-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
Jak będziesz komuś chciała zmienić imię, to pisz na jakie :) Jakoś śnieg za oknem sypie, mróz się zbliża i wyszło zimowo: 1. Szorstkowłosemu, srebrnemu pyszczkowi wpisałam imię Szron - Szronik taki ;) 2. Psiak po sedalinie - Kori - co po japońsku oznacza lód :) 3. Mały, brązowy - Jak mówiłaś, ma wpisane Słodziak 4. Sunia Bea 5. mały czarny psiak - Furu - po japońsku opady śniegu
-
Hej ludziska. Bardzo Was przepraszam za milczenie, ale ostatnio ograniczam komputer - a na komórce to mi dogo łazi jak chce, a raczej nie chce... Do tego od kilku dni zmagam się z wielkim katarem i kaszlem i ...chce już wiosny ! Herbatka z lipy i miodu mi na przeziębienie już nie pomaga ^^ Więc głównie leżę w łóżku otoczona moimi futrami i ani myślę wstawać...ale nie ma tak dobrze...trza się wziąć do jakieś "roboty"i nie marudzić..samo się nic w domu nie zrobi.... Miałam już z tydzień temu napisać.... Niestety nie udało mi się do Kajusi pojechać, słabo teraz widzę przez większość dnia (3 razy na dzień krople, po których mam wrażenie, że świat składa się z bliżej nieokreślonych przedmiotów :P ) a w piątek kolejny zabieg fotokoagulacji i pewnie kropel ciąg dalszy....no ale zawaliłam sama nie chodząc do okulisty regularnie, to nie mam co narzekać. Nie udało mi się do Kajuni pojechać, ale rozmawiałam z Panią Małgosią i Jolą. Kajunia już po cieczce, właściwie to miała ją bardzo delikatną, nawet psy za bardzo za nią nie chodziły. Teraz już biega luzem po parku i bardzo ładnie się słucha. Wciąż zaczepia Pepsi do zabawy, a ta wciąż czasem jej ma dość i niekiedy burknie na Kajusie, ale są też chwile kiedy sunie się bawią i śpią obok siebie. W parku zachęca psy do zabaw i jak trafi na fajnego kolegę/koleżankę to wtedy biegom nie ma końca, ale nawet w zabawie pilnuje by pani Jola albo Małgosia były blisko. Bardzo polubiła jeździć autem (na początku miała opory przed wsiadaniem, bała się pewnie, że znów ją gdzieś w obce miejsce wiozą) -teraz grzecznie podróżuje w bagażniku. Panie kilka razy w tyg zabierają sunie do parku leśnego i nad jeziora, gdzie psy mają raj ;) Tam taka niepisana zasada, że psy o ile nie agresywne, biegają swobodnie i nikt się nie czepia ;). W domu na ogół aniołek. Lubi się bawić z Pepsi, o ile ta ma na to ochotę, albo pobiegać za zabawkami - ale rzadko kiedy je przynosi....woli jak się ją goni :P. Wciąż czasem coś podgryza niewłaściwego - szczególnie w nocy, ale już coraz rzadziej. Panie szykują jej różne zabawki typu - kartoniki ze smaczkami, butelki z suchą karmą itp, żeby na takich "śmieciach" Kajunia spełniają się destruktorsko ;). Malutko szczeka, ale to bardzo dobrze, sąsiedzi przynajmniej nie muszą jej słuchać :D. Jak to Kajunia uwielbia siedzieć obok pań na kanapie, najlepiej na kolanach i oglądać wraz z nimi telewizję. Widziałam się jakoś ponad tydz temu z Paniami dosłownie na 10 minut, jak jechały do rodziny w mojej części Katowic i na chwilkę stanęły by mi sunie pokazać ;). Kajusia jak wyskoczyła z samochodu do mnie, tak szybko chciała wrócić spowrotem do bagażnika i patrzyła się na Panią Jolę - ale co ja tu znów robię? Jedziemy do domu, ale to już! Nie chciała ze mną zostać - Tuptała nóżkami i mówiła "nie, nie, nie!" :P Widać, że patrzy na panie z wielką radością i