-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
o jeju to jest ten odratowany Klusek? teraz przypomina psa :D
-
i pytanie co do podlotka - w poważnym stanie ma te łapki? poza lekami będzie musiał jeszcze mieć jakieś zabiegi, usztywnienia czy coś? nie wiesz czy może normalnie chodzić na spacery? wiadomo teraz zima i szybko ciemno to chodzimy na krótsze spacery, Ale dziennie się te 3-5 km robi...mozna by jednego psa w domu zostawiać i iść z resztą, Ale jak tak czasem robię ( bardzo rzadko) to mi żal tego co w domu zostaje ;)
-
Losy Kseni co jakiś czas śledzę od paru lat (?) ale no jej reakcja na suczki niestety jest jaka jest :) a ja choć che pomagać, to muszę robić to tak, by moim zwierzakom nic nie zagrażało....może poza zazdrością o "nowego domownika" ;) Nie ma za co dziękować. Misia przypomniała mi, jak to fajnie jest czynnie pomagać, a nie pośredni poprzez ogłoszenia, bazarki i prowadzeniem strony przytuliska ;) co to za podlotek? Ma jakiś wątek? wydarzenie? Czy wiadomo czy nie zje mi zwierzyńca albo zaraz całego mieszkania ? :D ---> szczekania się nie boje, sąsiadów mam wyrozumiałych, małe zniszczenia też mi nie straszne...ale gorzej jakby trafił mi się wielki destruktor....już swoje z Lichotką przeszliśmy :D
-
Tysia jakbyś słyszała o jakieś suni w typie owczarka niemieckiego (najlepiej w kolorze wilczastym) do adopcji..młodej i lubiącej żywe istoty wszelkiej maści - daj mi znać :P a tak poza tym, bardziej serio jakbyś miała jakąś bidę co potrzebuje tymczasu - też dawaj znać ! pomyślałam, że mogę wziąć kolejnego tymczasa jeśli jakiś się psiak trafi naprawdę w potrzebie - warunek jeden znasz...musi lubić psy i koty i dobrze jakby to była suczka ;) ale może też być psiak, który choć toleruje wokół siebie samców :)
-
Licho jest z nami już ponad rok ! Jak ten czas leci ! nadal ma napady...destruktywnego ...myślenia...ostatnio zjadła mojego pingwinka - lampkę led..a żeby się do niego dostać to...weszła na parapet - z parapetu na biurko i z biurka sięgnęła do półki wiszącej nad biurkiem, na której stała lampka...zdolna bestia :D Ale ...gdy Ci smutno, gdy Ci się to do Licha przytul się ! :D Nie sposób się gniewać na Lichotkę...ona jest wiecznym szczeniakiem ;) Co u Słodkopsiaków słychać?
-
spokojna głowa, jestem z rodziną w stałym kontakcie :) Jak na razie wszystko jest ok ! Po ogrodzie sama nie biega (przestrzegłam ich przed tym - różne się sytuacje zdarzały) Na spacery chodzi na razie blisko domu i zawsze na smyczy Umówiliśmy się, że gdyby nie daj Boże jakkolwiek by Misi nie upilnowali, a było by podejrzenie ciąży, to mają miesiąc po cieczce zrobić usg, jak będzie wszystko ok, to wtedy w styczniu (2 miesiące po cieczce) ją wysterylizują, a jak trza będzie to zrobią to wcześniej. Ale rodzina na prawdę sensowna, wie o problemie bezdomności, więc myślę, że na prawdę będzie dobrze. Poprzednią suczkę też mieli wysterylizowaną. Jakoś koniec listopada/początek grudnia myślę pojechać z wizytą, a potem jeszcze planuje wizyty w okolicach planowanej sterylizacji ;) A może i wcześniej, bo rodzina zaprasza na kawę, kiedy tylko mam ochotę :) Poproszę o zdjęcia jakieś na dniach, to może będę miała co wstawić ;)
-
Jeju Ty tak serio, czy jesteś trollem?? Kupiliście psa na podwórko by pilnował i zostawiliście go tam samemu sobie bo cyt" ale nasza rodzina nie ma czasu na szkolenie psa". To się w głowie nie mieści ! Nie dziw, że pies jest trudny i dominujący, skoro kontakt z rodziną ma pewnie słaby, pilnowanego ogródka pewnie w ogóle nie opuszcza i tylko je zna...a pies POTRZEBUJE jak powietrza zajęcia innego niż bezsensowne szczekanie i pilnowanie terenu. Psy, a już szczególnie owczarki potrzebują człowieka jak powietrza i pracy z nim ...PRACY - nauki nowych komend, zajęcia, które je stymuluje, pozwala pozbyć się nadmiaru emocji i energii. To psy PRACUJĄCE - zostawione samemu sobie są sfrustrowane i mogą stać się agresywne. Albo weźcie go wykastrujcie i zacznijcie z nim pracować i go szkolić, zajmować się nim, wychodzić na długie, regularne spacery, albo go komuś oddajcie, póki całkiem nie stracicie nad nim kontroli i nie stanie się tragedia! Bo tylko psa szkoda...
