Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. czyli podobnie jak z owczarkami belgijskimi malinois...za nie też koło 3 tys trza liczyć...chyba wszystkie psy z dobrych hodowli poszły w górę..w sumie, co się dziwić, życie droższe, ludzie więcej w teorii zarabiają, badania psów i odchów szczeniąt droższe to i szczeniaki droższe...ja jednak zostanę przy adopciakach :D
  2. Tysia, a tak z ciekawości, ile taki pudelek kosztuje? Nie chce mi się przeglądać i szukać ofert hodowli :P
  3. nie chce być upierdliwa, ale chomiczki dżungarskie muszą mieć klatkę też o podstawie bodajże minimum 60x40x 30 cm :P Pięterka w ich przypadku odpadają (ewentualnie 1-2 półeczki niewysoko nad kuwetą), chomik to zwierzątko na i podziemne - nie chętnie się wspina....Nie zrozumcie mnie źle, sama kiedyś trzymałam świnkę w za małej klatce :( ale czym więcej czytałam o gryzoniach ich potrzebach tym się człowiek więcej dowiadywał, jakie głupoty popełniał za młodu;) No i chomik to już chyba na bank trociny...bo lubi się zagrzebywać i kopać - ewentualnie piasek, ale to ciężko utrzymać w czystości (wiem, bo miałam kiedyś duże akwarium dla myszoskoczków z piachem i czyszczenie to byłą masakra...no ale myszoskoczki były bardzo zadowolone, kiedy mogły sobie w wilgotnym psiaku kopać norki ;). W przypadku szczurków czy myszek - jak się używa ręczników papierowych na wyściółkę, to się je wymienia co dwa dni :P Wtedy nic nie czuć. Trociny przy 2 chłopakach wymieniamy co tydzień ...a półeczki staramy się przecierać co 2-3 dni, wtedy nie ma tego specyficznego zapachu....albo jest go mniej. Ogólnie ciężko z przewozem gryzoni chyba - tyle godzin, ile musisz biedna jeździć. Nie wiem, czy to nie za duży stres dla takiego zwierzaczka, ale w sumie w tym wypadku się nie znam, może wyolbrzymiam. Moje ogonki po przeprowadzce przez 3 dni nie chciały wychodzić z domku :P (a jechały tylko 30 minut autem + potem nowy dom, choć stara klatka). Słodkie były Twoje chomiczki :) Też kiedyś miałam dżungara...żył ponad 3 lata...kochany był z niego zwierzak :) Zostaje Ci chyba jednak czekać na wymarzonego papisia :( Albo do końca studiów :P Choć po 3 roku powinnaś chyba mieć większe luzy? Zazwyczaj po licencjacie jest już trochę lepiej...podobno :D
  4. Doczytałam ...klatka dla myszek (2) to minimum podstawy 60x 40x30 chyba cm plus pięterko :) to w sumie nie bardzo mało....ale moje szczurki mają 80x80 x50 to i tak jest różnica w wielkości :D taka mysia bylaby prawie 2 razy mniejsza ^^
  5. W przypadku myszek nie musi być siana ;) do klatki to albo pellet albo trociny odpylone (mnie nie uczulają, ale innych mogą...) Albo zrębki wędzarnicze ( te uczulać nie powinny)...myszkom starczą też ręczniki papierowe czy papier toaletowy w większej ilosci ;) z tym, że myszki to muszą być przynajmniej 2 z tego co wiem :) Nie wiem jak z minimalnymi wymiarami klatki na myszki. Znam się tylko na klatkach dla szczurków ;)
  6. Azanowi uzupełnię opis i zmienię wiek wieczorkiem, jak wrócę do domu od lekarza :) (nie wspominałaś, że psiak młodszy, pewnie wyleciało Ci z głowy przy tym chaosie) Szczęściarz z tego Lakiego - niech mu się zdrowo w domku rośnie :) Nie zazdroszczę sytuacji z Ivo, mam nadzieję, że nie dojdzie do jakieś tragedii z nim, bo z tymi jego atakami nie ma żartów :( to nie jest mały piesek... a żeby nie było tak smutno, to proszę ..Lala i Pesteczka na śniegu ;) (po którym już nie ma śladu niestety na dworze) Lala ja na potomka psa północy (przynajmniej w połowie) kocha śnieg i ładnie się na nim komponuje :D a tu pięknochy - Lala i Licho
