Jump to content
Dogomania

margo54

Members
  • Posts

    606
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by margo54

  1. Kilka zdjęć Murzynka - Tymona. Wołamy teraz na niego Tymon bo w naszym domu traktujemy zwierzeta jak członków rodziny, a dokładniej jak dzieci specjalnej troski. Dlatego to "ludzkie" imię. [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=b649b93847c8b1fa][IMG]http://images50.fotosik.pl/236/b649b93847c8b1fam.jpg[/IMG][/URL] Tymon prezentuje swój szlachetny profil. [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=0ea7771e0a74ba6a][IMG]http://images43.fotosik.pl/235/0ea7771e0a74ba6am.jpg[/IMG][/URL] Tymon z przodu (klata prawie Pudzian) [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=977e91eb26451fc0][IMG]http://images46.fotosik.pl/235/977e91eb26451fc0m.jpg[/IMG][/URL] Wypoczywam po spacerku.
  2. Maskotka we wtorek była na ostatniej wizycie, szwy zostały wyjęte, wszystko pięknie sie zagoiło.Już chyba przestała być na mnie obrażona, bo coraz częściej przychodzi do mnie i pozwala sie głaskać a dzisiaj po raz pierwszy liznęła mnie po twarzy!!!Jest naprawde bardzo kochana, taka przylepka.Teraz jest zazdrosna, bo przybył jej nowy kolega i trochę na niego warczy, gdy nasze zainteresowanie nie jest skierowane na nią.Ale staramy się, aby uwierzyła, że bardzo ja kochamy.
  3. Murzynek to bardzo udomowiony psiak.Jest bardzo grzeczny,tak jak obiecywał w liściku.Grzecznie chodzi na smyczy, choć woli sobie pobiegać luzem.I "szutki" mu w głowie-goni za piłeczką i goni za kotami, ale tylko dlatego, że one też biegają.Można go zostawić w domu samego, gdy wracamy, piszczy z radości.I często daje brzusio do pogłaskania.Noce przesypia bez problemów, lubi spać na kanapie.Jak na razie, żadnych kłopotów.Tylko Maskocia zazdrosna i czasem warczy na niego.
  4. No i stało się. Dzisiaj zabraliśmy Murzynka na "tymczas" do naszego domu. Został od razu wykąpany i tu miłe zaskoczenie, byliśmy przygotowani na małą wojnę a tu wszaystko poszło bez bólu. Zwierzaki przyjęły go dobrze, tylko Maskotka jest zazdrosna o wszystko i warczy na Murzynka,gdy rozdawane są rarytasy i pieszczoty. Zobaczymy jak minie noc i jutrzejszy dzień kiedy przez chwilę będzie sam w domu. Sądzę , że będzie dobrze bo to miły zwierzak. Zobaczymy.
  5. Może i dla Murzynka zaświeci słoneczko.
  6. We wtorek chyba ostatnia wizyta u Pani doktor. Wszystko goi się rewelacyjnie, wyciągniemy szwy i koniec bólu.
  7. Widać, że się uczymy to nie było to, może teraz.
  8. [img=http://images44.fotosik.pl/231/76b3e86745d56107m.jpg] Jest lepiej! Maskotka wzięła przykład z kota i postawiła ogonek 100% vertical (no prawie).
  9. Zdjęcie Maskotki na wiejskim spacerku w ochronnym kubraczku.
  10. Nastepna wizyta kontrolna w piątek.Myślę, że teraz już będzie tylko lepiej.Maskotka odzyskała apetyt, chociaż jest bardzo wybredna i byle czego do "ust" nie weźmie.Najbardziej lubi " ludzkie" jedzenie, ale czasami łaskawie zje coś z psiej puszeczki.Przekupuję ją smakołykami, bo bardziej garnie sie do pana niż do mnie, ale to zrozumiałe, bo pan nie sprawia jej bólu.Jest zazdrosna o pieszczoty i żaden kot nie ma prawa się zbliżyć do pana, jak ona przy nim leży. Kilka zdjęć postaramy sie jutro pokazać.
