Jump to content
Dogomania

Em_

Members
  • Posts

    324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Em_

  1. Odi, Pies W. ma racje: zaczne odpowiadac:-). Choc do jego "merytorycznej" plodnosci forumowej mi daleko. Wielkie litery nie pomoga ci w zwiekszeniu racji. To nie jest moje “uzalanie sie”. [SIZE=6] [SIZE=6]To jest zwracanie uwagi na zasadnosc rzucanych podejrzen / oskarzen.[/SIZE] [/SIZE](dobra, tera zrobie inne litery:-)) [FONT=Garamond][SIZE=5][COLOR=sienna][I]Nie bylo ani jednej reakcji na “etycznosc” takich praktyk[/I][/COLOR][/SIZE][/FONT][SIZE=5]. [/SIZE] (Przytoczylam tu linki, z ktorych jasno wynika, o jaka fundacje wellington chodzilo, dziwne, ze o to pytasz; zreszta nie ma to najmniejszego znaczenia, chodzi o [COLOR=deepskyblue][I][B][U]mechanizm rzucania podejrzen[/U][/B][/I][/COLOR]). Drugiego watku, o ktorym wspominasz, tu nie ma ([SIZE=4][COLOR=green]raz[/COLOR][/SIZE] wspomnialam, ku okraszeniu refleksji), ty go poruszylas, a ja ci odmowilam odpowiedzi, wlasnie dlatego, ze nie czas i miejsce. Zwracam twoja uwage, ze go tu i teraz sama rozwijasz.
  2. [quote name='lilith27']Którego wpisu konkretnie? Wskaż wpis, w którym wyrażam zapatrywania, jakie mi przypisujesz. Wskaż wpis, który wskazuje moje poglądy i zapatrywania, jakie rzekomo przedstawiam w bliżej nie określonym "tu". Zdałoby się jeszcze wskazać, gdzie konkretnie interpretuję Twoją wypowiedź. Znajdziesz taki wpis, gdzie analizuję Twoje opinie (OPINIE nie motywy dające asumpt i będące przyczyną tychże)? Po prostu wskaż wpis, który uprawnia Cię do konkretnej logicznie uzasadnionej wiedzy, a nie dowolnych dywagacji i klepania od czapy cokolwiek Ci na myśl przyjdzie (bo to co zrobiłaś nawet nie można nazwać inteligentnym wnioskowaniem).[/QUOTE] Lilth, po raz drugi odpowiadam wprost (jesli pomylilam nicki lub nieinteligentnie wnioskowalam :-), to przepraszam) [quote name='lilith27']i to jest własnie prawdziwy motyw dla tych olbrzymich monologów[/QUOTE] Od poczatku tu pisze o nieslusznych podejrzeniach o handel psami, rzuconych na bardzo pomagajacych polskim psom ludziom, z ktorymi jestem zaprzyjazniona i doskonale wiem, co robia (przywoza lub wysylaja pomoc materialna do Polski). NIKT jakos sie tym nie zainteresowal, nie odniosl sie do tego. Dziwne, nie? A teraz nie gniewaj sie, ale juz nie bede odpowiadala na twoje zaczepki w tym wzgledzie, bo cos mi sie zdaje, ze glownie o to ci chodzi (dla dobra psow naturalnie).
  3. [quote name='lilith27']nie umiesz odpowiedzieć na pytanie wprost?[/QUOTE] Odpowiadam: [I]a skąd wiesz?[/I] - z twojego wpisu na dogomanii [I]znasz mnie?[/I] - nie [I]znasz moje poglądy, zapatrywania? - [/I]tylko te, ktore tu przedstawiasz [I]jakąś moją wypowiedz może czytałaś na ten temat? - [/I]tak, patrz wyzej [I]skąd wiesz co wyłapuje, a czego nie? - [/I]patrz wyzej [I]telepatia?[/I] - nie [I]wróżenie w fusów?[/I] - nie uprawiam [I]a może siedzisz w mojej głowie? [/I]- masz jakies klopoty ze mna w swojej glowie? Chetnie odpowiem wprost na wszystkie inne pytania, rownie powazne i merytoryczne tez.
  4. Emilio, zasadniczo sie roznimy. 1. “a wierzyc, to nie nalezy nikomu, to tez myslalam ze wiesz”. Czyli tobie tez nie. Mnie nie, Basi nie, i wielu wielu innym tu, znajacym sie np. tylko z dogo. Zatem mozna wlasciwie zawiesic wspolprace na rzecz psow. Czym innym jest transparentnosc i zdrowa kontrola, a czym innym ekstremalna naiwnosc lub ekstremalna podejrzliwosc. 2. “Nie wiesz komu wierzyc, wiéc chyba chcesz aby to zostalo wyjasnione?”. Bardzo chcialabym. Obserwujac argumentacje i wiedzac, jak oczerniono niewinnych ludzi, na pewno nie rzucalabym bardzo powaznych oskarzen. Ty sie natomiast do nich przylaczasz, nie masz watpliwosci. 3. “Prywatne pojedyncze adopcje, sprawdzone, polecone przez rzetelnych ludzi - jak najbardziej jestem za.” To sie kloci z tym, ze nikomu nie wolno wierzyc. Abstrahujac od tego, ze 5 psow to raczej grupowy przypadek niz masowy, no ale niech tam, to czy pomyslalas o tym, ze gdyby – GDYBY – te oskarzenia okazaly sie nieprawda, to wiele psow straciloby szanse na swoj, chocby i zagraniczny, domek? Co jest wazniejsze – przekonania twoje, innych sygnatariuszy (z czego wielu podpisywalo przekonanych, ze protestuja przeciwko sprzedazy psow do laboratoriow) czy szansa tych psiakow? Nacisk tu jest polozony nie na solidne procedury ale na protest i zakaz. Powtorze tu juz to, co juz napisalam wczesniej: ja jestem zdania, ze jesli adopcje zagraniczne (w Polsce zreszta tez), to tylko formalnie, a najlepiej przez fundacje! I tylko przez fundacje. A zadne pojedyncze, chocby i najrzetelniejsze osoby. Nagle sie moze okazac, ze ich nie lubisz i juz nie sa takie rzetelne:-). *** Lilith27, a to nie ty pisalas?: [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał Leila52 [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=18165153#post18165153"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost-right.png[/IMG][/URL] wellington obrazila twoich przyjaciol posadzajac ich o handel psami. [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał lilith27 [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=18165153#post18165153"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost-right.png[/IMG][/URL] i to jest własnie prawdziwy motyw dla tych olbrzymich monologów
  5. Emilia2280 Dosc kategoryczne pytanie:-). Swiat nie jest czarno-bialy i o tym jest tez ten watek. No ale dobrze. Nie wiem, “w jaki sposob psy opuszczaja Polske”, ty wiesz. Jedna strona twierdzi, ze w bardzo zly (choc dowód w postaci transportu busikiem w klatkach kennelowych nie wstrzasnal mna, wrecz przeciwnie), druga strona, ze w normalny sposob. Komu wierzyc? Zwazywszy, ze bylam swiadkiem klamliwych oskarzen pod adresem niewinnych ludzi (hm, moich przyjaciol), to sama chyba rozumiesz, Brak informacji o psach po wyjezdzie, choc niemily czy wrecz naganny, nie jest jednoznaczny z wyrzadzaniem im krzywdy, nie sadzisz? Pierwsza podpisalabym list z żądaniem wprowadzenia jasnych procedur przy adopcjach, wymogow przed i po, zarowno zagranicznych, jak i polskich. A ty jestes za tym, żeby zakazac zagranicznych adopcji? Tak czy nie? *** Leilo, Odi chwali list AgiG, ja nie (i nawet nie o tresc mi chodzi). O mnie wspominasz, o Odi nie. To nie jest zerowe zainteresowanie mna, pozwole sobie zauwazyc. Nie przedstawiam sie jako znawczyni tematu wywozenia psow do Niemiec, wrecz przeciwnie, wielokrotnie podkreslalam, ze nie znam organizacji, sytuacji. Reaguje na ogolne argumenty typu straszna krzywda wyrzadzana psom z powodu podrozy busikiem w klatkach kennelowych czy spotkania z rodzinami adopcyjnymi na parkingu. Nigdy nie twierdzilam, ze wszystko jest wspaniale, staram sie jedynie sledzic logike wypowiedzi, rowniez twoich. Dociekanie, co sie z psami dzieje, szanuje jak najbardziej, sama bym dociekala, ale to nie to samo, co wysnuwac wnioski o (ewentualnosci) sprzedazy psow do laboratorium (z ktorych to opinii powoli sie tu wycofuje, ale Odium zostaje). *** Lilith - wylapuje tylko konotacje “przyjaciele”. Nie zauwazyla, ze pod tym slowem wiele razy bylo: niewinni ludzie, nigdy nie parajacy sie zadnym handlem psami, a od lat bardzo pomagajacy polskim psom i kotom, zwozacy tony darow dla nich. Dla Lilith jest zatem w porzadku, ze za to, ze pomagaja, zostali oczernieni.