  7. Przepraszam za ciszę, ale chociaż w domu siedzę, to jest tyle rzeczy do zrobienia, że czasem po prostu czasu i tak mi brakuje...to straszne :p w szczególności że według zaleceń lekarza muszę troszkę wiecej odpoczywać...kiedy :D no ale grzecznie robię sobie codzienne drzemki...moje psy lubią moje drzemki...mogą wtedy razem ze mną okupywać łóżko bezkarnie w ciągu dnia :D Tak czy inaczej. U Kajuni jak na razie wszystko dobrze :). panie bardzo ją pokochały. Niewiemy jak to z tą cieczka bo w domu już nie plami (albo się tak dobrze wylizuje mała czyscioszka), ale psy na spacerach też się nią za bardzo nie interesują, ona psami w ten sposób też nie. Z Pepsi jeszcze się docierają, ale nie ma między nimi większych zgrzytów. Po prostu Kaja chce się bawić zawsze, a Pepsi nie zawsze ma na to ochotę :p. Ogólnie Kajusia jak to Kajusia jest wielkim pieszczochem, co nas nie dziwi ;). Lubi bardzo spędzać czas jak nie na zabawie to na kolanach pań. Jedyny problem, jaki Kajuni pozostał to no...kosztowanie wszystkiego po trochu...ale młoda jest jeszcze to ma na to prawo. Panie z tym pracują i miejmy nadzieję że Kaja z tego wyrośnie :) Zdjęć niestety nie mam, panie mało w tym temacie obyte, bo aparatu brak ;), musimy cierpliwie poczekać z tydzień dwa jeszcze i się do Kajuni wybiorę. Mam nadzieję że faktycznie wyjdzie z tego niszczenia, tak jak moje potwory - im z wiekiem przeszło, albo przechodzi właśnie. Może to też być reakcja na te wszystkie stresy i przeprowadzki...czas pokaże :)
  8. Melduje, że przelew za weta dotarł :) dziękuje bardzo
  9. Biedny Azan :( Współczuje Wam tej walki z tym paskudztwem :/ A Ivo...sama nie wiem, nie możecie go wysłać na jakąś obserwacje, czy coś? Ta jego agresja jest niebezpieczna :( A komuś udało się znaleźć dom? Czy wszystkie z tych małych szczeniaczków z DT mają już DS?
  10. Jutro zadzwonię do Pani Małgosi i spytam się jak to Kajuni mijają dni. Dziś im nie chciała głowy zawracać :) Eh dziewczyny to nie moja zasługa, tylko ogłoszeń i łutu szczęścia ;) pani Małgosia zadzwoniła z ogłoszenia z OLX, które robiłam w czwartek. Szczęściem akurat pojawiło się ogłoszenie, kiedy ona z siostrą szukały dla siebie suni. No i szczęściem, że Kajunia jednak przyjechała wcześniej ;) Elficzkowa dziękuje za przelew - jak dojdzie to potwierdzę :). Pewnie będzie rano.
  11. Znowu mi smutno ... Kaja to pies, którego nie da się od razu nie pokochać..kto mi teraz będzie spał na karku ?? Trzymajcie kciuki, ale myślę, że będzie dobrze. Zobaczymy za parę dni, czy się Kajusia za bardzo nie rozkręci. Pani Małgosia mieszka z Panią Jolą - w sumie nie spytałam, ale wydaje mi się, że są siostrami :P Pani Jola jest nauczycielką od 27 lat, teraz do września ma urlop nauczycielski "naprawczy" :D więc większość czasu spędza w domu z psami, P. Małgosia pracuje, ale popołudniami i wieczorami jest w domu. Kilka tygodni temu straciły swoją suczkę airedale terriera (z racji wieku) i szukały tym razem małej już suni, która będzie towarzystwem dla ich ślepej kilkuletniej Pepsi, która zawsze była z innym psem w domu. No i oczywiście szukały suni, która będzie również miłym towarzystwem dla nich ;) Pepsi...żałuje, że nie zrobiłam jej zdjęcia..ale na wizycie poadopcyjnej się poprawię :P, sunia mała, około 12 kg, łaciata jak dalmatyńczyk...ślepa od szczeniaka (weterynarze podejrzewają, że ktoś jej przypalił oczy), radzi sobie świetnie....ten pies nie szedł po schodach tylko frunął....serio...jak torpeda - w życiu bym nie powiedziała, że ona nie widzi. W obcym miejscu szła idealnie prosto...bez smyczy zabawnie nasłuchiwała z łepkiem do góry, gdzie jest p. Małgosia. Wielki pieszczoch...kocha aportować :D no i niemal ciągle ją miałam na kolanach bo chciała się przytulać. No ale, ja nie o Pepsi miałam pisać...ale taka to właśnie koleżanka przytrafiła się Kai. Kaja trochę zachęcała ją do zabawy, trochę była spięta, ale nie było burczenia ani nic, Pepsi też nie odniosła się do Kai w negatywny sposób. Trochę ją ignorowała, potem lizała po uszach, pilnowała by Kaja za bardzo nie spoufalała się z jej paniami :P ale myślę, że się sunie dograją. Jedna i druga lubi się bawić, to pewnie kilka