Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. Witaj kochana cioteczko ! :) Cieszymy się, że chcesz zostać fanką Fanty Dzięki :) Jakoś lubimy taki styl...lubię jak moje psice noszą na sobie odpowiednie barwy :D Jeszcze ostatnie zdjęcia i już nimi nie spamuje :P ale ciężko wybrać kilka... i ten biały pędzelek na ogonie :D No czy ona nie jest cudowna?
  2. Swoją drogą Fanta chce mnie chyba nauczyć wcześniej wstawać...dziś o 7.30, kiedy w najlepsze spałam sobie na prawym boku ( jak już kilka dni temu pisałam, o 7 obracam się na drugi bok, bo normalnie śpię na lewym :P ) Poczułam ząbki Fanty (taaa już wiedziałam, kto jest taki bystry) na moich włosach...ta małpka zaczęła mnie ciągnąć za włosy i drapać łapkami plecy, bo chciała się bawić :P Tym razem przyniosła drewnianą kulkę, którą wcześniej Jack musiał zrzucić z półki...Holi się to nie spodobało, więc naburczała na Fantę, aż ta się biedna schowała niemal pod łóżko...na ratunek przyszła mi też Lalka, która stwierdziła - fajnie, że ktoś nie śpi! I zaczęły się z Fantą bawić ;). Przynajmniej ja sobie mogłam jeszcze godzinkę w łóżku poleniuchować. Fanta reaguje fajnie na słowa "nie wolno", ale czasem się tak nakręci, że odwracanie się do niej plus "nie wolno" nic nie działają i dalej robi swoje. Jednak chwila ignorancji i przestaje mnie podgryzać. Patryka tak nie podgryza... Tak samo lubi zaglądać na blat, ale już się nauczyła, że "nogi ze blatu" oznaczają, że ma sobie darować i stanąć na ziemi. Najgorsze jest to, że z Lalką wciąż to przerabiam, a Fanta się szybko uczy od innych psów...tych niewłaściwych zachowań jeszcze szybciej :P. Ale spokojnie. Nauczymy się czego wolno, a czego nie, a resztę nauczy jej nowy dom. W końcu jak ktoś się zdecyduje na wzięcie młodego psa, musi brać pod uwagę to, że trzeba go jeszcze sporo nauczyć, no nie? Ona jest bardzo rozczulająca. Wystarczy spojrzeć w jej kierunku, a ta (jeśli nie śpi) od razu zjawia się obok i wciska łebek do głaskania. Najlepiej od razu z przednimi łapkami. Na dworze trzyma się blisko mnie i psów. Strasznie się lubi gonić z innymi :) Poranne siku zamiast trwać 10 minut, to trwa 15-20 bo one zamiast się załatwiać, to się gonią :D Jeszcze zdjęcia z wczoraj...nie zgrały mi się wcześniej, a coś czułam, że jakiś mi brakuje :D Na zdjęciach wychodzi czasem na większą niż jest w rzeczywistości. prawie zderzenie z Licho ;) a taką mam słodką plamiastą łapkę no czemu już nie głaskasz?
  3. muszę jej inne szelki dopasować, te w bieganiu się jej mocno przekręcają..ale mam kilka par w domu jeszcze, to coś spasuje :) a komu naszła ochota na śnieg? co tam się dzieje? wielka góra piachu ! Na górę! Lalka z Licho kochają ten piaszczysty pagórek, Fancie też się spodobał :) a to przykład psiej gimnastyki :D na górę! a nie..jednak w dół I tak jeszcze kolejne dziesiątki zdjęć... Zrobić Fancie ładne ujęcie na tą chwilę, to strasznie ciężko...bo albo biega jak szalona, albo się wciska na kolana :D Kolejna partia zdjęć w Święta....w międzyczasie podeśle zdjęcia Pani zainteresowanej Fantą. Zobaczymy, co z tego będzie. Dziś już Fanta z Lalką i Maszą w domu dokazują od rana ;) Fanta w szaleństwie zabawy odkryła łóżko :P My dziś jeszcze przed spacerem na łąki, ale trza się będzie wkrótce na niego wybrać, bo mi młodzież dom rozniesie ;)
  4. Z Licho, Fanta nie ma szans ;) i już Lichotka zwiała :P a tak się prezentujemy w całości ;) koniec stania w miejscu, trza gonić! widzicie tą radość ? ;) Jak na razie to Fanta zawsze z tyłu...ale przyjdzie czas, to ją będą gonić, a nie ona ich
