-
Posts
606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by margo54
-
Nie ma już naszej Tosieńki, dzisiaj pomogliśmy jej odejść za Tęczowy Most.Nie można było już jej inaczej pomóc. Śpij spokojnie Tosiu kochana.
-
*Pabianice - 5 lat koszmaru a teraz w Nowym Domku
margo54 replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
To może ja zacznę i deklaruję 10 zł miesięcznie dla Misi. Gdyby nie moja skomplikowana obecnie sytuacja rodzinna, zawodowa i finansowa przede wszystkim, to adoptowałabym ją od razu. Ale nie mogę w tej chwili pozwolić sobie na jeszcze jednego psa. Moja deklaracja też nie jest zbyt wysoka, ale może ziarnko do ziarnka.... Los suni bardzo leży mi na sercu, ale na razie tylko tyle mogę pomóc niestety. -
Z czesaniem tak jak ze wszystkim u Mundka-boi się wszystkiego, co wezmę do ręki.Ale gdy już zaczynam go czesać, to jest w miarę spokojny, tylko za długo nie mogę tego robić. Tak więc czeszę go okazjonalnie, jak pozwoli i pokona strach. Apetyt ma nieziemski, boję się, że grubasem zostanie.Ale wszystkie nasze futrzaki teraz jedzą jak opętane.Chyba ostra zima będzie. Muni sprawia nam wiele radości, jest jedynym słyszącym psem w naszej rodzinie i czasami dziwne dla mnie jest, jak przybiega na zawołanie. To znaczy nie jest to dziwne ale ja muszę się do tego przyzwyczaić. Jakoś powoli mi to idzie.:lol: Coraz częściej pozwala głaskać się po brzuszku, nie leży całkowicie na plecach, tylko tak półbokiem, ale jest wtedy zadowolony i już wie, że nie spotka go nic złego, bo mruży oczy i spokojnie oddycha. Obcych obszczekuje intensywnie i obchodzi ich z daleka, gdy mamy gości w domu, już nie chowa się po kątach tylko idzie na swoje legowisko. Jest wspaniałym psem i cieszę się, że jest w naszej rodzinie.
-
..............
-
Antybiotyk pomógł o tyle, że nie ma już ropnia, ale pozostał duży guz na sutku. Niestety, ale jest to nowotwór.Musimy obserwować. Boję sie powtórki z Maskotki.:-( Tyle tylko, że Tosia na razie ma płuca czyste. Ale gdyby działo się coś złego , to nie pozwolimy na to, aby Tosia cierpiała.Bo na operację chyba się nie zdecydujemy, nawet wetka nie jest temu przychylna.No ale czas pokaże, co dalej robić, więc nie chcę o niczym przesądzać z góry. Na razie ta niby cieczka jeszcze trwa, Bazylek( jedyny niekastrowany) jest bardzo zainteresowany Tosią ale nie nachalnie.
-
Wspomnienie o Maxi - tak bardzo boli
margo54 replied to supergoga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla Ciebie Maxi w tym szczególnym dniu [FONT=Tahoma]Nie stój nad mym grobem i nie roń łez. [/FONT][FONT=Tahoma] Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też. Jestem tysiącem wiatrów dmiących. Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym. Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym. Jestem przyjemnym deszczem jesiennym. Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym, Ptaków cichych w locie krążących Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym. Nie stój nad mym grobem i nie roń łeż. Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też. Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo. Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam. [/FONT] [FONT=Tahoma](Mary Frye w przekładzie Haliny Arendt )[/FONT] -
[FONT=Verdana][/FONT][FONT=Tahoma][FONT=Verdana]"Nie roń już łez nad grobem mym, Nie ma mnie tam, ja nie śpię w nim. Ja jestem wiatrem, co przez świat mknie, Zimą na śniegu diamentem lśnię. Ja pieszczę słońcem zboża kłos, W jesiennych deszczy wnikam głos. Gdy rankiem zbudzisz w ciszy się, W locie skowronków ujrzysz mnie. Jak gwiazda świecę na niebie twym... Nie roń już łez nad grobem mym, Masz wokół świat - ja żyję w nim.....[/FONT] [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]([/FONT][FONT=Verdana]Mary Frye "Don't stay at my grave and weep"[/FONT][FONT=Verdana] w przekładzie Anny Błachuckiej )[/FONT][FONT=Tahoma][/FONT] [/FONT]
-
Maskociu kochana, dziś mijają dwa lata, odkąd przyszłaś do naszego – od tej chwili już Twojego domu. Moglibyśmy znów świętować, zapalić Ci dwie świeczki na kiełbaskowym torciku a tymczasem za kilka dni miną długie trzy miesiące, jak Ciebie nie ma wśród nas. Mogę tylko zapalić Ci świeczkę w miejscu, gdzie zostałaś pochowana. To nie tak miało być. Miałaś być z nami jeszcze przez długie lata, razem z nami się starzeć i sprawiać nam radość swoją obecnością. Tak bardzo mi Ciebie brakuje foczko kochana i nie mogę się pogodzić z Twoim odejściem. Chciałabym uwierzyć, że ten ból kiedyś minie. „Co dzień kochając Cię płaczę, Tęsknię za Tobą, patrząc...... Oczy mi popieleją, Wiedzą, że nie zobaczą......”.( K.K.Baczyński)
