Jump to content
Dogomania

Em_

Members
  • Posts

    324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Em_

  1. Tu pewne interesy zaczynaja byc bardzo widoczne... nienawisc do "obcego" (pod plaszczykiem milosci do psow), rozrabiactwo, podgrzewanie atmosfery niesamowitymi opowiesciami (choc identyczne, jesli nie gorsze, mozna nagminnie znalezc w Polsce), domaganie sie wplacania kasy bezposrednio w Polsce, bo gdzie indziej to na pewno zostanie sprzeniewierzona.... Hm.... Za chamskie, ordynarne i w_ogle zostaja uznane wszystkie wypowiedzi, w ktorych pojawia sie chocby cien watpliwosci, irytacji taka argumentacja, zas rzeczywiscie ordynarne, chamskie wypowiedzi "zwolennikow" "opcji wlasciwej" pozostaja niezauwazone lub usprawiedliwione. Hm.... Nie wolno pisac/cytowac w innym jezyku niz polskim, chyba ze niemieckie teksty pasuja "zwolennikom opcji". Obiektywnosc, wiarygodnosc.
  2. Dogi123, sylvia i wszyscy inni, ktorzy wg pewnej "opcji" nie moga, nie powinni tu pisac - piszcie nadal spokojnie, co wam na sercu lezy. To jest forum dla wszystkich, i kazdy moze tu sie wypowiedziec. Domagajmy sie dowodow, napietnujmy argumenty w stylu tego o Rumunii (w ktorej to ponoc w imie dobra psow zabroniono ich wywozow do Niemiec, hehe), nie zgadzajmy sie z okraszonym cytatami z biblii nacjonalistycznym, szowinistycznym widzeniemw stylu : nie bedzie polski pies glaskany przez falszywego Niemca/zagranicznego wielbiciela psow. Nie zgadzajmy sie na wrzucenie wszystkich pomagajacych z zagranicy do jednego wora.
  3. [quote name='Bärbel Odermatt-Maehler']EM nie pisz o Rumunach wy to samo robicie w Polsce.Dlaczego takie specjalistki od ochrony zwierzat ida na latwizne i sprzedaja psy za granice zamiast zajac sie nimi w Polsce i zorganizowac porzadne schroniska.Ile tysiecy psow macie zamiar jeszcze wypchnac do Niemiec? akiedy psy z Niemieckich schronisk maja znalezc domy jak handlarze przywoza non stop nowe dostawy z Polski.[/QUOTE] Alez czekam na przyklad. My tu w Polsce nic nie wiemy, i czekamy na niemiecko brzmiace aktywistki, ktore nam pokaza, jak czeba. Gdzie mam szukac informacji o twej dzialalnosci? (O Rumunii pisala wellington... proszem pani, proszem pani, a ona...)
  4. [quote name='ostatniaszansa']proszem paniom, proszem paniom, a on tez dlubie w nosie.... zenada /Agnieszka[/QUOTE] Zenada u zazenowanych odnosnie do zenujacych zazwyczaj dziala w jedna strone - jednego nosa. Dodajmy tego "dlubania". O tych [I]masywnych [/I] protestach.... Na wieczna rzeczy pamiatke: Z postu wellington: [I]Masywne protesty we Wloszech przeciwko wywozkom psow bezdomnych . Padaja slowa jak "deportacja" i "nielegalny handel". Niemieckim , szwajcarskim, austriackim holenderskim organizacjom sie zarzuca pod plaszczykiem pomocy zwierzetom uprawiac biznes. Konkretny zarzut : Niemcy sprowadzaja miliony psow z Wloch, z Hiszpanii, z Grecji,z wschodniej Europy, z Turcji i z polnocnej Afryki obiecujac "miejsce na kanapie", a w rzeczyywistoscie sprzedajac je laboratoriom.[/I] [I]Podobna sytuacja byla tez w Rumuni z tamtad byly na poczatku tez wywozone masami psy do Niemiec, ale oni szybko pojeli ze to nie jest rozwiazanie na dluzsza mete i zaproponowali ze jezeli ktos chce pomagac to prosze na miejscu a poza tym za psy wywozone za granice oplata bardzo wzrosla [/I] Prosze zwrocic uwage, zatem: miliony MILIONY:-) psow sa sprowadzane do Niemiec, do niemieckich laboratoriow, i to z ilu krajow.... A w Rumunii sie kapneli i poniewaz bardzo dbaja tam o psy (stad pewnie parlament rumunski probowal uchwalic ustawe o legalnym mordowaniu rumunskich psow), to podniesli oplaty za ich wywoz zagranice. I Niemcy maja szlaban na rumunskie psy, ktore moga byc zabijane przez rodowitych Rumnow:-). Zakres argumentacji wellington przekracza juz wszelkie granice. Ta ukladanka zaczyna sie ukladac. Ma ci ona swoj interes w podgrzewaniu tej atmosfery, wiec dobrze jest zapisac, jakich argumentow uzywa. (a tu zdjecia, jak skandalicznie sa przewozone psy, w b l a s z a k u !!!, a wiatr hula, w Rumunii, w ambulansie ufundowanym przez zagraniczne fundacje pomocowe tam, by mozna bylo na miejscu pomagac medycznie, pardon, poddawac psy eksperymentom medycznym na miejscu, po co tracic czas na podroz :-) [URL]http://www.dogsadoptionsnederland.nl/index.php?p=news&id=14[/URL] :-)
  5. [quote name='Leila52']Doggi123- Pisz te swoje bzdury po Polsku albo zatrudnij tlumacza. Jezyk Niemiecki nie jest jezykiem urzedowym w Polsce.[/QUOTE] Czy mnie pamiec myli? Na stronie 46 w poscie #1138 dziekowalas ninja01 za dlugi post po niemiecku (#1134), bez tlumaczenia.... a wellington zamieszcza tu i owdzie niemieckie strony, teksty, jak np. w poscie 1395.....
  6. Lilek - moge jedynie pozdrowic i zyczyc wszystkeigo dobrego. Odi - aluzju panial, dla ciebie liczy sie przede wszystkim pies, ergo – dla mnie nie, tak? (z jaka latwoscia wy tu tym szafujecie). I to, ze ktos czeka na wymarzonego psa, swiadczy na jego niekorzysc? :-) I to ze zostala zerwana umowa, nie jest wazne? Dla mnie dane slowo jest swiete, ale ty oczywiscie mozesz miec inne podejscie. To nie rozumiem, o co caly ten krzyk i dlaczego domagaja sie panstwo dowodow w postaci umow? I dlaczego nie rusza panstwo w podroz po Niemczech sprawdzac losy psow, jak mi to proponujesz? Bo ja - jesli dobrze cie rozumiem, powinnam jechac ponad tysiac kilometrow, zeby sprawdzic, czy pies ma dobrze, nie wiedzac, gdzie jest, w jakims miescie w Polsce, u kogo... No dlugo bym chyba jezdzila pukajac do drzwi na wsiach i miasteczkach.... :-) Poprosze nastepny argument.
