Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. Pozdrawiamy z Jankiem :) urodzonym 7 maja...nasz mały Skarbek. Jak na razie moje zwierzaki są do niego super nastawione :) albo go ignorują. Oby tak zostało !
  2. Dunia i Lucek dodani na stronie :) i skończyła się moja godzina na cokolwiek...Janek coś od wczoraj ma problemy ze spaniem w ciągu dnia...tylko na rękach i rękach... w łóżeczku to godzina max...dobrze, że w nocy śpi od karmienia do karmienia po 3-3.5 h ...i oby mu tak zostało na razie :D
  3. Nie powiem, że jest łatwo. Dużo Patryk mi pomaga. Jako, że nie mogę karmić piersią (ściągam ile mam, a resztę dokarmiamy mlekiem modyfikowanym), to Patryk wstaje też w nocy karmić młodego. W ciągu dnia też się zmieniamy, raz karmie ja, raz on jeśli akurat nie robi czegoś innego...ten tydzień miał wolne, to jakoś ogarnialiśmy ;) Ale żyjemy w niedoczasie...człowiek je śniadanie o 9, jak już mały żarłok się naje, potem się nie obejrzy, a to już 14 i trza by myśleć o obiedzie, ale gdzie tu obiad, jak młody ma inne plany :P. A tu jeszcze trza regularnie starać się odciągnąć choć te trochę mleka, co mam...czyli 20 minut, co ok 3 h nie moje...Ale jak to ma pomóc w tym, że się mleka pojawi więcej, to nie będę narzekać. Chce Janka karmić jak najwięcej własnym mlekiem, żeby odporność sobie wyrabiał, a tu wciąż pod górę ;) W ten sposób przynajmniej szybko wrócę do swojej wagi sprzed ciąży...bo nie mam kiedy jeść, staram się tylko dużo pić, no bo jednak płynów to się sporo potrzebuje....to pomarudziłam :P Psiaki są cudowne. Mam nadzieję, że im się nie odmieni :P. Holi Janka stara się nie zauważać, ale nie jest o mnie zazdrosna, po prostu jak zwykle przychodzi i się łasi, podaje zabawki i śpi obok mnie...tak jakby dziecka nie zauważała. Jak to mówią co z oczu, to z serca, a Holi potrafi widzieć wybiórczo :P. Masza też się Jankiem nie interesuje. Jej wystarczy do szczęścia ciepełko, pełna miska i możliwości kopania dołków - a to ma zapewnione ;) Pestka, jak to Pestka, zje co dają. Jak się nie bawią to śpi, jak się bawią to super ;), a do dziecka podchodzi z ciekawością, co to takie małe i krzyczące. Lalka to najchętniej zajęła by się zużytymi pieluchami....musimy uważać przy przebieraniu, czy się małpica nie czai zza łóżeczka i nie próbuje z przewijaka zabrać pampersa nie pierwszej świeżości :P Jako, że łóżeczko przylega do naszego łóżka, to lubi siedząc na łóżku trzymać głowę na krawędzi łóżeczka i patrzeć, co u młodego. No i oczywiście lizanie malca po stopach, nogach i w ogóle to takie świetne jest ! A Licho...Licho to aniołek zawsze i wszędzie! Jak mały zaczyna kwilić w łóżeczku, to ona zagląda do niego i popiskuje. Jak jesteśmy na dworze, to zagląda do wózka i sprawdza, czy to małe dziwne człowiecze dziecie wciąż w nim jest. Jak Janek jest na moich. czy Patryka rękach to też chce zawsze sprawdzić, polizać, tyrpnąć nosem ;). Z kotami trochę inaczej...Sol dziecka nie widzi. Do łóżeczka nie próbuje wchodzić, siedzi często pod łóżeczkiem, ale to pewnie