  5. Wczoraj wzięliśmy psiaki na spacer na łąkę...no nie oszukujemy się...w okresie zimowym to ja je głównie tam zabieram, bo raz to nie daleko, dwa bo mogą się wybiegać swobodnie, trzy bo w lasach w okolicy jest sezon polowań...i jakoś wole ich unikać, a na wejściu do lasu zawsze dużo ludzi...A wiecie jak ludzie reagują na 5-6 psów z jedną osobą? Spokoju nigdy nie mam :D W okolicy jestem swego rodzaju atrakcją...nawet jak idę bez psów, to mnie całkowicie obcy dla mnie ludzie poznają i się pytają, gdzie mam psy....bywa to czasem irytujące, ale w większości przypadków po prostu miło się uśmiecham, życzę miłego dnia i idę sobie dalej, tłumacząc, że śpieszę się do moich psów :P Tak czy inaczej wczoraj, choć pogoda była taka, jaka była...czyli zimna, szara i do ...no wiecie czego, to psom to nie przeszkadzało. Im to chyba tylko deszcze ulewne potrafią popsuć radość ze spaceru... Fanta dostała prawie 15 metrów linki i oszalała z radości :D Biegów nie było końca ! Oczywiście bieganie dla samego biegania to nie..ale już za uciekającą Lalką to coś co małe Fanty lubią ;) Zabawa w podgryzanego berka kamuflaż prawie jej wyszedł ;) a w takich podskokach wracamy, jak już zauważymy, że ktoś nas woła ;) ---> jako, że wołając ją kucnęłam, to chwilę później miałam już Fante na twarzy :P Ej zaczekajcie na mnie ! cdn
  6. przelew dotarł , bardzo Wam dziękuje :) W tym momencie Fanta jest na 0. Napiszę jeszcze raz...nie mamy wiele kasy i trochę się finansami martwię na przyszłość, ale Kawa teraz bardziej potrzebuje tych pieniędzy, szczególnie jakby miała trafić do płatnej miejscówki. - jakby się Fanta u mnie zasiedziała (mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie), to na karmę będę sobie zbierać z bazarków, chyba, że ktoś będzie chciał nas wspomóc, ale nie nalegam. Fanta głodować NIE BĘDZIE ;) Na sterylizację też się jakoś uzbiera, ja w styczniu mogę na sterylizację wyłożyć ze swoich, a potem na spokojnie będę odbijać z bazarków pewnie. Innych wydatków planowanych nie ma. Mam nadzieję, że żadne nam nie wyskoczą. Ale bądźmy dobrej myśli ! Tak więc niech pieniążki po Tinusi pójdą na Kawę...ale o Fancie nie zapominajcie :P Zresztą nie pozwolę Wam zapomnieć :P
  7. Jakie to przygody zafundowała Ci Polska komunikacja ? ;) Mi się psów kąpać nie chce :D u nas to całodniowe zajęcie...póki nie są czymś ufafrane, to obędą się bez kąpieli :D Szalona jesteś...choinka :D żywa i do tego na podłodze...ja bym nie ryzykowała...no ale na tą chwilę mam w domu "przedszkole" bo zarówno Jack, Lalka jak i Fanta zachowują się jakby miały po 4-5 miesięcy (ok Jack ma 4 miesiące jest rozgrzeszony), a nie rok :D
  8. Tysia jesteś wspaniała dziewczyną, ale Fantą się teraz nie przejmuj...jedyny planowany wydatek na nią teraz to sterylizacja w styczniu...jakiś bazarek jeszcze sklece po świętach to się nazbiera...oczywiście karmą bym nie pogardziła, ale wiem,że są pilniejsze sprawy - Kawa nie ma czasu na zastanawianie się :( Niestety nie wspomogę już Kawy na tą chwilę finansowo, ale wierzę że uda się coś dla suni załatwić ! Ona jest taka słodka...z dobrymi zdjęciami i informacją jak zachowuje się w domu powinna szybko znaleźć DS.. Zdjęcia Fanty jutro ;) nie wyszły rewelacyjnie, ale coś tam Fantę widać na nich. W domu była dziś grzeczna, jak były same...chyba..znaczy nic nie zjadła, jak wychodziliśmy to były cicho, jak wróciliśmy to też były cicho ;) no do czasu otwarcia drzwi ^^ słodka z niej przylepa.
