-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
wyjadaczkę ciągle zgłaszam jako trolla i jej spamy też, ale nic to nie daje :( nowe psy jutro wylądują na stronie :) Pchełka też jutro - ona wraca do was? dlaczego szuka nowego domu? -> powinnam na stronie napisać, dlaczego ją oddają? a labka jakoś na imię ma? co do szczeniorów to może Feeria i Motley (różnobarwny) albo Varie :)
-
Ja mam sunie kundelka, ale też się wahałam pomiędzy rozmiarami - bo ona obwód ma 49 cm,..zdecydowałam się na rozmiar mini o jest na nią dobry :) (zrobiony na minimum, ale przynajmniej się nie muszę martwić, że przytyje i szelki będą za małe), ja na Twoim miejscu brałabym mini :)
-
My też mamy ubranko Grizzly dla naszej Maszki :) śliczna jest Xena - taki czarny Diablik ;)
-
jeśli sweterek ma być ochroną przed zimnem - a nie ozdobą, to jak najbardziej polecam :) Yorka nie mam, ale moja mała (chudzielec 7kg) Maszka sweterki bardzo lubi - szczególnie jak jest poniżej 5 stopni na dworze ;) wbrew pozorom taki "dziergany" sweterek nie namaka w śniegu bardzo szybko - jedynie na deszcze się nie nadaje :)
-
hmm ja zamówiłam szelki i napisy do szelek z p1es.pl w zeszłym tygodniu - wczoraj odebrałam i nie było żadnej pomyłki ani kłopotów... Mam nadzieje, że szybko naprawią pomyłkę !
-
Ładny ten Serwusik :) czyli wiek zostawić 6-8 miesięcy, czy zmienić na 6 miesięcy ? PS. byliśmy dziś z Maszą na szczepieniach i kontrolnie się do razu poważyliśmy...Licho waży 15 kg (w październiku ważyła niecałe 13) chyba musimy zacząć uważać na ilość pochłanianego przez nią jedzenia ^^ bo teraz wygląda dobrze...ale grubsza już nie powinna być ;) nasz kochany pędziwiatr, co mi ostatnio książkę zjadł ;) -> moja wina..kto zostawia książki w zasięgu pyska psa ...
-
Wychodzące koty to zło...chyba, że faktycznie spokojna wiocha - bez aut i bez idiotów przede wszystkim....niestety Demon doświadczył idiotyzmu ludzkiego za wcześnie...potrącił go samochód..na CHODNIKU - koleś chciał zaparkować i kota nie zauważył (kto parkuje na chodniku...jak wszędzie wysepki u nas i parkingi sklepowe...) Moja Hati za to była kotką wychodząca całe życie - zmarła w czerwcu zeszłego roku...miała 16,5 roku :) Nic jej nie zabiło - znaczy ludzkiego - miała problemy zdrowotne przez ostatnie miesiące życia... a i tak lubiła wychodzić na dwór i wygrzewać się w słońcu - nigdzie już dalej nie szła, tylko pod" swoje" drzewo na podwórku, 15 metrów od domu. Pod tym drzewem też zasnęła i już się nie obudziła :( a Rupert i Sol mają areszt domowy ;) trzymam kciuki za zdrowie Moruska !
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Istar19 replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Podczytuje tu jakiś czas, ale się nie odzywałam ;) nie przejmuj się zdjęciami w pierwszych postach..one nie zniknęły - nadal działają o np Musisz tylko edytować posta i powykreślać znaczniki ;) czasochłonne. ale realne Piękny jest Waldek ! -
hmm nie dodawałam dużo zdjęć od zmian na dogo - ale jak wklejam, jak zwykle, z picassy to ładowały się szybko. psiaki dodane na stronę. Ciuchy, jak mówiłam naszykuje. Przykro mi, że na bazarku nie sprzedało się więcej. Szkoda, że nie mogę zrobić przelewu za leczenie od razu weterynarzowi - tak będę musiała przelewać pieniądze z konta na konto i wypłacić taką kwotę, tylko niestety przed niedzielą nie da rady - przelewy w weekend nie przechodzą....chyba, że wam mogę przelew zrobić? W sensie na Wasze konto. Nie jest problem dla mnie zrobić przelew i wypłacić kasę do przekazania, ale jak mówię przed tą niedzielą nie zdążę już :(
-
O datę trafienia chodziło mi Luisa - tego spaniela :) a gadżet był na obserwacji dlatego był na kwarantannie,a że nie wiem też dokładnie którego dnia trafił to go nie ściągałam :) wieczorem wszystko ogarnę.terqz wracam pracować,przerwa mi się kończy Hmmm...myślałam w lutym jeszcze raz te rzeczy wystawić :) chyba że nie? W lutym jeszcze mają chyba szansę zejść.