  7. [quote name='Pies Wolny']Em - zszokował mnie cały Twój post, a część wytłuszczona (i jak masz odwagę to rób chryję jak najbardziej) zwłaszcza. Nie mam ochoty na egzegezę Twoich postów, choć być może powinienem, bo wiele poruszanych spraw po prostu intencjonalnie przekręcasz i manipulujesz - choć czcionek nie pogrubiasz :evil_lol:. Otóż ja mam dość TWOJEJ DEMAGOGII i jestem zniesmaczony Twoim stylem wypowiedzi i ich zawartością, często poniżej dobrego smaku i twierdzeń bez pokrycia. Dotyczy to także uwag osobistych do mnie. Nie napiszę, że się zawiodłem, bo się nie znamy. Gdybyś miała jeszcze coś dla mnie to daruj sobie - szkoda energii. Ja również Ci dziękuję.[/QUOTE] Tak sie sklada, ze chyba jestes przyzwyczajony do rozdawania kart, a ja z kolei nie jestem do tego przyzwyczajona. Rozumiem, ze jestes rozczarowany. “Odwaga, chryja, zniesmaczony stylem” – a coz to za slowa kogos, kto na wstepie rozmowy kazal mi “zbastowac”? Pisze konkretnie, grzecznie (staram sie), i w przeciwienstwie do ciebie nie rozgrzeszam poczatkujacych, ktorych styl cie jakos nie razi, a nawet wrecz przeciwnie – usprawiedliwiales to. KONKRETY, Ja je podaje i czytam, co tu sie pisze, i na to reaguje. Na zaden z moich przykladow, argumentow nie zareagowales merytorycznie, a teraz przechodzisz do ataku osobistego. Nie reagujesz na konkrety. Podales przyklad o operacji na strunach glosowych w kontekscie adopcji zagranicznych. Zaoponowalam. Brak reakcji z twojej strony. Oburza cie, ze uwazam, ze nie powinno sie zmieniac raz zawartej umowy odnosnie do psa. Nie zgadzasz sie? Dlaczego? Rozgrzeszasz nowe nicki, piszace jak dla mnie na forum publicznym bardzo niegrzecznie, po czym oskarzasz inne nicki o psucie atmosfery. Nie reagujesz, gdy podaje przyklady. Ani razu nie zareagowales na to, co pisalam o nieslusznych oskarzeniach wellington wobec fundacji, ktore znam. Niewygodnie? Piszesz o niemieckim oszczedzaniu na obiadach, bardzo merytorycznie, i o niemieckiej mentalnosci. Nie dziwi cie, ze najpierw sie pisze o prawie tajnym transporcie psow, potem o braku zaproszenia, a potem – ze to w ogole nie o to chodzilo. Pominales milczeniem moja prosba o dokumentacje twojej wlasnej dzialalnosci (ZAWSZE odbierasz przeciez psy, gdy cos nie gra) – jako przyklad wlasciwego udokumentowania. Kontrolujesz? Podaj, gdzie mozna sprawdzic, jak to wyglada u ciebie. NIC nie podajesz. Ale domagasz sie tego od innych. Podales mnostwo przykladow niewlasciwych sytuacji z wyadoptowanymi psami zagranice, ale ANI JEDNEGO na handel do laboratoriow. Rozumiem, ze to ja jezdem gupia i czegos tu nie rozumiem w kontekscie listu, ktory o tym wlasnie. Podaj przyklady mojej demagogii, bo ja twojej juz – wyrywkowo - podalam. A przede wszystkim podaj przyklady moich wypowiedzi “ponizej dobrego smaku”, o broniacy poczatkujace nickow, ktorych wypowiedzi nie naruszaja twych kubeczkow dobrego smaku. Faktycznie, nie znamy sie, ja ci podalam wszystkie swoje dane, ty nic. Szanuje to, mam fiola na punkcie prywatnosci, ale to swiadczy o podejsciu do zaufania. Howgh.
  8. [quote name='aanka']Popieram Lilek i AgęG. Ich rzetelne , przemyślane wypowiedzi trafiają do mnie o wiele bardziej , niż zawoalowane i pokrętne , a nawet bezczelne wypowiedzi zwolenników tego procederu ..[/QUOTE] Przykro mi, ale ja uwazam, ze moje wypowiedzi sa rzetelne i przemyslane. Kazde zdanie tutaj. Pozdrawiam
  9. [quote name='Lilek']Em,ależ nie liczylam na inną odpowiedź.Trochę tego było po obu stronach i pewnie jeszcze będzie, bo, dokąd nie będzie jasnych i wiarygodnych dowodów, że z psami jest wszystko w porządku, że żyją i mają nowe domy, będę zawsze przeciwna masowym wywózkom w nieznane.Tak, w nieznane, bo dla nas wszystkich to jest wywiezienie psów w nieznane.Powód jest prosty- nie wiemy, co sie z nimi dzieje, gdzie są, a wiele kłamstw i przekłamań napisanych na tym wątku nie pozwala na zaufanie, że wszystko jest ok. Nie działają na mnie zapewnienia, że wszystko musi być cudnie, bo to DNH. Dla mnie liczą się twarde dowody. Ostatnio tego właśnie się nauczyłam.A ponieważ ich nie ma, to dla mnie jest tak, jakby obrończynie DNH nie napisały nic. I tak, jak ty masz prawo do swoich mądrości, ja mam prawo do swoich przekonań. Natomiast twoja wypowiedź jest dla mnie szokująca. Tak, jest o wiele więcej psich nieszczęść niż zimno i huk, ale fakt, że masz w nosie ten psi stres.... hmmm. Natomiast dalej nie ma dowodów, że stres przeżywany przez te psiny, służy jedynie ich dobru, bo rzeczywiście będa miały dobre domy i fajnych ludzi. Tylko twarde dowody, moja droga, mogą mnie i wiele osób tutaj przekonać.Wasz ruch. PS. Opowieści o zapracowaniu ludzi z DNH i spowodowanej tym niemożności wykonania wizyt poadopcyjnych u wszystkich zwierząt wywiezionych z polskim, be, schronisk (rzeczywiście be) także na mnie nie działają.Jest na to dobra rada.Mniej wywożonych zwierząt i staranne sprawdzanie i informowanie.Czyż to nie jest bajecznieproste?[/QUOTE] [SIZE=3] [/SIZE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mam nadzieje, ze zauwazylas, ze ani razu sie nie wypowiedzialam na temat fundacji niemieckiej, o ktorej piszesz, wrecz przeciwnie, wiele razy podkreslalam, ze jej w ogole nie znam. Reaguje na ogolne argumenty, generalizujace, jak np. te o cenach - szok dla was, dla mnie normalna sprawa (sam zaplacilam za swojego psa z fundacji 250 euro), staralam sie to uzasadnic podajac ow kosztorys, o przepelnionych schroniskach na Zachodzie, o potwornym oskarzeniu, ktore tu padlo (ty sie domagasz twardych dowodow w sprawie twych psow, nie uwazasz, ze w druga strone tez powinny obowiazywac twarde? (przeciez jedna pani pisala tu nawet o wykorzystywaniu seksualnym wywozonych psow?)[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pisalam o metodach dyskusji. Nie wyzywam nikogo, jak mnie tutaj, dziele sie doswiadczeniem i reaguje na w moim odczuciu – demagogie (jak to o podcianniu psom strun glosowych:-).[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Piszesz o stresie psow. No ale to juz zeszlismy bardzo z oskarzen o sprzedaz ich do laboratoriow? Tak, dla mnie stres spowodowany podroza jest mniej wazny niz to, ze pies moze miec kochajacy dom. Dla ciebie nie?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dlaczego o tym pisze. Bo jeszcze chwila, a i fundacje, ktore dobrze znam, i ktore wiele dobrego zdzialaly dla zwierzat, i polskich psow, tez by byly oskarzone o potworne praktyki. Czy tego w ogole nie zauwazylas, ze o tym pisalam? Kto mi da gwarancje, ze wobec fundacji niemieckiej nie zadzialal podobny mechanizm? [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A poza tym takie akcje i argumentacja, jakie tu padaja, stwarzaja atmosfere podejrzliwosci, ludzie boja sie wyadoptowac za granice, zeby nie podpasc, lub robia to po cichu, zeby sie “sledczy” do nich nie przczepil. W rezultacie wiele psow traci szanse na dom. A ludzie, ktorzy wiele poswiecaja, czasu, pracy, energii, kasy, by pomagac, zostaja w rezultacie zmieszani z blotem. Jesli ty uwazasz, ze to jest w porzadku, to dalej bedziemy dyskutowac.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3] [/SIZE]