dlatego, że lubi być za jego "kratami" ;). Mam nadzieję, że tak zostanie! Rupert jest mocno malcem zainteresowany, obwąchuje go, jak tylko ma okazję, ale do łóżeczka nie wchodzi. Za to nasz najmłodszy Jack...on by z małym chciał spać i co chwile, go z łóżeczka wypraszam...Nie to, że mi, czy Jankowi to przeszkadza, ale boje się, że on mu krzywdę zrobi przypadkiem...to prawie 5 kg kota...moje dziecko tyle jeszcze nie waży :D No i kradnie nagminnie Jankowi smoczki...bo smoczek to taka świetna zabawka. Ot tak to u nas wygląda :) Ja czekam aż się młody obudzi na jedzonko, a potem idziemy spać...jak zje i zaśnie przed 24 to może do 3-4 nad ranem da nam pospać :) Jak będą zdjęcia nowego psiaka to postaram się jak najszybciej dodać go na stronę :)
  4. biedny Misiek :( co on musiał przeżyć...a dawno już mógł być w domu pewnie. u nas powoli się toczy, a raczej krąży...wokół Janka ;) Psiaki spragnione spaceru, a na razie musi im starczyć codzienna szalona zabawa na dworze, ale jutro mam nadzieję, że uda nam się z nimi i z Jankiem na spacer pójść. Nie to, że narzekają - bo nie, mam wrażenie, że nawet im tak dobrze...śpią sobie, bawią się w domu/na dworze...nic od nich nie oczekuje (żadnych komend, ładnego chodzenia na smyczach...) i tak sobie mi dziczeją :P . Ale po CC nie byłąbym wstanie dojść dalej niż do końca ulicy...ale już jest lepiej i czas jakąś aktywność wykazać. Jeszcze trochę i będzie lepiej, z dnia na dzień z Jankiem dochodzimy do większego czasowego porozumienia, to i spacery zrobią się znów regularne ;). jak będzie pogoda oczywiście. Od przyszłego tygodnia kuzynka i mama będą mi w spacerach pomagać - one wózek (nie na raz oczywiście) ja psy i jakoś to będzie :) Lalka uczy się aportować...jest świetna w łapaniu piłki w locie :D . Nigdy nie sądziłam, że wciągnie ją bieganie za piłeczką...nie zawsze się jej chce, nie zawsze przyniesie piłkę spowrotem, ale i tak jest w tym świetna :P a tak psiaki śpią po podwórkowej zabawie ;) a z Janka to mała pyza jest ...w przyszłą środę mamy wizytę kontrolną u lekarza...zobaczymy wtedy ile waży :) oby ładnie przybierał, a nie tylko sprawiał takie wrażenie ;)
  5. Ogarnęłam. teraz pora na wieczorne karmienie i spać...może dane będzie mi przespać choć 2-3 h za jednym razem ^^ nasz mały Wilczek Janek ;)
  6. Cudne nowe piesy ! Żal takich jak Smile :(. my od wczoraj w domu, ale nie ogarnięci totalnie :p strone postaram się jutro zaktualizować i psiaki wprowadzić ale nie obiecuję, Janek jest trochę absorbujący czasem...potrafi wołać o jedzenie co 1h, a czasem śpi 5...jak to noworodek ;) a jeszcze psy trzeba w domu ogarnąć. Ale jestem dobrej myśli i nadzieję mam że znajdę jutro dość czasu by wszystko na stronie było aktualne :)
  7. Dobrze że udało ci się wypocząć ;) Wstawiaj zdjęcia i pisz na bieżąco, a ja jak wrócę do domu to wszystko uzupełnie ;) Dziś urodził się Janek. 4 kg, 57 cm... kawał chłopca a i tak wydaje się mały ;) Ja nie wstałam jeszcze z łóżka po cesarskim...ale jutro powinno być już lepiej ;) oby.