-
przepraszam, że się nie odzywam...zapomniałam o wątku na dogo... dzień wolny to jest u mnie prawdziwe święto :P a pozostałe dni jak pracuje, to nie mam zbytnio na nic czasu - poza zwierzakami, czasem nawet nie ma kiedy zjeść obiadu...wróć..ja bardzo rzadko kiedy jem obiady ;) Miałam kilka telefonów - bardzo dziękuje za ogłoszenia, nie wiem, czy do wszystkich oddzwoniłam - bo zazwyczaj dzwoniono do mnie, jak byłam w pracy a mało kto pomyślał by wysłać sms'a że chodzi o Misię i mogłam niestety kogoś pominąć... W międzyczasie rozmawiałam z pewną obiecującą rodziną, więc nikomu nie odmawiałam - ale prosiłam o cierpliwość, bo jest dom zainteresowany i zobaczymy jak się sprawy potoczą. Nic nie pisałam, co by nie zapeszać, bo wiecie jak to jest. Generalnie Misia ma jutro sterylizację, a ja się martwię jak to Misia przeżyje...i ja :P W sobotę najbliższą mogłaby już pojechać do nowego domu, szwy miałaby już ściągane na miejscu - od nowego domu, do zaprzyjaźnionego weta, rodzina ma jakieś 500 m, więc to rzut beretem. A ja sobie myślę, że to już czas by Misię wypuścić z gniazda...i tak już się do siebie bardzo przywiązałyśmy. Na szczęście Misia to typ psa, który jest sprzedajny :P Więc pewnie szybko przywiąże się do nowej rodziny. - państwo są z Kalet (okolice Tarnowskich Gór), Dom pokoleniowy - babcia, mama z tatą i dwoje dorosłych dzieci. W domu jest kotka wysterylizowana też. Domek niedaleko lasu, mają ogród, ale i z poprzednim psem wychodzili codziennie na spacer do lasu i nad stawy więc i z Misią obiecali chodzić. Misia mogłaby spać w łóżku i byłaby rozpieszczaną psią jedynaczką ;) Trochę szkoda, że nie mają psa, z którym Misia mogłaby się bawić, ale może zaprzyjaźni się z kotem - tak jak z naszym Rupertem ;) A może Państwo do serca wezmą moje słowa, że dwa psy to więcej szczęścia i kiedyś adoptują kolejną bidę. Oczywiście podpiszemy umowę adopcyjną, na wizytę po adopcyjną również zapraszają. A ja patrzę na Misię i jakoś tak...smutno. Wiem, że musi iść dalej, musi mieć dom lepszy niż nasz - w którym będzie się jej więcej uwagi poświęcać - no u nas to ta uwaga dzielona jest na wiele łapek, a Misia się bardzo jej domaga ;) Państwo wiedzą, że Misi zdarza się coś porwać i zjeść, ale nie przeszkadza im to, poza tym rzadko kiedy Misia będzie sama zostawać, w domu najczęściej jest babcia. (Na szczęście Misia to nie Licho, która potrafiła w 3 h zjeść fotel...Misia czasem tylko targa legowisko i szarpie kocyki...czasem zje kawałek buta - no buty trza przy niej chować ;) ) No i wiedzą, że jakby jednak Misia miała jakieś ukryte wady, albo po prostu coś się zdarzy, to mają po prostu Misię przywieźć spowrotem. Z Kalet do Kato jest 50 km, więc nie jest to jakaś wielka odległość. Poza tym nie można zakładać od razu najgorszego, no nie? No ale wszystko okażę się po sterylizacji - oby nie było żądnych komplikacji ! Jak Misia będzie się dobrze czuć, a domek nagle nie zrezygnuje, to w sobotę jest nasz wielki dzień...tak, że no...trzymajcie kciuki, a jak ktoś ma jakieś wątpliwości to może się nimi podzielić ;) Choć ja raczej wolałabym słowa otuchy i marne hasła "będzie dobrze" :P bo i tak będzie mi ciężko Misię wydać... Idę na spacer, szaro, buro, może będzie padać...ale przyda nam się spacer :)