przywiązaniem. Ona jest takim kochanym wielkim przychlastem, że nikt z rodziny i znajomych pań nie rozumie, jak ktoś mógł taką kruszynę wyrzucić. Przez te 10 minut, co rozmawiałam z paniami pod domem (nie chciałam Kajusi stresować spotkania z moimi potworami, bo pewnie znów by na nią troszkę burczały :P) , to sunia kręciła się koło nas i tylko nastawiała się do głaskania. Nic ją nie interesowało, tylko stanie blisko nas, a szczególnie pani Małgosi i pilnowanie, co by bez niej nie pojechały. zrobiłam tylko takie zdjęcie, bo panią się śpieszyło i tak miło z ich strony, że pomyślały by na chwilkę się pokazać, skoro były już w okolicy :) Zdjęcie robione tuż przed tym, jak Kajunia wskakiwała spowrotem do auta. Widać, że poza znaczkiem z chipa, ma również adresówkę. Czesana jest co kilka dni, ale sierść z niej właściwie nie leci....jeszcze.... Jakoś za około 2 miesiące będą ją umawiać na sterylizację (wet im powiedział, że lepiej odczekać 2.5-3 miesiące po cieczce i tego się trzymają...chyba co wet to inna opinia ^^ ), na pewno w okolicy maja będę się dopytywać, czy sunia już po zabiegu :)
-
Zgadzam się w 100 % . Do Twojej wypowiedzi dodałabym jeszcze : - Zastanówcie się nad sterylizacją aborcyjną! 9 miesięczna suczka i to dużych gabarytów to jeszcze psie dziecko - dziecko ma rodzić? Dla mnie to skrajna nieodpowiedzialność :(. Jak można suni nie upilnować? Biegała sama?? Była sama na ogrodzie?? W czasie cieczki? No po prostu nóż się w kieszeni otwiera... Szkoda tylko suczki. Bardzo często po tabletkach hormonalnych i tych przerywających ciąże (ale nie już w tak zaawansowanym stadium...dziwne dla mnie wywoływanie poronienia w okolicy połowy psiej ciąży!) występuje u suń rak listwy mlecznej, ropomacicze i inne bardzo złe dolegliwości ! radzę zmienić weterynarza i zacząć lepiej pilnować suni, i albo teraz jeśli faktycznie jest w ciąży. albo jak osiągnie dojrzałość (czyli za kila miesięcy) to ją wysterylizujcie...bo z pilnowaniem w trakcie cieczki Wam nie wychodzi.
-
Jared na stronę dodany, zdjęcia pannic dodane. Neli jest śliczna ! Szkoda, że ja już mam komplet bo bym Ci ją porwała :P Dalibyśmy sobie z nią radę :P No ale niestety, nikt się już u nas nie zmieści...a szkoda ;) Edi wysłałam Ci dziś rano maila, nie wiem, czy widziałaś. Jak będziesz mieć chwilkę to zerknij proszę.
-
biedna Malwinka :( szkoda, że ludzie jednak nie dali jej szansy - ja ze swoją wylęknioną sunią przez 3 miesiące walczyłam by załatwiała się na dworze, a nie w domu zaraz po spacerze(i nie tylko, ona nawet nie sygnalizowała, że jej się chce...robiła i już...więc chociaż miała ok 8 miesięcy, to wychodziliśmy z nią, jak z małym szczeniakiem...po spaniu, po jedzeniu, po zabawie itp...)w końcu się nam udało i teraz wpadki zdarzają się jej jedynie w nocy...nieco ponad 2 lata temu też trafiła do nas sunia, która potrafiła chodzić 3 h po łąkach, lesie i mieście i ani siku ani kupki na dworze, a wracała do domu to od razu na kafelki robiła...po 2 miesiącach - przy naszej wielkiej cierpliwości, nauczyła się robić na dworze...najpierw bez smyczy, potem na smyczy...wszystko jest do wypracowania, trzeba tylko czasu i chęci :( Moje stałe 10 zł pójdzie jakoś na dniach, jakby mi z głowy wyleciało - kopnijcie mnie w celu przypomnienia ;)
-
