Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. Choć koniec końców, lepsza sucha karma niż nic, pomyślała Holi. Masza się z nią nie zgadzała...ona chciała kanapkę, a nie królicze bobki... Kiedy my - tzn dzielni wędrowcy, skupialiśmy się na zgromadzeniu choć odrobiny ciepła z 10 stopniowego powietrza, Licho z Maszą zaczęły same organizować sobie czas... żadnemu psu podczas robienia zdjęć nie stała się krzywda
  2. No to skoro już ze zdjęciami się wyjaśniło (chyba - u mojego TŻ są dobrze widoczne) to mogę coś napisać więcej ;) A był to tak: wtorek,6 września 2016 r. godz. 4.15. (CZWARTA! czwarta nad ranem, nie 16! ) Ciszę nocy przerywa dźwięk...irytująca melodyjka, która wciska się w sen i przeszkadza, oj bardzo mocno przeszkadza...ale uparty umysł nie chce jeszcze się budzić....uparcie śpi nadal...po chwili nastaje cisza....Za oknem słychać szum wiatru i deszcz tłukący się o szybę. godz. 4.30. Znowu błogosławioną ciszę przerywa wredny, uparty dźwięk budzika. Tym razem słychać również jakiś ruch. Już nie tylko przewrócenie się na drugi bok...O tam, tam widać jak ręka w ciemnościach szuka tego kata snu...znaczy telefonu z załączonym alarmem....po chwili...cisza...względna, bo deszcz i wiatr ciągle był obecny. godz. 4.45. Po raz trzeci, z uporem prawdziwego maniaka, telefon wraz ze swym alarmem próbuje obudzić śpiących. Tym razem - sukces! Ludzie w końcu zwlekli się z łóżka...Psy nie..oczywiście, że one nie, przecież one chcą SPAĆ, a śpi się na łóżku i basta ! No ale ludzie wstali, witani zamiast świergotem wróbli, sikorek i innych mikro ptaków, szumem deszczu i wiatru...no cudowny początek dnia! Opuśćmy teraz godzinę, w której to śniadanie powstało i zniknęło wraz z herbatą bardzo szybko w zaspanych jeszcze żołądkach. Opuśćmy tą straszną dla psów chwilę, gdy łóżko zostało pościelone, a biedne czterołapy postawiono na nogi. Nie warto pisać o tym, jak zaspani zarówno ludzie, jak i psy, słuchali niezmiennego szumu deszczu...pogoda nie była tego dnia łaskawa....przejdźmy więc dalej... godz. 6.00 Trza wychodzić...Nie ważne, że kropi (to już jakiś postęp! Tylko kropi, a nie pada nieprzerwanym strumieniem !), wieje, jest zimno, ciemno i ponuro...Nie ważne...Bo człowiek uparty chce i już! Chce aby plany na ten dzień wyszły...i nic, NIC nie jest w stanie go powstrzymać....Więc wychodzi z domu na chłód i wilgoć, wychodzi i człapie z psami u boku ku pierwszemu miejscu przeznaczenia - przystankowi autobusowemu. Świat nie widzi, jak troje ludzi i trzy psy, idą z hardo uniesionymi głowami przed siebie...Świat widzi prawdę...czyli trójkę szaleńców z trójką biednych psów, co wyjścia nie mają, którzy idą przed siebie, bo tak...bo tak sobie kurczę zaplanowali ! I żadne złe warunki pogodowe ich nie powstrzymają! godz. 6.20 Po krótkiej jeździe autobusem, wędrowcy dotarli do drugiego miejsca przeznaczenia - dworca kolejowego. Teraz nie pozostało nic, tylko kupić bilety na dalszą podróż i czekać na pociąg...Wiało, było zimno, szaro i ponuro, ale już nie padało ! godz. 6.50 Pociąg wytaczał się powoli z peronu, by za chwilę pognać w szarą dal, zabierając ze sobą szóstkę wędrowców ( troje ludzi i trzy psy). godz. 7.20 Witamy w Łazach ! Głosiłby napis, gdyby ktokolwiek zechciał taki powiesić. Nikt nie chciał....więc jedyne, co przywitało wędrowców to krople leniwego deszczu i wiatr. Przyśpieszmy trochę bieg wydarzeń. Nudno pisać o tym, jak siąpiący deszcz powoli ustawał i został tylko mgiełką, jak Wędrowcy uparcie szli przed siebie, by zobaczyć z bliska rozsypujący się zabytek. To nic, że do swej zaplanowanej trasy musieli dołożyć 2 km...Nic to ! Bo wycieczka była...nie była już tylko planem, ale trwała ! Pomimo tego, że pogoda nie sprzyjała. Było zimno...naprawdę zimno ! gdzieś ok godziny 7.50 rano, wędrowcy dotarli do starej, zabytkowej wieży ciśnień Przed wieżą stał znak - uwaga spadające kamienie...a w sumie to uwaga osuwisko, ale kto by tam widział różnicę. godz. 8.20 Idąc przez miasto do kolejnego punktu wycieczki, wędrowcy patrzyli ze współczuciem na tych wszystkich ludzi, którym śpieszno było do pracy...trochę im też zazdrościli, no bo zazwyczaj w pracy jest ciepło...a im ciepło nie było...oj nie ! O 7.49 ich oczom ukazał się zalew Mitręga. Oraz miejsce na śniadanie. Na śniadanie były kajzerki...i batony musli...to standardowe śniadanie Wędrowców! Podczas, gdy wędrowcy marzyli o gorącej herbacie (oczywiście nikt nie pomyślał o termosie!)....psy grzecznie czekały aż coś im spadnie z naszego stołu - swojej karmy ruszyć nie chciały.
