Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. skoro Mini zabezpieczona finansowo, to ja moją grudniową deklarację przeniosę na drugą małą sunię z kojców gminnych, ok? z wątku Tysi a jakby (odpukać) Mini miała jednak jakieś większe zapotrzebowanie na gotówkę, wtedy wpłacę zadeklarowaną kwotę ;)
  2. Porozsyłałam Fantę po moich znajomych, czy by ktoś jej nie przygarnął choć na kilka tygodni, ale nikt się nawet nie odezwał :( Nie mam psiolubnych znajomych :( ogłoszenia zrobię jakoś około południa/wczesnego popołudnia, jak ogarnę spacer w tą zimnicę i trochę mieszkanie ;)
  3. czasem lepiej jest wywalić ogłoszenie oczekujące i wstawić jeszcze raz...też mam czasem problem z olx :(
  4. Elik każdy może czegoś nie zauważyć ;) nie ma co przepraszać.
  5. ta ruda już w domu, Tysia pisała na początku, że mała szczeniorka już opuściła gminny kojec, została czarna :)
  6. zdjęcia już mam :P
  7. jutro zmienię troszkę tekst (żeby olx się jeszcze bardziej nie buntował) i mogę ogłosić ją na Katowice? Ona jest w gminnym kojcu w Twoim mieście? Ale do Krakowa może dojechać tak? Zresztą numer w ogłoszeniu i tak dam Twój :P
  8. Tylko, co Moris na Twoje szalone plany :P Aczkolwiek faktem jest, że mała Fanta powinna szybko znaleźć dom
  9. chcesz ją do domu i swojego pokoju przynieść pod pazuchą ? :P ja kiedyś chciałam pod nieobecność mojej kuzynki do jej domu podrzucić psa :P (mam klucze do jej mieszkania, bo czasem biorę jej psiego staruszka na spacer). Jednak zdrowy rozsądek wygrał i jej psa nie podrzuciłam :P Na szczęście właściciele się znaleźli po kilku dniach, bo z 6 było nam wesoło :D Ja już dawno mój zdrowy rozsądek zostawiłam głęboko w lesie...więc nie można o mnie powiedzieć, że jestem normalna :P ale póki mnie stać na potrzeby moich zwierzaków...to dlaczego nie ;) Teraz w sumie głównym problemem jest nasza Holusia i Sol...każdy kolejny zwierzak, to dla nich stres...dlatego staramy się już nikogo do domu nie sprowadzać na czas dłuższy niż kilka dni ;) Mam nadzieje, że jakiś DT albo coś się znajdzie dla suczki. Jak sunia będzie mieć więcej zdjęć, to mogę kilka ogłoszeń jej zrobić.
  10. kochana bym była, gdybym Ci napisała przywieźcie mi ją :P ale nie mogę tego napisać :( Taki minus posiadania 5 psów...6 może być tylko na max 2 tygodnie, bo inaczej można oszaleć :P chciałam udostępnić ogłoszenie na fb, ale jak wchodzę w link, to pisze mi że ogłoszenie jest nieaktualne? Nie przyjęli Ci go jeszcze, czy wywalili z jakiegoś powodu?
  11. jak Mini zadomowi się w DS, to moja stała (10 zł) może iść na czarnulkę :) ale wpłata po 10 grudnia słodka kruszyna szybko powinna znaleźć dom...tylko niech świat ją zobaczy ! :)
  12. no jak 4 stopnie to ubranko faktycznie może się przydać. Tylko pamiętaj - pierwsze wyjścia to dobrze tak max 20-30 minut, co by maluchowi na raz nie było za dużo ;)
  13. przy temp. 10-14 stopni nie zakładałabym ubranka. Dopiero jeśli piesek mocno by marzł, ale to podejrzewam, że dopiero jak będzie mniej niż 10 stopni - bliżej zera. Wiele małych psów nie potrzebuje w ogóle ubranek przez większość roku - są odporne na wahania temperatur ;) Np. moja sunia z bardzo lichą sierścią, bez podszerstka (mix teriera jakiegoś) nosi ubranka dopiero jak jest mniej niż 5 stopni. Krótkie spacery jak najbardziej wskazane! Nawet podreptanie chwile po chodniku/CZYSTYM trawniku, niech piesek poznaje świat :) Tak samo jak kontakt z innymi psami (ale tutaj dobrze byłoby mieć znajomych z psami, które wiesz, że są zdrowe i szczepione ;) ) też jest wskazany. Dobra socjalizacja od początków życia malucha to podstawa :) Nie ma co psiaka trzymać pod kloszem. Trzeba tylko, trochę jak przy dziecku - uważać na nadmiar wrażeń i na "niebezpieczne " miejsca dla psiaka który nie ma pełnej odporności - typu psie wybiegi, czy często uczęszczane trawniku, gdzie leżą niepozbierane kupki. Powodzenia z maluchem :) !