  11. Maskotka jest już po dwóch wizytach kontrolnych,wszystko ładnie się goi, sączek został wczoraj wyjęty i mała zamiast kołnierza dostała "kubraczek"-zielony.Najgorsza była sobota, drugi dzień po operacji, Maskocia miała gorączkę i bardzo kiepsko wyglądała, mało się ruszała.Nie mogła dostać zbyt dużo leków przeciwbólowych, bo to opóźnia gojenie.Dzisiaj już jest o wiele lepiej, tylko nasza księżniczka jest smutna.A na mnie patrzy z wyrzutem, bo codziennie przemywam jej brzuszek wodą utlenioną i zakraplam uszy.A ona nie za bardzo to lubi i poza tym sprawia jej to pewnie ból.Boję się, że już zawsze będę jej się kojarzyła z bólem.
  12. Maskocia od 21-szej już w domu,bidulka.Główka jej opada, ale jest dzielna.Brzuszek ciachniety na całej długości i usunięty węzeł chłonny pod łapką.Wyniesiona z domu zrobiła siusiu na trawie i sama chciała wejśc na schodek.A w domu koniecznie chciała wskoczyć na kanapę, ale tyłeczek jeszcze się chwieje.Jutro wizyta kontrolna w gabinecie, bo ma założony sączek.I musi nosić kołnierz, co nie za bardzo jej się podoba.Ale najważniejsze, że już najgorsze poza nią, teraz tylko bedziemy czekać na całkowite wyzdrowienie naszek księżniczki.
  13. Maskotka pojechała na operację na godz.12-tą.Niestety nie mogłam z nią jechać.Siedzę teraz w pracy i ze zdenerwowania boli mnie żołądek.Mała będzie do odebrania dopiero wieczorem.Tyle godzin czekania:-( Wczoraj była na mnie obrażona, bo nie dałam jej jeść po południu, a tak ładnie prosiła.Było mi przykro, ale nie mogła od wczoraj nic jeść.Cieszyła się tylko na widok pana a mnie ignorowała. Ona jest taka kochana, już się u nas zadomowiła, tylko jeszcze ma smutek w oczach.Ale chyba już wie, że krzywdy od nas nie zazna. Teraz pozostaje czekanie na jej powrót, mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Mam duże problemy z logowaniem się na dogo (chyba nie ja jedna), czasami strona wcale nie chce się otworzyć, tak więc nie wiem, kiedy uda mi się przekazać następne informacje o Maskotce.
  14. Maskotka będzie mieć operację w czwartek-19 listopada.Trochę się denerwujemy, ale wierzymy, że wszystko będzie dobrze.
  15. Wysłałam 50 zł jednorazowo, może później uda się więcej.I dziękuję za Maskotkę, jest urocza.
  16. Teraz kilka słów na temat zdjęć. (Wielkie dzięki dla Piechci za ich zamieszczenie) Maskotka w ogródku , trochę jeszcze smutna ale to sunia po przejściach i trudno się dziwić. Minie jej szybko jak przekona się , że to koniec jej tułaczki i ma swój dom. Bazyli to ten rudy (chyba pies) i koty szybko zprzyjaźniły się z sunią i obiecały mi , że wprowadzą Maskotkę - panienkę z miasta w realia wiejskiego świata (w dobrym rozumieniu tych słów - sielanka, luz-blues,spoko itp. itd). Maskotka to psica o domowych manierach, wie co to jest lodówka, lubi raryasy, umie wskoczyć na tapczan,domaga się pieszczot, olewa kocią bandę, jest kochana!!! Martwi nas tylko jej guz na brzuszku jest duży itwardy ale myslimy ,że po operacji wszystko już będzie z górki. P.S. Łubu-dubu ; łubu-dubu to napisałem ja - Dzinuch - mąż Margo54
  17. Zrobiliśmy kilka zdjęć Maskotce, pytanie czy będziemy umieli je pokazać? następne teraz pytanie czy się udało.
  18. Maskotka jest już w naszej rodzinie i jest przesympatyczna!!!!! Podróż z Poznania zniosła bardzo spokojnie, wygladała sobie przez okienko i ciągle trącała nosem moją rękę, aby ją głaskać.W domu powitanie z Bazylkiem przebiegło bez problemu, tzn.ustawiła go do pionu, gdy usiłował ją podwąchiwać.Kotów jakby nie zauważa, ale do miski ich nie dopuszcza.Na spacerki chodzi sobie luzem, dostojnie i powoli.Ogonek ciągle jest w ruchu, myślałam, że będzie w lekkim stresie, ale nic takiego nie dostrzegłam.Jutro zrobimy pierwszą sesję zdjęciową, bo dziś było już dość ciemno.Ale psinka jest kochana i słodka!!!
