Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. dogo niestety się popsuło i nie wiadomo, czy naprawiają czy nie...ale jakoś trza sobie radzić ;) Piękna Luba! i zdjęcia już mam.. ogólnie wszystkie zdjęcia jutro na stronie wylądują :)
  2. duuuubel , czyli jak zwykle :D edit: 5 zdjeć Gutka już mam ;)
  3. Jeju ta dogo... Edi, jak coś to kasuj poprzednie zdjęcia z postów - znaczy Odusi i Reno - już je mam, to się nie martw, że znikną ;) a jak to nic nie da i dalej będzie Ci ciężko wstawiać zdjęcia to wyślij mi je mailem ;)
  4. hmm swoją drogą w jakim wieku jest Misia? orientacyjnie oczywiście? Nie żeby miało to coś zmienić, ale lubię wiedzieć ;) i jeszcze jedna prośba, choć to może być oczywiste - jakbym mogła wraz z Misią poprosić o jej kartę leczenia/książeczkę zdrowia jeśli ma założoną - co by mój wet wiedział co i jak w razie potrzeby:)
  5. to super, bo akurat środę mam wolną, to muszę w pracy powiedzieć, co by mnie przypadkiem jednak do grafiku nie wcisnęli na ten dzień ;)
  6. hehe, cóż za wyzwania ;) w środę 5 października?
  7. dobrze, że Misia wraca do zdrowia ! Niestety na tą chwilę z kasą na transport nie pomogę :( ...do wypłaty mam BARDZO ograniczone wydatki... Justynko kochana, Ty się nie martw o nas - jak pisałam w PW, karma jak się znajdzie (czy pieniądz na nią) to dobrze, jak nie to sobie damy radę (akurat karmy mam zapas na 5 tyg, więc nawet z kolejną mordką do wykarmienia i tak zapas zostaje) ;) a na sterylkę i czipowanie to zrobię w październiku bazarek na fb...to będzie mój pierwszy tam bazarek, ale może coś się uzbiera :) może jeszcze jakiś grosz na Misię od kogoś wpłynie i tak ziarnko do ziarnka...ważne, że Misia nie musi wracać na ulicę ani do schroniska.
  8. ja sobie wątki zapisuje w zakładkach przeglądarki...wtedy nie muszę szukać, tylko sprawdzam, czy ktoś coś napisał... dziewczyny...nie pomogę finansowo..ale jak się DT dla suni nie znajdzie gdzieś bliżej, a znajdzie się transport... to ja sunie, mogę zabrać na BDT ,,,tylko są dwa ALE...odległość (mieszkam w Katowicach i nie jestem zbyt mobilna - samochodu brak jeszcze) no i suczka musiałaby się dogadać z moim psio - kocim stadem...mam trzy sunie i dwa koty (i szczury, ale chłopcy ogoniaści biegają wieczorami, głównie po łóżku, więc przed psem mogę ich bronić ;) ) mieszkamy w małym, acz przytulnym (jak dla mnie) mieszkanku, pracujemy zmianowo po 8 h - więc kilka godzin psy są same( zazwyczaj 6-7 h), szczekanie/załatwianie się/lekkie zniszczenia nie są nam straszne. Przerabialiśmy już to nie raz.... Mamy niewielki ogródek na którym psy mogę pobiegać i załatwić na szybko swe potrzeby, plus codziennie jeden długi spacer po okolicznych polach i lasach ( 3.7 km - 15 km zależy od dnia) ogólnie warunki średnie, jeśli suczka np nie lubi innych zwierzaków, albo ma silny lęk separacyjny...no bo te 6-7 h to może być wtedy już za duzo dla malutkiej od siebie możemy dać jej pełną michę suchego jedzenia i wiele miłości...spacery,, zabawy itp. No i oczywiście szukalibyśmy jej DS Jedynie na sterylizację suczki potrzebowalibyśmy pomocy finansowej. Więc jak cos awaryjne wyjście macie - tylko odległość spora od Was. a to moje psiaki - tak źle z nami mają ;)