-
Przepraszam, że dziś nie oddzwoniłam, ale byłam w pracy, a po pracy zapomniałam :( przyszłam do domu, napaliłam w piecu i wyleciało mi z głowy... Jutro też jestem w pracy...potem spacer z psami (dziś mieli tylko wypad na zabawę do ogródka, nie miałam sił na spacer...)potem muszę iśc na pocztę..ale jak coś koło 19 możesz dzwonić ;) tylko nie później niż 21...bo przed 22 idę spać - miało być luźnej w pracy, a jakoś tego chwilowo nie widać. Możesz też napisać maila, ja Ci napiszę jutro, najdalej w sobotę wieczorem, rozliczenie konta. Luis i Joy częściowo na stronie - nie mają jeszcze swoich podstron, ale jutro im dorobię :) Zmykam spać !
-
Melduje, że bazarki zakończone, rozliczone, muszę tylko ogarnąć resztę wysyłek :) A oto rezultaty: Bazarek nr 1 - * Z bazarku uzbierało się 247 zł. Bardzo wam dziękuje ! * bazarek nr 2 - * Z bazarku uzbierało się 129 zł ! Bardzo wam dziękuje ! * bazarek nr 3 - * Z bazarku uzbierało się 531 zł. Bardzo wam dziękuje ! *
-
Joy na adopcje zewnętrzne, a kontakt na kogo ?:) Luis po kwarantannie - kiedy trafił do Was ?:) Dobrze, że Gandi się odnalazł...Licho na szczęście fajerwerki miała....nie powiem, że w pupie, ale nie bała się ! O ile Holi i Masza były pod łóżkiem, wraz z Sol, to nasza młodzież - Licho i Rupert- byli mocno zaciekawieni, co to się dzieje :) Rupert patrzył z lekkiego ukrycia w okna, a Licho STAŁA w oknie koło nas (zamkniętym, ale zawsze) i patrzyła się na tą kanonadę, jaką zrobili nam dalsi i dalsi sąsiedzi :)Czasem szczeknęła, ale ogólnie żadnej gorszej reakcji. W Nowy Rok poszliśmy do lasu na spacer i czasem ktoś coś jeszcze wystrzelił i tu się role odwróciły - Masza na strzały nic nie reaguje na zewnątrz, Holi tez mało co (dopiero, jak coś bardzo blisko strzeli to ma napad paniki...ale u niej panika jest "bezpieczna" bo ucieka do nas!), za to Licho na każdy huk rozglądała się dookoła z niepokojem. Nie ma jednak tragedii :)Oby tak zostało ! Napiszę od razu, że choć miesiąc grudzień był strasznie dla nas ciężki, bo i ja i TŻ i mój tata pracowaliśmy niemal codziennie po 10-12 h...to bilans strat w domu, spowodowanych przez Licho ( no i resztę ;) ) był bardzo niski ! Ot parę zjedzonych węgli, nadgryziony znów fotel (ale tym fotelom już nic nie zaszkodzi więcej), jeden zjedzony MÓJ pluszak...ale to z kolei była koalicja z kotem...Sol zrzuciła moją zabawkę, a Licho ją nadgryzła ;) skąd mogła wiedzieć, że ten pluszak różni się czymś od tych ich pluszaków, które mogą zjadać... Choinka stała ubrana, w nienaruszonym niemal stanie, 5 dni ! Dnia piątego, pod naszą nieobecność (podejrzana) Licho i (podejrzany) Rupert wywrócili choinkę, pościągali większość bombek i zjedli szyszki...resztki szyszek zbieram do dziś ;) ALE nie zjedli lampek :D i sztucznego drzewka też nie ! Rupert to nawet na moich oczach chwytał bombki za sznureczki i paradował z nimi po całym mieszkaniu :] Teraz za to, jak chwyciły mrozy, zmagamy się z ...zamrożoną wodą :( Zamarzła nam woda w rurach i musimy czekać na odwilż ! Masakra...Dobrze, że do mamy mamy blisko, to sobie zimną wodę w baniakach nosimy, a i kąpiel szybką możemy u niej wziąć....inaczej byłoby ciężko ^^ Już trzeci dzień jesteśmy bez wody w kranie.... Bazarki się pokończyły...ale jestem w trakcie ich rozliczania, do końca tygodnia powinnam mieć większość wpłat i wysłanych paczek :) Rozpisałam się...teraz zbieram się na spacer z psami....trza wykorzystać ten śnieg, który spadł i to, że jest tylko -2 stopnie ! Prawdziwy upał ;) Aha..No i WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU, życzę raz jeszcze ! I dziękuje za Licho - to nasza mała iskierka wielkiego żywiołu :) Życie bez niej może było by łatwiejsze...ale za to strasznie puste ! Licho nieźle rozbawiła moje pozotałe towarzystwo :) Do tego jest taka...no...taka nasza na całej lini :)
