Jump to content
Dogomania

Em_

Members
  • Posts

    324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Em_

  1. O kurcze, nie wiedzialam, ze nie mozna umieszczac postu pod postem. Prosze was i moderatorow o wybaczenie i zrozumienie. Na koniec mojego tu wystepu: to, ze istnieja handlarze psim nieszczesciem (w ogole zwierzat!!!), nie ulega watpliwosci (nie nazywalabym tego organizacjami, bo to ordynarny handel, pokatny, indywidualny lub mafijny, przestepcy, czesto owszem zorganizowani). Trzeba absolutnie byc ostroznym! Ale ta ostroznosc nie moze oznaczac slepej podejrzliwosci, obsesyjnego podejscia i oczerniania ludzi i organizacji, ktore raczej zasluguja na promyk sloneczny niz zle slowa. Nie wiem, jak jest w Niemczech, choc sadze, ze podobnie jak w NL. Niemcy sa wieksze, wiec statystycznie pewnie wiecej tam skurwieli. Sytuacje w NL znam dosc dobrze, choc nie od podszewki. Nie chce robic z tego kraju raju (rym niezamierzony). I tu sa pseudohodowle, i przypadki znecania sie nad zwierzetami. Tyle tylko, ze kontrola spoleczna tu wieksza, wiec takie przypadki trafiaja do (krajowych) mediow, a sedziowie nie orzekaja malej szkodliwosci spolecznej. Te (trzy) schroniska, w ktorych z drzeniem serca bylam, moga byc marzeniem dla nas Polakow. Czysto, przytulnie, cieplo, zwierzeta najedzone, zaopiekowane medycznie. Ale to wszystko oczywiscie nie zastapi kochajacego wlasnego domu.... Przeklenstwem jest moda na rasy, zwierzeta. Przeklenstwem jest handel internetowy!!! (tu trafiaja nieszczescia hurtowo produkowane m.in. we wsch. Europie). Tak wiec tylko szeroko prowadzona akcja uswiadamiajaca moze pomoc (wg mnie widac postepy, wrecz jest swego rodzaju moda na pomoc psom, coraz wiecej ludzi ma – i to dwa! – “kundle”z zagranicy:-) - i dobrze!). Jesli ktos sie zastanawia, dlaczego w NL sa adoptowane psy z zagranicy, to prosze spojrzec na trzy linki na chybil trafil wybrane: schroniska w trzech wielkich miastach: Amsterdam, Utrecht, Eindhoven. http://www.dierenasiels.com/zoek02.cfm?id=169&SID=2 17 psow do adopcji ( 3 juz w domu) http://www.dierenasielutrecht.nl/index.php?option=com_wrapper&Itemid=50 16 psow do adopcji (3 zaadoptowane) http://dierenasieleindhoven.dierenbescherming.nl/asieldieren/honden (23 psy do adopcji ) Wiekszosc psow jest duzych, a te wiadomo, ciesza sie mniejsza popularnoscia, nie tylko w NL, nie kazdy ma warunki i sile. Male psy sa adoptowane dosc szybko. Glupio to brzmi, ale wybor po prostu jest niewielki. No i liczy sie tez chec ulzenia nieszczesciu psiemu, jesli sie uratuje bide z zagranicy. Kiedys byla tu w NL tez dyskusja na temat “sciagania psow z zagranicy”, dlaczego - zamiast brania nieszczesc z “wlasnych” schronisk. Jedna rozzloszczona wolontariuszka na rzecz psow bodajze hiszpanskich zadala sobie trud i podliczyla wszystkie dane ze wszystkich schronisk w NL. Wyszlo jej w owym czasie, ze w calej Holandii w schronach bylo okolo 650 psow, i to w wiekszosci duzych... Szescset piecdziesiat! Tu po prostu nie ma bezdomnych psow, i ich wolnego krzyzowania sie (wszystko oczywiscie w granicach rozsadku statystycznego, bo od wszystkiego sa wyjatki). Natomiast potworny problem jest z kotami. Tutaj bowiem tez sa idioci, ktorzy nie chca “kaleczyc” swoich kotow. A ze sporo mruczkow wychodzi z domow swobodnie na zewnatrz, to na wiosne wiadomo. I bezdomne sa. Nie pomoze im istniejace schronisko dla dzikich nie dajacych sie udomowic kotow (wielka przestrzen, jedzenie, i calkowity spokoj, nikt ich nie bedzie zmuszal do milosci do czlowieka, ale weterynarz im pomoze w razie potrzeby). Ale to kropla w morzu potrzeb. Jechalam w ostatnia niedziele na spotkanie tych psiakow z Rumunii, co to wam opisalam. Cieszylam sie, nasze zadbane sunie siedzialy sobie zapiete pasami w aucie. Jechalismy przez rolniczy region, przejezdzalismy obok... wielkich hodowli trzody chlewnej. Hurtowa produkcja zwierzat na potrzeby czlowieka. Czy to az tak bardzo sie rozni od hurtowej produkcji psow dla przyjemnosci czlowieka – pytalam siebie w duchu? Gigantyczne hale, a w nich stloczone swinie, bez szansy na normalne zycie, maja jak najszybciej sie utuczyc i zginac, transportowane czesto w potwornych warunkach zagranice, do wielbicieli szynek, kielbasek. Tu link do kilku zdjec swinki, ktora bardzo chciala byc psem. Tak sie zaparla (nagradzana smakolykami ma sie rozumiec), by sie nauczyc sztuczek na zawodach psich, na wystawach, ze otrzymala w koncu oficjalne pozwolenie na uczestnictwo w psich konkursach! :-) http://www.minivarkens.com/archief/news/Louie_het_varken_met_een_hondenleven/default.asp Pozdrawiam was wszystkich serdecznie ( i przepraszam za dlugie posty, jeden pod drugim, ale juz znikam) M. (czlonek holenderskiej Partii dla Zwierzat, jesli sie ktos teraz usmiechnie, to kiedys Wam napisze, ile dobrego ta pierwsza na swiecie partia “zwierzeca”, ze swoimi poslami w parlamencie, zrobila juz dla naszych braci mniejszych; tylko wspolpraca na szeroka skale, nacisk i to odgorny, PRAWNY, cos – bardzo powoli, niestety – moze zmienic!)