  6. [quote name='Lilek']Dla mnie niezrozumiały jest upór, z jakim Em twierdzi, że AgaG i sygnatariusze listu [B]oskarżają [/B]wolontariuszki z Mielca [B]o wywożenie psów do[/B] [B]laboratoriów[/B]. W wielu postach Em trakuje to jako koronny zarzut, a przecież, jakiekolwiek nie byłyby domniemania i obawy wszystkich przeciwników masowych wywozów psów w nieznane, to nigdy nie padło takie oskarżenie. Oskarżenia a obawy i domniemania to zupełnie różne rzeczy.Natomiast w wielu postach Em prosiła o [B]dowody na poparcie oskarżeń, że psy są wywożone do laboratoriów,[/B] mimo, że wielokrotnie publikowane były wyjaśnienia na ten temat. I to jest dla mnie niezrozumiałe. Zresztą, jeżeli dowody istnieją, to z pewnością nie będą umieszczane na publicznym forum, tylko zostaną wykorzystane we właściwy dla tego typu spraw sposób, a więc takie żądania są, delikatnie mówiąc, trochę nierozsądne.[/QUOTE] Oto przyklady, jak ludzie to widza (jest ich znacznie wiecej, wzielo sie to im z wlasnych przemyslen?). [COLOR=#000000][FONT=Calibri] [COLOR=#000000][FONT=Calibri]Wiesz ja podejrzewam że do Niemiec psiaka można adoptować i wszystko jest ok, a masowe wywózki niestety też są, jest na dogo oddzielny wątek poświęcony temu procederowi :-( I część psów pewnie ląduje w jakiś laboratoriach :-( Więc to niestety jest realne zagrożenie[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Calibri][URL]http://www.dogomania.pl/threads/200985-Kolejna-umieralnia-Korabiewice/page52[/URL][/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Calibri]a nie boicie się wysłać za granicę w kraju ciężka stwierdzić czy ludzie będą dbać o ziwrzaka a co dopiero za granicą. czytałam na innych wątkach że psy są wywożone na doświadczenia, nie wiem czy to prawda, mam nadzieję że nie, ale dziwi mnie że nie biorą ze swoich schronisk... [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Calibri][URL]http://www.dogomania.pl/threads/209641-Psy-niewidzialne.../page16[/URL][/FONT][/COLOR] [URL]http://www.dogomania.pl/threads/200985-Kolejna-umieralnia-Korabiewice/page51[/URL] Niemcy chętnie kupują polskie psy, na których prowadzą jakieś badania. I jeśli trafi się nieodpowiedzialny zarządca schronu, to zdarzają się przypadki sprzedaży psów do Niemiec. Oficjalnie idą do adopcji... ale słuch po nich ginie. [/FONT][/COLOR] Polecam tez lekture pierwszych wpisow na niniejszym watku, juz je cytowalam, ale widac nie jest to przekonywajace.
  7. Emilio, zaczynajac od konca: nie tyle ciebie dyskredytuje wspolpraca, co mnie dociekliwosc i zwracanie uwagi na argumentacje, dociekliwosc niestety w druga strone. (ja bardzo swiadomie nie zaczynam ‘ty’ od duzej litery, bo dla mnie to jest rozmowa przeniesiona na ekran; a w ogole ta maniera z duza litera w inernecie mnie wrecz smieszy, ludzie obrzucaja sie niejednoktronie blotem, ale twardo “z szacunku” dla rozmowcy pisza ‘Ty’ /np. swinio/:cool3:; doszlo do tego, ze widzialam nawet “k...rwa Twoja m.c” z duza litera :-); mam bardzo duza swiadomosc jezykowa i bardzo przemyslanie takiez zwyczaje): Nie zapominaj prosze, od czego zaczal sie moj udzial w tym watku: od oczerniania niewinnych ludzi o handel psami. Skoro to tak latwo idzie, to ja nie wiem.... Nikt do tej pory sie do tego nie odniosl. Od mojego protestu wobec oskarzen o sprzedaz psow do laboratoriow bez zadnych najmniejszych dowodow (a dlatego wiele osob sie pod listem podpisalo, to byl wabik). Brak kontaktu z rodzina adopcyjna i brak wiadomosci, brak procedur, jasnosci, jest absolutnie zly. Nie inaczej niestety czesto dzieje sie w Polsce, a nawet gorzej - psy sie wydaje na lancuch, bez sterylek, bez zadnej wiadomosci o warunkach). Bylabym wiec za wyjasnienianiem, ustalaniem procedur. (Inna sprawa jest to, ze “dowody”, ktore tu przedstawiono, uznano za sfalszowane. Po raz kolejny pytam: jak je mozna przedstawic, skoro nawet dane ludzi adoptujacych tez przeciez mozna sfalszowac?). Kazda okazja do wspolpracy na rzecz psow jest dobra, niweczenie tego jest zle. Ale tu o interes psow najmniej chodzi.