  10. [quote name='in_somnia']Zmilcz i nie *******. EOT[/QUOTE] Czy to bylo do mnie? (Wole sie upewnic, zeby W. Pies nie zarzucil mi niewlasciwego stylu :-)
  11. [quote name='Lilek']Em, oszczędź nam swoich "mądrości", proszę. Powiedz o swoich przemyśleniach tym psinom. Tym i wszystkim innym, które wywieziono w nieznane. Powiedz to tym wszystkim ludziom, między innymi mnie, którzy tęsknimy za utraconymi psami latami, szukamy,nie mamy o nich [B]żadnych [/B]wiadomości, powiedz nam w twarz o tym raju. Powiedz to mojej suni, którą odzyskałam po roku bezdomności i która nigdy nie będzie już normalnym, radosnym, ufnym psem. Jak zimnym trzeba być, żeby tak myśleć. Po prostu udało ci się mnie zaszokować[/QUOTE] Wiesz, jesli psy wywieziono w nieznane, to jak najbardziej cie rozumiem. Ale z tego, co tu czytam, oskarzenia dotycza masowej wywozki... na eksperymenty? Przeciez w twarz tobie, wam, jak najbardziej mowie, pisze. Obalam po kolei (emocjonalne) argumenty i prosze o konkrety. Nie dzialaja na mnie rzeczy typu jak to wiatr hulal pod plandeka, a psy sie pewnie baly. Znam gorsze psienieszczescia. Pisze, ze argumenty o przepelnieniu schronisk sa bzdura. Nawet zaprosilam do siebie, ciebie rowniez zapraszam (jak najpowazniej), mozemy przeleciec po schroniskach, zaprowadze cie do ludzi z roznych fundacji, pogadasz. Przykro mi, ze nie masz wiadomosci o tych swoich psach, tez by mnie szlag trafial. Chociaz prawde mowiac, ja sama bylam raz sprawdzana po adopcji i nie wyobrazam sobie, zeby ta kontrola trwala latami, ci ludzie nie wyrobia z taka iloscia psow, lepiej pomagac nowym. Mam nadzieje, ze odnaleziona sunia dojdzie do siebie, na dogomanii nie brakuje przykladow, kiedy to psy dzieki pracy dobrych ludzi wracaja do rownowagi, oby tak bylo i w twoim przypadku. A swoich "madrosci" raczej ci nie zaoszczedze, mam do nich prawo, takie samo, jak ty do swoich emocji, szczegolnie gdy piszesz cos, z czym sie zupelnie nie zgadzam (a bylo tego troche :-)). PS. mojego psa przewozono samolotem, w klatce w zimnym luku na bagaze! Tak wiezie sie 90% psow przez ta fundacje, z ktorej mam psa. Bylam na spotkaniu wyadoptowanych psow przez kilka lat przez te fundacje. Prosze sobie obejrzec zdjecia i filmiki. Gsyby nie przezyly tego szoku "samolotowego", wiekszosc z nich prawdopodobnie juz by nie zyla. [url]http://www.dogsadoptionsnederland.nl/index.php?p=page&id=74[/url]
  12. [quote name='Pies Wolny']Słucham ??? Myślę, że tym razem przekroczyłaś granicę rozsądku.[/QUOTE] W ktorym miejscu? Wyjasnij. Ach, nie zauwazylam tego wytluszczonego druku, tez jestem nieprzyzwyczajona do wprowadzania poprawek w cytaty:-), ale chryi z tego powodu nie bede robic, gdybys zechcial (zlosliwie?:-)) to powtarzac, a pewnie zechcesz. Tak, podtrzymuje swoje zdanie – jesli pies jest zarezerwowany dla kogos, a juz szczegolnie dla konkretnej osoby/rodziny, to skandalem jest wydac go komus innemu (niewazne, w kraju czy zagranica). Pewnie wiesz dobrze, ze wybor psa to... to przezycie, to powiekszenie rodziny, czeka sie na tego, juz wybranego psiaka, jak nie wiem co, szykuje sie dla niego koszyczek i takie tam rozne rozyczki. Ja czekalam dwa razy, a jak jechalam po odbior psa, to jak na najwazniejsza w moim zyciu randke:-), cala w nerwach i szczesciu :-). Nie wyobrazam sobie, zeby mi to odebrano. A jednak... Zdarzylo mi sie, ze nie dotrzymano slowa. Juz wszystko bylo umowione, tylko oddano psa wlasnie “ziomalowi”. Plakalam z bezsilnosci. Wlasciwie to chcialam nadal pojechac, do nieslownej baby i ja zamordowac. Zreszta kiedys ja i tak dorwe, i skocze jej na plecy, za moje lzy i pusty koszyk po tym wybranym, wymarzonym.
  13. Jezeli jakis pies jest juz zarezerwowany do adopcji (za granica), to coz w tym dziwnego, ze sie go nie wyda komus innemu chetnemu? Byloby niepowazne, gdyby nagle odwolano umowe. To, ze za psa odbierajacy (tu: fundacja) placi (koszty przygotowania, szczepienia itd.) – to cale szczescie. Tak wlasnie powinno byc. Samochod – mowa byla o “blaszakach” – ze duszno. Teraz: ze wiatr pod plandeka, huk musi byc przerazajacy, zimno. Czy w schronisku w budzie zima miesiacami, dniami i nocami, bedzie im cieplej? Poza tym psy jada kazdy w swojej klatce? Przerazone sa na pewno, kazdy pies, nawet ten, ktorego sie lapie dla jego dobra na ulicy, tez jest przerazony.
  14. [COLOR=#000000][FONT=Calibri] przepraszam za offa, ale nie moge sie nie podzielic ta wiadomoscia z radosci! zreszta przyda sie tu maly oddech:-) od przyszlego roku (prawdopodobnie w lecie, na wiosne ma byc podpisana nowa ustawa, mowa o NL, nie wiem, jak w innych krajach) wszystkie nowo narodzone psiaki beda musialy miec obowiazkowo chipa, rejestracja bedzie tez obowiazkowa (numer skorelowany z rasa, nazwiskiem, adresem wlasciciela). Pies bez chipa? – nielegalny, a wlasciciel ukarany! Yes, yes, yes! Ma to ograniczyc: a.) (nad)produkcje w “hodowlach” modnych ras (hodowle beda w ten sposob kontrolowane, ile psow, jakiej rasy i "jak" produkuja), b.) nielegalny handel. W ciagu 10 lat ma byc doprowadzone do sytuacji, kiedy to wszystkie psy beda zachipowane i zarejestrowane. Jupi! [/FONT][/COLOR]