  9. Tysia wstrzymaj się z karmą. 12 kg pies, a 7-8 to nie wielka różnica ;) Będę w styczniu robić drugi bazarek dla Fanty, to wtedy się na karmę uzbiera - na razie mam w domu spory zapas, moje psy się podzielą. Nie bójcie się, Fanta głodować nie będzie! Ciężko się czasem podróżuje przez ta naszą Polskę ;) Mam nadzieję, że jednak przed Świętami dojedziesz do domu :P Pamiętam oczywiście by się skontaktować z chętnym domkiem, ale zrobię to jutro/ w piątek. Niech się Fanta jeszcze trochę otworzy, bo na razie to małpka zaskakuje czasem ;) To na prawdę jeszcze wielki dzieciak. Dziś sobie spokojnie śpię (o ile ja umiem spać spokojnie, sen mam czuły, jak nie wiem, co...ale żyjąc z takimi niszczycielami, jak Lalka, Licho i Jack, to nie można spać spokojnie!), a tu nagle czuje, że coś mnie zaczyna chwytać za zwisającą z łóżka rękę,,,Już na wpół przytomna mówię - Rupert, daj mi spać, nie pora na zabawę...po czym słyszę, że Rupert owszem, jest obok...ale mojej poduszki i smacznie sobie mruczy. Nie chce mi się otwierać oczy, poza tym noc i tak jest ciemna, jak..no noc tylko potrafi. Więc zaczęłam wykonywać kończynowy rekonesans - prostuje lewą nogę...Holi jest na swoim miejscu, prostuje prawą nogę...tak tam śpi Lalka, na plecach czuje ciepło Maszy, a Licho marudzi, że się wiercę - czyli śpi jak zwykle między poduszkami. Jak się zaczęłam kręcić, to Jack na mnie wylądował, bo myślał, że to nowa forma zabawy...ten kot nigdy nie śpi w nocy dłużej niż 30 minut na raz! No nic...myślę sobie, że może mi się przyśniło, bo chwilowo nikt się moimi palcami nie bawi...a tu nagle CHAPS! Mlask! Nosz kurcze pieczone, myślę sobie, choć na kurczaka akurat ochoty nie mam...Siłą woli otwieram oczy...a tu zaraz przed moją twarzą, ledwo widzę ukryte w mroku roześmiane oczka Fanty mówiące, no wreszcie się obudziłaś! Taaaa...sięgnęłam po komórkę, patrzę na czas...2.35...środek nocy! Patrzę znów na Fantę, widząc już coś więcej niż tylko błyszczące oczka i zarys głowy, klepię ją po główce ze słowami...Fanta spać! NIE! Odpowiadają mi jej roześmiane oczy. Bawimy się! Przekazuje mi wiadomość wraz z obślinioną zabawką, którą kładzie mi prawie na twarzy.... No cóż...Fanta się wyspała i stwierdziła, że ma ochotę się pobawić. A jak najlepiej obudzić kogoś? Podgryzając go za palce wystającej z łóżka ręki ;) Skoro już się obudziłam, to wstałam do toalety...to poszłam - z Fantą uczepioną łapkami mojej nogi. No ona chce się bawić. Tu i teraz! Siedząc na kibelku miałam Fantę niemal na kolanach, a jej język na mojej twarzy...i na nic było moje tłumaczenie - Fanta, ja Ci podczas toalety nie przeszkadzam... Sunia się stęskniła za towarzystwem... Już miałam wizję, jak się razem z nią kładę na jej kocykach, by ją uspać, ale na ratunek przyszedł...mój kociak Jack! Jako, że i on się rozbudził, to przylazł do Fanty na legowisko i mrucząc radośnie zaczął ją łapać za wirujący ogon... Powiem Wam. W tej chwili zrobiłoby mi się smutno, gdyby nie fakt, że bardzo chciałam wrócić pod ciepłą kołderkę, zanim mi psy całe łóżko opanują. Otóż...jak tylko w fantowym legowisku znalazł się Jack...sunia zapomniała o moim istnieniu i zajęła się zabawą z kociakiem ! No cóż...przynajmniej mogłam spokojnie wrócić do łóżka i spać do 8, kiedy to Lalka z kolei znudzona długim spanie, wzięła moją myszkę komputerową i przyniosła ją do łóżka w znanym pewnie wszystkim celu...Mówiłam już, że mam czuły sen? No on uratował moją bezprzewodową myszkę :D. PS. Fanta ma też zwyczaj wszystko znosić na swój barłóg...wczoraj porwała mi kapcie (nie zdążyła nic im zrobić, nie wiem czy nawet miała taki zamiar), ściągnęła świeczki z najniższej półki i je nadgryzła (ale te świeczki to już ślady Lalkowych ząbków nosiły) no i zagryzła jedną doniczkę na sadzonki (która stała wraz z innymi za drzwiami...dobrze, że pusta)...trzymajcie za mnie kciuki - dziś będą same około 2-3 h i oby to nie skończyło się dla moich rzeczy źle :D Jak na razie Fanta zachowuje się po prostu jak dzieciak, który sprawdza, co wolno, a co nie plus nadrabia czas swej bezdomności ;) PS.2. pogoda dziś szarobura, ale i tak wezmę aparat na spacer, to jakieś zdjęcia może wyjdą :) Idziemy sobie pobiegać na łąki z linką, co by i Fanta mogła zaznać troche "wolności" i szalonych gonitw z Licho i Lalką :)