a taką mam paszczę ! pod stołem najlepsza miejscówka Holusia wolała czatować pod blatem w kuchni :P
-
No to tak...O Kai napiszę więcej, jak ją zobaczę :) nie wiem tylko czy uda się w tą sobotę :( Jutro mam laserową korekcję siatkówki (w obu oczach) i po tym będę źle widzieć przez pewien czas, to nie wiem, czy dam radę pojechać na wizytę :(, jak nie w ta sobotę to jakoś w przyszłym tygodniu mam nadzieję, że się uda....ten zabieg wyszedł nagle - dziś byłam u okulisty i okazało się źle, lepiej nie czekać aż się pogorszy (lepiej już nie będzie niestety ..ale byleby nie było gorzej, a bez lasera może być gorzej z dnia na dzień...), a że do tego dochodzi ciąża to udało się załatwić zabieg na cito. No ale koniec prywaty - mam nadzieję, że wybaczycie mi ewentualną zwłokę z wieściami od Kajuni. Za to Faza...wiem, że ma jak pączek w masełku (a wiemy, że masło jest teraz w cenie!). Kocha ją cała rodzina - Agnieszka to wokół Fazy się rozpływa :P Faza nie jada już suchej karmy, ma gotowane jedzonko - ryż + mięso + suplementy według potrzeb (w głównej mierze naturalne - olej z łososia, jogurt z koziego mleka, jajka co jakiś czas...plus msm na wzmocnienie stawów, bo sunia ma bardzo dużo ruchu, ja się tak dobrze nie odżywiam :D ). Co do ruchu Fazy...codzienne bieganie po ogrodzie (bardzo dużym), plus codzienny spacer do teściów Agi i spowrotem (w 2 strony to jakieś 6 km) - jak oni wychodzą do pracy, to Faza z wielką radością wita teściów i idzie z nimi do ich domu, gdzie też uwielbia się bawić na ogrodzie, albo jak jest pogoda to ją biorą na spacer jeszcze na pobliskie pagurki. 2-3 razy w tygodniu Faza biega albo z Agą, albo z jej mężem, zaczynali po kilka kilometrów, teraz robią po 10 i Faza ma mało, po bieganiu jeszcze lubi na ogrodzie za swoimi sprawami poniuchać ;). A raz w tygodniu chodzi z Jarkiem (mężem Agi) w góry. Ostatnio w górach złapała ich śnieżyca...Jarek wrócił wykończony, a Faza jeszcze miała dojść i zanim poszła spać po wycieczce to się jeszcze w domu chciała bawić ;) Nie spuszczają jej jeszcze ze smyczy - tylko po ogrodzie biega luzem, ale płot mają porządny. Boją się, że Faza mogłaby za czymś pognać, to wolą ją trzymać na lince :). Faza uwielbia biegać po ogrodzie, zakopywać skarby pod tujami i ogólnie spędzać czas na dworze...ale często zagląda przez drzwi tarasowe, czy rodzina jest na swoim miejscu ;). Oczywiście w domu też spędza czas, ale Aga mówiła, że jak leży śnieg to Faza wciąż prosi o wypuszczenie na dwór. Czasem ją w domu przetrzymują, a czasem pozwalają jej być na ogrodzie tyle ile chce. W domu musi mieć jakieś zajęcie, bo jak jej nikt nie głaska, ani się z nią nie bawi w przeciąganie, to sama zaczepia do zabawy - np kradnie kapcie i z nimi ucieka, albo gryzie po palcach u nogi i patrzy się ze wzrokiem pt " no baw się ze mną!". Chyba, że już jest na prawdę zmęczona to się im układa na stopach drzemie, kiedy oni oglądają telewizję. Nie załatwia się już w domu, a noce im ładnie przesypia - szczególnie lubi spać w sypialni Agi i Jarka pod ich łóżkiem. Widać, że Fazunia bardzo kocha swoją rodzinę, choć jak mnie zobaczyła to się bardzo ucieszyła i od razu zaczęła mnie podgryzać :P Pojechałam do nich z moją Holusią (miałam zabrać Lichotkę, ale jednak Holunia lżejsza, więc łatwiej w razie czego byłoby mi ją do pociągu wsadzić, jakby sama nie chciała