  9. dogo nie kasuje postów z okienka "odpowiedź" trza sobie przy nowej odpowiedzi najpierw skasować starą w okienku ;) plus jak pisze, że nie mogło dodać postu - znaczy, że i tak dodało, to samo się dzieje, jak się chce post edytować...czyli na spokojnie można to połapać, ignorując komunikaty ^^ -> piszesz post, dajesz "dodaj odpowiedź" i nie zważając na to co Ci się wyświetli piszesz se już drugi post -> kasując z okienka poprzednio napisaną wiadomość, która rzekomo się nie dodała...ot chora filozofia dogo, która próbuje stanąć na nogi :) dzwoń, ale pod wieczór - 18-19 ;) (nie później niż 21 proszę -> mam teraz 9 dni pracy pod rząd, więc z aktualizacją strony, proszę o cierpliwość) na jesienną stronę też wkrótce zamienię, ale nie wyrobiłam dziś. Dobrej nocy ! :)
  10. dogo wróciło ! Jeszcze nie całe i dobrze, ale coś tam działa :) co u słodkopsiaków ? będę dziś w nocy, albo jutro zmieniać stronę na jesienną ;)
  11. dzięki ;) wiesz...to nie jest tak wesoło, ale przywykliśmy do naszego trybu życia i jesteśmy szczęśliwi ;) Oczywiście fajnie byłoby mieć więcej czasu na wędrówki ( jeju np taki miesiąc na to by tylko chodzić i chodzić, coraz dalej) i dalsze wyjazdy...ale tak jak jest, jest dobrze :) pracujemy po 5 dni w tygodniu...w sklepach - tj człowiek pada na twarz po pracy :D, ale zawsze zostają dwa dni w tyg na dłuższe spacery i wyjazdy - o ile z Patrykiem mamy w te same dni wolne ;) faktem jest, że z psami w tym roku przeszłam już prawie 1600 km (moje łydki są twarde jak głaz! serio...takich mięśni w łydach to ja nigdy nie miałam :D ) w tym, z Patrykiem mniej, najczęściej chodzę sama, z uporem maniaka - w okolicach domu (+/- do 10 km od domu) a wyjazdy mamy wtedy kiedy czas i finanse pozwolą, czasem częściej, czasem rzadziej, czasem wybieramy się gdzieś w okolice nasze, ale dalsze - tak, że np spacer trwa 7 h ;) Tak więc pomimo tego, że mam ogródek moje psiaki mają codziennie spacer przynajmniej 3.5 km szybkim marszem, czasem połączonym z bieganiem (znaczy one biegają zawsze...ja czasem, jak mam siły)...spacer jest albo z rana przed pracą (jak mam na drugą zmianę) albo zaraz po pracy (jak na pierwszą)... tak, że najczęściej mój dzień wygląda tak: na 6 rano do pracy, więc pobudka o 4 rano, ok 15 wracam do domu, idę z psami na spacer dłuższy bądź krótszy (pomiędzy 3.5 a 7 km) a dopiero po spacerze ogarniam szybko w domu...tak, że do obiadu/kolacji siadam około 18 i wtedy to już nie wstaje aż do prysznica i pójścia spać :P czyli jakoś do 21.30... W między czasie gdzieś pomiędzy kolacją, a szykowaniem się do snu, mam czas "dla siebie" tzn, często wtedy szczurki biegają w okolicach klatki, koty się łaszą, a ja zajmuje się albo stroną schroniska w Lisowie, albo bazarkiem, albo...o zgrozo mam chwilę by poczytać książkę :D najczęściej książkę też czytam pomiędzy 4.20 rano a 5.00 kiedy jem śniadanie :P Jak mam na 13 do pracy, to wstajemy około 7, zjadam śniadanie, ogarniam w domu, około 10 wychodzę z psami na spacer - zazwyczaj 3.75 km, połączony najczęściej z zabawą, wracam do domu około 11, jem ...lunch, mam