  3. Podejście nr 2... Licho - czasem wygląda mądrze ;)
  4. Hmmm wrócę ze spaceru to wstawię jeszcze raz.. .ja zdjęcia widzę :( Może mam coś w ustawieniach prywatności nie tak na zdjęciach Google...
  5. jeju już wrzesień...a ,mnie tu wieki nie było :D totalny brak czasu...praca, spacery, chwila lenistwa, bazarki na dogo, ogarnięcie domu, zajęcie się kotami i szczurkami...doba jest za krótka :D a jedzenie to najczęściej w biegu :P W styczniu? chyba w styczniu to było...kupiłam sobie moją upragnioną lustrzankę ! Nic porządnego w sumie, ale na nic więcej nie byłoby mnie stać...tą i tak będę spłacać jeszcze 2 lata...no trudno się mówi ;) Lustrzaneczka to Canon Eos 1200 D...plus obiektywy jeden 18-55 mm, drugi 70-300 ...tego drugiego używam rzadko...ale do makro jest świetny - znaczy lepszego nie mam w tej chwili :D a tutaj znak, że żyjemy - zdjęcie z dzisiaj - ciągle uczę się, jak robić ładne fotki na manualnych ustawieniach...zazwyczaj na 200-300 zdjęć połowa jest do kosza, a połowa z połowy wymaga np kadrowania ...no ale człek uczy się całe życie ! No to Licho...za niecały miesiąc minie rok...ROK od kiedy jest z nami ! Masza nic się nie zmieniła ;) Holi też nie...poza tym, że na "starość" dziecinnieje coraz bardziej ;) --> ona siedzie w tej wodzie...nie siusia...to Licho ma zwyczaj siusiać do wody ^^
  6. A jeszcze pytania. co bym dobrze mogła stronę uzupełnić rano - imię czarnej mamusi ? :) - Lunia i Funia - adopcja osobno możliwa tak? czy muszą iść razem? bo nie wiem, czy są ze sobą zżyte, czy tylko tak się razem chowały ? :) Je dać normalnie do adopcji? czy do adopcji zewnętrznych? - Dana, Thera, Fabia i Ecia są po kwarantannie? mają szczepienia itp? :)
  7. on to Marudziec, kuzynka, co z nami była to Zmarźliniec, a ja to Pośpieszalec :D ot się ekipa wybrała ..Patryk niewyspany, bo pobudkę mieliśmy po 4 rano, to marudny strasznie, Dorota (kuzynka) zapomniała swetra, a rano zimno było i sama kurtka to było mało...i ciągle narzekała, na aurę - pochmurno, zimno i jakoś tak ;) a ja ich tylko pośpieszałam, bo ja nie lubię chodzić powoli! kilometrów miało być mniej, ale się pogubiliśmy i nadrabialiśmy drogi ....bo ulicą główną nie chcieliśmy iść, a przez pola ścieżek brak... i trza było jakoś kluczyć pomiędzy polami, lasem, a wzgórzami ;) ...i jakoś z planowanych 16 km zrobiło się niemal 25 :D I pomimo niezbyt obecnych humorów (te to zostały w łóżkach chyba !) , to kąśliwymi żartami i uporem, które zagrzewały nas do marszu, sprawiliśmy że wycieczka się nam udała i nie żałujemy odcisków, przemoczonych butów i mnóstwa rzepów, które się nas pouczepiały - z psiaków, to te rzepy jeszcze przez tydzień będę wyciągać ... Idę spać :) jutro jakoś z rana stronę ogarnę, a do końca tyg postaram się ruszyć z bazarkiem, ale zobaczymy, co z planów wyjdzie
  8. Jutro zaktualizuje stronę :) Dziś padamy! Byliśmy na Jurze Kr-Cz...ot błądzenia po wioskach, polach i lasach na 24.5 km ;) Licho uwielbia takie wycieczki :) Licho, Holi i Masza - padły ;) (nie martw się Liszka dojechała do domu, teraz poległa na łóżku ! ) A tak mój Patryk opisał naszą dzisiejszą wędrówkę pełną wrażeń: "I tak oto w pogardzie mając słońce palące (Bo był deszcz chmury i mgła) troje śmiałków Pospieszalec, Zmarźliniec i Marudziec dotarli z miejscowości Łazy przez miejscowość Niegodziwiec na wzgórze Kałowiec gdzie ich oczom ukazał się samotny Osraniec. A psów było trzy i też owe one szły" Możliwe błędy w powyższym tłumaczeniu, szczególnie nazw własnych wynikają z wciąż niewielkiej znajomości języka i zwyczajów Starożytnych Wycieczkian.