  2. * XXX52: dziekuje za mile slowa. Mojej zaslugi nie ma jednak w dzialanosci tej organizacji zadnej, ja tylko wspieram ja czasami slowem i czynem, i zaadoptowalam przez te fundacje sunie (wlasnie bedzie miala operacje wstawienia dwoch endoprotez za bagatela 3600 euro, hehe, na szczescie mam wykupione ubezpieczenie /zawsze! bez tego ani rusz/, zaplacimy tylko 15% – co pisze nie, by szokowac, ale pokazac, ze jak sie kocha, to.... wiadomo). Nasza sunia juz pewnie by nie zyla. W Rumunii wylapuja psy, wrzucajac je do samochodu jak leci (ona miala dlugo jakas traume, na widok bialego dostawczego busika dostawala szalu, smierc w oczach, pierwszy raz cos takiego widzialam, sama byla zszokowana, lzy w oczach), zawoza je do stacji smierci, czekaja, az sie uzbiera wiecej ofiar, dusza gazem (na ktorym oszczedzaja) , a potem pala (niedoduszone psy zywcem). Wolontariusze wyciagaja, ile sie da, z takiej stacji, wyciagneli tez nasza kochana.... Za tydzien bedzie spotkanie innej organizacji i psiakow z PL, niestety nie bede tam. * aanka – no tak mozna przez cale zycie, z kazdym i ze wszystkim; podawanie w watpliwosc uczciwosci “zagranicznej” wymagaloby ustalenia miary “uczciwosci polskiej” – jak rozumiem zawsze i wszedzie krystalicznej, i sprawdzalnej? nie ma, jak rozumiem w PL podejrzanych adopcji? Moi znajomi w NL, swietna rodzina polsko-niderlandzka, chcieli wziac psa z PL , pies mialby u nich raj (niech wystarczy, ze na leczenie szczeniaka rasowego, kupionego w znanej hodowli, wydali kilka tysiecy, niestety zdechl na ich oczach, trauma, sprawa sadowa, hodowca sie wywinal, calosc trwala kilka lat itd.). Tak sie wsciekli, ze postanowili - nigdy wiecej zadnej mody na rase, raczej uratuja zycie jakiejs polskiej bidzie, nie powiem, zeby nie bylo w tym mojego udzialu:-). Wybrali psa (wybierali dlugo naradzajac sie z dziecmi, szukajac imienia, ustalali urlop w polaczeniu z pojechaniem po psa, cale przygotowania nastapily, korespondencja), w koncu wybrali, i co? Nie, za granice wybrany pies ostatecznie nie zostanie wydany. Dlaczego? BO NIE! I juz! Tak mieli dosc kwestii psiej, do dzisiaj ich dom zieje pustka po mozliwej milosci dla psa. Chca odczekac szok, moze wezma kota ze schroniska w NL. [SIZE=2] * Emilio – niestety, nie zgadzam sie z twoim twierdzeniem, ze [FONT=Times New Roman][FONT=Calibri]"zle" organizacje patrz: WSZYSTKIE dopóki nie udowodniá ze jest inaczej”, to jakies postawienie sprawy na glowie, jak maja udowodnic??? Moze widzialas na tym watku, ze[/FONT] [/FONT][FONT=Calibri]fundacja, z ktora blisko wspolpracuje i znam ludzi bardzo dobrze, w moich oczach jest krystaliczna, zostala tu oczerniona? [/FONT] [FONT=Calibri]Wydaje mi sie, ze jest raczej odwrotnie: na poczatku wlasciwe umowy – sprawdzalne po jakims czasie (PRZEJRZYSTOSC) – dowody – zerwanie kontaktow lub ich kontynuacja. Ale dobra wspolpraca i budowa zaufania dotyczy OBU stron. [/FONT]
  3. W ostatnia niedziele bylam na spotkaniu psiakow wyadoptowanych przez pewna fundacje z Rumunii do tej strasznej Holandii :-). Niezwykle spotkanie, wzruszajace. Psy zachowywaly sie super, zadnego szczekania, gryzienia sie, choc oczywiscie byl tlok i w srodku wielkiej sali duszno. Ale byly tez spacery i mnostwo przestrzeni wokol. Za wejsciowke sluzyly worki karmy, zbieranej na pomoc schroniskom, uzbierano calkiem spory transport. Byly konkursy, stoiska z rzeczami do sprzedazy (robione przez wolontariuszy: ciasteczka dla psow pieczone przez kogos, przytulanki, rozne psie "akcesoria"), dochod w calosci szedl na pomoc zwierzetom w Rumunii. My bylismy krotko, zeby nie wymeczyc naszych suk, duzo ludzi wlasnie dlatego tez wpadalo na krotko, niemniej moglismy pokazac, na jakie piekne psy wyrosly nasze zaadopotowane swojego czasu kupki nieszczescia. Tu sa zdjecia tych "wyhandlowanych" psow do podejrzanej Holandii: http://www.dogsadoptionsnederland.nl/index.php?p=page&id=74 (na samym dole filmik, a nieco wyzej male zdjecie, na ktore jak sie kliknie, idzie sie do albumu) Wiele psow, malych, duzych, kalekich, ale.. uratowanych!!! To oczywiscie kropla w oceanie cierpienia zwierzat, ale juz taka grupa ludzi to calkiem sporo, bedzie emanowac niezgoda na zle traktowanie zwierzat. Jesli sie to pomnozy przez liczbe fundacji, zajmujacych sie pomoca zwierzetom w roznych regionach swiata, jestesmy juz pewna sila!