  14. Dopiero teraz do mnie dotarło...Morusek zjadł 18 kg ! karmy w 1 miesiąc?? To jest możliwe? Moje psy jedzą ok 30 kg na miesiąc...ale jest ich 5 i ważą w sumie prawie 90 kg! (Z tego Pestka zjada połowę z tego :P ) Mam nadzieję, że Ci plany wyjdą i zabierzesz tego kochanego Gamonia do siebie :( Szkoda, że i Kurzeła nie da rady, ale wiadomo jak to z nim...to już byś chyba na swoim musiała być, heh. Współczuje takich przebojów z babcią.
  15. a u nas od wczoraj sypie i sypie i nasypać porządnie nie umie...ale i tak ładnie się zrobiło. A jakie psy czyste (choć mokre) wracają ze spaceru ! cudo :) mój widok z okna ;) Pestka dostaje suplementy na stawy już od dłuższego czasu. Pomagają...bo bez nich jest jeszcze gorzej. Po Nowym Roku musimy z nią iść na przegląd do weta. Na razie wet mówi, że leków p. bólowych nie ma co wdrążać, bo Pestka chodzi, wstaje, nie piszczy przy tym ani nic, tylko szybko się męczy (wtedy kuśtyka trochę) no i czasem te 5 schodków do domu to dużo. Niestety nadwaga jaką miała, jak do nas trafiła, zrobiła swoje i teraz możemy jedynie ją suplami wspomagać no i ograniczać jakiś nadmierny ruch. Operacja stawów według naszego weta nie wchodzi w grę, bo to by za bardzo ją obciążyło - rekonwalescencja była by gorsza niż to jej kuśtykanie. Zrobiliśmy jej kładkę na schodach - ale nie chce po niej wchodzić...choć jak już ją człowiek przymusi, to ładnie po niej wchodzi - lepiej niż po schodach, ale jak się jej daje wybór to zawsze wybiera te pierońskie schodki...uparta bestyjka :) Ciężko jest patrzeć, jak nasze psiaki się starzeją :( Pestka ma 9.5 roku. Jest w wieku Maszy, Holi jest tylko pół roku młodsza od nich - ale przepaść "starzenia się" jest między nimi ogromna. Jednak wielkość psa bardzo na to wpływa....Po Maszy i Holi tych 9 lat nie widać (poza siwizną), a Pesteczka niestety już jest taka...babulinka. Co nie znaczy, że na hasło spacer! nie podrywa się na nogi z prędkością błyskawicy i przy drzwiach czeka :P A na widok piłeczki potrafi podskakiwać, jak młody źrebak niemal ...
  16. a wiesz jaka radość widzieć ją śpiącą brzuchem do góry :D wczoraj w ogóle miała jakiś dobry dzień. dała się wygłaskać Patrykowi za wszystkie czasy. Sama do niego podeszła i wcisnęła mu łeb w ręce i domagała się pieszczot ;) Może śnieg na nią tak działa...wczoraj troszkę go nam sypnęło i Lalka jeszcze bardziej szalała na dworze. Zdjęcia na śniegu niestety tylko z komórki psie zapasy ;) Po takiej 30 minutowej zabawie na śniegu, psy mi w domu padły na pół dnia :D Dziś było to samo. Biegały we trzy jak szalone ;) Holi za to domagała się by śnieg nie tylko spadał z nieba, ale jeszcze pod postacią kulek latał :P Tylko Pesteczka na spacerach spokojna, ale jak nie mam zabawek...bo jak mam jej piłkę, to biega jak szalona....a potem ma problem wejść po schodach. Związku z jej stawami mamy zasadę, że tylko raz w tygodniu zabieramy na spacer zabawki, wtedy Pestka najbardziej szczęśliwa. W inne dni musi się zadowolić spokojnym chodzeniem :)
  17. tak się przybrane siostrzyczki czasem lubią ;) choć czasem Lalka się za mocno nakręca w zabawie i za mocno gryzie resztę towarzystwa, to i tak wszyscy ją kochają ;)
  18. ale Olik jest śliczny ! Jutro rano dodam zdjęcia na stronę :)
  19. wesoło jak zawsze ;) ja się tylko pytam ...czy on musi być czarny?? burego kotka chciałam...biało rudego, albo szylkretkę...a nie czarnuszka kolejnego :D No ale...widocznie tak musiało być ;) Swoją drogą jakoś kilka dni przed tym, jak Jack do nas trafił, miałam sen w którym znalazłam własnie biało rudego kociaka i przyniosłam do domu ...a tu po kilku dniach w domu pojawił się Jack :D Patryk się śmieje, że mam zakaz śnić o zwierzakach :P a tak dziś zajęły moje aniołki legowisko Pestki :D biedna teraz na podłodze leży...ale jak pójdziemy spać, to Pestunia odzyska swoje leże :)
  20. a tu Rupert - waga ciężka, a przed nim schowany na wpół w klatce Jack - waga piórkowa ;) atak na wujka Ruperta! taki już jestem duży ! ja nic nie broję! A Sol najbardziej lubi spać w swojej budce ;) I to tyle na dziś...mam nadzieje, że zdjęcia nie znikną.