  15. Wszystkie, a znam ich kilkanascie, jesli nie kilkadziesiat, fundacje na Zachodzie, dajace do adopcji psy zagraniczne, pobieraja oplaty za psa w wysokosci od 200 euro, do +- 280. Ta kwota, tak pobudzajaca panstwa wyobraznie, a wynikajaca rzeczywiscie z innego kursu euro (tu uklon w strone W. Psa, dla naprzykladu: sterylka suczki wielkosci jamnika: 350 euro, operacja kregoslupa kota: 800 euro), a wiec ta kwota to NORMALNA kwota w KAZDEJ fundacji, czy pobiera sie ją za psa z Polski, czy Rumunii, Hiszpanii czy Grecji. Czesc z tej sumy idzie na oplate konkretnego psa w Polsce (chip, paszport, szczepienia, sterylka itd.), czesc wraca do schronisk na pomoc w danym kraju, czesc idzie na transport, koszty medyczne, rezerwe na nieprzewidziane wypadki, wspieanie domow tymczasowych w razie czego. Przykladowe rozliczenie wziete z pierwszej lepszej strony pierwszej lepszej fundacji za rok ubiegly: wplywy: € 41263 (za: *adopcje 140 psow, *adopcja na odleglosc, *skladki na budy, *na sterylizacje, *na pomoc dorazna, *inne), wydatki: 15200 dla schronisk zagranica, koszty weterynarza juz po przybyciu psow - 8000, transporty 13350, inne 1800. Zostaje: 2913 euro rezerwy. Leila52: [COLOR=blue]“Dlaczego nie umieszczaja na swojej stronie numeru konta do schroniska w Mielcu? chca przeciez pomoc biednym psom.Probojac pomagac organizuje sie zbiorki pieniezne w Niemczech i wysyla sie te sumy dotych krajow”.[/COLOR] Nikt (a przynajmniej malo ludzi), nie bedzie wysylac pieniedzy do dalekiego kraju, z nieznanym jezykiem, do organizacji i ludzi, o ktorych sie w sumie niewiele wie. Wysyla sie do “swoich”, bo zaufanie wieksze (skad my to znamy, prawda?), bo te organizacje sa kontrolowalne i podlegaja miejscowym przepisom, rozumie sie ich jezyk na ich stronie, wysyla sie na konkretne akcje czy na pomoc ogolna. Ja tez nie wysylam kasy do schroniska w Rumunii, ale do fundacji spoza Rumunii, ktora psom tam bardzo pomaga. Na pomoc po powodzi nie zbieralismy pieniedzy, by je przeslac np. do Caritasu czy jakiegos schroniska, ale by zakupic potrzebne rzeczy i dostarczyc ludziom w Polsce do ich rak wlasnych. Zreszta – bez adopcji tak wielkich sum czesto by sie po proste nie uzbieralo. Ludzie placa, i dobrze, ze to robia!, za wymarzonego przyjaciela, a przy okazji pomagaja jeszcze innym psom. W tym wszystkim fatalna opinia o kondycji polskich schronisk, czesto w rezultacie – nazwijmy to eufemistycznie - swoistego nimi zarzadzania, nie jest zachecajaca do slania forsy bezposrednio tam…. Pies Wolny: [COLOR=blue]“Jak wiesz, nie prowadzę rozmów lub je przerywam, gdy adopcja psa za granicę miałaby się odbyć poprzez jakąś fundację”.[/COLOR] A ja uwazam – jesli adoptowac, to TYLKO poprzez fundacje, nigdy poprzez prywatne kontakty (lub rzadko, wyjatkowo). Dlaczego? Bo fundacja to osoba prawna, ma obowiazki obwarowane przepisami, ksiegowego, procedury; prywatna osoba, chocby najsympatyczniejsza, jest i jej nie ma, nagle moze miec wlasne klopoty i szukaj wiatru w polu. Ja to osobiscie przerabialam. A swoja droga – gdzie mozna zobaczyc dokumentacja (wiesz, jaka) Twojej dzialalnosci? Tak wiec inaczej myslimy. Sadze, ze wiele glosow wynika tu po prostu z nieznajomosci rzeczy i tegoz kursu:-), podobnie jak te o opinie o przepelnionych schroniskach na Zachodzie. Dwie osoby prywatne, a dwie osoby majace fundacje, to wielka roznica w mysl prawa i w widzeniu spolecznym. Pies Wolny: [COLOR=blue]“No cóż, wrażenie smutne, tyle, że zważ kto ten wątek ubiera w ciuchy z targowiska i kto robi za przekupy i baby. Moim zdaniem taki ton i charakter dyskusji nadają obrończynie DNH.”. [/COLOR] Chyba jestesmy na dwoch roznych watkach. Autorce slow: ‘nie jesteś na targu, więc nie pyskuj’ # 731, przypisales prawo do jej takich a nie innych wpisow, bo… poczatkujaca; pewnie nie przeczytales jej reakcji na moje wpisy (i masz racje, ale moglbys sie posmiac - pisze o moich wypocinach, mojej agresji, bezczelnosci, obludzie, jestem lotna jak furmanka, i klamczucha, itd., itp., styl zaiste nietargowy :-)); osoby podpisujace sie tutaj imieniem i nazwiskiem z liczba postow idacych w tysiace sa wyzywane przez anonimowe poczatkujace, a ty… swoje. Pogratulowac towarzystwa. (A najbardziej ubawila mnie jedna pani piszac +- o kolturze, bez kturej nie powinno sie byc wolontariuszem, oczywiscie w odniesieniu nie do siebie, zaraz potem zmieszala z blotem innych :-)). Leila52: “[COLOR=blue]Poza tym gdyby zdjecia biednych Poskich psow ze schronow zniknely ze strony DNH to zniknely by tez datki pieniezne od ludzi ktorzy chca tym biedakom pomoc”.[/COLOR] Nie dalej, jak wczoraj, zajrzalam na strone pewnej duzej polskiej fundacji, gdzie od jakiegos czasu informuje sie o postepach w leczeniu pewnego psa, okrutnie potraktowanego przez ludzi. Informacje sa okraszone (chwytajacymi za serce) zdjeciami. Zebrano na to ponad 10 tysiecy zl. Bylabym wdzieczna za wytlumaczenie mi roznicy pomiedzy niemieckim sposobem takiego postepowania a polskim. Lilek: “[COLOR=blue]Tym bardziej smutne, że nie można uzyskać odpowiedzi na tak proste pytania.Przecież pokazanie,że wyadoptowało się pomyślnie tyle psiaków, powinno być powodem do dumy.Ale pytania pozostają bez odpowiedzi”.[/COLOR] Znow chyba jestem na jakims innym watku. Czego mianowicie dotyczyly uwagi, ze “dowody sa kawiarniane”, ze “na zdjeciach widac tylko reke, noge nowego wlasciciela”, “trawa to wszedzie taka sama” i ze to zaden dowod - jak nie proby odpowiedzi na pytania? Leila52: [COLOR=blue]“ kto raz sklamal temu uwierzyc jest bardzo ciezko.”[/COLOR] Poniekad sie zgadzam. Nie wiem, czy juz o tym wspominalam, hehe, ale wellington zaliczyla rowniez fundacje dobrze mi znane, a jej wcale, do podejrzanych o niecne czyny Czy to klamstwo tez podpada pod te kategorie? :-) Wiele razy podkreslalam - szanuje troske o los psow. Rzeczonej fundacji niemieckiej nie znam. Ale demagogia to nie ta droga.
  16. AgaG, ulka33 - dziekuje za wasze wpisy. To doskonala ilustracja tego, co napisalam - obnizania rangi tematu.
  17. [quote name='wellington']A propos dyskusji ws. pieniedzy. Leila slusznie napisala ze pieniadze uzyskane ze sprzedazy psow w Niemczech powinny trafic z powrotem do polskiego schroniska. http://www.dogomania.pl/threads/89321-Co-powinnismy-wiedzie%C4%87-wyadoptowuj%C4%85c-poza-granice-Polski!!!/page116 Nie. Czesc pieniedzy powinna trafic z powrotem do polskich psow. Reszta musi byc zapezpieczeniem na: transport, nieprzewidziane interwencje (medyczne), zwrot nieprzewidzanych kosztow (np. rezerwa na wypadek koniecznosci terapii psa) itp. Ludzie z fundacji, ktore ja znam, placa z wlasnej kieszeni za swoje koszty, zeby nie obciazac kasy fundacji.