  4. Ellig, jak rozumiem, to calkiem prywatna (ewentualna) adopcja, ktos sobie wybral pieska, a liczba wykrzyknikow swiadczy o tym, ze nazwa Holandia dziala jak plachta na byka :-). Nic sie nie zgadza z tego, co napisalas o przepisach dotyczacych transportu psa (skad ty to wzielas, jakie probki krwi? :-), musi byc paszport, chip, szczepienia, a szczepienie na wscieklizne o miesiac wczesniejsze. W przypadku szczeniaka, ktorego jeszcze nie mozna bylo zaszczepic, zaswiadczenie od lekarza weterynarii, ze w danej okolicy nie bylo przypadkow wscieklizny przez jakis czas (jakas taka formula, weterynarz musi ja znac).I kwita. Przynajmniej w przypadku przewozu jednego psa. W grupowych nie wiem. Na pewno musza byc zachowane warunki co do klatek, dostepu do wody, tu masz racje, ale reszta to jakies legendy. (Nasi znajomi chcieli wiezc psa z PL w ukryciu, bali sie jakiejs kwarantanny, a wystarczylo isc do weta w NL i spytac, jak ja to zrobilam, przed przywiezieniem mojej suni /jedna z Rumunii, za kase - wzieta przez fundacje, druga z PL i to nie dlatego, zeby bylo taniej, bo kase oddalam na pomoc innym polskim psiakom/:-)
  5. I jeszcze ku przestrodze – przestrzegano nas tutaj przez zorganizowanymi grupami przestepcow (znow niestety podobno ze wsch. Europy) – tym razem lapiacymi koty na produkcje... tak tak, tak modnych obecnie futerek u kapturow, kolnierzy. Na ulicach ustawiane sa pojemniki na rzekomo stara odziez idaca dalej na pomoc, ale pojemniki maja dziure-wejscie i specjalny zapach wabiacy koty.... Tez uwazajcie!
  6. Psie Wolny, nie bardzo rozumiem. To, ze handel psami kwitnie, to znana sprawa, poczynajac od baby ze szczeniakami w pudle na targu w PL (czy gdzie tam), a skonczywszy na pseudohodowlach w calej Europie. Ja myslalam, ze kazdy o tym wie. I ze z ogloszenia, z internetu, “przypadkiem”- sie nie kupuje, nie wolno! Zaskoczeniem natomiast dla mnie byla skala tego procederu i mafijny charakter, jak to slusznie okresliles. I to, ze wladze nic z tym nie robia – z przestepstwem w koncu ekonomicznym i (przede wszystkim dla mnie) humanitarnym!!! Do cholery, czy tak trudno zakazac takiego procederu w naszej nowoczesnej humantarnej Europie? Przeciez to sa hurtownie! (chociaz swinie etc. tez sie produkuje hurtowo i przewozi skandalicznie, a morduje nomen omen nieludzko, no tak....) Moja przyjazn tu z kims zostala mocno nadwatlona, a wlasciwie zerwana, wlasnie dlatego, ze ci ludzie kupili szczeniaka od... Polakow, z ogloszenia na necie. Bylam wsciekla. Pewnie zaden wielki handel, ot przywioza dwa, trzy yorki od czasu do czasu, po 100 -200 euro za kazdego (w ogloszeniu bylo, ze ze wzgledow na okolicznosci pies musi znalezc nowy dom, aha, juz w to wierze), wpadnie do kieszeni dodatek do pensji. Tlumaczenie, ze w ten sposob ci idioci uratowali zycie maluchowi jest debilne. Mogli uratowac w inny sposob, nie zachecajac do kolejnej transakcji skurwieli. Przed psami (handlarzami nimi) ze wsch. Europy juz dawno sie tu ostrzega. Dlatego wrecz dobrze jest, wg mnie, ze istnieja fundacje, ktore legalnie, za zachowaniem wszelkich regul i przejrzystosci, zajmuja sie posredniczeniem w uzyskaniu psa z zagranicy, ktoremu w ten sposob los sie odmieni, a rodzina zyska wymarzonego przyjaciela. Wbrew temu, co niektorzy podejrzewaja, zajmuja sie tym przewaznie ludzie ze zlotym sercem dla zwierzat (mimo wszelkich wasni miedzy samymi ludzmi:-). Nie jest tajemnica, ze za psa zaadoptowanego sie tu placi ok. 200 euro (i slusznie, wiesz, jak darmowe “prezenty” sie traktuje? :-). W ten sposob