-
Kasiu, zapaliłam dziś światełko pamięci dla Ciebie a w sierpniu pod Twoją opiekę trafiła moja Maskocia.To kochana sunia i będzie Ci z nią dobrze. I pewnie już o tym wiesz, że adoptowałam cztery miesiące temu to gremplowane cudo-Mundka, na którego wątku tak często bywałaś.Nie musisz już martwić się o niego. Odpoczywaj w spokoju [*]
-
Tosia zachorowała. Okazało się, że w schronisku w czasie sterylki zostawiono jej kawałek jajnika i to spowodowało u niej stan jakby cieczki.I to jest przyczyną, że na sutku zrobiła sie jej przetoka, paskudny ropień. Na innym sutku ma trzy mniejsze guzy. Po 10 dniach leczenia antybiotykiem nie widać większej poprawy.Nadal ma wyciek krwi i ropy. Dostawać więc będzie jeszcze przez 6 dni antybiotyk. Tosia ma 14 lat i raczej nie kwalifikuje sie do operacji, bo mogłaby jej nie przeżyć. Zrobiliśmy komplet badań, rtg płuc, wyniki nie są najgorsze jak na psa w jej wieku, ale serce słabe. Nawet mocniejszego antybiotyku nie można jej podać. Mam nadzieję, że za tydzień będzie lepiej, że te leki pomogą. Bo jeżeli nie, to trzeba będzie podjąć jakąś decyzję, być może o operacji a to wielka niewiadoma. Apetyt Tosience w miarę dopisuje, choć ostatnio trochę schudła i waży teraz 5,5 kg. Coraz częściej zapada w swój trans, wtedy nie można jej dobudzić i sika pod siebie. Są dni, że kilka razy muszę zmieniać jej posłanie. Czekamy teraz do przyszłej środy, czy leczenie antybiotykiem pomoże.Trzymajcie więc kciuki.
-
*Pabianice - 5 lat koszmaru a teraz w Nowym Domku
margo54 replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Weszłam na ten wątek i zobaczyłam wpatrzone we mnie oczy Maskotki:-( Tak bardzo mi jej brakuje.... Piechcia, masz dziwne szczęście do psów maskotkopodobnych. Niestety nie mogę nijak pomóc, moja sytuacja domowa bardzo się ostatnio zmieniła i obecnie nie mogę sobie pozwolić na jeszcze jednego psa.Choć bardzo bym chciała. Ale będę kibicować maleńkiej w znalezieniu domu.Jest śliczna i powinno się udać. -
Gabrysia - ONka z ogromnym guzem ODESZŁA ZA TM :(
margo54 replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Weszłam na ten wątek przypadkiem, bo zaciekawił mnie jego tytuł. Też miałam sunię z ogromnym guzem.A one najczęściej dają przerzuty do płuc. Przeczytałam cały wątek i pod koniec miałam wrażenie, że czytam o mojej Maskotce. Tyle tylko, że Maskocia przeżyła po operacji więcej niż półtora roku. W czerwcu zaczęła pokasływać, takie niby nic a po miesiącu rentgen wykazał, że prawie wcale nie ma płuc. Wszystko zaatakował nowotwór. Też byłam bezradna, bo nowych płuc nie mogłam jej dać, choć tak bardzo pragnęłam jej pomóc.:-(:-(:-( Ale nie mogłam dopuścić do tego, aby się udusiła i umarła w męczarniach. I też musiałam podjąc tę najstraszniejszą decyzję, choć serce pękało z bólu. Dlatego rozumiem i bardzo współczuję. Teraz nasze kochane dziewczynki- Gabi i Maskocia biegają razem za Tęczowym Mostem, mogą oddychać bez bólu i tylko tutaj taka bolesna pustka i taka tęsknota, że nie sposób jej wyrazić.:placz: Gabi [*] -
Już dwa miesiące bez Ciebie Maskociu kochana.Tak trudno poradzić sobie z tęsknotą.Bardzo mi Ciebie brakuje. Byłaś moją pierwszą w życiu sunią, przedtem miałam zawsze psy. Tak bardzo Cię kocham i tak bardzo żałuję, że nie umiałam Ci pomóc. Jesteś zawsze przy mnie Maskoteczko, w moim sercu i w moich myślach, snach.... Śpij spokojnie kochana, kiedyś się spotkamy.... "Bo żaden pies na świecie nie odchodzi całkiem. Gdy z człowiekiem wymienią się duszy kawałkiem" (Marek Majewski )
-
Dziś mijają trzy miesiące odkąd Mundek przyjechał do domu. Nadal, wszystko co obce, nieznane, go przeraża, ale wśród swoich jest radosny i czasami zachowuje się jak szczeniak. Jest wspaniałym, kochanym psem. Dzisiejszy Mundi, trochę speszony, bo koty go 'oblazły":lol: [IMG]http://i51.tinypic.com/2443yia.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/28leu85.jpg[/IMG]
-
Młody mały Rudolf ma domek na zawsze, zostaje we wspaniałym DT!!