wejść). Holi poznała Fazę, Faza poznała ją, ale jak to i w domu było, tak i u Fazy po przywitaniu się każda poszła w swoją stronę :D. No i wieść na koniec...Faza dostała cieczki...więc teraz akurat skończyło jej się samopas latanie po ogrodzie, choć jeszcze plami, to i tak już wolą pilnować, czy nie szuka dziury w całym, albo czy jakiś psi adorator nie szuka sposobu na przejście przez płot ;). Jak jej się cieczka skończy, to za około 2 miesiące ją wysterylizują. Myślę, że lepszego domu dla Fazy nie mogliśmy znaleźć. Oni wszyscy (wraz z teściami) bardzo ją kochają, rozpieszczają, ale w granicach zdrowego rozsądku ;). Kilka zdjęć - nie ma ich dużo, jechałam sama, bez Patryka i nie brałam lustrzanki, tylko zwykły stary aparacik...poza tym jakoś 4 h u nich tak mi szybko zleciały, że nawet nie zauważyliśmy kiedy. w tle Jasiek, najmłodszy domownik w rodzinie Fazy, Faza go uwielbia :D ciągle kocha wszystkich podgryzać ;)
-
Tak na szybko, bo się muszę z psami na spacer zebrać...ostatnio mi ciężko :P U Fazy lepiej być nie mogło - dom marzenie ;) Byłam u niej w sobotę. U Kajuni też wszystko ok :) Wciąż się z Pepsi docierają, ale nie ma zgrzytów, Panie bardzo Kaję kochają! Jak nic nie stanie na przeszkodzie, to w najbliższą sobotę się z nią i jej rodziną zobaczę :) Odmeldowałam...większa relacja z wizyty u Fazy w najbliższym czasie...przydałby mi się teraz laptop, bo mi czasem ciężko przy komputerze usiedzieć...a tak to bym na łóżeczku,,,heh, marzenie :D no cóż, Janek się rozpycha w tym brzuchu, jak tylko może, takie jego prawo :D
-
zrobię dziś albo jutro Misiowi banerek. malwinka u której miałam deklarację poszła już do siebie, to ode mnie będzie stała od lutego 10 zł. wpłaty będę około 10 każdego miesiąca, a jakby ich nie było...nie wstydźcie się ,mnie pogonić - cierpię teraz na lekką "sklerozę", a raczej rozkojarzenie ;) poproszę o nr konta.
-
A ja Cię rozumiem i popieram...po to właśnie są psy rasowe żeby, że tak powiem...służyły konkretnym celom. Szukasz psa o konkretnych cechach charakteru to nie ma lepszej opcji niz psiak z rodowodem :) Z tym, że każdy będzie się cieszył do pudła też masz słuszność...sama je uwielbiam, choć w teorii to nie mój typ wyglądu, to jak tylko mogę to dlaczego by takiego nie wygłaskać i nie wytulić :D No i jest mały/średni ( w zależności jak kto postrzega wielkość psa,dziecko dorosły itp) to też pomaga w przełamywaniu lodów :). Myślę że nie mogłaś lepiej wybrać sobie rasy. Jaką wiosnę....aż tak źle z tymi pyłkami,czy to jeszcze coś innego? U nas szaroburo i wiosny nie widać :p. Kurzyk to stwór jedyny w swoim rodzaju, więc nie masz co go porównywać do innych kotów ;)
-
ja Cię rozumiem :) Gdybym miała jakieś plany życiowe związane z pracą z psami też bym pewnie szukała psa z rodowodem, o konkretnym charakterze :) bo z adopciakami to wiadomo, jak bywa :D Ciężko się strzelić w charakter psa tak na 100%...albo przynajmniej na 80...jednak z psem z dobrej hodowli, z którym się pracuje od szczeniaka jest może nie łatwiej, ale ma się większe szanse na to, że to będzie ten pies na 100% ;) Z alergią Ci nie zazdroszczę...trzymam kciuki za odczulanie !
-
a co do pudli...one są świetne! I do szkoleń i do kochania :) wygląd może nie jest ich mocną stroną (jak dla mnie, nie mój "typ") ale charakter mają cudny :)