  8. a więc zdejmuje chłopaków :) A co mi innego pozostało - trza być silnym i w ogóle...dla siebie, dla rodziny i w ogóle. Ja to od zawsze wyznaje zasadę - będzie, co ma być, bo na wiele rzeczy nie mam niemal żadnego wpływu ot co... U nas dziś pochmurno, spać mi się chce, a dopiero, co śniadanie zjadłam. chyba czas wyjść z psami pobawić się na dwór, a potem znów spać...czasem mam takie dni, szczególnie, że wczoraj jako, że Patryk miał wolne, to jakoś nie było czasu na odpoczynek w ciągu dnia :) Mam już wszystkie rzeczy dla Ciebie. Daj znać, czy bęziecie jakoś w Katowicach, a jak nie to po 10 maja (no pewnie troszkę później) nadam je pocztą :)
  9. Niestety 20 lat cukrzycy zrobiło swoje...moje lewe oko jest na straconej pozycji, przy okazji badań w trakcie ciąży wyszło bardzo duże zwyrodnienie siatkówki, którego leczyc można już tylko operacyjnie. W prawym oku miałam już 2 razy laseroterapię na siatkówce i jest poprawa, ale po naturalnym porodzie mogłoby się pogorszyć...no a lewe oko mogło by tego nie przetrwać, że powiem...dlatego wolałam zdecydować się na cesarkę...ot taki psikus losu. Człowiek myśli że jest w miarę zdrowy, a tu klops ;) No ale koniec marudzenia...trza iść przed siebie mimo wszystko :) co do potworów niszczących...taka już ich natura ;) Lalka młoda jeszcze pstro w glowie ma. Kombinator jest z niej straszny..ale jest super psem, więc wiele jest jej wybaczane ;)
  10. piękna Saida :) Nie trzeba jej robić na szanucera..ona jest piękna taka szczotka jak teraz :D Fajnie, że Biszkopcik się zaprzyjaźnia ze smyczą! Sando i Aren zdjęci ze strony - powodzenia chłopaki ! A ja czuje się jak wieloryb bez wody :P Pół nocy nie śpię, wstaje co chwilę do toalety, a potem rano nie umiem zwlec się z łóżka....Nogi mam jak u słonia, spuchnięte cokolwiek bym nie robiła...no ale taki już mój urok widocznie :P Jak się młody Janek nie będzie pchał wcześniej, to cesarskie cięcie ma na 7 maja wpisane. Bo niestety poród naturalny w moim przypadku może skończyć się wielkim pogorszeniem wzroku, a nawet ślepotą na jedno oko :(. Tak więc byle do 7 maja :) Aż się boję, co te moje potwory zrobią beze mnie przez te kilka dni, co ja będę w szpitalu ! Bo Lalce wciąź zdarza się coś zjeść ....ostatnio nadgryzła legowisko Pestki (nowe...), a wczoraj zjadła konewkę którą kot zrzucił z półki ^^ No cóż...najwyżej kilka rzeczy będę musiała zaraz po porodzie kupić nowych.
  11. kochana w używanych rzeczach są między innymi, poza szelkami i obrożami (sama nie wiem, kiedy mi się to nazbierało :P ): - 3 małe metalowe miski - jak będziesz uważać, że się już nie nadają to je po prostu wyrzucisz :) -Jest jeden rozdzielacz do smyczy dla małych psów/szczeniaków, stan dobry, ale do spacerów może się jeszcze nada. -Jedna smycz prawie 3 metrowa, która miała z dwóch stron karabinki (jednego można było podpiąć do kółka i zrobić rączkę), ale jeden się urwał...więc teraz smycz ma tylko jeden, za to całkiem sprawny, smycz mi towarzyszyła bardzo długo (prawie 9 lat i była używana jako linka dla tymczasów, dlatego urwał się ten jeden karabinek), szkoda mi jej wyrzucać bo poza brakiem rączki to jest w pełni zdatna do użytku. No ale ja już w najbliższym czasie tymczasów nie planuje ;). Zrobisz z nią co będziesz uważała. - jest kantar na średniego/większego psa, nie wiem, czy używacie, ale może trafi się Wam jakiś ciągnik, co kantar mu się przyda ;) Jakby trafiło się coś nie wyczyszczonego/nie wypranego to wybacz. Mogłam czegoś nie zauważyć :) No a to tylko rzeczy ode mnie. Czekam jeszcze na pozostałe rzeczy, ale pewnie dopiero będą w przyszłym tygodniu. Mam też 2 chyba nowe kolczatki. Nie wiem, czy używacie, ale pewnie czasem nie ma wyjścia przy dużych ciągnikach, też Ci je dorzucę :). Mi one nie potrzebne, dostałam, a jedna nawet metki nie ma ściągniętej.
  12. Nie wiem Edytko, czy do poniedziałku będę mieć wszystko dla Ciebie, bo część musi do mnie przyjść, a część muszą mi znajomi podrzucić...dużo tego nie będzie no i głównie na małe/średnie psy ...ale zawsze coś, u Ciebie na pewno się przydadzą :) Jak nie teraz, to może się inna okazja trafi, a jak nie to to wyśle, 15 zł za pocztę mogę wydać :). zmieniłam wiek Kidzie. Jak Saida pójdzie do domu to daj znać, ściągnę ją ze strony.