fundacje zyskuja fundusze na pokrycie kosztow (transport, szczepienia, sterylki itp.), pomoc schroniskom itp. Poza tym musza miec rezerwy w razie nieprzewidzianych wydatkow (nagla choroba wyadoptowanego psa = ewentualna pretensje nowych wlascicieli, psia terapia itp.). Ja w zyciu bym sie nie podjela posredniczenia w adopcji, za duza odpowiedzialnosc prawna, finansowa, tylko fundacja, z prawna pozycja, statutem, wzorem umowy i rezerwa finansowa, moze sobie na to pozwolic. To jest harowa na okraglo, trzeba naprawde kochac zwierzeta i chciec im pomoc, zeby to robic. Zreszta, co ja wam bede tlumaczyc, sami wiecie. Nic nie wiem o fundacjach niemieckich, chociaz pewnie, jak wszedzie, i tam sa gnoje. Jasne, ze ostroznosc jest absolutnie konieczna. Ale tez dlatego fundacje (przynajmniej te, ktore ja znam) zabezpieczaja sie, czy chodzi o adopcje czy o pomoc materialna, dokumentuje sie wszystko, dlatego tak wazne sa osobiste kontakty (zeby zobaczyc na wlasne oczy, czy naprawde), zdjecia(czego nie moge ludziom wytlumaczyc – ze nie chodzi o “ladne fotki”), tak sie buduje zaufanie, ktore potem procentuje. Ja uwazam, ze te fundacje odwalaja kawal swietnej roboty, ratuja mnostwo stworzen. Nalezy sie im tylko szacunek za te gigantyczna robote.
  7. Zupelnie inna sprawa jest masowy wrecz handel “rasowymi” szczeniakami importowanymi z zagranicy na zamowienie do Niemiec, Holandii, Belgii. Ogladalam PRZERAZAJACY godzinny reportaz w tv, w ktorym dziennikarz z ukrycia filmowal sfingowane zamowienie, ktore niby chcial zlozyc u handlarza (lamany angielski, “biuro” na odludziu), do ktorego udalo mu sie dotrzec. Pytal o mozliwosc sprowadzania tygodniowo kilkudziesieciu szczeniat rozmaitych ras w wieku 6 tygodni, moze mlodszych. Nie ma problemu, wszystko da sie zalatwic, kazda rasa w kazdym wieku w dowolnej ilosci. Gora przygotowanych paszportow, z pieczatkami weterynarzy, ze psy szczepione itd. czekala w baraku handlarza, wystarczylo wpisac imie psa. Takich handlarzy jest mnostwo. Ocenia sie, ze rocznie sprowadza sie do bogatego Zachodu setki tysiecy (sic!) takich stworzonek. To jest podobno nieprawdopodobny biznes, porownywalny z handlem narkotykami, jesli chodzi o zyski. Sprzedaje sie psy przez internet, ogloszenia, nieco taniej niz z uznanej hodowli, ale tez za ciezkie setki euro (400, 800, 1200). Ekipa telewizyjna sledzila samochod jadacy po odbior “towaru”, dojechali az na Wegry (ale w gre wchodza tez takie panstwa, jak dawny DDR, Czechy itp., w ogole glownie Europa Wschodnia, tym razem Polski nie wymieniono, choc oczywiscie tu tez sa “zaglebia produkcyjne” – o tym byly inne reportaze). Psy jada stloczone w samochodzie dostawczym, wiele godzin, wiele szczeniat nie przezywa tego oczywiscie, albo dojezdza juz konajac. “Straty produkcyjne”. Te, ktore przezyja, i tak pokryja koszty i zapewnia zysk. Ukryta kamera filmowala psy przebywajace juz w “magazynie” i czekajace (ja zamykalam oczy, plakac sie chce). Sfilmowany bagaznik busika z (nie)zywym towarem, dziesiatki szczeniat, kulek nieszczesnych........ Koszmar, koszmar i jeszcze raz koszmar. Przekleta moda na modne rasy, na rasy w ogole. Wypowiedzi nabranych na rasowego pieska wlascicieli nie zrobily na mnie wrazenia (choroby psow, ciezka kasa wydana na leczenie, rozpacz za psem, jednym snobom parwowiroza zabila cala ich szlachetna hodowle, bo sie skusili i zamowili “blekitna krew”, juz nie mowiac o tym, ze pies na przyklad wcale nie wyrasta na rasowego). A Unia debatuje sobie.... No nic, trzeba robic swoje, malymi kroczkami.