dni i będą wspólne harce. Kaja w nowym domu trochę spanikowana, ale po kilku chwilach zajęła się zabawkami, a potem wskoczyła na kanapę i zaczęła przysypiać. No i próbowała zdjąć ze stołu ciasto :P, musi się jeszcze troszkę Kajusia ogłady nauczyć, ale Panie bardzo na czasie - wiedzą, że pozytywnymi metodami najlepiej uczyć zwierzaki. Nie wiem, czy Agat uczyła Kaję siadać, bo dziś ładnie jej szło, jak jej Pani Jola machała przysmakami nad nosem :P Po jakiś 20 minutach Kaja zaczęła zwiedzać mieszkanko, a potem powyciągała po kolei wszystkie piłki Pepsi i każdą trochę nadgryzła :P Nie mogła się zdecydować..którą to zabawką się ma zająć :D Tak więc Kaja zmieniła dziś adres, zamieszkała jak się okazało z drugiej strony Katowic, więc bliziutko - autobusem z godzinę w korkach...ale autem to już rzut beretem. Jak nic się nie będzie złego działo, to już tam zostanie na zawsze ;) Jakby jednak sprawiała jakieś problemy, to wiadomo wróci do mnie i będziemy szukać dalej, ale jestem dobrej myśli. Umowa podpisana. Jak nie będzie przeciwwskazań od weterynarza to może pod koniec marca będą ją już sterylizować. Ich zmarła suczka, a także ślepa Pepsi też były wysterylizowane, więc panie wiedzą, co i jak. Ah no i Kaja będzie mieć codziennie fajny długi spacer wraz z p. Jolą i Pepsi, albo w parku, albo w lasku Borki (to taki mały lasek na granicy Katowic i Sosnowca), na razie oczywiście na smyczy, póki cieczka się nie skończy, ale potem to będzie mogła hasać do woli o ile nadal będzie się tak ładnie słuchać ;) No to chyba tyle wieści na dziś...jak będzie wszystko w porządku to za 2-3 tyg wybiorę się z wizytą, albo Panie przyjadą z Kajusią na spacer, to się zobaczy jeszcze. tutaj Kajunia obgryzająca zabawkę Pepsi a tu już na kanapie - głaszcz mnie człowieku...o tak...tak drap po głowie no i rozłożona - teraz drap mnie po brzuszku :) Biedna nie rozumiała, że wychodzę bez niej :(, znowu zmiana....ale może to lepiej, że tak szybko. Więc co...te kciuki trzymać co by się Kaja nagle nie pokłóciła z Pepsi za bardzo i już nie musiała nigdy domu zmieniać!
  12. Noc znów przespana w łóżku ;) ona jest taka słodka jak kładzie swój pyszczek i przy okazji całą głowę człowiekowi na karku ^^ a spanie z 5 psich futer i 3 kocich jest...ciekawe :D Nie wiem, jak my się wysypiamy :P Spacer na lakę rano był...myślałam, że razem z Lalką to mi rękę urwą :P Na widok śniegu i Lalka i Kaja dostają białej gorączki...ale na łące pobiegały aż miło było patrzeć :) To już w drodze do domu tak nie ciągnęły. U weta byliśmy :) Kai się nie podobało...Ale grzeczna była. Zaszczepiliśmy się na wściekliznę i zaczipowaliśmy - na paragonie jest jeszcze szczepienie mojej Maszy (30 zł), więc za Kaję wyszło 100 zł + rejestracja w bazie safe-animal 39 zł Razem wydatki na Kaję : 139 zł nr chipa Kai 616093900444657 https://www.safe-animal.eu/szukaj/Search/show/968726 zdjęcie paragonu i reszty dowód przelewu za rejestracje chipa (oczywiście nie widać za co konkretnie jest opłata, bo to przez system szybkich płatności, dlatego dodaje jeszcze screen maila z Payu) a to zdjęcie z rana, kiedy ja jeszcze sobie czytałam książkę pod kołdrą, a Kaja zmieniła miejscówkę spod mojej głowy w nogi ;) Nie wiem jeszcze o której pójdziemy na spacer z zainteresowaną rodziną, bo się na konkretną godzinę nie umawialiśmy (Pani Małgosia ma dzwonić, jak już sprawy pozałatwia na dzisiaj), na pewno Wam dam znać, jak już będziemy po spotkaniu :)
  13. teraz tylko wytrzepać śnieg z uszu i można udawać słodkie niewiniątko ;) ach te oczka No jej nie da się nie kochać :)
  14. Na górę nie da rady...linka oblepiona śniegiem trochę za kotwicę robi ale biegać można ! i skok w dół i...łup prosto w śnieg ! jaki łup? o co Ci chodzi? przecież to było zaplanowane :D
  15. podchody do Lalki ;) gang z Piotrowickiej :D a raczej jego część ej Ty...co ty robisz? i na górę!