  18. Czas dla mnie na pewne podsumowanie. Śledziłam ten watek najpierw z zainteresowaniem, bo ważny jest bardzo. Padly tu bardzo poważne oskarżenia, wlasciwie rzeczywiście nadające się do sadu, dla obu stron: za zniesławienie/za (nielegalny?) handel psami (dla zysku) i przysparzanie im cierpienia. (Potem me zainteresowanie oslablo, bo jak na każdym forum internetowym, i tu efekt kuli śniegowej, rosnącej na podlozu filozofii Kalego (Kali ukraść krowe dobrze, Kalemu ukraść krowe – zle) przybral rozmiary normalne dla internetu, czyli wielkie:-). Niemniej nadal jest to dyskusja o kształcie pomocy zwierzętom, stad wazna. Innym powodem, dla którego zainteresowałam się tym wątkiem, sa rozsiewane podejrzenia przez „wellington” – jedna z animatorek tego watku, pod adresem fundacji, które ja dobrze znam, ale o tym już wielokrotnie pisałam (bez rezultatu zresztą, nikomu jak widać, nie daje to do myslenia). Z braku konkretnych i przekonywających danych dobrze jest poobserwować, JAK się dyskutuje. To daje bowiem wskazówki, jak osoby zaangażowane podchodzą do meritum, nawet jeśli my tego meritum (wystarczajaco dobrze) nie znamy. Dla mnie jest to w każdym razie w pewnym sensie miarodajne. Zatem: To, ze „oskarżeni” się bronia, jest normalne. Nawet w sadzie taki ma się prawo bronic. I – chyba już to mowilam – raczej ciezar dowodu lezy na „oskarzajacym”? Wybaczcie, ale to, co zostało tu przedstawione, z całym szacunkiem, na takie miano nie zasluguje. Przypominam – padly tu potworne podejrzenia/oskarżenia, o sprzedaż bezbronnych polskich psow do eksperymentow, do laboratorium. Wystarczy poczytać wpisy na poczatku watku, komentarze sygnatariuszy listu. Przedstawiono tu rozne watki, informacje o braku informacji, o niemoznosci sledzenia dalszych losow wyadoptowanych do Niemiec psów, o nieudanej/niemozliwej kontroli , o niewlasciwym zachowaniu wolontariuszy po wyjeździe psa, wszystko to przykre, niewlasciwe, ale raczej nie przekłada się bezpośrednio na straszliwe podejrzenia? Nie sa dla mnie takim dowodem cytowane maile (po niemiecku, hm… znamienne, nikomu to wtedy nie przeszkadzalo, podobnie, jak wiele innych niemieckich tekstow i linkow, mimo ze to polskie forum, dopiero jak nieszczęsny doggi chciał się wlaczyc, mimo propozycji tłumaczenia, zaczelo przeszkadzac:-), a wiec maile, w których się np. pisze o dużej liczbie małych psów… No i co z tego, ze sie prosi o male? Sama pisałam, ze wieksze „wzięcie” w adopcji maja male psy, to znana sprawa, w Polsce tez, sama tez szukałam do drugiej adopcji malej sieroty, bo tej, co miała być mala, a wyrosla na duza, nie udzwigne wnosząc do autobusu:-) (ale kocham ja bardzo:-). Podaje na takie dictum jedna osoba przykłady, ze wlasnie od nich wyadoptowano duże psy, ale tez niewiarygodne to, przeszlo bez echa…. Wszelkie dowody, przedstawiane przez broniących się, uznane zostały przez „atakujących” za zmanipulowane, za „kawiarniane” , zdjęcia za nic_nie_mowiace. Prawde mowiac, dowody na udana adopcje w Polsce tak wlasnie wygladaja? Mysle, ze nie od rzeczy byłoby poprosić w takim razie „oskarzajacych” o przedstawienie z ich strony dowodow własnej pomocy psom – tak, jak to ma w ich przekonaniu wlasciwie wygladac - jako przykład. Tak, jak tego się domagają teraz w przypadku adopcji niemieckich, niech może przedstawia własna prace. Zdjecia (odpowiednie), umowy, dane osob adoptujących. I protokoly z wizyt poadopcyjnych, nie w wykonaniu jakiejś tam koleżanki, ale uprawnionych inspektorow (bo i takie argumenty padaly). Od roku 2008? Mysle, ze to uczciwa propozycja? Nie chodzi o to, ze nie można krytykować, nie majac własnych zasług, nie. Ale nadal nie wiadomo, jak te dowody maja wygladac:-). Przedstawcie wiec te dane, w obfitości wymaganej od innych. (No bo chyba nie chodzi o postawe „kontrolowac to my, ale nie nas”?) Proszę mnie dobrze zrozumieć, ciagle chodzi mi o sposób dyskusji i argumentacji. Ogromnym poruszeniem okazal się transport, który jednak doszedł do skutku. Pisano, ze odbyl się wcześniej, ze po cichu, ze nikt nie zaprosil protestujących na spotkanie. Pisano o (tajnej) trasie przerzutu, masowym wywozie psów od lat. O strasznych warunkach transportu, wbrew przepisom. O morderczej drodze psów do dalszego cierpienia. Okazalo się, ze nie tajny, nie wcześniej, ze kazdy mogl byc. Na początku tego watku AgaG napisala (post #20), ze znana jest protestującym data wyjazdu? Dzisiaj napisala, ze wgląd w umowy czy rozmowa to w ogole nie jest to, o co chodzi i wcale nie chodzilo o taki kontakt. Hm… Transport. Każdy pies, lub po dwa, w jednej klatce, musza spedzic kilkanaście godzin, co jest podobno nieludzkie. Ejze. A jak państwo transportują psy po ludzku? (maja zapięte pasy? Obowiązek!) Moim zdaniem, ucieczka od losu psa schroniskowego w Polsce, nawet za cene spędzenia kilkunastu godzin w klatce, z przerwami na siusiu i krotki spacer (o czym zapewniano?!) - jest warta tego. Moje własne psy, w czasie podrozy na poduszkach, ze stresu nie jedza, nie pija, nie siusiają. Trzesiemy się nad nimi jak nie wiem. To co, lepiej, żeby zostały w schronie te transportowane psy? To jest argument? A może po jednym należy przewozic?:-). Sorry za uśmiech. Poruszyl mnie i ubawil (bo w tym watku przez lzy smiech się pojawia) argument, ze to, ze fundacje niemieckie pomagają polskim psom, nie jest w ogole ich zasluga, bo w końcu ta pomoc pochodzi od darczyncow fundacji. A ci darczyńcy nie pomagają z powodu empatii, tylko z tego powodu, ze maja lepszy kurs euro. Az zacytuje: „Pewnie, że nikt nie musi tego robić - chwała im za to - bądźmy jednak precyzyjni. Tym bardziej, że w Niemczech odpowiedź na apele pomocowe, zwłaszcza dla zwierząt jest znacznie większa niż w Polsce, choćby z racji kursu Euro. To nie tak, że więcej ludzi okazuje tam empatię, ich stać na więcej.”. Phi, maja więcej, wiec ich stać na więcej, żadna ich zasluga:-), pogonic ich? A w ogole to powinni pomagać tak, jak my chcemy. W Polsce. A nie wywozić psy! Nasze polskie! Czyli – sa grupy ludzi, które cos wymyslily, pomagają w miare swoich możliwości kombinując to z własnymi obowiązkami na miejscu, maja taka wlasnie wizje, żeby pomagać psom, ale nie podoba się to, gdyby pomagali w pobliżu nas, to moglibyśmy ich latwiej kontrolować. No…… To o styl myslenia mi wlasnie chodzi. Ten sam uczestnik dyskusji tłumaczy mi, ze nicki majace po kilka postow, a piszące wyjątkowo agresywnie (dla mnie zwykle trolle), maja po temu prawo, bo każdy przecież kiedyś zaczynal…. No nie wiem…. Zaraz potem czytam o wyjątkowej agresji, wrzasku „broniących się”. O holocie, podlosci, hipkryzji, chamstwie, agresywnych postach „broniacych się”. To się jakos kloci z prawem „poczatkujacych” do wyjątkowej agresji:-). Psie Wolny – na twoja uwagę-pytanie do Amikat (post #456), zacytuje, bo az mnie zatrzeslo na taka erystyke: „„Co robisz jak np. okazuje się, że pies jest zbyt głośny dla sąsiadów - wraca ?... no właśnie gdzie, czy zabieg usunięcia strun głosowych ? - bo tak się dzieje, choć to okaleczanie zwierząt”, pytam – jeśli jesteś TAK zorientowany w niemieckiej sytuacji, to chyba wiesz, ze na Zachodzie ta metoda jest juz dawno zabroniona? Dlaczego zadajesz w ogole takie pytania? Co TY robisz, gdy w Polsce odddany (przez ciebie) komus pies przeszkadza sasiadom? I nie chodzi tu o metode „a u was Murzynow bija”, ale o metode „może nikt nie zauważy, ze zagrałem nieuczciwie, a smród zostanie”. Ktos napisał prześmiewczy post o innym prześmiewczym poscie. Ale tylko ten jeden został uznany za chamski, już ten Agi wcale nie…. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie znam fundacji niemieckiej, o której mowa, pisze teraz o sposobie argumentacji. A taka, z jaka się tu na tym watku zetknelam, bardzo oslabia range tematu. I oskarzen. Już nie mogę sluchac o przepełnionych schroniskach, ledwo wiazacych koniec z koncem. Kazdemu, kto jest gotow zainwestowac w wycieczke do mnie, oferuje nocleg, wikt i opierunek, i wycieczke do 3 „przepełnionych” schronisk na Zachodzie. Prosze sie zglaszac! One sa „przepełnione”i ledwo wiaza koniec z koncem wg norm zachodnioeuropejskich! Kazdemu psu z polskiego schroniska zycze, by się znalazł w przepełnionym schronisku na Zachodzie! Zycze tez nowo powstałemu Stowarzyszeniu wielu sukcesow na polu walki z bezdomnoscia i cierpieniem zwierzat. I rozwagi, i właściwego postepowania, z uwzględnieniem sposobu działania.