  8. Nie podzielam twojego zdania Emilio. Choc oczywiscie wolno ci odbierac moje argumenty jako chaotyczne i nierzeczowe ( tu juz wkraczamy na teren analizy czyjegos pisania, wlasnie tego staralam sie unikac, odnoszac sie jedynie do argumentow, nie personalnie, no ale dobrze, sama tego chcialas), to wlasnie staram sie bardzo trzymac glownej linii – argumentowania za i przeciw. Czasami okraszam to jakimis przykladami z mojego swiata, nie zeby sie wymadrzac, ale przyblizyc moj punkt widzenia. Mam bowiem wrazenie, ze jestesmy z innych kosmosow. Ale jak swiat (polski) swiatem, to tak juz jest, ze najbardziej niedorzeczne argumenty sa przyjmowane za dobra monete przez zwolennikow danej linii, i odwrotnie. Uwagi na temat charakteru jakiejs nacji, miejsca zamieszkania, wyksztalcenia, obrazliwe posty, wyssane z palca przyklady itp. – wszystko to bylo przyjmowane pozytywnie i jako wklad do meritum przez zwolennikow listu, natomiast jego przeciwnikom, w tej postaci, w jakiej teraz on funkcjonuje, wszystko poczytuje sie za zle. Np. mnie zarzuca sie “chamskie” posty, choc jako zywo nikogo zadnym epitetem nie obdarzylam, z wyjatkiem “specjalistki”:-). Bardzo staralam sie wrecz tego uniknac. Internetowe dyskusje sa prowadzone przez jednostronne okulary. Co widac i po twoim przykladzie. Nie wiem bowiem, jak mozesz wspolpracowac z ludzmi, ktorzy czasami oddaja psy do adopcji zagranica. Sorry, do ewentualnosci laboratorium. Ja np. przyjmuje list AgiG jako bardzo napastliwy, tak sie po prostu nie pisze chcac osiagnac cel, jakikolowiek by on byl. Napisany wrecz fatalnie, czy sie z nim zgadzam czy nie zgadzam. Stanowczosc nie oznacza takiej stylistyki. Ale to konweniuje z charakterem tej dyskusji, raz sie tu z kims zgodzilam, na co reakcja byla prosba, wrecz blaganie, bym sie z owa dyskutantka nie zgadzala za zadne skarby. Pewnie to dyshonor. Wcale bowiem nie chodzi tu o dyskusje, jak rozwiazac problem, nie o (przyszlosciowe) dobre rozwiazanie, w interesie psow, tylko o to – kto kogo, kto komu bardziej przylozy. Szable w dlon, wroga gon gon gon. W jednym masz racje (ups, moze tez nie zyczysz sobie zgadzania sie z toba): nauka nie idzie w las. Zakres zaufania zaweza sie wraz z poznawaniem ludzi, twojej szlachetnej osoby nie wylaczajac. I nie mam na mysli tylko tej dyskusji. Ja jednak, chocby z racji duzego doswiadczenia zyciowego (hm, to eufemizm na wiek:-)) pozwalam sobie wlasnie na duza dawke wlasnego podejscia. Mialam dobrego znajomego, speca od zwierzat w urzedzie pewnego duzego miasta, z cala pewnoscia wiele z was mialo z nim do czynienia, porzadny facet, choc urzednik. Zawsze mi powtarzal, ze najgorsi sa dzialacze prozwierzecy. Wydaje im sie, ze wystarczy kochac zwierzatka i kierowac sie swoim widzimisie i wlasnym wielkim ego. Klocilam sie z nim zawziecie przez lata, broniac polskich wolontariuszy, ktorzy wg mnie i tak dokonuja cudow, bez nich bylby tu straszny krajobraz. Niestety, coraz czesciej w duchu przyznaje mu racje.
  9. ad 1. Dokladnie tak uwazam. To zapytaj teraz, ale nie mnie – jak ta osobka ten zwiazek znalazla, by rozpuszczac takie podejrzenia? (alergie na tego typu postepowanie owszem mam). I w jakim celu? Zdaje sie, ze sie domyslam. ad 2. Ja tu widzialam jakies informacje o “wywiezionych” psach, wszystkie uznano z mety za niewiarygodne. Zaproszenie do wgladu w dokumenty odrzucono. Jedynym dowodem maja byc upublicznione prywatne dane osob, u ktorych psy przebywaja, dane zreszta, ktore tez mozna sfalszowac? To jak mozna cos wyjasniac? ad 4. O tym juz wielokrotnie pisalam – czym innym jest wplacic pare groszy i zapomniec, czym innym widziec psiaka, np. swojego i chciec pomagac (wiecjej, stale) innym psom, ktore zostaly. Glownie z ludzi, ktorzy zetkneli sie osobiscie z dzialalnoscia jakiejs organizacji, rekrutuja sie nastepni pomagajacy. Zapomnij jednak, ze ludzie beda wplacac pieniadze wysylane w pewnym sensie w “nieznane”. To po prostu nie do wiary, czego wy sie domagacie. To kompletne niezrozumienie tego procesu. Dlaczego PAH zbiera w Polsce a pomaga m.in. zagranica? A nie wysyla tylko wygodnie komputerem kasy np. do Afryki do jakiejs ichniej organizacji? Dlaczego polskie (bezplatne) domy tymczasowe biora psy, zamiast placic zaoszczedzona kase komus na pomoc? Jest mnostwo form pomocy (np. wakacje weterynarzy w danym miejscu, za skromny wikt i opierunek, ktorzy codziennie “tasmowo” wrecz sterylizuja wiele psow i kotow, pomgaja im studenci chetnie zaliczajacy taka praktyke, za darmo, przy okazji poznajac kraj i ludzi; sa fundacje, ktore wlasnie inwestuja finansowo w lokalne przedsiewziecia sluzace zwierzetom, ale i ludziom – miejsce pracy, budowa bo ja wiem studni, oplacenie stalych pracownikow - opiekunow zwierzat, musza jednak miec kontrole nad wydatkami /sprobuj polskim wolontariuszom taka kontrole zaproponowac, oburza sie, ze nikt im nie bedzie narzucac warunkow/). Czy urlop spedzony przy budowie/odnowie schroniska (sic!). Domy tymczasowe dla bid z zagranicy (jesli mi powiesz, ze lepiej, by taka osoba placila domowi tymczasowemu w innym kraju, zamiast samej to organizowac, to zapewniam cie, ze to nie jest rozwiazanie). To wszystko jest mozliwe przy innym podejsciu – nastawieniu sie na wspolprace i poddaniu sie kontroli, bo ci, ktorzy to robia, sami sa kontrolowani i rozliczani. Tylko w ten sposob mozna cos osiagnac. Jesli jednak robi sie tego typu rozrobe, to raczej fundacje beda uciekac niz chciec pomagac. Nawet nie masz pojecia, ile czasu, energii, kosztuje zbudowanie dobrej wspolpracy, zaufania, podtrzymania kontaktu, dotrzymania warunkow wspolpracy. Jak trudno znalezc ludzi, zeby sie dogadac. To nie zapobiegliwosc i dociekliwosc, jak piszesz, ale roszczeniowosc i podejrzliwosc, i brak dalekosieznego myslenia, powoduje sytuacje takie, jak te. ad czegos tam Nic mnie nie urazilo, za dobrze znam internet, zeby nie wiedziec, jak i co sie w nim pisze. Zwrocilam ci uwage na wg mnie twoja niekonskwencje w podejsciu, raz piszesz, ze czyjs poziom wypowiedzi jest wysoki czy jakos tak, w przeciwienstwie do mojego, na moje dictum i przyklady piszesz, ze skarze. No faktycznie “plose pani”- poziom. Zwrocic watek mozemy, jasne, i tak krecimy sie w kolko od wielu stron, mnie to nie przeszkadza, juz sie w tej dyskusji przyzwyczalam, ze zaraz poleja sie wypowiedzi w twoim odczuciu na poziomie. Jak na razie z dowodow o (ewentualnosci, ewentualnosci!) wywozeniu psow do niemieckich laboratoriow pojawil sie brak pieczatki waznego weterynarza, fakt przewozu psow busikiem i zatrzymywanie sie tym “blaszakiem” na parkingu.