  19. Proszę o podanie numeru konta, nie mogę zbyt wiele, ale chętnie coś dołożę
  20. Gdyby nie to,że Bazylek jest jeszcze dość żwawy, jeżeli chodzi o "dziewczyny", to na pewno nie czekalibyśmy tak długo z zabraniem Maskoci.
  21. Już tak zżyliśmy się z tą myślą, że Maskotka będzie z nami, że ten czas oczekiwania bardzo się dłuży.Chcielibyśmy już, a tu jeszcze trzeba trochę poczekać.Trochę się boję, czy jej nie zaszkodzi taka zmiana ,bo przecież na pewno zżyła się z obecnymi opiekunami.Dlatego o ile to będzie możliwe,chcemy ją jak najszybciej zabrać.Mieszkamy ok 50 km od Poznania, więc problemów z przywiezieniem małej do nas nie ma.Tylko kiedy to nastąpi?????
  22. Bazylek nie może już doczekać się "siostrzyczki".Myślę,że gdyby naprawdę był to koniec cieczki, Maskotka mogłaby juz u nas poczekać na operację.
  23. Witam wszystkie Dogomanki. Jestem mamą Karoliny z Poznania i gdy przysłała nam informację o Maskotce, od razu postanowiliśmy zaopiekować się tą małą sunią. Już od pewnego czasu myśleliśmy o tym, aby dać dom jakiemuś pieskowi. Miał to być piesek nie za młody ( żeby nie „zagonił” naszego staruszka Bazylka) i był przyjazny dla kotów. Kotów jest 14 i nie są tak naprawdę nasze, po prostu kotki ze wsi przynoszą nam swoje młode. Przed dwoma tygodniami znów zostaliśmy obdarowani dwoma maluchami-czarnym Ptysiem i buro-białą Balbinką. No i zostały, jak wszystkie poprzednie. Dziesięć kotek poddaliśmy sterylizacji, tak że stan stadka waha się od 10 do 14 (obecnie).Koty są z nami oswojone, dla obcych nieufne, żyją na dworze(kupiliśmy im 2 psie budy) a w mroźne, zimowe noce pozwalamy im spać w domu. Bazylek trafił do nas ze schroniska w 2000 roku, po tym , jak nasz poprzedni piesek umarł na raka. Wszystkie nasze zwierzęta żyją w zgodzie, więc myślę, że Maskotka też się zadomowi i będzie u nas szczęśliwa. Tym bardziej, że z opisów na forum wywnioskowałam, że jest bardzo przylepna. Nie będzie sama, zawsze będzie miała towarzystwo, bo mój mąż jest rencistą i przebywa dużo w domu a poza tym, Bazylek zawsze z nami podróżuje, nawet jak jedziemy po zakupy, więc Maskotka też będzie z nami jeździć. I pozna moją "wnuczkę" :lol: Joo, sunię, którą Karolina zaadoptowała. Nie znałam wcześniej tego forum, po przeczytaniu historii Maskotki i zapoznaniu się z tym, jak o nią wszyscy walczyli, poczułam się podbudowana tym, że są jeszcze dobrzy ludzie, którym nieobojętny jest los zwierząt. Od 5 lat mieszkamy na wsi i widzę, jak traktowane są zwierzęta. Szanowane są tylko te, z których jest jakiś pożytek (krowy, świnie).Z psa i kota nie ma żadnego pożytku, więc są przeganiane a pożywiają się tylko przy okazji, razem ze świniami. Na początku wszyscy się dziwili, że Bazylek mieszka w domu zamiast być uwiązany przy budzie. Teraz już się przyzwyczaili i nawet znoszą nam wiadomości o jakiś biednych zwierzakach (najczęściej kotach),które gdzieś tam leżą. Ratujemy jak tylko jest to możliwe, ale często jest już za późno, bo koty są najczęściej zatrute. Skromne warunki finansowe nie pozwalają nam na zbyt wiele, sterylizacja 10 kotek też trochę nadwyrężyła nasz domowy budżet, ale nasze zwierzęta są najedzone, czyste, odpchlone i odrobaczone. Są syte i szczęśliwe. To po nich widać. Teraz czekamy na Maskotkę- dostanie od nas do dyspozycji mały domek na wsi, duży ogród , towarzystwo jednego rudego psa , 3 kotów i 11 kotek i dużo miłości. Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki
×
×
  • Create New...