  19. [quote name='Leila52'].Polska strona protestuje przeciwko wywozeniu zwierzat za granice i ma do tego pelne prawo i jezeli ktos tego nie respektuje to jego motywy sa bardzo podeirzane.[/QUOTE] [FONT=Times New Roman]Ja tego nie respektuje. Nie w tej formie, w jakiej sie to odbywa tutaj.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Po pierwsze – co to znaczy “polska strona”? Jak rozumiem, wszyscy uczestnicy dyskusji sa “polskimi stronami”? (z wyjatkiem dwoch osob, autorki cytatu, ktora przed chwila napisala, ze nie jest Polka, a druga osoba pisala nie po polsku i zwrocono jej uwage, ze to polskie forum (oczywiscie gdy zamieszczano tu wczesniej teksty/maile po niemiecku, bylo to dozwolone:-). Ktora wiec “polska strona”?[/FONT] [FONT=Times New Roman]Po drugie: sama bylam swiadkiem, jak wellington podejrzewala publicznie, od dluzszego czasu i uporczywie, o niecne praktyki fundacje zagraniczne, ktore dobrze znam i ktore zrobily ogromnie duzo dobrego dla (polskich) psow. Motywy tego tez sa dla mnie podejrzane. [/FONT] [FONT=Times New Roman]I co teraz?[/FONT]
  20. Psie Wolny, jestem zdzwiona twoim wpisem do mnie. Raczej nie zbastuje, jesli chodzi o specjalistow od – cudzego - chamstwa, ale oczywiscie nie mam zamiaru zasmiecac zadnego forum wpisami nie na temat. Dlatego tez poprosilam o usuniecie i mojego postu (Lelek). Wprowadzasz tu watek “niemieckosci” – rozumiem, ze na podstawie wlasnych doswiadczen, ktore szanuje. Ale ja sie tego wlasnie obawiam, tego przekonania o wyzszosci wlasnej nacji, rowniez w tym konkretnym przypadku. Dlaczego? Tez ci podawalam przyklady – odium zagranicznosci zatraca wymiar rozsadku (“pies jedzie zagranice? a nie boisz sie?”; zamiast: mozna to sprawdzic? macie opracowane procedury?) Zwaz, ze nawet jesli sa dowody na fajne, wlasciwe postepowanie, to i tak “nieufnych” to nie przekonuje (pisze ogolnie). Piszesz, zebym posluchala rozmow Niemcow na nasz temat. Co to ma do rzeczy?! I ze wcinaja tanie obiady, bo... oszczedzaja.... Rozumiem, ze ty zawsze wybierasz drozsze obiady. Ja – tansze, kocham te tanie obiady w Polsce, w ogole oszczedzam jak glupia, wiesz, ile na psy wtedy mozna wyslac? :-) W ogole – co to sa za argumenty?:-) Oslabiasz nimi swoja pozycje, sorry. Posluchaj zas ty rozmow Polakow na temat innych nacji:-) (uwierz mi, tez mowie na podstawie wlasnego doswiadczenia, gestego od tego:-). Psy na targach. W Polsce ich nie widziales? W zachodniej Europie role targow spelnia internet, za grosze mozna kupic “rasowego” bez papierow, ze wschodniej Europy. Tez o tym pisalam. Tylko wielkie akcje uswiadamiajace + ustawy moga cos tu zmienic, nie bicie piany (a za takie czesc wpisow uwazam). Zaklete kolo podaz – popyt, ktorego przerwanie mi sie marzy. Ale do rzeczy. Przeczytalam z uwaga twoje wpisy. Znam i ja sytuacje, gdy rasowy pies jest “biedniejszy” niz stara bida do uspienia. Lub wciskanie kundli na miejsce rasowych, ktore maja “wieksze szanse” na adopcje (co zreszta jest poniekad prawda). Kasa. Jesli wroci na pomoc psom, to ok. Rozumiem jak najbardziej, o co ci chodzi. Niestety, wydaje mi sie, ze nie ma innej drogi, jak tylko sprawdzenie (gdzies tam pisalam o osobie - osobach zaufania publicznego, ot taki pomysl) – droga urzedowa? Lub pojechanie, sprawdzenie na miejscu. Emocjami nic sie nie zalatwi, a za takie uwazam 3/4 tego watku tu. I widze, ze zmierza to do jeszcze dalszej eskalacji. Jesli miales te dowody na nieprawidlowosci, to ja bym poszla na policje.
  21. Czy leci z nami moderator? Zajmowalam sie od strony jezykowej badaniem powiedzonek, przyslow i porzekadel, i nie znam zadnego przyslowia o niemieckiej bezczelnosci. Prosze o wykasowanie powyzszego postu specjalistki z 6 wpisami na dogomanii, jako i tego niniejszego mojego.
  22. [FONT=&quot]Emilio, to o czym piszesz, odnosi sie do każdej fundacji polskiej i zagranicznej, rownież do tych znanych i szanowanych, i np. dzialajacych na dogo. Ja sama nigdy nie ujrzałam w jakimś rozliczeniu wplacanych przeze mnie niektórych kwot, już nie mówiąc o bilansie rocznym danej organizacji, udostepnionym publicznie, szkoda. Ale tez nie chciałabym przesadzać, działalność wolontariuszy pomagającym psom często jednak opiera sie na zaufaniu. Już nie mówiąc o tym, ze jeśli jest to organizacja pożytku publicznego, to te dane musza być do wglądu i skoro mi sie nie chce tego szukac, to inna sprawa. To byłoby najlepsze zastosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej. (nawiasem mówiąc na miejscu animatorek listu od takiego sprawdzenia bym zaczęła, wierze, ze w Niemczech takie prawo działa identycznie lub podobnie, a językiem niemieckim jak rozumiem wladaja; byłby to w moim odczuciu krok o tyle słuszny, ze jeśli maja racje, to podejrzani nie zdazyliby usunąć śladów swojego działania; teraz po wrzawie wokół listu, bedą mieli na to wystarczajaco dużo czasu). [/FONT] [FONT=&quot]Tak wiec powtarzam - to, co piszesz, odnosi się do każdej fundacji, a jakoś nie widzę lawiny listów otwartych o jasnosc sytuacji w tych innych fundacjach.[/FONT] [FONT=&quot]Rozumiem, ze w tym konkretnym przypadku chodzi o brak przejrzystosci sytuacji w połączeniu z obawami - które szanuje - o nieznany los psów. Tylko ze polaczono to tez z potwornymi podejrzeniami. A to już nie przelewki. Dlatego pytam o podstawy podejrzeń (moze nie chca ich ujawniac?). Sam brak wiadomości, przejrzystości, nie jest jeszcze żadnym dowodem na wyrzadzanie psom krzywdy, choc jest przykry.[/FONT] [FONT=&quot]Uleglabym może i ja tym "przelewkom", gdyby nie to, ze - jak opisałam w poprzednim poście - miałam i ja do czynienia z sytuacja, w której bogu ducha winne fundacje zagraniczne, bardzo zasluzone w pomocy polskim psom, już, już prawie zostaly zaliczone w poczet organizacji równie podejrzanych, kompletnie bez zadnych podstaw. Nawet fakt dużej pomocy w Polsce został tym fundacjom policzony na ich niekorzyść (sic!) - co z tego, ze pomagają, aha juz na pewno bezinteresownie, juz w to wierzymy, nie wiadomo, jakie maja prawdziwe zamiary i kiedy ujawnia swoje wredne cele. Czyli cos w stylu polowania na czarownice. Jesli w przypadku Mielca zadziałał podobny mechanizm, to niedobrze. Dlatego znów pytam o podstawy Waszych, rowniez Twoich, podejrzeń.