  10. 1. Zwiazek jest zasadniczy: rzucanie podejrzen o handel psami na (krystalicznych) ludzi psom pomogajacym (pomagajacym tylko zaufanym osobom, nigdy gminom), oczernianie bez uzasadnienia, jedynym powodem jest to, ze sa to “obcy”. Jesli nie widzisz zwiazku z niniejszym tematem, nic na to nie poradze. 2. Ton moich wypowiedzi jest od poczatku ten sam. Ty mozesz miec inne wrazenie, nie ma sprawy. A wierz mi, potrafie pisac rownie mocno, jak Pies W., AgaG, ulka33 et consortium, jesli tego nie robie, to jest swiadomy wybor. 3.Cytuje ciebie: “niech pokaze dowody ze tak nie jest... beda niepodwazalne DOWODY i nikt nie bedzie sie czepial swoich domyslow.” Przykro mi, ale to jest jakies kuriozum. Rozumiem, ze nalezy udowadniac swoja niewinnosc? Czyli ktos ma jakies domysly i powinno sie udowadniac temu, kto sobie cos wymysli, ze tak nie jest? Nie sadzisz, ze kolejnosc powinna byc odwrotna? Ze to raczej zarzucane przestepstwo powinno byc udowodnione? Ja pozostaje przy tym punkcie widzenia od poczatku. 4. Nie przyjmuje twierdzenia, ze jesli Niemcy (czy ktokolwiek) chca pomagac, to niech zrobia to i to tu i tu, jak im grono polskie kaze. A szczegolnie juz finansowac np. domy tymczasowe. Forma pomocy, jej rodzaj i czas powinny byc ustalone we wspolnym porozumieniu i zaufaniu. Powtorze to, co juz napisalam – ja pomagajac psom w Rumunii NA PEWNO nie bede slac tam pieniedzy, a fundacje w kraju, w ktorym mieszkam, owszem, wspieram, i ona tam pomaga. To caly proces psychologiczny, dlaczego ludzie tak wola robic, nie miejsce tu, by go roztrzasac. Ale porownaj to z katasftrofami ludzkimi, czy ludzie wplacaja pieniadze na dany kraj wladzom tego kraju czy glownie organizacjom pomocowym u siebie w kraju. 5. Piszesz “powinnismy MIEC PEWNOSC ze KAZDY pies, ktorego wywozimy za granice trafia do domu”. Za granice i w Polsce. Oczywiscie, tak byloby najlepiej. I temu moglaby sluzyc dyskusja o jasnych procedurach. O praktyce. Robienie akcji, takiej jak ta, sluzy glownie zaostrzeniu atmosfery, a nie szukaniu praktycznych rozwiazan, sluzacych dobru psow. Psow, zwierzat na swiecie do pomocy jest mnostwo, niekoniecznie trzeba pomagac polskim, skoro polscy wolontariusze tak wlasnie podchodza do sprawy: maja domysly, ktore trzeba samemu obalic, a w ogole to najlepiej im slac tylko kase. 6. Naprawde, pisanie o mniejszym czy wiekszym stresie psa np. z powodu podrozy to sa wg mnie puste argumenty. Powtorze, jak przybyl do mnie moj pies z Rumunii: z ulicy do stacji smierci, stamtad do schronu, autem na lotnisko, samolotem do belgii (na lotnisku odbiera sie psy, nie wiem, czy to gorsze czy lepsze niz “parking”), stamtad do domu czlonka fundacji, potem autem do naszego – ostatecznego domu. Szczeniak 4 miesiace, klebek stresu. Powinnismy mu zaoszczedzic tego stresu? Oczywiscie, ze powinno byc wiadomo, dokad pies jedzie, ale: patrz sprawa jasnych procedur, fajnie by bylo o nich podyskutowac, ale to juz mi sie widzi niemozliwe. 7. Jesli odbierasz moje oburzenie jako “skarge” na wellington (na ktora sama sie jakos tam powolalas), a nie jako merytoryczna nieufnosc wobec takiego myslenia jakby nie bylo organizatorki protestu (skad mam miec pewnosc, ze nie zagralo takie myslenie takze wobec innych oskarzanych?), no to powtorze – trudno. Nie znosze frazesow, komunalow (typu “prawda wyjdzie na jaw”), takiego pisania pod publiczke, lzawego antropomorfizowania odczuc psow. Jestem zdania, ze nawet w konflikcie jest mozliwosc znalezienia wspolnego podejscia (tym bardziej, ze chodzi o cos takiego waznego, jak dobro zwierzat). Przygladam sie argumentom, zarzutom. i staram sie na nie reagowac oczekujac tego samego, a nie oswiadczen typu: jak mieszkasz tu i tu, to sie nie wtracaj, a w ogole to gupia jezdes. Staram sie dzielic swoim doswiadczeniem i uczyc z doswiadczenia innych (juz sie niestety nauczylam, zeby nie slac forsy w ciemno:-). Nie lekcewaze troski innych o psy, choc wyraza sie ona inaczej niz u mnie. Szanuje niezwykle prace polskim wolontariuszy, cuda czynia, staram sie pomagac, jak umiem i moge. Ale to, co tu sie dzieje: madry Polak po szkodzie i przed kolejna szkoda.
  11. [quote name='Draugia'] A na koniec powiedzialbym to samo co wellington wczesniej, ale zaraz na mnie naskoczysz... Wiec powiem tak - popatrz na to co Ty robisz, a nie wytykaj tylko innym ludziom. Jak to mowia" zeby miec czysty swiat, trzeba najpierw zaczac sprzatac wlasne podworko". Wiec nie zaslaniaj sie proszed tym, ze ktos tak robi to i ja tak bede. <--- to sie tyczy oczywiscie wrzucania do 1 wora ;)[/QUOTE] To wlasnie wellington zarzucila holenderskiej fundacji (jednak nie przeczytalas watku dokladnie) podejrzane intencje. To, ze tonami od kilku lat zwozili pomoc materialna do Polski (czyli pomagali na miejscu, dokladnie tak, jak wielu sie domaga), jest dla niej podejrzane. Nie ma wg niej bezinteresownej pomocy. Chca handlowac psami pewnie. Podaj mi przyklady mojego pisania, w ktorym obrazam kogos, wyzywam, to odszczekam i przeprosze. Ja nawet staram sie pisac bezosobowo (monologuje:-)), by zachowac ksztalt dyskusji ogolnej, a nie napadac na kogos personalnie. Odnosze sie do tresci, a nie do osoby. Nikomu nie zarzucam pisania pod wplywem lekarstw (tobie sie podoba poziom autorki takich uwag), nie zabraniam uczestnictwa w dyskusji z powodu kraju zamieszkania, nie wyzywam od furmanow, glupot, kretynek itp, itd. Tak, czasami sie smieje, czy wysmiewam, bo juz doprawdy sprawa parkingow rozlozyla mnie na lopatki. Nie ma innej metody jak tylko sprawdzenie (chocby wyrywkowe) “podejrzanych adopcji”. Argument sprzedawania psow do laboratoriow na eksperymenty, jak rozumiem, pozostaje w kwestii domyslow, ale jest ok? Przykro mi, ze rozne osoby mialy zle doswiadczenia, rozumiem ich gniew, ale wyciskajacy lzy z oczu argument typu “jak pies sie bal podrozy” czy ze "przechodzil z rak do rak", stad zestresowany, powinien spowodowac natychmiastowe zastopowanie wszelkich adopcji, rowniez polskich. No chyba, ze jak pies jedzie do polskiego domu czy w Polsce przechodzi z rak do rak, to sie nie boi.