  8. Bärbel, z tego, co wiem, to zadna fundacja w Holandii (te, ktore znam) nie odda psa bez przeskanowania najpierw rodziny, do ktorej pies idzie. Nie kazdy dostaje, kto chce. U nas byla najpierw wizyta i rozmowa, sprawdzenie warunkow, podejscia od kwestii wychowania psa itp. Po roku - dwoch sprawdzenie, jak sie psu wiedzie. Wiekszosc fundacji jednak zajmuje sie tylko pomoca materialna. W zeszlym roku byl kongres organizacji pomagajacym zwierzetom zagranica, jest ich bowiem mnostwo, taka wymiana doswiadczen okazala sie wielkim sukcesem (co nie znaczy, ze tu sie nie kloca:-), skad my to znamy:-). Jest specjalne forum poswiecone pomocy zagranica, kontrola spoleczna jest ogromna. (stad z Polski potrzebne byly zdjecia, zeby udowodnic, ze dary trafily do wlasciwych miejsc, ale tlumaczenie tego zajelo mi pare miesiecy:-).
  9. Alez tak - fundacja ta objezdza interesownie polskie schroniska i przytuliska - zbierajac mnostwo psow (dane masz oczywiscie ty, tylko je ukrywasz), na handel, smalec, doswiadczenia, futra naturalne i eutanazje. Spelniloby sie twoje marzenie. Zaciekle ich nie bronie, bronia sie sami, swoja dzialanoscia i naprawde nie tylko w PL psy cierpia, wszedzie mozna im pomagac, a polskich wolontariuszy w twoim stylu olac rowno. Udowodnij, ze sie nie jakasz. I ze nie zhandlowalas psa. Ciezar dostarczenia dowodu spoczywa po twojej stronie.
  10. #2124 "Ado, nie wiem jaka organizacja przywiozla najwiecej darow po powodzi, mozliwe ze to wlasnie oni. Wiem, ze wszystkie zagraniczne organizacje sie szczyca na swoich stronach jakie to one obladowane darami uszczesliwiaja schroniska polskie. Darami, tak jak li1 wyzej napisala, zebrane od sponsorow. Ale czy przywiezienie darow wyklucza handel? Znasz przyslowie Boję się Danaów nawet, gdy przynoszą dary? Na jakiej podstawie jestes pewna ze nie handluja ? Ja chcialabym w to uwierzyc:smile: " # 2137 "Niestety, ja nie podalam tych przykladow w takim sensie jaki zrozumialas :-( Owszem, wierze ze pojedyncze przypadki starych psow znajduja tam domy, ale przeciez nie w takich ilosciach ! Zobacz prosze ile psow jedzie do stosunkowo malego kraju jak Holandia. A podalam tylko kilka holenderskich organizacji , jest ich przeciez wiecej." (podkreslenia moje - Em_) Poprosze dane – ile tych psow jedzie? I skad wellington ma te dane? I skad wellington wie, ze fundacje holenderskie (bo nie tylko o te jedna oczerniana idzie) sie nie rozliczaja, nie podaja swoich dochodow? I dlaczego wellington nie wie, ze ludzie zakladajacy fundacje laduja wlasne (spore!) prywatne pieniadze w transporty, zakupy, i to nie dziesiatki euro ale tysiace? I akurat ci, ktorych oczernia, na urlop pojechali do kraju poludniowego... pomagac odbudowywac zniszczone schronisko psie? A nastepnego roku do innego cieplego kraju, w poblizu schroniska kociego (pewnie, zeby zdzierac z kotow skorke na tak modne w PL chinskie kurtki z kolnierzem futrzanym?). A w Polsce z darami byli juz niezliczona ilosc razy. W najblizszy weekend jade na spotkanie “psie” – wlascicieli psow, wyadoptowanych z Rumunii przez kolejna fundacje (holenderska, fuj), bo jedna z moich suk wlasnie tam zostala uratowana od strasznej smierci. Kazdy z nas byl po roku - dwoch sprawdzany, jak sie ma pies (jeden pies zostal wlascicielowi bezpardonowo odebrany). Za tydzien jest kolejne spotkanie psow wyadoptowanych z Polski przez inna fundacje (kasa rozliczana co do grosza, po odliczeniu kosztow pardon “transportu” psiego, kosztow formalnosci /szczepienia, sterylka itd./ lwia czesc tego wraca do schronisk – na sterylki, i to psow pozostajacych w schronach, pomoc materialna itp./). Rzucanie takich oskarzen powinno byc karalne, a wellingtony zwalczane. Ale to sa dwa rozne swiaty, szkoda czarnych literek i czasu.... Szkoda, bardzo szkoda.....