  13. Super, super, ale ja zaczynam się stresować :P no ale wierze, że dam radę...z Patrykiem oczywiście :) Edytko będę mieć za niedługo dla Ciebie paczkę z szelkami, smyczami i obrożami (część nowych, część używanych, ale w bardzo dobrym stanie) - do Was lepiej wysyłać pocztą polską czy kurierem ?
  14. aaa już cioteczki Wam piszę. Po pierwsze Faza - Faza po cieczce wciąż się gorzej czuła, nie chciała jeść, miała spadki formy. Agnieszka była zaniepokojona więc wzięli Fazę do weta i zrobili jej USG i morfologie. Okazało się, że Faza ma początki ropomacicza! Szybko wykonali sterylizację i choć Fazunia źle przyjęła narkozę (dochodziła do siebie 3 dni z czego jeden dzień pod kroplówką), to już po tygodniu po operacji wrócił jej dobry humor i energia. Oczywiście jeszcze nie pozwalali jej na biegi i szaleństwa, ale wiecie jak to jest z tymi suniami po sterylizacji...człowiek się dwoi i troi żeby szwy nie puściły i nie było komplikacji, a one i tak swoje harce chcą uprawiać ;). Tak czy inaczej teraz już jest wszystko w porządku ze zdrowiem suni. Morfologia powtórzona jakiś czas po sterylizacji też w normie, zbadali też od razu enzymy trzustkowe i wątrobowe - trochę ich to ropomacicze przeraziło i chcieli mieć pewność, że nic więcej Fazie nie dolega ukrytego - na szczęście jest zdrowa :) Po tej burzy hormonalnej jaką była cieczka i szybko sterylizacja, Faza nabrała niechęci do większości suczek na spacerach, ale pracują z nią nad tym -odwracanie uwagi, miłe skojarzenia itp. ostatnio się z Agą nie kontaktowałam, ale jakby coś się działo znów złego, na pewno dałaby mi znać. W domu Faza nadal przekochana, ludzi uwielbia, nie psoci. Dalej kocha ruch, który powoli jest jej przywracany. Wiadomo w trakcie cieczki i po sterylce nie było mowy ani o bieganiu, ani o górach, ale powoli, powoli mieli znów zacząć z nią łazikować :). Zdjęć brak tym razem. Po drugie Kasjusia. Kaja z Pepsi się dogadują, choć nie ma między nimi wielkiej miłości. No cóż, Kaja brak zabaw z Pepsi odbija sobie zabawami z psami na spacerach :). Nadal jest grzeczna i usłuchana, choć w domu wciąż czasem ząbki ją świerzbią. Ale poza zjedzonym legowiskiem i zabawkami, strat większych nie ma. Jak zostają same nie szczeka ani nic, tylko zdarza się jej właśnie coś podjeść. Sterylizacji jeszcze nie miała, będzie sterylizowana najpewniej bliżej czerwca, bo w maju paniom wypadł wyjazd i sunie zostaną pod opieką rodziny - to nie chcą dodatkowo stresować Kai operacją. Tak więc w rodzinie Kajuni wszyscy zadowoleni :) No i mam zdjęcia ;) Tutaj łasuchy, Pepsi ma troszkę nadwagi, ale no cóż...chudnie powoli, a Kaja jak widać, jak szczypior był, taki jest ;) Co nam przeszkadzasz, daj nam spać bawimy się ! i woda na spacerze, choć wokół stawy, to lepsza ta z miski w cieniu samochodu najlepiej a tak odpoczywamy po harcach na dworze
  15. Dzięki Kasiu :) Mam nadzieję, że moje psy staną na wysokości zadania i nie będą robić wielkich problemów :D Ja się bardziej obawiam moich paskudnych kotów ...Bo o ile po Rupercie wiem, czego się mogę spodziewać (on czasem nie "trafia" do kuwety, lubi np psie kocyki, ale po naszych rzeczach ani łóżku nie leje) ...Jack to jeszcze dzieciak i odpukać jest grzeczny!, ale choć jest go wszędzie pełno, bo jest bardzo aktywny, to kot do rany przyłóż. Ale Sol...2 dni temu znowu posikała łóżko :( tydzień temu psie zabawki....Kuwety stoją czyste, rodzaj żwirku nie zmienny od kilku