  10. Hehe, dziewczyny dzięki ;) Nie sądziłam, że ktoś przez to się przebije :P Ja lubię pisać, ale nie zawsze mam czas...ale raz na jakiś czas, póki Fanta jest ze mną to coś na pewno naszkrobię :P
  11. pięknochy ! po kolacji dorzucę ich zdjęcia na stronę :)
  12. Nawet z Holusią można zapozować a takie mam ładne ząbki ! i zabawa w memłanie...u niej to jest chwila ;) rozbawi się i już, ale po korekcie słownej ładnie puszcza i niuchanie z największą koleżanką Pestką o tam musiało być coś super! Po wizycie na łąkach, poszłyśmy do lasu, jeszcze ze znajomymi. Fanta rozbawiona po zabawie, ładnie obskakała moje znajome ...wielka radość była, choć widziała je pierwszy raz w życiu :P W lesie trochę połaziła z linką, trochę na smyczy. Ogólnie spacer miał 7 km i widać było, że na Fancie nie zrobiło to wielkiego wrażenia. Ten spacer trochę przybliżył i polepszył relację ze stadem :). Co prawda w domu teraz wszystkie śpią osobno (jednak 7 km w tym szalone biegi troszkę zmęczyły psy), to od spaceru nie było żadnych spin. Nawet jakieś 30 minut Masza spała razem z Fantą na kocykach ! ale jak chciałam im zrobić zdjęcie, to się rozeszły :P Fantę zaraz po spacerze zabrałam do weta - oj nie spodobało się reszcie, że idziemy same! U weterynarza była bardzo grzeczna, wystraszona trochę, ale grzeczna :) dała się obsłuchać, zmierzyć temperaturę, zachipować, zaszczepić...bez jednej skargi. Wyszło na to, że nic jej nie dolega (temp w normie, zęby super, żadnych boleści, brak pcheł). Nie podobała się jej droga wzdłuż ulicy, ale nie miała niestety wyjścia, bo inaczej do weta nie dojdę. Boi się w szczególności dużych pojazdów - autobusów, ciężarówek itp. Wetka oceniła ją na około 11 miesięcy do roku max. Fanta waży 12 kg, więc nie ma źle :). ma około 47 cm w kłębie. Nie ma pchełek. Odrobaczę ją za tydzień (co by nie dostała szczepionki i tabletek w jeden czas). Na sterylizację umówię ją dzwoniąc na początku stycznia, bo teraz wetka nie wiedziała dokładnie w jakich dniach o godzinach będą przeprowadzać zabiegi :) Zapomniałam spytać o koszt :( ale pewnie jak zwykle około 250 zł....dopytam, jak już będę Fantę zapisywać. No...trochę się rozpisałam, ale ostrzegałam, ja już tak mam :P Jutro w planach spacer na łąki z mężem, to będą ładne zdjęcia - jak idę sama, to się muszę na psach skupić, co by mi się nie rozbiegły, ciężko jednocześnie robić im dobre zdjęcia :D
  13. Zdjęcia z komórki, bo nie chciałam jej aparatem stresować. Tutaj jeszcze nas obserwowała a tak się przeciągała, jak do mnie wstawała żeby rozdawać buziaki :) ok 17 mnie tak zmógł sen, że po protu przyłożyłam głowę do poduszki. 4 z moich suń i kotka spały ze mną na łóżku, a Fanta obok niego i tak nam minęły ze 2 godziny. Jak mój Patryk wrócił do domu, to Fanta zaciekawiona podeszła do niego i po chwili już lizała go po ręce, choć z pozą - jak zrobisz gwałtowny ruch to czmychnę. Jako, że Fanta sama sobie wybrała miejsce ulubione do leżakowania, to obok(co by nie w przejściu) położyłam jej gruby kocyk. Polubiła go od razu. A Jack zainteresował się nowym domownikiem....ten kociak niczego się nie boi! Wieczór minął nam spokojnie. Fanta to pieszczoch, ale musi sama chcieć podejść do wyciągniętej ręki. Jest z niej wielki łasuch, więc do smaczków ładnie podchodzi. Nawet czasem ładnie usiądzie, jak się ją poprosi (w 8/10 przypadków), naśladując moje psy :). Bardzo zaciekawiły ją zabawki z piszczałką. Pozbierała je sobie do legowiska i podgryzała. Chwilę się ze mną poprzeciągała, ale bez większego przekonania...pewnie jeszcze się rozkręci. Kota chciała podgryzać...ale po moim stanowczym - nie wolno, odpuściła sobie. Jack przywykł do takiego traktowania przez psy...sam nie raz zaczepia moje sunie, by się z nim pobawiły...no ale Fanta musi wiedzieć, że kotka gryźć się nie powinno, nawet w zabawie. Przed spaniem zauważyła szczurki w klatce...oj Ci ją bardzo zainteresowali ! Nie wiem, czy miała ochotę ich zjeść, pobawić się NIMI, czy po prostu nie wiedziała, co to, ale chłopaki muszą na nią uważać ;) W nocy ładnie spała na swoim miejscu. Trochę pochodziła, ale większość nocy przespała. Ktoś mi w nocy napaskudził