  12. [quote name='Draugia'] Swoją drogą, dlaczego Niemcy mieliby się zastanawiać nad zabronieniem przewozu psów do nich (jak to ktoś już wcześniej napisał), jeśli wszystko byłoby w porządku..? [/QUOTE] Wiesz, "ktos tu pisal", ze w Rumunii podniesli oplaty za psy, zeby utrudnic wywoz psow do Niemiec:-). Namnozylo sie tu specjalistow. A slyszalas o wywozie dziesiatek tysiecy, jesli nie setek, "rasowych" szczeniat na Zachod ze wschodnioeuropejskich "fabryk" przez psie mafie? A slyszalas o (tu i owdzie dopiero planowanym) wprowadzeniu w UE obowiazku chipowania i obowiazkowego rejestrowania wlasciciela? Wlasnie, zeby ukrocic bezprawny handel? Z cala pewnoscia chodzilo o psy schroniskowe z Polski, zalaly przeciez Niemcy. (swoja droga, gdyby w koncu wladze dostrzegly ostrzej ten problem, nie byloby zle)
  13. Rzeczywiscie chyba czytamy rozne watki. Jezeli do spojnych, logicznych i na poziomie zalicza (Draugia) sie te wlasnie wypowiedzi, ktore wymienila. Np. te o charakterze innej nacji (tu: Niemcow), czyims wyksztalceniu, miejscu zamieszkania, wyzwiska itd. Ale pal szesc, kwestia gustu, internetowe dyskusje maja to do siebie, ze kazdy widzi w nich co innego i forma to ostatnie, czym sie nalezy zajmowac. Choc dziwi, ze uczestnik dyskusji majac raptem 3 posty na dogomanii zaczyna z mety wyzywac innych od kretynek i wszystko jest ok. Ja rowniez nie znam tu nikogo osobiscie, z wyjatkiem Basi, u ktorej bylam dwa razy wlasnie w sprawie psow, by pomoc tam na miejscu (choc to, ze sie znamy i staram sie jej pomoc, jak moge, nie oznacza, ze sie nie jest “holota”, to taki kwiatek jeden z wielu tu “na poziomie”). Nie mam wiec powodu, by wierzyc “jednej “stronie”, a drugiej nie, lub odwrotnie. Patrze na to, co ktos pisze i jak podchodzi do sprawy. Czy ominela Draugie podawane tu informacje o psach, ktore to informacje z mety uznano za sfalszowane, podrobione, niewiarygodne, zdjecia sfotoszopowane? O zaproszeniu do wgladu w dokumenty? O reakcji na to? Zdjecia parkingow jako dowodu zlego traktowania psow? :-) Czy ominely ja – jak sie okazuje teraz – tylko brane pod uwage “ewentualnosci” sprzedawania psow do laboratoriow? Przeciez od tego sie zaczelo. Wystarczy poczytac pierwsze posty. Ludzie sie teraz panicznie boja jakichkolwiek adopcji zagranicznych albo ukrywaja ich fakt. To zdaje sie o to chodzilo. TO NIE JEST WRZUCANIE DO JEDNEGO WORA??? Piszemy, Draugio dokladnie o tym samym – o jasnych procedurach. To jednak co innego niz zarzut handlu, oddawania do eksperymentow? I jeszcze o adopcjach polskich psow kalekich, starych w Polsce (Faro). Tak, masz racje, czasami maja szanse tez i na dom w Polsce. Czy to oznacza, ze nalezy zrezygnowac z tych zagranicznych dla nich? Jaki procent starych, kulawych, slepych, chorych psow idzie w Polsce do adopcji? Nie chce przez to powiedziec, ze zagraniczne adopcje rozwiaza ten problem, ale kazdy dom dla takiego psa jest cenny. Wystarczy sie przejechac po polskiej wsi a niemieckiej, holenderskiej czy pojsc do polskiego schroniska, by zrozumiec, o czym mowie. No i na koniec, dla obu pan, bo widac jakos nie zalapaly tego, o czym pisze od samego poczatku: moi dobrzy znajomi, od lat poswiecajcy sie pomocy psom i kotom (rowniez polskim), ladujacy w to swoje urlopy, (spora) kase, czas, energie, sily, zycie po prostu temu poswiecili, zostali wlasnie z powodu ich obcego pochodzenia (i tylko dlatego, bo zadnymi adopcjami NIGDY sie nie zajmowali) obrzuceni podejrzeniami o handel, chec handlu. Obcy i pomaga bezinteresownie? Niemozliwe. Podejrzane! Sluze cytatami. Jesli to nie jest wrzucanie do jednego wora, to gratuluje sposobu widzenia.
  14. [quote name='Faro']Miałam mocną wolę nie włączania się w tę dyskusję mimo iż śledzę ten wątek od początku, ale niektóe wpisy są po prostu aż żenujące . Nie wiem czy to tak daleko idąca naiwność nie pozwalająca spojrzeć obiektywnie na pewne rzeczy , czy też upór brnięcia w przysłowiowe "zaparte" . Wszystkim obrońcom adopcji zagranicznych dedykuję watek Argosa z mieleckiego schroniska Kazda nieudana adopcja to dramat. Czy to znaczy, ze skoro bywaja takie, nalezy ich w ogole zakazac? Jest mnostwo udanych zagranicznych adopcji, swoje domy znajduja czasami rowniez psy kalekie, stare, bez szans na swoj wlasny domek w PL. Czy w Polsce nie ma dramatycznie zlych adopcji? Prosze mi nie mowic, ze latwiej je sprawdzic, bo psy sa w kraju. Zabierane ze schroniska bez jednego pytania o przyszle warunki, znikajace, idace na lancuch, wyrzucane, bo “sikaja”, sa “agresywne” itd... . Zakazac adopcji w Polsce? Tak powinno sie stac, gdyby isc panstwa rozumowaniem. Nie wolno wszystkich adopcji zagranicznych wrzucac do jednego wora. Nigdy sie na to nie zgodze, chocby chor tu pial na jeszcze 100 stron (gdzies tu byla mowa o nonkonformizmie?:-)). A to wlasnie robicie. Nie wolno obrzucac blotem ludzi, tylko dlatego, ze sa z zagranicy. A tego wlasnie bylam swiadkiem w zwiazku z tym tematem. Ustalenie jasnych, konsekwentnych procedur – tak, ukaranie udowodnionych niezbicie zlych przypadkow – tak, bicie piany – nie. Kiedy ide ze swoimi suniami na spacer na pola (jedna z Polski, druga z Rumunii = adopcje zagraniczne), spotykam m.in. ludzi z psami z Turcji, Grecji, Hiszpanii, Chorwacji, wszystko to adopcje zagraniczne. Wczoraj poznalam trzylapka z Portugalii, cudny. Psy zadbane, kochane. Wielu z nas, ich wlascicieli, jest aktywnych w pomocy psom, zwierzetom w kraju pochodzenia naszych psow. Gdyby isc waszym tokiem rozumowania i zabronic adopcji zagranicznych, te psy juz dawno by nie zyly ginac niejednokrotnie smiercia straszna.