miesięcy, qupkę robi normalnie w kuwecie, a sika gdzie popadnie....Jeszcze jak narobi na podłogę, deskę sedesową czy umywalkę - no jakoś to zdzierżę, ale do łóżka? Na ciuchy? Zabawki...no ludzie, ileż można :( Szczególnie, że ona potrafi zachowywać się normalnie, nie jest zirytowana, człowiek się nie spodziewa a tu bah! leje na pościel...W inne dni ma gorszy humor, prycha na wszystko, co żyje i co? I żadnej kałuży...no zrozum tu tego kota. Zdrowa jest...tylko charakter ma zwichrowany coś. Co do pralki...tu gorzej coś polecić :D Jest taki wybór dobrych pralek, że szok. Jedynie na co musicie zwrócić uwagę to wielkość - żeby na pralce mogła stanąć suszarka to musi być podobnej wielkości :) Dlatego myśmy pralkę kupili też z Electroluxa - by była kompatybilna z suszarką. Można kupić specjalną przegrodę/półkę którą montuje się między sprzętami - żeby mieć pewność, że suszarka z pralki nie spadnie, ale jak jest sprzęt dobrze dobrany i wypoziomowany, to nic takiego nie jest potrzebne :). My spokojnie wstawiamy pralkę na 1400 obrotów, a suszarka na niej ani drgnie. Znaczy wibruje, ale nigdzie się nie wybiera. my mamy tą pralkę https://www.euro.com.pl/pralki/electrolux-ew6f448bup.bhtml pierze dobrze, dla nas ważny był duży załadunek, bo ja lubię robić jedno/dwa prania w tygodniu - czyli wrzucam wszystko jak leci :P no może patrzę jedynie by białe rzeczy były osobno...ale jak nie pracuje teraz to białych rzeczy brak :)
  16. hmm ja to faktycznie nic nikomu nie mówię czasem :P Za plus/minus 2 tygodnie na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny ;) Tylko tym razem taki własny własny, nie adoptowany...Oj czuje, że mi świat ten mały człowiecze przestawi...już teraz daje mi w kość, jak kopie i się rozpycha :P Ale nie martw się - damy sobie radę z naszym psio-kocim stadem i dzieckiem ;) Może na początku będzie nam troszkę ciężko, ale damy radę!
  17. wiek Ringera zaktualizowany. Czy napisać na stronie o tym guzku? Będziecie go jakoś wycinać, konsultować z wetem czy coś? Słodki jest Kłębek :) ja nie mam ostatnio sił na nic...ino bym spała, a spać w nocy nie umiem :( No ale ...jeszcze 2-3 tygodnie i życie mi w ogóle na głowie stanie, to nie będę teraz narzekać :D
  18. Za to Rupert kocha Lichotkę ;) Często do niej podchodzi mrucząc i się łasi, albo wtula w jej futro Z Jack'iem też się fajnie dogadują. Czasem się bawią, czasem razem śpią, a czasem któryś ma dość i się piorą bardziej na poważnie i rozchodzą urażeni po kątach :P Tylko Sol nadal nikogo nie lubi :( . A psy sobie nic z tego nie robią i czasem, kiedy ta śpi w klatce (psiej :P), albo na parapecie to się koło niej kładą...ona się potem budzi zdziwiona - ale jak to śpi wtulona w jakieś futro ?? Klatka jednopsiowa? (i to na małego psa) - wcale nie ;) Lalkę Rupuś też lubi ;) a żeby nie było, że Holi taki agresor, co młode kotki chce zjeść...oni potrafią obok siebie spać ja za to czasem nie mam gdzie spać, jak w nocy wstanę to ...gdzie tu wrócić ? :P