margo54 replied to snuszak's topic in Już w nowym domu
Po cichu kibicowałam Rudolfowi w szukaniu domu. Ale u Was ma przecież najlepszy dom na świecie:lol: Gratuluję podjęcia tak trudnej decyzji i życzę całej Rodzinie i Rudolfowi długich, wspaniałych lat razem. -
ŁANIA - sunia wyrzucona w lesie- znalazła swój własny DOM na zawsze!
margo54 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za szczęście Miłki w nowym domu:lol: Też miałam przyjemność wygłaskać ją na Animaliówce, jest naprawdę cudowna sunią. -
[COLOR=windowtext][FONT=Arial]Przy okazji porządkowania zdjęć znalazłam dowód na jedyną szkodę, jaką wyrządził nasz Filipek ( od grudnia 2000 r. za TM ).[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Obiecałam mu wtedy, że po powrocie z pracy już nigdzie nie pójdę. Lecz nie dotrzymałam słowa i wyszliśmy do sąsiadów, piętro wyżej.[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Filip był bardzo rozżalony, że go nie zabraliśmy ze sobą. Gdy wchodziliśmy po schodach słyszeliśmy jego piski.[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Nie było nas ok. 30 minut, po powrocie nie mogliśmy otworzyć drzwi, bo coś je blokowało od środka.[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Jakoś weszliśmy. I oto co zobaczyliśmy. :crazyeye::crazyeye:[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial][/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial][IMG]http://i53.tinypic.com/29p98h1.jpg[/IMG][/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial][/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Pan usiadł z psem pośród strzępów obicia i założył sobie „perukę” z nich na głowę, co zostało uwiecznione na zdjęciu.[/FONT][/COLOR] [COLOR=windowtext][FONT=Arial]Radości psa nie trzeba opisywać słowami. :lol::evil_lol: [/FONT][/COLOR]
-
He, he,he i wtedy na scenie miałabyś przerażonych ludzi :lol: Żadni z nas bohaterowie, robimy po prostu to, co wychodzi nam najlepiej-umiemy tylko kochać te zwierzaki. Ale tak po cichu przyznam się, że liczymy też na to, że pójdziemy "żywcem" do nieba :evil_lol: Też żałujemy, że mogliśmy być tak krótko, ale w domu czekało na nas stęsknione stadko.