[/FONT] [FONT=&quot]Jeśli idzie o order uśmiechu, Ulko33, to chętnie go przyjmując przyznaje, że choć mam zawodowo dużo do czynienia z prawem, to nie jestem prawnikiem, w przeciwienstwie chyba do większości tutaj powolujaych się na ustawe o dostępie do informacji publicznej:-). Nie napisalam, ze wylacznie osoba zaufania publicznego moze miec dostep do prywatnych danych. Nie uwierze jednak, ze w Polsce to tak działa, ze pozwala się na publikowanie prywatnych danych, i to obywateli innego panstwa, bo żąda tego jakas grupa innych obywateli. Nawet w przypadku sprawy karnej (co miałoby miejsce, gdyby ten hipotetyczny dyrektor sierocinca sprzedawal dzieci po 300 euro...:-) o ujawnieniu prywatnych danych decyduje sad? Ale na pewno nie ujawni publicznie danych adoptantow, bo naruszy prawo! W innych sytuacjach – np. sprawy z powodztwa cywilnego, jakiejs drogi urzedowej byc moze wglad w te dane moze miec adwokat, notariusz, mediator, uprawniony urzednik, bo ja wiem? Tak sobie glosno mysle, ze moze to byloby rozwiazanie? Ale na pewno nie da sie Wam tych danych, jestem gotowa sie zalozyc:-).[/FONT] [FONT=&quot]No i jeszcze o tym braku psow w Szwajcarii, Niemczech – jak o tym pisze Perelka. Nie znam tych krajow dobrze, moge sie wypowiadac tylko na podstawie tego, co sama widzialam. Bedac w Niemczech (na wsi, w miescie) widzialam w wielu domach psy. Faktycznie tam podobno trudno wynajac mieszkanie, jesli sie ma (duzego) psa. Ale kiedy wyprowadzalismy swoje psy na skwer (skwerzysko raczej, bo byl to spory teren) dla psow, to moze powiedziec, ze byl nas tam psiarzy tlum, to przesada, ale bylo nas duzo:-), az sie zdziwilam roznorodnoscia psiakow.[/FONT] [FONT=&quot]Moge natomiast z cala pewnoscia wypowiadac sie na temat Holandii, bo prostu mocno w tym siedze. Dane z 2010 roku np. z miasta z ponad 300 tys. mieszkancow, psow: ok. 10 tysiecy (zarejestrowanych), na stronie azylu 16 psow do adopcji. Duzo to czy malo? Do tego 500 miejsc “komunalnych” dla psow (toalety, laczki do biegania, wydzielone miejsca w parkach; nie zawsze bylo tak latwo, Holandia ma za soba dluga walke z kupami psimi na ulicach).[/FONT] [FONT=&quot]Ale faktem jest, ze tu jednak nie widac psow… :-). Sama sie zastanawialam nad tym fenomenem, jak to jest mozliwe. Az ktos z gosci zwrocil mi uwage na to, ze te psy tu… po prostu nie szczekaja :lol: .. Brzmi to dziwnie i smiesznie, ale to prawda :-). Bo rzeczywiscie prywatnosc i spokoj sasiadow sa bardzo wazne, naruszenie tego powoduje klopoty. Ja sama trenowalam swoje psy (przy pomocy sasiadow), zeby nie robily jazgotu przy kazdym dzwonku do drzwi. Spotykamy sie natomiast na tych laczkach, w parkach. W ogole nastala moda (ktora mi sie podoba!) na adopcje bid psich, a czesto dwoch. Moze wyjasnieniem tego jest sklad schronow. Jesli komus sie chce poklikac w linki, ktore wczesniej podalam, do schroniska w Amsterdamie, to zobaczy, ze sa to glownie duze psy, tzw. grozne. Podobnie w innych schronach. Male psy ida jak swieze buleczki. Dzisiaj na stronie azylu w Rotterdamie jest maly ShihTzu, a obok niego adnotacja, zeby juz nie dzwonic, bo schron zostal zasypany prosbami o niego. Popyt na mniejsze psy powoduje tez niestety sprzedaz internetowa (z importu ze wsch. Europy :angryy: . To ja juz wole, zeby Holendrzy brali bidy z Hiszpanii, Rumunii itd., bo z Polski to az strach teraz:-). [/FONT] [FONT=&quot]Przepraszam za przydlugie wypowiedzi, juz znikam.[/FONT] [FONT=&quot]O podpis dla psow rumunskich prosilam naprawde w dobrej wierze.[/FONT]
  23. Emilio, ale zdaje sie list otwarty nie o tym byl?
  24. [FONT=Arial]Postanowilam zabrac glos i ja. Pilnie obserwuje watek. Jesli krzywda dzieje sie psom, to nalezy zrobic wszystko, by to ukrocic, a i winnych ukarac. Jesli jednak sa to tylko podejrzenia, to krzywde mozna wyrzadzic ludziom i zwierzetom, i w ogolnym rozrachunku zrobic wiecej zlego niz dobrego. Ja sie nie podpisze pod tym listem, bo wydaje mi sie, ze zabrano sie za akcje jakos tak... nie od tej strony. [/FONT] [FONT=Arial] Przede wszystkim w reakcji na artykul w Gazecie pisze sie, ze sie nie stawia zadnej tezy (np. o wysylaniu psow do laboratorium czy na cwiczenia do klinik), a jedynie zada sie wyjasnien, jasnosci sytuacji. Jednak mnostwo wypowiedzi na watku wskazuje na to, ze wlasnie ludzie tak to zrozumieli i dlatego tak bardzo protestuja, i podpisuja sie pod listem. To jak to jest?[/FONT] [FONT=Arial] Mnie osobiscie jest obojetnie, czy polskie psy cierpia w laboratoriach, czy rumunskie czy ukrainskie czy inne, nie chce, zeby jakiekolwiek cierpialy. Rozumiem, ze w kwestii polskich psow my Polacy mozemy cos zrobic. Niemniej rzecz wymagalaby nieco wiecej wysilku, sprawdzenia, czy naprawde dzieje sie to, co tak wyraznie jest sugerowane, sama niechec do wywozenia psow zagranice to wg mnie za malo. Mam tez nadzieje, ze wszyscy sygnatariusze listu kupujac kosmetyki sprawdzaja, czy nie sa one testowane na zwierzetach (to nie sarkazm, naprawde mi na tym zalezy). I ze nie nosza kolnierzy np. z psow przy modnych kurtkach (chinskich).[/FONT] [FONT=Arial] Poza tym tak tu pozadana “transparentnosc” jest nieco postawiona na glowie. Prosze sobie wyobrazic, ze np. grupa zaniepokojonych obywateli zada ujawnienia wszystkich danych ludzi, ktorzy w ciagu ostatnich kilku lat zaadoptowali dzieci z jakiegos Domu Dziecka. Intencje maja przeciez szlachetne. Przesadzam? Cytuje z jednej wypowiedzi tutaj wyzej: [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=-0]“Dlatego w dniu 23.09.2011 r. zwróciliśmy się (..) o udostępnienie (..) - [SIZE=-0]szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011.[/SIZE][/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=-0][SIZE=2]Mysle, ze pierwszy lepszy prawnik tylko sie usmiechnie na takie dictum. Owszem, sprawdzenie tego przez osobe zaufania publicznego (?) moze byloby mozliwe. Takim jednak zadaniem jak powyzej sugeuje sie pewna nieporadnosc merytoryczna, emocje nie wystarcza. [/SIZE][/SIZE] Jeszcze o k[/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]westii dowodow. Pojawiaja sie glosy, jak te, cytuje: “[/SIZE][SIZE=-0]a moze to raczej fundacja powinna udowodnic (...)”, [/SIZE][SIZE=-0]“Czy masz 100% gwarancje ze WSZYSTKIE psy wywiezione z Mielca sa w ds/dt ?”[/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=-0]“(...) moglabys wstawic skany umow adopcyjnych na poparcie tych fotek pieskow? Fotki jakie chce kazdy moze wyprodukowac, to juz bylo czesto tematyzowane.”[/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jak swiat swiatem, to wlasnie podejrzenia trzeba czyms poprzec, a nie odwrotnie. Nigdzie bowiem nie znalazlam ani jednego dowodu (no dobrze, mocnych przeslanek przynajmniej) – choc to wlasnie wydaje sie logicznym kierunkiem – na poparcie strasznych podejrzen. Juz nie mowiac o 100% gwarancji, ktorej sie zada od drugiej strony. [/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Co do dowodow nadal – zdjecia mozna sfalszowac, jak podnosza tu niektorzy. Na przyjazd do podejrzanych w Niemczech podejrzewajcych nie stac, nie chca, nie moga Jak wiec, na milosc boska, mozna cos udowodnic? (A umowy przeciez tez mozna sfalszowac? czy wcisnac kit? Bo w to, co teraz mowa, tez sie nie wierzy? Nie mowie, ze nieslusznie, ale nie wiem, gdzie lezy prawda, a tworcy akcji tego nie ulatwiaja. Zadaja od innych tego, czego od siebie nie wymagaja).