-
Posts
4019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdaNS
-
[quote name='Ra_dunia']Ależ Magdo - Ty masz cud nie psiaka. Kolusia nie załatwia się na własnym ogrodzie? Przecież to rewelacja! Po pierwsze wie już, że to jej ogród :) Po drugie, nie będziecie musieli sprzątać niespodzianek :) [/QUOTE] No właśnie problem w tym, że Kolusia jeszcze nie zdążyła chyba wiedzieć, że to jest jej dom, a już nie chciała się załatwiać, bo podejrzewam, że jej pierwsza ucieczka 3 godz po przyjeździe miała właśnie takie podłoże, tyle że my, nie wiedząc co jest grane, usiłowaliśmy ją łapać u sąsiada, czym na dobre ją wystraszyliśmy i zwiała w długą. To nie jest do końca takie fajne, bo niechęć do załatwiania się u siebie jest najprawdopodobniej przyczyną jej ucieczek, więc nawet jeśli ją wyprowadzę rano, a ona się nie załatwi, a w dzień jej się zachce, to raczej nie poczeka na mój powrót, tylko zwieje do sąsiada. Jak już oczywiście będzie ciepło i będzie siedzieć na ogrodzie. "Niespodzianek" to i tak nam Red dostarcza, bo on - w przeciwieństwie do Kolusi - nie ma żadnych skrupułów, jak mu się zachce to w nocy potrafi się załatwić w garażu i już :)
-
Fajnie dziewczczyny, że wkleiłyście linki do bazarków :). [B][SIZE=3][COLOR=SeaGreen][SIZE=3]Zapraszamy wszystkich odwiedzających Reda i Kolusię na zakupy dla mielczaków[/SIZE] [/COLOR][/SIZE][/B]:). Martusia nieustannie dostarcza nam radości. Np. wczoraj popołudniu bawiła się ciastoliną, ale po jakims czasie zabawa jej się znudział i zamaist posprzątać wszystko, to zaczęła kopać pudełka i samą ciastolinę. Moje kategoryczne polecenia zaprzestania takich zachowań spotykały sie co najwyżej z krzykiem "NIE!". Więc powiedziałam, że idę wyprowadzić pieski, a jak wórcę i ciastolina będzie niepozbierana, to sama posprzątam i jej zabiorę, nie będzie się mogła bawić. Wróciłam pół godz. póżniej i był porządek. Pytam się: - I co Martusiu, jednak posprzątałaś ładnie ciastolinkę? - Nie! - A kto posprzątała? - Tatuś! - Aha, czyli teraz tatuś będzie się bawił Twoją ciastolinką? - Dobrze! Przytaknęła skwapliwie Martusia. No i takie są skutki bycia konsekwentnym rodzicem, teraz stary będzie musiał sobie rozłożyć ciastolinkę i się nią pobawić :). Nieco później, już w kąpieli, próbowałam ją przekonać do umycia głowy. Martusia bowiem, jak większość mały dzieci, nie lubi tego. Tłumaczę cierpliwie: - Córeczko, masz już brudną główkę, swędzi Cię, trzeba ją umyć. Na co Martusia: - To nic, najwyżej sobie podrapkam! Red i Kolusia mają się dobrze. Redzik lepił z nami wczoraj bałwana, przy czym jak tylko próbowałam toczyć śnieg na kulę to natychmiast wtaczał mi się pod ręce i nieustająco dawał do zrozumienia, że lepiej będzie, jak te ręce będą toczyć jego :). W końcu udało się zrobić bałwana, co Redzik oczywiście uczcił osikaniem go :). Kolusia trzeci tydzień je Royal Canin Calm. Trudno mi powiedzieć, na ile ta karma faktycznie jej pomaga. Poprzedni miesiąc brała ziołowe tabletki Serene UM, które zmniejszają napięcia lękowe u psów (miesięczna kuracja drobne 120 zł :) ), po zakończeniu Serene i przejściu na Royal nie widzę żadnych zmian wstecz, więc to jest dobra wiadomość. Cieszy się za każdym razem, gdy mnie widzi, zawsze jak przychodzę, to wychodzi z budki się przywitać i macha ogonem, daje się nawet spokojnie zapiąć na smycz, jak do niej mówię, że idziemy na spacer, ale wystarczy, żeby Red w tym czasie wbiegł pomiędzy nas, bo też chce do panci i Kolusia od razu robi myk do budy. Na spacerach chodzi na smyczy tak pięknie, że nie mam żadnych wątpliwości - ten pies na pewno miał dom! Co się stało, że tak się boi ludzi, nie wiem i pewnie już się nie dowiem. O tym, jak pięknie chodzi na smyczy, mogłabym pisać bez końca, w życiu nie widziałam tak pięknie chodzącego psa, do tego ogonek do góry i nim macha. Red, z całą sympatią dla niego, nawet w przyszłym wcieleniu nie nauczy się tak chodzić. I to są postępy. Niestety, nadal jest problem z załatwianiem się. Staram się ją uczyć, że to jest OK sikać i robić koopkę u siebie, ale o ile z sikaniem jakoś idzie, z koopką gorzej. 2 tyg. temu zaczęła mi saneczkować, więc pojechałąm do weta, bo myślałam, że przytkały się jej gruczoły przyodbytowe. Ale z nimi było OK, więc dałyśmy jeszcze tabletkę na odrobaczenie. Tymczasem z dalszych moich obserwacji wynika, że na 99% ona przysiada i szoruje pupą o ziemię, żeby zapobiec zrobieniu koopki... Nie jest więc łatwo, staram się, żeby najpierw załatwiał się u nas, a dopiero potem zabieram ją na spacer, ale ostatni co do koopki to ponoszę fiasko, tak długo, jak długo łażę z nią u nas, to nic nie ma, ledwie wyjdziemy i się załatwia. I nie mam wątpliwości, że przy pierwszej nadarzającej się okazji na pewno spróbowałaby zwiać. Tak bym chciała, żeby wreszcie przekonała się do koopania u siebie, przecież to różnie bywa, za jakiś czas czeka mnie znów wyjazd, szpital, i co - nie będzie koopac kilka dni czy będzie zwiewać do sąsiada...