  21. A z Rupertem to super kumple :) Rupert ma do niego wiele cierpliwości. Lubią się gonić po całym domu. Sol niestety nie ma tyle cierpliwości...ale chodzi w obróżce antystresowej i jest coraz lepiej ;) W nocy oczywiście śpi z nami ;) Gdzieś pomiędzy Rupertem, Licho, mną a Patrykiem... Słodki jest :) już 4 tygodnie jest u nas ! Waży już 2 kg :) Kocha wodę...towarzyszy mi przy zmywaniu naczyń (siedzi w zlewie), chce mi towarzyszyć pod prysznicem (miauczy za drzwiami i bije łapkami, a jak go wpuścić to próbuje łapać szampon i wodę). A tak się kot suszy po myciu naczyń :D taki żart...po myciu naczyń, jak kotecek cały mokry, to lubi ślady na podłodze zostawiać. takie to niepozorne maleństwo Najmniejszy, a lubi największe legowiska :D Ogólnie kociak jest super otwarty na cały świat. Jak zamiatam...Jack zamiata razem ze mną - uczepiony miotły. Jak myje podłogi...jest to samo, tylko miejsce miotły zajmuje mop ;) Jak ścieram kurze, Jack jest obok i liczy, że coś dla niego spadnie i będzie mógł ganiać z nową "zabawką". Wszystkim się bawi...kauczukami, piłeczkami, kawałkami papieru, świeczkami, figurkami, psim jedzeniem...no wszystkim co dostanie w swe lepkie łapki ! taki z niego akrobata :)
  22. Jack Black to prawdziwie żywe srebro...Jest wszędzie i nigdzie jednocześnie, chyba że śpi...Na szczęście śpi sporo, bo inaczej to byśmy z nim zwariowali :D Psów się nie boi...wszędzie włazi, nawet tam gdzie nie powinien. Jest pierwszym z moich kotów, który robi sobie wykopaliska w moim kwiatku...ale za to go gonię, nie ma kopania w moim kalanchoe! ale wszyscy go kochają ;) tutaj śpi na półce nad klatką szczurków. A tu pełna miłość z Lichotką ;) Nas również uwielbia...czasem gryźć, czasem lizać...a czasem traktować, jak kanapę ;) Z Maszą się też fajnie dogaduje ;)
  23. :) Musiałabym znaleźć jakiegoś osiołka ofiarnego, co by pojechał ze mną i zabrał jeszcze ze sobą Licho albo Holi :D Wyciągnięcie Lalki samej z domu graniczy z cudem ^^' ona nawet na szybkie siku nie chce iść sama :D Nie wiem czemu zdjęć nie widać :( przecież były widoczne...no nic, może kiedyś będzie mi się chciało poprawić. Tak czy inaczej Lalka to nie jedyny nowy zwierz w domu... 26 października, kiedy siedziałam sobie grzecznie i układałam puzzle, czekać aż Patryk wróci z pracy...do pokoju wszedł mój tata i rzekł : mamy problem. Ja się już zaczęłam zastanawiać, co znowu się dzieje, bo dość mam w życiu "problemów" większych i mniejszych...a tu podnoszę wzrok i widzę na taty rękach jego... wypłosz miał jakieś 9 tygodni, mnóstwo pcheł i ważył coś około 1 kg... Się taty spytałam, co mam z tym czymś zrobić?? Ale już wiedziałam, że kociaka za drzwi nie wystawie...Ogólnie kocisko zostało znalezione w jakieś kotłowni....a że na dworze zimno i w ogóle...a mały miał już katar i załzawione oczka. Jak go wzięłam na kolana to od razu zaczął mruczeć... a moje psy chciały go bardzo, bardzo mocno powitać! Ale mały miał pchły ! Co prawda moje wszystkie zwierzaki zabezpieczone przed tymi insektami, ale no...kontakt musiały mieć ograniczony przynajmniej do czasu wizyty u weta. Mały zbój pierwszą noc przespał w klatce - był spokojny, cichy, trochę wystraszony. Rano poszłam z nim do weta walczyć z katarem i pchłami...oj to się malcowi nie podobało. Po pierwszej spokojnej nocy, odespał stres i się zrobił bardzo ruchliwy i gadatliwy :D Całą drogę do weta miauczał mi pod kurtką, u weta na miejscu nie mógł wysiedzieć 30 sek....ale to dobrze o nim świadczyło. Mały dostał na imię Jack Black ;) Pomysł Patryka, ja na niego wołałam Kłopot :P Pierwszą noc przespał cicho w klatce...drugą noc przesiedział w klatce, płacząc, że chce wyjść...3 noc spał już w łóżku... Ciężko nicponia uchwycić na zdjęciu...bo albo śpi i zlewa się z tłem, albo biega jak szalony i tylko smugi po nim pozostają :D Tutaj kilka dni po tym, jak do nas trafił, już wolny od pcheł i kataru :)
  24. Tysia mam słabość do tych "Twoich" bid :( ode mnie od grudnia zapisz stałej 10 zł...ale wpłata dopiero po 10 grudnia, bo w tym miesiącu już mam za dużo wydatków :(
×
×
  • Create New...