[/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial]Ja osobiscie mam dwa psy “z odzysku” i raczej musialam sie powstrzymywac, zeby moich “wolontariuszy” nie zarzucic zdjeciami i opowiesciami o moich najpiekniejszych, najmadrzejszych sukach pod sloncem:-). Zapraszalam je i do dzisiaj zapraszam. Ale gdyby ktos wymagal ode mnie latami “dowodow” i upublicznienia moich danych, odpowiedzialabym prosto: cmoknij sie w pompe. [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]A moze chodzi o to, zeby w ogole polskie psy, nasze polskie! psy nie jechaly do Niemiec? Pojawiaja sie i takie glosy. Jak te fundacje takie dobre, to niech sla kase, tu w Polsce cos organizuja, sterylizuja itd. Czyli narzucmy im nasze wyobrazenie o tym, jak to powinno wygladac, wtedy bedziemy spokojni. Nie bedzie Niemiec plul nam w twarz. Pod Grunwaldem tez im dalismy rade! (niby to zartobliwe, ale tak do konca to nie wiem....)[/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Przykro mi, ale tak to wszystko odbieram. Dlaczego? Bo niedawno sama mialam do czynienia z podejrzeniami wobec fundacji (nie niemieckich) pomagajcymi w Polsce, ktore znam doskonale od lat i smialo moge powiedziec, ze sa krystaliczne. Ale nawet nie zamierzam tego udowadniac kazdemu, komu sie zachce wymagac udowodnienia:-). Od jakiegos czasu obserwuje mianowicie postawe: “pies jedzie zagranice? a nie boisz sie?”. Wystarczy zasiac niepokoj.... Tak, jakby adopcja w Polsce byla jakas gwarancja, a sprawdzanie wyadoptowanych psow na porzadku dziennym. Rozumiem, ze niby w Polsce latwiej sprawdzac, w jakich warunkach zyje pies. Tylko, ze w Polsce pies na lancuchu to nadal (jeszcze) norma. Na tzw. Zachodzie kontrola spoleczna w tym wzgledzie jest znacznie wieksza, a kary surowsze. [/SIZE] [/FONT] [FONT=Arial]Legendy miejskie. Slyszalam i ja o zwierzetach porywanych do laboratorium. Tylko, ze to zmartwieni Niemcy tak ze zgroza o Holendrach mowili... Tym razem mamy do czynienia z Polakami, ktorzy o Niemcach... Moze za jakis czas uslyszymy, ze Czesi o Polakach tak twierdza? [/FONT] [FONT=Arial]Przepelnione schroniska na Zachodzie, znow ulubiony motyw niektorych sygnatariuszy listu. Juz na innym watku podawalam przyklady. Wezmy taki Amsterdam, moloch, z gigantycznym (nowym, wycieczki architektow tam jezdza, tak fajnie to rozwiazane, dla ludzi i zwierzat, i otoczenia) schroniskiem. Oto dane (z ich strony): rocznie przewija sie tam ok. 2000 kotow i psow. Miejsc w schronisku: klatek dla psow 180, dla kotow: 480. W tym roku wyadoptowano 267 psow i 744 kotow. Na stronie do adopcji 16 psow. Na etacie jest 40 pracownikow, natomiast wolontariuszy: 100. Tu ich stronka, mozliwa jest wirtualna podroz przez schronisko, ja tam bylam i to widzialam (zreszta w kilku innych tez). [/FONT] [FONT=Arial][URL]http://www.dierenasielamsterdam.nl/over_ons_het_gebouw.htm[/URL] [/FONT] [FONT=Arial][URL]http://www.architectenweb.nl/aweb/redactie/redactie_detail.asp?iNID=11007&iNTypeID=59[/URL] [/FONT] [FONT=Arial]Nie chciano mi uwierzyc, gdy mowilam, ze w Warszawie na Paluchu jest ponad 2000 psow. Musialam liczbe te napisac na kartce. O czym my w ogole mowimy? O jakim przepelnieniu? [/FONT] [FONT=Arial]Nie chce przez to powiedziec, ze lekcewaze sprawe. Nie znam sytuacji w Niemczech (jedyny przypadek, to: moja dobra znajoma z Niemczech byla w schronisku po zwierzaka, bylo kilkanascie kotow i kilkanascie psow, miasto z ponad 200 tysiacami mieszkancow). Nie brakuje zlych ludzi w kazdym kraju (a bezdusznych urzednikow tym bardziej). Masowa produkcja (“rasowych”)zwierzat i handel nimi to znana koszmarna sprawa, i mam nadzieje, ze kiedys masowo wszyscy razem przeciwko temu wystapimy. [/FONT] [FONT=Arial]Niemniej wydaje mi sie, ze koniecznosc sprawdzenia sytaucji nie wiedzie do rozwiazania poprzez postawe “no to co, ze pomagaja, to nie znaczy, ze nie sa zli!”. A ze sama sie osobiscie z tym spotkalam na innym watku (zainteresowani wiedza), to wedlug mnie oslabia to wiarygodnosc rowniez tej strony, a nie tylko tej sugerowanej w liscie. [/FONT] [FONT=Arial]Jestem za: jasnymi procedurami (umowy wazne prawnie), mozliwoscia sprawdzania jak najbardziej (w rozsadny sposob, z zachowaniem szacunku dla prywatnosci). [/FONT] [FONT=Arial]A na koniec prosba: moze ktos z Was podpisze list protestacyjny wobec praktyk w Rumunii? Cierpienie zwierzat nie zna granic :-( [/FONT] [FONT=Arial][URL]http://www.thepetitionsite.com/43/international-collection-of-signatures-to-be-submitted-to-the-european-commission-to-stop-the/[/URL] [/FONT] [FONT=Arial]Pozdrowienia dla wszystkich [/FONT] [FONT=Arial]eM.[/FONT]
  25. * Emilio - podpisuje sie wszystkimi swoimi czterema lapami pod tym, co piszesz. Z malym zastrzezeniem - nie zawsze da sie wszystko udowodnic. Podam przyklad (w malutkiej skali) - ja tu zbieram datki na psy, do skarbonki-puszki pancernej, ktora po jakims czasie rozpruwam (mam zapas skarbonek:-), dokladam swoja czesc i wysylam. Ludzie mi ufaja, bo wiedza, ze predzej by mi reka odpadla, nizbym zdefraudowala centa przeznaczonego na pomoc psom. I tu wchodzi w gre obustronne zaufanie. A swoja droga wasza stronka 'psu na bude' byla prowadzona wzorcowo, jesli chodzi o przejrzystosc! Szacunek. * Ellig - link podany przez ciebie to przepisy szwedzkie. Szwecja, o ile mi wiadomo, zawsze byla bardzo restrykcyjna (od mieszkajacych tam znajomych slyszalam wrecz o trzymiesiecznej kwarantannie dla wwzozonych psow i kotow, ale moze to bylo w zwiazku z krajami spoza UE, nie wiem, zreszta informacja byla "na gebe"). Przedtem pisalas w ogole o 'zagranicy' Wwiezienie do NL: chip, paszport, szczepienie (co najmniej miesiac wczesniej) na wscieklizne /zaswiadczenie od weta w przypadku szczeniat. Moze jeszcze swieze ogolne badanie od weta poswiadczone pieczatka, tego nie wiem (ja nie mialam). I kwita. Cala reszta - inne szczepienia, odrobaczenie - dobra wola (i rozsadek). Niemcy podobno potrafia byc upierdliwi w sprawdzaniu (poniekad slusznie). *xxx52 - u nas podatek, obowiazkowy - sprawdzaja!- zalezy od gminy, wynosi okolo 60 euro za psa na rok. Szczepienie coroczne ok. 80 euro. Paszport, chip - obowiazkowe (tanio). Ubezpieczenie ok. 250 euro za psa na rok (lepiej miec.... weci zdzieraja skore, wlasciciele sie wsciekaja, ze to wykorzystywanie tego, ze dla bliskiej ci istoty zrobisz wszystko). Kupujesz psa w schronisku - ok. 180 euro. Tak wiec naprawde tylko ci, ktorzy chca i sa gotowi placic, maja psa/psy.
×
×
  • Create New...