-
Dzisiaj "satyra w krótkich majteczkach", bo u psiaków wszystko bez zmian :). Pojechałyśmy dziś z z Martusią na zakupy do miasta. W Nowym Sączu, w okolicach Rynku jest kostka brukowa zamiast asfaltu. Jedziemy dzisiaj po tej kostce, a naszym samochodem trzęsie jak diabli. Martusia woła z tylnego siedzenia: - Mamusiu, wjedź na drogę !!! Obśmiałam się do łez :) Biedne dziecko nie wie, że tak wyglądają polskie drogi :)
-
Ja miałam taką z filtrem pochłaniającym zapachy od góry. Oczywiście i tak musiałam tam codziennie sprzątać "zużyty" żwirek i dosypywać nowy, ale przynajmniej nie miałam go rozkopanego na pół mieszkania :)
-
Poproszę na pw numer konta, na razie nie mogę dać kolejnej stałej deklaracji, ale postaram się coś wysłać jednorazowo :oops:.
-
Poproszę na pw numer konta, na razie nie mogę dać kolejnej stałej deklaracji, ale postaram się coś wysłać jednorazowo.
-
No nie!!! Nie był bity i dostawał jeść, znaczy się miał świetne warunki i głupi był, że zamiast to docenić, zjadał dokumenty i demolował ściany, bo z braku wybiegania energia wychodziła mu uszami.... Panienka powinna choć raz odwiedź jakieś schronisko dla psów, zanim weźmie następnego. Wrrrrr, tylko tyle chce się napisać na taką bezczelność i głupotę.
-
Oj, ciekawe co na to Karmelek że na jego wątku zrobiła się dyskusja o kocich koopkach :). Zdjęcia po prostu odlotowe!!! Zwłaszcza na czerwonej kanapie!!! No cóż, moja Zuzia ['] też zawsze szalała w kuwecie, a Klakier ['] to był do tego stopnia udany, że zamiast wejść do kuwety i sie załatwić jak normalny kot, to łapał się wszystkimi czterema łapaki jednego brzegu i kiwał w przód i w tył, balansując, żeby broń Boże nie wpaść do środka łapami :). Kuwety zamknięte dobrze wspominam, są droższe, ale faktycznie jest czyściej i tak nie czuć zapaszków :)
-
Czarny i Kitka dzięki Wam, u Murki . Czy ich los się odmieni?MAJA DOM
MagdaNS replied to kaa's topic in Już w nowym domu
To, że pies mieszka na zewnątrz nie oznacza przecież, że jest całkowicie odcięty od człowieka, nie histeryzowałabym z tym tematem. Np. moja sąsiadka ma psa takiego, że choćby nie wiem co, to nie ma ochoty mieszkać w domu, pokręci się, powącha i chce na dwór, nawet jak dostanie jedzenie to zje i chce z powrotem na wolność. Na podwórku lubi się pobawić z ludźmi, owszem, ale ceni sobie swoją wolność i swoje terytorium. Oczywiście nie chodzi, żeby wypychać psy na siłę, ale jeśli facet będzie odpowiedzialny, a jeszcze zechciałby w duecie Kitkę na kanapę, to byłoby super. Ktoś napisał, że psy mają duży zapas kasy, więc sobie mogą posiedzieć w hotelu u Murki - nie sądzicie, że to jednak egoistyczne podejście nieco? Spójrzcie, ile psów czeka w kolejce, żeby ze schronu przez hotelik Murki trafić do własnego domu. Czarny i Kitka są u Murki głownie dzięki temu, że od Murki do mnie pojechał Red - też miał zapas kasy na koncie w dniu wyjazdu :) -
BRAWURKA jak border collie z Mielca - W KOŃCU DOCZEKAŁA SIĘ DOMU :-)
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
No to trzymamy kciuki za Brawurkę :) -
CARMEN-mix owczarek belgijski. Już we własnym, fantastycznym domku.