-
A tu Masza w roli potwora z bagien ;) i na razie tyle z relacji...Misia jest cudowna...jak tylko się pozbędę choroby to coś napiszę ;) w tej chwili...zatoki i gardło sprawiają, że od komputera (szczególności od dogo) chce być jak najdalej ...ale Misia ma się dobrze :) pomimo złego samopoczucia mojego, jeden spacer ok 4 km dziennie jest plus parę wyjść na ogródek na siusiu ;)
-
To znowu my...kolejny dzień za nami niemal. będzie długo bo ja lubię pisać :P Dziś Misia i reszta ferajny, nie byli sami, bo mój mąż się pochorował i siedział dziś w domu... ....zmierzam do tego, że jak wyszłam do pracy o 5.15 to Misia piszczała za mną...ale w końcu poszła spać, przytulona do mojego męża - Patryka. Relacje z pierwszej ręki ;) Jednak kiedy kilka godzin później Patryk wstał, to na łóżku znalazł...moje kapcie ! Jako, że nasze psy, butów nie ruszają (Licho wiele w życiu zjadła niestosownych rzeczy, ale nigdy buta...na szczęście!) to podejrzenie padło na Misię. Wczoraj, jak wyszłam do sklepu, to moje kapcie i buty, które się suszyły na półce, a nie były schowane w szafce, też były w dziwnych miejscach, ale myślałam, że psy po prostu bawiąc się, czy goniąc do drzwi, o te buty zahaczyły czy coś....wychodzi na to, że byłam w błędzie. Dziś, kiedy już wróciłam do domu po pracy i po spacerze z psami i szukałam kapci - na łóżku już ich nie było...jednego kapcia znalazłam...pod moim biurkiem ! Czyli tam, gdzie Misia upatrzyła sobie miejsce do spania.... nasuwa mi się konkluzja, że Misia lubi... buty ! Chyba gorzej, że jak na razie, tylko moje... Ale nic to, póki mi ich nie zjada to krzywda się im nie dzieje...a ja nauczę się chować wszystkie buty poza zasięg psiego pyszczka ;) Nawet jakby zjadła...żadna strata, to tylko buty...(tu znów wspomnę Licho - ona, gdy do nas trafiła rok temu, zgryzła nam fotele, pogryzła drewnianą skrzynię...nawet za kable się chwytała! szybko nauczyliśmy się chować cenne rzeczy, odłączać prąd tam gdzie się dało i stwierdzenia - to tylko rzeczy, grunt by psu nic po nich nie było...) Wiem, że tak piszę i o Misi i o reszcie stada i o niczym...ale nie da się pisać o Misi , nie wspominając reszty - ot takie życie ;) Misia wpatruje się w Licho jak w obrazek...chciałoby się napisać, że gdzie Licho tam i Misia...ale prawda jest taka, że gdzie ja, tam Misia. Wystarczy, że wstanę, a ona już człapie za mną...co się nie podoba troszkę mojej Holusi, bo to ona ma pełen etat mojego cienia ;) a teraz "etatem" musi się dzielić zarówno z Misią, jak i z Licho...W tym wszystkim tkwi jeszcze Maszka, która jak tylko może zwraca na siebie uwagę, ale nie ma co się obawiać - i Maszkę kochamy bardzo i poświęcamy jej czas! Relacja Misia - Licho jest czasem reakcją szczeniak - szczeniak...Misia ma około roku, Licho jakoś rok i 9 miesięcy, więc się dobrały ;) Bardzo lubią się razem bawić, niestety nie udało mi się jeszcze tego nagrać. Zaczepiają się do zabawy, jak tylko nie śpią. Misia pilnuje miski...jest to dla mnie nowość. Jakoś do teraz, nawet jak mieliśmy 6 psów jedzących w jednej kuchni, to się nam one dogadywały, nikt nikomu do miski