  15. [quote name='Alexa77']Em-O co ci wlasciwie chodzi? Zabierasz glos o sytuacji w Niemczech nie bedac nawet mieszkancem Niemiec.Ja nie pisze o sytuacjii w Holandii bo jej nie znam, pisze otym kraju w ktorym mieszkam i bylobay dobrze gdybys ty zajela sie niesieniem konkretnej pomocy dla psow a nie prowadzeniem monologu ze soba sama na tym watku. Czytajac twoje posty ma sie wrazenie ze jestes pod dzialaniem jakis lekow. Poza tym nie pracuje w Lecznicy w Berlinie cos ci sie pomieszalo i z twoich postow wynika ze zdarza ci sie to czesto.Jak juz wielu przede mna stwierdzilo twoje posty nie wnosza nic do tematu i nalezy je ignorowac.[/QUOTE] Berlin = Niemcy, juz poprawiam. Nie zabieram glosu o sytuacji w Niemczech, ale o twoim przedstawianiu sytuacji w Niemczech. Jak rozumiem, nie bedac mieszkancem danego kraju, nie wolno o nim dyskutowac? W takim razie dlaczego oczernila moich przyjaciol z Holandii osoba nie mieszkajaca tam? To jest uprawnione? Reszta argumentacji (?) bez komentarza, merytoryczne do bolu.
  16. [quote name='Alexa77']Cos dla kolektywu eksporterow psow do Niemiec.Dzisiaj w trakcie trwania akcji zbierania datkow prowadzonej przez Niemiecki Tierschutzbund i transmitowanej przez WOX zostalo wyraznie powiedziane ze zamiast sprowadzac masami psy do Niemiec powinno sie tym psom pomagac w ich krajach. W Niemczech sa ogromne ilosci psow ktorym trzeba pomoc powiedzial to Martin Rütter prowadzacy ta akcje.Powiedziano tez ze coraz czesciej wlasciciele pozbywaja sie psow poniewaz nie sa w stanie ich utrzymac.Nasuwa sie oczywiscie pytanie; gdzie laduja psy przywozone z Polski? Wielu na tym watku zadawalo juz to pytanie i nie otrzymalo odpowiedzi.[/QUOTE] Tego typu dyskusje znam. Odbyla sie co prawda nie w Niemczech, ale to znany argument, typu: najpierw trzeba pomoc wlasnym, a tamtym to pomagac u nich na miejscu, jesli w ogole. Znaja panstwo zapewne te argumenty typu: psom pomagacie? ludzmi biednymi, chorymi dziecmi najpierw byscie sie w kraju zajeli, a nie psami! To ten sam schemat myslowy. Adoptowanie psow, dzieci “obcych”. A malo to wlasnej biedy? I to chyba o to w tym wszystkim chodzi (a nie o zadne laboratoria). Jednak, jak wszyscy tu na dogo dobrze wiemy, jedno nie wyklucza drugiego, nie powinno w kazdym razie. W owej dyskusji, ktora sledzilam, co prawda dotyczyla NL, pewna babka obliczyla liczbe psow na dany moment w schroniskach. Wyszlo jej okolo 700 na caly kraj (wtedy). Z czego mnostwo wielkich lub tylko duzych psow, na takie jest niestety mniejszy popyt (choc to okropnie brzmi). Obliczyla tez przyblizona liczbe psow sprowadzanych, nawet gdyby bylo to drugie 700 na dany rok, to na 16-milionowy kraj to po prostu nic. A przy okazji mnostwo sie pomaga wlasnie w krajach pochodzenia psow. Juz tak to jest, ze jak sami zaadoptujemy jakas bide, czesto znacznie bardziej sie angazujemy w dalsza pomoc. Jesli pomozesz jednemu psu, to nie zmienisz swiata, ale... Znacie?
  17. No dobrze. W kwestii formalnej. Alexa 77 zamiescila bardzo mocny post z ostrymi slowami, powolujac sie na swoje doswiadczenie zawodowe. Jest dobrze zorientowana w temacie watku, widac go obserwowala, zanim zaczela tu pisac, dobrze, ze sie w koncu zdecydowala:-) Niemniej pamietam, ze gdy podawano tu informacje, np. dotyczace psow wyadoptowanych, to z drugiej strony podnoszono krzyk, ze kazdy moze sobie tak napisac, ze bez konkretnych danych (nazwisk, adresow) nie jest to wiarygodne. Gwoli jasnosci – ja sie nie domagam danych od Alexy, i tak nie bede sprawdzac. Zwracam tylko uwage na rozbieznosc w podejsciu. Alexie sie wierzy na dzien dobry. Niedawno czytalam na watku poswieconych schronisku, o ktore swojego czasu stoczono batalie, relacje skloconych z obecna ekipa wolontariuszy, Na podstawie ich re(we)lacji obecni wlodarze schroniska to prawie przestepcy.... Faktycznie, my wszyscy mozemy tu pisac rozne rzeczy. Nie bardzo tez rozumiem, jak to jest z tymi (wieloma) psami, przywozonymi z Polski, z ktorymi styka sie asystentka duzej lecznicy dla zwierzat w Niemczech. Kto je przyprowadza do lecznicy, zeby je leczyc (czy zostawic?)? Cyniczni handlarze? Ci raczej by sobie nie zadawali trudu, by leczyc (lub chocby oddac w rece weta) psa z problemami zdrowotnymi i psychicznymi? Czy moze wlasciciele owych psow, z niestniejacym adresem w paszporcie? Zeby psa leczyc? Pozbyc sie? Pozbyc sie psow, polskich przywiezionych w duzych ilosciach do Berlina? Przepraszam, ale cos sie tu kupy nie trzyma. No, a poza tym, jak wiemy, mowa tez byla o (ewentualnosci, ewentualnosci:-)) sprzedazy polskich psow do laboratoriow i takim celu owego handlu. Nie taniej byloby zatem takim cynikom i zyskowniej na ekszperymenta? Wierze, ze gdy bieda zaglada, choc nie tylko wtedy, to ludzie pozbawieni serca sa gotowi uspic zwierze. To i tak, jak na niektorych, humanitarny sposób, dosc znany w kazdym kraju, ze o Polsce nie wspomne. Wierze, ze falszuje sie paszporty, pisalam o handlarzu, filmowanych ukryta kamera, z gora gotowych wypelnionych paszportow, wystarczylo wpisac imie psa (chodzilo jednak o sprzedawcow importowanych “rasowych” szczeniat, kwitnacy proceder, sprzedaz poprzez internet). Ale jakos trudno uwierzyc w to, ze przywozenie psow bezdomnych/schroniskowych z Polski wplynelo na liczbnosc psow w Niemczech, ba! zachwialo ta liczebnoscia, i widac to po prowadzaniu ich do weterynarza. No i ta Simona. Nie znam kobiety, nie znam organizacji. Jesli jednak w Niemczech to, cytuje:”znana handlara psami” (a duzy to kraj, skala jej przedsiewziecia musi wiec byc tez duza), no to ja juz dawno zlozylabym doniesienie na policje o przestepstwie i napuscilabym na nia organizacje prozwierzece. Ale jak mowie, nie znam jej. Znam natomiast, i to bardzo dobrze, osoby, oddane calym swym zyciem psom i kotom, pomagajace niezwykle, na ktore jedna z animatorek listu- protestu tez rzucila podejrzenie o handel psami. I to mi wystarczy za wiarygodnosc podejrzen.