chwilę dla siebie a o 12.30 wychodzę do pracy ;) wracam po 22, jem małą kolację, piję herbatę...i ogarniam internetowe sprawy, głaszczę koty domagające się uwagi i idę spać... jakbym była sama, bez Patryka, to bym zwierzyńca nie ogarnęła, no doba byłaby za krótka i już! ^^ a tak to On często kociskom i szczurom organizuje czas ;) i no ogarnia w domu, to czego ja nie zdarzę... A jak mam dzień wolny...czy to z Patrykiem, czy sama, to wtedy jest laba...tzn lenimy się aktywnie ;) o ile pogoda pozwala (czyt. nie leje, ani nie ma upałów) to idziemy na dłuuugi spacer (10-15 i więcej km, choć to rzadko) zazwyczaj zaraz po śniadaniu, a popołudniu, po szybkim obiedzie i ogarnięciu domu mamy czas dla siebie i reszty zwierzyńca :) w dni wolne też często siedzę w ogródku i z uporem godnym osła, pielę chwasty w ogródku i sadzę, co rusz jakieś nowe roślinki ;) a jak pada...wtedy po spacerze siadam z kotami na kolanach (znaczy jeden na kolanach, drugi na zagłówku fotela) z psami u boku i czytam książki...albo spędzam czas przed monitorem bawiąc się stroną Przytuliska z Lisowa, bazarkami itp...albo przeglądam z NUDÓW FB...tak...czasem tak mi się nic nie chce, że aż oddaje się nudzie ...to dziwne :D I jak tak piszę, jak wygląda 90% mojego życia, to trochę przeraża to...ale jakoś z dnia na dzień człowiek wstaje i daje radę ;) I tylko czasem są takie dni, w których chciałoby się przeleżeć się cały dzień..i tak jak Rupert mieć fajrant całe życie ;) po takim standardowym naszym dniu psiaki są po prostu padnięte tak samo jak my ;) co dziwne...bo one przez pół dnia najczęściej śpią, albo czuwają :D
  12. Licho ma napis na szelkach adekwatny do swego charakteru ;) Cieszę się, że zaglądasz Kasiu ;) zapraszam ;)
  13. ZAPRASZAM NA BAZAREK :) a na nim ciuszki, bibeloty i jeszcze raz ciuszki :) Wiele nowych markowych rzeczy i wiele nowości na dogo !
  14. piękne łaciate krówki :) jutro dodam te zdjęcia na stronę - nie są takie złe ':) Cieszę się, że obróżki się przydają ! U mnie już tylko leżały i zbierały kurz, a tak to są w użyciu :)
  15. I tak, o godzinie 16.50, czekając na pociąg do Katowic, zakończyła się nasza wędrówka. Można by napisać: Szóstka wędrowców, już nie zmarznięta i marudząca, ale zmęczona i szczęśliwa, oczekiwała na transport do domu. the end o ile ktokolwiek tu dotrze :)
  16. i świat nagle zrobił się taki piękny ! Lepiej późno niż w cale - stwierdziła Holi I Maszy od razu się humor poprawił I nic to, że byliśmy już blisko Łazów i dworca...w końcu było nam ciepło ! a gdzieś na 20 km , zatrzymawszy się, oby ściągnąć z siebie swetry, Licho stwierdziła, że uliczka też jest dobrym miejscem na odpoczynek Kiedy 24 km były już za nami, doszliśmy z powrotem do miejsca od którego zaczęliśmy, do starej ciuchci stojącej niedaleko dworca pkp
  17. Kiedy ... lunch... został pochłonięty trza było wyruszyć w powrotną drogę. Gdzieś hen daleko przed nami, widać już było rozpogodzenie A wszędzie rosła ta roślinka, całe żółte poletka aż tu nagle o godzinie 15, kiedy wracając już przez Dziurę w Ziemi wyszło słońce.. I mina Patryka mówi wszystko...teraz to byś sobie Słońce mogło darować już!