za wcześnie nie zaglądał, a po posiłku była cała ceremonia "wymiany" misek....wiadomo, ktoś coś mógł zostawić. Ale Misia nie rozumie, że jedzeniem dobrze się jest dzielić, a pozostałe zwierzaki nie ukradną nic zanim same nie zjedzą (zwierzaki...bo wraz z psami nieraz, na podłodze je i "pies" Rupert...Rupert to kot z zaburzeniem tożsamości... ;) ). No ale to w końcu dopiero 2.5 dnia więc nie ma co się dziwić, że Misia woli jeść sama w innym pokoju ;) Misiaczek śpi dużo...ale apetyt jej dopisuje (puszeczkę z animondy wciągała aż miło), pije normalnie, na spacerach zachęca wszystkich do zabawy, więc nie ma co się dziwić, że odsypia wrażenia i pewnie jeszcze przebytą chorobę. Dziś na spacerze Misia pobiegała ze smyczą i linką...i poza tym, że troszkę ciężko się jej czasem ciągnęło za sobą tą linkę, to była zadowolona, że może pobiegać wraz z Licho i Maszą :) Zdjęcia takie na szybko, ale już aparatem zrobione, więc troszkę lepsze...a w pon jak pogoda pozwoli i mąż będzie zdrów, to pójdziemy dalej w plener i porobimy ładne zdjęcia :) polowanie na Licho
-
Spacer z Misia... Misia chce biegać z innymi psami, Misia chce bawić się z Licho.. .Misi nie obchodzi to, że najdłuższa smycz jaką mam ma tylko 2.5 m;) mam też 5 m linke....ale karabinczyk waży w niej bardzo dużo.. ..bo to linka dla większych psiaków...smycz długa musi nam wystarczyć ;) Tak więc spacer z Misią to nie problem, ogólnie na smyczy chodzi bardzo fajnie, nawet w stadzie. Trochę bała sie iść przy ulicy, jak większe samochody jechały, ale to zrozumiałe u takiej malizny. Mieliśmy dziś dwa spacery na nieużytki po 3.7 km plus spacer do weta i teraz Misia śpi w najlepsze ;). Następnym razem muszę zabrać aparat.telefonem kiepsko się zdjęcia robi, więc nie mam fot z zabawy. Na jednym zdjęciu, co jest moja Holi, Misia bardzo chciała dorwać się do ...patyczka...ale Holi jej nie dawała...menda z tej mojej Holmisi! ;)
-
Jest coś czego nigdy psa nie nauczę...ale mam nadzieję, że mnie i Misi będzie to wybaczone.... Szykując sie spać, naiwnie myślałam że jak dam na fotel dodatkową podusie i nowy kocyk, to Misia prześpi na nim noc....o ja naiwna ! Już po 5 minutach po zgaszeniu światła Misia była z nami w łóżku. Jak jej odmówić, kiedy trzy pary psich oczu wpatrują się ze swych miejsc na kołdrze? No nie da się...a moich futer z łóżka nie wrzucę.. nawet nie dałoby się wyrzucić :D Tak więc...nauczę Misie paru sztuczek, zobaczymy jak mam pójdzie nauka przywoływania, nauczy się (oby) zostawać sama w domu.. .i pozna Misia ogólne zasady, a raczej je sobie przypomni, ale nie nauczę jej nie spać w łóżku. Nowy dom będzie musiał to polubić tak samo jak ja...spanie z futrem u boku! Ps. Mamy duże łóżko na szczęście i mieścimy sie my, 4 psy i kot ;) Ps2. Misia w nocy miała kupkową wpadkę, choć na dworze byliśmy ok 21.30 to o 1 w nocy nie dała rady mnie obudzić na czas i pozostało jej narobić na kafelki...mądra psina...lepiej na kafelki niż panele ! :) pewnie była to jednorazowa wpadka, tyle stresu wczoraj psina miała, że nie ma co się dziwić. Byliśmy u weterynarza. Misię mało to obeszło ;) Moja wet uważa, że zarówno badanie krwi kolejne jak i szczepienia to w przyszłym