qupką w kuchni (a nawet dwiema), ale to podejrzewam, że była to wspólna sprawa Fanty i Lalki..Lalce wciąż się zdarza nie wytrzymać nocy, a jakoś nie kwapi się by nas budzić, a Fanta na wieczornym spacerze kupki nie zrobiła - przestraszyła się dużego psa sąsiadów i już nie chciała robić nic. DZIŚ Ok 7 rano Fanta przymierzała się do zrobienia siku, ale Patryk zdążył ją powstrzymać (słowem Nie wolno) i zabrać ją na dwór, gdzie Fanta bardzo szybko opróżniła pęcherz. Dziś sunia już się trochę rozkręciła i mnie zaczęła podgryzać w zabawie ;) Takie typowe szczeniackie zachowanie! Ogonek w ruch, łapki w ruch i memłanie reki, która chce głaskać :P. Z moimi suniami stosunki zimne, ale nie mroźne. Jest obwąchiwanie się co chwile, jest też pokazywanie delikatne ząbków, jak jednej ze stron obwąchiwanie się nie podoba, ale to u nich normalne. Kilka dni i wspólnych spacerów i im przejdzie. Grunt, że nie ma otwartej wrogości. Jest cicha akceptacja (Holi), brak zainteresowania (Pestka), wszystko mi jedno (Masza), daj mi chwilowo spokój (Lalka i Licho). Fanta powoli wkracza w ich świat i w hierarchie i dobrze to idzie :). Dziś we trzy (Lalka, Licho i Fanta) wcisnęły jednocześnie nosy w jedną kocią miskę i bez spiny. A w misce było na dnie trochę jedzenia! Mimo to jedzenie dostają w różnych kątach domu ;). Około 11 wyszłyśmy wszystkie z domu na spacer....i tak sobie szły trzy z przodu trzy z tyłu/boku Przy ruchliwej drodze Fanta się boi. Ale na szczęście idąc na nasze tereny spacerowe, ruchliwą drogę tylko przechodzimy, potem idziemy już osiedlowymi dróżkami :) Ogólnie chodzi ładnie, choć musi nauczyć się na tą chwile chodzić w stadzie :D Troszkę mi się plątała wokół reszty, ale prowadziłam już gorsze przypadki (znów przytoczę tu przykład Lalki :P). Na łąkach pobiegała na lince....to była radość ! Goniły się z Lalka jak najlepsze psiapsiuły ! potem był czas na niuchanie i poznawanie nowego terenu najlepiej niucha się w grupie :)
  14. Na czym to ja...aha. Po nieco ponad 20 minutach na lekkim mrozie, kiedy wsiadłyśmy do pociągu i ulokowałyśmy się na siedzeniu przy grzejniku od razu zrobiło nam się milej ;). Nie wiem, jak Fancie, ale mi ten grzejnik był bardzo potrzebny! Ona też nie oponowała, tylko sobie grzecznie obok niego leżała. Kolejna godzina i 20 minut podróży minęła nam spokojnie. Fanta drzemała, ja się od drzemki powstrzymywałam...ale to ciepełko nie ułatwiało sprawy! Tak czy inaczej udało mi się nie zasnąć. W Katowicach byłyśmy z 5 minutowym opóźnieniem. Znów Fantę wynosiłam z pociągu ;). Ale to nic, bo i tak miałyśmy czas jeszcze do ostatniego etapu podróży - pociągu do dzielnicy Ligota. Szczęściem naszym pociągu na Ligotę odjeżdżał z tego samego peronu! Bo noszenie tych kilogramów tam i spowrotem po schodach nie jest łatwe. Fanta była bardzo zaciekawiona, co to tyle ludzi obok niej się przemieszcza. Ostatni nasz pociąg przyjechał o czasie. Znów się wnieśliśmy, usiadłyśmy grzecznie i przez kolejne 9 minut jazdy nic się nie działo. o 13.53 wysiadałyśmy na dworcu na Ligocie. Tutaj znów napotkaliśmy schody w dół. Schody to Nemesis Fanty....no to ją zniosłam. a co, wyjścia nie było. Został nam tylko spacerek do domu. Nie długi, parę minutek. O 14.06 byłyśmy w domu! Ja się tylko modliłam, do tego Boru Wiecznie Zielonego, żeby Lalka nic wartościowego nie zniszczyła, żebym miała mało sprzątania! A Fanta chciała już sobie po prostu odpocząć, a nie wciąż czuwać. Weszłam do domu. Zamknęłam Fantę w kuchni ojca, gdzie zapoznała się z jego sunią Zuzią - ładnie się zapoznały. Weszłam do domu i...pełna pozytywnego zdziwienia zauważyłam, że poza nadgryzionym legowiskiem i zjedzoną bombką (plastikową, musiała mi spać z choinki, kiedy chowałam ją pod prysznic) w domu jest CZYSTO! Wypuściłam moje psy do ich psiej zagrody - kawałek ogrodzonego podwórka, gdzie sobie mogą biegać, kopać, załatwiać się do woli ;) i poszłam po Fantę. Aha..do mieszkania mam 5 schodków, po nich też musiałam młodą wnieść i znieść :P. Wpuściłam Fantę do psiej zagrody i dałam się stadu przywitać. Sunia się trochę zestresowała, ale ładnie im poszło. Po załatwieniu formalności, weszłyśmy do domu. Znaczy z Fantą nie przywitała się Pestka i Holi - ale