  11. [FONT=Times New Roman]Nie zagladalam tutaj, nie mialam czasu, zreszta moze i lepiej, zeby nie prowadzic do eskalacji watku. Odi, Psie Wolny, dzieki i tez pozdrawiam.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Powtarzam – rozumiem obawy, ale sumienie by mi nie pozwolilo rzucac podejrzen ot tak sobie. Ta kobieta “w” sie nawet nie zajaknela, nawet teraz, siedzac nadal na watku, ze - faktycznie, moze za daleko sie posunela. To swiadczy o metodzie, slepej. Ile zlego sie tym narobi (choc tak niby walczac ze “zlem”)? [/FONT] [FONT=Times New Roman]Kwestia pomocy (materialnej) jest dosc zlozona, doswiadczylam tego, bedac obdarowywana i sama obdarowujac. Jednak zarzucanie ludziom bezinteresownie pomagajacym najpodlejszych instynktow (bez najmniejszego poparcia dowodami, a jedynie opierajac sie na swojej wlasnej mentalnosci) swiadczy o podlosci... no czyjej? [/FONT] [FONT=Times New Roman]Z okazji transportu po powodzi polska dziennikarka zadala pytanie – no dobrze, a czego ci Holendrzy w zamian oczekuja? :-) [/FONT]
  12. Urwalo mi. Bo za duzo. Ulewa sie. Tu dalszy (wsciekly) ciag: Z poczucia obowiazku im to naturalnie przekaze. Jesienia rok temu pojechali do Polski za wlasne pieniadze (oplacajac hotele tlumaczki, czyli mnie, co ja z kolei przekazalam na psy). W zimie wyslali duzy transport. Prosili o zdjecia. TYLKO. Jak myslicie, z jakim rezultatem? Pretensje - iz sie czegos od ofiarnych wolontariuszy wymaga. Na wiosne wsiedli w busik, zeby zawiezc transport natychmiastowej pomocy do schroniska, gdzie podobno psy zdychaly z glodu. W zamian prosili tylko o zdjecia. Jak myslicie, z jakim rezultatem? (podpowiem: droga karma, przynajmniej na Zachodzie, dla kotow, zostala sfotografowana na tle psow. Od miesiecy zadnych zdjec) A potem takie wellingtony se rzucaja. Teraz ida na cypr, hiszpanie itp., z Polska juz mieli do czynienia. Spoko, wellingtony moga spac spokojnie, ta Fundacja juz Polsce nie zagrozi. Sorry, ale mna rzuca. Tony pomocy materialnej! Mentalnosciowej tez!
  13. Czystym przypadkiem trafilam dzisiaj na ten post sprzed wielu miesiecy (malo jestem aktywna na Dogomanii, z roznych powodow – brak czasu, mozliwosci wiekszej pomocy niz by sie chcialo i takie tam, nie ma co udawac, ze sie jest lepszym). Widze, ku mojemu zdumieniu, ze pewien nick, dosc aktywny w “zwalczaniu”, ot tak sobie przytoczyl linka organizacji, ktora pomaga polskim zwierzetom, a ktora jest mi bliska, z tego powodu, ze ja im od paru lat pomagam. http://www.dogomania.pl/threads/89321-Co-powinnismy-wiedzie%C4%87-wyadoptowuj%C4%85c-poza-granice-Polski!!!/page85 , post 2123 [FONT=Times New Roman] Napisał wellington [/FONT][FONT=Times New Roman][/FONT][FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman]Holandia zaprasza ! [/FONT][FONT=Times New Roman]http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114...rzygarnac.html[/FONT] [FONT=Times New Roman]http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/arti...AT01/553196518[/FONT] [FONT=Times New Roman]http://www.ipla.tv/Wiadomosci/500066...cja-z-holandii[/FONT] [FONT=Times New Roman]http://www.jmvr.nl/page5.php[/FONT] Szanuje podejrzenia, sprowadzajace sie do troski, gdy nie wiadomo, czy zwierzeta, ktorym sie chce pomoc, naprawde dobrze trafiaja. Wydaje mi sie jednak, ze gdy sa jakies podejrzenia, ale bez “twardych” dowodow, nalezy to zaznaczyc. Tu nie mialo to miejsca. Oswiadczam – z najtwardsza moca – ze to ja organizowalam pomoc po powodzi latem 2010 dla polskich zwierzat, jakies kilkanascie ton, ale moglabym sobie nagwizdac, gdyby nie fundacja, ktora “wellington” byla laskawa beztrosko wymienic w podejrzanym kontekscie. Gratulacje w duchu Nietzche. Fundacja [FONT=Times New Roman]http://www.jmvr.nl/page5.php[/FONT] nie wyadoptowala ani pol psa z Polski do Holandii, swiadomie sie od tego odzegnujac (odpowiedzialnosc prawna, ubezpieczenia, brak mozliwosci sledzenia losow psow, inne cele statutowe Fundacji itp.). Jedynym warunkiem, ktory ta Fundacja stawia osrodkom, ktorym pomaga, m.in. w Polsce, sa – olaboga! - zdjecia z wykorzystania ich pomocy materialnej, przesylane mailem. Ktorym to warunkom jak na razie, malo Kto z otrzymujacych pomoc w PL odpowiada. Rzecz jest nie do zrobienia w PL. Widac wymagania sa ponad mozliwosci odbiorcow darow. Najpierw wszyscy obiecuja, a potem sie oburzaja – ze jak to, przeciez przyslali mnostwo zdjec pieskow. Dodac trzeba, ze nie chodzi o pierwsze lepsze zdjecia pieskow i kotkow, ale o ich zdjecia na tle roznych rzeczy z NL, co do znudzenia tlumaczymy. Coz to za wymagania. Zdjecia sa kwestia zasadnicza, I to nie z powodu proznosci