MagdaNS replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Oj Carmen, super te wieści od Was :loveu: !!! Niecierpliwie czekamy, żeby zobaczyć, jak Malutka urosła :) -
Ra_dunia piszesz tak pięknie, że aż łezki się w oczach kręcą... Ja bym jeszcze bardziej zaakcentowała, że biedy Rudi został wyrzucony z domu przed świętami, jak zbędny mebel w czasie porządków... Mam nadzieję, że chłopak znajdzie dobry odpowiedzialny dom... Co to znaczy złamana psychika widzę codziennie na Kolusi i wyć mi się chce, że mimo całej miłości ona tak powolutku się otwiera... W zasadzie żyje obok człowieka i obok Reda...
-
Ja siebie znalazłam na liście, dziękuję, jestem zidentyfikowana i we właściwym miejscu :). I zapomniałam, że opłaciłam z góry za 3 mies. i wysłałam dziś znów za styczeń plus za luty :). To nic, będzie na marzec :). A może do tego czasu Góreczka znajdzie kochający domek :loveu:
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
MagdaNS replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wysłałam swoją skromną deklarację na styczeń i luty :) -
Reno, ja wiem, że tym kraju nie brakuje debili, którzy myślą, że Bordery to się same wszystkiego uczą, 6 lat spędziłam w tej rasie, to był mój pierwszy pies, z dobrej hodowli, poświęcałam mu cały czas, więc wszystko było z nim OK. Wiem też, że nie brakuje pseudohodowli, a co się dzieje ze źle prowadzonym borderem, też wiem... Jak większość nie-kanapowców bordery to kochane psy, pod warunkiem że właściwie się o nie dba :). Ja czasem teraz łapię dołki, bo wciąż poznaje Reda i Kolusię i wciąż nie wiem, czy właściwie z nimi pracuję i właściwie im wypełniam czas, z Emi było łatwiej :). No, ale nie będziemy zaśmiecać wątku pięknego Rudaska, bo to on ma tutaj znaleźć odpowiedzialny, dbający i kochający domek :). A border jak najbardziej tak - ale tylko z dobrej hodowli ( a tych w kraju jest niewiele) i tylko jak się ma na niego czas :).
-
[quote name='Reno2001'] Zanim kupisz (nie daj Bóg!!!) bordera Reno, a co Ty masz do Borderów? Jako najszczęśliwsza przez 6 lat właścicielka Bordera marzę o dniu, kiedy znów będę mogła mieć bordera, a szybko to niestety nie nastąpi - najpierw moje dziecko musi dorosnąć do wieku, gdy ja będę mogła codziennie poświęcić dużo czasu psu, więc pewnie końcówka podstawówki :). No wiem, że są takie Bordery, co dzień spędzają w klatce kennelowej, żeby domu nie rozniosły, mnie na szczęście to ominęło - miałam najukochańszą najmądrzejszą na świecie sunie Border Collie, nigdy nie przestanę za nią tęsknić, wciąż wyję po nocach i na każde jej wspomnienie... To są super psy, proszę nie demonizować rasy :)
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
MagdaNS replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W pierwszym poście jest tylko numer konta, a nie ma, czyje to konto - poproszę dane, żebym mogła wysłać swój skromny przelew. -
Fiodor i Sara zaginęły!Szczecin i okolice - POMOCY!
