteresowana rodzina z Łukowa. Niedawno odszedł ich 17 piesek, do którego Klakier podobno jest łudząco podobny. A pręguska śliczna...
  22. Karla została adoptowana. Ta młodziutka, kilkumiesięczna suczka była w schronisku bardzo krótko. Zamieszkała bloku w Białej Podlaskiej, z młodym małżeństwem. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER][IMG]http://img21.imageshack.us/img21/9301/p1040927t.jpg[/IMG] [/CENTER] Wszystkiego dobrego dziewczynko :bye:
  23. To jest mój wpis z 30.05.2012r. o tym, co dostawał zaraz po przyjeździe z kliniki: Teraz zaczął dostawać leki przeciwbólowe, ale musze się dowiedzieć jakie. W piątek nasza dogomaniaczka z Lublina pójdzie do laboratorium i sprawdzi, czy nie zostały jeszcze jakieś wyniki, które nie zostały mi przesłane. EGRADSKA - masz zapchaną skrzynkę ;)
  24. Tak, teraz zajmuje się nim tylko lekarz schroniskowy. Nie wiem jakie środki teraz dostaje i w jakich ilościach. Dowiem się.
  25. [quote name='Agata Balu']Jedno zapytanie: czym Rex zaraża? Bo w wynikach, które mi posłałaś jest tylko baccillus sp (to cala rodzina, conajmniej 30 rodzajów) i pałeczki gramujemnie niefermentujące ( których identyfikacja jest w toku, ale jej nie pokazałaś). Więc czym Rex zaraża nie wiadomo. Zaraził się już ktoś i czym? Agato Balu, czy Ty sugerujesz, że ja ukrywam jakieś wyniki Rexa, że celowo nie ujawniam jakichś informacji? To może jeszcze wiesz, po co miałabym to robić? Napisałam Ci jasno i wyraźnie w PW, że zeskanowałam wszystkie wyniki Rexa, które dostałam. Wysłałam to do każdej osoby, która mnie o to poprosiła. Wszystkie inforamcje które zostały mi przekazane ustnie - napisałam na wątku. Poprosiłam jeszcze życzliwą osobę z Lublina, która też była zaangażowana w sytuację Rexa, żeby upewniła się na miejscu, czy nie zostały jeszcze jakieś wyniki, które nie zostały mi przekazane. [quote name='stzw']A co z jego leczeniem? Tutaj już nikt nie ma pomysłu na leczenie. Stanowisko lekarzy z kliniki w Lublinie już znacie. W tej chwili możemy już tylko uśmierzać mu ból na ile to jest możliwe. [quote name='muzzy']Jeśli po Reksie już teraz widać, że mocno cierpi, to moim zdaniem przebywanie w schronisku jest najgorszym rozwiązaniem. Ma pieniądze na dobry miesiąc hotelu i leczenia. Nie do końca. Podróż do PDT to koszt około 600 zł. Zostanie na miesiąc hotelowania i już nawet na dobrą karmę nie starczy. [quote name='muzzy']Moje zdanie, o czym już pisałem, jest takie, że najważniejsze jest, aby nie pozwolić Rexowi cierpieć. Skoro to już staje się trudne (lub niemożliwe, skoro gryzie z bólu budę), a wyniki badań jednoznacznie sugerują, że lepiej nie będzie, to należy go uśpić. Moim zdaniem pobyt w takim stanie w schronisku jest gorszy niż śmierć. Lepsze dla niego jest - tak jak to kiedyś opisała Agata Balu - wyjście na spacer z osobą której ufa i podanie mu najlepszych środków z możliwych, żeby zasnął. Jeśli miałby wyjeżdżać, to jak najszybciej, tylko czy ktoś podejmie się podpisania umowy adopcyjnej i zabezpieczenia finansowego. Póki co, nie ma chyba takiej osoby. [quote name='stzw']To miejcie sumienie go uśpić. Utrzymywanie go przy życiu w bólu bez szansy na leczenie tylko dlatego, że nikt odpowiedzialny za Rexa nie chce podjąć decyzji o eutanazji pozostawię bez komentarza. To nie do końca tak. Decyzja była taka, że dopóki Rex dobrze się czuje, to ze strony schroniska będzie zrobione wszystko, żeby (na ile to możliwe) pomóc mu poprzez dobrą karmę, preparaty witaminowe, jak najczęstsze spacery. Kiedy jego stan zaczął się pogarszać, pojawiła się propozycja PDT. Jego sytuacja jest teraz "w zawieszeniu". Dla jego dobra, trzeba podjąć decyzje już teraz - czy skrócić jego cierpienie, czy umożliwić wyjazd.
×
×
  • Create New...