pierwsza ma w sumie inne psy zazwyczaj w szerokim poważaniu (naprawdę szerokim! o ile nie wchodzą jej na głowę) a druga..no druga już tak ma i już. W domu Fanta na początku nie zauważyła kotów, a koty też ją olały (na szczęście nie dosłownie!...bo one i dosłownie potrafią!). Ja zajęłam się sprzątaniem podłogi z piachu i szczątek z legowiska z bombką, a psiaki dalej robiły do siebie podchody. Ogólnie moje psy przywykły, że co rusz jakiś czterołap obcy pojawia się w domu i choć czasem podchodzą do tego sceptycznie, to potrafią się zachować przez większość czasu. Po kilku minutach, kiedy ja już myślałam tylko o jedzeniu. Fanta przegryzła trochę suchego i napiła się wody, a stado doszło do wniosku, że kolejnego psa, to dobrze chwilowo jest ignorować, napadł na mnie mój kot Jack...to była nasza najdłuższa rozłąka odkąd jest u nas (2 miesiące), bo nie było mnie nieco ponad 6 h i kot po prostu oszalał z radości...czy kot może mieć lęk separacyjny ? :D Fantusia w końcu mogła się zrelaksować. Wybrała sobie miejsce w przejściu pokoju do kuchni - chyba chciała mieć wszystko na oku i sobie drzemała. cdn
  15. No to jak to wczoraj było... Dzień zaczął się, jak dla mnie wcześnie (o 7 rano to ja zazwyczaj obracam się na drugi bok ostatnimi czasy), czyli o 6.40. Po pobudce i szybkim śniadaniu zabrałam moje psy na spacer na łąki, gdzie mogą się wybiegać ile dusza zapragnie...no może nie aż tyle, ale wystarczająco by domu pod moją nieobecność nie zdemolować ;). o 8.10 byliśmy spowrotem w domu. miałam 15 minut żeby naszykować dom na dłuższa nieobecność...choinka pod prysznic, łatwo zjadalne rzeczy poza zasięg pyska Lalki (a w połączeniu z młodym kotem Jack'iem ten zasięg jest całkiem spory...), wyłączenie prądu i takie tam. O 8.30 siedziałam już w autobusie, który miał mnie po 20 minutach dowieźć do dworca autobusowego w centrum Katowic....oczywiście zrobił to po niemal 30 minutach! Na dworzec wpadłam o 8.59...kupiłam bilet, dobiegłam do autokaru o 9.00 i zanim jeszcze usiadłam, to pan kierowca już ruszał...to się nazywało szczęście ! O 10.10 miałam być na miejscu. 1h10' jazdy to wystarczający czas by sobie jeszcze raz sprawdzić drogę powrotną...no bo, jak mi dobrze wiadomo Licho często nie śpi...I dobrze, że to zrobiłam. Myślałam, że pociąg o 11.50 do Katowic jest bez przesiadek - bo tak było zaznaczone na stronie PKP! Dopiero jak chciałam kupić bilet online okazało się, że przesiadka jak najbardziej jest...i co gorsza część trasy jest busem! No a wiadomo, jak to busy/autokary i przewozy psów...Zadzwoniłam na infolinię by się upewnić, czy przewiozą mi psa...no nie przewiozą i już! No trochę mnie to zbiło z tropu bo na stronie PKP nic nie było o niemożliwości przejechania części trasy z psem (było info o rowerach i wózkach, o psach ani słowa). No ale nic, myślę sobie. Jadę trochę wcześniej niż planowałam (wstępny plan był, że nie zdążę na autobus o 8.25 ani na bus o 9...tylko pojadę o 9.30, skoro do pociągu o 11.50 miałam mieć i tak trochę czasu), to zdążę na pociąg wcześniej. Niestety droższa opcja i z przesiadką, ale no jak mus to mus. Pociąg wcześniejszy, Wspaniała Cracovia miał odjechać o 10.44...no to skoro ja będę w Krakowie o 10.10 to to zapas czasu jest no nie? Nie...Nic nie może być tak, jak sobie człowiek zaplanuje ! Nic! Bo nagle wyskakuje jakiś remont na A4 i korek na wjeździe do Krakowa....o 10 rano ! I tak zamiast 10.10 być na miejscu byłam tam 10.25...niby tylko 15 minut różnicy, ale jak wspomniałam już,pociąg powrotny miałam o 10.44! A kolejny dopiero grubo po 12... Szybko dotarłam na miejsce, gdzie P. czekał z Fantą na mnie. Dobrze, że mi ją koło dworca podrzucił, bo inaczej byłoby ciężko ;) Dzięki bardzo! Fanta została mi szybko przedstawiona, Była 10.35. Ubrałam jej szelki, zapięłam do nich smycz, odebrałam papiery, pożegnałam się z P. i szybko chciałam wrócić na dworzec...była 10.37...a tu Fanta stwierdziła - Hola! z obcą osobą nigdzie nie idę! Minuta błagania jej by się ruszyła...na nic to, może jakbym miała minut 10...ale nie miałam...no to wzięłam Fantę na ręce i poszłam z nią na dworzec. Po drodze na perony, szybki rzut okiem na tablicę odjazdów...JEST ! Cracovia wciąż stoi. Była 10.42....Fanta