  9. Miałam problem z internetem, ale już jest ok...jak na razie ;) biedna chuda sunia ma już imię?
  10. jutro uaktualnię stronę :) szkoda , że zjadło Ci posta :( poczytałabym o Słodkopsiakach Jak zdrowie??
  11. ciężko jest przeprowadzać się bez zwierzaków :( Nie znalazłaś stancji gdzie Cię z kotem przyjmą?
  12. na ostatnim zdjęciu Morus wygląda jakby krzyczał Maaaamooo! A Kurzyk znowu ...(tu wstaw jakąś psotę :P ) Zazdroszczę Ci trochę pięknych kotów ! Ale mówię sobie, że moja dwójka najzwyklejszych dachowców nie jest zła ;) ja się nie objawiam...ja tylko cicho zawsze czytam, ale odpisywać mi się nie chce jak nie mam nic mądrego do powiedzenia :P
  13. Zawsze możesz małej kupić suchą karmę dla małych psów :) granulki są wtedy o wiele mniejsze i łatwiej jej będzie je rozgryzać :)
  14. a te nowe psiaki to jaki mają status? kwarantanna? czy już po ? szczepione, odrobaczone itp ? :) nie chce pomieszać
  15. piękne psiaki i zdjecia :) jutro postaram się stronę ogarnąć przed pracą - a jak nie przed to po skończę....niestety teraz ciągnę pracę po 6 dni w tyg i nie wyrabiam czasowo...bo do tego do niedzieli mam w sumie 6 psów pod dachem ;) ale w ndz już tylko nasza 4 zostaje....bo Zuzie teraz mamy "na stałe" bo tata wyjechał i jak to sam stwierdził...nie wie kiedy wróci ^^' przez wakacje nie robiłam bazarków, ale jakoś w pierwsze dwa tyg września bazarek powstanie...mam całą szafę - bazarkowy schowek - ciuchów. główonie tych od Ciebie i nie tylko i muszę coś z nimi zrobić ;) oby się coś na bazarku wyprzedało !
  16. piękna Reja ! Jutro zdjęcia wylądują na stronie :) A Wy odpoczywajcie :)
  17. No patrz, teraz widzę, że Laluś jest bury ...jakoś na tamtych zdjęciach z boksu wyglądał mi na czarnego... stronę zaktualizuję dziś, albo jutro po pracy, jak dziś nie zdążę. Tak czy inaczej jutro o tej porze na pewno będzie aktualna ! Biedna Uszka :( Macie jakieś pomysły skąd ataki padaczkowe? Może pogoda się do tego przyczyniła dodatkowo? Napisać na u Uszki na stronie, że takie zdarzenie miało miejsce?
  18. Zaktualizuję stronę za moment :) dobrze że tyle psiaków ma domy ! widzę, że Zeni i Żuni zdjęcia robiłaś - mam prośbę, podeślij mi tu, albo na maila, jeszcze ze dwa ładne zdjęcia Zeni pomimo tego, że ma dom, dobrze jakby się jakieś ładne zdjęcia zachowały gdzie dobrze ją widać :)
  19. strona na szybko zaktualizowana, teraz lecę na spacer i do pracy ...jakby coś jeszcze było coś trza zmienić, to daj znać, postaram się to zrobić jutro przed pracą.