  19. polecam :) pościel, ubrania, koce - wszystko wychodzi bez sierści (no w 99%, czasem jakiś kłaczek się zapodzieje). A na filtrze u nas po każdym suszeniu zostaje zawsze niezły filc :D. Patryk ostatnio stwierdził, że Pestka to największy dzieciak jakiego zna - ona już prawie 10 lat ma, a ciągle by się bawiła...wiadomo - nie może dużo, ale nie przeszkadza jej próbować wymuszać zabawę za każdym razem ..w aportowaniu jest bardziej wytrwała niż Holi ! No i jej miłość do kamieni...stwierdziliśmy, że ona sobie teraz odbija młodość, którą spędziła na ogrodzie...sama...z kamieniami. Taka miłość do kamieni, musi się wiązać z jakąś historią z przeszłości...piłeczki, patyki, szarpaki...mogły by nie istnieć! Kamienie...to jej przyjaciele. Na części ogródka, gdzie psy są tylko wtedy, jak my tam jesteśmy - rosną kwiatki, rabatki itp, mamy wysypane kamyczki ozdobne zrobioną ścieżkę z kamieni, kamienie też stanowią obramowania rabatek...Pestka czuje się tam jak w niebie! Jak tylko wejdzie do tej części ogródka, to od razu chwyta jakiś kamień w zęby i z nim chodzi...a potem bierze następny i następny i znosi w jakiś kąt w którym się kładzie...i na nic tłumaczenie, że kamieni się nie gryzie, że kamienie latać nie będą...ona uważa inaczej :P Mam nadzieję, że psiaki dzieciaczka zaakceptują...nie muszą go kochać, byle nie chciały gryźć. Wiadomo - pilnowanie ich to będzie podstawa, ale wierzę, że nie będzie tak źle, jak mi wszyscy w rodzinie i wśród znajomych wmawiają :P Chusty nas zauroczyły. Byliśmy na warsztatach chustonoszenia, by się upewnić, że to coś dla nas i jesteśmy bardzo na tak :). I dla Dzieciaczka to dobre i bezpieczne (wiadomo o ile bioderka będzie mieć zdrowe ) i wydaje się wygodne w codziennym użytkowaniu :). Jak Młody nie będzie miał nic przeciwko chuście, to jak będzie starszy dorobimy się nosidełka miękkiego ergonomicznego...droższy niż chusta, ale łatwiejszy w użytkowaniu :D No ale takie nosidełka to jak maluch już samodzielnie siedzi. Marzy nam się taki z Tuli w liski :D Może namówię mamę i teściową by się złożyły i nam kupiły :D. a jak nie...poszukamy używanego :) Oj kochana bo ja się nie chwaliłam za bardzo :P Dzięki :) W pracy się dowiedzieli, jak byłam już w 4 miesiącu ...to mnie od razu na l4 wysłali, wiadomo ze względów bezpieczeństwa. A i tak mieli "pretensje" czemu już w 3 miesiącu nie poszłam na zwolnienie :P Powiem, że te kilka miesięcy wolnego bardzo dużo mi dało :D. A w szczególności dało Lalce...już po miesiącu z nią w domu nastąpiła wielka poprawa w naszych relacjach i w pozbywaniu się jej lęków :). Jednak jak się z kimś spędza 20 h dziennie to się albo zaczyna go nie cierpieć, albo kochać :P. Ma to oczywiście swój minus, bo one teraz są jeszcze bardziej do mnie przywiązane - wszystkie.... Ja mam ostatnio bardzo ciężkie noce. Czuje się jak zombie. Ale mówię sobie - już niedługo, a jak się Młody pojawi na świecie, to może wcale lepiej nie będzie ze spaniem, ale ja się będę przynajmniej lepiej czuć, a nie jakoś tak bez sił, humoru i w ogóle. Bo na razie to obrócenie się na drugi bok męczy, zgaga ciągle męczy, skurcze męczą, a spać się nie da...ot pomarudziłam ;) Dziś mój Jack'uś najkochańszy miał zderzenie z Holusią :( . Kiedy już około 5 udało mi się zasnąć (wcześniej od 24 to spałam po 10-15 minut i się budziłam), to o 5.40 usłyszałam tylko tuptanie, warkot, pisk kota, a potem to już się z łóżka zerwałam i zobaczyłam rzeźnie w kuchni... Jack się wyspał, chciał pewnie się pogonić z własnym cieniem, albo z Rupertem i jak wskoczył na łóżko, tak trafił prosto w Holi...Holi zaspana, wystraszyła się i musiała uderzyć szczęką w pyszczek Jacka...dobrze, że nie chwyciła go w zęby, ale nosek mu rozbiła i tak... A jak jak weszłam do kuchni, gdzie Jack uciekł przerażony to zobaczyłam zakrwawionego kota, zakrwawioną lodówkę, płytę gazową i blat...a jak chciałam mu