  16. Spacer się udał. choć śnieg sypał to zdjęcia wyszły marne. Kaja pobiegała z linką, która jej przeszkadzała...ale wolałam mieć za co nadepnąć, jakby jednak chciała zwiać :P, bo linka w sumie byłą niepotrzebna...to Kajusia tylko ją za sobą ciągnęła, pilnuje się bardzo ładnie :) Wyganiała się z Lalką i resztą, tak, że do teraz śpi :P Jutro jestem umówiona na spacer z Panią Małgosią w okolicy wczesnego popołudnia, zobaczymy jak będzie. Nie wiem, tylko czy jakby się Pani Kaja spodobała, to czy od razu z nimi podjechać na wizytę, podpisać umowę i zostawić u nich sunię jakby wszystko było w porządku? Czy lepiej poczekać aż się Kai cieczka skończy? a międzyczasie ewentualnie jeszcze kilka spacerów wspólnych? Na umowie oczywiście zaznaczyłam, że sterylizacja obowiązkowa do czerwca 2018 r. a do momentu sterylizacji obowiązkowe pilnowanie suczki. To takie gdybanie oczywiście, bo nie wiadomo, czy się suczki dogadają i w ogóle...ale wolałabym znać Wasze opinie. Nie to, że ja się jej chce szybko pozbyć, ale pytanie co jest dla niej lepsze w razie gdyby dom chętny był...czy siedzenie u mnie tydzień - dwa i potem zmiana domu, czy zmiana już po tych niecałych 3 dniach? A tu kilka zdjęć Kai :) Ona jest naprawdę urocza...nie wiem, jak ktoś mógł taką kruszynę wyrzucić! nawet moją mendę Holusie zachęcała do zabawy :D i nawet Holi ją chwilę pogoniła...i Kai się spodobało, choć dla Holi to zabawa nie była :P dumna pannica
  17. Śnieg ciągle pruszy...psy będą mokre, ale czyste po spacerze :D Za jakieś 40 minut się na niego zbierzemy. Kaja dostała ode mnie fioletową obróżkę - czarna była bardzo fajna, ale no..mało widoczna :D Więc ma teraz fioletową ;) Agat21 nie wiem, czy czarna byłą od Ciebie, czy jeszcze od Elficzkowej? Oddać Wam ją? Jak nie to pójdzie albo z Kają do nowego domu ( jakiś się w końcu znajdzie), albo oddam do schroniska, jak mi się więcej rzeczy nazbiera żeby je tam podwieźć. Zdecydujcie :) Dziś Kaja na łące pobiega z linką, szelki dla niej mam - czarne.,.ale są :D Żeby linka była do nich dopięta, nie do obroży. Cioteczko Agat21, bo kawał świata wiozłaś Kaję, zwrot za paliwo by Ci się należał no nie? Kaja ma jakieś pieniążki na koncie, ja za zwrot za chip i szczepienie p. wściekliźnie mogę poczekać, a Ty pewnie majątek wydałaś na paliwo. Więc należało by Ci się zwrócić za nie moim zdaniem ;) A teraz niespodzianka! Sorry za jakoś kartofla, ale mój tel nie nadąża...no i to już była końcówka - nie chciałam im przerywać ;) Mówiłam, że dzieciaki się dogadają ;)
  18. Kaja noc przespała...częściowo koło mojej głowy, częściowo na moim ramieniu, a i na moim barku się jej łepek znalazł ...raz pod kołdrą raz na kołdrze... Było jej ewidentnie wygodnie ;) No ale jak jej miałam powiedzieć nie, skoro cała reszta ( poza Pesteczką)na łóżku śpi :p Przed chwilą byli z mężem na podwórku i zrobiła ładnie ci miała zrobić :). U nas dziś spadł śnieg ! To spacer przedpołudniowy będzie biały :)