-
mi fotki weszły w galerii bardzo prosto - klikając na zdjęcie (czy to z picassy, czy innego źródła) prawym przyciskiem myszy dałam "kopiuj adres obrazka (albo kopiuj adres url) i wkleiłam na wątek...bez żadnych innych znaczków, ani nic :)
-
wiem, że na chama nie wsadzam ;) ale mimo to, mój umysł nie ogarnia - jeden pies w klatce, inne poza nią :D to takie..niesprawiedliwe ^^" Zobaczymy, jak będzie, na razie jak mówię, jest ok...Licho to nadal nieogarnięty szczeniak, ale dobrze nam idzie :) teraz powinno być więcej czasu, to zaczniemy się uczyć aportu, może jakieś sztuczki jeszcze, poza tymi podstawowymi, które ogarnęła szybko - ot tak, by w czasie mrozów czy deszczy było jakieś zajęcie :) aparat nie powiem...jak kupię - to się pochwalę ! Ale zdradzę, że ma być to....lustrzanka! Nigdy takowej nie chciałam..ale chyba dorosłam już do takiego sprzętu, a może nie? czas pokaże :) Kurzyka bym chciała...ale Rupa nie oddam ! Choć upodobał sobie sikanie na moje buty (nauczyłam się już wszystkie byty chować do szafki...) to i tak jest moim ulubionym kotem ! (Nie mówcie Sol...Sol to Patryka sobie upodobała z wzajemnością ;) )
-
mi wyszukiwarka nie działa...wątki obserwowane zniknęły częściowo...na tą chwilę trzeba chyba "ręcznie" :( Ale jak jakiś wątek obserwowałaś przed awarią i ktoś coś na nim napisze to powinnaś dostać maila - a jak już takowy wątek się znajdzie to trzeba jeszcze raz dać "obserwuj to", nawet jak jest już zaznaczone - wtedy już wątek jest w "obserwowana zawartość"
-
myślałam...ale jak zamykać jednego psa, kiedy inne biegają ? no i koty...nie nakręcałaby się za bardzo? widząc, że reszta zwierzaków łazi obok...a na trzy klatki nie mam miejsca :D ale na szczęście (odpukać!) przez miesiąc Licho nadgryzła tylko fotel (a tym fotelom nic już bardziej nie zaszkodzi :P) podjadła szyszek z choinki (resztki szyszkowe zbieram do dziś...), ale lampek i samej choinki nie ruszyła ! Jedynie Rupert z uporem maniaka ściągał bombki...ale bądź co bądź drzewko do nowego roku stało ! Nadal zgryza węgiel, ale może to takie hobby ;) I jedyne za co byłam mocno zła, to pogryzła mojego pluszaka - nietoperka - na którego polowałam jakiś czas i w końcu znalazłam...a ona chciała go zjeść :( teraz mam nietoperza zombie pozszywanego własnoręcznie :P Jako, że grudzień był dla nas bardzo ciężkim miesiącem, bo z Patrykiem i tatą pracowaliśmy po 10-13 h niemal dziennie (po jednym dniu wolnym w tyg.) to straty są naprawdę małe :) więc jesteśmy dobrej myśli ! Teraz, w 2016r, podjęliśmy wyzwanie, że zrobimy z psami 1500 km ! co prawda mamy czwartego stycznia i dopiero 16.5 km za nami...ALE to dopiero początek ! :) a no i planuje zakup nowego aparatu...kusi mnie....no po prostu kusi ! I chyba skuszę się i będę aparat spłacać przez 3 lata :] Mój aparacik jest boski i super i w ogóle...ale ...ale chce móc robić zdjęcia ładniejsze..lepsze...choć może nic z tego nie być - w końcu aparat to nie wszystko, trza mieć wiedzę i talent..a tego nie mam w nadmiarze ...no ale, raz się żyje i nie ma co za bardzo gdybać i się zastanawiać ! Poza tym mój aparat spadł...jak był załączony i teraz osłonki z obiektywu nie chowają się całkowicie...muszę je wciskać, albo na zdjęciu mam ich cień - niby nadal dobrze działa, ale troszkę to denerwujące. a tak Rupert pilnował stołu wigilijnego ;) mój mały koto-pies ;) dodam parę zdjęć jutro ;), albo pojutrze ...