  18. Tu Maszka pokazuje nam, co sądzi o nas, pogodzie, wycieczce i o tym, że jest jej zimno a to...to kryptoreklama - mój super-wygodny i super-wyglądający plecak z kieszenią na lustrzankę :) Ale jak to teraz mamy taki kawał świata wracać ? Powiedz, że ona żartuje ! Nie żartuje? To ja sobie jeszcze odpocznę
  19. Holi - niczym górski lew, pozowała dzielnie Licho za to, ze skalnego tronu wydawała rozkazy i obserwowała swe nowe królestwo Ja i moje dzielne psiska - Licho wciąż patrolowała teren Jako, że od śniadanie 4 h nam minęły, to głodni zasiedliśmy na kamiennych "krzesłach" do posiłku
  20. Chwila wystarczyła by Holusi powróciły siły I tak doszliśmy do Ciemnolasu Gdzie niestraszne były nam mroki I tak szliśmy przez kas, to tu, to tam, szukając odpowiednich ścieżek, skazani na własne poczucie przestrzeni i kierunku - bo sygnał był niemrawy i ciężko nawet gps chodził...Aż w końcu, o godzinie 13.02 naszym oczom ukazał się On Samotny Ostaniec na Wzgórzu Kromołowiec. I było by pięknie, jakby ktoś Samotnika nie oszpecił farbą... i znów widoki, których nie ma ;)
  21. Kiedy przeszliśmy przez Niegowonice i polami kierowaliśmy się ku wzgórzu przeznaczenia, nie wiedzieliśmy, że ulicą doszlibyśmy tam w 10 minut...Ale nie było chodnika, a droga była kręta i baliśmy się dość szybko jeżdżących aut. Więc idąc ścieżkami przez pola, pnąc się ku górze widzieliśmy za sobą, dopiero co opuszczone miasto. Licho na ściernisku, czy jakoś tak ;) A tutaj na jakimś 12/14 km wędrówki Holi odmówiła dalszej drogi... Więc przez chwilę kontemplowaliśmy ładne widoki... które by były ...jakby nie mgła w oddali...
  22. Nawet robaczek, przygnębiony pogodą, nie chciał opuścić kwiatka... W drodze na wzgórze przeznaczenia naszego, weszliśmy w jakieś zagłębienie terenu, kanion, dziurę...zwał jak zwał ! Było tam super! Szliśmy nieświadomi niczego, zapatrzeni w piękno przyrody aż spostrzegliśmy tabliczkę Dobrze, że wrześniowe, wtorkowe poranki najczęściej spędza się w pracy/szkole a nie na zabawach ASG ;) o 10.15 wyszliśmy z dołka na równinę, mgła wciąż zasłaniała nam te super widoki, a mokra trawa moczyła już nie tylko moje byty, ale i skarpetki...ale już nie było nam tak zimno ! Choć temperatura powietrza niewiele się zmieniłam to człowiek się jakoś rozgrzał wędrówką.
  23. godz. 9.05 Wędrówkę czas kontynuować. Napisać jeszcze by należało, że nas strój niekoniecznie odpowiedni do otaczającej nas aury, wynikał z prognoz pogody, które jak jeden mąż, mówiły o tym, że ok 10.00 pogoda ma ulec znacznej poprawie i ma zrobić się ciepło ! Ha! ha ha...nie zrobiło się aż do 14.... Kuzynka D. z Lichotką Mgła...ładna była mgła ;) Dzielny TŻ Patryk brnie przed siebie, mrucząc pod nosem o tym, że z chęcią by jeszcze spał....no cóż ;) A oto ja z moim dzielnym druhem Holi. Znaczy fragment mojej nogi i przemoczony but ! A co. Idąc tak przed siebie, rozglądając się dookoła i wyobrażając sobie, jakie to piękne musi być miejsce w słoneczku, z humorem ciętym na ustach dążyliśmy powoli do celu ...by dość na wzgórze Kromołowiec. Powoli? oj baaaardzo powoli jak się później okazało...
×
×
  • Create New...