MagdaNS replied to polciuaa's topic in Już w nowym domu
Ja też całe zycie mieszkałam w Szczecinie, faktycznie Prawobrzeże to wielki obszar, do tego dużo lasów. Pomysł z plakatami u Pani doktor z Goleniowskiej super, one są bardzo miłe, na pewno pomogą - chodziłam tam, póki się nie wyprowadziłam ze Sz-na. Można też w klinice na Łubinowej, zaraz za sanktuarium, tam też dużo ludzi chodzi. Sama kilka lat temu znalazłam w Dąbiu 1 stycznia błakającego się labladora, pies nie miał czipa, nie miałam jak go trzymać, więz zawiozłam do schorniska. Oplakatowałam całą dzielnicę, a okazało się, że on z zupełnie innej części miasta był i właściciele odebrali go dopiero po tygodniu. Trzeba by też pomyśleć o Podjuchach, tam też dużo domków i dużo lasów, na pewno są też jacyś weci. Trzymam kciuki! -
[quote name='Murka']Jego to można by chyba z powodzeniem zaprząc do tych sanek :D[/QUOTE] Oj możnaby, można :). Jego wprost rozpiera energia!!! Jaki wczoraj był szczęśliwy, że z nami poszedł! I cały czas bardzo się nas pilnował. Kochane psisko z niego :) [B]Halciu[/B], tak a propos TZ-ów: wczoraj wieczorem okazało się, że zostało sporo zupy pomidorowej z obiadu, dzisiaj Martusia do opiekunki, my do pracy, zmarnowałaby się. Więc wieczorem TZ mówi: TZ: zaniosę psiskom zupy. Ja: Super, Red będzie bardzo szczęśliwy. TZ: ja tam nie jestem taki nienormalny jak Ty, mi to wszystko jedno czy on będzie czy nie będzie szczęśliwy. Ja: A szkoda, ja tam się cieszę, jak dzięki mnie jakieś żywe stworzenie jest szczęśliwe, czy to pies, czy człowiek. TZ złapał miskę, po czym... włożył do mikrofalówki i mówi: TZ; A, podgrzeję, będzie im lepiej smakowało :loveu: No i tak to właśnie z tymi TZami bywa, pomarudzą, pomarudzą, ale w gruncie rzeczy nie jest z nimi aż tak źle :diabloti:
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
MagdaNS replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak na tak dużego psiaka 350 zł/m-c to niedużo...Wszyscy jesteśmy spłukani po świętach, ale moja jedna podopieczna poszła do DS więc mogę jej deklarację przerzucić tutaj - 10 zł miesięcznie od stycznia. Poproszę o dane na pw do przelewu. Pewnie ten hotelik to będzie już na dożywocie, może dlatego ludzie boją się deklaracji... Ale każdy zasługuje na dobrą spokojną starość :) -
[FONT=Comic Sans MS][COLOR=Green][B]Redzik wybrał się dzisiaj z nami na sanki[/B][/COLOR][/FONT] :loveu: [IMG]http://i47.tinypic.com/4loh21.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/swqscp.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/sgn6h0.jpg[/IMG]
-
Ano, z tymi humorzastymi TZami to różnie bywa... Niestety... U nas pojedyncze wybuchy nadal są, więc Kolusia nawet na ogród chodzi na smyczy. Ze mną coraz gorzej, boję się, żeby nie zarazić Martusi, no i jutro trzeba iść do pracy....
-
Pies z pięcioma "nie" - Pepe z Krężela już ma swoich ludzi!!!
MagdaNS replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
Zofia.Sasza - bardzo dziękujemy, że udało Ci się opłacić pobyt Pepcia, w razie czego - zawsze jakoś pomożemy z cioteczkami Mam nadzieję, że Allegro anciahk przyniesie Pepciowi dobry kochający domek :) -
Jestem jestem, coś mnie dzisiaj zmogło, jakieś grypsko mi się pcha... Sylwester był taki sobie. Kolusia już o 21 wlazła w garażu pod samochód, ale na szczęście dała się stamtąd przetransportować do swojej budki, w końcu pod baldachimem, ocieplona i z 10 cm styropianem wokół, zawsze to jakieś wygłuszenie. Dyszała ze strachu. Red z początku nic sobie nie robił ze strzałów, jeszcze jak o 21 poszliśmy na ostatnie siku to nawet nie zauważał, że coś się dzieje. Ale jak o północy się rozpoczęła kanonada to się trząsł jak osika. Szybko o północy wypiłam z TZem pół lampki szampana i następną godzinę leżałam z psiskami. Kolusię głaskałam, Red się we mnie wtulił, cały czas mówiłam do nich spokojnie, nawet działało. Poszłam spać po pierwszej, jak już się zrobiło w miarę cicho. No a z przeziębieniem walczę od kilku dni, ale dziś coś zaczęłam przegrywać, nic cholercia nie działa, zaraz się naszpikuję gorącym mlekiem z masłem i miodem, czosnkiem i cytryną. Także psiaki od wczoraj siedzą pod ścisłą kontrolą zamknięte, żeby któryś ze strachu nie uciekł, bo nadal się zdarzają pojedyncze wybuchy. Moja Emi ['] przez pierwsze lata życia w ogóle nie bała się wystrzałów, bo mój były TZ uwielbiał z nią oglądać lądowania wojsk w Normandii, grał w strzelanki na kompie, itp. Ale jak się rozstaliśmy i ja już nie dostarczałam jej takich "atrakcji" to z czasem zaczęła się bać wybuchów, tym bardziej, że jakiś debil rzucił jej raz petardę pod łapy, dobrze, że była wtedy na smyczy i że petarda była mała, to jej nie pokaleczyła. Uściski dziewczynki i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!