  18. [quote name='Lilek']Em, prooooszę, przestań sie ośmieszać aż tak. Jak rozumiem, wszystko, co piszesz to taki "dowcip w formie żartu"?[/QUOTE] Nie, to zart w formie dowcipu. Nie osmieszaj sie ty, podajac argumenty, ze zatrzymanie sie samochodu z psami na parkingu (wszystko jedno, przy autostradzie czy nie) swiadczy o zlym traktowaniu psow. Doprawdy, na taka logike, o ktorej tu tyle, nie wiadomo, smiac sie czy plakac (ze smiechu). Ty wjezdzasz zapewne z psami samochodem do domu. [quote name='Leila52']Em-ty zabierasz glos na tym watku ,a przeciez nie nalezysz ani do Polskiej strony ani do Niemieckiej.Nie wiadomo do jakiej.Moje zainteresowanie twoja osoba rowna sie zero.[/QUOTE] Drugim przykladem swoistej logiki w tej akcji sa wpisy Leili, “powaznego” dyskutanta, ktorej argumenty niektorzy biora serio. Fakt, szkoda czasu na te wypowiedzi “specjalistki” (podajacej kolejne rewelacje, jak niemieckie uregulowania prawne, kazace pomagac w kraju pochodzenia psow :-), czy analizy skladu socjalnego miasta Duisburg; kazdy widzi bezposredni zwiazek przyczynowo-skutkowy niemieckiego zasilku socjalnego z tematem, szczegolnie w kontekscie polskich psow, slynacych z polskiej tradycji lancuchowej, w Polsce oczywiscie nie wolno miec psow, jesli sie nie ma odpowiednich dochodow, nie :-) ). Leilo, twoje zero robi mi dobrze. Niemniej to moich przyjaciol wellington oczernila sugerujac handel psami przez nich, tylko dlatego, ze... zagraniczni. No, nie byli ani z Niemiec ani z Polski, jak mieli czelnosc pomagac polskim wolontariuszom i psom?! Podejrzani! (tu cytat z Biblii). Logiczne....
  19. [quote name='Lilek']Em, proszę, a nawet błagam: ty się ze mną nie zgadzaj. Nie podobały mi się powiązania niemieckie, ale holenderski łącznik też mi niepotrzebny. A wracając do pytania W.P. i odpowiedzi na nią można tylko powiedzieć:Tak, brawo, dziś stówę wygrywa wellington. Z przyjemnoscia sie z toba nie zgodze i twojemu zyczeniu stanie sie zadosc. Nie wiem bowiem, co rozumiesz pod okresleniem ‘lacznik’, ale jesli przypisujesz temu slowu ogolnie znane znaczenie, to - znow - jest to nadinterpretacja z twojej strony (tak, jak ze sprzedaza warzyw, parkingiem i wieloma innymi rzeczami /choc wole zarzut o koniec podrozy na parkingu niz o sprzedaz psow do laboratoriow/). (mam straszna informacje – gdzies na dogo, musze znalezc ten tekst, umawiali sie wolontariusze na transport jednego psa. I umowili sie na parkingu!!! Przestepcy jedne!)[FONT=Calibri] [/FONT]
  20. Ukochany obecnie watek "parkingow" (to i tak daleko odeszlismy od sprzedawania psow do laboratoriow). Podzielam panstwa oburzenie co do przeladunku psow na parkingach przy autostradzie czy na takich, na ktorych zieleni jest za malo. Od dzisiaj bede tepic linie autobusowe miedzynarodowe, ktore pozwalaja na przeladunek - i to ludzi!!! na parkingach przy autostradzie (nawet na tych z restauarcjami, trawnikami, placami zabaw dla dzieci). Parkingom mowimy nasze stanowcze nie! Nalezy zakazac odbierania dzieci szkolnych z wycieczek/kolonii na parkingach przed szkolami czy w ogole, bo to sie nie godzi. Chociaz... czlowieka moze mozna tam odebrac, psow nie i basta! Od dzisiaj wjezdzamy samochodami do budynkow, by zapewnic godne traktowanie zwierzat, a parkingu uniknac! (tylko co ja kurka wodna teraz zrobie, ostatnio, jak podrozowalam autobusami przez Polske, to nawet w stolycy busy odjezdzaly z parkingu, ktory zreszta wygladal jak jeden wielki szalet publiczny, hm...., ja sie nie dziwie panstwa oburzeniu majac takie zaplecze parkingowe....:evil_lol: )
  21. Lilek, tu ci musze przyznac racje. Umowa jest umowa i jak sie umawiamy na kontakt i informacje, to sie slowa dotrzymuje . Pozwole sobie jednak wyrazic watpliwosc, czy przy duzej ilosci adopcji jest to realne (wiem, ze ty bys dala rade!), by co jakis czas znienacka lub planowo dzwonic, dowiadywac sie. Nawet jesli fundacja liczy kilka osob. Zajetych adopcjami biezacymi, rozwiazywaniem problemow, pracujacych , majacych rodziny, zreszta wiadomo, jakie jest zycie wolontariusza "psiego". Ja sama poinformowalam Fundacje (a raczej mnie skontrolowano) RAZ. Osobiscie wole, zeby zajmowali sie pomoca nastepnym psom niz tracili czas na ciagla kontrole (po to sa wizyty/kontrole przed- i poadopcyjne, by ocenic przyszly dom dla psa). Powiedz mi, ile razy docieraja informacje o adopcjach w Polsce, i ile lat sie to praktykuje, ze o psie wysyla sie co jakis czas informacje do schroniska czy wolontariuszy? (wiem, ty to robisz, w odniesieniu do jednego psa). Czy to jest regula w PL? Bo jakos mi sie zdaje, ze jest wizyta poadopcyjna, jedna, moze dwie i kwita? Utrzymywanie stalego kontaktu z rodzina adopcyjna jest raczej wyjatkiem niz regula w Polsce? Rozumiem, ze adopcje zagraniczne sa bardziej podejrzane? Dlaczego stosujesz inne kryteria wobec polskich adopcji niz zagranicznych? Druga sprawa – prezentowane byly tu zdjecia wyadoptowanych psow, na co reakcja przeciez bylo, ze kazdy glupi potrafi zrobic fotomontaz i tym podobne. Informacje o pewnych psach podawane tutaj byly niewazne, bowiem... niewiarygodne, domagano sie... danych ludzi, u ktorych pies jest (danych, ktore przeciez tez mozna sfalszowac?). No, a jak sie wolontariusze pokloca, to tez przestaja byc godni zaufania? Na wyjazd nikt sie nie zdecyduje, zeby osobiscie przynajmniej kilka psow skontrolowac. Tak wiec