Fundacji, ale z powodow czysto praktycznych – wyslane zdjecia do darczyncow (= podziekowania i dowody, ze ich dary zostaly wlasciwie wykorzystane) moga spowodowac (radosc i) nastepne gesty dobroczynne. Na rzecz nie tylko psow i kotow w PL w Kieleckiem, ale rowniez w Egipcie, Hiszpanii, Wloszech, Cyprze i gdzie tam jeszcze Fundacja dziala (a gdzie zwierzeta nie cierpia?). Wracajac do “wellington”. Wstawienie ot tak sobie beztrosko linka dobrej fundacji w podejrzanym kontekscie (handel! laboratorum!) swiadczy o metodzie “dzialaczki”. Kompletnie bez zadnych dowodow, rzuca ‘se’ wellington podejrzenuiam. I dobrze sie z tym czujac? Wellington – to do ciebie – choc rozumiejac twoje intencje, musze stwierdzic, ze strzelasz sobie w stope, w stope holenderskim fundacjom, psom, zwierzetom, idei. Jestes ot takim sobie Rydzykiem dogomanii. Powtarzam – rozumiem intencje, ale bedac toba, nie smialabym przytoczyc w tym kontekscie linka do fundacji, o ktorej nie masz pojecia. Co zreszta jest smutne. Fundacja ta oszalala na punkcie Polski – probowala nawiazac kontakty z wieloma organizacjami, chcac slac tony pomocy, ustalic plan pomocy. Wiecie, na czym sie rozbilo? Na braku zdjec i obiecanej, a jakze, i to jak, reakcji. Czy to jest jasne? Fundacja holenderska, mala ale skuteczna (dlatego), chciala slac tony pomocy. Ladowala w to prywatne tysiace euro, w zamian spotkalo ja brak obiecanych zdjec/reakcji , i komentarze wellingtonki. Z poczucia obowiazku im to naturalnie przekaze.
  14. I jeszcze: mam nadzieje, ze sie nie pogniewacie, ze dorzuce kilka swoich uwag, ale moze to cos pomoze. Otoz zauwazylam, ze dwie informacje bardzo pomagaja: rzeczywiscie podanie wagi (bo mikropsiak moze miec kilogramow 12 albo dwa:-), i zdjecia, na ktorym mozna zobaczyc proporcje, np. w stosunku do czlowieka lub powszechnie znanego przedmiotu (np. pralka, lawka, torba :-). Nie chodzi tylko o wyglad, co o zorientowanie sie w stosunku do wlasnych mozliwosci (jak w naszym przypadku - niemoznosc dzwigania, czy - moze - w innych sytuacjach: mozliwosci mieszkaniowe, autko itp.). Oczywiscie idealne sa filmiki, ale to nie zawsze jest mozliwe. Czasami na jednym zdjeciu, zrobionym z bliska, w ogole nie widac, ze to kruszynka. A chyba male psy sa bardzo pozadane (ale nie wiem). Trzymam kciuki za wszystkie psiaki!!!
  15. [quote name='Rewelacja']a ktory psiak zostal wybrany?[/QUOTE] Ja tej pani poslalam rozne zdjecia, filmiki i opowiesci, nie tylko z dogo, i stamtad zostal wybrany psiak. Nie zajmuje sie adopcjami, pomagam tylko w kontaktach z doskoku (tlumacze:-), jak dobrzy ludzie czy organizacje chca (np. materialnie) pomoc. No ale jak czesto sie zdarza, ze ktos chce psa nieadopcyjnego? Grzech bylo nie skorzystac.
  16. Odzywam sie znow, przepraszam za dluzsze milczenie. Wybor zostal dokonany, teraz dogadywane sa szczegoly (transport itd). Jeszcze raz dziekuje za wszystkie kandydatury, ciesze sie niezmiernie, ze niektore psiaki juz pojechaly do swoich domkow, oby byly najwspanialsze dla nich, na pewno beda, musza. I oby inne tez szybko znalazly swoje miejsce w kochajacym ludzkim domu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
  17. Dziekuje za wszystkie informacje i kandydatow, wszystko przeslalam dalej, prosze o cierpliwosc, na pewno dam znac na watku i prywatnie ( do kogo mam namiary), co dalej, ale to moze potrwac, z roznych wzgledow. (Nie nadaje sie do tego, kazdy psiak natychmiast zapada w serce i staje sie "bliski", i powstaje pytanie - co dalej z nim. Jedyna nadzieja w Was - wolontariuszach, wielki szacunek dla Waszej pracy!)
  18. Dziekuje bardzo, juz przeslalam Puszka dalej. Zglaszam sie tez na priwie Agucho z wszelkimi wyjasnieniami.
  19. Dzien dobry, szukam mikropieska do adopcji do bardzo dobrego domu. Psinka moze byc taka bez szans na adopcje "normalna" ze wzgledu np. na wiek, kalectwo (moze byc wiec niewidoma, bez lapki lub starenka). Mialaby byc towarzyszem dla innego malego niewidomego pieska , ktoremu sie nudzi samemu :-). Warunki: pies musi byc maly i lekki (wlascicielka nie moze dzwigac), tak wiec najlepiej do +- 4 kg, moze byc oczywiscie mniej, musi lubic koty, a przynajmniej je tolerowac, i nie bac sie malych dzieci. Dobrze by bylo, gdyby to byla sunia, bo przyszly towarzysz choc niewidomy to bardzo rozrywkowy samiec (wykastrowany). Pani specjalnie chce dac dom i lepsze zycie psiakowi, ktorego do tej pory zycie nie piescilo. Sama zajmuje sie od lat pomoca kotom (stad koniecznosc tolerancji na koty :-).Zobowiazuje sie do informowania o psiaku po adopcji (informacje, zdjecia), jak i do zwrotu kosztow sterylki i innych koniecznych spraw.