wciąż nie chciała iść o własnych łapkach (nie dziwie się biednej suni), no to ją niosłam na peron...po schodach...i jest widzę pociąg! była 10.43. Przed lokomotywą stał pan Konduktor. Spytałam się czy aby na pewno pociąg to Cracovia, potwierdził. Spytałam czy mogę kupić w pociągu bilet, potwierdził, ale powiedział, że będzie 20 zł droższy za sprzedaż w pociągu. Stwierdziłam, wszystko mi jedno, byleby już jechać do domu. Pan Konduktor wskazał na Fantę i spytał, co biedna taka przestraszona, no to wspomniałam w 10 sek skrócie tylko, że zabrana ze schroniska, że spóźniony autobus, że wszystko tak na szybko. Uśmiechnął się i wskazał mi wagon, gdzie były jeszcze puste przedziały - co by Fanta miała cały przedział dla siebie. Była 10.45. Chyba pociąg przeze mnie miał minute opóźnienia :P Jak już siedziałyśmy w wagonie, mogłyśmy odetchnąć! Jak przyszło do płacenia biletów, wspaniały Pan Konduktor (nie pamiętam jego imienia ! a szkoda :( ) nie wziął w końcu dopłaty za zakup biletów w pociągu ! Życzył nam miłej podróży, pogłaskał Fantę i tyle go już widziałam. Jechałyśmy do Oświęcimia. 1 h 15 minut. Nieco ponad połowa drogi do domu. Fanta zmęczona, ale już nie tak zestresowana, położyła się, po tym jak sobie obejrzała przedział. Chciała na fotel, ale no...nie pomyślałam, żeby zabrać jej kocyk, to musiała zadowolić się podłogą. Ale w przedziale było miło ciepło. Jeszcze w pociągu sprawdziłam sobie dokładnie pociągi do Katowic i kupiłam sobie od razu bilet. Niech Bór Wiecznie Zielony błogosławi zakupy przez internet ! Punkt 12.00 bez większych przygód - zasadniczo bez żadnych. Wysiadłyśmy na stacji w Oświęcimiu. Powiem Wam..dziura :D nie obrażając miasta! Ale stacja no..jak to stacja w małym mieście ;). W pociągu musiałam młodą nieść, z pociągu ją wyniosłam. Bała się zejść sama na peron. Nie dziwię się. Ja też nie lubię wsiadać/wysiadać z pociągu...nawet jak peron wysoki, człowiek zawsze ma wrażenie, że zaraz zleci na tory :P Do kolejnego pociągu miałyśmy 34 minuty...Ja sobie uświadomiłam, że nie wzięłam sobie ani nic do picia, ani do jedzenia. Fanta nie chciała za to pić...no ale z psiej butelki, to jakoś ja pić nie miałam zamiaru :D No jakiś taki opór był, pomimo tego, że butelka w teorii czysta...No ale sama byłam sobie winna...mogłam pomyśleć o prowiancie. Fanta w Oświęcimiu rozprostowała kostki. Zrobiła siku i kupkę na trawniku bez większych oporów. O 12.15 siedziałyśmy spowrotem na peronie, po załatwieniu toalety i marzyłyśmy o ciepełku...było jakieś -2 stopnie, śnieg leniwie prószył...a myśmy tak siedziały odmierzając czas do pociągu...no przynajmniej ja. Fanta nie wiem o czym myślała. Chyba o tym, że świat jest szalony, dziwny i lepiej to jej było w tym znajomym kojcu :P. Zanim zdążyłyśmy przymarznąć do podłożą (ja do ławki, Fanta do gruntu), wcześniej przyjechał nasz pociąg ! Była 12.25! Cud, czy zaplanowany postój, nie wiem, ale znów powinnam podziękować Borowi Wiecznie Zielonemu za łaskę losu. CDN pies kuzynki z piętra nade mną, która niestety ma nogę w gipsie, chce na siku, sam się biedak nie wyprowadzi ;)
  16. Dobra kochani, najpierw ta mniej przyjemna część - finanse. A potem, jak już sobie z tym poradzę i napiję się kawy, to opisze nasze wczorajsze i dzisiejsze przygody ;) ---> ja lubię pisać, ostrzegam ! Choć postaram się pisać zwięźle :P NUMER CHIPA Fanty: 616093900419271 jak zrobię jutro Fancie ładne zdjęcia w plenerze to podmienię to w bazie :) https://www.safe-animal.eu/szukaj/Search/show/956885 zdjęcia biletów i paragonów w linkach :) chyba tak będzie czytelniej. Jakby coś było niejasne to dajcie mi znać...ja rozliczenia rzadko kiedy robię...księgowa ze mnie marna... Wpłaty na moim koncie: bazarek - 157 zł Wydatki: 1. Podróż 18.12.2017 r.: - Bilet do Krakowa, UniBus - 14 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipNRplOC1N3cuwGgGCiOMjGn-ZzKYN1L5bWIo_m7?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR - Bilet InterCity na pociąg z Krakowa do Oświęcimia - 21 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipPY6r2V3wAfUXj42QXjNyTf0LracBcKvOwfpcqz?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR - bilet InterCityz Krakowa do Oświęcimia dla Fanty - 15,20 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipNrch5VsXb8nAo3AWFq6vvHPM_-osxuIAn7y7b8?