tygodniu. Tak by między badaniami było ok 2 tyg. Wtedy najlepiej widać czy jest poprawa czy nie ma, chyba że Misia będzie sie źle czuć wtedy mamy zgłosić się wcześniej. Ta Wetka uratowała mi na wiosnę psa z ostrą i nagłą niewydolnością nerek, więc raczej ufam jej sugestią ;)Tak więc jakoś pod koniec następnego tygodnia pójdziemy na badanie krwi i wtedy będziemy sie szczepic. Teraz mogłoby być za dużo dla organizmu Misi. Dziś się tylko zaczipowalismy ( paragon i nr chipa na zdjeciu) za 75 zł...jakos myślałam że to ok 60 zł jest, ale pisałam do kilku wetów w Kato i też maja ceny ok 70 zł, więc poszłam "do siebie". Tylko mam problem z rejestracją czipa na safe animal...mam tam konto założone, kiedyś już tam płaciłam ( przy rejestracji moich psów) i mogłam dodać więcej zwierzaków na raz opłaconym koncie...a teraz jak chciałam Misię zarejestrować to chcą opłaty 30 zł.. .ma może ktoś możliwość zarejestrowania chipa na swoim koncie bez opłaty ? Jak nie ma juz takiej opcji to w pon zarejestruje chipa bo muszę poczekać na wypłatę na koncie... A teraz wychodzę do sklepu...mam nadzieję, że Misia wraz z resztą ferajny nie rozniesie mieszkania ;)
-
Słuchajcie.. .jest coś o czym nie pomyślałam...imię Misi...bo ja "misią" nazywam często Holi... to zawsze była Holmisia nasza. teraz mówię do Holi...miśka siedź cicho ! A Misia właściwa patrzy się zdziwiona - przecież się się nie odzywam ! A jak wołam Misia...to przychodzą oby dwie ;) No nic, musimy się przyzwyczaić! A to Misia pod biurkiem....ma fotel, łóżko, kocyk...ale woli leżeć tam gdzie moje nogi...znaczy teraz tam ich już nie ma, ale były ;) pewnie wolałaby na nogach leżeć ale te zajęte przez Maszke....druga para kolan i para rąk do głaskania za niedługo wróci do domu. a tak lubimy siedzieć na kolankach ;)
-
Wybaczcie Istar chora, więc od dogo, które ją denerwuje trzyma się z daleka... tak więc...dla osób które nie mają fb, a tu jeszcze zaglądają, przekleję posty ;) Szybkie info i wracam do piesów, bo moja Holi ma teraz tryb - intruz w domu...i burczy i burczy na biedną Misie...ale nie martwcie sie, to szybko jej minie ;) ona po prostu musi pokazać, że jej zdanie jest najważniejsze...biedna nie wie, że sie myli. Wracając do Misi- jest wspaniała, ufna bardzo, nie wiem jak ktoś mógł takiego psa wyrzucić.. . Dziękuję P. Ani za transport zwierzaków w tak niesprzyjających warunkach ! Bezpiecznej drogi powrotnej ! I Dziękuję Panu Piotrowi za porzucenie do domu z 3 Stawów skąd odbieraliśmy zwierzaki ! Bezpiecznej dalszej drogi ! Misia jest też odważna ;) obejrzała juz większość kątów w naszym małym mieszkaniu, nawet pod łóżko zajrzała. Z psami sie przywitała, teraz je ignoruje, szczególnie burka Holi. Kot koło niej przeszedł to nawet z wrażeń go nie zauważyła! Głodna małpka znalazła kocie miseczki na parapecie i już się poczęstowała, dostała teraz porcję suchego i właśnie je pochłania. Będzie dobrze ;) tylko trza stadku dać czas na zapoznanie się porządne. Koniec wrażeń na Dzisiaj, ale jutro pójdziemy z nią do weta żeby ją zaczipowac i spytać się kiedy można szczepic. Na razie ma adresówkę przy obroży tak na wszelki wypadek. Ładniejsze zdjęcia będą wkrótce ;)