wpadamy w zaklete (obledne) kolo. JAK wiec wyobrazasz sobie wiarygodna kontrole i takiez informacje? Zrozum mnie dobrze ("mozesz mnie nie rozumiec, ale nie zrozum mnie zle"). Nie chodzi mi o pojedyncze przypadki (byc moze zdarzyly sie przykre pomylki lub sa nieuczciwe fundacje), ale o ogolne podejscie. Dla mnie najwazniejsze sa argumenty tu podawane. Szanuje troske o los psow, ale nie szanuje szafowania oskarzeniami. I argumentami typu – to co, sprzedaje sie psy z samochodu? Dyskusja o standardach postepowania – tak. Ale nie “rewelacje” “specjalistow”. Taki na przyklad Pies W. wkleil zdjecia, majace byc dowodem na dramatyczna adopcje polskich sloni na parkingach w Niemczech (juz na szczescie nie przy austostradzie, tylko zieleni za malo, no troszki jest). No i jest dowod, prosze panstwa, mamy juz dowod! Ja z kolei moge wkleic zdjecia ladnych parkingow, i tak sobie mozemy merytorycznie dalej. Wellington rzucila podejrzenia o handel na moich przyjaciol, i juz mamy dowod, ona wie, ona wi. Tak sie sklada Psie Wolny, ze w Holandii jest Polakow od groma i ciut ciut (no, to w koncu Leila sie dowiedziala, gdzie mieszkam, hehe). Jakos nie slyszalam o zakazie finansowania schronisk z powodu ich przepelnienia polskimi psami :-). Owszem, sa przepelnione, jak wszedzie na swiecie, tyle, ze tu np. zamiast 20 psow jest ich 40. Zycze takiego przepelnienia w PL. Czy Polacy nie odkryli tu zlotej zyly w postaci handlu psami? I tak, i nie. Handlarze zywym towarem maja sie dobrze, internet jest przeciez pelen ogloszen (psy “rasowe”), pisalam o tym. Ale nie, na targach, parkingach przy autostradzie:-) nie sprzedaja. Dlaczego? Kontrola, moi mili, kontrola spoleczna duza. Znaaacznie wieksza niz w PL. Co nie oznacza, ze jest idealnie.
  22. Leila, a gdzie ty wyczytalas, ze przy autostradzie parkingi? Czytaj, co pisze Doggi. Zreszta jako mieszkanka Niemiec powinnas wiedziec, ze na osiedlach mieszkaniowych czy przy budynkach uzytecznosci publicznej jest od groma i ciut ciut calkiem kameralnych parkingow, w niedziele spokojnych, z zielenia obok. No a juz argument [quote name='Leila52']Na poczatku tego watku zwolenniczki exportu psow do Niemiec udawadnialy z cala moca ze psy jada na kanapy iwszystko jest perfekt dla nich przygotowane ,teraz okazuje sie ze sa na parkingach przy autostradzie rozladowywane jak pakiety z caritasu.To wszystko przeczy podstawowym przepisom o ochronie zwierzat w Niemczech.Przepisy Niemieckiej Ochrony zwierzat zezwalaja na przywoz do Niemiec psow i kotow tylko w wyjatkowych przypadkach jezeli niemozliwa jest pomoc na miejscu.[/QUOTE] jest pyyyyyyyyyszny:-). Mielismy juz warzywka, teraz paczki z Caritasu, co oczywiscie w sposob jednoznaczny niweluje mozliwosc siedzenia potem psiakow na kanapie :loveu:. No i ten przepis niemiecki, co to zabrania przywozic, bo tylko pomoc na miejscu jest dozwolona czy jakos tak. To uregulowane prawnie u wasz? Moglabys podac te regulacje, gdzie to jest, artykul, paragrafy? W koncu jestes specjalistka z dwudziestoletnim doswiadczeniem ;). Lilek, rozumiem, ze o cie ktos kiedys cos powiedzial (zlego). Ludzie sa podle. O moich przyjaciolach, bardzo oddanych psom (polskim) tez napisano brzydkie rzeczy. Masz jakas rade, jak do tego podejsc? I jeszcze jedno pytanie (na poprzednie nie doczekalam sie odpowiedzi). Czy gdybys wyadoptowala np. 400 psow, to dzwonilabys co jakis czas znienacka dowiadujac sie, jak sie czuje kazdy z nich?
  23. [quote name='KasiaKia'] P.S. Ja pytam, nie oskarżam :)[/QUOTE] Chetnie ci odpowiem. Gdyby niemozliwe bylo plus minus precyzyjne zaplanowanie spotkania grupy ludzi w jakims miejscu, to by autobusy nie mogly kursowac pomiedzy miastami czy panstwami? :lol: Jasne, ze zdarzy sie "poslizg" z jednej lub drugiej strony, wtedy psy jada do (umowionego) domu osoby z fundacji i tam czekaja, ja np. odbieralam psa z domu kogos, a jechal dla nas az z lotniska w Belgii, dokad przylecial samolotem z Rumunii, to ci dopiero... Niektore jada do domow tymczasowych i tam czekaja. Niektore psiaki ludzie z fundacji sami zawioza do ich nowych domow, jesli akurat to mozliwe. No i taki drobiazg- nie wiem, czy z calych Niemiec jada ludzie, ja podawalam przyklady z panstwa mniejszego niz Niemcy, ale wyobrazam sobie, ze taki jeden niemiecki land jest porownywalny. O co jeszcze pytalas? O skomplikowaniu technicznym i zmeczeniu psa? :cool1: No, gdyby moja sunia sie miala nie zmeczyc w tej swojej podrozy, to juz dawno by nie zyla.
  24. Prosze wybaczyc potkniecia w nauce zamieszczania zdjec na forum (nie ma zlego, co by na dobre...) Oto przyklad przypadkow mi znanych. Adopcje poprzedzone rozmowami z kandydatami na nowe domy dla psow (sama takiej kontroli podlegalam), wizyta. Wymiana informacji, maili, zdjec, filmikow. Jak na "wybor warzywa" to troche czasu i wysilku sie w to wklada. A potem... coz my tu widzimy: blaszak, tfu, ludzie czekaja na wybranego pupila (zaplacili za niego 230 euro, sama tez placilam; kasa idzie na oplacenie transportow, nieprzewidziane przypadki - choroby psie, a przede wszystkim na pomoc psom w kraju pochodzenia). Na parkingu, w umowionym miejscu odbior. Czesto jedzie sie z daleka po "swojego" wybranego psa. No po prostu fa-tal-nie :cool3: Hm... troche male wyszlo, no trudno. A potem sa informacje, zdjecia (czasami jedno, czasami wiecej). Aha, do jutra! ;)
×
×
  • Create New...