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR - Bilet Koleje Śląskie z Oświęcimia do Katowic Ligoty - 11 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipP-tkXW1fJBEHLIk-AtI8lsohWu2Noly5erNJbA?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR - Bilet Koleje Śląskie z Oświęcimia do Katowic Ligoty dla Fanty - 2 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipNCJ8xjixFuZZ00rZb5N18-6svDTOr5zdQfSsRh?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR 2. Weterynarz 19.12.2017 r.: - Szczepienie przeciw chorobą zakaźnym 60 zł - Książeczka zdrowia - 3 zł (na paragonie podciągnięta jest do szczepienia) - chipowanie - 70 zł - tabletki na odrobaczenie - 14 zł https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipPZnzwB8BmCQozJ1Y42Vey73QdZS9ql8-IpYmyi?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipMSCRaC9fK00FYNo77rsuHHrD-BvL96X5A0ZpEk?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR - rejestracja chipa w bazie SAFE ANIMAL - 39 zł potwierdzenie przelewu - ale na nim nie ma dokładnie nazwy za co szedł przelew...więc poniżej jeszcze wstawiam screen z maila :) https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipNmNIqD37dP9JhLWyvtoLg8Pj3_yThmVn5FReDh?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR https://photos.google.com/share/AF1QipPriavNUJ0iAQs3L6n09Ooav0umjXtxpKZ6uGaCi6GGQjkhVerNuQQ_6kk4LTsjaw/photo/AF1QipOyJwzuBB9tQUDBFGytj7xaZGg2qwurUJcnhrNf?key=LU90SjVPd1B2VEs0LUNiUnVqTmxsdjVFZ09Yc2FR Podsumowanie: WYDATKI NA PODRÓŻ 63,20 zł WETERYNARZ + REJESTRACJA CHIPA 186 ZŁ RAZEM WYDATKI 249,20 zł Stan finansowy fanty na dzień 19.12.2017 r. : - 92,20 zł
  17. na moim koncie uzbierało się z bazarku 157 zł - te pieniążki zostawiam u siebie na ostatnie wydatki, które zaraz Wam tu się postaram klarownie przedstawić wraz z dowodami ;)
  18. będę trzymać kciuki. tymczasem z Fantą i stadem mówimy dobranoc. Jutro obiecana relacja, a najdalej w środę ładne zdjęcia :) Jutro też przejdziemy się do wetam to potem podliczę wydatki, trochę podróż nas kosztowała, ale grunt, że się udało - a i na szczepienia z mojego bazarku jeszcze powinno starczyć na spokojnie.
  19. taaa wielki aniołek...kiedy śpi :D ale dziś była grzeczna! 6 h same były a jedyne co nadgryzły to Pestki pokrowiec na legowisko ! no cóż..uszyje nowy ;) może pomogło to, że większość rzeczy, które mogłaby zagryźć zostały położone poza zasięg jej pyska ^^ a może powoli przechodzi jej mania destrukcji świata :)
  20. biduleńka kochana :( oby z domkiem w Krakowie się udało!
  21. Może DT za kilka dni wstawi ładniejsze fotki...a jutro te wylądują na stronie, szczeniaczki, to szczeniaczki i tak pewnie wzrok przyciągną ;) tymczasem Lala a'la Fenek pozdrawia :)
  22. Lalka a'la fenek ;) Ona składa się głównie z uszu i głowy :D
  23. Kochani, jakoś mnie sen zmógł, zwlekłam się z łóżka niedawno. Związku z tym mam nadzieje, że nie obrazicie się, jak relację zdam jutro ;) Fanta w domu na razie grzeczna, stara się dojść do porozumienia z moimi suniami...kilka dni i pewnie wszystkie będą się bawić w najlepsze! Chwilowo śpi na swoim "nowym" kocyku w miejscu które sobie sama wybrała - obok drzwi z pokoju, chyba lubi mieć wszystko na oku :)
  24. Ja dziś z komórki pisze...jutro uzupełnienie stronę w zaspę szczeniaczków :( A jak Thor i Timon ? Mogę już Oliego ( super że ma dom !) I resztę zdjąć już ze strony ? Jak Antoś pojedzie na tymczas to podrzuć kontakt do Dt wstawię na strone.
  25. Słuchajcie. istar wraz z Fantą jedzie do domu...powoli i z przygodami, ale jedziemy. Niestety koszty trochę nam wzrosły bo musimy jechać z przesiadkami :( . Szczegóły opiszę popołudniu, jak dotre do domu i ogarnę stado. Fanta nie jest taka duża jak się mogłoby po zdjęciach wydawac. Myślałam że będzie gorzej :). Jest średnia, myślę że około 12 kg plus minus. W domu ja zważe i zmierzę. O 12 mamy przesiadkę na drugi pociąg w Oświęcimiu. Znaczy o 12 wysiadamy i będziemy mieć przerwy w podróży około 20 minut. Potem jedziemy już do Katowic :) Na razie Fanta jest grzeczna. Mamy cały przedzial dla siebie to może sobie swobodnie odpoczywać.
×
×
  • Create New...