-
[FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Jutro miną dwa miesiące jak jestem w swoim domu, mam panią Mamę i pana Tatę a do towarzystwa dwóch czworonożnych chłopaków – Bazyla i Szymka i teraz już tylko jedną dziewczynę -Tośkę. Była jeszcze jedna dziewczyna- Maskotka, ale miesiąc temu umarła i pani Mama jak mówi o niej, to płacze.:shake:[/FONT] [FONT=Verdana]Czworonogi są już wszystkie stare i nie chcą się ze mną bawić. Przez cały dzień tylko śpią. Ale mam swoje zabawki i nie jest mi smutno.[/FONT] [FONT=Verdana]Są jeszcze koty, więc je czasami pogonię, tak dla zabawy.[/FONT] [FONT=Verdana]Pan Tata jest dobry dla mnie, głaszcze mnie, zabiera na spacery ale ja nadal boję się mężczyzn i dlatego podchodzę do niego z lekkim dystansem.[/FONT] [FONT=Verdana]Nie lubię jak zabiera mnie poza naszą działkę, bo tam wszystko jest obce i mnie przeraża, kręcę się wtedy w kółko na smyczy i bardzo chcę wrócić do domu. Pan Tata mówi, że muszę się przekonać, że świat za płotem nie jest wcale zły, ale ja jeszcze mu nie wierzę. Dlatego nie chodzimy tam zbyt często.[/FONT] [FONT=Verdana]Pani Mama mówi, że jestem przekochany i często mnie głaszcze i przytula i daje smaczne kąski do jedzenia.[/FONT] [FONT=Verdana]Na obiad zawsze dostaję gotowanego kurczaka z ryżem lub makaronem ale nie lubię marchewki i pani Mama już o tym wie, a wieczorem daje mi karmę z puszki.[/FONT] [FONT=Verdana]Niestety miesza ją z suchą karmą, którą jakoś przestałem lubić, więc staram się tak jeść, aby suche kulki zostały w misce.[/FONT] [FONT=Verdana]I nie wiem dlaczego wtedy śmieją się ze mnie i mówią, że jestem francuski piesek.:crazyeye:[/FONT] [FONT=Verdana]Nie rozumiem też dlaczego zabierają mi miskę zaraz po jedzeniu a ja tak lubiłem nasikać do niej i zaznaczyć, że to moja.:evil_lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Najbardziej lubię budzić rano panią Mamę, wskakuję wtedy na łóżko i ją trącam tak długo, aż wstanie. A ogonek lata mi wtedy na wszystkie strony, tańczę wokół niej, podskakuję, ciągnę za piżamę a ona drapie mnie za uszami i mówi, że kocha mój uśmiechnięty pycholek.[/FONT] [FONT=Verdana]Po śniadaniu wychodzimy na dłużej do ogrodu, a ponieważ jestem psem w sile wieku i muszę dbać o kondycję, to urządzam szalony bieg po całej działce, czasami nawet taki pięciominutowy. Pani Mama nie chce biegać razem ze mną, więc podbiegam do niej, aby ją trochę liznąć po rękach i lecę dalej. Ona mówi, że z daleka widać tylko mój powiewający czerwony krawat, tak chyba nazywa mój język.[/FONT] [FONT=Verdana]Ale sport to zdrowie, więc nie odpuszczam sobie nigdy tego biegania.[/FONT] [FONT=Verdana]Mówią, że jestem grzeczny, bo przybiegam na każde zawołanie i wtedy też jestem chwalony i drapany za uszkami.:lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Już kilka razy pozwoliłem pani Mamie pogłaskać się po brzuszku, za pierwszym razem trochę się bałem, ale to było takie przyjemne, więc już teraz się nie boję.[/FONT] [FONT=Verdana]Nie lubię zostawać na dłużej w domu sam, inne futrzaste śpią a ja tęsknię i wtedy znoszę na swoje legowisko ciuchy opiekunów i tak leżę nimi obłożony. Pani Mama śmieje się i mówi, że jestem szmaciarz.[/FONT] [FONT=Verdana]Parę razy się zdarzyło, że baaardzo tęskniłem, więc wygryzłem takie ładne ażury w koszulce pana Taty, poszarpałem trochę jego kapcie i pogryzłem wtyczkę od komputera.:oops:[/FONT] [FONT=Verdana]Ale pani Mama wcale nie gniewała się na mnie.[/FONT] [FONT=Verdana]Wstyd się przyznać, ale boję się bardzo burzy. Nawet w dzień.[/FONT] [FONT=Verdana]Nie wiem wtedy gdzie się schować przed nią. Podkulam wtedy ogon i każdy huk i błysk mnie przeraża. Pani Mama mi wtedy pomaga, przytula mnie i tyle miłych słów szepce do uszka i mówi, że żadna krzywda mnie nie spotka.[/FONT] [FONT=Verdana]Ale i tak boję się wyjść z domu, nawet jak burza minie.:-([/FONT] [FONT=Verdana]Pani Mama mówi, że jestem jej kochanym, czarnym słoneczkiem. Nie widziałem nigdy czarnego słoneczka, ale jak ona widzi go we mnie, to chyba tak jest, ja jej wierzę.[/FONT] [FONT=Verdana]Każdej nocy śpię na kanapie i chrapię sobie w duecie z panem Tatą, czasami nawet głośniej niż on a pani Mama czasami narzeka, że nie może zasnąć słysząc tę muzyczkę. Ale nie gniewa się na mnie NIGDY.[/FONT] [FONT=Verdana]Dobrze mi w moim własnym domu i z własną rodziną.:lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Chyba ich kocham a oni na pewno kochają mnie, czuję to.[/FONT] [FONT=Verdana]Pozdrawiam wszystkich[/FONT] [FONT=Verdana]Mundek[/FONT]