wytrzeć pyszczek by zobaczyć, czy ogólnie jest cały i tylko źle wygląda, czy będę musiała go zawozić na pogotowie, to się kotek rozkichał i we krwi miałam całą twarz...Biedny był przerażony, wtulił we mnie łebek i nie myślał się ruszać z moich rąk. na szczęście okazało się, że to tylko rozbity nosek, a nie ugryzienie. Krwotok ustał po około 5 minutach, potem jeszcze kichał, ale już z małą ilością krwi, a po 30 minutach kichał już tylko z podrażnienia noska. Teraz śpi. Do psów nie ma urazy, rano spał z Lichotką na parapecie. Oddycha przez nosek, zjadł śniadanie...chyba nic mu nie będzie, ale obserwujemy. a taki już jest duży ten nasz najmłodszy kotek :) a tak nam pomaga przy sprzątaniu klatki Klonów Ogonów ;) kocha się do mnie tulić :) Ogólnie lubi być blisko człowieka. Choć nie jest już małym kociątkiem, ciągle uwielbia udawać papuge i wskakiwać nam na ramiona ;) waży około 4.5 kg...muszę go w końcu na kastrację zapisać, ma teraz około 8 miesięcy już...ale tak mi go szkoda na samą myśl ^^ No ale niestety wyjścia nie ma, bo jak mi zacznie znaczyć, to nie będzie wesoło. No i jest to kot aportujący ;) potrafi tak bawić się i bawić...
  20. dzięki ;) co do suszarki - my mamy z electroluxa suszarkę kondensacyjną. nie pamiętam modelu....ale z tej firmy jest chyba tylko jedna suszarka kondensacyjna, to chyba będzie ta: https://www.euro.com.pl/suszarki/electrolux-ew8h458bp.bhtml jedno mogę Ci powiedzieć przy wyborze suszarki - szukajcie takiej, która suszy powietrzem (kondensacyjna), nie parą. Bo te standardowe, tańsze suszarki suszą parą - i zużywają przy tym tyle wody, że się to po prostu nie opłaca na dłuższą metę... Nasza suszarka, przy praniu 2 razy w tygodniu, znaczy suszeniu pełnego wkładu, zużywa prądu miesięcznie na około 12 zł i zero wody :). A do tego świetnie odsierścia pranie (cała sierść ląduje w filtrze, który po każdym praniu wystarczy wyczyścić ręcznie) i jeszcze produkuje wodę destylowaną :P. Mniej więcej około 2-3 litrów wody z każdego suszenia, która zbiera się w pojemniu w suszarce (suszarka nie musi być podłączona do odpływu)....ja tą wodę używam potem do myci podług ^^ Nic się nie marnuje! jak nie macie miejsca na osobny sprzęt, to można pomyśleć o pralkosuszarce, z electroluxa jest też jeden łączony model, albo z Bosha z tego, co kojarzę. Myśmy akurat woleli kupi osobno nowy automat i osobno suszarkę- u nas stoi to jedno na drugim :)
  21. szczeniak traktuje ogród jak przedłużenie domu - dla niego to jedno, czy robi na zewnątrz, czy wewnątrz. 4 miesiące to jeszcze wiek, gdzie wpadki w domu mogą się zdarzać. szczególnie nocą, ale w ciągu dnia nie powinny o ile pilnuje się malca i bierze się go na dwór po każdym posiłku, po wstaniu, po zabawie - póki nie nauczy się sygnalizować, że mu się chce. Zacznijcie z nim wychodzić POZA posesję, na smyczy - niech sobie skojarzy - smycz, spacer, załatwianie się. Oczywiście nagradzając każdą kupkę i siku na dworze, czy to na ogrodzie, czy tym bardziej poza nim. Wystawianie go tylko za drzwi do ogrodu to pójście po łatwiźnie, która jak widać, nie wychodzi Wam na dobre. Pies MUSI poznawać otoczenie, eksplorować z właścicielem nowe, ale i utarte ścieżki POZA własnym domem - a ogród to też dla psa znaczy dom. Szczególnie, że malec rośnie, rozwija się to i będzie chciał oznajmiać światu - że om tu był i sam z siebie powinien zacząć załatwiać się na smyczowym spacerze. Bo taka psia natura.