  20. A do suni myślę, że Reja pasuje :) starszemu owczarkowi wpisuje Ares w takim razie :)
  21. Zaraz dodam psiaki na stronę :) napisz mi tylko proszę, bo ja to mam sklerozę :( one przed kwarantanną są ? napiszę jeszcze tylko, że nasze Licho to pies na medal ! Oczywiście swoje za uszami ma...ale o tym za chwilę. Na wakacje pojechaliśmy do rodziny Patryka, na Wielkopolskę...jakieś 30 km od Poznania...cisza, spokój i wszędzie ...no WSZĘDZIE pola ;) Licho przeżyła swoją pierwszą kąpiel ! No bo tak się bała prysznica, że jej nie kąpaliśmy w ogóle...ale trza już było, no bo gdzie w świat wyruszać z brudną sierścią. Kąpiel przeżyła bez uszczerbku na zdrowiu - my też ;) Lichotka dała radę w pociągu - 4 h 10' bez żadnego wychodzenia nawet z przedziału ! Grzecznie spała wraz z Holi I Maszą :) Następnie bez większego strachu weszła do samochodu ! Na krótką - 5 minutową przejażdżkę z dworca do domu, trochę popiszczała, ale tragedii nie było. Nie wiedziałam, jak się zachowa w stosunku do dzieci...bo nas np. chce zaganiać i łapie nas to za łydki, to za ręce...No i jak dzieci (4 i 9 lat) biegały koło niej, to ta owszem...chciała ich zatrzymywać ^^ Ale robiła to delikatniej niż w naszym przypadku :P Dzieci szybko się nauczyły, że przy Licho się nie biega ! Za to do najmłodszego dziecka - no idealna niania! Mały brzdąc ma 9 miesięcy i na razie raczkuje, a raczej się czołga...Licho bacznie uważała by na niego nie nadepnąć! ZAbawnie wyglądało jak go przekraczała ostrożnie przednimi łapami, a następnie patrzyła się by i tylnymi go nie zahaczyć. Lizała go delikatnie to po głowie, to po rękach i nie odstępowała go na krok ;) Licho spodobało się małe miasteczko oraz mała wioska, w której mieszkaliśmy przez tydzień. A podróże samochodem tak polubiła, że sama wskakiwała z werwą na tylne siedzenie ! Godzinną podróż autem do babci Patryka w połowie przespała :) Tylko raz jeden przeżyliśmy zawał...Licho lubi gonić...uwielbia zaganiać i w domu już wiemy, czy to las, czy łąka, że musimy uważać i stopować Liszkę, by nie pobiegła za sarną czy bażantem - i ona tutaj, w kato w 99% się słucha...A w Środzie Wlkp. ...zobaczyła zająca o wiele szybciej niż my :( No i POSZŁA! Ale zanim dopadła biednego szaraka (a pod koniec tej gonitwy było blisko, brr) w końcu włączył się jej mózg i usłyszała nasze wołanie...i w te pędy, zadowolona z siebie, wróciła do nas :) Gdy wracaliśmy pociągiem, tym razem 3h 45' również grzecznie przespała podróż...a na koniec jeszcze 15 minut w autobusie do domu, nawet nie bała się wejść pierwszy raz do autobusu ;) Normalnie pies na schwał ! Idealnie wpasowała się w naszą dziwną rodzinę :) a tu się na zdjęciach pokaże, jaka to ona nie jest cudna :)..no na drugim zdjęciu widać pogoń za szarakiem - jej początek
  22. no tak :) ja teraz zakręcona jestem...właśnie skończył się mój 7 z rzędu dzień pracy i zaczął się mój urlop !! Długo wyczekiwany ;) swoją drogą jak tylko dzień pracy się skończył, i zaczął się czas wolny to zaczęło padać :D normalnie w tym samym momencie ^^' No ale miejmy nadzieje, że nie będzie tak całe dwa tyg ;) Ja we wtorek wczas rano wyjeżdżam na tydzień. nie ma mnie 5-12 lipca. Jakieś drobne zmiany na stronię będę mogła przez ten tydzień wprowadzać, ale nie wiele, bo głupio tak u rodziny w gościach spędzać czas przed laptopem :) ale jak będzie trza zmienić opis czy wprowadzić nowego psa, to to zrobię :)
  23. Edi w pracy jestem,w domu będę po 23. Jak coś jest nie tak na stronie to napisz mi proszę,bo nie mogę teraz rozmawiać.a przed spaniem mogę stronę ogarnąć.
×
×
  • Create New...