  19. Misiu znaczy Mały Głód też jest dobry :) ma go na swoim posłaniu.
  20. Kawusia Kajusia ...zdecydujcie się :D Wołamy na nią Kaja...Sunia widać, że szuka mocno kontaktu i biedna nie wie o co chodzi, że znów jest w innym miejscu. Ale trzyma się dzielnie :) Wody popiła, suchego pojadła, na dworze siku było. Patrzy za nami i drepta krok w krok jak się przemieszczamy po domu. Od razu polubiła mojego Patryka i chciała na kolanka, więc no... ale nie do końca było jej wygodnie teraz już nie leży na swoim nowym posłanku (kawałek kołderki i kocyk), tylko obok nas pod biurkiem Patryka ;). Z moimi suniami miłości nie ma, ale tu pewnie są dwa aspekty ...po pierwsze moje mendy zawsze potrzebują chwili dla nowego, a po drugie cieczka Kai bardzo je intryguje, co z kolei irytuje Kajusię. Więc one chcą ją wąchać, a ano się im odgraża burczeniem...i tak to chwilowo wygląda, ale tragedii nie ma :). Jutro planujemy po śniadaniu (czyli znając niedzielne poranki, około 12 :P) iść z nimi na łąkę, to jak sobie wspólnie pobiegają to im się relacje powinny poprawić :). Z kotami już się też ładnie przywitała i z Jackiem się nawet chwilę pobawiła...Rupert jej jakoś nie intryguje, al eon ma zawsze wywalone na wszystko, więc rozsiewa wokół siebie aure - a wszystko mi jedno :P, za to Sol już Kajusie ofukała i Kaja chyba już wie, że nie powinna nawet na nią patrzeć ;) Tyle...rano dam znać, jak nam minęła noc.
  21. Kajunia dojechała :) Agat21 ma dziś biedna dzień w samochodzie, dzięki jeszcze raz że ją przywiozłaś mi pod same drzwi ! Na razie sunia siedzi sobie na kocyku w kąciku i po kilku minutach zapoznania się z moimi suniami, wszystkie się rozeszły po swoich ulubionych posłaniach. Jednym słowem - dają sobie przestrzeń :). To dobrze. Jutro rano wezmę je na wspólny spacer, to się ładnie pewnie już dogadają - spacery zawsze łączą ;) ale mi już na kolanka chciała wejść ;) znaczy na chwile się jej udało, ale potem się za bardzo nią Lichotka zainteresowała, więc Kaja sama zeszła.
  22. Rozmawiałam dziś z miłą panią na temat Kaji...myślę, że w poniedziałek, o ile pani Małgosia nie zrezygnuje, to umówimy się na wspólny spacer. Może między "paniami" zaiskrzy :) Warunek jeden Kaja musiałaby dogadać się z suczką rezydentką. Pani jest z okolic Katowic, więc wizyty itp to nie problem. No ale zobaczymy czy spacer dojdzie do skutku i czy suczki się dogadają :). Tysia jak to tylko z umową ma być? Na Twoje dane? Co z podpisem? Mogę spisać na swoje dane, a my możemy sobie załatwić papierek przekazania psa, pomiędzy Tobą, a mną. Teraz też doczytałam, że planowane było szczepienie na wściekliznę jeszcze, ona nie byłą szczepiona na kojcach? Jak nie to w poniedziałek ją razem z chipem zaszczepię :) Ja się teraz zbiorę z moimi potworami na spacer...niech się trochę wybiegają zanim przyjedzie Kajusia :D Bo na razie to je energia rozpiera...
  23. Agat21, bo nie wiem czy pisałam...może weź Kai spakuj jakiś kocyk na którym spała u Ciebie (jak taki miała) może jej to pomoże przy kolejnej przeprowadzce :) i napiszę choć pewnie nie potrzebnie, ale no..Licho nie śpi :D pamiętaj o jej książeczce zdrowia ;)
  24. Hehe u nas bałagan łączy się z brakiem miejsca i zbyt dużą ilością rzeczy...ale człowiek nie umie się z nimi rozstawać :p. Pracujemy nad porządkami, ale ciężko to nam idzie. Plus stary budynek i wygląda jak wygląda...ale ważne że wszyscy się mieścimy i dogadujemy ;) Dobrze że u nas same suczki, a pies sąsiadki-kuzynki to kastrat to nie będziemy się musieli martwić, że jakiś psiak czatuje na Kaję ;). W okolicy z tego co wiem, to też większość kastraty i suczki, choć oczywiście wszystkich psów w dzielnicy nie znam ;).
  25. a...i ostrzegam - mam bajzel w domu nie z tej ziemi :P Ale jakoś nie mam sił sprzątać wciąż i wciąż, więc no...proszę o wyrozumiałość :D
×
×
  • Create New...