  22. no to już...leci ten czas leci ;). wózek znają...ale jak będę z nimi sama, to Młodego mam zamiar nosić w chuście, bo nie da rady ich wszystkich prowadzić przy wózku - chodnika by nam brakło ;P - dziś mi właśnie chusta przyszła :D Z firmy Little Frog, taka jak ta https://littlefrog.shop/product-pol-2670-Chusta-tkana-Little-Frog-Azuryt-4-6-m.html tylko takiego noworodka to się z przodu nosi :). Ja mam nadzieję, że dziecko przyjmą do stada, jak swoje, że tak powiem :D. Trochę się o koty boje...znaczy, czy nie będą chciały w łóżeczku z Młodym spać, ale nie będę się martwić na zapas, najwyżej zrobimy jakieś antykocie zabezpieczenie :). Na płacz dziecka, czy to z głośnika, czy na spacerach koło placów zabaw nie reagują w ogóle...zobaczymy, co to będzie z prawdziwym i własnym bobasem :) Lala jest niziutka...ale nie wiem ile ma w kłębie, jest za to długa na prawie 50 cm :P no i waży około 12/13 kg z czego najwięcej to chyba właśnie głowa i uszy jej ważą :P. Holi trzyma się bardzo dobrze i oby jak najdłużej tak było...aczkolwiek, jak ją przygolimy to będzie znów trochę bardziej siwa...ale lepiej jej latem bez tej tony futra. Po Maszy za to w ogóle nie widać mijających lat...ani siwizny, ani nic. Jaka była, taka jest...od 7 lat waży te 7 kg i ani pół kilo więcej...chciałabym umieć tak trzymać wagę jak ona :D Pestka w końcu ma jakieś wcięcie w tali :D. Ale biedna wciąż musi być na diecie, bo ma tendencje do tycia niestety. Więc wydzielamy jej karmę starannie, uwzględniając jeszcze to, że w ciągu dnia jakieś smaczki dostaje...i mam wrażenie, że biedna wciąż głodna chodzi...znasz pewnie ten typ :D Wiecznie by jadła i wciąż jej mało. Co do alergi...nie wiem, czy za sprawą hormonów, czy tego, że więcej w domu sprzątam, częściej czesze psy, bo mam na to więcej czasu, więc i jednak sierści trochę mniej furga - plus (odpukać!) pozbyliśmy się grzybka ze ściany, ale jakoś nie dokucza mocno. Znaczy czasem mi wyskakują ogniska zapalne - noce wtedy z głowy, bo ja się staram nie drapać, a tu swędzi, jak nie wiem co....więc koniec końców ja się drapie, a potem przeklinam, że rany mam, a i tak jestem niewyspana :P, ale tragedii nie ma. No i kupiliśmy nową pralkę i suszarkę do prania, która...tak świetnie zbiera sierść z ubrań i pościeli, że nie sądziłam, że jest to w ogóle możliwe :D To była najlepsza inwestycja w sprzęt w tym roku :P.
  23. one się uwielbiają podgryzać ;) że niby takie grzeczne :P pozory :D nie da się gniewać długo na tego potwora...z niemal wiecznym zacieszem na psyku Lalka jest najlepsza, jak ktoś do nas przychodzi...chowa się za mną i warczy na gości, ale nie podejdzie ani nic...tylko będzie ciągle przemieszczać się za mnie (albo za Pestkę) i burczeć pod nosem i patrzeć podejrzliwie na "obcych". Nie ma z nią łatwo czasem...z jej lękami, ale na codzień to już niemal normalny pies :) A Pesteczka się trzyma :) mogłaby się bawić i bawić...i nie rozumie, że nie może biegać tyle ile by chciała...ale daje rade :) Idę zrobić sobie jakiś obiad...niby kobieta w ciąży je za dwóch...a mi się jeść zazwyczaj w ogóle nie chce - albo jem bardzo mało...widocznie mam z czego spalać ;)
  24. taaaakie mam podniebienie Liszka, Pliszka ;) Uszatek Lalka - pies "sprzedawany" na metry ;)
×
×
  • Create New...