  20. Basiu, to nie tyle chodzi, zeby ogladac to straszne cierpienie zwierzat tam, ale jak wyglada akcja, zdjecia itd. Sa ludzie ktorzy po prostu pisza wielkimi literami na kartce swoj protest i robia i wysyłają zdjęcie. [URL]http://roemeensehondenforum.nl/viewtopic.php?f=104&t=1650&p=31164#p31164[/URL]
  21. Kochani, Akcje protestacyjne trwają dalej i się rozszerzają! Dzisiaj otrzymałam wiadomość o kolejnej, dość “łatwej”, może dla tych, którzy się chcą przyłączyć a nie mogą wziąć udziału w demonstracji, jest to forma łatwiejsza do realizacji. Niestety, czasu jest mało, w zasadzie powinno to zostać wysłane do północy dzisiejszego dnia (dopiero się o tym dowiedziałam, stad tak krotki termin). Ja sama zaraz jadę z grupa ludzi i z psami pod tablica z nazwa miejscowości, żeby zrobić zdjęcie i je wysłać! Należy wydrukować odpowiednie zdjęcie -plakacik (A4) wybrane z poniższych linków lub je zrobić samemu, np. z napisem „Polska mówi NIE mordowaniu psów w Rumunii!” (lub po prostu w Wordzie zrobić odpowiednie hasło wielkimi literami, np. [B][I]Poland says: stop killing dogs![/I][/B] ; lepiej wydrukować ich więcej, może ktoś jeszcze z przechodniów się zgodzi dołączyć do grupy na zdjęciu). Na linkach widać, jak to zrobili inni. Pojechać pod najbliższa tablicę z nazwą miejscowości (myślę, że jak tablicy na zdjęciu nie będzie, nic się nie stanie, ale oczywiście lepiej, gdyby była), stanąć pod nią, zrobić zdjęcie, i przesłać na podane adresy: [FONT=Tahoma]team@roemeensehondenforum.nl [EMAIL="staini@hotmail.de"]staini@hotmail.de[/EMAIL] [EMAIL="daniellechner@home.nl"]daniellechner@home.nl[/EMAIL][/FONT] [FONT=Tahoma]Pani Petra Stanko zadba o to, żeby zdjęcia zostały przesłane do księżniczki Mai, która dostarczy wszystkie zdjęcia do parlamentu rumuńskiego!!!![/FONT] [FONT=Tahoma]Można wciągnąć w to przypadkowych ludzi, którzy zgodzą się stanąć do zdjęcia z plakatem w ręku.[/FONT] [FONT=Tahoma]IM NAS WIĘCEJ TYM LEPIEJ, TYM WIĘKSZY ZASIĘG PROTESTU!!!!! W ten wtorek parlament rumuński będzie głosował nad możliwością zabijania ich psów!!!!!!!!!![/FONT] [FONT=Tahoma]A tu linki, jak to wygląda:[/FONT] [URL="http://www.facebook.com/event.php?eid=124940117583932"]http://www.facebook.com/event.php?eid=1249[/URL] [URL]http://roemeensehondenforum.nl/viewtopic.php?f=104&t=1650&p=31164#p31164[/URL] [FONT=Tahoma]http://jmvr.nl/page34.php [/FONT][URL="http://www.facebook.com/event.php?eid=124940117583932"]http://www.facebook.com/event.php?eid=1249[/URL]
  22. Swietna akcja!!! W Europie straszne protesty przeciwko barbarzyncom z niby unijnego kraju. Podpisujcie, protestujcie, tylko solidarne wystąpienie może coś zmienić w strasznym losie tych zwierząt, przynajmniej w Europie!!!!!!!!!!!!!!
  23. Moze zechcecie podpisac petycje w obronie psow w Rumunii? [URL]http://www.disgracefulromania.net[/URL] Uwaga, link zawiera drastyczne zdjecia. Po lewej stronie jest przycisk do petycji (po angielsku): petition. Trzeba zebrac jak najwiecej podpisow przed najblizszym wtorkiem, kiedy to ma byc uchwalona ustawa eksterminacji (czyta: rzezni) psow tam. (mam nadzieje, ze to nie wbrew regulaminowi, ze to tutaj zamieszczam, ale sprawa jest strasznie - doslownie 'strasznie' - pilna)
  24. Dzien dobry, traflam na ten watek przypadkiem. Czy to nie w "waszym" Tomaszowie pomaga (pomagala? ale moze w Tomaszowie Lubelskim?) fundacja http://www.vagabond-pets.com/nieuws.htm ? Bo jesli tak, jesli to byl "wasz" Tomaszow, to mysle, ze jesli ich poprosicie o pomoc, to oni sie skrzykna, sa niezwykle sprawni. Trzymam kciuki!
×
×
  • Create New...